<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	
	>
<channel>
	<title>
	Komentarze do: My Słowianie na FB &#8211; polecam	</title>
	<atom:link href="https://bialczynski.pl/2018/07/13/my-slowianie-na-fb-polecam/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://bialczynski.pl/2018/07/13/my-slowianie-na-fb-polecam/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=my-slowianie-na-fb-polecam</link>
	<description>oficjalna strona Czesława Białczyńskiego</description>
	<lastBuildDate>Wed, 18 Jul 2018 10:42:44 +0000</lastBuildDate>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=6.7.4</generator>
	<item>
		<title>
		Autor: ORLICKI		</title>
		<link>https://bialczynski.pl/2018/07/13/my-slowianie-na-fb-polecam/#comment-47878</link>

		<dc:creator><![CDATA[ORLICKI]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 18 Jul 2018 10:42:44 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://bialczynski.pl/?p=86975#comment-47878</guid>

					<description><![CDATA[Oczywiście że ta gitara, sama nie gra. Chyba, że komuś upadnie na podłogę. Wtedy wyda jakieś przypadkowe dźwięki. Podobnie, od jakich zaczynał człowiek swoją mowę. Jednak mowa ludzka została podobnie jak u zwierząt, rozwinięta w logiczne ciągi - idee. Tego gitara sama, bez udziału człowieka nie potrafi. Jeśli gitara gra, to za pomocą ludzkiej dłoni i myśli, jaką człowiek tworzy za jej pomocą logiczne układy dźwiękowe. Wówczas, owa gitara, zastępuje jakby ludzki aparat dźwiękowy/mowy. Grajek, nie wydobywa z gitary dźwięków bezsensownych, tylko tworzy ich układy logiczne. Dlatego muzyka &quot;mówi&quot;. Moim zdaniem, z wielkim szacunkiem do Pana, stwierdzam, że się po prostu w tej dziedzinie nie rozumiemy. I tutaj, to Pan, sam sobie zaprzecza. Przykład z gitarą podał Pan świetny, lecz przeciwko swoim tezom. Z poważaniem!]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Oczywiście że ta gitara, sama nie gra. Chyba, że komuś upadnie na podłogę. Wtedy wyda jakieś przypadkowe dźwięki. Podobnie, od jakich zaczynał człowiek swoją mowę. Jednak mowa ludzka została podobnie jak u zwierząt, rozwinięta w logiczne ciągi &#8211; idee. Tego gitara sama, bez udziału człowieka nie potrafi. Jeśli gitara gra, to za pomocą ludzkiej dłoni i myśli, jaką człowiek tworzy za jej pomocą logiczne układy dźwiękowe. Wówczas, owa gitara, zastępuje jakby ludzki aparat dźwiękowy/mowy. Grajek, nie wydobywa z gitary dźwięków bezsensownych, tylko tworzy ich układy logiczne. Dlatego muzyka &#8222;mówi&#8221;. Moim zdaniem, z wielkim szacunkiem do Pana, stwierdzam, że się po prostu w tej dziedzinie nie rozumiemy. I tutaj, to Pan, sam sobie zaprzecza. Przykład z gitarą podał Pan świetny, lecz przeciwko swoim tezom. Z poważaniem!</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: Białczyński		</title>
		<link>https://bialczynski.pl/2018/07/13/my-slowianie-na-fb-polecam/#comment-47872</link>

		<dc:creator><![CDATA[Białczyński]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 18 Jul 2018 04:50:02 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://bialczynski.pl/?p=86975#comment-47872</guid>

					<description><![CDATA[Panie Orlicki, cytowanie tasiemcowych wątków z Rozprawy Komisji Językowej i powoływanie się na Abajewa z rozprawy o roślinach i ich nazewnictwie, nic tu panu nie pomoże. W pełni można się z nimi zgodzić i ja analizując rdzenie jestem zgodny z nimi tj. z normalną, poważną lingwistyką. Przeciwnie do pana, bo pan rdzenie wyrzucił za burtę w swojej  morfemiczno/fonemicznej etymologii nie uwzględniającej istnienia rdzenia - jedynego nośnika logicznego idei. 

I znów Abajew przytacza jako przykłady rdzenie, czyli to czego pan w ogóle nie robi. U pana rdzeń nie istnieje - według pana każdy dźwięk to idea (ż), a najlepiej dwa dźwięki (ż-ona, że-na, mą-ż) podczas gdy mamy tu rdzenie - żen-a/żon-a lub żen-na/żon-na i mąż/monż/manż. 

Wszystkie dokładnie cytaty mówiące o znaczeniu, rdzeniu i idei, jakie pan przytoczył zaprzeczyły zdecydowanie pańskiej &quot;metodzie&quot; (także ten dotyczący pracy Paniniego nad sanskrytem) - więc sam pan sobie zaprzeczył przywołując je z POWAŻNEJ LINGWISTYKI.

Zatem jeszcze raz, już naprawdę ostatni bo szkoda bić pianę językową, powtórzę:



Sam pan sobie przeczy cytując prawidłowe rozumienie formowania logicznego idei poprzez rdzenie. Cytuję z pana wywodu prawidłowe rozumienie morfemu leksykalnego, czyli rdzenia – którym pan się nie posługuje rozbierając słowa do pojedynczych dźwięków (jak ż-ona, że-na, mą-ż – czegoś takiego robić nie wolno!!!! gdyż te dźwięki nie niosą żadnej idei, a jedynie wibrację):

„Są to morfemy leksykalne, nazywane też rdzeniami. Niosą one podstawowe znaczenie słowotwórcze. Innymi morfemami, tworzącymi; czasowniki, przypadki, itd., się nie zajmuję. Wyróżniamy następujące typy elementów składających się na wyraz:
rdzeń
morfem niosący znaczenie leksykalne (praw-a, nie-powtarz-aln-y)
sufiks
morfem następujący po rdzeniu (praw-a, niepowtarz-aln-y)
prefiks
morfem poprzedzający rdzeń (nie-powtarzalny)”

I gdzie u pana występują te rdzenie? NIGDZIE.

Na podstawie nadania znaczenia pojedynczym dźwiękom dojdziemy do logicznego skadinąd wniosku, że GITARA SAMA MÓWI SWOIM JĘZYKIEM i tworzy IDEE!:]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Panie Orlicki, cytowanie tasiemcowych wątków z Rozprawy Komisji Językowej i powoływanie się na Abajewa z rozprawy o roślinach i ich nazewnictwie, nic tu panu nie pomoże. W pełni można się z nimi zgodzić i ja analizując rdzenie jestem zgodny z nimi tj. z normalną, poważną lingwistyką. Przeciwnie do pana, bo pan rdzenie wyrzucił za burtę w swojej  morfemiczno/fonemicznej etymologii nie uwzględniającej istnienia rdzenia &#8211; jedynego nośnika logicznego idei. </p>
<p>I znów Abajew przytacza jako przykłady rdzenie, czyli to czego pan w ogóle nie robi. U pana rdzeń nie istnieje &#8211; według pana każdy dźwięk to idea (ż), a najlepiej dwa dźwięki (ż-ona, że-na, mą-ż) podczas gdy mamy tu rdzenie &#8211; żen-a/żon-a lub żen-na/żon-na i mąż/monż/manż. </p>
<p>Wszystkie dokładnie cytaty mówiące o znaczeniu, rdzeniu i idei, jakie pan przytoczył zaprzeczyły zdecydowanie pańskiej &#8222;metodzie&#8221; (także ten dotyczący pracy Paniniego nad sanskrytem) &#8211; więc sam pan sobie zaprzeczył przywołując je z POWAŻNEJ LINGWISTYKI.</p>
<p>Zatem jeszcze raz, już naprawdę ostatni bo szkoda bić pianę językową, powtórzę:</p>
<p>Sam pan sobie przeczy cytując prawidłowe rozumienie formowania logicznego idei poprzez rdzenie. Cytuję z pana wywodu prawidłowe rozumienie morfemu leksykalnego, czyli rdzenia – którym pan się nie posługuje rozbierając słowa do pojedynczych dźwięków (jak ż-ona, że-na, mą-ż – czegoś takiego robić nie wolno!!!! gdyż te dźwięki nie niosą żadnej idei, a jedynie wibrację):</p>
<p>„Są to morfemy leksykalne, nazywane też rdzeniami. Niosą one podstawowe znaczenie słowotwórcze. Innymi morfemami, tworzącymi; czasowniki, przypadki, itd., się nie zajmuję. Wyróżniamy następujące typy elementów składających się na wyraz:<br />
rdzeń<br />
morfem niosący znaczenie leksykalne (praw-a, nie-powtarz-aln-y)<br />
sufiks<br />
morfem następujący po rdzeniu (praw-a, niepowtarz-aln-y)<br />
prefiks<br />
morfem poprzedzający rdzeń (nie-powtarzalny)”</p>
<p>I gdzie u pana występują te rdzenie? NIGDZIE.</p>
<p>Na podstawie nadania znaczenia pojedynczym dźwiękom dojdziemy do logicznego skadinąd wniosku, że GITARA SAMA MÓWI SWOIM JĘZYKIEM i tworzy IDEE!:</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: Białczyński		</title>
		<link>https://bialczynski.pl/2018/07/13/my-slowianie-na-fb-polecam/#comment-47870</link>

		<dc:creator><![CDATA[Białczyński]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 18 Jul 2018 04:24:41 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://bialczynski.pl/?p=86975#comment-47870</guid>

					<description><![CDATA[W odpowiedzi do &lt;a href=&quot;https://bialczynski.pl/2018/07/13/my-slowianie-na-fb-polecam/#comment-47859&quot;&gt;ORLICKI&lt;/a&gt;.

Sam pan sobie przeczy cytując prawidłowe rozumienie formowania logicznego idei poprzez rdzenie. Cytuję z pana wywodu prawidłowe rozumienie morfemu leksykalnego, czyli rdzenia - którym pan się nie posługuje rozbierając słowa do pojedynczych dźwięków (jak że-na, mą-ż  - czegoś takiego robić nie wolno!!!! gdyż  te dźwięki nie niosą żadnej idei, a jedynie wibrację):

&quot;Są to morfemy leksykalne, nazywane też rdzeniami. Niosą one podstawowe znaczenie słowotwórcze. Innymi morfemami, tworzącymi; czasowniki, przypadki, itd., się nie zajmuję. Wyróżniamy następujące typy elementów składających się na wyraz:
rdzeń
morfem niosący znaczenie leksykalne (praw-a, nie-powtarz-aln-y)
sufiks
morfem następujący po rdzeniu (praw-a, niepowtarz-aln-y)
prefiks
morfem poprzedzający rdzeń (nie-powtarzalny)&quot;

I gdzie u pana występują te rdzenie? NIGDZIE. 

