Tan Rudy – (Karo-Karminowy, Czerwony-Umorantowy) – Górowanie Jesieni – Tan Jastruba-Jaśni (31.10 – 6.11) [Kalendarz Święta + nowy fragment z Księgi Tanów]

*

© by Czesław Białczyński & Jerzy Przybył

Tan Rudy (Karo-Karminowy, Czerwony-Umorantowy) – Górowanie Jesieni – Tan Swąta-Roda-Gosza-Mira, Jastruba-Jaśni, Czarnogłowa-Swaroga i Czarnego Wrona-Utoka Żmija, syna Utki (nowy fragment z Księgi Tanów, tom 2)

Hołowian to Święto Łowców – Wianowanie Głowy Zwierzęcej, ofiara z głowy dzikiego zwierza złowionego i składanego ku pamięci Pierwszej Ofiary uczynionej przez Zwirzorów z własnego Ciała dla Zerywanów.

Hołowian to święto ku pamięci Przyjęcia tego Daru i Przelewu Krwi dokonanej przez Człowieka względem Zwirzora.

Hołowian to uczczenie i odkupienie Przewiny Pierwobójstwa wobec Tynu Ładów – Rządców Łowów i Uładzenia Świata, Panów Myśli – Zmysłów i Zamysłu, Myślistwa i Myślicielstwa, Głagołu, Hudby-Sztuki (Godby-Gądby) i Rzemiosła, Władców Wojny i Pokoju, Wojewodów Boskich oraz Bogiń Rządzących Bojem i Wojowaniem, jak też Panien Panujących nad Wszelakimi Umiejętnościami;

Hołowian to podziękowanie i przeproszenie skierowane także do Tynu Borowiłów – Władców Boru – Lęgoisepu, Lędu Ostępu, Lęgosępu, Lędoisepu;  

Niech Lud Słowa i Sławy przy domostwach swych wystawia z dyń-dań i melonów Głowy, czyli Święte Banie-Orobyty ozdobione jelenim porożem pomalowanym na złoto, płonące we wnętrzu światłem, otoczone wieńcami ze złocieni i nieśmiertelników na żertwę. Niech też domostwa nieśmiertelnym złotym kwieciem przystraja.

– Święta Bania (Orobyt, Melon) niech ofiarę-dar w ten Tan Czerwony stanowi oraz Święty Jeleń, gdyż to są obrazunki ziemskie owejż Pierwościętej Głowy, pierwszej zwierzęcej ofiary – Skrzystego Jelenia i pierwszej zróstowej ofiary – Złotego Owocu ze Złotej Gałęzi Wszytkowiszu.

Niech w Baniach kąpiele gorące wezmą ludziska, oczyszczając ciała swe i ogrzewając dusze swoje gorącym Oparem – Ogniem, Wodą i Powietrzem.

Ten dzień jest Dniem Prawego Zstąpienia Świętego Ducha Zwierząt, Roślin i Ludzi – Wielkiego Świętego Ducha wcielonego w materialne Ciało;

Jest to Dzień Hołdowania Wielkoduszności i Dzień Pamięci wszelkich Wielkich Duchów, które przebywały wśród Ludzkości na Matce Ziemi i w Przyrodzie. W ten czas Szczęsny radośnie wspominamy wielkich wojowników, wielkich hudożników, wielkich odkrywców i wynalazców, wielkich dobroczyńców ludzkości, wielkich obrońców Boru, Przyrody i Matki Ziemi. Wspominamy wszystkich wielkich Duchem, którzy odeszli, aby odnowić się w Nawiach, którzy wcielili się w Nowe Istoty lub na wieczystość pozostali w Rdzeniu Istoty – Wzorcowym Zamyku, Owalu – roztopiwszy się w Świetle Świata. Wspominamy tych, którzy rozpłynęli się w Rzeczpospólnej, w RzeczyIstności, w Nieskończonej Świadomości.

Jest ten dzień zatem świętem także Bogini Gogołady-Głagoły, Władczyni Umiejętności i Taj Hudby-Sztuki (Godby-Gądby) oraz Rzemiosła[i].

Plecie się na owo święto i zakłada na skronie wianki z bluszczu, winorośli, złocienia, nieśmiertelnika-kocanki i bobka-wawrzynu (lauru / la-oru). Stroi się boże Wiązanki Liściowe z listków drzew i krzewów, które już opadły (lub opadają) na Ziemię Matkę, zdobiąc jej ciało Dawanem Żółci, Brązu, Czerwieni i Orchu.

