<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	
	>
<channel>
	<title>
	Komentarze do: Konstanty Moes Oskragiełło &#8211; O dziejach Słowian w &#8222;Jarstwie i wełniarstwie&#8221;	</title>
	<atom:link href="https://bialczynski.pl/2016/04/06/konstanty-moes-oskragiello-o-dziejach-slowian-w-jarstwie-i-welniarstwie/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://bialczynski.pl/2016/04/06/konstanty-moes-oskragiello-o-dziejach-slowian-w-jarstwie-i-welniarstwie/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=konstanty-moes-oskragiello-o-dziejach-slowian-w-jarstwie-i-welniarstwie</link>
	<description>oficjalna strona Czesława Białczyńskiego</description>
	<lastBuildDate>Sun, 13 May 2018 13:33:06 +0000</lastBuildDate>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=6.7.4</generator>
	<item>
		<title>
		Autor: Białczyński		</title>
		<link>https://bialczynski.pl/2016/04/06/konstanty-moes-oskragiello-o-dziejach-slowian-w-jarstwie-i-welniarstwie/#comment-46381</link>

		<dc:creator><![CDATA[Białczyński]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 13 May 2018 13:33:06 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://bialczynski.pl/?p=55283#comment-46381</guid>

					<description><![CDATA[W odpowiedzi do &lt;a href=&quot;https://bialczynski.pl/2016/04/06/konstanty-moes-oskragiello-o-dziejach-slowian-w-jarstwie-i-welniarstwie/#comment-46379&quot;&gt;Hut&lt;/a&gt;.

Głupstwa pan opowiada - np za Wikipedia: 

czerwone buraki są znane od tysiącleci.
Wszystkie znane odmiany buraka pochodzą od buraka dzikiego, który rośnie do dzisiaj na Bliskim Wschodzie, między wybrzeżami Morza Śródziemnego i Czarnego, w okolicach Morza Kaspijskiego i w Indiach.

kapusta:
 - w stanie dzikim występują głównie w Europie (21 gatunków[3]), zwłaszcza w rejonie Morza Śródziemnego, poza tym rozproszone w Azji o umiarkowanym klimacie[4]. Formy dziko rosnące zasiedlają siedliska ruderalne i piaszczyste, często na terenach nadmorskich. Liczne gatunki, mieszańce, odmiany i kultywary są uprawiane jako warzywa w różnych regionach świata

Szczaw (Rumex L.) – rodzaj roślin z rodziny rdestowatych. Obejmuje około 200 gatunków szeroko rozprzestrzenionych na całym świecie, zwłaszcza w strefach klimatu umiarkowanego. Rośliny z tego rodzaju bywają kłopotliwe do identyfikacji, gatunki są bardzo zmienne, do cech diagnostycznych niezbędnych do prawidłowego oznaczenia gatunków należą detale budowy kwiatów[4]. Występują na terenach ruderalnych, na brzegach wód, na terenach zalewowych zarówno nad rzekami, jak i wzdłuż wybrzeży morskich, na łąkach[5]. Niektóre gatunki są jadalne i wykorzystywane jako warzywo, zwłaszcza szczaw zwyczajny, ogrodowy i tarczolistny, inne gatunki są chwastami w uprawach lub wykorzystywane są leczniczo (np. szczaw kędzierzawy)[5].

Marchew zwyczajna Daucus carota L. – gatunek rośliny z rodziny selerowatych. Występuje w stanie dzikim pospolicie na terenach Europy, Azji i północnej Afryki. Jest również rośliną uprawną. W Polsce w stanie dzikim jest rośliną bardzo pospolitą.

Selery zwyczajne (Apium graveolens L.[2]) – gatunek rośliny należący do rodziny selerowatych. Taka jest prawidłowa nazwa tego gatunku[3][4], zwyczajowo nazywany bywa selerem zwyczajnym. W stanie dzikim rośnie w Europie, Azji Zachodniej i Środkowej, na Kaukazie, w Afryce[5]. Rozprzestrzenił się także gdzieniegdzie poza obszarem swojego rodzimego występowania[5]. W Polsce w stanie dzikim tylko na wyspie Uznam. Jest uprawiany w wielu rejonach świata, czasami przejściowo dziczejący (efemerofit).

Cebula i CZOSNEK (Allium cepa L.) – zwyczajowa nazwa warzywa należącego do rodziny amarylkowatych. Prawidłowa nazwa botaniczna to czosnek cebula, jest to bowiem gatunek należący do rodzaju czosnek. W użyciu jest jednak głównie nazwa cebula. Inne używane nazwy to: cebula ogrodowa, cebula zwyczajna, dymka, skulibaba[3].
Obecnie cebula nie występuje już w stanie dzikim, jako warzywo natomiast uprawiana jest niemal we wszystkich krajach[4]. Pochodzi prawdopodobnie z Azji Środkowej, uprawiana jest od bardzo dawna. Rysunki cebuli znajdowane są na wykopaliskach w Palestynie pochodzących z epoki brązu sprzed około 5000 lat p.n.e. Nie wiadomo, czy była wówczas uprawiana, czy tylko zbierana, większość naukowców jest jednak zdania, że mogła być uprawiana już wówczas: jest bowiem łatwa do uprawy i przechowywania[5]. Na pewno była uprawiana w Starożytnym Egipcie co najmniej 3200 lat p.n.e. Malowidła na płaskorzeźbach egipskich oraz teksty na grobowcach wskazują, że spożywano ją w dużych ilościach. Podczas budowy piramidy Cheopsa na zakup cebuli dla robotników wydano 1600 talentów, co było kwotą ogromną. Resztki cebuli znajdywane są pomiędzy zwojami bandaży, którymi w Starożytnym Egipcie owijano mumie, a czasami w oczodołach mumii. Cebula miała wówczas bardzo duże znaczenie gospodarcze, często znajduje się na egipskich wykazach podatkowych[4]. Również starożytni Rzymianie regularnie jedli cebulę i uprawiali ją w swoich ogrodach. W Ameryce cebulę przywiezioną przez osadników z Europy zaczęto uprawiać od 1648 r., później okazało się, że Indianie wcześniej już znali i zjadali różne dzikie gatunki miejscowych cebul[5].

Szpinak (Spinacia L.) – rodzaj roślin z rodziny szarłatowatych (dawniej w komosowatych) obejmujący trzy gatunki, pochodzące ze środkowo-zachodniej Azji[2]. Spośród nich szeroko znanym, cenionym jako roślina warzywna i uprawianym na całym niemal świecie jest szpinak warzywny (Spinacia oleracea L.), zarazem gatunek typowy rodzaju[3].

Pietruszka zwyczajna (Petroselinum crispum) – gatunek rośliny dwuletniej z rodziny selerowatych. Dziko rośnie na półwyspie Apenińskim i Bałkanach, w północno-zachodniej Afryce i na Wyspach Kanaryjskich. Zdziczała w całej Europie, Ameryce, Afryce, Nowej Zelandii, Australii i Japonii.