Na podstawie nadania znaczenia pojedynczym dźwiękom dojdziemy do logicznego skadinąd wniosku, że GITARA SAMA MÓWI SWOIM JĘZYKIEM i tworzy IDEE!:]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W odpowiedzi do <a href="https://bialczynski.pl/2018/07/13/my-slowianie-na-fb-polecam/#comment-47859">ORLICKI</a>.</p>
<p>Sam pan sobie przeczy cytując prawidłowe rozumienie formowania logicznego idei poprzez rdzenie. Cytuję z pana wywodu prawidłowe rozumienie morfemu leksykalnego, czyli rdzenia &#8211; którym pan się nie posługuje rozbierając słowa do pojedynczych dźwięków (jak że-na, mą-ż  &#8211; czegoś takiego robić nie wolno!!!! gdyż  te dźwięki nie niosą żadnej idei, a jedynie wibrację):</p>
<p>&#8222;Są to morfemy leksykalne, nazywane też rdzeniami. Niosą one podstawowe znaczenie słowotwórcze. Innymi morfemami, tworzącymi; czasowniki, przypadki, itd., się nie zajmuję. Wyróżniamy następujące typy elementów składających się na wyraz:<br />
rdzeń<br />
morfem niosący znaczenie leksykalne (praw-a, nie-powtarz-aln-y)<br />
sufiks<br />
morfem następujący po rdzeniu (praw-a, niepowtarz-aln-y)<br />
prefiks<br />
morfem poprzedzający rdzeń (nie-powtarzalny)&#8221;</p>
<p>I gdzie u pana występują te rdzenie? NIGDZIE. </p>
<p>Na podstawie nadania znaczenia pojedynczym dźwiękom dojdziemy do logicznego skadinąd wniosku, że GITARA SAMA MÓWI SWOIM JĘZYKIEM i tworzy IDEE!:</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: ORLICKI		</title>
		<link>https://bialczynski.pl/2018/07/13/my-slowianie-na-fb-polecam/#comment-47869</link>

		<dc:creator><![CDATA[ORLICKI]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 17 Jul 2018 23:38:50 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://bialczynski.pl/?p=86975#comment-47869</guid>

					<description><![CDATA[Z : Rozprawy Komisji Językowej ŁTN, t. LXIV, 2017
ISSN 0076-0390
e-ISSN 2450-9310
http://dx.doi.org/10.26485/RKJ/2017/64/15
Liubou Padporynava*1
ZMIANY SEMANTYKI MORFEMU RDZENIOWEGO *MYŠ-
A ZMIANY MOTYWACJI ZACHODNIOSŁOWIAŃSKICH
FITONIMÓW DIALEKTALNYCH
THE

Według W. Abajewa każde słowo w języku, zanim uzyskało współczesne
znaczenie, przeszło długą drogę, która prowadzi do pierwotnych wysiłków nazwotwórczych
człowieka [1995, s. 67]. Semantyka ideologiczna jest uświadamiana
przez nosiciela języka dopóty, dopóki aktualna jest wizja świata, zgodnie
z którą słowo zostało stworzone [Abajew, 1995, s. 51].
Z czasem cała semantyka ulega specjalizacji i zawężeniu, tak zwanej technizacji,
a więc dochodzi do zatarcia, częściowego lub całkowitego zapomnienia
semantyki ideologicznej [Abajew, 1995, s. 48–52]:Według cytowanego badacza semantyka ideologiczna po zajściu procesów
technizacji jest powoływana do życia i najlepiej przejawia się wtedy, kiedy realizowana
jest funkcja poetycka języka [Abajew, 1995, s. 72]: w tekstach folklorystycznych,
skonwencjonalizowanych kolokacjach itp.
W przypadku nazw roślin zacieranie się semantyki ideologicznej ich morfemów
rdzeniowych powoduje trudności w ustaleniu motywacji nazwy, to znaczy
w zestawieniu znaczenia rdzenia i właściwości roślin. Wraz ze zmianami
fonetycznymi proces ten powoduje zwiększenie się liczby tak zwanych ciemnych
nazw roślin, np. łoboda, łopian, rdest, mikołajek, miłek, niezapominajka,
miłosna [Pawłowski, 1974, s. 168] itp. A przecież uświadomienie semantyczno-
-motywacyjnego związku nazwy i jej desygnatu na każdym etapie użycia jest
gwarancją przetrwania tej nazwy.Tym niemniej język nie jest bezradny wobec opisanego wyżej procesu
technizacji. Jedną z dróg zachowania i pozostania nazw roślin w języku jest
wybór dla fitonimu innego morfemu rdzeniowego, którego semantyka pozwala
realizować się językowo jakiejś właściwości rośliny. Właściwa fitonimii gwarowej
ogromna liczba podstaw nominacji i brak jakiejkolwiek reglamentacji ich
wyboru, podobnie jak brak reglamentacji wyboru morfemów rdzeniowych, powodują,
że nazewnictwo roślin w dialektach cechuje olbrzymia synonimia.
Ilustracji tego twierdzenia mogą służyć wybrane nazwy rośliny Anemone L.
w językach słowiańskich: pol. czarne ziele, zawilec, koziagryźć, kasz. gąså
sḿěrc, zimkovė gv’åzdečḱi, czes. podl’eska, konopka, słow. veternica, górnołuż.
jatrowna kwětka itp. Przytoczone nazwy są motywowane takimi właściwościami
rośliny jak ciemny kolor kwiatów niektórych gatunków Anemone L., kształt
łodygi, szkodliwość dla kóz czy gęsi, czas kwitnienia, forma kwiatów, miejsce
występowania, kształt liści, delikatność rośliny, oddziaływanie lecznicze na wątrobę
– które realizują się w semantyce rdzeni czarn-, zawil-, koz- i gryźć-, gąsi
sḿěrc-, zimk-, gv’åzd-, l’es-, konop-, veter- i jatr-. KONIEC CYTATU

Dopisek ORLICKI; Cóż to oznacza prostym językiem? Tyle tylko, że morfemy posiadały swoją logiczną rolę porządkującą, systematyzującą rolę języka, mogły być rozmaitej postaci, (wielogłoskowe, jednogłoskowe), ulegały jednak w procesie slowotwórczym przeobrażeniem i często traciły znaczenie porządkujące, które język odzyskiwał przez nadanie wyrazom nowych morfemów systematyzujących lub też przez wzbogacenie morfemów istniejących w dodatkowe głoski. I na tej zasadzie opieram swoje dociekania, widząc w wielu językach azjo-euro-indyjskich, zawarte morfemy źródłowe, pierwotne. Przenoszone też do nowych terminów w celu naturalnego porządkowania języka, nadawania mu logiczności według J. Lockhego. Końcówka wielu współczesnych morfemów polskich oraz w językach krewniaczych, w tym indyjskich (od aryjskich), bywa morfem zwanym zerowym, od morfemów jakie wchodzą w miejsce (np. jako przyrostek morfemu) do morfemu źródłowego. Np. 1) Kot – 0 / Kot – a / Kot – u. 2) Ż – 0 / Ż - yt / Ż - iw / Ż – wo / Ż – it – o / Ż – bo – że . Itd. 

Jak czytamy na stronie https://www.bryk.pl/wypracowania/jezyk-polski/materialy-do-matury/24906-podstawowe-wiadomosci-z-nauki-o-jezyku-przygotowanie-do-matury.html

„      W epoce staropolskiej ukształtował się również obecny polski akcent. Początkowo był, bowiem ruchomy (padał na różne sylaby), w XIV wieku inicjalny (padający na pierwszą sylabę), ostatecznie ustalił się na drugiej sylabie od końca (akcent paroksytoniczny).
Wiadomo, że wspólnym przodkiem słowiańskich grup językowych był język prasłowiański, którym posługiwał się zespół etniczny, żyjący prawdopodobnie na terenie Odry i Wisły od 1500 0 1300 r. p. n. e. Jego pochodzenie również jest możliwe do udowodnienia, bowiem podobieństwa między systemem języków słowiańskich, a systemami języków litewskiego i łotewskiego pozwalają przypuszczać, że języki słowiański i języki bałtyckie miały kiedyś wspólnego przodka, przez co wchodziły wówczas w skład wspólnoty językowej bałto - słowiańskiej. W wyniku jej rozpadu powstał odrębny język prasłowiański i prabałtycki.”

ORLICKI: Mamy tutaj więc naukowe wskazanie, że Słowianie nie spadli z nieba i posiadali swoją mowe już na obszarze wspólnym ich zasobom leksykalnym, w tym z Litwinami, czyli w Europie, co najmniej dwa tysiące lat przed chrztem Polski. Od II wojny światowej, sam język polski wzbogacił się o ponad 40 000 słów, tym bardziej zmienił morfemicznie. Lecz nie oznacza to, że nie możemy poszukiwać ich dawnej pozycji i znaczenia logicznego, dla dawnego uporządkowania słowotwórczego wyrazów o podobnym znaczeniu ich korzenia leksykalnego, jakim jest właśnie morfem. Dodałbym, że jest to pra-morfem , zasadniczy. Są to morfemy leksykalne, nazywane też rdzeniami. Niosą one podstawowe znaczenie słowotwórcze. Innymi morfemami, tworzącymi; czasowniki, przypadki, itd., się nie zajmuję. 
  
Wyróżniamy następujące typy elementów składających się na wyraz:
rdzeń 
morfem niosący znaczenie leksykalne (praw-a, nie-powtarz-aln-y)
sufiks 
morfem następujący po rdzeniu (praw-a, niepowtarz-aln-y)
prefiks 
morfem poprzedzający rdzeń (nie-powtarzalny)

„Jak podaje w książce „Języki chińskie” Mieczysław Jerzy Künstler pisze, iż: „Pismo jest w stosunku do języka kodem zewnętrznym. Język jest tworem naturalnym, natomiast pismo jest sztucznie stworzonym kodem, służącym do jego utrwalenia, zanotowania.”
Pismo chińskie określane jest jako ideograficzno-fonetyczne, a znaczna większość znaków to znaki ideograficzno-fonetyczne 形声字 (xíngshēngzì). Ponieważ język chiński cechuje duża homofonia wyrazów i znaków, w zapisie niektórych morfemów używano kilku znaków lub znaków będących kluczami, …..”