W obchodzie, który wychodzi tego dnia wieczorem spod Zapisu, aby okrążyć sioło lub gród albo (gdy skromnie, rodzinnie) tylko domowe gospodarstwo – tak samo jak miało to miejsce w Tanie Białym, Białobożym – opowiada się bądź odgrywa dziejawę przedstawiającą podstępne zabójstwo Zwirzorów – Strażników Drzewa Wszystkiego i kradzież Owoców z Gałęzi tegoż Wszystkowiszu (Wiszu, Wyspowiszu).

Wiadomo, że tego dnia zabita została boska Skrzysta Ryba Kara, ale według podań wielu kącin ze wszystkich stron Królestwa Północy zabity też został Skrzysty Jeleń Złotoróg-Cudożar, Skrzysty Tur, Wąż Oplit i Dziewięć Psów, czyli wszyscy zwirzorowi Strażnicy Wyspy Wyspowiszu i Drzewa Dzieworodu, Krasnego Wiszu.

Niektóre kapiszty powiadają, że jeleń, tur, wąż oraz jeden pies – Czartoryk – przeżyli. Niektóre kąciny prawią, że – tak jak ryba Kara – również i oni polegli. Niektórzy podają, że pierwszą ofiarą Dziwnyjusza i Burusza była Ryba Kara, lecz wielu innych twierdzi, że pierwszym zabitym zwirzorem był właśnie Jeleń Cudożar i Psy, a po nich Wąż i Tur, na koniec zaś, gdy podstępni złodzieje uciekali z wyspy z nasionami i owocami, zabili trzynastoma zatrutymi strzałami Rybę.

Stąd na żertwę i strawę świąteczną Hołowianu i wszystkie inne Dni Tanu Czerwonego poświęca się zdobyte w polu (na polowaniu i na zagonie):

ze zwierząt ziemskich – jelenia, wołu, psa, węża i rybę;

ze zrostlin – dynię, buraka, marchew, mądragorę lub rzepę i winne grona;

z napojów – zimne wino i barszcz czerwony, zimny czaj z sokiem wiśniowym, napar z lubczyka, mięty i malwy oraz hyboskusza (hibiskusa), kompoty z morwy i wiśni.

Spalane są na żertwę, a też zjadane – korowaje zbożowe smarowane masłem i powidłem z morwy i wiśni, osypane płatkami złocienia i malwy. Na gorąco podaje się polewkę z bani-dyni (tykwy) i potrawę z ciętej słodkiej papryki-paparu (pieracza, pereca, koreni), tykwiczki-cukini (tury, sukety, suwikorwity), kuboczka-ogórkini (kabaczka, tykowity, korwity, tóka, agurkicy, buczy) i bukłożonu-jajcewecza (bakłażanu, modrego padłożonu, lilaka) uwarzonych ze smażoną krojoną kołbasą (kiełbasą) i cebulą. Zamiast polewki z dyni podaje się też barszcz czerwony z grulami albo z bulwami (czy ze skorzonerą) zabielany kwaśną śmietaną oraz gorący czaj z morwy.

– W Hołowian jednak wieczerzę niech spółplemieńcy twoi spożywają tylko z dyni, korowaja żytniego, mięsa jelenia albo innej dziczyzny i kwiatów złocienia – rzecze Czarny Bóg do Lęgoisepy. – Okrążcie wy sioło i w cichych śpiewach lub w obrazach smutne te dzieje Kradzieży Wyspowiszowej przedstawcie. A całą drogę pochodu onego wysypcie nieprzerwaną linią złotym kwieciem, popiołem drzewnym i kostnym jelenim popielcem.

Niech się dokona obrzęd Uhołowienia Skrzystego Złotoroga i Zerwania Owocu Dani (Dyni), a kiedy zamkniecie koło na powrót pod Zapisem i złożycie bogom żertwę i trebę, okrzcijcie wszelką strawę dymem i ogniem, wodą i solą, mlekiem i miodem, popiołem i kwietnym pyłem.

