Racjonalista.pl – Mariusz Agnosiewicz „Trina Papisten – najsławniejsza polska czarownica”

Trina Papisten – najsławniejsza polska czarownica

z18540228Q,-Straszny-widok-z-Derenburga-w-hrabstwie-Reinstein

Straszny-widok-z-Derenburga-w-hrabstwie-Reinstein

Słupsk jako pierwsze polskie miasto upamiętnił swoją czarownicę nazywając jej imieniem rondo. Trina Papisten znana jest jako ostatnia słupska czarownica spalona w 1701 roku i jej postać wiąże się z tzw. Basztą Czarownic.

Generalnie jestem przeciwny polskim procesom „rehabilitacji czarownic”, gdyż deformują one polską pamięć historyczną. Polska była znana jako państwo bez stosów i ten właśnie wymiar naszej historii należy kultywować i się nim chwalić. Zjawisko tzw. polowań na czarownice miało w Polsce wymiar marginalny i związane było głównie z kulturą niemiecką w polskich miastach. Kultywowanie „polskich czarownic” jest elementem trendu zachodniego, który w krajach europejskich ma jak najbardziej głęboki sens, w Polsce jednak tworzy wrażenie, że i my mamy na sumieniu polowania na czarownice.

 

 

http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,10018

Słupski przypadek jest jednak wyjątkowy i upamiętnienie Triny Papisten jest wartościowe poznawczo.

Paradoks tego przypadku polega jednak na tym, że ci, którzy budują ten kult nie wiedzą dokładnie kogo czczą, zaś prawica, która w tej sprawie protestuje nie wie kogo potępia.

Za kult odpowiedzialne są lewicowe władze miasta, które kreują czarownicę słupską na ofiarę krwawej inkwizycji. Ma to być rehabilitacja ofiary kościoła rzymskokatolickiego, by pokazać jakże to kościół męczył kobiety. Dokładnie takie tezy sformułowała na stronie urzędowej Słupska Karolina Chalecka, urzędniczka ds. promocji i rozwoju w Biurze Prezydenta. [ 1 ]

Prawda jest ciut odmienna. Trina to skrót od imienia Kathrin. Papisten nie jest nazwiskiem, lecz pogardliwym przydomkiem oznaczającym „papistkę” czyli katoliczkę. Przed przybyciem do Słupska czarownica nazywała się Katarzyna Nipkowa, czyli nosiła nazwisko kaszubskie. Na stos posłał ją sąd protestancki. Katarzyna była Polką posłaną na stos przez niemiecki sąd. Trina Papisten to ksywki pochodzące z niemieckich kronik, które w tłumaczeniu na polski znaczą: Kaśka Katolka.

Czarownicę zrobiła z niej nie inkwizycja, lecz Juristische Fakultät der Universität Rostock, czyli wydział prawa jednej z najstarszych niemieckich uczelni, która zwana była „światłem północy”. To Uniwersytet w Rostocku wydał opinię prawną zezwalającą na poddanie Kaśki torturom.

Paradoks sytuacji polega więc na tym, że czarownica, która ma być rzekomo ofiarą Kościoła Katolickiego może być de facto uznana za męczennicę katolicką i beatyfikowana, bo zginęła z rąk protestantów jako „katolka”. Dodatkowo Trina Papistin sugeruje, że była to Niemka zamordowana przez polski kościół, podczas kiedy w rzeczywistości była to Polka zamordowana przez niemiecki sąd.

Kim zatem była nasza czarownica i dlaczego zginęła?

Informacje o niej zawdzięczamy wybitnej słupszczance Marii Zaborowskiej (1902-1973). Po wojnie kierowała ona pracami Komisji Badań Słowiańskich i została pierwszym dyrektorem słupskiego muzeum. Była ona jedną ze współinicjatorek budowy pierwszego w Polsce pomnika Powstańców Warszawskich (warto pamiętać, że pierwszy pomnik na cześć Powstania Warszawskiego powstał nie w stalinowskiej Warszawie, lecz właśnie w Słupsku, gdzie zamieszkało wielu warszawiaków, zwłaszcza związanych z AK — miało to miejsce już w 1946). Zaborowska wydobyła czarownicę Katarzynę z niemieckich kronik. W 1958 opublikowała tekst O wieży czarownic nad rzeką Słupią i sądzie odbytym przed 257 laty nad tzw. czarownicą. Dalsze informacje o czarownicy wydobyła z niemieckich dokumentów dr Urszula Mączka w tekście „Słowiańskie dziedzictwo w pomorskich przekazach”.

Katarzyna urodziła się w niejakim Brülow w Westfalii, z której przybyła do Postomina wraz z mężem Martinem Nipkowem. Była Polką, gdyż niektóre niemieckie przekazy tytułują ją nie Trine Papistin lecz Trine Polsh-Katolsh, czyli Kaśka Polka-Katolka.