ORLICKI: To więc co zapisane, jest tylko domyślną i często nieudolna próbą oddania wiernie praznaczeń fonetycznych, porządkujących język między innymi za pomocą morfemów leksykalnych. Dużo tu domysłów i teoretyzowania. Moim zdaniem, jedynie statystyka występowania danego znaczenia w powiązaniu z brzmieniem fonetycznym morfemu leksykalnego, stanowi dowód na jego pra-znaczenie leksykalne. Według Johna Lockego, &quot;słowa w swoim bezpośrednim znaczeniu odpowiadają ideom tego, kto się nimi posługuje. W przeciwnym wypadku byłyby tylko pustymi dźwiękami. Aby jednak funkcjonować w komunikacji międzyludzkiej, muszą też wywoływać odpowiednie idee w słuchaczu&quot; .  Tym samym, Locke każdy język uważał za logiczny, stworzony w sposób naturalny lecz usystematyzowany, Ja, za badaczem morfemów i twórcą ich międzynarodowej nazwy, Polakiem francuskiego pochodzenia , uważam, że morfemy leksykalne są podstawą tej systematyki znaczeniowej pra-terminów językowych. Na podstawie których możemy teraz doszukiwać się naszych korzeni, przekazu naszej kultury, i krewnych nacjonalnych. „Locke twierdził, że żadna z rzeczy rozważanych w umyśle nie jest dana bezpośrednio, z czego wynika, że musi istnieć jakaś inna rzecz, która jest dana bezpośrednio, jako reprezentacja rozważanej rzeczy. Takimi reprezentacjami, czyli znakami rzeczy badanych w umyśle są według Locke&#039;a idee. „ A takie  idee, jeśli dotyczyły uporządkowanego nazywania poznawanych rzeczy, były przecież, wpierw prostym, zwięzłym zapisem w postaci morfemów leksykalnych, mających brzmienie jedno lub dwu – głoskowe. Przechodząc później w wielogłoskowe. Takie morfemy, dostrzegam w języku polskim, co świadczy o jego prahistorycznej bazie słowotwórczej,  być może nawet, (za polskimi badaczami takimi jak Szukalski), dającej fundament dla większości języków europejskich. Coś w tym jest, bo jak wiadomo, Wedy są nam Słowianom przez ich spisanie w sanskrycie bardzo bliskie. 

Cytat;  „Językoznawstwo pojawiło się w pierwszym tysiącleciu p.n.e. jako odpowiedź na konkretna potrzebę – tłumaczenia starożytnych tekstów religijnych, zawartych w księgach wiedzy, zwanych Wedami. Niektóre z tych tekstów pochodziły z XV w p.n.e. 
Najstarsza znana gramatyka pochodzi z V-IV w p.n.e. Jej autorem był Panini (Devanāgarī पाणिनि). Zawiera ona ok. 4 tys. reguł, czyli sutr. Szereg pojęć i definicji w niej użytych pozostaje aktualnych do dziś, np. rozróżnienie głoski i litery, precyzyjna klasyfikacja głosek, wykrycie i opis zasad kombinatoryki głosek, rozróżnianie pojęć takich jak fleksja i słowotwórstwo, morfologiczna struktura wyrazu, klasyfikacja części mowy. 
Legenda mówi, że Panini miał problemy z opanowaniem gramatyki sanskryckiej. Nie mógł nauczyć się wyjątków i modlił się do Śiwy o pomoc. Bóg dał mu wgląd w strukturę języka, którą Panini potem opisał. Pierwszy europejski przekład dzieła Paniniego powstał w połowie XIX w. i wywarł wyraźny wpływ na umocnienie się w kulturze europejskiej myślenia w kategoriach struktury. Europejskie gramatyki strukturalne powstały dopiero w XX w. „

Rafał Kopko - Orlicki 

Musicie wiedzieć, że gdy „bierzecie w usta” słowo, 
to nie używacie go tak, jak dowolnego narzędzia, 
które jeśli wam nie odpowiada, może zostać
odrzucone, lecz że decydujecie się
w istocie na pewien kierunek myślenia, 
który przychodzi z dala i wykracza daleko poza was. 

Hans-Georg Gadamer 
(2006, s. 162–163)]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Z : Rozprawy Komisji Językowej ŁTN, t. LXIV, 2017<br />
ISSN 0076-0390<br />
e-ISSN 2450-9310<br />
<a href="http://dx.doi.org/10.26485/RKJ/2017/64/15" rel="nofollow ugc">http://dx.doi.org/10.26485/RKJ/2017/64/15</a><br />
Liubou Padporynava*1<br />
ZMIANY SEMANTYKI MORFEMU RDZENIOWEGO *MYŠ-<br />
A ZMIANY MOTYWACJI ZACHODNIOSŁOWIAŃSKICH<br />
FITONIMÓW DIALEKTALNYCH<br />
THE</p>
<p>Według W. Abajewa każde słowo w języku, zanim uzyskało współczesne<br />
znaczenie, przeszło długą drogę, która prowadzi do pierwotnych wysiłków nazwotwórczych<br />
człowieka [1995, s. 67]. Semantyka ideologiczna jest uświadamiana<br />
przez nosiciela języka dopóty, dopóki aktualna jest wizja świata, zgodnie<br />
z którą słowo zostało stworzone [Abajew, 1995, s. 51].<br />
Z czasem cała semantyka ulega specjalizacji i zawężeniu, tak zwanej technizacji,<br />
a więc dochodzi do zatarcia, częściowego lub całkowitego zapomnienia<br />
semantyki ideologicznej [Abajew, 1995, s. 48–52]:Według cytowanego badacza semantyka ideologiczna po zajściu procesów<br />
technizacji jest powoływana do życia i najlepiej przejawia się wtedy, kiedy realizowana<br />
jest funkcja poetycka języka [Abajew, 1995, s. 72]: w tekstach folklorystycznych,<br />
skonwencjonalizowanych kolokacjach itp.<br />
W przypadku nazw roślin zacieranie się semantyki ideologicznej ich morfemów<br />
rdzeniowych powoduje trudności w ustaleniu motywacji nazwy, to znaczy<br />
w zestawieniu znaczenia rdzenia i właściwości roślin. Wraz ze zmianami<br />
fonetycznymi proces ten powoduje zwiększenie się liczby tak zwanych ciemnych<br />
nazw roślin, np. łoboda, łopian, rdest, mikołajek, miłek, niezapominajka,<br />
miłosna [Pawłowski, 1974, s. 168] itp. A przecież uświadomienie semantyczno-<br />
-motywacyjnego związku nazwy i jej desygnatu na każdym etapie użycia jest<br />
gwarancją przetrwania tej nazwy.Tym niemniej język nie jest bezradny wobec opisanego wyżej procesu<br />
technizacji. Jedną z dróg zachowania i pozostania nazw roślin w języku jest<br />
wybór dla fitonimu innego morfemu rdzeniowego, którego semantyka pozwala<br />
realizować się językowo jakiejś właściwości rośliny. Właściwa fitonimii gwarowej<br />
ogromna liczba podstaw nominacji i brak jakiejkolwiek reglamentacji ich<br />
wyboru, podobnie jak brak reglamentacji wyboru morfemów rdzeniowych, powodują,<br />
że nazewnictwo roślin w dialektach cechuje olbrzymia synonimia.<br />
Ilustracji tego twierdzenia mogą służyć wybrane nazwy rośliny Anemone L.<br />
w językach słowiańskich: pol. czarne ziele, zawilec, koziagryźć, kasz. gąså<br />
sḿěrc, zimkovė gv’åzdečḱi, czes. podl’eska, konopka, słow. veternica, górnołuż.<br />
jatrowna kwětka itp. Przytoczone nazwy są motywowane takimi właściwościami<br />
rośliny jak ciemny kolor kwiatów niektórych gatunków Anemone L., kształt<br />
łodygi, szkodliwość dla kóz czy gęsi, czas kwitnienia, forma kwiatów, miejsce<br />
występowania, kształt liści, delikatność rośliny, oddziaływanie lecznicze na wątrobę<br />
– które realizują się w semantyce rdzeni czarn-, zawil-, koz- i gryźć-, gąsi<br />
sḿěrc-, zimk-, gv’åzd-, l’es-, konop-, veter- i jatr-. KONIEC CYTATU</p>
<p>Dopisek ORLICKI; Cóż to oznacza prostym językiem? Tyle tylko, że morfemy posiadały swoją logiczną rolę porządkującą, systematyzującą rolę języka, mogły być rozmaitej postaci, (wielogłoskowe, jednogłoskowe), ulegały jednak w procesie slowotwórczym przeobrażeniem i często traciły znaczenie porządkujące, które język odzyskiwał przez nadanie wyrazom nowych morfemów systematyzujących lub też przez wzbogacenie morfemów istniejących w dodatkowe głoski. I na tej zasadzie opieram swoje dociekania, widząc w wielu językach azjo-euro-indyjskich, zawarte morfemy źródłowe, pierwotne. Przenoszone też do nowych terminów w celu naturalnego porządkowania języka, nadawania mu logiczności według J. Lockhego. Końcówka wielu współczesnych morfemów polskich oraz w językach krewniaczych, w tym indyjskich (od aryjskich), bywa morfem zwanym zerowym, od morfemów jakie wchodzą w miejsce (np. jako przyrostek morfemu) do morfemu źródłowego. Np. 1) Kot – 0 / Kot – a / Kot – u. 2) Ż – 0 / Ż &#8211; yt / Ż &#8211; iw / Ż – wo / Ż – it – o / Ż – bo – że . Itd. </p>
<p>Jak czytamy na stronie <a href="https://www.bryk.pl/wypracowania/jezyk-polski/materialy-do-matury/24906-podstawowe-wiadomosci-z-nauki-o-jezyku-przygotowanie-do-matury.html" rel="nofollow ugc">https://www.bryk.pl/wypracowania/jezyk-polski/materialy-do-matury/24906-podstawowe-wiadomosci-z-nauki-o-jezyku-przygotowanie-do-matury.html</a></p>
<p>„      W epoce staropolskiej ukształtował się również obecny polski akcent. Początkowo był, bowiem ruchomy (padał na różne sylaby), w XIV wieku inicjalny (padający na pierwszą sylabę), ostatecznie ustalił się na drugiej sylabie od końca (akcent paroksytoniczny).<br />
Wiadomo, że wspólnym przodkiem słowiańskich grup językowych był język prasłowiański, którym posługiwał się zespół etniczny, żyjący prawdopodobnie na terenie Odry i Wisły od 1500 0 1300 r. p. n. e. Jego pochodzenie również jest możliwe do udowodnienia, bowiem podobieństwa między systemem języków słowiańskich, a systemami języków litewskiego i łotewskiego pozwalają przypuszczać, że języki słowiański i języki bałtyckie miały kiedyś wspólnego przodka, przez co wchodziły wówczas w skład wspólnoty językowej bałto &#8211; słowiańskiej. W wyniku jej rozpadu powstał odrębny język prasłowiański i prabałtycki.”</p>
<p>ORLICKI: Mamy tutaj więc naukowe wskazanie, że Słowianie nie spadli z nieba i posiadali swoją mowe już na obszarze wspólnym ich zasobom leksykalnym, w tym z Litwinami, czyli w Europie, co najmniej dwa tysiące lat przed chrztem Polski. Od II wojny światowej, sam język polski wzbogacił się o ponad 40 000 słów, tym bardziej zmienił morfemicznie. Lecz nie oznacza to, że nie możemy poszukiwać ich dawnej pozycji i znaczenia logicznego, dla dawnego uporządkowania słowotwórczego wyrazów o podobnym znaczeniu ich korzenia leksykalnego, jakim jest właśnie morfem. Dodałbym, że jest to pra-morfem , zasadniczy. Są to morfemy leksykalne, nazywane też rdzeniami. Niosą one podstawowe znaczenie słowotwórcze. Innymi morfemami, tworzącymi; czasowniki, przypadki, itd., się nie zajmuję. </p>
<p>Wyróżniamy następujące typy elementów składających się na wyraz:<br />
rdzeń<br />
morfem niosący znaczenie leksykalne (praw-a, nie-powtarz-aln-y)<br />
sufiks<br />
morfem następujący po rdzeniu (praw-a, niepowtarz-aln-y)<br />
prefiks<br />
morfem poprzedzający rdzeń (nie-powtarzalny)</p>
<p>„Jak podaje w książce „Języki chińskie” Mieczysław Jerzy Künstler pisze, iż: „Pismo jest w stosunku do języka kodem zewnętrznym. Język jest tworem naturalnym, natomiast pismo jest sztucznie stworzonym kodem, służącym do jego utrwalenia, zanotowania.”<br />
Pismo chińskie określane jest jako ideograficzno-fonetyczne, a znaczna większość znaków to znaki ideograficzno-fonetyczne 形声字 (xíngshēngzì). Ponieważ język chiński cechuje duża homofonia wyrazów i znaków, w zapisie niektórych morfemów używano kilku znaków lub znaków będących kluczami, …..”</p>
<p>ORLICKI: To więc co zapisane, jest tylko domyślną i często nieudolna próbą oddania wiernie praznaczeń fonetycznych, porządkujących język między innymi za pomocą morfemów leksykalnych. Dużo tu domysłów i teoretyzowania. Moim zdaniem, jedynie statystyka występowania danego znaczenia w powiązaniu z brzmieniem fonetycznym morfemu leksykalnego, stanowi dowód na jego pra-znaczenie leksykalne. Według Johna Lockego, &#8222;słowa w swoim bezpośrednim znaczeniu odpowiadają ideom tego, kto się nimi posługuje. W przeciwnym wypadku byłyby tylko pustymi dźwiękami. Aby jednak funkcjonować w komunikacji międzyludzkiej, muszą też wywoływać odpowiednie idee w słuchaczu&#8221; .  Tym samym, Locke każdy język uważał za logiczny, stworzony w sposób naturalny lecz usystematyzowany, Ja, za badaczem morfemów i twórcą ich międzynarodowej nazwy, Polakiem francuskiego pochodzenia , uważam, że morfemy leksykalne są podstawą tej systematyki znaczeniowej pra-terminów językowych. Na podstawie których możemy teraz doszukiwać się naszych korzeni, przekazu naszej kultury, i krewnych nacjonalnych. „Locke twierdził, że żadna z rzeczy rozważanych w umyśle nie jest dana bezpośrednio, z czego wynika, że musi istnieć jakaś inna rzecz, która jest dana bezpośrednio, jako reprezentacja rozważanej rzeczy. Takimi reprezentacjami, czyli znakami rzeczy badanych w umyśle są według Locke&#8217;a idee. „ A takie  idee, jeśli dotyczyły uporządkowanego nazywania poznawanych rzeczy, były przecież, wpierw prostym, zwięzłym zapisem w postaci morfemów leksykalnych, mających brzmienie jedno lub dwu – głoskowe. Przechodząc później w wielogłoskowe. Takie morfemy, dostrzegam w języku polskim, co świadczy o jego prahistorycznej bazie słowotwórczej,  być może nawet, (za polskimi badaczami takimi jak Szukalski), dającej fundament dla większości języków europejskich. Coś w tym jest, bo jak wiadomo, Wedy są nam Słowianom przez ich spisanie w sanskrycie bardzo bliskie. </p>
<p>Cytat;  „Językoznawstwo pojawiło się w pierwszym tysiącleciu p.n.e. jako odpowiedź na konkretna potrzebę – tłumaczenia starożytnych tekstów religijnych, zawartych w księgach wiedzy, zwanych Wedami. Niektóre z tych tekstów pochodziły z XV w p.n.e.<br />
Najstarsza znana gramatyka pochodzi z V-IV w p.n.e. Jej autorem był Panini (Devanāgarī पाणिनि). Zawiera ona ok. 4 tys. reguł, czyli sutr. Szereg pojęć i definicji w niej użytych pozostaje aktualnych do dziś, np. rozróżnienie głoski i litery, precyzyjna klasyfikacja głosek, wykrycie i opis zasad kombinatoryki głosek, rozróżnianie pojęć takich jak fleksja i słowotwórstwo, morfologiczna struktura wyrazu, klasyfikacja części mowy.<br />
Legenda mówi, że Panini miał problemy z opanowaniem gramatyki sanskryckiej. Nie mógł nauczyć się wyjątków i modlił się do Śiwy o pomoc. Bóg dał mu wgląd w strukturę języka, którą Panini potem opisał. Pierwszy europejski przekład dzieła Paniniego powstał w połowie XIX w. i wywarł wyraźny wpływ na umocnienie się w kulturze europejskiej myślenia w kategoriach struktury. Europejskie gramatyki strukturalne powstały dopiero w XX w. „</p>
<p>Rafał Kopko &#8211; Orlicki </p>
<p>Musicie wiedzieć, że gdy „bierzecie w usta” słowo,<br />
to nie używacie go tak, jak dowolnego narzędzia,<br />
które jeśli wam nie odpowiada, może zostać<br />
odrzucone, lecz że decydujecie się<br />
w istocie na pewien kierunek myślenia,<br />
który przychodzi z dala i wykracza daleko poza was. </p>
<p>Hans-Georg Gadamer<br />
(2006, s. 162–163)</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: ORLICKI		</title>
		<link>https://bialczynski.pl/2018/07/13/my-slowianie-na-fb-polecam/#comment-47859</link>