Sałata (Lactuca L.) – rodzaj roślin jednorocznych z rodziny astrowatych (Asteraceae). Należy do niego ok. 100 gatunków pochodzących z obszarów o umiarkowanym klimacie w Azji i Europie[2]. Gatunkiem typowym jest Lactuca sativa L.[3]

Są SETKI roślin jadalnych - które mogą być jarzyną (bez gotowania) lub warzywem (gdy uwarzone).

https://bialczynski.pl/2018/05/09/sebastian-szaman-21-wieku-rosliny-jadalne-pozna-wiosna/

]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W odpowiedzi do <a href="https://bialczynski.pl/2016/04/06/konstanty-moes-oskragiello-o-dziejach-slowian-w-jarstwie-i-welniarstwie/#comment-46379">Hut</a>.</p>
<p>Głupstwa pan opowiada &#8211; np za Wikipedia: </p>
<p>czerwone buraki są znane od tysiącleci.<br />
Wszystkie znane odmiany buraka pochodzą od buraka dzikiego, który rośnie do dzisiaj na Bliskim Wschodzie, między wybrzeżami Morza Śródziemnego i Czarnego, w okolicach Morza Kaspijskiego i w Indiach.</p>
<p>kapusta:<br />
 &#8211; w stanie dzikim występują głównie w Europie (21 gatunków[3]), zwłaszcza w rejonie Morza Śródziemnego, poza tym rozproszone w Azji o umiarkowanym klimacie[4]. Formy dziko rosnące zasiedlają siedliska ruderalne i piaszczyste, często na terenach nadmorskich. Liczne gatunki, mieszańce, odmiany i kultywary są uprawiane jako warzywa w różnych regionach świata</p>
<p>Szczaw (Rumex L.) – rodzaj roślin z rodziny rdestowatych. Obejmuje około 200 gatunków szeroko rozprzestrzenionych na całym świecie, zwłaszcza w strefach klimatu umiarkowanego. Rośliny z tego rodzaju bywają kłopotliwe do identyfikacji, gatunki są bardzo zmienne, do cech diagnostycznych niezbędnych do prawidłowego oznaczenia gatunków należą detale budowy kwiatów[4]. Występują na terenach ruderalnych, na brzegach wód, na terenach zalewowych zarówno nad rzekami, jak i wzdłuż wybrzeży morskich, na łąkach[5]. Niektóre gatunki są jadalne i wykorzystywane jako warzywo, zwłaszcza szczaw zwyczajny, ogrodowy i tarczolistny, inne gatunki są chwastami w uprawach lub wykorzystywane są leczniczo (np. szczaw kędzierzawy)[5].</p>
<p>Marchew zwyczajna Daucus carota L. – gatunek rośliny z rodziny selerowatych. Występuje w stanie dzikim pospolicie na terenach Europy, Azji i północnej Afryki. Jest również rośliną uprawną. W Polsce w stanie dzikim jest rośliną bardzo pospolitą.</p>
<p>Selery zwyczajne (Apium graveolens L.[2]) – gatunek rośliny należący do rodziny selerowatych. Taka jest prawidłowa nazwa tego gatunku[3][4], zwyczajowo nazywany bywa selerem zwyczajnym. W stanie dzikim rośnie w Europie, Azji Zachodniej i Środkowej, na Kaukazie, w Afryce[5]. Rozprzestrzenił się także gdzieniegdzie poza obszarem swojego rodzimego występowania[5]. W Polsce w stanie dzikim tylko na wyspie Uznam. Jest uprawiany w wielu rejonach świata, czasami przejściowo dziczejący (efemerofit).</p>
<p>Cebula i CZOSNEK (Allium cepa L.) – zwyczajowa nazwa warzywa należącego do rodziny amarylkowatych. Prawidłowa nazwa botaniczna to czosnek cebula, jest to bowiem gatunek należący do rodzaju czosnek. W użyciu jest jednak głównie nazwa cebula. Inne używane nazwy to: cebula ogrodowa, cebula zwyczajna, dymka, skulibaba[3].<br />
Obecnie cebula nie występuje już w stanie dzikim, jako warzywo natomiast uprawiana jest niemal we wszystkich krajach[4]. Pochodzi prawdopodobnie z Azji Środkowej, uprawiana jest od bardzo dawna. Rysunki cebuli znajdowane są na wykopaliskach w Palestynie pochodzących z epoki brązu sprzed około 5000 lat p.n.e. Nie wiadomo, czy była wówczas uprawiana, czy tylko zbierana, większość naukowców jest jednak zdania, że mogła być uprawiana już wówczas: jest bowiem łatwa do uprawy i przechowywania[5]. Na pewno była uprawiana w Starożytnym Egipcie co najmniej 3200 lat p.n.e. Malowidła na płaskorzeźbach egipskich oraz teksty na grobowcach wskazują, że spożywano ją w dużych ilościach. Podczas budowy piramidy Cheopsa na zakup cebuli dla robotników wydano 1600 talentów, co było kwotą ogromną. Resztki cebuli znajdywane są pomiędzy zwojami bandaży, którymi w Starożytnym Egipcie owijano mumie, a czasami w oczodołach mumii. Cebula miała wówczas bardzo duże znaczenie gospodarcze, często znajduje się na egipskich wykazach podatkowych[4]. Również starożytni Rzymianie regularnie jedli cebulę i uprawiali ją w swoich ogrodach. W Ameryce cebulę przywiezioną przez osadników z Europy zaczęto uprawiać od 1648 r., później okazało się, że Indianie wcześniej już znali i zjadali różne dzikie gatunki miejscowych cebul[5].</p>
<p>Szpinak (Spinacia L.) – rodzaj roślin z rodziny szarłatowatych (dawniej w komosowatych) obejmujący trzy gatunki, pochodzące ze środkowo-zachodniej Azji[2]. Spośród nich szeroko znanym, cenionym jako roślina warzywna i uprawianym na całym niemal świecie jest szpinak warzywny (Spinacia oleracea L.), zarazem gatunek typowy rodzaju[3].</p>
<p>Pietruszka zwyczajna (Petroselinum crispum) – gatunek rośliny dwuletniej z rodziny selerowatych. Dziko rośnie na półwyspie Apenińskim i Bałkanach, w północno-zachodniej Afryce i na Wyspach Kanaryjskich. Zdziczała w całej Europie, Ameryce, Afryce, Nowej Zelandii, Australii i Japonii.</p>
<p>Sałata (Lactuca L.) – rodzaj roślin jednorocznych z rodziny astrowatych (Asteraceae). Należy do niego ok. 100 gatunków pochodzących z obszarów o umiarkowanym klimacie w Azji i Europie[2]. Gatunkiem typowym jest Lactuca sativa L.[3]</p>
<p>Są SETKI roślin jadalnych &#8211; które mogą być jarzyną (bez gotowania) lub warzywem (gdy uwarzone).</p>
<p><a href="https://bialczynski.pl/2018/05/09/sebastian-szaman-21-wieku-rosliny-jadalne-pozna-wiosna/" rel="ugc">https://bialczynski.pl/2018/05/09/sebastian-szaman-21-wieku-rosliny-jadalne-pozna-wiosna/</a></p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: Hut		</title>
		<link>https://bialczynski.pl/2016/04/06/konstanty-moes-oskragiello-o-dziejach-slowian-w-jarstwie-i-welniarstwie/#comment-46379</link>

		<dc:creator><![CDATA[Hut]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 13 May 2018 10:15:04 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://bialczynski.pl/?p=55283#comment-46379</guid>

					<description><![CDATA[W odpowiedzi do &lt;a href=&quot;https://bialczynski.pl/2016/04/06/konstanty-moes-oskragiello-o-dziejach-slowian-w-jarstwie-i-welniarstwie/#comment-23993&quot;&gt;Adam Smoliński&lt;/a&gt;.

