Wolni Ludzie: Jakub z Czech, zwany Boehme (1575 – 1624) łużycki i czeski mistyk, kabalista i filozof ze Zgorzelca, zwany pierwszym filozofem niemieckim.

Jakub z Czech, zwany Boehme (1575 – 1624) łużycki czeski mistyk

Boehme2Jakub z Czech, albo Jakub Czech był rodowitym Łużyczaninem, który posługiwał się najprawdopodobniej językiem niemieckim. Nie był jednak z pochodzenia Niemcem, lecz synem prostego wieśniaka, który przybył na Łużyce z czeskiej Pragi. Mógł być zatem zniemczonym Łużykiem, Serbem, Czechem lub Ślonzokiem. Jego rodzina jak wiadomo zawędrowała do Zawidowa z Czech, stąd przezwanie Jakuba – Jakub z Bochemii, z Czech. Jakub nie miał żadnego wykształcenia poza fachem szewca i szkołą elementarną, co jasno wskazuje, że wywodził się z prostego miejscowego ludu, a nie od niemieckich właścicieli i panów tej słowiańskiej ziemi. Wyrażona tutaj przez nas ciągiem dedukcyjnym prawda mogłaby znaleźć naukowe potwierdzenie po zbadaniu kości i DNA na Y-haplogrupę. Jestem jednak przekonany, że samo pochodzenie od wieśniaków,  ludzi niskiego stanu, przybyszów ze Śląska lub Czech, a więc od Serbów Łużyckich, lub Ślonzoków Czeskich, lub nawet Ślonzoków Morawskich, albo Ślązaków Polskich, wyklucza z dużym prawdopodobieństwem jego niemieckość i wskazuje na zniemczenie tej prostej, słowiańskiej rodziny.Z podobnym przypadkiem nazwiska wywodzącego się od przodków czesko-morawskich mamy do czynienia gdy idzie o słynnego polskiego generała Józefa Bema.

„Dwudziestego czwartego kwietnia 1599 r. uczony rajca Bartłomiej Scultetus wpisuje na zgorzeleckią listę mieszczan: „Jakub Behmer z Alt-Seydenberg [Stary Zawidów], szewc, otrzymał prawa mieszczanina pokazawszy swoje świadectwo urodzenia i list wolny… dedit (zapłacił) 4 kopy”. Świadectwo urodzenia potwierdzało narodzenie z prawego łoża na gospodarstwie jego ojca, list wolny mówił zaś, że jego posiadacz jest wolnym człowiekiem.”

Poświęcamy Jakubowi Boehme ten artykuł nie tylko po to by opisać postać Wielkiego Łużyczanina, Ślązaka, Czecha, Niemca, ale też po to by pokazać jak zwodnicze jest przypisywanie ludzi do jakiegoś etnosu na podstawie języka jakim się posługują oraz do jakiegoś wyznania na podstawie poglądów jakie faktycznie wyznają. Jakuba Boehme można bowiem równie dobrze uznać za jednego z pierwszych Wolnych Ludzi, którego trudno przypisać do konkretnej nacji mimo jego słowiańskiego pochodzenia. Widać jak ważną postacią stał się on dla Niemców, którzy go mają za swego z krwi i kości, zwłaszcza z racji tego jak wiele wniósł do luteranizmu i że był protestantem a nie katolikiem. Jego protestantyzm jest jednak wątpliwy, tak jak wątpliwe jest jego chrześcijaństwo, co wskazywał jasno i celnie, w sposób uprawniony, jego oponent, protestancki pastor Richter. Opinię tę podzielały władze kościelne i świeckie Łużyc (Brandenburgii), które wielokrotnie skazywały go na zakaz pisania i banicję. 

Z punktu widzenia religii chrześcijańskiej czy to w postaci katolickiej czy protestanckiej były to wyroki słuszne, jako że religia ta nie uznaje równoprawności Dobra  i Zła oraz Zła jako immanentnej części Boga. W tym elemencie i w jeszcze innych, ten prosty wieśniak, niewykształcony chłop, szewc z Zawidowa na Łużycach jest bliski nad wyraz swoim słowiańskim, pogańskim korzeniom, ulokowanym w Wierze Przyrodzoney Słowian. Trzecim więc powodem dla którego poświęcamy mu artykuł jest ten, byśmy rozważyli i poznali ową bliskość Wiary Przyrody i innych systemów, które uznają boga. Różnice między poglądami Wiary Przyrody a monoteizmami judeo-chrześcijańskimi są jednak fundamentalne, nawet jeśli miejscami wydają się znikome. Wiara Przyrody bowiem zakłada :

Jedność i tożsamość między Człowiekiem a Przyrodą

Obecność w człowieku Świadomości Nieskończonej a więc Boskość Człowieka jak i Wszelkiego Stworzenia

Obiektywne Nieistnienie Dobra i Zła, oraz dopełnianie się pierwiastka Złego i Dobrego, a więc biegunowość a nie dualizm świata

Zwierzchność Świadomości królującej i kierującej nad Materią

Jedność Boga Osobowego/Bezosobowego/Siły/Energii Kierującej Materią w Wielości Jej reprezentacji występujących w świecie materialnym jako Siły Przyrodzone (Przyrody)

Zwierzchność Matki Ziemi i jej Potrzeb nad Człowiekiem i jego Potrzebami

oraz przede wszystkim

Zbędność pośrednictwa kapłanów w obcowaniu Człowieka z Bogiem/Energią

  CB

Jacob-Böhme

Jakub Böhme (co znaczy Jakub z Bohemii, z Czech, ur. 1575 w Starym Zawidowie [Alt Seidenberg], zm. 17 listopada 1624 w Zgorzelcu [Görlitz]) – pochodzący z Czeskich Łużyc mistyk[1], gnostyk i filozof religii, uważany za pierwszego filozofa piszącego po niemiecku, a nie po łacinie.

Z Wikipedii polskiej (fragmenty z wytłuszczeniami dokonanymi przeze mnie – CB)

Biografia

Urodził się i mieszkał do 1599 w Starym Zawidowie w Łużycach Górnych (obecnie powiat zgorzelecki). Böhme był mistrzem szewskim w Zgorzelcu (Görlitz), niemającym prawie żadnego wykształcenia. Nazywano go fanatycznym szewcem. Czytał na własną rękę Biblię, Paracelsusa i mistykę kabalistyczną, a źródłem swych pism uczynił własne wizje rzeczywistości duchowej. Pierwszą taką wizje miał w 1600 roku, drugą w 1610. Wierzył, że poprzez te wizje jest lepiej predestynowany, by rozumieć związki między Bogiem i człowiekiem.

W dziele Aurora, czyli Jutrzenka o poranku (Aurora oder Morgenröte im Aufgang, 1612) starał się wyjaśnić problem występowania zła, zakładając istnienie tzw. negatywnej zasady u Boga; podobnie jak światło nie może przejawić się bez ciemności tak i Bóg, według Böhmego, nie może istnieć bez posiadania w swej istocie przeciwieństwa dobra.

W 1613 roku prześladowany przez władze duchowne i świeckie Zgorzelca (Görlitz) otrzymuje zakaz dalszego pisania. Wspomina o tym w Theosophische Sendbriefe: „Kiedy jednak usprawiedliwiałem się przed ministerium (urzędem proboszcza) i przedstawiałem moje racje, Pan Primarius zobowiązał mnie, bym zaprzestał pisania, na co się zgodziłem; wtedy jednak jeszcze nie rozumiałem drogi Bożej, czego Bóg chciał ode mnie.”[2]. Był pierwszym filozofem piszącym w języku niemieckim i swym Philosophus Theutonicus wywarł duży wpływ na rozwój niemieckiej mistyki oraz XIX-wiecznych romantyków (m.in. Adama Mickiewicza, a także Hegla). Uważany jest za ojca nowoczesnego gnostycyzmu.

W roku śmierci Böhme przebywał na zamku Świny koło Bolkowa, gdzie napisał w marcu Posłanie do spragnionej i głodnej duszy, a jesienią na polecenie właściciela zamku Jana Zygmunta von Schweinichen (zniemczonego Łużyczanina  – Świnicza) rozpoczął niedokończoną już pracę 177 pytań teozoficznych oraz 13 odpowiedzi. Część ostatniego roku życia spędził też na wygnaniu w Dreźnie. Do Zgorzelca-Görlitz powrócił krótko przed śmiercią. Ostatnie słowa jakie Böhme wypowiedział przed śmiercią brzmiały: „Teraz pójdę do raju”. Wiemy to z dokładnego opisu krzyża użytego w czasie pogrzebu Böhmego pozostawionego przez miłośnika jego dzieł, szlachcica Abrahama von Franckenberg, na którym te słowa zostały wypisane.

Większość dzieł Böhmego była czytana w rękopisach pochodzących, albo od samego autora, albo kopiowanych przez jego miłośników protestantów, z którymi filozof prowadził ożywioną korespondencję. Przepisywanie jego tekstów spowodowało zarzuty jakoby nie był on ich autorem, zwłaszcza że Böhme nie miał żadnego wykształcenia.

Bogaty kupiec amsterdamski – Abraham Willemsz van Beyerland (1568-1648) kolekcjonował od roku 1610 rękopisy Böhmego, przetłumaczył Corpus Hermeticum oraz kilkanaście innych jego prac na niderlandzki, skatalogował i uporządkował jego teksty. Dlatego pierwsze zebrane wydanie dzieł tego mistyka ukazało sie po niderlandzku w Amsterdamie w 1643 roku, podczas gdy pierwsze wydanie niemieckie Gesamtausgabe ukazało się dopiero w 1682 roku. Beyerland wydał drukiem ponad dwadzieścia prac Jakuba Böhmego, w tym trzy w ich niemieckim oryginale, m.in. Aurorę (1634). Pracę jego kontynuował po śmierci Beyerlanda dyplomata holenderski Michael Le Blon.

W Zgorzelcu, przy nadbrzeżu Nysy Łużyckiej, zachował się dom w którym mieszkał Böhme. Został on odnowiony i obecnie znajduje się tam siedziba Stowarzyszenia Euroopera.

Zafascynowany postacią Boehmego jest Nicolas Cage, który w styczniu 2006 roku gościł w Zgorzelcu i Görlitz[3].

Aurora i inne dzieła

W książce tego szewca jest tyle samo bluźnierstw, co wersów; na kilometr śmierdzi tu szewską próbą perswazji i bojkotem. Niech ten nieznośny smród trzyma się od nas z daleka.

Nawet ariańska trucizna nie była tak śmiercionośna jak trucizna tego szewca.

– wypowiedź Gregoriusa Richtera po publikacji Aurory[4].

Dwanaście lat po wizji, którą miał w 1600 roku, Böhme rozpoczął pracę nad swoją pierwszą książką, Aurora, czyli Jutrzenka o poranku (niem. Die Morgenroete im Aufgang). Ostatecznie jeden z przyjaciół autora nadał książce tytuł Aurora; niemniej jednak Böhme pisał ją wyłącznie na własny użytek. Niestety nigdy jej nie ukończył[5]. Aurora znalazła się w posiadaniu Karla von Endera, arystokraty, który powielił książkę i zaczął ją rozprowadzać. Jeden z egzemplarzy trafił w ręce Gregoriusa Richtera, pastora z Görlitz, który uznał Aurorę za herezję i zagroził Böhmemu banicją, jeżeli ten nie zaprzestanie pisania. W rezultacie przez kilka następnych lat Böhme nie stworzył żadnego nowego dzieła; nie mniej jednak za namową przyjaciół, którzy przeczytali Aurorę, Jakub powrócił do pisania w roku 1618. Ukończenie drugiej książki zajęło mu dwa lata. Zapoczątkowało to powstanie wielu innych traktatów, które kopiowano ręcznie i rozpowszechniano wśród przyjaciół autora[6]. W roku 1622 Böhme napisał kilka krótkich utworów, które zostały w późniejszym czasie zamieszczone w jego pierwszej książce wydanej 1 stycznia 1624 roku pod nazwą Droga do Chrystusa (niem. Der Weg zu Christo)[7].