Dyniom-Daniom – na podobieństwo jeleniego bujnego poroża – przyprawcie drewniane różki pozłacane. Niech wewnątrz odciętych od roślinnej macierzy, pozbawionych miąższu Głów Dyniowych, którym wytniecie otwory oczne, nosowe i gębowe, zapłoną Światła i Ognie Święte. Głowę Długoszyjego Złotoroga (tego ubitego na ofiarę w Tan Dziesiąty lub ułowionego na ofiarę w Tan Czerwony-Rudy) przy Ogniszczu u Zapisu wystawcie, a między rogi dajcie mu zapaloną świecę. A jeśli głowy takowej nie posiadacie, uczyńcie to z jej drewnianą rzeźbą lub obrazunkiem malowanym. Otoczcie owe dary Jesiennymi Wiązankami Liściowymi i Jesiennym Kwieciem. Przybierzcie oneż dynio-jelenie obrazunki bajorkami.

Tym sposobem dwie ofiary i dwa dary – roślinny i zwierzęcy – w owym Gnieździe-Owalu ogniem i światłem zjednane i obwiedzione Wianem uświęcicie i uczcicie.

Pożywcie się Ciałem Bożym, co z onej strawy pochodzi, a na koniec odtańczcie Tan Skrzystego Jelenia, Węża, Wilka (Psa) i Ryby oraz Kwietnego Złocienia i Złocistej Dyni-Dani. Ten Tan Dani niech się wężowo powije między Ogniszczem i Zapisem, między chramem (gdzie Źrzenia Żenna) a gościnnicą, między radnicą – gospodą a siędnicą – izbą wspólnej roboty i posiadów. Niech się powije między wszystkimi domostwami, co je wokół głównego placu sioła lub okołu postawiono.

Niech poleje się miód, gorzka gorzała, wino i piwo, niech zapłoną znicze i niech dymią w Niebiosa kładzidła, niech ruszy grajba hudobna i gędźba nadobna, niech do samego rana śpiewom i radości końca nie będzie.

Po Hołowianie przychodzi w pierwszy dzień miesiąca listopada (według Kołodaru Słonecznego) Dzień Pogrzebania Siekiery Peruna, zwanej też Toporem jego lub Berłobłyskawicą.

Rzecz tę w Świętym Gaju Chorsów uczynić należy.

Uczestnicy schodzą się przed południem pod Zapisem, przynosząc ze sobą potrawy na żertwę i strawę, na igry i biesiadę, która zakończy wspólne świętowanie.

Jako że dzień ten jest również Świętem Pamięci Bliskich Zmarłych i Dniem Dziadów, przynoszą ze sobą też karabożki, wianki pamięci, bajorki – wiązane w gwiazdy i węzły, Wiązanki Jesienne Liścienne oraz ozdoby grobowe zwane Tresną.

– Te wszystkie rzeczy zostawcie pod Zapisem, gdyż wpierw musicie odbyć Pogrzeb Berłobłyskawicy Peruna.

Pochód pogrzebowy wiedziony jest przez bieśnika, który uroczyście wyjmuje Berłobłyskawicę Perunową ze skrzyni-lady w kącinie, a pod Zapisem u Ogniszcza wznosi ją wysoko nad swoją głowę. Długo ją trzyma, wszystkim zgromadzonym cierpliwie ukazuje, aby dobrze uwidzieli onże kamienny topór w srebrzystej oprawie, gdyż widzą go tego roku raz ostatni.

Potem bieśnik na łaciatym lub srokim koniu, zdobnym w koźle rogi srebrne, wychodzi na czoło orszaku, aby poprowadzić ofiarników do obchodu sioła. W prawicy ma Berłobłyskawicę, a w lewym ręku dzierży płaski bęben z dzwonkami. Za nim Postatnik z Postacianką postępują, dosiadając wierzchowca czarnego i białego, a między sobą niosą Źrzenię Żenną. On ma w wolnym ręku róg szczerozłoty, ona wolną dłonią kołacz do piersi przyciska. Konie ich lśnią zwieńczone złotymi nagłownicami z jelenim porożem.

Każde z tej trójcy wiedników czołowych przybrane jest w kołnierz z futra łasicy i złocieniowy wianek spleciony na skroniach. Tym sposobem trójca owa staje się uosobieniem w jednym: Swąta, Czarnogłowa, Jesowitów, Ładów, Przeplątów i Chorsów.