Panie Adamie piekny wyklad dla tepych i oszustow jezuickich ktorzy zaklamuja historie i geografie. Dodam ze SLAWIANIE nie mogli jesc warzywa bo one nie istnialy. Sa przeciez produktem laboraroryjnym i w naturze nie wystepuja. Zostaly stworzone w przelomie XVI z korzeni chwastow bulw kwiatow i grzybni. Zajmowali sie tym ojcowie jezuici a material genetyczny pozyskali z roslin wystepujacych tylko w Ameryce Lacinskiej . Co do wegetarianizmu hindusow to chcialbym dodac ze jest to propaganda kastowa oparta o religie. Zreszta 70% hindusow spozywa mieso w roznej postaci.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W odpowiedzi do <a href="https://bialczynski.pl/2016/04/06/konstanty-moes-oskragiello-o-dziejach-slowian-w-jarstwie-i-welniarstwie/#comment-23993">Adam Smoliński</a>.</p>
<p>Panie Adamie piekny wyklad dla tepych i oszustow jezuickich ktorzy zaklamuja historie i geografie. Dodam ze SLAWIANIE nie mogli jesc warzywa bo one nie istnialy. Sa przeciez produktem laboraroryjnym i w naturze nie wystepuja. Zostaly stworzone w przelomie XVI z korzeni chwastow bulw kwiatow i grzybni. Zajmowali sie tym ojcowie jezuici a material genetyczny pozyskali z roslin wystepujacych tylko w Ameryce Lacinskiej . Co do wegetarianizmu hindusow to chcialbym dodac ze jest to propaganda kastowa oparta o religie. Zreszta 70% hindusow spozywa mieso w roznej postaci.</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: Marian Nosal		</title>
		<link>https://bialczynski.pl/2016/04/06/konstanty-moes-oskragiello-o-dziejach-slowian-w-jarstwie-i-welniarstwie/#comment-41937</link>

		<dc:creator><![CDATA[Marian Nosal]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 03 Dec 2017 06:28:01 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://bialczynski.pl/?p=55283#comment-41937</guid>

					<description><![CDATA[Drodzy moi Słowianie,
Znalazłem tę dyskusję o wegetarianiźmie Słowian dopiero dzisiaj, bo w 2016 jeszcze blogu BIALCZYNSKI.PL nie śledziłem.
I dołączam się do dyskusji i głosów Dragomiry, Adama Smolińskiego MeoW, corteza, Leszka Zbigniewa K., a moze jeszcze innych, bo wpisy są monumentalne i można się pogubić.
Moje uwagi:
1) Wegetarianizm rzeczywiscie najlepszy jest ZDROWOTNIE w krajach o klimacie ciepłym
2) Moralnie jedt dobry WSZĘDZIE. Konstanty M. O. ma więc rację, pod warunkiem, że wie JAK się żywić.
3) W umiarkowanie-zimnym polskim klimacie wegetarianizm wymaga wielkiej Wiedzy-Vedy, żeby jeść właściwie. W naszym klimacie należy wiedzieć, jakie produkty w której porze roku należy spożywać i jak je obrabiać termicznie.
3a) Są ludzie o wielkim zdrowiu przedurodzeniowym (otrzymanym od przodków (Rodu) i od Nieba, którzy dobrze wegetarianizm znoszą, szczególnie gdy są aktywni fizyczne.)
4) SŁOWIANIE i potem ich potomkowie ARIOWIE tę wiedzę mieli, czego dowodem są kultury Indii, a szczególnie Chin.
5) W Tradycyjnej, a szczególnie w Klasycznej Medycynie Chińskiej są teorie i praktyka, które mówią, jak jeść rózne rzeczy i nie chorować i nie umrzeć zbyt wcześnie.
6) Spróbuję wkrótce napisać artykuł o wegetarianiźmie w Świetle medycyny chińskiej i dam wtedy link
7) nie znam innego systemu, który lepiej chroniłby wegetarian przed wyziębieniem wewnętrznym, bo aryjska Ayurweda Indów jest dla osób ze strefy ciepłej.
Pozdrawiam Was  serdecznie wszystkich dyskutantów, see you Meine Liebe Slawen und soon Zuruck, glaube ich i przepraszam za późny wpis i kreolenie, w tym zdaniu, ale uważam, że temat poruszony przez Konstantego M.O.jest kluczowy dla ludzkości. I jest to temat nasz ARYJSKI, a nie jakiś obcy, z poza R1a.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Drodzy moi Słowianie,<br />
Znalazłem tę dyskusję o wegetarianiźmie Słowian dopiero dzisiaj, bo w 2016 jeszcze blogu BIALCZYNSKI.PL nie śledziłem.<br />
I dołączam się do dyskusji i głosów Dragomiry, Adama Smolińskiego MeoW, corteza, Leszka Zbigniewa K., a moze jeszcze innych, bo wpisy są monumentalne i można się pogubić.<br />
Moje uwagi:<br />
1) Wegetarianizm rzeczywiscie najlepszy jest ZDROWOTNIE w krajach o klimacie ciepłym<br />
2) Moralnie jedt dobry WSZĘDZIE. Konstanty M. O. ma więc rację, pod warunkiem, że wie JAK się żywić.<br />
3) W umiarkowanie-zimnym polskim klimacie wegetarianizm wymaga wielkiej Wiedzy-Vedy, żeby jeść właściwie. W naszym klimacie należy wiedzieć, jakie produkty w której porze roku należy spożywać i jak je obrabiać termicznie.<br />
3a) Są ludzie o wielkim zdrowiu przedurodzeniowym (otrzymanym od przodków (Rodu) i od Nieba, którzy dobrze wegetarianizm znoszą, szczególnie gdy są aktywni fizyczne.)<br />
4) SŁOWIANIE i potem ich potomkowie ARIOWIE tę wiedzę mieli, czego dowodem są kultury Indii, a szczególnie Chin.<br />
5) W Tradycyjnej, a szczególnie w Klasycznej Medycynie Chińskiej są teorie i praktyka, które mówią, jak jeść rózne rzeczy i nie chorować i nie umrzeć zbyt wcześnie.<br />
6) Spróbuję wkrótce napisać artykuł o wegetarianiźmie w Świetle medycyny chińskiej i dam wtedy link<br />
7) nie znam innego systemu, który lepiej chroniłby wegetarian przed wyziębieniem wewnętrznym, bo aryjska Ayurweda Indów jest dla osób ze strefy ciepłej.<br />
Pozdrawiam Was  serdecznie wszystkich dyskutantów, see you Meine Liebe Slawen und soon Zuruck, glaube ich i przepraszam za późny wpis i kreolenie, w tym zdaniu, ale uważam, że temat poruszony przez Konstantego M.O.jest kluczowy dla ludzkości. I jest to temat nasz ARYJSKI, a nie jakiś obcy, z poza R1a.</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: Marian Nosal		</title>
		<link>https://bialczynski.pl/2016/04/06/konstanty-moes-oskragiello-o-dziejach-slowian-w-jarstwie-i-welniarstwie/#comment-41928</link>