		<dc:creator><![CDATA[ORLICKI]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 17 Jul 2018 18:24:11 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://bialczynski.pl/?p=86975#comment-47859</guid>

					<description><![CDATA[Tu jest to skrótowo, dobrze objaśnione;
http://lingvo.info/pl/babylon/morphology

A tutaj można szukać tych rdzeni, po chorwacku koreni (korzeni) leksykalnych. 
Wpisując nawet jeden morfem słowotwórczy, dwugłoskowy, jak Ż ( w wymowie to przecież &#039;ży/żi&#039; , w chorwackim &#039;ž&#039;) lub fonem (jednogłoskowy). 
To, że w naszej mowie lechickiej mamy niekiedy kilka morfemów na podobne znaczenie, (jak &#039;ż&#039; czy &#039;ha&#039;) nie było widocznie zabronione. Jakieś obce wpływy to spowodowały. Może na nasz pierwotnie sundlandzko - azjanicki R1a nałozył się staroeuropejski I1/I2 ? Nie wiem. 

http://bos.zrc-sazu.si/cgi/a02.exe?name=sskj_testa5&#038;expression=ha&#038;hs=1
http://bos.zrc-sazu.si/cgi/a02.exe?name=sskj_testa5&#038;expression=ho&#038;hs=1
http://bos.zrc-sazu.si/cgi/a02.exe?name=sskj_testa5&#038;expression=%C5%BEivot&#038;hs=1
http://bos.zrc-sazu.si/cgi/a02.exe?name=sskj_testa5&#038;expression=leh&#038;hs=1
http://bos.zrc-sazu.si/cgi/a03.exe?name=sskj_testa&#038;expression=koren]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Tu jest to skrótowo, dobrze objaśnione;<br />
<a href="http://lingvo.info/pl/babylon/morphology" rel="nofollow ugc">http://lingvo.info/pl/babylon/morphology</a></p>
<p>A tutaj można szukać tych rdzeni, po chorwacku koreni (korzeni) leksykalnych.<br />
Wpisując nawet jeden morfem słowotwórczy, dwugłoskowy, jak Ż ( w wymowie to przecież 'ży/żi&#8217; , w chorwackim 'ž&#8217;) lub fonem (jednogłoskowy).<br />
To, że w naszej mowie lechickiej mamy niekiedy kilka morfemów na podobne znaczenie, (jak 'ż&#8217; czy 'ha&#8217;) nie było widocznie zabronione. Jakieś obce wpływy to spowodowały. Może na nasz pierwotnie sundlandzko &#8211; azjanicki R1a nałozył się staroeuropejski I1/I2 ? Nie wiem. </p>
<p><a href="http://bos.zrc-sazu.si/cgi/a02.exe?name=sskj_testa5&#038;expression=ha&#038;hs=1" rel="nofollow ugc">http://bos.zrc-sazu.si/cgi/a02.exe?name=sskj_testa5&#038;expression=ha&#038;hs=1</a><br />
<a href="http://bos.zrc-sazu.si/cgi/a02.exe?name=sskj_testa5&#038;expression=ho&#038;hs=1" rel="nofollow ugc">http://bos.zrc-sazu.si/cgi/a02.exe?name=sskj_testa5&#038;expression=ho&#038;hs=1</a><br />
<a href="http://bos.zrc-sazu.si/cgi/a02.exe?name=sskj_testa5&#038;expression=%C5%BEivot&#038;hs=1" rel="nofollow ugc">http://bos.zrc-sazu.si/cgi/a02.exe?name=sskj_testa5&#038;expression=%C5%BEivot&#038;hs=1</a><br />
<a href="http://bos.zrc-sazu.si/cgi/a02.exe?name=sskj_testa5&#038;expression=leh&#038;hs=1" rel="nofollow ugc">http://bos.zrc-sazu.si/cgi/a02.exe?name=sskj_testa5&#038;expression=leh&#038;hs=1</a><br />
<a href="http://bos.zrc-sazu.si/cgi/a03.exe?name=sskj_testa&#038;expression=koren" rel="nofollow ugc">http://bos.zrc-sazu.si/cgi/a03.exe?name=sskj_testa&#038;expression=koren</a></p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: Białczyński		</title>
		<link>https://bialczynski.pl/2018/07/13/my-slowianie-na-fb-polecam/#comment-47844</link>

		<dc:creator><![CDATA[Białczyński]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 17 Jul 2018 07:36:05 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://bialczynski.pl/?p=86975#comment-47844</guid>

					<description><![CDATA[Napisałem panu pod artykułem RudaWeb &quot;Wenedyjski kamień runiczny&quot; 18 i 19 czerwca 2018, co następuje: 
18 06
Dlaczego czyta pan napis od tyłu, po etrusku a liczby do przodu? Może pan to wyjaśnić? To napis z Małopolski.

Związki etymologiczne jakie pan wywodzi między mianami nieustannie wzbudzają moje absolutne zadziwienie, jako totalnie nieobecne w słownikach etymologicznych. 

19 06
Panie Orlicki
powszechnie wiadomo, że nie morfemy, ale fonemy są podstawowymi jednostkami słowotwórczymi, a morfemy znaczeniowymi. To nie jest żadna nowość. Pan pisze o morfemach, ale ja rozumiem, że chodzi panu o to o czym piszą naukowcy, lingwiści – że to są fonemy. Pisanie o morfemach jako podstawowych jednostkach słowotwórczych nie ma nic wspólnego z tworzeniem słów w przeszłości, kiedy nie istniał zapis. Wpierw istniała mowa, wydawano dźwięki. Zapisywać je zaczęto bardzo późno i wtedy zaczęto rozróżniać fonemy od morfemów.