Publikacja tej książki wywołała kolejny skandal. W związku ze skargami ze strony duchowieństwa 26 marca 1624 roku Böhmego wezwano przed oblicze Rady Miejskiej. Sprawozdanie ze spotkania brzmiało następująco:

„Jakub Böhme, szewc i zaciekły entuzjasta, oświadcza, że jest autorem książki Do Życia Wiecznego, ale zaznacza, że nie ma nic wspólnego z jej wydaniem. Osobą za to odpowiedzialną jest Sigismund von Schweinitz, arystokrata. Rada zażądała od niego opuszczenia miasta; w przeciwnym razie Książę Elekt zostanie powiadomiony o zaistniałej sytuacji. Zaraz potem Böhme zobowiązał się do niezwłocznego wyjazdu z miasta”[8].

„Muszę Panu powiedzieć, drogi Panie, że w dniu wczorajszym diabeł faryzejski zerwał się ze smyczy, przeklął mnie i moją książeczkę, a następnie wrzucił ją w płomienie. On to oskarżył mnie o straszne rzeczy; o to, że gardzę Kościołem i Sakramentami, że codziennie jestem pijany od nadmiaru brandy, wina i piwa; wszystko to rzecz jasna jest nieprawdą; to on sam jest pijakiem”.
– Jakub Böhme o Gregoriusie Richterze dnia 2 kwietnia 1624 roku[9].

8 lub 9 maja 1624 roku Böhme wyjechał do Drezna na dwa miesiące. Przez ten czas mieszkał u pewnego lekarza sądowego. Jakub został zaakceptowany przez drezdeńską arystokrację i środowisko duchowne. Tamtejsi klerycy i profesorowie docenili talent Böhmego. To właśnie oni podczas przesłuchania mającego miejsce w maju 1624 roku zachęcili go do tego, aby pojechał do swojej rodziny do Görlitz[10]. W czasie, gdy Böhme był z dala od domu, jego rodzina musiała się zmierzyć z piekłem wojny trzydziestoletniej[10].

Po powrocie do domu Böhme przyjął zaproszenie od Herr von Schweinitza, który zaproponował mu przyjazd do swojej posiadłości na wsi. W czasie pobytu poza miastem Böhme rozpoczął pracę nad swoją ostatnią książką, 177 pytań teozoficznych. Niestety, Jakub zapadł na nieuleczalną chorobę (o podłożu jelitowym), z powodu której 7 listopada zmuszony był powrócić do domu. Gregorius Richter, adwersarz Böhmego z Görlitz, zmarł w sierpniu 1624 roku. Mimo tego, że w tym czasie Böhme był daleko, duchowny wciąż miał się na baczności. Gdy pisarz chciał przyjąć najświętszy sakrament, musiał wcześniej odpowiedzieć na długą listę pytań. Jakub Böhme zmarł mniej więcej w połowie listopada 1624 roku[11].

W tak krótkim czasie Böhme napisał niezliczoną ilość dzieł, w tym utwory będące jego chlubą – O znaczeniu rzeczy i Wielkie Misterium. Pisarz ten dał również początek nurtowi, który rozpowszechnił się w całej Europie. Jego zwolennicy znani byli jako Behmeniści.

Główny pastor Görlitz, Gregorius Richter – syn czołowego antagonisty Böhmego, stworzył zbiór wybranych dzieł autora, które w roku 1682, dzięki pomocy Coenraada van Beuningena, zostały wydane w Amsterdamie. Pełny zbiór wszystkich dzieł Jakuba Böhmego doczekał się pierwszej publikacji dopiero w roku 1730.

Teologia

Głównym tematem dzieł Böhmego była natura grzechu, zła i odkupienia. Zgodnie z teologią luterańską, Böhme głosił, że ludzkość wyrzekła się łaski bożej na rzecz grzechu i cierpienia oraz że siły zła, do których zaliczają się także anioły, zbuntowały się przeciwko Bogu a celem Boga było przywrócenie świata w stan łaski.

Istnieją poważne odstępstwa od przyjętej teologii, takie jak odrzucenie sola fide (tylko wiara) i sola gratia (tylko łaska), na co wskazuje fragment jednego z dzieł Böhmego The Way to Christ (Droga do Chrystusa):

„A on rzeknie na to, mam Wolę i chciałbym czynić dobro, ale to ziemskie Wcielenie, które muszę dźwigać wciąż mnie od tego odwodzi, więc czynić tego nie mogę; wszakże na Chwałę Boga, Łaska powinna mnie ocalić. Jego Odwaga i Cierpienie daje mi ukojenie; choć brak mi własnej Odwagi to On obdarzy mnie łaską i wybaczy mi moje Grzechy. On jeden, powiadam, jest niczym Człowiek, który wie, jaki Pokarm jest dobry dla jego Zdrowia, zamiast nim żywi się Trucizną, która z pewnością da początek Chorobie i Śmierci”[12].

Inny aspekt, w którym Böhme odstępuje od chrześcijańskiej teologii znajdujemy w jego opisie Upadku jako stanu nieodłącznego od ewolucji Wszechświata[13]. Bóg istnieje poza czasem i przestrzenią, odradza się przez wieczność, tak więc Böhme powtórnie przedstawia trójcę jako realnie istniejącą, lecz zgodną z interpretacją przedstawioną w jego powieści. Bóg Ojciec jest ogniem, który dał życie swojemu synowi, zwanemu przez Böhmego Światłem. Duch Święty jest żyjącym prawem lub życiem bożym[15].

….Böhme nie twierdził, że Bóg postrzega zło jako coś pożądanego, niezbędnego, lub też część woli bożej, dzięki której zapanuje dobro. W jego Threefold Life (Opisie troistego życia człowieka) pada stwierdzenie, że „zgodnie z porządkiem natury, ze złej rzeczy nie może narodzić się rzecz dobra, lecz zła rzecz może wytworzyć następną”. Böhme nie wierzy w istnienie boskiego zwierzchnictwa lub metafizyczną wrodzoną potrzebę zła i jej wpływ na kolej rzeczy.

Dom Jakuba Böhme w Zgorzelcu, gdzie żył w latach 1590-1620

Kosmologia

W jednej z interpretacji kosmologii stworzonej przez Böhmego, odejście ludzkości od Boga było nieuniknione a pierwotne wspólnoty musiały poddać się zróżnicowaniu, pragnieniu i konfliktowi – zupełnie jak w buncie Szatana, rozdzieleniu Adama i Ewy i nabywaniu przez nich wiedzy na temat dobra i zła – w celu stworzenia ewolucji nowego stanu harmonii odkupienia, który byłby doskonalszy od pierwotnego stanu niewinności, co z kolei pozwoliłoby Bogu na osiągniecie nowej samoświadomości poprzez wzajemne interakcje z aktem tworzenia będącego zarówno jego częścią, jak i czymś zupełnie odrębnym. Wolna wola stała się największym darem, jaki ludzkość otrzymała od Boga. To dzięki niej możemy szukać łaski bożej będącej przemyślanym wyborem, pozostając jednocześnie zwykłymi ludźmi.

Böhme nie postrzegał inkarnacji Chrystusa jako składania ofiary w celu odkupienia ludzkiego grzechu, ale jako ofiarę miłości względem ludzkości, ukazującą bożą wolę do przyjęcia na siebie cierpienia będącego nieodłączną częścią aktu tworzenia. Wierzył również, że inkarnacja Chrystusa niosła ze sobą przesłanie mówiące o tym, że nowy stan harmonii jest prawdopodobny. To stwierdzenie nieco różniło się od luterańskich nauk a jego teoria, że Bóg mógłby być w jakiś sposób niecałkowity bez stworzenia oraz nacisk Böhmego na wiarę i samoświadomość były jeszcze bardziej kontrowersyjne niż całkowite stosowanie się do dogmatu lub świętej księgi.

Poglądy Maryjne

Böhme wierzył, że Syn Boży stał się człowiekiem poprzez Maryję Dziewicę. W przeciwieństwie do Lutra Böhme zajmuje się raczej ludzką naturą Maryi niż zagadnieniami dogmatycznymi. Jak wszystkie inne kobiety, była ona człowiekiem, a tym samym nie była wolna od grzechu. Dopiero kiedy przepełniony łaską Bóg wybrał ją na matkę swego syna, została ona uznana za wolną od grzechu[15]. Maryja nie poruszyła Słowa, to Słowo poruszyło Maryję. To właśnie dlatego Böhme tłumaczy, że cała jej łaska pochodzi od Boga. Maryja jest ‘błogosławiona między niewiastami’, nie z powodu swoich kwalifikacji, ale z powodu swojej pokory. Maryja jest narzędziem Boga, przykładem na to, co Bóg potrafi uczynić: Po wieki nie zostanie zapomniane, że Bóg stał się w niej człowiekiem[18].

Böhme, w przeciwieństwie do Lutra, nie wierzy, że Maryja była Wieczną Dziewicą. Jej dziewictwo po urodzeniu Chrystusa jest zdaniem Böhmego nierealistyczne. Prawdziwym zbawieniem jest Chrystus, nie Maryja. Znaczenie Maryi, która jest takim człowiekiem jak każdy z nas, jest takie, że urodziła Chrystusa jako istotę ludzka. Według Böhme, jeżeli Maryja nie byłaby człowiekiem, Chrystus byłby nam obcy, nie byłby bratem. Chrystus musi dojrzeć w nas tak samo, jak to uczynił w Maryi. Została ona błogosławiona poprzez zaakceptowanie Chrystusa. W odrodzonym chrześcijaninie, tak, jak w Maryi, wszystko co doczesne ulatnia się. Tylko to, co pochodzi z niebios pozostaje wieczne. Charakterystyczny dla Böhmego język teologiczny, obejmujący ogień, światło i ducha, przenika do jego teologii i poglądów maryjnych, nie odrywając przy tym uwagi od faktu, że jego punktem wyjścia jest Luteranizm, z jednym tylko wyjątkiem – dziewictwem Maryi, gdzie jego punkt widzenia jest bardziej doczesny[18].

Wpływy

Pomimo tego, że w swoich dziełach Böhme kierował się zarówno poglądami twórców neoplatońskich, jak i alchemicznych, takich jak Paracelsus, pozostał on wierny tradycji chrześcijańskiej. To właśnie on wywarł duży wpływ na ruch antyautorytarny i mistyczny tj. Religijne Towarzystwo Przyjaciół (Kwakrzy), Filadelfijczyków, Gichtelian, Towarzystwo Kobiet w Dziczy, Wspólnotę Efrata, Społeczeństwo Harmonii, Separatystów z Zoar, Martinizm oraz Teozofię Chrześcijańską. Uczeń, a zarazem mentor Böhmego, legnicki lekarz Balthazar Walther, który podróżował do Ziemi Świętej w poszukiwaniu magicznej, kabalistycznej i alchemicznej mądrości, przyczynił się do wdrożenia kabalistycznych idei do myśli Böhmego[19]. Twórczość Jakuba była także inspiracją dla wyznawców niemieckiej filozofii romantycznej, w szczególności dla Schelling’a[20]. Z kolei w swoim traktacie Kosmiczna Świadomość (1901), Richard Bucke zwraca uwagę na głębię jego duchowego oświecenia, które to ukazało Böhmemu ostateczną tożsamość lub też jedność pomiędzy ludźmi a Bogiem. Böhme wywarł także duży wpływ na Williama Blake’a, angielskiego poetę romantycznego, artystę oraz mistyka.