		<dc:creator><![CDATA[Marian Nosal]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 02 Dec 2017 17:33:27 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://bialczynski.pl/?p=55283#comment-41928</guid>

					<description><![CDATA[Ja też jak Leszek Zbigniew K. &quot;nie chcem, ale muszem&quot; i zabiorę głos.
Kiedy ta dyskusja szalała na BIALCZYNSKI.PL nie czytałem jeszcze tego blogu, dlatego teraz to naprawię.
A wiec Bracia i SIostry w naRodzie, tak głoszę:
1) W kwestiach zdrowotnych i medycznych: rzeczywiście wegetarianizm jest doskonały w klimatach ciepłych.
2) Wegetarianin w Polsce i w naszej strefie klimatycznej musi się dużo nagimnastykować, żeby odpowiednio termicznie ogrzać swój organizm w zimie. Głównie nagimnastykować swój umysł, aby posiłki były dostatecznie energetyczne (odpowiedni dobór produktów i techniki gotowania podnoszące termikę posiłków)
3) Jak widać wegetarianizm jest moim zdaniem dla osób bardzo dojrzałych i WYKSZTAŁCONYCH MEDYCZNIE. Gdybym nie studiował Tradycyjnej Medycynu Chinskiej od 30 lat i nie znał najlepszych ludzi w tej branży, to nie byłoby ze mną dobrze, bo nie wiedziałbym tego wszystkiego.
4) Dlatego tak naprawdę wszyscy dyskutanci mają tu rację, a ja się wiele od Was nauczyłem, ale nie ma jednej prawdy.
6) Jest za to Veda-Wiedza, będąca połączeniem Duchowości i Technologii. Duchowość mówi: nie krzywdź innych, a Wiedza mówi jak to próbować zrobić.
7) Nic nie zastąpi Dobrego Serca u człowieka, czy nawet u Słowianina :-)
8) Co do toksycznosci zbóż, to jest ważna sprawa i chciałbym napisać, że już starożytni taoisci mówili o nich, że &quot;pięć zbóż, to 5 trucizn&quot; i mieli rację. Dragomira o tym pisała.
9) Dlatego powtórzę: wegetarianin musi mieć wiedzę, ale jak ktos chce, to da się!
10) Na koniec pytanie: kto nauczył Indów tej &quot;bzdurnej&quot; idei wegetarianizmu? Niemcy, Italowie, Francuzi, Anglicy? Ciekawe. Bez Wedy-Wiedzy nawet oni nie daliby rady.
11) Więc nie ograniczajmy geniuszu Słowian do mięsożerstwa, tylko uczmy się.
see you s00n, Meine Lieben Slawen]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Ja też jak Leszek Zbigniew K. &#8222;nie chcem, ale muszem&#8221; i zabiorę głos.<br />
Kiedy ta dyskusja szalała na BIALCZYNSKI.PL nie czytałem jeszcze tego blogu, dlatego teraz to naprawię.<br />
A wiec Bracia i SIostry w naRodzie, tak głoszę:<br />
1) W kwestiach zdrowotnych i medycznych: rzeczywiście wegetarianizm jest doskonały w klimatach ciepłych.<br />
2) Wegetarianin w Polsce i w naszej strefie klimatycznej musi się dużo nagimnastykować, żeby odpowiednio termicznie ogrzać swój organizm w zimie. Głównie nagimnastykować swój umysł, aby posiłki były dostatecznie energetyczne (odpowiedni dobór produktów i techniki gotowania podnoszące termikę posiłków)<br />
3) Jak widać wegetarianizm jest moim zdaniem dla osób bardzo dojrzałych i WYKSZTAŁCONYCH MEDYCZNIE. Gdybym nie studiował Tradycyjnej Medycynu Chinskiej od 30 lat i nie znał najlepszych ludzi w tej branży, to nie byłoby ze mną dobrze, bo nie wiedziałbym tego wszystkiego.<br />
4) Dlatego tak naprawdę wszyscy dyskutanci mają tu rację, a ja się wiele od Was nauczyłem, ale nie ma jednej prawdy.<br />
6) Jest za to Veda-Wiedza, będąca połączeniem Duchowości i Technologii. Duchowość mówi: nie krzywdź innych, a Wiedza mówi jak to próbować zrobić.<br />
7) Nic nie zastąpi Dobrego Serca u człowieka, czy nawet u Słowianina 🙂<br />
8) Co do toksycznosci zbóż, to jest ważna sprawa i chciałbym napisać, że już starożytni taoisci mówili o nich, że &#8222;pięć zbóż, to 5 trucizn&#8221; i mieli rację. Dragomira o tym pisała.<br />
9) Dlatego powtórzę: wegetarianin musi mieć wiedzę, ale jak ktos chce, to da się!<br />
10) Na koniec pytanie: kto nauczył Indów tej &#8222;bzdurnej&#8221; idei wegetarianizmu? Niemcy, Italowie, Francuzi, Anglicy? Ciekawe. Bez Wedy-Wiedzy nawet oni nie daliby rady.<br />
11) Więc nie ograniczajmy geniuszu Słowian do mięsożerstwa, tylko uczmy się.<br />
see you s00n, Meine Lieben Slawen</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: Adam Smoliński		</title>
		<link>https://bialczynski.pl/2016/04/06/konstanty-moes-oskragiello-o-dziejach-slowian-w-jarstwie-i-welniarstwie/#comment-25731</link>

		<dc:creator><![CDATA[Adam Smoliński]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 18 Apr 2016 21:10:41 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://bialczynski.pl/?p=55283#comment-25731</guid>

					<description><![CDATA[W odpowiedzi do &lt;a href=&quot;https://bialczynski.pl/2016/04/06/konstanty-moes-oskragiello-o-dziejach-slowian-w-jarstwie-i-welniarstwie/#comment-25729&quot;&gt;Adam Smoliński&lt;/a&gt;.

P.s.
Jakby pan znalazł w swoim domu kiełbasę, to co?
Żonie po łapkach, czy tylko wypędzenie, a może na stos za &quot;grzech śmiertelny&quot;.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W odpowiedzi do <a href="https://bialczynski.pl/2016/04/06/konstanty-moes-oskragiello-o-dziejach-slowian-w-jarstwie-i-welniarstwie/#comment-25729">Adam Smoliński</a>.</p>
<p>P.s.<br />
Jakby pan znalazł w swoim domu kiełbasę, to co?<br />
Żonie po łapkach, czy tylko wypędzenie, a może na stos za &#8222;grzech śmiertelny&#8221;.</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: Adam Smoliński		</title>
		<link>https://bialczynski.pl/2016/04/06/konstanty-moes-oskragiello-o-dziejach-slowian-w-jarstwie-i-welniarstwie/#comment-25729</link>

		<dc:creator><![CDATA[Adam Smoliński]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 18 Apr 2016 20:44:09 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://bialczynski.pl/?p=55283#comment-25729</guid>

					<description><![CDATA[W odpowiedzi do &lt;a href=&quot;https://bialczynski.pl/2016/04/06/konstanty-moes-oskragiello-o-dziejach-slowian-w-jarstwie-i-welniarstwie/#comment-25692&quot;&gt;Leszek Zbigniew K.&lt;/a&gt;.