Zarówno historia R1a jak i I2 – które stworzyły MOWĘ SŁOWIANO-ARYJSKĄ, czy PRASŁOWIAŃSKĄ sięga 30.000 lat. Od ich spotkania w Europie – według mnie – 10.000 pn.e. zaczyna się tenże język mówiony.

„Przy klasyfikacji morfemów bierze się zazwyczaj pod uwagę dwa kryteria: funkcję oraz łączliwość. Funkcje morfemów są dwojakie – funkcja semantyczna oznacza odniesienie do zjawisk pozajęzykowych, do świata rzeczywistego, funkcja syntaktyczna zaś polega na sygnalizowaniu relacji wewnątrztekstowych (np. w zdaniu Idę szerokim chodnikiem morfem im sygnalizuje syntaktyczną podrzędność względem rzeczownika). Drugie z kryteriów podziału – łączliwość – dzieli morfemy na występujące samodzielnie (np. tu, dziś, tam) oraz związane (kot-, pies-).

Można wyróżnić trzy odrębne typy morfemów:

morfemy leksykalne (rdzenne), samodzielne lub związane, obecne w każdym leksemie, o dominującej funkcji semantycznej, które odsyłają do świata pozajęzykowego, pełniąc funkcję referencjalną (np. kot-, pies-/ps-),
morfemy słowotwórcze, niesamodzielne, o dominującej funkcji semantycznej, współtworzące leksemy pochodne, do tej grupy zaliczamy prefiksy (np. za- w zanieść), interfiksy (np. -o- w parowóz) oraz sufiksy (np. -ek w kotek),
morfemy fleksyjne (gramatyczne), niesamodzielne, o dominującej funkcji syntaktycznej, tworzące konstrukcje regularne, sygnalizujące podrzędność syntaktyczną (np. -em w kotem sygnalizuje, że nastąpiła konotacja rzeczownika w narzędniku).

Istnieją też tzw. morfemy zerowe – nieprzedstawiające sobą żadnego dźwięku.”

„Leksem – wyraz rozumiany jako abstrakcyjna jednostka systemu słownikowego języka. Składa się na nią znaczenie leksykalne oraz zespół wszystkich funkcji gramatycznych, jakie dany leksem może spełniać, a także zespół form językowych reprezentujących w tekście leksem w jego poszczególnych funkcjach. Przykładowo wyrazy czytać, czytam, czytali, przeczytasz są formami tego samego leksemu. Pokrewnym pojęciem jest lemma oznaczająca kanoniczną, podstawową formę leksemu, którą najczęściej podaje się w słownikach. Lemma może być reprezentowana przez jeden wyraz tekstowy.

Pojęcie to dotyczy również informatyki (języki programowania), gdzie leksem to podstawowa jednostka leksykalna, na jaką jest dzielony tekst kodu źródłowego. Odnosi się zarówno do kompilatorów jak i interpreterów.”

Zasady lingwistyki studiowałem w młodości – jak pan wie – jako młody poeta, w roku 1978 założyłem grupę poetycką Kodystów Polskich, która w roku 1981 przekształciła się w literacką kodystyczną grupę wojenną War-Kod (Warkod).

Tam rozkładaliśmy słowa na fonemy i znaczenia oraz zapisy na morfemy. Zna pan te zasady kodyzmu i jego przykłady z tego blogu, a polskie literaturoznawstwo poznało je doskonale w roku 1983 kiedy wyszła kodystyczna powieść Białczyńskiego „4 na 5 maj, osiemdziesiąt” (analiza tej książki była na polonistyce UJ obowiązkowym ćwiczeniem z konstrukcji komunikatu literackiego). W 1987 manifest i fragmenty twórczości upowszechnił tygodnik Przekrój.

Wtedy w naszej kilkuosobowej grupie artystycznej (bo powstały też działa plastyczne, malarskie, graficzne, z pogranicza rzeźby i literatury i literacko-muzyczne, co jest kontynuowane w wielu formach i obecnie – i czego przykłady czasami tutaj na blogu daję) DOSZLIŚMY DO ETYMOLOGII I ETYMOLOGICZNEGO PORZĄDKU W SŁOWOTWÓRSTWIE.
W porządku fonologiczno-etymologicznym wyróżnia się fonemy, morfemy niesamodzielne przyrostki (przedrostki i końcówki), morfemy samodzielne (rdzenne/sylaby) i leksemy/lemmy, większe jednostki.

Jeżeli pan chce budować porządek etymologiczny posługując się wyłącznie fonemami to dochodzi pan do tego do czego my, Kodyści Polscy doszliśmy w latach 80-tych XX wieku – do ABSTRAKCJI Literackiej, albo LITEROWEJ/Dźwiękowej. Powstają twory, które nie mają żadnego sensu logicznego, gdyż mogą mieć każdy sens logiczny = nieskończoną ilość sensów logicznych.

Prostym dowodem i przykładem jest właśnie różnica między znaczeniem wyrazów w języku polskim i chińskim, zbudowanych z tych samych fonemów.

Innym dowodem na błędność pańskiego podejścia i przykładem jest płynność głosek, które przechodzą w inne zależnie od wymowy – to jest już banał: satem i kentum (s-c-k); ale też takie przejścia jak h-k-g-ż, czy p-b; przykład: harp-garp-garb-karp – góra/bryła. Ale już z rdzenia har (morfem samodzielny) wywiedzie pan inne znaczenia har-gar-żar-kar = rozżarzony, karminowy, czerwony, ognisty, gorejący, gorzejący. Ma pan wiec tutaj fonemowo: ha-r-p lub ha-r, ga-r-p lub ga-r, ka-r-p lub ka-r, ga-r-b lub ga-r.

I co według pana znaczy fonem „r”? A co znaczy fonem „b” lub „p” – w tym słowie? Słowo to nabiera znaczenia tylko jako rdzeń (morfem samodzielny słowotwórczy/semantyczny) – całość: kary albo kara, albo karp, albo karb, albo karp-piel – burak pastewny, albo karbować – czynić karby.

W zgodzie z pańską teorią układy „ha/hu/ho/hi” odnosić się powinny do tego samego co układy „ga/gu/go/gi” i „ka/ku/ko/ki”. Ale tak nie jest, bo w etymologii istotne są rdzenie (morfemy semantyczne). Co karp = bryła ma wspólnego z życiem, co garb = krzywizna ma wspólnego z życiem?

Huang Ho/He = rzeka żółta (huang = rzeka, ho/he – żółty). Morze Żółte – Huánghăi. Co Huang-ho lub Huánghăi ma wspólnego ze znaczeniami w języku polskim/słowiańskim/słowiano-aryjskim?

Gdyby było tak jak pan mówi to w ogóle nie wyróżniano by językowej grupy indo-europejskiej, jako grupy w której słowa mają te same znaczenia (mniej więcej). inna sprawa to zapożyczenia słów i znaczeń np. w chińskim z ario-słowiańskiego jak np. Tai-chi = taj-czyn.

Proszę nie ośmieszać i nie kompromitować nauki zwanej etymologią, ani nauki zwanej lingwistyką.

Proszę mi podać nazwę tej tablicy o jakiej pan mówi, bo ja mam w komputerze 160.000 plików i nie pamiętam jak ona się nazywała, nie jestem w stanie jej odszukać. Dodatkowo nie widzę sensu żeby brnąć w tę NIENAUKOWOŚĆ.

Dziwi mnie, że pan nie może od lat zrozumieć tych prostych faktów podstawowych dla etymologicznego porządku i brnie w fonemową etymologię, czyli abstrakcję dźwięków. Pański wywód pod tym artykułem to zawracanie głowy, przepraszam za kolokwializm, ale pańska wieloletnia antynaukowa mania lingwistyczna jest w najwyższym stopniu już denerwująca i zakrawa na świadome matactwo językowe lub żart, który na dystansie lat przestał mnie śmieszyć.

Zabrał mi pan cały poranek pracy swoimi bezsensownymi wywodami – mogłem napisać coś naprawdę pożytecznego dla nas wszystkich, dla Polaków, zamiast dyskutować z tym bezsensem. 3 godziny na jałową polemikę i prostowanie bzdur totalnych!

To było ostatni raz!- będę kasował pańskie wywody etymologiczne bezwzględnie. Od zaraz.&quot;

Podtrzymuję moje stanowisko i następnych tekstów z wkładem etymologicznym pana produkcji  już nie puszczę.  Te dwa wykazały totalną absurdalność pana metody - moim skromnym zdaniem. 