Cytat

„Kiedy sztuka wyłania się całkowicie ze stworzenia [człowieka] i staje się niczym zarówno dla natury, jak i stworzenia, wtedy jest ona tą nieskończoną, która jest Bogiem i wtedy to Ty powinieneś dostrzec i poczuć najwyższą cnotę miłości. Także, jak powiedziałem, ktokolwiek ją znajdzie ten nie znajdzie niczego a zarazem znajdzie wszystko; prawdą jest również to, że ten, kto znajdzie nadnaturalną, ponadzmysłową, bezdenną Otchłań, w której zamieszkać nie będzie mu dane; i nie znajdzie on niczego, co jest podobne do tego, a zatem może być porównane do niczego, ponieważ jest głębsze niż cokolwiek innego i jest jak nic dla innych rzeczy, dlatego też nie jest łatwe do zrozumienia; a ponieważ jest niczym jest to wolne od innych rzeczy, a jest tylko Dobrem, którego człowiek nie może wyrazić lub stwierdzić czym ono jest. Na koniec powiem, iż prawdą jest również to, że ten, który to znajdzie, znajdzie wszystkie rzeczy; będzie to początkiem wszystkiego, a także będzie tym początkiem rządziło. Jeśli to znajdziesz, posiądziesz wszystko to, od czego wszystko inne się zaczyna i trwa, więc sztuka jest królem całego dzieła Bożego”. [Droga do Chrystusa, 1623]

Reakcja

XVII wiek obfitował nie tylko w takie wydarzenia jak rewolucja naukowa, ale był także czasem rewolucji mistycznej w katolicyzmie, protestantyzmie i judaizmie. Böhme oraz niektórzy średniowieczni mistycy byli prekursorami rewolucji protestanckiej. Po publikacji swoich książek w Anglii, Holandii i Niemczech, Böhme stał się ważną osobistością w środowisku intelektualistów w protestanckiej Europie lat 40. i 50. XVII wieku[21]. Był on szczególnie ceniony przez milenarystów, neoplatończyków z Cambridge oraz studentów holenderskich. Jednakże, Henry More krytycznie odnosił się do osoby Böhmego twierdząc, że nie jest on prorokiem i nie posiada żadnego szczególnego daru umożliwiającego zrozumienie kwestii metafizycznych. Co więcej, odrzucał on Opera Posthuma autorstwa Spinozy jako powrót do Behmenizmu[22].

W XVII wieku Böhme był znany w Holandii, Anglii, Francji, Rosji i Ameryce. W wieku XVIII zaczął powoli odchodzić w niepamięć, ale wrócił do łask dzięki zainteresowaniu ze strony niemieckich romantyków, którzy uważali go za prekursora tego ruchu. Poeci, tacy jak Tieck, Novalis i William Blake czerpali inspirację z dzieł Böhmego. Pisarz ten cieszył się również poważaniem wśród niemieckich filozofów: Baadera, Schelling’a oraz Schopenhauer’a. Hegel posunął się do stwierdzenia, że Böhme był „pierwszym niemieckim filozofem”[23].

Dzieła

  • Aurora, czyli Jutrzenka o poranku (niedokończone) (1612); Euroopera, Görlitz 1998.
  • O trzech zasadach istoty boskiej (1618-1919)
  • Opis troistego życia człowieka (1620)
  • 40 pytań dotyczących duszy (1620)
  • Traktat o wcieleniach: (1620)
  • I. O inkarnacji Jezusa Chrystusa
  • II. O męce, śmierci i zmartwychwstaniu Chrystusa
  • III. O drzewie wiary
  • Sześć punktów teozoficznych (1620)
  • Misterium Ziemskie i Niebieskie (1620); Instytut Wydawniczy „Rozekruis Pers”, Wieluń 2008
  • O dniach ostatnich (1620)
  • O znaczeniu rzeczy (1621)
  • O czterech żywiołach (1621)
  • O prawdziwej pokucie (1622)
  • O prawdziwym pokoju (1622)
  • O odrodzeniu (1622)
  • O przeznaczeniu (1623)
  • Krótkie compendium o pokucie (1623)
  • Wielkie Misterium (1623)
  • Tablice objawienia boskiego lub wystawienie troistego świata(1623)
  • Ponadzmysłowe życie (1624)
  • O boskim rozmyślaniu lub wizji (niedokończone) (1624)
  • O Testamencie Chrystusa (1624)
  • I. Chrzest
  • II. Wieczerza
  • O iluminacji (1624)
  • 177 pytań teozoficznych oraz 13 odpowiedzi (niedokończone) (1624)
  • Streszczenie Wielkiego Misterium (1624)
  • Wielki Tydzień lub modlitewnik (niedokończone) (1624)
  • Tablice trzech zasad (1624)
  • O dniu sądu ostatecznego (zgubione) (1624)
  • Clavis (1624)
  • 62 listy teozoficzne (1618-1624)
  • Okólniki Teozoficzne, Euroopera, Zgorzelec 2005.
  • Ponowne narodziny. Wyd. Brama, Poznań, 1993
  • Zdania i uwagi z dzieł Jakuba Boehme, Anioła Szlązaka i Saint-Martina. (oprac. Adam Mickiewicz). Paryż, s.n., 2003

Dzieła drukowane

  • Droga do Chrystusa (zawiera Prawdziwą Pokutę, Prawdziwy pokój, Odrodzenie lub Ponowne narodziny, Ponadzmysłowe życie, O Niebie i Piekle, Drodze z ciemności do iluminacji) wydane przez Williama Law, Diggory Press ISBN 978-1-84685-791-1

 

EdwardTaylors-Behmen Portrait2

Z Polskiej Encyklopedii Orgelbranda – wytłuszczenia moje – CB

Encyklopedyja Powszechna S.Orgelbranda,
Warszawa, tom III

Böhme (Jakób), szewc, z miasta Görlitz, najznakomitszy teozof mistyczny, głęboki uczuciem, nieskażonej pobożności, należy do rzadkich zjawisk duchowych swego czasu. Syn wieśniaka, urodził się 1575 roku w Alt-Seidenberg w Szląsku, a odebrawszy tyle tylko nauki ile jej szkółka wiejska udzielić może, oddany był do miasta Görlitz do terminu szewckiego. W młodości już przejęty boleścią na widok upadku, jaki dostrzegał w świecie, na widok panowania grzechu w sercach ludzkich, znalazł pociechę w widzeniach i poezyi, za pośrednictwem której wyrażał duchowe objawienia. Natura i biblija kierowały całą myślą i sercem Böhme’go; w ogóle pojęcie złego i dobrego i wykazanie dla czego jest tyle złego w świecie, dla czego ono przemaga prawie nad dobrem, były celami, do których zdążał Böhme w swej teozofii. Złe i dobre, przyjmuje on jako konieczność, a w tém co jest doczesném, szukając wiecznego i łącząc ziemską umiejętność z nadziemską łaską, przychodzi do poznania Boga. W Bogu leży źródło wszystkiego, a wiekuisty ten początek mieć musi także swój rozwój; w rozwoju tém musi Bóg się objawiać, gdyż bez stworzenia, Bóg nie byłby się objawił samemu sobie; ale w Bogu jako w Bogu wszystko łagodnieje przez miłość, zresztą i złe ma w sobie dobro, pobudza albowiem do wstrętu złego, słowem sprzeczności widzi złego i dobrego Böhme, stara się rozwiązać i rozwiązania szuka w miłości.

Historyję człowieczeństwa dzieli Böhme na peryjody, podług liczb mistycznych i zgodnie z peryjodami rozwoju natury świata. Pogaństwo uważa jako konieczne w planie bożym, nie tylko jako odstraszający przykład potęgi złego, ale także jako źródło nauki.

Poganie zbadali i poznali siły natury, rozwinęli magiję naturalną; dzieci światłości winny stać się panami tej magii. O dalszym rozwoju świata w historyi narodów, powiada Böhme, że na końcu, jaki czeka wszystkie rzeczy, spór, który świat rozdwaja, stanie się zgodą gdy wszystkie narody zebrane będą przed Bogiem, a wtenczas to i istota piekielna zostanie zniesioną, a stworzenie zaginie. Taką naukę wyrobił Böhme własném myśleniem, gdyż lubo czytał Paracelsa, lubo znał Szenckenfeld’a i Weigt’a,a do wykształcenia jego przyczyniało się w późniejszym życiu obcowanie z ludźmi uczonémi, szczególniej stosunki z dyrektorem laboratoryjum chemicznego w Dreznie, uczonym doktorem Baltazarem Walter’em, potężny umysł jego nietylko umiał wszystko sobie przyswoić, ale i oryginalnie wyrobić.

Böhme o największém dziele swém Aurora, powiada: że oprócz Biblii nie miał żadnej pomocniczej książki, a pisał nie wedle ludzkiej umiejętności, ale czerpiąc z księgi, która w nim samym otwartą była. Szczególnie silną w Böhme’m była potęga intuicyi, która kilkakroć objawiła się w zachwyceniach. W teozoficznych listach swych powiada: „gdy pomyślę dla czego piszę, dla czego nie zostawię tego uczeńszym, znajduję, iż ducha mojego zapaliła istota o której piszę, i jakby ogień przenika i przebiega w duchu moim. Prosiłem Go wielokrotnie, ażeby, jeżeli wiedza moja nie posłuży ku chwale Jego i pożytkowi braci moich, takową we mnie zniszczył a zachował tylko w miłoścu swojej” (Theosophische Sendbriefe, 12, 6, 7).

Böhme 1594 r. powróciwszy z wędrówki osiadł w Görlitz, zostawszy majstrem, pojął w małżeństwo córkę pewnego rzeźnika, z którą żył w miłości i zgodzie. Roku 1600 drugi raz wpadł w zachwycenie, na widok błyszczącego naczynia cynowego, lecz starał się wrażenie zachwytem sprawione stłumić. Dopiero po trzecim zachwyceniu które miało miejsce r. 1610, po dwóch latach, napisał dla siebie książkę: Jutrzenka w powstaniu. Böhme pisma swego nie tylko nie drukował, ale nikomu nie pokazywał; przypadkiem dostało się ono w ręce pewnego szlachcica, który udzielił je przyjaciołom swoim i wszyscy podziwiali głębokość zawartych tam myśli.

Inne wrażenie zrobiło dzieło to na pierwszego pastora görlickiego, Grzegorza Richter. Niedość że z ambony gromił surowo Böhme’go, ale nadto, skłonił magistrat, iż wydał zakaz wzbraniający pisania natchnionemu mistykowi. Böhme chciał być posłuszny władzy zakazującej mu pisać; siedm lat myśli jego nosiły na sobie więzy wyroku magistrackiego, lecz w końcu natchnienie przemogło i w przeciągu lat pięciu, napisał wszystkie dzieła swoje, których jednak sam nie drukował nigdy, lecz oddawał przyjaciołom swoim. Za życia ujrzał jedno tylko z pism swoich wydrukowane, staraniem Frankenberga, p. t. Droga do Chrystusa. Dziełko to obudziło znów gniew Richtera, a magistrat ulegając jego żądaniom, rozkazał Böhme’mu opuścić Görlitz. Cichy, spokojny, bez szemrania opuścił to miasto; a Richter, który go potępiał nietylko z ambony, ale i w wydrukowanej przez siebie broszurze, napisał poemat kończący się następującemi słowy: „Ergo abeas , nunquam ordras, pereas male, sutor;calveas in manibus sit tibi, non calamus” (A więc odchodzisz szewcze, bodajbyś nigdy nie wrócił i zginął, a w ręku twém niech kopyto, nie pióro zostanie).