Wiedmy i żercy postępują tuż za nimi, dosiadłszy okrakiem malowanych na czerwono Kijów-Samowijów zwieńczonych wystruganymi głowami: końską, jelenią i ptasiodrapieżną (orlą, sokolą, jastrzębią). Owiż kapłowie noszą łasiczne czapy zdobione sarnimi różkami ze srebra, a umajone opadłymi liśćmi drzew o barwach złotych, czerwonych i orchowych. Czapy owe mają długie kity spływające na plecy niczym włosiane, grube kosy. Mają też oni przyprawione końskie lub ptasiopióre ogony. Wiedmy noszą ogony białe, żercy zaś czarne. Za nimi ciągną oranci przebrani w odpowiednie stroje, grajkowie i lud sielski odświętnie ubrany.

– A czemuż to Głowa Końska, Jelenia i Ptasia na kiju jest noszona? Czemuż Kij-Samowij miast żywego zwierza oranci dosiadają?!… Boć głowa owa martwą jest, ofiarą-owijarą jest, Lęgoisepo, wianem zwirzorowym od ciała odciętym – powiada Czarny Bóg. – Znakiem Żertwiennym ino jest, Lawirem-Sekirem wszego Zwirzorstwa, wszej zwierzyny welańskiej i ziemskiej ona ci jest.  

– Tym razem – rzecze Czarnogłów do Lęgoisepy – odegrajcie ino obrazy związane z odbiciem Berłobłyskawicy przez Chorsa i Przeplątów oraz te, co związane są z jej ukryciem w Sinym Źlebie na Niwie Chorsowej. A trzymajcie się wiernie opowieści Pąćdagżwikowej w onym odegraniu – tej, w której Chors Księżyc Pełny wytrąca Krakulicą Siekierę-Berło Peruna podstępnie, podbiegając go cichaczem na Czarnym Żmiju Wronie-Utoku!

Uroczyste przeniesienie onej Błyskawicy Peruna do lady-skrzyni, do Tumu Kolady, niech będzie odegrane dopiero w pierwszy Wielki Tan Zimy – w Szczodre Gody.

– Teraz wiedźcie orszak Tanem Wężowym. Niech bieśnik, żercy i wiedmy wprawią Węża owego w ruch zwany pląsem. Niech Królewna i Królewicz Jesieni razem z orantami swymi odegrają Obrazy. Niech się do tego ustroją w przebrania boskie, boguńskie, skrzystozwierzęce i inożne. Niech w tę robotę włożą cały swój spryt, wiedę i pasję.

W orszaku zobrazować trza bogów Ładu, Splotu, Przeznaczenia, Księżyca, Słońca, Nieba, Ognia i Błyskawic. Uczyńcie to snadnie i dosadnie, a bawcie się przy tem setnie. Boć Życie Przyjemnością jest!

Orszak spod Zapisu do Gaju Chorsowego idzie, zataczając krąg, który całe sioło obejmuje. Tam odbywa się na kopcu pod Olchą-Orchą, pod tym świętym Chorsowym Drzewem, pogrzeb topora-siekiery, czyli kamiennej a skrzystej, srebrzystej Berłobłyskawicy Perunowej.

Bdyna to opłakiwania i czuwania przy przodku śpiącym snem wiecznym po spaleniu jego zwłok na stosie i pogrzebaniu popiołów lub po pogrzebaniu niespalonego ciała. Bdyna to także modły do bogów Zaświatów.

Chociaż w tym wypadku nie jest grzebana osoba, a tylko Berłobłyskawica, to pod Olchą Chorsową odbywana jest cała Pośmiertna Bdyna. Mają miejsce zawodzenia, płacze i śpiewy chwalne. Lament niesie się po borze, a pomian powtarza oneż rozpaczliwe krzyki, rozgłaszając wszem wobec owo budzące powszechną grozę zdarzenie. Zaiste chwila ta oznacza dla wszystkich mieszkańców siół i borów, łąk i pól, dla potomków Zerywanów – Ludzi, dla potomków Zwirzorów – Zwierząt i dla potomków Zróstów – Zrostlin-Roślin bezpowrotne odejście Braci Miesięcy Ciepłych i Gorących, jak też przybycie Braci Miesięcy Zimnych i Ciemnych. 

Jak wiadomo, cały obrzęd grzebalny złożony jest z dwóch tanów: Małego Tanu Bdyny i Małego Tanu Tryzny, które są też łączone w jeden wspólny Mały Tan Pośmiertny.