Może ktoś ma inne zdanie - więc niech zabierze głos w tej sprawie.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Napisałem panu pod artykułem RudaWeb &#8222;Wenedyjski kamień runiczny&#8221; 18 i 19 czerwca 2018, co następuje:<br />
18 06<br />
Dlaczego czyta pan napis od tyłu, po etrusku a liczby do przodu? Może pan to wyjaśnić? To napis z Małopolski.</p>
<p>Związki etymologiczne jakie pan wywodzi między mianami nieustannie wzbudzają moje absolutne zadziwienie, jako totalnie nieobecne w słownikach etymologicznych. </p>
<p>19 06<br />
Panie Orlicki<br />
powszechnie wiadomo, że nie morfemy, ale fonemy są podstawowymi jednostkami słowotwórczymi, a morfemy znaczeniowymi. To nie jest żadna nowość. Pan pisze o morfemach, ale ja rozumiem, że chodzi panu o to o czym piszą naukowcy, lingwiści – że to są fonemy. Pisanie o morfemach jako podstawowych jednostkach słowotwórczych nie ma nic wspólnego z tworzeniem słów w przeszłości, kiedy nie istniał zapis. Wpierw istniała mowa, wydawano dźwięki. Zapisywać je zaczęto bardzo późno i wtedy zaczęto rozróżniać fonemy od morfemów.</p>
<p>Zarówno historia R1a jak i I2 – które stworzyły MOWĘ SŁOWIANO-ARYJSKĄ, czy PRASŁOWIAŃSKĄ sięga 30.000 lat. Od ich spotkania w Europie – według mnie – 10.000 pn.e. zaczyna się tenże język mówiony.</p>
<p>„Przy klasyfikacji morfemów bierze się zazwyczaj pod uwagę dwa kryteria: funkcję oraz łączliwość. Funkcje morfemów są dwojakie – funkcja semantyczna oznacza odniesienie do zjawisk pozajęzykowych, do świata rzeczywistego, funkcja syntaktyczna zaś polega na sygnalizowaniu relacji wewnątrztekstowych (np. w zdaniu Idę szerokim chodnikiem morfem im sygnalizuje syntaktyczną podrzędność względem rzeczownika). Drugie z kryteriów podziału – łączliwość – dzieli morfemy na występujące samodzielnie (np. tu, dziś, tam) oraz związane (kot-, pies-).</p>
<p>Można wyróżnić trzy odrębne typy morfemów:</p>
<p>morfemy leksykalne (rdzenne), samodzielne lub związane, obecne w każdym leksemie, o dominującej funkcji semantycznej, które odsyłają do świata pozajęzykowego, pełniąc funkcję referencjalną (np. kot-, pies-/ps-),<br />
morfemy słowotwórcze, niesamodzielne, o dominującej funkcji semantycznej, współtworzące leksemy pochodne, do tej grupy zaliczamy prefiksy (np. za- w zanieść), interfiksy (np. -o- w parowóz) oraz sufiksy (np. -ek w kotek),<br />
morfemy fleksyjne (gramatyczne), niesamodzielne, o dominującej funkcji syntaktycznej, tworzące konstrukcje regularne, sygnalizujące podrzędność syntaktyczną (np. -em w kotem sygnalizuje, że nastąpiła konotacja rzeczownika w narzędniku).</p>
<p>Istnieją też tzw. morfemy zerowe – nieprzedstawiające sobą żadnego dźwięku.”</p>
<p>„Leksem – wyraz rozumiany jako abstrakcyjna jednostka systemu słownikowego języka. Składa się na nią znaczenie leksykalne oraz zespół wszystkich funkcji gramatycznych, jakie dany leksem może spełniać, a także zespół form językowych reprezentujących w tekście leksem w jego poszczególnych funkcjach. Przykładowo wyrazy czytać, czytam, czytali, przeczytasz są formami tego samego leksemu. Pokrewnym pojęciem jest lemma oznaczająca kanoniczną, podstawową formę leksemu, którą najczęściej podaje się w słownikach. Lemma może być reprezentowana przez jeden wyraz tekstowy.</p>
<p>Pojęcie to dotyczy również informatyki (języki programowania), gdzie leksem to podstawowa jednostka leksykalna, na jaką jest dzielony tekst kodu źródłowego. Odnosi się zarówno do kompilatorów jak i interpreterów.”</p>
<p>Zasady lingwistyki studiowałem w młodości – jak pan wie – jako młody poeta, w roku 1978 założyłem grupę poetycką Kodystów Polskich, która w roku 1981 przekształciła się w literacką kodystyczną grupę wojenną War-Kod (Warkod).</p>
<p>Tam rozkładaliśmy słowa na fonemy i znaczenia oraz zapisy na morfemy. Zna pan te zasady kodyzmu i jego przykłady z tego blogu, a polskie literaturoznawstwo poznało je doskonale w roku 1983 kiedy wyszła kodystyczna powieść Białczyńskiego „4 na 5 maj, osiemdziesiąt” (analiza tej książki była na polonistyce UJ obowiązkowym ćwiczeniem z konstrukcji komunikatu literackiego). W 1987 manifest i fragmenty twórczości upowszechnił tygodnik Przekrój.</p>
<p>Wtedy w naszej kilkuosobowej grupie artystycznej (bo powstały też działa plastyczne, malarskie, graficzne, z pogranicza rzeźby i literatury i literacko-muzyczne, co jest kontynuowane w wielu formach i obecnie – i czego przykłady czasami tutaj na blogu daję) DOSZLIŚMY DO ETYMOLOGII I ETYMOLOGICZNEGO PORZĄDKU W SŁOWOTWÓRSTWIE.<br />
W porządku fonologiczno-etymologicznym wyróżnia się fonemy, morfemy niesamodzielne przyrostki (przedrostki i końcówki), morfemy samodzielne (rdzenne/sylaby) i leksemy/lemmy, większe jednostki.</p>
<p>Jeżeli pan chce budować porządek etymologiczny posługując się wyłącznie fonemami to dochodzi pan do tego do czego my, Kodyści Polscy doszliśmy w latach 80-tych XX wieku – do ABSTRAKCJI Literackiej, albo LITEROWEJ/Dźwiękowej. Powstają twory, które nie mają żadnego sensu logicznego, gdyż mogą mieć każdy sens logiczny = nieskończoną ilość sensów logicznych.</p>
<p>Prostym dowodem i przykładem jest właśnie różnica między znaczeniem wyrazów w języku polskim i chińskim, zbudowanych z tych samych fonemów.</p>
<p>Innym dowodem na błędność pańskiego podejścia i przykładem jest płynność głosek, które przechodzą w inne zależnie od wymowy – to jest już banał: satem i kentum (s-c-k); ale też takie przejścia jak h-k-g-ż, czy p-b; przykład: harp-garp-garb-karp – góra/bryła. Ale już z rdzenia har (morfem samodzielny) wywiedzie pan inne znaczenia har-gar-żar-kar = rozżarzony, karminowy, czerwony, ognisty, gorejący, gorzejący. Ma pan wiec tutaj fonemowo: ha-r-p lub ha-r, ga-r-p lub ga-r, ka-r-p lub ka-r, ga-r-b lub ga-r.</p>
<p>I co według pana znaczy fonem „r”? A co znaczy fonem „b” lub „p” – w tym słowie? Słowo to nabiera znaczenia tylko jako rdzeń (morfem samodzielny słowotwórczy/semantyczny) – całość: kary albo kara, albo karp, albo karb, albo karp-piel – burak pastewny, albo karbować – czynić karby.</p>
<p>W zgodzie z pańską teorią układy „ha/hu/ho/hi” odnosić się powinny do tego samego co układy „ga/gu/go/gi” i „ka/ku/ko/ki”. Ale tak nie jest, bo w etymologii istotne są rdzenie (morfemy semantyczne). Co karp = bryła ma wspólnego z życiem, co garb = krzywizna ma wspólnego z życiem?</p>
<p>Huang Ho/He = rzeka żółta (huang = rzeka, ho/he – żółty). Morze Żółte – Huánghăi. Co Huang-ho lub Huánghăi ma wspólnego ze znaczeniami w języku polskim/słowiańskim/słowiano-aryjskim?</p>
<p>Gdyby było tak jak pan mówi to w ogóle nie wyróżniano by językowej grupy indo-europejskiej, jako grupy w której słowa mają te same znaczenia (mniej więcej). inna sprawa to zapożyczenia słów i znaczeń np. w chińskim z ario-słowiańskiego jak np. Tai-chi = taj-czyn.</p>
<p>Proszę nie ośmieszać i nie kompromitować nauki zwanej etymologią, ani nauki zwanej lingwistyką.</p>
<p>Proszę mi podać nazwę tej tablicy o jakiej pan mówi, bo ja mam w komputerze 160.000 plików i nie pamiętam jak ona się nazywała, nie jestem w stanie jej odszukać. Dodatkowo nie widzę sensu żeby brnąć w tę NIENAUKOWOŚĆ.</p>
<p>Dziwi mnie, że pan nie może od lat zrozumieć tych prostych faktów podstawowych dla etymologicznego porządku i brnie w fonemową etymologię, czyli abstrakcję dźwięków. Pański wywód pod tym artykułem to zawracanie głowy, przepraszam za kolokwializm, ale pańska wieloletnia antynaukowa mania lingwistyczna jest w najwyższym stopniu już denerwująca i zakrawa na świadome matactwo językowe lub żart, który na dystansie lat przestał mnie śmieszyć.</p>
<p>Zabrał mi pan cały poranek pracy swoimi bezsensownymi wywodami – mogłem napisać coś naprawdę pożytecznego dla nas wszystkich, dla Polaków, zamiast dyskutować z tym bezsensem. 3 godziny na jałową polemikę i prostowanie bzdur totalnych!</p>
<p>To było ostatni raz!- będę kasował pańskie wywody etymologiczne bezwzględnie. Od zaraz.&#8221;</p>
<p>Podtrzymuję moje stanowisko i następnych tekstów z wkładem etymologicznym pana produkcji  już nie puszczę.  Te dwa wykazały totalną absurdalność pana metody &#8211; moim skromnym zdaniem. </p>
<p>Może ktoś ma inne zdanie &#8211; więc niech zabierze głos w tej sprawie.</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: Białczyński		</title>
		<link>https://bialczynski.pl/2018/07/13/my-slowianie-na-fb-polecam/#comment-47841</link>

		<dc:creator><![CDATA[Białczyński]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 17 Jul 2018 04:24:32 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://bialczynski.pl/?p=86975#comment-47841</guid>

					<description><![CDATA[W odpowiedzi do &lt;a href=&quot;https://bialczynski.pl/2018/07/13/my-slowianie-na-fb-polecam/#comment-47837&quot;&gt;ORLICKI&lt;/a&gt;.

Długi wywód i znów bezsensowna etymologia, która ma stanowić podstawę do wyjaśnienia RZYMSKIEGO nazewnictwa Germanii. Pan nie widzi, że to jest nielogiczne?

Sam pan napisał, poniżej, że życie to lah lub la a nie ż. Więc ona ma la albo ah nie żo-na/że-na tylko la-na/lahna?

Nie zauważa pan że czeskie hara - góra, to całkiem dobrze Hara i Haria i Har-mania i Har-monia, (H)Ar-mia oraz B-HARAt, czyli także (h)ar/(g)ar/(ż)ar/(b)ar i (w)ar, a  w efekcie również (h)Aria perska i Jama War z mitologii Persów (skąd wyszli ludzie) i indyjski B-Harat (W-harat) i też późniejsza herodotowa (G)AR-garia znad morza Mazowskiego/Azowskiego - kraina ojców dzieci (A)Mazonek i Barbaria/Bharbaria? Czy to nie oznacza rozszerzenia nazwy na wszystkich Ariów grubo przed czasami rzymskimi, co najmniej 1500 p.n.e., a może 2500 p.n.e.?

Pański wywód rażąco pokazał że nie można budować opowieści dziejowej starożytnej tylko i wyłącznie na etymologii i geografii oraz historii ograniczonej do Rzymian czy tylko do zapisu Wed - nawet. Do tego opiera pan wszystko w swoim wywodzie na etymologii tak rozumianej, jak pan rozumie morfemy i fonemy - a-lingwistycznie, w sprzeczności z zasadami lingwistyki (definicje lingwistyczne przytoczyłem panu kiedyś w innym miejscu - 19 06 2018 artykuł RudaWeb o runach na kamieniu).

Ma pan rację, że to oznacza lud żyjący wokół centralnych gór Europy - HAR-pat oraz nazwę ludzi gór i ludzi górujących (guru), górnych, zwierzchnich, a także o-HRAniających (ohrana-obrona/obr-ohr i ohra/ochra - gorejąca/czerwona maść/farba o kolorze krwi), może też więc Olbrzymów/Obrzymów/Obrów/Ogrów krewkich/gor-rących/żar-kich i krwawych/okrytych krwią - takich jak (H)ARriowie. 

Nazwanie tych ludzi jest poświadczone przecież w przekazach dużo starszych niż rzymskie, więc po co je wywodzić z rzymskiego i to poprzez karkołomne rozbicie słowiańskiego słowa &quot;mąż&quot;?