Böhme udał się do Drezna, gdzie doznał łaskawego przyjęcia, tak u elektora, jak i u wielu uczonych mężów, szczególniej zaś u znakomitego teologa Jana Gerharda. Niezadługo potém, w czasie krótkiego pobytu swego w Szląsku u przyjaciół umarł 1624 r. „Mocny Panie Sabaoth, wybaw mnie według woli twojej ! Ukrzyżowany Jezu Chryste zmiłuj się nademną i przyjm mnie do królestwa swego. A teraz idę do raju !” Takie to były ostatnie słowa Böhme’go. Mimo to jednak, gdy zwłoki jego przywieziono do Görlitz, żaden z duchownych nie chciał mieć mowy pogrzebowej.

images bohme

Inne Źródła

24 kwietnia nabył jeden z kramów szewskich przy Dolnym Rynku, od szwagra swojej przyszłej teściowej, za 240 marek zgorzeleckich. Zgodnie z obowiązkiem mieszczańskim musiał się w ciągu pół roku ożenić i wykazać posiadanie domu. Wesele z Katarzyną Kuntschmann, córką mistrza z cechu rzeźników, odbyło się 10 maja 1599 r. Trzydziestego pierwszego sierpnia Jakub Boehme zakupił swój pierwszy dom w „Neustadtel” (Nowym Miasteczku), na Rabengasse na Nyskim Przedmieściu za 300 marek. Zapłacił połowę ceny, resztę na raty. Chodzi o znany dom na wschodnim brzegu Nysy, na którym w 1924 r. umieszczono tablicę pamiątkową i który ostatnio otworzony został jako dom spotkań literackich.

W 1612 roku dokonał Boehme największego przełomu swego życia. Od 27 stycznia do 3 czerwca w wyniku swych dwunastoletnich rozmyślań i studiów nad „wielu wielkich mistrzów pismami” napisał swoje pierwsze dzieło, wspomnianą już „Jutrzenkę o poranku” albo „Aurorę” z podtytułem: „To jest korzeń albo źródło filozofii, astrologii i teologii z prawej przyczyny”. To uniwersalne dzieło zawiera już wszystkie istotne poglądy jego późniejszych dzieł, jednak pozostało nieukończone.

Do tych gospodarczych zainteresowań doszły duchowe: Reformacja Lutra była na Górnych Łużycach realizowana i interpretowana w najrozmaitszej formie. Każde miasto, każda gmina i każda posiadłość rycerska wprowadzała ją po swojemu. Najaktywniej działał radny legnicki Caspar, który powątpiewał w luterańską naukę o komunii i w miejsce podawanie Kominii pod postaciami ciała i krwi Chrystusa, żądał oświecenia dusz przez Boga. Ogłoszony w księstwie legnickim zakaz tej nauki i wygnanie Schwenckfelda spowodowało, że jego nauka zapadła głęboko w świadomość religijną ludu. W okresie tak rozluźnionego traktowania zasad Lutra pojawili się wiejscy kaznodzieje i baptyści na pograniczu Górnych Łużyc i Dolnego Śląska. Z Czech luteranie zostali wypędzeni, tal samo jak bracia czesko-morawscy. W Saksonii Filip Melanchton próbował po śmierci Lutra w 1546 r. uniknąć podziału protestantów dążąc do zbliżenia między luteranami a kalwinistami. Wynikł z tego „kryptokalwinizm”, prześladowany przez oficjalny Kościół luterański. W założonym w 1565 r. zgorzeleckim gimnazjum, uczyli byli uczniowie Melanchtona. Całe życie duchowe w Zgorzelcu było dopasowane do poglądów Melanchtona, włączywszy w to duchownych. Pokój augsburski zezwalał książętom na samodzielne ustalanie wyznania w ich kraju, przy czym do wyboru była tylko nauka Lutra i liturgia rzymsko-katolicka, jednak nie kalwinizm. Na Górnych Łużycach brakowało takiego władcy. Dlatego cesarz w porozumieniu z papieżem postanowił w roku 1560 dla wygasłej w Saksonii jurysdykcji biskupiej na, przekazać administrację apostolską dekanowi katedry w Budziszynie, aby pozostałe jeszcze katolickie instytucje i ich dobra mogły być uratowane i by organizacja kościelna w całości pozostała pod jednolitym zarządem. To spowodowało, że dekan katedry mianował zarówno katolickich jak i protestanckich duchownych, jednak wolność religijna podskórnie działających prądów pozostała nienaruszona. Z tego powodu prześladowani religijnie z sąsiednich krajów osiedlali się na Górnych Łużycach.

Jakub Boehme poznał już był rozdarcie wyznaniowe podczas swojej wędrówki czeladniczej i doszedł do wniosku, że Kościół Chrystusowy nie może mieć takiej postaci. W miejsce etycznie uzasadnionego fundamentu pojawiły się różne dogmaty i formułki, które przeciwstawiały się jedności chrześcijaństwa.

Miasto i prowincja na Górnych Łużycach były zgodne co do tego, że chcą zachować wolność religijną, zwłaszcza szlachta, chcąca zachować swoje prawa patronackie, jako że miała do czynienia z największą niejednorodnością wśród ludności wiejskiej. Dlatego Karol Ender von Sercha był zainteresowany poglądami Boehmego.

To zainteresowanie miało jednak jeszcze inne tło: od reformacji rozeszły się wiara z wiedzą, religia z nauką. Enderowie von Sercha byli ludźmi po studiach, jak wielu wówczas spośród szlachty Górnych Łużyc i pragnęli cesarskich łask i wolności religijnej. W naukach Paracelsusa i Walentyna Weigla widzieli ci intelektualiści na gruncie alchemii i astrologii ferment jedności łączącej wiarę i naukę. Boehme zjawiał się ze swoją „Jutrzenką” w samą porę.

Przynależał do parafii głównej św. Piotra i Pawła, a tym samym do słuchaczy kazań Marcina Mollera, który w r. 1602 popadł w konflikt z dziekanem fakultetu teologicznego w Wittenberdze i skrytykowany został jako kryptokalwinista.

W latach 1600, 1602 i 1603 urodzili się w domu Boehmego trzej pierwsi synowie: Jakub, Michał i Tobiasz. Mistrz musiał pilnie starać się o zapewnienie bytu swojej rosnącej rodzinie. Zgodził się garbować skórę nie tylko na swoje własne potrzeby, ale także dla innych szewców, za co został oskarżony przez cech garbarzy i obłożony grzywną.

Udokumentowane od 1599 r. wydarzenia każą zakładać, że Boehme był już dobrze obeznany ze stosunkami panującymi w Zgorzelcu. Według świadectwa śmierci i ustaleń jego przyjaciół, lekarza Tobiasza Kobera i poety Abrahama von Frankenberga, jego pierwszego biografa, Jakub Boehme miał po okresie swojej wędrówki czeladniczej osiedlić się w Zgorzelcu w roku 1594, jednak nie jako mistrz i narzeczony. Miał szczęście znaleźć w Zgorzelcu otwarte życie intelektualne, które w wymiarze religijnym okazało się niezwykle tolerancyjne, mianowicie dzię ki zasługom zmarłego w 1606 r. proboszcza Marcina Mollera. Po śmierci tegoż, górę wzięła jednak w Zgorzelcu nietolerancyjna ortodoksja luterańska, która stopniowo zdławiła wolnomyślicielskie tendencje.

Najważniejszym tematem dla Boehmego jest wzajemny stosunek Boga, przyrody i człowieka. Bóg według Boehmego objawia swoją działalność w ludziach i przyrodzie i da się odczuć jako wieczna wola. Tę włożył Bóg w ludzką duszę pod postacią małej iskry boskiej, aby świadomie ją realizować. Wola boża działa w dwie strony: ku wiecznej dobroci w miłości bożej, ale też – gniewie – aż ku potępieniu. Dobro o zło oddziałują na człowieka jako błogosławieństwo i kara boska. Nie ma dla Boehmego diabła jako przeciwnika Boga, chyba że człowiek sam sobie stworzy piekło na ziemi. Winna temu jest jego podatność na pokuszenia ciała i duszy. Sumienie człowieka jest murem, który determinuje jego decyzje. Ma wolą wolę, aby zadecydować, czy chce żyć cieleśnie czy duchowo. Jako przynależny do świata natury jest zmuszony do tego pierwszego, aby zachować siebie i swój gatunek, jako stworzenie boskie odczuwa tęsknotę za ponownym złączeniem się z Bogiem, aby dostać się z powrotem do raju.

W sierpniu 1624 zmarł jego przeciwnik Gregor Richter. Boehme i jego żona nie odczule jednak z tego powodu żadnej ulgi w swoim ciężkim położeniu. Musieli zarabiać na chleb jako wędrowni kupcy. Jesienią wyruszył Boehme w swoją ostatnią podróż na Śląsk. Ciężko chory wrócił w drugiej połowie listopada. Tobiasz Kober i dwaj inni przyjaciele opiekowali się nim. Piętnastego listopada Kober wzywa kaznodzieję Eliasza Dietricha, aby umierającemu udzielił ostatnich sakrementów. Z tego, jak się miało niedługo okazać, wynikł ostatni egzamin z wiary.

Jakub Boehme zmarł w nocy z 16 na 17 listopada 1624. Byli przy nim poza wymienionymi już osobami jago żona i synowie Tobiasz i Eliasz. Przed śmiercią przykazał Tobiaszowi, aby oddał wszystkie pozostałe jeszcze w domu jego pisma Michałowi Enderowi von Sercha. Rankiem 17 listopada pisze Katarzyna Boehme, że jej mąż zmarł „wczorajszego dnia”, czyli 16 listopada. Tę wiadomość otrzymała rada miejska Zgorzelca 17 listopada. Przyjaciel dr Kober spisał tymczasem znane sobie daty z życia Boehmego i wyznaczył jeden cytat z Apokalipsy św. Jana na pogrzeb. Jednak poproszony przez niego naczelny proboszcz Mikołaj Thomas – jako następca Gregora Richtera – w ostrych słowach odmówił Boehmemu chrześcijańskiego pogrzebu.

Rada poleciła więc kaznodziei Eliaszowi Dietrichowi, aby wygłosił kazanie, a wszystkim duchownym, aby towarzyszyli trumnie. Znów więc magistrat wstawił się za swym teraz już zmarłym obywatelem Jakubem Boehme.

Ponieważ przymuszony kaznodzieja czuł, że postępuje niezgodnie z wolą Przełożonego naczelnego proboszcza, wymógł na Radzie pisemne polecenie. Wszyscy pozostali duchowni towarzyszący trumnie odwrócili się jeszcze przed wejściem do kościoła św. Mikołaja (zgorzeleckiego kościoła pogrzebowego) od wszelkich czynności liturgicznych. Eliasz Dietrzich na początku swojego kazania życzył sobie raczej być o 20 mil stąd, niż wykonywać na rozkaz rajców tę czynność sakralną. Tekst kazania ułożył nie według życzenia Kobera, a jako przestrogę dla obecnych. Krzyż ufundowany przez przyjaciół Boehmego został po pogrzebie zabrany i zniszczony.

