Biełsat: Grzegorz Ślubowski – Ingria będzie wolna. Czyli jak Rosjanie zostają Finami

Fiński separatyzm Petersburga oczami ostatniego polskiego konsula generalnego w “północnej stolicy” Rosji.

Kiedy w 2019 roku rozpoczynałem swoją misję w Petersburgu, starałem się spotkać ze wszystkimi konsulami generalnymi w mieście. Nie było to czasowo łatwe, bo na poziomie konsulatów generalnych były tam 33 placówki, z których większość stanowiły placówki państw europejskich. Wszędzie, gdzie chodziłem, z kimkolwiek rozmawiałem, wszyscy mówili wtedy, że najważniejsze żebym się spotkał z konsul generalną Finlandii. Bo nikt nie miał takich kontaktów, jak Finowie. Po pierwsze mieli największy konsulat, zatrudniający kilkadziesiąt osób. Po drugie, mieli kontakty wszędzie: od biznesu po przedstawicieli lokalnych władz.

Stereotyp Fina 

Przynajmniej z pozoru wszystko wyglądało znakomicie, ale tylko z pozoru. Zawsze odnosiłem wrażenie, że Rosjanie traktowali ich z wyższością, a nawet z pogardą. Zawsze ta Finlandia nie była przez nich odbierana jak powazny kraj. Bo kraj, który przez lata z założenia nie robił nic, co nie podobało się Związkowi Radzieckiemu czy Rosji, uznając prawo swojego wielkiego sąsiada do wpływania na politykę zagraniczną. Wszystko to tak naprawdę zmieniła wojna na Ukrainie i obudzenie się fińskiego strachu przed Rosją. Konsulatu Finlandii w Petersburgu już nie ma, granicę fińsko-rosyjską przegodziła żelazna kurtyna. I wszelkie kontakty zostały wstrzymane. W rosyjskich rankingach niepopularności Finowie są na wysokich lokatach. 

Przez wiele lat Fin był też najczęstszym zagranicznym turystą w Petersburgu. Z miasta nad Newą do Helsinek było zaledwie kilka godzin samochodem. Finowie dla Rosjan byli niby z Zachodu, mieli więc więcej pieniędzy i bardziej luksusowe towary, ale równocześnie ten Zachód nie był prawdziwy. Dla Rosjan z Petersburga dużo bardziej prowincjonalny, nie wyrażający swojego zdania i mentalnie pokonany, bo uznający wyższość Rosji. 

Z drugiej strony cały czas istniał obraz Fina walecznego, niepokonanego żołnierza, który powstrzymał Rosjan. Oczywiście to konsekwencja „wojny zimowej” w 1939 roku, której Finowie może nie wygrali, ale też nie przegrali. Wprawdzie Finlandia straciła 10 proc. swojego terytorium, ale obroniła istnienie państwa i suwerenność. Przy czym przewaga Armii Czerwonej nad armią fińską była ogromna. Wojna była bardzo krwawa, Rosjanie ponosili ogromne straty. W Rosji ta wojna jest ze świadomości zbiorowej praktycznie wyparta. Nie znam żadnego filmu na ten temat, chociaż o II wojnie światowej są ich w Rosji tysiące. 

Z racji tego, że Finowie wstąpili do NATO, a państwowa telewizja coraz częściej pokazuje Finów, podobnie zresztą jak Polaków, jako wrogów czy zdrajców, niewykluczone że taki film wobec tego jednak powstanie. Inna sprawa, że nie będzie on miał wiele wspólnego z historyczną prawdą. 

Ingria będzie wolna

Mapa Ingemarlandii (Ingrii) z 1734 roku. Zdjęcie: t.me/freeingria
Mapa Ingemarlandii (Ingrii) z 1734 roku. Zdjęcie: t.me/freeingria

Jedno jest pewne, atak Rosji na Ukrainę, a później wstąpienie Finlandii do NATO, przede wszystkim po obu stronach wzbudziło strach. Finowie przestali być tymi poczciwymi, milczącymi sąsiadami z północy, znowu stali się synonimem tych którzy budzą lęk. Na to nałożył się jeszcze jeden stereotyp zupełnie w Polsce nieznany. W kulturze masowej zaczęły się pojawiać odniesienia do przeszłości zupełnie zapomnianej. Nagle pojawiły się sugestie, że tereny na których leży Petersburg, nie zawsze były Rosją i może wcale nie muszą być Rosją… 

„Ingria będzie wolna” – tak śpiewa bardzo znany w mieście raper Oxxxymiron. W jednym z odcinków popularnej rosyjskiej kreskówki „Masiana” mieszkańcy Petersburga mieszkają w małym państewku, które nazywa się Ingria. Pędzą tam spokojny żywot, walcząc jedynie z agresywną Moscovią na wschodzie. Idea „Wolnej Ingrii” – nie jest jedynie memem w popkulturze, została przez Kreml uznana za realne zagrożenie. Symbole z nią związane są w Rosji zakazane. Wszelkie odwoływanie się do niej, czy czytanie książek o niej, grozi więzieniem. Czym jest ta „Wolna Ingria”, o której nawet nie można wspominać?