Leszek Zbigniew K.
To jest właśnie przykład, jak wegetarianie traktują swój wegetarianizm.
Zupełnie, jakbym czytał zacietrzewionego katola, który chce wyplenić pogan, przeciwników jego świętej i jedynej, możliwej religii..
Komentarz pełen inwektyw i wyzwisk. Ktoś tu kogoś nazywa hejterem? Czyż nie tak zachowują się hejterzy.
Właśnie w tym jest coś nie tak. Czyżby wegetarianizm to rodzaj religii?
Nikt z komentujących nie próbował obrażać wegetarian. Zatem skąd takie święte oburzenie, najpierw w MeoW, a teraz Leszek Zbigniew K.. Oboje, oczywiści rzucają inwektywami powołując się na swoją wewnętrzną wiarę, argumentów brak, bo im &quot;się nie chce&quot;.
Czyżby zatem, &quot;Kto nie z nami, ten przeciwko nam&quot;. To naturalne zachowanie chrześcijan - NIETOLERANCJA.

Dragomira przedstawiła szereg argumentów, ja też trochę. Państwo ani jednego, same inwektywy.
Przy okazji pokazał pan, jak traktuje swoją partnerkę życiową. Katole wypędzają swoje dzieci, które nie chcą być katolami. Pan dyktuje żonie, co może jeść w domu, a co nie, bo uraża to pana świadomość religijno-wegetariańską. To się nazywa - fanatyzm religijny. Cechują się nim zwykle neofici religijni, którzy chcą być bardziej papiescy od papieża, aby wyprzeć świadomość swoich dawnych &quot;grzechów&quot;. Zapewne przedtem objadał się pan mięsem i teraz sumienie boli, zatem, przy tym chce pan nawrócić wszystkich wokół? Przy okazji obraża pan właściciela bloga. Identycznie zachowują się chrześcijanie.
My tutaj.dyskutujemy nad daną sprawą i staramy się wysuwać argumenty. Pan wylewa tylko pomyje.

Konstanty Moes Oskragiełło chyba jako jedyny pisze coś o jarstwie - wegetarianizmie Słowian. Inni autorzy raczej o tym nie wspominają, a wręcz przeciwnie, piszą, że to lud jedzący dużo mięsa i pijący dużo mleka.
No, ale jarskie wiadomości Konstantego Moesa Oskragiełły, to woda na młyn wegetarian, którzy tak, jak chrześcijanie mają wewnętrzny przymus nawracania wszystkich na swą religię.

&quot;Eee… hejterzy wegetarianizmu… Paka mentalne mamuty – czas wymierania się zaczął i pomału Was też trzeba będzie pochować – z odciętą głową włożoną między nogi i plecami do góry tak żebyście już nigdy nie wyleźli na Światło – tak jak to robili nasi ziomale w Jaworniku czy gdziekolwiek indziej z takimi jak Wy. &quot;

A może stosy będzie pan stawiał i kto się nie nawróci, ten na stos?
To jest kwintesencja całego pana komentarza, gdzie nawet są zawarte grożby karalne. Kto jest hejterem?
Pewnie wegetarianizm tak pana podkręca, a może trawka?]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W odpowiedzi do <a href="https://bialczynski.pl/2016/04/06/konstanty-moes-oskragiello-o-dziejach-slowian-w-jarstwie-i-welniarstwie/#comment-25692">Leszek Zbigniew K.</a>.</p>
<p>Leszek Zbigniew K.<br />
To jest właśnie przykład, jak wegetarianie traktują swój wegetarianizm.<br />
Zupełnie, jakbym czytał zacietrzewionego katola, który chce wyplenić pogan, przeciwników jego świętej i jedynej, możliwej religii..<br />
Komentarz pełen inwektyw i wyzwisk. Ktoś tu kogoś nazywa hejterem? Czyż nie tak zachowują się hejterzy.<br />
Właśnie w tym jest coś nie tak. Czyżby wegetarianizm to rodzaj religii?<br />
Nikt z komentujących nie próbował obrażać wegetarian. Zatem skąd takie święte oburzenie, najpierw w MeoW, a teraz Leszek Zbigniew K.. Oboje, oczywiści rzucają inwektywami powołując się na swoją wewnętrzną wiarę, argumentów brak, bo im &#8222;się nie chce&#8221;.<br />
Czyżby zatem, &#8222;Kto nie z nami, ten przeciwko nam&#8221;. To naturalne zachowanie chrześcijan &#8211; NIETOLERANCJA.</p>
<p>Dragomira przedstawiła szereg argumentów, ja też trochę. Państwo ani jednego, same inwektywy.<br />
Przy okazji pokazał pan, jak traktuje swoją partnerkę życiową. Katole wypędzają swoje dzieci, które nie chcą być katolami. Pan dyktuje żonie, co może jeść w domu, a co nie, bo uraża to pana świadomość religijno-wegetariańską. To się nazywa &#8211; fanatyzm religijny. Cechują się nim zwykle neofici religijni, którzy chcą być bardziej papiescy od papieża, aby wyprzeć świadomość swoich dawnych &#8222;grzechów&#8221;. Zapewne przedtem objadał się pan mięsem i teraz sumienie boli, zatem, przy tym chce pan nawrócić wszystkich wokół? Przy okazji obraża pan właściciela bloga. Identycznie zachowują się chrześcijanie.<br />
My tutaj.dyskutujemy nad daną sprawą i staramy się wysuwać argumenty. Pan wylewa tylko pomyje.</p>
<p>Konstanty Moes Oskragiełło chyba jako jedyny pisze coś o jarstwie &#8211; wegetarianizmie Słowian. Inni autorzy raczej o tym nie wspominają, a wręcz przeciwnie, piszą, że to lud jedzący dużo mięsa i pijący dużo mleka.<br />
No, ale jarskie wiadomości Konstantego Moesa Oskragiełły, to woda na młyn wegetarian, którzy tak, jak chrześcijanie mają wewnętrzny przymus nawracania wszystkich na swą religię.</p>
<p>&#8222;Eee… hejterzy wegetarianizmu… Paka mentalne mamuty – czas wymierania się zaczął i pomału Was też trzeba będzie pochować – z odciętą głową włożoną między nogi i plecami do góry tak żebyście już nigdy nie wyleźli na Światło – tak jak to robili nasi ziomale w Jaworniku czy gdziekolwiek indziej z takimi jak Wy. &#8221;</p>
<p>A może stosy będzie pan stawiał i kto się nie nawróci, ten na stos?<br />
To jest kwintesencja całego pana komentarza, gdzie nawet są zawarte grożby karalne. Kto jest hejterem?<br />
Pewnie wegetarianizm tak pana podkręca, a może trawka?</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: Leszek Zbigniew K.		</title>
		<link>https://bialczynski.pl/2016/04/06/konstanty-moes-oskragiello-o-dziejach-slowian-w-jarstwie-i-welniarstwie/#comment-25692</link>