Ujawnił się głęboki podział między Radą a duchowieństwem Zgorzelca. Jeszcze 10 grudnia 1624 r. Rada zabroniła duchownym potępiać Boehmego w kazaniach a przyjaciołom – czcić jego pamięć w szczególny sposób. Następujące teraz milczenie na temat Boehmego i jego pism odpowiadało obawom istniejącym na styku władzy świeckiej i duchownej. Milczenie intelektualnej i literackiej opinii publicznej było efektem wyniszczającej Niemcy wojny, rozpoczętej lekkomyślnie o sprawy wiary.

Pisma Boehmego przedostały się z czasem do neutralnej i wolnej Holandii, gdzie w 1631 r. rozpoczęto druk pojedynczych pism Boehmego i to e języku niemieckim. Wkrótce pojawiły się holenderskie i angielskie tłumaczenia. Dzięki wypędzonemu z Niemiec pietyście Janowi jerzemu Gichtelowi powstało pierwsze niemieckie wydanie zbiorowe dzieł Jakuba Boehmego, w 1684 r. pierwsze holenderskie. Niemieckie powtórzono w rozszerzonej formie w 1715 i jeszcze 1730 r. Oryginalne manuskrypty Boehmego zostały utracone, najczęściej przez wielokrotny proces druku. Zachowały się czystopisy kopistów Boehmego. Odkryte zostały u jednego z wielbicieli Boehmego w Linzu nad Renem, dostały się jednak w 1936 r. w ręce nazistowskiego Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy. Podczas II wojny światowej zostały przewiezione przez Berlin do Wrocławia. Od jej zakończenia ta spuścizna Boehmego znajduje się w pieczy Działu Rękopisów Biblioteki Uniwersyteckiej we Wrocławiu.

Goerlitz i Zgorzelec są jako powiernicy miejsc pamięci w równym stopniu spadkobiercami sławnego mieszkańca obu stron Nysy. Goerlitz strzeże grobu Jakuba Boehmego, Zgorzelec jego pierwszego domu. Oby to wspólne dziedzictwo pomogło stworzyć wspólną pamięć w łączności historycznej i współczesnej naszych miast.

boehme

O życiu ponadzmysłowym (fragment ze strony:

http://www.euroopera.org/jakub-boehme/9-o-zyciu-ponadzmyslowym

♥ Jakub Boehme (tłum. A.Painta)

Rozmowa Mistrza i Ucznia

W jaki sposób dusza może dojść do Boskiego oglądu i słuchu:
I czym jest jej dzieciństwo w życiu naturalnym i ponadnaturalnym:
I w jaki sposób z natury wstępuje w Boga i znowu z Boga w naturę jaźni:
Jak też czym jest jej zbawienie i zepsucie

Ułożona przez
Jakoba Böhmego
ze Starego Zawidowa,
który został nazwany
Teutonicus Philosophus

 

Uczeń rzekł do Mistrza: W jaki sposób mogę osiągnąć życie ponadzmysłowe, że widziałbym wówczas i słyszałbym Boga?

Mistrz odpowiedział: Gdybyś mógł wznieść się tam, gdzie nie mieszka żadna kreatura, wtedy usłyszałbyś to, co mówi Bóg.

Uczeń rzekł: Jest to blisko czy daleko?

Mistrz powiedział: To jest w tobie, i jeśli jesteś w stanie na godzinę oderwać się od wszystkich twoich pragnień i zmysłów, wówczas usłyszysz niewysłowione słowo Boga.

Uczeń rzekł: Jak mogę słyszeć, skoro oderwę się od zmysłów i pragnień?

Mistrz odpowiedział: Kiedy odrywasz się od zmysłów i pragnień twojej osoby, wtedy objawia się w tobie wieczyste słyszenie, widzenie i mówienie, i przez ciebie słyszy i widzi Bóg: Przeszkadzają ci twoje własne słyszenie, pragnienie i widzenie, dlatego nie widzisz ani nie słyszysz Boga.

Uczeń rzekł: Czym mam widzieć i słyszeć Boga, skoro znajduje się poza naturą i kreaturą?

Mistrz odpowiedział: Kiedy milkniesz, wtedy jesteś tym, czym był Bóg przed stworzeniem natury i kreatury, z tego uczynił twoją naturę i kreaturę: Wtedy słyszysz i widzisz tym, czym widział i słyszał w tobie Bóg, zanim zaczęło się twoje własne chcenie, widzenie i słyszenie.

Uczeń rzekł: Co zatrzymuje mnie wtedy, że nie potrafię tam dojść?

Mistrz odpowiedział: Twoje własne chcenie, słyszenie i widzenie, i że dążysz wbrew temu, z czego przybyłeś: Swoją własną wolą odrywasz się od woli Boga, i swoim własnym widzeniem patrzysz tylko w twoje pragnienia: I twoje pragnienie zatyka ci słuch uporem ziemskich, naturalnych rzeczy i sprowadza cię w przepaść i zaciemnia cię w tym, co chcesz, dlatego nie jesteś w stanie osiągnąć ponadnaturalnego, ponadzmysłowego.

Uczeń rzekł: Skoro znajduję się w naturze, jak zaiste mogę dostać się przez naturę ku ponadzmysłowej otchłani, nie niszcząc tej natury?

Mistrz odpowiedział: Do tego należą trzy rzeczy. PierwszĄ jest to, że twoją wolę oddajesz Bogu i pogrążasz się w głębi ku jego miłosierdziu. Drugą jest to, że nienawidzisz swojej własnej woli i nie czynisz tego, do czego skłania cię twoja wola. Trzecią zaś jest to, iż poddajesz się krzyżowi, dlatego możesz znieść pokusy natury i kreatury: I jeśli czynisz to w ten sposób, wówczas nawiedzi cię Bóg i twoją opanowaną wolę w sobie wprowadzi w ponadnaturalną otchłań, wtedy usłyszysz, co mówi do ciebie Pan.

Uczeń rzekł: Wtedy musiałbym porzucić świat i moje życie, gdybym to uczynił.

Mistrz odpowiedział: Skoro porzucasz świat, wtedy przybywasz tam, z czego jest uczyniony ten świat: A jeśli tracisz życie i popadasz w niemoc twojej mocy, wówczas znajdujesz się w tym, z czyjego powodu porzuciłeś je, mianowicie w Bogu, z czego uzyskało ono to ciało.

Uczeń rzekł: Bóg stworzył człowieka do życia naturalnego, żeby panował nad wszystkimi kreaturami na ziemi i był panem nad wszystkim na tym świecie, dlatego musi przecież posiadać coś szczególnego.

Mistrz odpowiedział: Jeśli jest tak, że tylko powierzchownie panujesz nad wszystkimi kreaturami, wówczas ze swoim chceniem i panowaniem należysz do zwierzęcego rodzaju i znajdujesz się tylko w przenośnym, przemijającym panowaniu: W zwierzęcą esencję wprowadzasz także twoje pożądanie, zarażasz się nią i jesteś w niej uwięziony i również otrzymujesz charakter zwierzęcy: Lecz jeśli jest tak, że porzuciłeś ten przenośny charakter i panujesz nad wszystkimi kreaturami w otchłani, z której są one stworzone, i nic nie może ci zaszkodzić na ziemi, bowiem jesteś podobny do wszystkich rzeczy i do niczego nie jesteś podobny.

Uczeń rzekł: Drogi Mistrzu, nauczże mnie, jak najbliżej mógłbym tam dojść, żebym był podobny do wszystkich rzeczy.

Mistrz odpowiedział: Chętnie, pamiętaj o słowach naszego Pana Jezusa Chrystusa, który powiedział: Niechby było tak, żebyście się nawrócili i stali jak dzieci, w przeciwnym razie nie zobaczycie państwa Bożego. Zatem jeśli tak jest, że chcesz stać się podobny do wszystkich rzeczy, wtedy musisz porzucić wszystkie rzeczy i odwrócić od nich twoje pożądanie i nie pragnąć ich, ani się nie ujmować za tym, co posiada się jako własność, to jest coś: Bowiem skoro tylko ujmujesz coś w twoją żądzę i dopuszczasz i przyjmujesz za własność, wtedy to coś jest wraz z tobą jedną rzeczą, i wraz z tobą działa w jednej woli, stąd musisz otaczać się tym samym i ujmować się za tym niczym za swoją własną istotą; lecz skoro niczego nie przyjmujesz w twoją żądzę, wówczas jesteś wolny od wszystkich rzeczy i naraz panujesz równocześnie nad wszystkimi rzeczami: Ponieważ nie posiadasz niczego ku swojej korzyści, i niczym jesteś dla wszystkich rzeczy, jak też dla ciebie wszystkie rzeczy są nicością; jesteś jak dziecko, które nie rozumie tego, czym jest jakaś rzecz, i jeśli nawet ją rozumiesz, to rozumiesz ją bez poruszenia twojej wrażliwości, w taki sposób, jak Bóg panuje i widzi wszystkie rzeczy, a przecież nie obejmuje go żadna rzecz.

A skoro rzekłeś, że mam cię nauczyć, jak mógłbyś do tego dojść, tedy spójrz na słowa Chrystusa, który powiedział: Niczego beze mnie nie możecie uczynić. Nie jesteś w stanie uspokoić się o własnych siłach, gdy nie porusza cię żadna kreatura, a następuje to wtedy, gdy całkowicie wnikniesz w życie Pana naszego Jezusa Chrystusa i w zupełności poświęcisz mu swoje chcenie i żądze, i bez niego nie będziesz miał żadnych pragnień: Wówczas swoim ciałem znajdujesz się we właściwościach tego świata a twoim rozumem pod krzyżem Pana naszego Chrystusa; zaiste z twoją wolą przechadzasz się po niebie i w końcu dochodzisz tam, skąd pochodzą wszystkie rzeczy i dokąd znowu zmierzają: Dlatego rozumem możesz oglądać wszystko na zewnątrz a umysłem rzeczy wewnętrzne; i wraz z Chrystusem, któremu jest dana cała władza na niebie i ziemi, panować w i nad wszystkimi rzeczami.

Uczeń rzekł: Mistrzu, kreatury, jakie żyją we mnie, trzymają mnie, że nie mogę oddać się w pełni, jak chciałbym ogromnie.

Mistrz odpowiedział: Skoro twoja wola odstępuje od tych kreatur, zatem te kreatury są pozostawione w tobie, i znajdują się w świecie, i przy tych kreaturach jest tylko twoje ciało, lecz ty sam duchowo przechadzasz się z Bogiem: I gdy twoja wola opuszcza kreatury, wówczas te kreatury są w niej obumarłe i żyją tylko w ciele na tym świecie: A ponieważ nie wprowadza się w nie wola, dlatego nie są w stanie poruszyć duszy. Święty Paweł powiada bowiem: Żywot nasz jest w niebiesiech. Item: Wy jesteście świątynią ducha świętego, który w was mieszka: stąd zatem duch święty mieszka w woli a w ciele kreatury.

Uczeń rzekł: Skoro duch święty mieszka w woli umysłu, jak mogę zastrzec się, żeby ode mnie nie odstąpił?

Mistrz odpowiedział: Słuchaj słów Pana naszego Jezusa Chrystusa, który mówił: Skoro pozostajecie w mojej mowie, wówczas moje słowa pozostają w was. Jeśli jest tak, że wraz z twoją wolą trwasz w słowach Chrystusa, wówczas jego słowo i duch pozostają w tobie; ale jeśli jest tak, że twoja wola udaje się ku kreaturom, wówczas oderwałeś się od niego, wtedy nie możesz zastrzec się inaczej, jak pozostawać ciągle w opanowanej pokorze i nieustannie pokutować, żebyś ciągle żałował, iż żyją w tobie te kreatury: Jeśli postępujesz w ten sposób, wówczas znajdujesz się w codziennym umieraniu kreatur i w codziennym wstępowaniu do nieba za tą wolą.