Na uboczu zupełnie, wywód Harmii Upiorów z Księgi Popiołów potwierdza Laurence Gardner w swojej książce o Graalu, wywodząc słowo celto-skańskie (anglosaskie) Uper - nadrzędny/nad od słowiańskiego pojęcia Upiór/Wampir/Wąpir - wódz Har-mii Upiorów - krwawych i pijących krew. ]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W odpowiedzi do <a href="https://bialczynski.pl/2018/07/13/my-slowianie-na-fb-polecam/#comment-47837">ORLICKI</a>.</p>
<p>Długi wywód i znów bezsensowna etymologia, która ma stanowić podstawę do wyjaśnienia RZYMSKIEGO nazewnictwa Germanii. Pan nie widzi, że to jest nielogiczne?</p>
<p>Sam pan napisał, poniżej, że życie to lah lub la a nie ż. Więc ona ma la albo ah nie żo-na/że-na tylko la-na/lahna?</p>
<p>Nie zauważa pan że czeskie hara &#8211; góra, to całkiem dobrze Hara i Haria i Har-mania i Har-monia, (H)Ar-mia oraz B-HARAt, czyli także (h)ar/(g)ar/(ż)ar/(b)ar i (w)ar, a  w efekcie również (h)Aria perska i Jama War z mitologii Persów (skąd wyszli ludzie) i indyjski B-Harat (W-harat) i też późniejsza herodotowa (G)AR-garia znad morza Mazowskiego/Azowskiego &#8211; kraina ojców dzieci (A)Mazonek i Barbaria/Bharbaria? Czy to nie oznacza rozszerzenia nazwy na wszystkich Ariów grubo przed czasami rzymskimi, co najmniej 1500 p.n.e., a może 2500 p.n.e.?</p>
<p>Pański wywód rażąco pokazał że nie można budować opowieści dziejowej starożytnej tylko i wyłącznie na etymologii i geografii oraz historii ograniczonej do Rzymian czy tylko do zapisu Wed &#8211; nawet. Do tego opiera pan wszystko w swoim wywodzie na etymologii tak rozumianej, jak pan rozumie morfemy i fonemy &#8211; a-lingwistycznie, w sprzeczności z zasadami lingwistyki (definicje lingwistyczne przytoczyłem panu kiedyś w innym miejscu &#8211; 19 06 2018 artykuł RudaWeb o runach na kamieniu).</p>
<p>Ma pan rację, że to oznacza lud żyjący wokół centralnych gór Europy &#8211; HAR-pat oraz nazwę ludzi gór i ludzi górujących (guru), górnych, zwierzchnich, a także o-HRAniających (ohrana-obrona/obr-ohr i ohra/ochra &#8211; gorejąca/czerwona maść/farba o kolorze krwi), może też więc Olbrzymów/Obrzymów/Obrów/Ogrów krewkich/gor-rących/żar-kich i krwawych/okrytych krwią &#8211; takich jak (H)ARriowie. </p>
<p>Nazwanie tych ludzi jest poświadczone przecież w przekazach dużo starszych niż rzymskie, więc po co je wywodzić z rzymskiego i to poprzez karkołomne rozbicie słowiańskiego słowa &#8222;mąż&#8221;?</p>
<p>Na uboczu zupełnie, wywód Harmii Upiorów z Księgi Popiołów potwierdza Laurence Gardner w swojej książce o Graalu, wywodząc słowo celto-skańskie (anglosaskie) Uper &#8211; nadrzędny/nad od słowiańskiego pojęcia Upiór/Wampir/Wąpir &#8211; wódz Har-mii Upiorów &#8211; krwawych i pijących krew. </p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: Białczyński		</title>
		<link>https://bialczynski.pl/2018/07/13/my-slowianie-na-fb-polecam/#comment-47840</link>

		<dc:creator><![CDATA[Białczyński]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 17 Jul 2018 04:06:08 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://bialczynski.pl/?p=86975#comment-47840</guid>

					<description><![CDATA[Panie Orlicki
z powyższej pańskiej wypowiedzi logiczny jest tylko cytat z z Sathyasai. 

Ten fragment to czysta fantastyka nie oparta nawet na sensownej etymologii:

 &quot; Lak/La-ah, to; spokój/równość/porządek – życia. Stąd jezioro, to lake od la-he. Żywe – równe. Może być tak, że te pradawne słowa, staroeuropejskie i presłowiańskie, które ukształtowały języki Europy, a poprzez Arjów zaniosły swe brzmienie do Indii. Jednak jest zapewne nieco inaczej. Wedyjski przekaz jest podobnie jak od słowiańskie a raczej presłowiańskie a scytyjskie Awesty, nawiązaniem do społeczności, jaka wysłała wieszczów aryjskich i ich praw europejskich, porządku społecznego. W tym LAhi. Ładu życia. &quot;

Gdzie w la-he / la-ke znajduje pan &quot;żywe&quot; i &quot;równe&quot;?

Dopiero co w wypowiedzi własnej wyżej wywodził pan żywe od &quot;ż&quot; - mąż, żona. Co się nagle stało, że he czy la = żywe, lub równe? Czy według pana Lah czy ach/ah - oznacza spokój, czy może la oznacza porządek/prawo itp??? 

Odrobina logiki  panie Rafale - jakim sposobem logicznym  w morfemach LA oraz hi - doszukał się pan mian: ład i życie? 
Moim zdaniem jeśli chodzi o wywody historyczno-etymologiczne które mają wyjaśnić przebieg dziejów starożytnych odleciał pan na jakąś inną planetę niż Ziemia.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Panie Orlicki<br />
z powyższej pańskiej wypowiedzi logiczny jest tylko cytat z z Sathyasai. </p>
<p>Ten fragment to czysta fantastyka nie oparta nawet na sensownej etymologii:</p>
<p> &#8221; Lak/La-ah, to; spokój/równość/porządek – życia. Stąd jezioro, to lake od la-he. Żywe – równe. Może być tak, że te pradawne słowa, staroeuropejskie i presłowiańskie, które ukształtowały języki Europy, a poprzez Arjów zaniosły swe brzmienie do Indii. Jednak jest zapewne nieco inaczej. Wedyjski przekaz jest podobnie jak od słowiańskie a raczej presłowiańskie a scytyjskie Awesty, nawiązaniem do społeczności, jaka wysłała wieszczów aryjskich i ich praw europejskich, porządku społecznego. W tym LAhi. Ładu życia. &#8221;</p>
<p>Gdzie w la-he / la-ke znajduje pan &#8222;żywe&#8221; i &#8222;równe&#8221;?</p>
<p>Dopiero co w wypowiedzi własnej wyżej wywodził pan żywe od &#8222;ż&#8221; &#8211; mąż, żona. Co się nagle stało, że he czy la = żywe, lub równe? Czy według pana Lah czy ach/ah &#8211; oznacza spokój, czy może la oznacza porządek/prawo itp??? </p>
<p>Odrobina logiki  panie Rafale &#8211; jakim sposobem logicznym  w morfemach LA oraz hi &#8211; doszukał się pan mian: ład i życie?<br />
Moim zdaniem jeśli chodzi o wywody historyczno-etymologiczne które mają wyjaśnić przebieg dziejów starożytnych odleciał pan na jakąś inną planetę niż Ziemia.</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: ORLICKI		</title>
		<link>https://bialczynski.pl/2018/07/13/my-slowianie-na-fb-polecam/#comment-47838</link>

		<dc:creator><![CDATA[ORLICKI]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 16 Jul 2018 19:53:22 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://bialczynski.pl/?p=86975#comment-47838</guid>

					<description><![CDATA[Jednym z awatarów (wcieleń) Wisznu, opisywanego w Wedach, był Lakszmana (Lahszman), który jakoby stanowi jedną z energetycznych inkarnacji prawd wedyjskich. Starożytnym miastem w Azji, jest Lahsa. Nazwy tych bóstw, awatarów, to personifikacja dawnych znaczeń etycznych. Pochodzą one od określonych społeczności, lub ich władców, bądź rdzeni słowotwórczych. Lak/La-ah, to; spokój/równość/porządek - życia. Stąd jezioro, to lake od la-he. Żywe - równe. Może być tak, że te pradawne słowa, staroeuropejskie i presłowiańskie,  które ukształtowały języki Europy, a poprzez Arjów zaniosły swe brzmienie do Indii. Jednak jest zapewne nieco inaczej. Wedyjski przekaz jest podobnie jak od słowiańskie a raczej presłowiańskie a scytyjskie Awesty, nawiązaniem do społeczności, jaka wysłała wieszczów aryjskich i ich praw europejskich, porządku społecznego. W tym LAhi. Ładu życia. 

Cyt: &quot;Lakszmana był mantradrastą (tym, który kontemplował mantry) i wcielał nauki Ramy w życie. Poza tym wiernie naśladował Ramę. Uważał Rama-namę (powtarzanie imienia Ramy) za mantrę taraka (wyzwalającą). W rzeczywistości Rama był dla niego wszystkim - matką, ojcem, guru i Bogiem. .... Mantry zawarte w Wedach mają ogromne znaczenie. Gdy mędrzec Wiśwamitra zdał sobie sprawę z tego, że rakszasowie (demony) chciały powstrzymać intonowanie wedyjskich mantr oraz zniszczyć prawość i prawdę na ziemi, zwrócił się z prośbą o pomoc do Ramy i Lakszmany. Symbolizowali oni boskie moce, które zstąpiły na ziemię, aby zniszczyć demoniczne siły i ustanowić pokój na świecie. Korzystając z mocy mantr, których nauczył ich mędrzec Wiśwamitra, Rama i Lakszmana unicestwili rakszasów. To wydarzenie oznacza fakt, że mocą wedyjskich mantr człowiek może zniszczyć swoje demoniczne cechy. W treta-judze ludzie pozbywali się ich angażując się w intonowanie mantr.
Rama, Lakszmana, Bharata i Śatrugna symbolizując boskie moce Wed zniszczyli demoniczne siły i rozprzestrzenili na świecie boskie moce. W ten sposób ci czterej bracia pokazali wyższość Wed w postaci boskiego aspektu posiadającego formę. &quot;http://www.sathyasai.org.pl/dyskursy.php?tekst=t2.7.309]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Jednym z awatarów (wcieleń) Wisznu, opisywanego w Wedach, był Lakszmana (Lahszman), który jakoby stanowi jedną z energetycznych inkarnacji prawd wedyjskich. Starożytnym miastem w Azji, jest Lahsa. Nazwy tych bóstw, awatarów, to personifikacja dawnych znaczeń etycznych. Pochodzą one od określonych społeczności, lub ich władców, bądź rdzeni słowotwórczych. Lak/La-ah, to; spokój/równość/porządek &#8211; życia. Stąd jezioro, to lake od la-he. Żywe &#8211; równe. Może być tak, że te pradawne słowa, staroeuropejskie i presłowiańskie,  które ukształtowały języki Europy, a poprzez Arjów zaniosły swe brzmienie do Indii. Jednak jest zapewne nieco inaczej. Wedyjski przekaz jest podobnie jak od słowiańskie a raczej presłowiańskie a scytyjskie Awesty, nawiązaniem do społeczności, jaka wysłała wieszczów aryjskich i ich praw europejskich, porządku społecznego. W tym LAhi. Ładu życia. </p>
<p>Cyt: &#8222;Lakszmana był mantradrastą (tym, który kontemplował mantry) i wcielał nauki Ramy w życie. Poza tym wiernie naśladował Ramę. Uważał Rama-namę (powtarzanie imienia Ramy) za mantrę taraka (wyzwalającą). W rzeczywistości Rama był dla niego wszystkim &#8211; matką, ojcem, guru i Bogiem. &#8230;. Mantry zawarte w Wedach mają ogromne znaczenie. Gdy mędrzec Wiśwamitra zdał sobie sprawę z tego, że rakszasowie (demony) chciały powstrzymać intonowanie wedyjskich mantr oraz zniszczyć prawość i prawdę na ziemi, zwrócił się z prośbą o pomoc do Ramy i Lakszmany. Symbolizowali oni boskie moce, które zstąpiły na ziemię, aby zniszczyć demoniczne siły i ustanowić pokój na świecie. Korzystając z mocy mantr, których nauczył ich mędrzec Wiśwamitra, Rama i Lakszmana unicestwili rakszasów. To wydarzenie oznacza fakt, że mocą wedyjskich mantr człowiek może zniszczyć swoje demoniczne cechy. W treta-judze ludzie pozbywali się ich angażując się w intonowanie mantr.<br />
Rama, Lakszmana, Bharata i Śatrugna symbolizując boskie moce Wed zniszczyli demoniczne siły i rozprzestrzenili na świecie boskie moce. W ten sposób ci czterej bracia pokazali wyższość Wed w postaci boskiego aspektu posiadającego formę. &#8222;http://www.sathyasai.org.pl/dyskursy.php?tekst=t2.7.309</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: ORLICKI		</title>
		<link>https://bialczynski.pl/2018/07/13/my-slowianie-na-fb-polecam/#comment-47837</link>