Paradoksalnie wiąże się ona właśnie z Finami – dokładniej z etnosem „miejscowych” Finów Ingemarlandzkich. Gdy na początku XVIII wieku Piotr I wygrał wojnę ze Szwecją i zdobył tereny, na których później zbudował Petersburg, wbrew obiegowej opinii nie była to pustynia. Ogromną większość mieszkańców stanowili tak zwani Ingemarlandcy Finowie, którzy na te tereny przybyli z Finlandii.

Po zajęciu ujścia Narwy przez Piotra I, stali się oni na swoich ziemiach mniejszością. Byli jednak zawsze, stanowili oddzielny etnos z własną kulturą, religią protestancką i fińską tożsamością. Kiedy Rosja carska się rozpadała, na północy dzisiejszego obwodu leningradzkiego stworzyli nawet swoje minipaństewko. Nazywało się Republiką Północnej Ingrii, miało własny herb, flagę, armię, rząd i emitowało nawet znaczki pocztowe. Do tej historii odwołują się dzisiaj twórcy rosyjskiej subkultury.

Ingria miała nawet swojego bohatera narodowego – naczelnika państwa pułkownika Yrjö (Georga, Jurija) Elfvengrena. Urodzonego w Rosji Fina, byłego oficera armii carskiej. Istnienie tego minipaństewka trwało bardzo krótko i zakończyło się po traktacie pokojowym między Radziecką Rosją a Republiką Finlandii. Cała jego „armia” przekroczyła fińską granicę. Ci Ingermarladcy Finowie, którzy nie wyjechali i zostali w ZSRR, byli w czasach stalinowskich masowo represjonowani. Sam Jurij Elvengren walczył z bolszewikami do końca. W pewnym momencie został zwabiony do Związku Radzieckiego przez agentów KGB i zamordowany przez bolszewików na Łubiance.

 Yrjö (Georg, Juriji) Elfvengren (1889-1927), naczelny dowódca wojsk Republiki Północnej Ingrii, następnie białoruski dyplomata w Finlandii. Zdjęcie: Wikimedia
Yrjö (Georg, Juriji) Elfvengren (1889-1927), naczelny dowódca wojsk Republiki Północnej Ingrii, następnie białoruski dyplomata w Finlandii. Zdjęcie: Wikimedia

Cała ta historia bardzo długo była zapomniana. Aż nagle „wybuchła” kilkanaście lat temu, a na dobre weszła do popkultury po rosyjskiej agresji na Ukrainę. To wówczas część niezadowolonej z działań władz petersburskiej inteligencji wzięła tę ideę na swoje sztandary. Nagle etniczni Rosjanie zaczęli się identyfikować jako Ingemarlandcy Fini i odwoływać do tradycji Republiki Ingrii. 

Na manifestacjach wiecach zaczęła się pojawiać charakterystyczna flaga z niebieskim krzyżem z czerwoną obwódką na żółtym tle. Flaga wolnej Ingrii. Ludzie, którzy to robili i z którymi rozmawiałem przekonywali, że to symbol odrębności mieszkańców północnej Rosji. Ich zdaniem rozpad Rosji, który musi nastąpić, spowoduje, że na terenie dzisiejszego Petersburga powstanie takie właśnie państwo. Na moje wątpliwości, że to mało realne, przywoływali przykład Irlandczyków, którzy choć mówią po angielsku, mają jednak i mieli zupełnie inną tożsamość etniczną. 

Paradoks sytuacji polega jednak na tym, że ludzie odwołujacy się dzisiaj do historii Republiki Ingrii, poza wymiarem terytorialnym, nie mają z nią nic wspólnego. Mają inny język, inną historię, inną tożsamość etniczną. Szczerze mówiąc, są dokładnie potomkami tych, którzy z   Finami z Republiki Ingrii walczyli.

Koordynator ruchu Wolna Ingria Pawieł Miezierin walczący z putinowską Rosją w szeregach Sił Obrony Ukrainy. Zdjęcie: t.me/freeingria
Koordynator ruchu Wolna Ingria Pawieł Miezierin walczący z putinowską Rosją w szeregach Sił Obrony Ukrainy. Zdjęcie: t.me/freeingria

Zadziałał tu więc mechanizm zakładający, że jeśli nie podoba ci się twoja stara ojczyzna, wymyśl sobie nową. I część petersburskiej inteligencji próbuje to właśnie robić. 

Nie bardzo w to wierze. To zbyt karkołomne, aby było możliwe. W każdym razie władze Rosji bardzo się dziś boją jakichkolwiek symboli Republiki Ingrii. Wszystkie są zakazane, za ich posiadanie można trafić do łagru. I tak paradoksalnie nieliczni miejscowi Finowie i ich historia zostali przez potężne rosyjskie władze uznani za zagrożenie dla państwa

Grzegorz Ślubowski dla belsat.eu

Autor jest dziennikarzem i publicystą specjalizującym się w tematyce międzynarodowej, zwłaszcza dotyczącej Europy Wschodniej. Od 2019 do 2025 był konsulem generalnym RP w Petersburgu 

źródło: https://pl.belsat.eu/90944976/slubowski-ingria-bedzie-wolna-czyli-jak-rosjanie-zostaja-finami

Podziel się!