		<dc:creator><![CDATA[Leszek Zbigniew K.]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 17 Apr 2016 11:18:58 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://bialczynski.pl/?p=55283#comment-25692</guid>

					<description><![CDATA[No tak... to ostatnie zdanie z wypowiedzi powyżej pięknie odzwierciedla charakter komentarzy pod tym artykułem. Dziecko drogie - jakie badania? Nigdy nie będzie żadnych takich badań bo to kłamstwo. To, że się akurat Tobie coś wydaje to nie oznacza, że tak być musi. Długo się zastanawiałem czy zareagować. Trochę się boję bo jeszcze ktoś znajomy mnie zobaczy wśród tak wybitnych dyskutantów i będą się później śmiali, że się nie szanuję. No ale doszedłem do wniosku, że muszę to zrobić - muszę bo te wszystkie kłamstwa uderzają w Słowian - moich braci i moje siostry i egoizmem by było gdybym milczał. Tak więc poniższa wypowiedź jest przeznaczona dla Słowian którzy czują, że coś z tym jedzeniem mięsa jest nie tak i się zastanawiają nad jego wyeliminowaniem ze swojego jadłospisu. Zróbcie to. Nie sugerujcie się powyższymi komentarzami bo to bzdura to co Ci ludzie starego porządku w nich wypisują. To są kłamstwa - wynik ignorancji, uprzedzeń, stereotypów oraz pychy połączonej z miernością intelektualną.  
Jeżeli chodzi o wegetarianizm to w zeszłym roku komitet DGAC działający przy amerykańskim Departamencie Zdrowia opublikował projekt zaleceń odnośnie zdrowego żywienia w którym po raz pierwszy od 1985 roku usunięto mięso z listy produktów niezbędnych w zdrowej diecie zaś mięso czerwone oraz mięso przetworzone wylądowały razem ze słodyczami i rafinowanym zbożem na liście jedzenia źle wpływającego na zdrowie. Nie jestem jakimś wielkim fanem amerykańskich agencji rządowych (wręcz przeciwnie), jednak należy im przyznać, że do tego rodzaju komisji biorą naukowców o niepodważalnym autorytecie i tacy też owe zalecenia podpisali. To czy ten projekt zostanie opublikowany w takiej formie nie jest do końca pewne - lobby mięsne zapłonęło świętym oburzeniem a ponieważ przemysł mięsny to mniej więcej taka sama kasa jak przemysł farmaceutyczny więc należy się spodziewać poważnego oporu. To są tak duże zyski, że dużo złego się dzieje, żeby tej kasy nie stracić. Być może jeszcze jest za wcześnie na tego typu zmiany i to tak oficjalnie chociaż... mówią, że od 7524 coś się ruszyło. Kto wie? 
Tak czy inaczej w temacie zdrowie a wegetarianizm to nie ma żadnej dyskusji. Fakty są jakie są i żadne kretynizmy z innegomedium czy zmiannaziemi tego nie zmienią. Nie ma też dyskusji odnośnie wpływu wegetarianizmu na predyspozycje fizyczne człowieka. Lista olimpijczyków i generalnie sportowców wegetarian (a w dużej mierze są to kulturyści i reprezentanci sportów siłowych) jest bardzo łatwa do znalezienia w internecie. Jedyna możliwa dyskusja dotyczy weganizmu czyli odrzucenia także wszystkich produktów pochodzących z eksploatacji zwierząt tj. mleka, jajek itp. Ta dyskusja faktycznie trwa i zdania są różne ale nie o tym rozmawiamy. Wracając do wegetarianizmu to tak naprawdę ta amerykańska publikacja to dla wielu ludzi żadna nowość. 
Moje osobiste świadectwo jest takie: mam 46 lat, od 26 lat jestem wegetarianinem (dokładnie od momentu powrotu z akcji w obronie Matki Ziemi w Czorsztynie w 90-tym roku nie spożyłem nawet grama mięsa w żadnej postaci).
Jestem normalnie zbudowanym kolesiem - 183/80. Gram, prawie, że wyczynowo w tenisa ziemnego - i to bardziej siłowo niż finezyjnie (choć wolałbym, żeby było odwrotnie). Trenowałem też Kyokushin. Nie pamiętam kiedy ostatni raz się źle czułem fizycznie (tj. byłem chory), nie chodzę do lekarzy, nie biorę żadnych lekarstw syntetycznych a i z ziołowych to w zasadzie tylko trawkę palę. Ponieważ moja siostra jest analityczką medyczną w stopniu doktora więc co jakiś czas idę do niej na dyżur i mi robi pełne badania krwi i takie tam różne. Wyniki niezmiennie doskonałe - obniżone tylko żelazo no i czasami za niski cholesterol ale nie stanowi to problemu gdyż organizm mi to sygnalizuje i jem wtedy majonez czy coś w tym stylu. Nigdy się nie oszczędzałem, pracowałem też bardzo ciężko fizycznie ale pomimo tego wyglądam dużo młodziej niż mam w rzeczywistości lat i jest to regułą dla wieloletnich wegetarian. Mięso robi coś destrukcyjnego ze skórą i jest to w pewnym wieku bardzo widoczne. Większość moich koleżanek wegetarianek czy weganek w ogóle nie używa chemii do ciała, tj. jakiś balsamów ujędrniających czy też tego typu specyfików. Są oczywiście zadbanymi, zwracającymi uwagę na swój wygląd kobietami ale one nie muszą tego robić, przynajmniej na razie, w okolicach czterdziestki. 
Co więcej - ja nie jestem żadnym ewenementem. Za wyjątkiem mojej żony to chyba wszyscy moi bliscy przyjaciele są długoletnimi wegetarianami i wszyscy są doskonałego zdrowia. Wielu z nich ma dzieci i są to dzieci, które nigdy w życiu nie zjadły mięsa. Każde z tych dzieci ma pełną dokumentację medyczną i są one regularnie badane. Nie dlatego, że ktoś ma wątpliwości... nie - po prostu świat jest pełen małych ludzi o ograniczonych móżdżkach którzy, nie wiadomo dlaczego, nienawidzą wegetarian i chodzi o to, żeby mieć dowód jakby ktoś się przyczepił o złe wychowanie dzieci. Dzieci są oczywiście doskonałego zdrowia. 
Taka jest prawda i nie jedzenie mięsa jest tak naturalne dla ludzi, że zdarza się często, że jakieś osoby nie jedzą mięsa ale nie identyfikują tego jako wegetarianizm no bo...  oni tylko nie jedzą mięsa, wielkie mi halo - jaki to tam wegetarianizm, jaka to tam dieta. Spróbuj to zrozumieć Dragomira - mimo Twojej infantylności intelektualnej masz jeszcze szansę. Po prostu przestań jeść mięso i po 2, 3 latach gdy Twój organizm się odtruje przestaniesz myśleć o jakiś dietach paleo czy sreleo, o składnikach odżywczych i bilansach energetycznych i innych takich bzdurach. Nie będziesz tego potrzebowała, nie będziesz na to zwracała uwagi i będziesz mogła się zająć czymś pożytecznym. Nie zatruwany organizm się sam reguluje. 