Tan Tryzny odbywany jest przy samym ciałopaleniu i pogrzebaniu prochów zmarłego albo przy pogrzebaniu ciała osoby zmarłej bez spalenia jej ziemskiej powłoki.

Ryt obrzędu Tryzny ustalił Bóg Sowi, a składa się nań polowanie, ofiarne ubicie zwierza oraz pojedynek następców zmarłego o schedę – czyli igry, a po nich wspólna uczta ze zmarłym i wesoła zabawa uczestników pogrzebu.

Określenie Tryzna na obrzęd igrów związany ze starosłowiańskim pogrzebem bierze się między innymi od miana Bogini Wodycy-Tryski. Na koniec części żalnej pogrzebu dokonuje się bowiem zagaszenia ogniska żgielnego żywą wodą (darem bogini Tryski-Tryzgi) i pokropienia nią prochów zmarłego, by się mógł odrodzić ze Zaświatów jako nowy człowiek do życia na Ziemi.

Z tą chwilą zaczyna się zwykle radosna część pogrzebu poświęcona odrodzeniu, odnowieniu życia – igry i walki obrzędowe pokazujące siłę życia toczącego się na przekór śmierci. Zadaniem tych igrów i zabaw jest wspomóc zmarłego w chęci odzyskania żywota lub uzyskania poczesnego miejsca pośród Duchów na Weli. Łowy na dzikiego zwierza i jego ubicie bywają tedy nie tylko ofiarą, ale częścią szeroko rozumianych igrów – współzawodnictwa zstępnego i wstępem do uczty pośmiertnej.  

Kiedy odbywa się obrzędowy Pogrzeb Berłobłyskawicy, jest już po pierwszej części Tryzny – po polowaniu na dzikiego zwierza, po ubiciu ofiary, zatem orszak może po Żalach, po „pośmiertnej” Bdynie u Jamy-Grobu, wrócić pod Zapis, gdzie odbędzie się kolejna część Tryzny – wielkie pospólne i radosne ucztowanie, które nazywa się Małą Stypą.

Na koniec onej Małej Stypy krzci się wodą, popiołem, ogniem, dymem i solą wianki pamięci, które pod Zapis przyniesiono.

Igry póki co nie są w tych obrzędach rozgrywane. Pomija się je, aby podkreślić, że jest to Mała Stypa, a nie ta główna, zamykająca zwykle wszelkie obrzędy pośmiertne.   Współzawodnictwa młódzi i gospodyń oraz małżonków, stanowiące ostatnią część Tryzny Berłobłyskawicy, odbędą się dopiero za dwa dni, w święcie zwanym Jesienną Raką.

Po Małej Stypie uczestnicy obrzędów rozchodzą się zadrugami, rodzinami bądź pojedynczo na grobki lub do miejsc, gdzie przechowywane są popielnice z prochami bliskich zmarłych. Zabierają ze sobą Wianki Pamięci, gdyż cześć Bliskim Zmarłym oddaje się według porządku Małego Tanu Pamięci Bab i Dziadów podobnie jak we wszystkich innych dorocznych Tanach Wielkich i Tanach Górowań Kirów. Dodatkiem do tych świąt Dziadów Liściennych są Jesienne Wiązanki z Liści Uschłych we wszystkich możliwych barwach, od szarości, brązu i orchy, poprzez umoranty, czerwienie, karminy i żółcie, do jasnej zieleni. Dlatego właśnie Dziady i Baby Karego Tanu zwie się Dziadami Liściennymi (Liście-Nyjnymi).

Tym razem odbywa się u grobów Bliskich Zmarłych obrzęd nazywany Mszą Za Dusze Bliskich. Mianuje się go Mszą dlatego, że mchy i widłaki są głównymi roślinami stanowiącymi tworzywo Wianeczków Pamięci przygotowanych na tę uroczystość. Dokłada się do nich też kwiaty jesienne – złocienie, wrzosy i kocanki.

Wiele jest rodzajów mchów i widłaków, a każdy z nich do innego tynu bożego jest przypisany, więc im więcej ich rodzajów w wianeczkach się znajdzie, tym lepiej.

Pamiętajcie przy tem, aby ten mech i widłaki na wianki pieczołowicie, po ździebku, po gałązce zrywać, nie uszkadzając całych jego połaci. Najlepiej udać się poń na rozległe bagno lub w cieniste jary, w bór albo na bagry i zalewiska, gdzie w mnogości występuje.