Uczeń rzekł: Drogi Mistrzu, nauczże mnie, jak mogę osiągnąć taką nieustannie trwającą pokutę.

Mistrz odpowiedział: Gdybyś porzucił to, co cię kocha, i pokochałbyś to, co cię nienawidzi, wówczas mógłbyś się w niej znajdować nieustannie.

Uczeń rzekł: Co to jest?

Mistrz odpowiedział: Twoje kreatury w ciele i krwi, tak jak wszystkie te, jakie kochają cię, które kochają cię, ponieważ twoja wola sprzyja tym samym, stąd musi porzucić je i uznać za wroga ta wola: I krzyż Pana naszego Jezusa Chrystusa, szyderstwem świata, które cię nienawidzi, musisz nauczyć się je kochać i brać do codziennego uprawiania twojej pokuty, wówczas będziesz miał ustawiczny powód do znienawidzenia siebie z tą kreaturą i do poszukiwania wieczystego spokoju, w którym mogłaby spocząć twoja wola, jak powiedział Chrystus: We mnie macie spokój, a w świecie przerażenie.

Uczeń rzekł: Jak mogę odpocząć w takim pokuszeniu?

Mistrz odpowiedział: Kiedy przez wszystkie godziny wznosisz się poza wszelką kreaturę, ponad cały rozum zmysłowy ku przeczystemu miłosierdziu Boga, w cierpienie naszego Pana i poddajesz się mu, wtedy otrzymasz taką siłę do opanowania grzechu, śmierci, szatana, piekła i świata, wówczas możesz wytrzymać we wszelkiej pokusie.

Uczeń rzekł: Jak mnie, biednemu grzesznikowi, może przydarzyć się coś takiego, gdybym chciał dotrzeć tam umysłem, gdzie nie ma kreatury?

Mistrz odpowiedział mu całkiem dobrotliwie: Drogi Uczniu, byłoby tak, gdyby twoja wola na godzinę chciała oderwać się od całej kreatury i wznieść się tam, gdzie nie ma kreatury, że przyodziałaby najwspanialszy blask Bożej wspaniałości; i smakowałaby w sobie najsłodszą miłość Pana naszego Jezusa Chrystusa, której nie jest w stanie wyrazić nikt z ludzi: I doznałaby w sobie niewypowiedzianych słów Pana naszego, jego wielkiego miłosierdzia: czułby w sobie, że krzyż Pana naszego Chrystusa zmienia się mu w delikatne dobrodziejstwo, i ten sam staje się mu milszy niż cześć i dobroć świata.

Uczeń rzekł: Lecz co stanie się z ciałem, skoro musi ono żyć w tej kreaturze?

Mistrz odpowiedział: Ciało zostanie postawione do naśladowania Pana naszego Chrystusa, który rzekł: Jego państwo nie jest z tego świata.
Ono zaczęłoby obumierać z zewnątrz i wewnątrz; z zewnętrznej strony świata próżności i złych postępków, i stałoby się urazą i wrogiem dla wszelkiej lubieżności; od wewnątrz wszelkiej złej przyjemności i skłonności, i otrzymałoby całkiem nowy sens i wolę, która stale byłaby zwrócona do Boga.

Uczeń rzekł: Lecz z tego powodu świat znienawidziłby go i pogardzałby nim, ponieważ musiałby się mu przeciwstawiać i żyć inaczej i postępować odmiennie niż on.

Mistrz odpowiedział: Nie przejmowałby się tym, gdyby przydarzyły się mu boleści, lecz cieszyłby się, że stał się godzien być podobny do obrazu Pana naszego Chrystusa, i ochoczo chciałby nieść taki krzyż za naszym Panem, iż w zamian wzbudzałby mu tylko swoją najsłodszą miłość.

Uczeń rzekł: Lecz co byłoby z nim, gdyby zaatakował go gniew Boży od wewnątrz a zły świat z zewnątrz, jak przydarzyło się to Panu naszemu Chrystusowi?

Mistrz odpowiedział: Przydarzyłoby mu się to jak Panu naszemu Chrystusowi. Gdy był wyszydzany i krzyżowany przez świat i kapłanów, wtedy polecił swoją duszę ojcu w jego ręce i oddzielił się od strachu tego świata ku wieczystej radości. Czyli również i on od szyderstwa świata i strachu w sobie samym wniknąłby w wielką miłość Boga i zostałby pokrzepiony i zachowany przez najsłodsze imię Jezus: I widziałby i doznawałby w sobie nowego świata, jaki przepchnąłby się przez gniew Boży: Owinąłby nim swoją duszę i szanowałby wszystko w równym stopniu, czy ciało byłoby takie samo w piekle albo na ziemi, stąd jego umysł byłby jednak w największej miłości Boga.

Uczeń rzekł: Ale jak odżywiałby swoje ciało na tym świecie, i jak chciałby karmić bliskich, gdyby spadła na niego niełaska całego świata?

Mistrz odpowiedział: Otrzymuje on większą łaskę niż jest w stanie dać świat, bowiem Boga i wszystkie jego anioły ma za przyjaciół, one chronią go od wszelkiej biedy. Stąd także Bóg jest jego dobrodziejstwem we wszystkich rzeczach, i czy się to zapowiada, gdyby nie chciał, stąd jest to tylko pewną próbą i cechą miłości, gdyż tym bardziej powinien modlić się do Boga i polecać mu wszystkie swoje drogi.

Uczeń rzekł: Ale straci wszystkich swoich dobrych przyjaciół, i nie będzie nikogo z nim, kto pomógłby mu w biedzie.

Mistrz odpowiedział: Otrzymuje na własność serce wszystkich dobrych przyjaciół i traci jeno nieprzyjaciół swoich, którzy przedtem kochali jego próżność i złośliwość.

Uczeń rzekł: Jak to się dzieje, że otrzymuje na własność swoich dobrych przyjaciół?

Mistrz odpowiedział: On otrzymuje dusze ich wszystkich za braci i członki swego własnego ciała, które należą do Pana naszego Jezusa: Bowiem dzieci Boże są w Chrystusie tylko kimś jednym, kto we wszystkich jest Chrystusem: Dlatego otrzymuje on ich wszystkich za cielesne członki w Chrystusie: Bowiem mają oni powszechnie niebiańskie dobra i żyją w jednej miłości Boga jak gałęzie drzewa odżywiają się jednym sokiem.
Również na zewnątrz nie może mu brakować naturalnych przyjaciół, jak Panu naszemu Chrystusowi; gdyby od razu nie chcieli pokochać go arcykapłani i możni tego świata, którzy nie słuchali go i nie byli jego członkami i braćmi, lecz wówczas pokochaliby go ci, którzy byli zdolni do jego słów: Zatem pokochają go również ci, którzy kochają mądrość i sprawiedliwość, i przyłączają się do niego, jak do Jezusa nocą przyłączył się Nikodem, który kochał Jezusa w swoim sercu, ze względu na prawdę, a na zewnątrz bał się świata: Czyli będzie miał wielu dobrych przyjaciół, którzy nie są mu znani.

Uczeń rzekł: Ale jest bardzo ciężko być w pogardzie całego świata.

Mistrz odpowiedział: Co ci się teraz wydaje być trudne, pokochasz później jak najmocniej.

Uczeń rzekł: Jak może się to stać, że pokocham to, co mnie nienawidzi?

Mistrz odpowiedział: Teraz kochasz ziemską prawdę; lecz kiedy przebierzesz się w niebiańską, wówczas zobaczysz, że mądrość całego świata jest tylko głupotą, i że świat nienawidzi tylko twego wroga, a to życia śmiertelnego, którego ty sam nienawidzisz, w swojej woli, stąd również zaczynasz kochać taką pogardę do śmiertelnego ciała.

Uczeń rzekł: Ale jak może to istnieć obok siebie, że kocha się jednego człowieka jak też nienawidzi?

Mistrz odpowiedział: Co kochasz sobie, tego nie kochasz sobie jako pewną twoistość, lecz jako miłość daną od Boga: Kochasz w sobie Bożą otchłań, przez co kochasz mądrość Bożą i cudowne dzieła, razem z twoimi braćmi; lecz co sobie nienawidzisz, tego nie czynisz wedle twoistości, w której trzyma się zło, jakie czynisz, że z ochotą chciałbyś zniszczyć w sobie tę jaźń i ona całkowicie staje się dla ciebie Bożą otchłanią: Miłość nienawidzi jaźni, dlatego że jaźń jest rzeczą śmiertelną, i nie mogą znajdować się przy sobie w pewnej zażyłości; miłość bowiem posiada niebo i mieszka w nim samym, lecz jaźń posiada świat, razem z jego istotą, i również mieszka w sobie samej, podobnie jak niebo panuje nad światem a wieczność nad czasem, czyli także miłość panuje nad życiem naturalnym.

Uczeń rzekł: Drogi Mistrzu, jednak powiedz mi, dlaczego miłość i boleść, przyjaciel i wróg, muszą znajdować się razem, czyż lepsza nie byłaby sama miłość?

Mistrz odpowiedział: Gdyby miłość nie znajdowała się w boleści, tedy nie miałaby nic, co mogłaby pokochać; ale ponieważ jej istota, którą kocha, a to biedna dusza, tkwi w bólu i męce, stąd ma powód do kochania swej własnej istoty i uratowania jej od męki, że znowu jest pokochana: Nie chciałaby być także poznawana, czym byłaby miłość, gdyby nie miała tego, co chciałaby pokochać.

Uczeń rzekł: Czym jest miłość w swej sile i zaletach i w swej wysokości i wielkości?

Mistrz odpowiedział: Jej zalety są niczym a jej siła jest dzięki wszystkiemu; jej wysokość jest tak wysoka jak Bóg, a jej wielkość jest większa niż Bóg, kto ją znajduje, ten niczego nie znajduje i znajduje wszystko.

Uczeń rzekł: Drogi Mistrzu, jednak powiedz mi, jak to mogę zrozumieć?

Mistrz odpowiedział: Że powiedziałem, iż jej zalety są niczym, to zrozumiesz, jeśli wychodzisz z całej kreatury i dla całej natury i kreatury stajesz się nicością, wówczas jesteś w wieczystym jednym, którym jest sam Bóg, dlatego doznasz najdostojniejszych zalet miłości.

Ale że powiedziałem: Jej siła jest dzięki wszystkiemu, co odczuwasz w twojej duszy i twoim ciele; wtedy ta wielka miłość zapala się w tobie, wówczas płonie tak, jak nie jest w stanie palić się żaden ogień: Widzisz to także we wszystkich dziełach Bożych, jak miłość wylała się we wszystko i we wszystkich rzeczach jest najgłębszym i ostatecznym podłożem: Wewnętrznie zgodnie z siłą i zewnętrznie wedle postaci.

I dlatego dalej stwierdziłem: Jej wysokość jest tak wielka jak Bóg, to zrozumiesz w sobie samym, że prowadzi cię ona w sobie tak wysoko, jak wysoko jest sam Bóg: Jak możesz to zobaczyć w Panu naszym ukochanym Chrystusie wedle naszego człowieczeństwa, którego miłość zaprowadziła aż do najwyższego tronu w sile Boskości.