Jest jeszcze wiele innych rzeczy które powinienem na ten temat napisać ale tylko je zasygnalizuję bo to są już tematy wiary, świętości - nie ten poziom dyskusji, żeby to tu rozważać, więc krótko. Jestem Słowianinem - wierzę w Matkę Ziemię i Ojca Słońce, wierzę w Przyrodę, szanuję ją i oddaję jej z pokorą cześć. Przytulam się do drzew, słucham ich, rozmawiam ze zwierzętami i je szanuję. Nie muszę i nie chcę walczyć z Przyrodą, nie muszę jej niszczyć - urodziłem się w tu, w tej części świata i w tych czasach i nie muszę tego robić - mam alternatywę - mogę się Przyrodą jednoczyć. Oczywiście, że Eskimosi nie mają takiej alternatywy ale mnie nie obchodzą Eskimosi. Tu i teraz ludzie nie muszą zabijać i jeść zwierząt. Inne gatunki - takie same dzieci Przyrody jak my mają też takie same prawo do życia. Człowiek nie jest panem Ziemi i nie ma prawa jej grabić i nie ma również prawa zabijać pod pozorem konieczności przeżycia. 
Nie ma żadnego powodu dla którego jakikolwiek poganin miałby być przeciwko wegetarianizmowi - ani historycznego ani religijnego. Więcej - jeżeli zakładamy istnienie przed tysiącami lat wielkiej słowiańsko-aryjskiej społeczności, jeżeli zakładamy jej niepodważalny moralnie charakter i jej perfekcyjne współistnienie z Przyrodą to idea poszanowania każdego życia doskonale się w nią wpisuje. 
Ja nikogo nie dyskryminuję z powodu jedzenia mięsa i tak naprawdę nie o to mi chodzi bo można jeść mięso i być w porządku ale... stawanie przeciwko wegetarianizmowi to już jest stawanie przeciwko naszej wierze, to działanie wrogie Przyrodzie a co za tym idzie Słowianom. Pogardliwy stosunek do tej idei to pogardliwy stosunek do wszystkiego co dla nas ważne. Nie jestem faszystą wegetariańskim, moja żona je mięso - co prawda nie w domu bo się umówiliśmy, że nie będzie znosiła trupów do naszej chaty ale czasami je u moich rodziców czy na mieście. I ja to toleruję - ona nie jest Słowianką i u nich to wygląda inaczej. Jest czystej krwi Megrelką z Kolchity bardzo świadomą swojego pochodzenia i z bardzo dużą wiedzą na temat swojego pogaństwa. To jest również stara i szlachetna kultura i szanuję ich. Gdy my braliśmy ślub tutaj to w jej podkaukazkiej wsi cała społeczność - coś koło 2 setek ludzi balowało przez tydzień przy centralnym stole przed chatą jej matki. Zrobili sobie równoległy ślub i na znak szacunku dla mnie, Słowianina i dla pokazania akceptacji jej wyboru... poderżnęli gardło najbardziej okazałemu baranowi. Tam pojęcie wegetarianizmu nie jest w ogóle znane - u nich nie jedzenie mięsa występuje tylko rytualnie np. po śmierci kogoś bliskiego nie mają prawa jeść mięsa przez 40 dni i tego rodzaju historie. Ja akceptuję tą ich kulturę - nawet jednego, złego słowa nie powiedziałem jej o tym baranie i nikt mi nie powie, że nie jestem tolerancyjny w stosunku do jedzących mięso. 
Ale takiej samej postawy oczekuję w stosunku do mnie i do moich braci i sióstr w wierze i jak ktoś takiego szacunku nie ma to jest moim wrogiem. Bardzo smutne jest to, że na tym blogu pozwala się na okazywanie braku szacunku dla wiary. Bo ten blog jest popularny i prędzej czy później trafiają na niego ludzie Słowiańszczyzną zainteresowani. Jak to powiedział znajomek blackmetalowiec pogańskiej wiary z inklinacjami słowiańskimi... &quot;Białczyński? Nie znam osobiście typka ale wiem kto zaś - to jeden z główniejszych &#039;kacyków&#039; Rodzimowierców - jedyny od nich którego da się czytać. No i ma świetnego bloga.&quot;. Ale to było dawno temu, jeszcze nie było tu żadnej polityki - była tylko wiara. Komentarze też jakby były na wyższym poziomie. Ech... szkoda słów. 
Eee... hejterzy wegetarianizmu... Paka mentalne mamuty - czas wymierania się zaczął i pomału Was też trzeba będzie pochować -  z odciętą głową włożoną między nogi i plecami do góry tak żebyście już nigdy nie wyleźli na Światło - tak jak to robili nasi ziomale w Jaworniku czy gdziekolwiek indziej z takimi jak Wy. Pozdro dla Słowian.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>No tak&#8230; to ostatnie zdanie z wypowiedzi powyżej pięknie odzwierciedla charakter komentarzy pod tym artykułem. Dziecko drogie &#8211; jakie badania? Nigdy nie będzie żadnych takich badań bo to kłamstwo. To, że się akurat Tobie coś wydaje to nie oznacza, że tak być musi. Długo się zastanawiałem czy zareagować. Trochę się boję bo jeszcze ktoś znajomy mnie zobaczy wśród tak wybitnych dyskutantów i będą się później śmiali, że się nie szanuję. No ale doszedłem do wniosku, że muszę to zrobić &#8211; muszę bo te wszystkie kłamstwa uderzają w Słowian &#8211; moich braci i moje siostry i egoizmem by było gdybym milczał. Tak więc poniższa wypowiedź jest przeznaczona dla Słowian którzy czują, że coś z tym jedzeniem mięsa jest nie tak i się zastanawiają nad jego wyeliminowaniem ze swojego jadłospisu. Zróbcie to. Nie sugerujcie się powyższymi komentarzami bo to bzdura to co Ci ludzie starego porządku w nich wypisują. To są kłamstwa &#8211; wynik ignorancji, uprzedzeń, stereotypów oraz pychy połączonej z miernością intelektualną.<br />
Jeżeli chodzi o wegetarianizm to w zeszłym roku komitet DGAC działający przy amerykańskim Departamencie Zdrowia opublikował projekt zaleceń odnośnie zdrowego żywienia w którym po raz pierwszy od 1985 roku usunięto mięso z listy produktów niezbędnych w zdrowej diecie zaś mięso czerwone oraz mięso przetworzone wylądowały razem ze słodyczami i rafinowanym zbożem na liście jedzenia źle wpływającego na zdrowie. Nie jestem jakimś wielkim fanem amerykańskich agencji rządowych (wręcz przeciwnie), jednak należy im przyznać, że do tego rodzaju komisji biorą naukowców o niepodważalnym autorytecie i tacy też owe zalecenia podpisali. To czy ten projekt zostanie opublikowany w takiej formie nie jest do końca pewne &#8211; lobby mięsne zapłonęło świętym oburzeniem a ponieważ przemysł mięsny to mniej więcej taka sama kasa jak przemysł farmaceutyczny więc należy się spodziewać poważnego oporu. To są tak duże zyski, że dużo złego się dzieje, żeby tej kasy nie stracić. Być może jeszcze jest za wcześnie na tego typu zmiany i to tak oficjalnie chociaż&#8230; mówią, że od 7524 coś się ruszyło. Kto wie?<br />