Tak więc spod Zapisu w gronie rodzinnym pobieżają ludzie ku smętarzom i grobom, ku domostwom, czyli tam, gdzie prochy bliskich zmarłych w popielnicach lub grobach spoczywają. Tam karabożki i wianki mszano-widłakowe oraz wiązanki liścienne, liścio-nyjne kładą. A te mchy, z których najczęściej się wianeczki plecie, to: chrobotek, bagniak, bezlist, błyszcze, boczeń, bielistka, długosz, długowieczek, drabinowiec mroczny, jodłówka gałęziak, grzebieniowiec, gajnik i drabik, kędzierzawka, krasnolist, krzewik i krzywoszczeć, mokradłoszka, nagosz, nastroszek, płonnik i próchniczek, rokietnik i rozłupek, pędzliczek i prątnik, paroząb i piórosz, sierpowiec i skrzydlik, strzechwa, szurpek, świetlanka i liczne torfowce. A widłaki to: widłak goździsty, jałowcowy, widłaczek torfowy, widlicz i wroniec.

Z tychże wianeczków wróżby są czynione, na przykład: z liczby parzystej bądź nieparzystej rodzajów mchu i widłaka użytych albo liczby gałązek mchów jednego rodzaju, albo który rodzaj mchu we wianku przeważa.

Najlepiej jest, kiedy płonnika najwięcej, bo on jest mchem Swarożym, słonecznym, ale wiadomo, że żaden mech czy widłak nie jest lepszy ani gorszy, także te Morowe, gdyż one nie tylko chorobę, ale i ozdrowienie dawać mogą.

Ostatniego dnia Tanu Czerwonego na powrót one wianeczki i karabożki ludziska podejmą i do domów, do skrzyń-lad je przeniosą.

Wszystkie obrzędy i wróżby tego dnia kończy wieczorna uczta pod Zapisem  zwieńczona Tanem z Sekirami (Siekierami i Toporami oraz Widłami i Motykami). Strawę, prócz potraw z dyni, stanowią dania uwarzone z ryby, a także ciasta i korowaje, napitek zaś to miody, piwo i gorzałki.

Tak do trzeciego dnia świąt przychodzi, a ten jest Dniem Zduszów i Duchów Zbłąkanych, które miejsca sobie w zaświatach znaleźć nie mogą. Te powstały w wyniku zabójstwa, samobójstwa lub nagłej śmierci, przy której nikogo nie było. Zdusze, jak wiadomo, wcielają się też w materialne byty wtedy, gdy nie odprawiono należycie obrzędów grzebalnych. Błąkające się po całym świecie duchy i pojedyncze duszyczki często bywają złośliwe i czynią zasadzki na żywych: po górach, bagnach, borach i drogach. Zasadzają się tam, gdzie polegli ich nosiciele, na przykład nad rzekami i jeziorami, jeśli z utopionych się wzięły.

Ważnym jest, aby im wszystkim zbiorowo cześć oddać i w obrzędzie czynności grzebalne odzwierciedlić. Robi się to pospólnie w Pogrzebie Berłobłyskawicy Perunowej, ale powtarza trzeciego dnia świąt w małych grupkach rodzinnych.

– Idźcie tedy na smętarze w maskach-karabożkach albo maskach zwierzęcych, aby twarzy własnej Zduszom nie okazać, a też aby przybrać swoją twarz tak, jak czynią to Sądzący Welanie na Łodzi Sądu Zmarłych i w Komorze Sowiego. Złóżcie małe rzeźby różnych Zduszów – wykonane z gliny splecionej wikliną i obłożonej mchami – na grobkach, przy popielnicach czy w znanych miejscach kaźni albo śmiertelnych wydarzeń nagłych, w zawaliskach kopalnianych czy przy drogach, czy gdzie tam jakaś znana wam istota nagłą śmierć poniosła. W miejscu obrzędu palcie światła i kładzidła, a Zduszom poświęćcie modłę w obrzędzie Mszy za Zdusze Zbłąkane.

– Wszystkim nieznanym, błąkającym się Zduszom ziemskim poświęcajcie tego dnia na swoim własnym rodzinnym grobku czy przy domowej urnie-popielnicy choćby pojedynczy ogień i dym, i miodek nagrobny. Zapalcie też światła na tych wszystkich grobach, na które już od dawna nikt nie przychodzi i bliskim zmarłym nie oddaje czci należytej.