		<dc:creator><![CDATA[ORLICKI]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 16 Jul 2018 18:54:08 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://bialczynski.pl/?p=86975#comment-47837</guid>

					<description><![CDATA[Na pierwszych mapach Europy, stworzonych według opisów starożytnych badaczy, korzystających z przekazów podróżników, jak u Ptolemeusza, występuje ogromna Scythia lub Sarmatia i niekiedy (ale później), Germania. 
Gdyby jednak sporządzono mapy prawdopodobnych ludów zamieszkujących Europę lub tereny na północ od Mezopotamii, na podstawie pism sumeryjskich (nie pamiętam, czy również nie kumeryjskich) (a więc znacznie starszych niż starożytno - europejskie), to narysowano by Europę i ziemie od niej na północy Afryki, pod nazwą &quot;WIELKA LAHIA&quot;. Dlaczego? Bo jedynym ludem / lub/ ziemią /lub/ państwem jakie występuje na dalszej północy od Sumeru, jest właśnie Lahina. Tam władali bogowie, na górach Lach i zwani Lach. Pamiętajmy, że mapy tworzono dawniej tylko z takich opisów. Granice lądów, kształt rzek i gór, były bardzo nieprecyzyjne, oparte nie na kartografii pomiarowej, a na takich przekazach ustnych. Tychże bogów Lach, umiejscawiali Sumerowie również w Afryce, nad rzeką za jaką mieli prawdopodobnie Morze Śródziemne, zwane też tyrreńskim.  Przekazy sumeryjskie, donoszą, że państwo sumeryjskie założyli właśnie morscy przybysze z północy. Mogli być więc to protoplaści Wenów/Fenów, jacy nie byli Semitami. 

Gdybyśmy chcieli stworzyć mapę Europy w oparciu o znacznie młodsze lecz liczące ok. 4 tys lat przekazy z Tory, również musielibyśmy zaznaczyć na północ od Sumeru, już wówczas Ajrani/(obecnie Irania) - (Parti/Parsji/Państwa od Pa/na - Arsi), to musieliby napisać na niej nazwę Lahia. Bo taki jest wyraźny przekaz z Tory. 

W obu źródłach,  nie wspomina się o Germanach!

Są jeszcze starożytne pisma chińskie, wspominające o Lachach z północy, tybetańskie, nepalskie. Są Wedy, zapisane sanskrytem, niosące ewidentnie słownictwo prasłowiańskie, z kierunku północnego, z Europy. A mają one 5 tys lat lub więcej. 

Na starożytnych mapach Europy, gdy zaczyna tam występować nazwa Germania, znajdujemy ją ewidentnie na północ od Italii, zaraz, za północną linią Alp. W połączeniu z powyższymi zapisami, oraz późniejszymi stwierdzeniami cesarzy  rzymskich, że &quot;wiadomym jest, iż wszyscy w Germanii mówią po słowiańsku&quot;, fakty te, dowodzą, iż Germania była zwyczajnie obszarem górskich ludzi. To toponim odsłowiański, lechicki, zmieniony, zromanizowany. Od terminu &quot;Gor/Hor - ma - ani, (Oni/Ani/Męzowie - mający/władający - górami/szczytami) bo od rdzeni MO/MA -  AN czyli &quot;mąż posiada&quot; jest słowo kreolskie &quot;man&quot; , gdy nasz odpowiednik &quot;mąż&quot; (mouż) od  MO - Ż ; mo/ma - życie (czyli kobietę, stąd &quot;ż-ona/ana&quot; ; &quot;życiem - ona&quot; (bo daje życie).   
Było to więc oznaczenie plemion górskich, lechickich, jakie zostały poddane wpływom celtyckim i zmianom kulturowym z tego tytułu, w części Alp. 
Z nich, jedno plemię Wranków/Franków przenieśłi Rzymianie cesarscy nad Ren i stworzyli kolonię/faktorię. Nadając jej nazwę starej lokalizacji. Od niej to, Frankowie podbijający słowiańskie Połabie, nazwali Germanią obszar i ludy po Wisłę, w tym zupełnie nie  celtyckie. Jak Wandali. Nazwa Germania, nie miała więc zupełnie nic wspólnego pierwotnie z jakimś wielkim ludem, tylko z regionem , z górami. Co innego Scythia i Lahia. To nazwy tak i ludów, jak i obszaru, ich panowania. 

Takie mam w tym temacie zdanie, po prześledzeniu wielu źródeł w tej sprawie.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Na pierwszych mapach Europy, stworzonych według opisów starożytnych badaczy, korzystających z przekazów podróżników, jak u Ptolemeusza, występuje ogromna Scythia lub Sarmatia i niekiedy (ale później), Germania.<br />
Gdyby jednak sporządzono mapy prawdopodobnych ludów zamieszkujących Europę lub tereny na północ od Mezopotamii, na podstawie pism sumeryjskich (nie pamiętam, czy również nie kumeryjskich) (a więc znacznie starszych niż starożytno &#8211; europejskie), to narysowano by Europę i ziemie od niej na północy Afryki, pod nazwą &#8222;WIELKA LAHIA&#8221;. Dlaczego? Bo jedynym ludem / lub/ ziemią /lub/ państwem jakie występuje na dalszej północy od Sumeru, jest właśnie Lahina. Tam władali bogowie, na górach Lach i zwani Lach. Pamiętajmy, że mapy tworzono dawniej tylko z takich opisów. Granice lądów, kształt rzek i gór, były bardzo nieprecyzyjne, oparte nie na kartografii pomiarowej, a na takich przekazach ustnych. Tychże bogów Lach, umiejscawiali Sumerowie również w Afryce, nad rzeką za jaką mieli prawdopodobnie Morze Śródziemne, zwane też tyrreńskim.  Przekazy sumeryjskie, donoszą, że państwo sumeryjskie założyli właśnie morscy przybysze z północy. Mogli być więc to protoplaści Wenów/Fenów, jacy nie byli Semitami. </p>
<p>Gdybyśmy chcieli stworzyć mapę Europy w oparciu o znacznie młodsze lecz liczące ok. 4 tys lat przekazy z Tory, również musielibyśmy zaznaczyć na północ od Sumeru, już wówczas Ajrani/(obecnie Irania) &#8211; (Parti/Parsji/Państwa od Pa/na &#8211; Arsi), to musieliby napisać na niej nazwę Lahia. Bo taki jest wyraźny przekaz z Tory. </p>
<p>W obu źródłach,  nie wspomina się o Germanach!</p>
<p>Są jeszcze starożytne pisma chińskie, wspominające o Lachach z północy, tybetańskie, nepalskie. Są Wedy, zapisane sanskrytem, niosące ewidentnie słownictwo prasłowiańskie, z kierunku północnego, z Europy. A mają one 5 tys lat lub więcej. </p>
<p>Na starożytnych mapach Europy, gdy zaczyna tam występować nazwa Germania, znajdujemy ją ewidentnie na północ od Italii, zaraz, za północną linią Alp. W połączeniu z powyższymi zapisami, oraz późniejszymi stwierdzeniami cesarzy  rzymskich, że &#8222;wiadomym jest, iż wszyscy w Germanii mówią po słowiańsku&#8221;, fakty te, dowodzą, iż Germania była zwyczajnie obszarem górskich ludzi. To toponim odsłowiański, lechicki, zmieniony, zromanizowany. Od terminu &#8222;Gor/Hor &#8211; ma &#8211; ani, (Oni/Ani/Męzowie &#8211; mający/władający &#8211; górami/szczytami) bo od rdzeni MO/MA &#8211;  AN czyli &#8222;mąż posiada&#8221; jest słowo kreolskie &#8222;man&#8221; , gdy nasz odpowiednik &#8222;mąż&#8221; (mouż) od  MO &#8211; Ż ; mo/ma &#8211; życie (czyli kobietę, stąd &#8222;ż-ona/ana&#8221; ; &#8222;życiem &#8211; ona&#8221; (bo daje życie).<br />
Było to więc oznaczenie plemion górskich, lechickich, jakie zostały poddane wpływom celtyckim i zmianom kulturowym z tego tytułu, w części Alp.<br />
Z nich, jedno plemię Wranków/Franków przenieśłi Rzymianie cesarscy nad Ren i stworzyli kolonię/faktorię. Nadając jej nazwę starej lokalizacji. Od niej to, Frankowie podbijający słowiańskie Połabie, nazwali Germanią obszar i ludy po Wisłę, w tym zupełnie nie  celtyckie. Jak Wandali. Nazwa Germania, nie miała więc zupełnie nic wspólnego pierwotnie z jakimś wielkim ludem, tylko z regionem , z górami. Co innego Scythia i Lahia. To nazwy tak i ludów, jak i obszaru, ich panowania. </p>
<p>Takie mam w tym temacie zdanie, po prześledzeniu wielu źródeł w tej sprawie.</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
	</channel>
</rss>