Dodajmy do tego, że Nipkow to nazwisko kaszubskie. Co jednak łączyło Kaszuby w Westfalią? Hanza, międzynarodowa korporacja handlowa kontrolująca handel Europy Północnej — od Londynu do Nowogrodu. Hanza wiąże się z polskim złotym wiekiem, który wyrósł na ekspansji polskiej produkcji na Zachód Europy w oparciu o hanzeatyckie szlaki handlowe. To nadwiślańskie miasta hanzeatyckie sfinansowały wojnę trzynastoletnią Królestwa Polskiego przeciwko Państwu Krzyżackiemu, którego istnienie krępowało wiślany handel. Dzieki sojuszowi tej części Hanzy, która przybrała nazwę Prus Królewskich, z Polską, Gdańsk wyrósł na największe miasto Hanzy a jego stocznie budowały statki dla całej Europy.

Według osiemnastowiecznych mitów średniowiecze to czas, kiedy życiem społecznym kierował Kościół i zakony, panowało wtedy niewolnictwo a całą gospodarką sterowali według widzimisię monarchowie. W istocie jednak także i wtedy władza polityczna zmagała się z międzynarodowymi korporacjami biznesowymi, które nad słabszymi państwami i władcami dominowali. Hanza bardzo mocno trzęsła ówczesną Europą. Nie tylko sama prowadziła wojny (np. wojna Hanzy z Danią 1426-1435 czy Holandią 1438-1441), ale i finansowała wojny.

 

 

Hanza tworzyła na północy Europy formę unii europejskiej, kiedy więc w XV w. jej środek ciężkości przeniósł się do Pomorza Gdańskiego, Kaszubi mogli ekspandować w różne regiony Hanzy. Westfalia była jednym z takich regionów. Warto tutaj dodać, że od 1882 Westfalia ma taką samą biało-czerwoną flagę jak Polska, z której zrezygnowali dopiero naziści w 1935.

W XVII w. Hanza upadła wskutek zmian głównych szlaków handlowych po Wielkich Odkryciach Geograficznych. Po załamaniu się tej unii europejskiej migranci zaczęli wracać do swych ojczyzn. Wtedy właśnie Nipkowie przybywają z Westfalii na Kaszuby.

Kiedy umiera pierwszy mąż Katarzyny rychło wychodzi ona ponownie za mąż za słupskiego rzeźnika Andreasa Zimmermanna. Kathrin Zimmermann okazała się świetnym handlowcem i dość szybko zagroziła konkurencji sąsiadujących z masarzem sklepikarzy. Na dodatek dość dobrze była obeznana z medycyną ludową i nezbyt integrowała się z protestanckim mieszczaństwem.

Pierwsze oskarżenia o czary padły na Katarzynę od senatora Holza i jego żony w kwietniu 1701. 4 maja 1701 roku zgłosił się do magistratu aptekarz Zienecker z wielostronicowym pismem oskarżającym Kathrin Zimmermann o czary. Skoro to aptekarz zainicjował cały proces to być może chodziło nie tyle o biznes mięsny jej męża, który miała rozwinąć, co o konkurencję zielarską dla aptekarza? Możemy się tylko domyślać, gdyż aptekarz w swym sążnistym oskarżeniu wywodził, że chodziło o spółkowanie z diabłem i praktyki czarodziejskie.

Katarzyna wylądowała w więzieniu. 27 lipca 1701 Wydział Prawa Uniwersytetu w Rostocku wydał opinię prawną zezwalającą na zastosowanie tortur wobec oskarżonej, która mimo szeregu obciążających zeznań świadków, odmawiała przyznania się do winy. Tortury rozpoczęły się 11 sierpnia. W dybach za pomocą śrub łamano jej ręce i nogi. Chcąc uciec przed torturami dwukrotnie usiłowała popełnić samobójstwo: pierwszy raz skacząc do rzeki, drugi raz tłukąc głową w kamienie twierdzy. Sędziowie nie dali łatwo wymknąć się duszy nieczystej. Pod groźbą kolejnych tortur opowiedziała obficie o swej działalności czarodziejskiej, dodając, że diabły wyglądają dość przyzwoicie. „Główny diabeł był podobny do was, panie sędzio”. Po wizycie księdza zmieniła zdanie i kolejnego dnia znów wszystkiemu zaprzeczyła. Ponownie więc wzięto ją na tortury w czasie których przypalano ją żelazkiem i wbijano drzazgi pod paznokcie. I pomyśleć, że całe to bogate instrumentarium dowodowe odbyło się za wskazaniem uniwersyteckim!

30 sierpnia 1701 wydano w końcu finalny wyrok: spalenie na stosie. Uroczystość spalenia czarownicy była świętem miejskim. Ludzie traktowali to jako atrakcję i trudno byłoby wśród gapiów znaleźć oznaki współczucia. Pozostawiła męża i dzieci.

Trine Papisten to najsławniejsza słupska czarownica, której przypadek musiał być znaczący, gdyż weszła do kaszubskich legend. Według źródeł niemieckich, Słowińcy, którzy przyjeżdzali do Słupska, przechodząc koło Baszty Czarownic zdejmowali czapki. Być może Kaśka wywodziła się tej właśnie grupy kaszubskiej? [ 2 ]

Z informacji na jej temat oraz z historycznego kontekstu można zrekonstruować kilka czynników, które łącznie doprowadziły ją na stos.

więcej: http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,10018

Podziel się!