Ale że powiedziałem też: Jej wielkość jest większa niż Bóg, to także jest prawdziwe, gdyż gdzie nie mieszka Bóg, tam wchodzi miłość: Skoro bowiem nasz drogi Pan Chrystus znalazł się w piekle, tedy piekło nie było Bogiem, lecz była tam miłość i zniszczyła śmierć: Także kiedy tobie jest strasznie, wówczas Bóg nie jest strachem, ale jego miłość jest tam i wiedzie cię ze strachu do Boga: Kiedy Bóg ukrywa się w tobie, wówczas pojawia się miłość i objawia go w tobie.

I dlatego powiedziałem dalej: Kto ją znajduje, ten niczego nie znajduje i znajduje wszystko, to także jest prawdziwe, bowiem odkrywa ponadnaturalną i ponadzmysłowĄ bezprzyczynowość, gdyż nie ma żadnego miejsca na swe mieszkanie, i nie znajduje niczego, co jest do niej podobne; dlatego nie można jej porównać z niczym, gdyż jest ona głębsza niż jaźń, dlatego dla wszystkich rzeczy jest ona jako pewne nic, stąd jest wolna od wszystkich rzeczy i jest jedynym dobrem, o którym nie można powiedzieć, czym ono jest.

Ale że powiedziałem na koniec: Ten znajdzie wszystko, kto znajdzie ją, to również jest prawdziwe, gdyż była ona początkiem wszystkich rzeczy i panuje we wszystkim: Skoro znajdziesz ją, wówczas pójdziesz ku otchłani, z której wynikły wszystkie rzeczy i znajdują się w niej i jesteś w niej królem nad wszystkimi dziełami Boga.

Uczeń rzekł: Drogi Mistrzu, jednak powiedz mi, gdzie ona mieszka w człowieku?

Mistrz odpowiedział: Gdzie nie mieszka człowiek, tam ona ma swe siedzisko w człowieku.

Uczeń rzekł: Gdzie to jest, gdzie człowiek nie mieszka w sobie samym?

Mistrz odpowiedział: To jest ta dusza pozostawiona w otchłani, gdzie dusza obumiera swej własnej woli i sama nie chce już niczego więcej, czego nie chce Bóg tam, gdzie ona mieszka: Bowiem o tyle własna wola jest martwa dla niego samego, tyle zajęła ona miejsca, gdzie przedtem znajdowała się własna wola, tam teraz jest niczym, i gdzie jest niczym, tam miłość Boga jest czymś wyłącznie aktywnym.

Uczeń rzekł: Ale jak mogę ją uchwycić, bez obumierania mojej woli?

Mistrz odpowiedział: Jeśli jest tak, że chcesz ją uchwycić, wtedy ucieka od ciebie, ale skoro oddajesz się jej w zupełności, wtedy jest martwa dla ciebie wedle twej woli, a zatem staje się życiem twojej natury: Ona nie zabija cię, lecz ożywia swoim życiem: Wówczas żyjesz, lecz nie twoją, lecz jej wolą, bowiem twoja wola staje się jej wolą, dlatego wówczas jesteś martwy dla siebie i zaiste żyjesz w Bogu.

Uczeń rzekł: Jak wówczas znajduje ją tak mało ludzi, a przecież pragnęliby jej wszyscy?

Mistrz odpowiedział: Oni wszyscy szukają w czymś, a to w symbolicznych wyobrażeniach, we własnej żądzy, do tego prawie wszyscy mają własne naturalne pożądanie: Gdyby od razu im się nastręczyła, wówczas nie znalazłaby przecież w nich żadnego miejsca, gdyż obrazowość własnej woli usadowiła się na jej miejscu, dlatego obrazowość własnej żądzy chce ją mieć w sobie, lecz ucieka od tego, gdyż mieszka ona jedynie w nicości, dlatego jej nie znajdują.

Uczeń rzekł: Czym jest jej stanowisko w nicości?

Mistrz odpowiedział: To jest jej stanowisko, że nieustannie wdziera się w coś, a ponieważ w tym czymś nie może znaleźć żadnego siedziska, które zatrzymałoby ją i jakie przyjęłaby i cieszyłaby się w nim ogniem swej płomienistej miłości bardziej niż słońce w tym świecie: Jej stanowiskiem jest to, że bez przerwy zapala ogień w czymś i pali to coś i przez to wzbija się w płomieniach.

Uczeń rzekł: Drogi Mistrzu, jak to zrozumiem?

Mistrz odpowiedział: To jest tak, że może w tobie zapali ogień, wtedy poczujesz, jak spala się twoja jaźń a zatem cieszy się wtedy wielce twoim ogniem, że raczej pozwoliłbyś się zabić niż znowu wstąpić w twoje coś: Także jej płomień jest tak ogromny, że nie odstąpiłaby od ciebie, acz dotyczy to twego doczesnego życia, tedy idzie z tobą w swych płomieniach do śmierci: I gdy udajesz się do piekieł, niszczy piekło ze względu na ciebie.

Uczeń rzekł: Drogi Mistrzu, nie mogę już znieś, że myli mnie, jak mam do niej dojść na najbliższej drodze?

Mistrz odpowiedział: Gdzie droga jest najtwardsza, tam idzie, i co świat odrzuca, to przyjmuje cię, i co on czyni, tego nie czyń: Postępuj wbrew światu we wszystkich rzeczach, wtedy dojdziesz do niej na najbliższej drodze.

Uczeń rzekł: Jeśli jest tak, że będę postępował wbrew wszystkim rzeczom, wtedy muszę przecież znaleźć się w czystej biedzie i niepokoju, zostałbym także uznany za głupiego.

Mistrz odpowiedział: Nie każę ci okazywać komuś cierpienia, lecz świat kocha tylko ułudę i próżność i postępuje na fałszywej drodze; i skoro we wszystkich rzeczach na jego drodze chcesz być kontrpropozycją, wówczas postępuj jedynie na właściwej drodze, bowiem prawdziwa droga jest wbrew wszystkim jego drogą.

Ale że rzeczesz, czy znalazłbyś się w czystym lęku, który dzieje się tylko wedle ciała, to daje ci powód do nieustannej pokuty, i w takim lęku miłość jest najdroższa w rozdmuchiwaniu jej ognia.

Skoro mówisz też, iż zostałbyś uznany za głupca, to jest prawdziwe, bowiem dla świata droga do miłości Boga jest głupotą, a dla dzieci Bożych zaiste mądrością: Kiedy świat widzi taki ogień i miłość w dzieciach Bożych, wtedy mówi, że są one głupcami; ale dla dzieci Bożych jest to największym skarbem, bowiem nigdy nie może wypowiedzieć żadne życie, nigdy też nie może nazwać żaden człowiek, czym oto jest ogień płomienistej miłości Boga, która jest bielsza niż słońce, i słodsza niż żadna rzecz, i potężniejsza niż żaden pokarm i napój, jak też rozkoszniejsza niż wszystkie radości tego świata; kto to osiąga, jest bogatszy niż żaden król na ziemi, i szlachetniejszy niż może być żaden cesarz, i mocniejszy niż cała władza.

Uczeń dalej pytał Mistrza: Gdzie udaje się dusza wówczas, kiedy umiera ciało, czy będzie zbawiona lub potępiona?

Mistrz odpowiedział: Nie potrzebuje żadnego wyjazdu, lecz zewnętrzne życie śmiertelne razem z ciałem oddzielają się tylko od niej: Ona wcześniej ma w sobie niebo i piekło, jak stoi napisane: Państwo Boże nie przychodzi z zewnętrznymi gestami, nie mówi się też: Spójrz tu albo tam jest to, spójrzcie bowiem, państwo Boże jest wewnątrz was: Jakie się w niej objawia, niebo lub piekło, w takim się ona znajdzie.

Uczeń rzekł: Nie wjeżdża się wówczas do nieba lub piekła, jak wchodzi się do domu, albo jak przez dziurę wchodzi się do jakiegoś innego świata?

Mistrz odpowiedział: Nie, to nie jest wjazd w taki sposób; gdyż niebo i piekło wszędzie są obecne: To jest tylko sprzeciw woli, albo do miłości albo do gniewu Bożego; i coś takiego dzieje się w czasie ciała, o czym mówi święty Paweł: Żywot nasz jest w niebie; i Chrystus mówi też: Moje owce słyszą mój głos, i znam je, i one idą za mną, i ja daję im życie wieczne, i nikt nie wydrze mi ich z mojej dłoni.

Uczeń rzekł: Jak odbywa się wówczas takie wstępowanie woli do nieba lub piekła?

Mistrz odpowiedział: Kiedy wola poddaje się otchłani Bożej, wówczas pogrąża się poza samą siebie, poza wszelkim podłożem i siedziskiem, gdzie jedynie Bóg jest objawiony, działający i chcący, wtedy niczym staje się dla samego siebie wedle jego własnej woli: A zatem działa i pragnie w nim Bóg, i Bóg mieszka w jego opanowanej woli, dzięki czemu uświęca się dusza, że dochodzi do boskiego spokoju. Kiedy więc ciało ulega zniszczeniu, wtedy dusza jest przeniknięta boską miłością i prześwietlona boskim światłem, jak ogień żarem przenika żelazo, stąd traci ono ciemność. To jest dłoń Chrystusa, gdzie miłość Boża całkowicie zamieszkuje w duszy i jest w niej jaśniejącym światłem i nowym życiem, stąd jest ona w niebie i świątynią ducha świętego, jest samym niebem Boga, w którym on zamieszkuje.

Lecz dusza bezbożnika nie chce w tym czasie iść w boże opanowanie jej woli, lecz chodzi tylko wciąż do własnej żądzy i pożądania, w próżność i fałszywość, w wolę szatana: Ona ujmuje w sobie tylko złość, kłamstwa, pychę, skąpstwo, zazdrość i gniew, i poddaje się ich woli. Ta sama próżność staje się w niej objawiona i działająca, i przenika duszę na wskroś, jak ogień żelazo. Ta nie może osiągnąć boskiego spokoju, gdyż jest w niej objawiony gniew Boży: A skoro teraz ciało oddziela się od duszy, wtedy zaczyna się wieczny żal i zwątpienie, ponieważ odczuwa ona, że stała się próżnością takiej przeraźliwej ohydy i wstydzi się, że miałaby wniknąć do Boga ze swą fałszywą wolą, jednak również nie jest w stanie, bo jest uwięziona we wściekłości, i sama jest czystą wściekłością, i w niej się zamknęła, dzięki swemu fałszywemu pożądaniu, jakie w sobie wzbudziła. A ponieważ nie jaśnieje w niej światło Boga, i nie porusza jego miłości, dlatego jest ona wielką ciemnością i dokuczliwą, przeraźliwą udręką ognia, i nosi w sobie piekło, i nie może widzieć światła Boga. Czyli mieszka w sobie samej w piekle, i nie potrzebuje wyruszenia: Gdzie bowiem przebywa w głębi, tam jest w piekle, i gdyby mogła wznieść się wiele setek tysięcy mil ze swego siedziska, wówczas byłaby jednak w takiej samej udręce i ciemności.

Uczeń rzekł: Jak to się dzieje, że święta dusza w tym czasie nie może doskonale odczuwać takiego światła i wielkiej radości a bezbożnik również nie doznaje piekła, choć obie te rzeczy są w człowieku, i która z nich jest w nim działająca?