Tego dnia pali się światła i puszcza dymy także za Duszyczki zbrodniarzy, morderców, przestępców i samobójców, gdyż każdego Ducha, także tego, co za żywota był Zbłądzony bądź Obłędem tknięty, nakarmić i nasycić ogniem i światłem trzeba, dla własnego spokoju i ochrony całej społeczności przed jego ponownym wcieleniem pośród żywych. Także dla nich i ich ofiar uczyńcie z gliny, łoziny i mchu figurki zduszne, albo wycinanki malowane, które istotę ich doli i rodzaju śmierci zadanej oddadzą. Gdy rodzaju tejże śmierci nie poznano, lepi się postacie kościotrupów albo ukształca trupie czerepy.

– W ten dzień idźcie tam wszędzie, gdzie wiecie, iż pochowano wojaków i wojowniczki padłe w wojnach ojczyźnianych i w bitwach walnych, w potyczkach plemiennych i obronnych bojach. Tam idźcie, gdzie spoczywają prochy niewinnych ofiar wojny, gdzie zbiorowe mogiły ich, gdzie miejsca ich kaźni, które w pamięci ku ich dostojeństwu przechowywać należy i nie zabyć ich nika. Tam też odpowiednie figurki, posążki, maski, wycinanki, obrazunki, im zostawiajcie.

Dziewanna na Jeleniu z Duszami w Zaświaty – Jerzy Przybył

Przypisy

[i] Dzień poświęcony Wielkim Duchom i Duszom, np. hudby-gędźby, czyli muzyki, ale i hudby-gąści, czyli poezji, i wszelkich innych sztuk, rzemiosł czy nauk, jest w naturalny sposób świętem Opiekunki i Władczyni Głagołu oraz Gędźby i Gąścia – poświęconym Gogoładzie jako Bogini Umiejętności. Bogini ta nazywana jest też mianami: Głagołady, Chichołdy, Hohołdy, Hłady, Holdy, Głagoły – z Tynu Ładów, a przez Bronisława Trentowskiego określona została najprawdopodobniej jako Hładoleja/Hładolej.

Święto to odbywa się jako nawiązanie do Wianu – Weni i Zwieńczenia, Mirtu i Miru – obrzędów ukończenia dzieła, będących w Opiece Podagów (Pogody-Mirty i Podaga-Mira), a symbolizowanych przez Wiechę uwieńczającą działanie i przez wieńce zwycięzców wykonywane z Liści Bobkowych (wawrzynowych), które zakładano im na skronie lub szyję i ramiona. Wiecha i te Wieńce odwzorowują w świecie ziemskim, ludzkim, boską Orę – ORRA (Ąra-Aura, Ǫra-Ou[m]-ra, czyli Aura, Halo). Stąd znane do dzisiaj, a pochodzące od Słowiano-Ariów, święto Celtów – Halloween (31 października). Hallo (H-AR-RO) = Au-RA = OR RA = ZOR JA / Zorza, zaś Ween – Wian, Weń, Wena, Wieniec.

Jest to więc Dzień Jaśniejącego, Świetlistego Zwieńczenia Życia.

Tu wpisuje się też dokładnie celtyckie święto Samhaina – czytaj: Saunj/Sauń – 31 października /1 listopada, Dzień Naszych Bliskich Zmarłych (1 listopada) i Dzień Zaduszny (2 listopada), jak też Święto Połowy Jesieni – Swaroże (SouaRAgowe) – Sołu Nyjanie, Saunyja (6/7 listopada), Święto Czasu Chłodu/Głodu/Gołoty, Święto Hołdu dla Odchodzącego SouaRAgicza-Swarożyca – zwane Zimnym Słońcem. 

Od imienia tejże Bogini Słowiano-Ariów Głagołady-Gogołady-Głogoły pochodzi nazwa ciernistego krzewu Głogu i grodu Głogów. Ciernistą Gałązkę tejże rośliny powinniśmy kłaść na grobach naszych bliskich, naszych przodków (Naszych Dziadów i Bab) i na rodzinnych, domowych, owinowych hołdarzykach (ołtarzykach).

a https://pl.wikipedia.org/wiki/Samhain

Welański Jeleń – Jerzy Przybył

Podziel się!