Mistrz odpowiedział: Państwo niebios jest w świętych, aktywne i wrażliwe w ich wierze, stąd w swej wierze odczuwają oni miłość Boga, dzięki czemu wola oddaje się Bogu; ale naturalne życie jest otoczone ciałem i krwią i znajduje się w przeciwieństwie do gniewu Bożego, otoczone czystą lubieżnością tego świata, która nieustannie przenika to zewnętrzne, śmiertelne życie: Oto na jednej stronie świat, i na drugiej stronie szatan, a na trzeciej stronie przekleństwo gniewu Bożego w ciele i krwi przenika i kosi życie, na skutek czego dusza często znajduje się w przerażeniu, kiedy więc piekło naciska na nią i chce się w niej objawić, lecz ona zanurza się w nadzieję Bożej łaski i stoi niczym piękna róża pośrodku cierni, aż odpada od niej państwo tego świata w umieraniu ciała. A zatem dopiero teraz właściwie objawia się w Bożej miłości, kiedy nie przeszkadza już jej nic więcej. Ona musi przemierzać ten czas na tym świecie z Chrystusem, Chrystus bowiem uwalnia ją z jej własnego piekła, przenikając ją swoją miłością i stojąc przy niej w piekle i zmieniając jej piekło w niebo. Ale skoro pytasz, dlaczego bezbożnik w tym czasie nie czuje piekła, na to odpowiadam: Doznaje go chyba w swoim fałszywym sumieniu, lecz tego nie rozumie, gdyż ma jeszcze ziemską próżność, w której lubuje się, dzięki czemu ma radość i rozkosz: Życie zewnętrzne ma także jeszcze światło natury zewnętrznej, w którym zabawia się dusza, stąd zatem katusza nie może się zamanifestować: Lecz kiedy ciało umiera, wtedy dusza nie może już więcej cieszyć się taką doczesną rozkoszą i wygaszone jest dla niej także światło zewnętrznego świata; a zatem tkwi w wiekuistym pragnieniu i głodzie zgodnie z taką próżnością, jak tutaj się raczyła, i zaiste niczego nie może osiągnąć jak tylko taką fałszywą, wyodrębnioną wolę: Tej w tym życiu miała za wiele a przecież nie dawała się zadowolić, ma jej przeto za mało, dlatego jest w wiekuistym głodzie i pragnieniu wedle próżności, złości i lekkomyślności: Ona nieustannie i ochoczo chciała czynić jeszcze więcej złego, i zaiste nie ma w tym niczego, albo żeby mogła je uskutecznić, wtedy takie spełnienie odbywa się tylko w niej samej. A taki piekielny głód i pragnienie nie mogą być w niej w pełni objawione, dopóki nie umrze dla niej to ciało, którym wszak gziła się w rozkoszy, które jej dodano, czym jednak kurwiła się.

Uczeń rzekł: Ponieważ niebo i piekło w tym czasie są w nas w sporze, a zatem Bóg jest blisko nas, gdzież więc przebywają w takim czasie anioły i szatany?

Mistrz odpowiedział: Gdzie nie mieszkasz wedle tej samości i własnej woli, tam przy tobie i wszędzie mieszkają anioły, i gdzie przebywasz swoją samością i własną wolą, tam przy tobie i wszędzie mieszkają szatani.

Uczeń rzekł: Tego nie rozumiem.

Mistrz odpowiedział: Gdzie wola Boża chce być w jakiejś rzeczy, tam jest objawiony Bóg, w takim objawieniu mieszkają także anioły: A gdzie nie chce być w jakiejś rzeczy z wolą tej rzeczy, to tamże Bóg nie jest dla niej objawiony, lecz przebywa tylko w sobie samym, bez współdziałania tej samej rzeczy: Tamże w tej rzeczy jest własna wola bez woli Bożej, i tam mieszka szatan i wszystko, co jest poza Bogiem.

Uczeń rzekł: Jak daleko zatem niebo znajduje się od piekła?

Mistrz odpowiedział: Jak dzień i noc i jak jaźń i nicość: Są w sobie i jedno jest dla drugiego jak nicość a przecież przyczyniają się wzajemnie do radości i boleści. Niebo jest przez cały świat i wszędzie poza światem, bez rozdzielenia, miejsca albo siedziska, i przez Boże objawienie działa tylko w sobie samym. I w tym, co tam wchodzi, albo w czym się ono objawia, tamże jest objawiony Bóg. Niebo bowiem nie jest niczym innym jak objawieniem wiekuistego Jednego, gdzie wszystko działa i pragnie w cichej miłości.

A piekło także jest przez cały świat, mieszka i działa także tylko w sobie samym, i w tym, w czym objawia się fundament piekieł, a to w samości i fałszywej woli. Świat widzialny obie te rzeczy ma w sobie: Lecz człowiek, wedle doczesnego życia, jest jedynie z widzialnego świata, dlatego w tym czasie zewnętrznego życia nie widzi świata duchowego; bowiem świat zewnętrzny ze swoją istotą jest okryciem dla świata duchowego, podobnie jak dusza jest okryta ciałem: Lecz kiedy umiera człowiek zewnętrzny, wtedy świat duchowy objawia się wedle duszy, albo wedle wiecznego światła przy świętych aniołach, albo w wiecznej ciemności u szatana.

Uczeń rzekł: Czymże jest więc anioł albo dusza człowieka, że mogą być objawione w Bożej miłości albo gniewie?

Mistrz odpowiedział: Są z tego samego stanu pierwotnego, kawałek z boskiej wiedzy, boskiej woli, jaki wypłynął z boskiego słowa i udał się w sprzeciw wobec boskiej miłości, są z podłoża wieczności, z której pochodzi światło i ciemność: A to w przyjemności własnego pożądania jest ciemność a w podobnym chceniu z Bogiem jest światło: Skoro wola jaźni duszy chce być z Bogiem, wtedy miłość Boga jest w działaniu: A w przyjemności samości duchowego chcenia działa męcząco na wolę Boga, i jest ciemnością, że nie rozpoznaje się światła. Nie są czymś innym niż objawieniem boskiej woli, albo w świetle albo w ciemności właściwości duchowego świata.

Uczeń rzekł: Czym jest zatem ciało człowieka?

Mistrz odpowiedział: Jest widzialnym światem, obrazem i istotą tego wszystkiego, czym jest świat; a świat widzialny jest objawieniem wewnętrznego świata duchowego, z wieczystego światła i wiekuistej ciemności, z duchowej tkaniny: I jest sprzeciw wobec wieczności, w którym wieczność uczyniła się widzialna, gdzie własna wola i opanowana wola działają między sobą jako złość i dobro. Taką istotą jest także człowiek zewnętrzny: Bóg stworzył bowiem zewnętrznego człowieka z zewnętrznego świata, i tchnął w niego wewnętrzny świat duchowy do duszy i życie rozumne. Dlatego dusza może w zewnętrznym świecie przyjmować i powodować złość i dobro.

Uczeń rzekł: Czym zatem będzie po tym świecie, kiedy przeminie to wszystko?

Mistrz odpowiedział: Ustanie tylko istota materialna, a to cztery żywioły, słońce, księżyc i gwiazdy: Wówczas całkowicie ujawni i objawi się wewnętrzny świat duchowy. Lecz co w tym czasie zostało spowodowane przez ducha, obojętnie złość czy dobro, wtedy każde dzieło duchowego rodzaju rozdzieli się albo do światła albo do wiecznej ciemności; bowiem co z każdej woli jest zrodzone, to wnika ponownie w swoje podobieństwo. I oto ciemność nazywa się piekłem, a to wieczne zapomnienie wszelkiego dobra, a światło nazywa się państwem Bożym, a to wiekuista chwała świętych, gdyż zostali zbawieni od fałszywej męki.
Sąd ostateczny jest zapaleniem ognia wedle miłości lub gniewu Boga: W nim przemija materia wszystkich istot, i każdy ogień ciągnie w siebie swego, a to istotę swego podobieństwa. Gdyż co jest zrodzone w miłości Boga, to przyciąga do siebie ogień i miłość Boga, w czym zapłonie się także wedle rodzaju miłości i odda się samemu tej samej istocie. Lecz co zostało uczynione w gniewie Bożym wedle ciemności, to ciągnie do siebie udręczenie i pożera fałszywą istotę; a zatem pozostaje wtedy tylko udręczona wola we własnym wizerunku i postaci.

Uczeń rzekł: W jakiej materii albo postaci zmartwychwstaną nasze ciała?

Mistrz odpowiedział: Zasiewa się naturalne, surowe i żywiołowe ciało, które w tym czasie jest podobne do zewnętrznych żywiołów; i w tym samym surowym ciele jest subtelna siła, podobnie jak w ziemi jest subtelna i dobra energia, która równa i łączy się ze słońcem, która na początku czasu także wypłynęła z tej boskiej siły, z czego została wzięta również dobra energia ciała. Ta dobra energia śmiertelnego ciała powinna powrócić i żyć wiecznie w pięknej, przezroczystej, krystalicznej, materialnej właściwości, w duchowym ciele i krwi: Jak także wtedy dobra energia ziemi, tak również wówczas ziemia powinna być krystaliczna, i boskie światło będzie jaśniało w całej istocie. I jak powinna przeminąć chropawa ziemia i już nie powrócić, zatem powinno przeminąć też i nie żyć wiecznie chropawe ciało człowieka: Lecz dla sądu musi by wszystko, i zostać rozdzielone przez ogień, obie te rzeczy ziemia i popiół ludzkiego ciała. Bowiem kiedy Bóg jeszcze raz poruszy swoją duchową istotę, wtedy każdy duch znowu pociągnie do siebie swą duchową istotę: Dobry duch i dusza pociągną do siebie swą dobrą istotę a zły swą złą: Lecz trzeba tylko zrozumieć pewną materialnĄ energię, gdyż istota ta jest czystą energią, podobną do materialnej tynktury, gdzie chropawość przemija we wszystkich rzeczach.

Uczeń rzekł: Tedy nie zmartwychwstaniemy z przejrzystymi ciałami i nie będziemy w nich żyli wiecznie?

Mistrz odpowiedział: Kiedy przeminie świat widzialny, wówczas wraz z nim przeminie wszystko to, co było zewnętrzne, co z niego wyszło; ze świata pozostanie tylko niebiański, krystaliczny charakter i forma, zatem także z człowieka pozostanie tylko Duchowa Ziemia: Człowiek bowiem będzie całkowicie podobny do duchowego świata, który teraz jest jeszcze zakryty.

Uczeń rzekł: Czy także mężczyzna i kobieta będą w życiu Duchowym, albo dzieci, albo krewni i przyjaciele? Czy także jeden będzie łączył się z drugim, jak działo się to tutaj?

Mistrz odpowiedział: Dlaczego jesteś tak cieleśnie usposobiony? Tamże nie ma mężczyzny ani kobiety, lecz wszyscy będą podobni tylko do aniołów Bożych, a to męskie dziewice, ani córki, syna, brata czy siostry, lecz wszyscy jednej płci, w Chrystusie wszyscy są jeno czymś jednym, jak drzewo w swoich gałęziach, a przecież są to oddzielne kreatury, lecz Bóg wszystkim we wszystkim. Będzie to przecież duchowe poznanie, czym każdy był i co uczynił, lecz nie będzie już istniała żadna przyjemność albo pożądanie przyjemności takiej istoty….

cd: http://www.euroopera.org/jakub-boehme/9-o-zyciu-ponadzmyslowym

Tak więc drodzy czytelnicy pisma tego filozofa, alchemika i teozofa, ezoteryka, zwanego Jakubem z Czech, pierwszego filozofa, który pisał po niemiecku a nie po łacinie, ale był Słowianinem, Ślonzokiem z krwi i kości, znajdują się dzisiaj w jego Śląskiej Ziemi Rodzinnej.

 

CB

Podziel się!
Ten wpis został opublikowany w Nauka i odkrycia i otagowany jako . Dodaj odnośnik do ulubionych.