Tak czy inaczej w temacie zdrowie a wegetarianizm to nie ma żadnej dyskusji. Fakty są jakie są i żadne kretynizmy z innegomedium czy zmiannaziemi tego nie zmienią. Nie ma też dyskusji odnośnie wpływu wegetarianizmu na predyspozycje fizyczne człowieka. Lista olimpijczyków i generalnie sportowców wegetarian (a w dużej mierze są to kulturyści i reprezentanci sportów siłowych) jest bardzo łatwa do znalezienia w internecie. Jedyna możliwa dyskusja dotyczy weganizmu czyli odrzucenia także wszystkich produktów pochodzących z eksploatacji zwierząt tj. mleka, jajek itp. Ta dyskusja faktycznie trwa i zdania są różne ale nie o tym rozmawiamy. Wracając do wegetarianizmu to tak naprawdę ta amerykańska publikacja to dla wielu ludzi żadna nowość.<br />
Moje osobiste świadectwo jest takie: mam 46 lat, od 26 lat jestem wegetarianinem (dokładnie od momentu powrotu z akcji w obronie Matki Ziemi w Czorsztynie w 90-tym roku nie spożyłem nawet grama mięsa w żadnej postaci).<br />
Jestem normalnie zbudowanym kolesiem &#8211; 183/80. Gram, prawie, że wyczynowo w tenisa ziemnego &#8211; i to bardziej siłowo niż finezyjnie (choć wolałbym, żeby było odwrotnie). Trenowałem też Kyokushin. Nie pamiętam kiedy ostatni raz się źle czułem fizycznie (tj. byłem chory), nie chodzę do lekarzy, nie biorę żadnych lekarstw syntetycznych a i z ziołowych to w zasadzie tylko trawkę palę. Ponieważ moja siostra jest analityczką medyczną w stopniu doktora więc co jakiś czas idę do niej na dyżur i mi robi pełne badania krwi i takie tam różne. Wyniki niezmiennie doskonałe &#8211; obniżone tylko żelazo no i czasami za niski cholesterol ale nie stanowi to problemu gdyż organizm mi to sygnalizuje i jem wtedy majonez czy coś w tym stylu. Nigdy się nie oszczędzałem, pracowałem też bardzo ciężko fizycznie ale pomimo tego wyglądam dużo młodziej niż mam w rzeczywistości lat i jest to regułą dla wieloletnich wegetarian. Mięso robi coś destrukcyjnego ze skórą i jest to w pewnym wieku bardzo widoczne. Większość moich koleżanek wegetarianek czy weganek w ogóle nie używa chemii do ciała, tj. jakiś balsamów ujędrniających czy też tego typu specyfików. Są oczywiście zadbanymi, zwracającymi uwagę na swój wygląd kobietami ale one nie muszą tego robić, przynajmniej na razie, w okolicach czterdziestki.<br />
Co więcej &#8211; ja nie jestem żadnym ewenementem. Za wyjątkiem mojej żony to chyba wszyscy moi bliscy przyjaciele są długoletnimi wegetarianami i wszyscy są doskonałego zdrowia. Wielu z nich ma dzieci i są to dzieci, które nigdy w życiu nie zjadły mięsa. Każde z tych dzieci ma pełną dokumentację medyczną i są one regularnie badane. Nie dlatego, że ktoś ma wątpliwości&#8230; nie &#8211; po prostu świat jest pełen małych ludzi o ograniczonych móżdżkach którzy, nie wiadomo dlaczego, nienawidzą wegetarian i chodzi o to, żeby mieć dowód jakby ktoś się przyczepił o złe wychowanie dzieci. Dzieci są oczywiście doskonałego zdrowia.<br />
Taka jest prawda i nie jedzenie mięsa jest tak naturalne dla ludzi, że zdarza się często, że jakieś osoby nie jedzą mięsa ale nie identyfikują tego jako wegetarianizm no bo&#8230;  oni tylko nie jedzą mięsa, wielkie mi halo &#8211; jaki to tam wegetarianizm, jaka to tam dieta. Spróbuj to zrozumieć Dragomira &#8211; mimo Twojej infantylności intelektualnej masz jeszcze szansę. Po prostu przestań jeść mięso i po 2, 3 latach gdy Twój organizm się odtruje przestaniesz myśleć o jakiś dietach paleo czy sreleo, o składnikach odżywczych i bilansach energetycznych i innych takich bzdurach. Nie będziesz tego potrzebowała, nie będziesz na to zwracała uwagi i będziesz mogła się zająć czymś pożytecznym. Nie zatruwany organizm się sam reguluje.<br />
Jest jeszcze wiele innych rzeczy które powinienem na ten temat napisać ale tylko je zasygnalizuję bo to są już tematy wiary, świętości &#8211; nie ten poziom dyskusji, żeby to tu rozważać, więc krótko. Jestem Słowianinem &#8211; wierzę w Matkę Ziemię i Ojca Słońce, wierzę w Przyrodę, szanuję ją i oddaję jej z pokorą cześć. Przytulam się do drzew, słucham ich, rozmawiam ze zwierzętami i je szanuję. Nie muszę i nie chcę walczyć z Przyrodą, nie muszę jej niszczyć &#8211; urodziłem się w tu, w tej części świata i w tych czasach i nie muszę tego robić &#8211; mam alternatywę &#8211; mogę się Przyrodą jednoczyć. Oczywiście, że Eskimosi nie mają takiej alternatywy ale mnie nie obchodzą Eskimosi. Tu i teraz ludzie nie muszą zabijać i jeść zwierząt. Inne gatunki &#8211; takie same dzieci Przyrody jak my mają też takie same prawo do życia. Człowiek nie jest panem Ziemi i nie ma prawa jej grabić i nie ma również prawa zabijać pod pozorem konieczności przeżycia.<br />
Nie ma żadnego powodu dla którego jakikolwiek poganin miałby być przeciwko wegetarianizmowi &#8211; ani historycznego ani religijnego. Więcej &#8211; jeżeli zakładamy istnienie przed tysiącami lat wielkiej słowiańsko-aryjskiej społeczności, jeżeli zakładamy jej niepodważalny moralnie charakter i jej perfekcyjne współistnienie z Przyrodą to idea poszanowania każdego życia doskonale się w nią wpisuje.<br />
Ja nikogo nie dyskryminuję z powodu jedzenia mięsa i tak naprawdę nie o to mi chodzi bo można jeść mięso i być w porządku ale&#8230; stawanie przeciwko wegetarianizmowi to już jest stawanie przeciwko naszej wierze, to działanie wrogie Przyrodzie a co za tym idzie Słowianom. Pogardliwy stosunek do tej idei to pogardliwy stosunek do wszystkiego co dla nas ważne. Nie jestem faszystą wegetariańskim, moja żona je mięso &#8211; co prawda nie w domu bo się umówiliśmy, że nie będzie znosiła trupów do naszej chaty ale czasami je u moich rodziców czy na mieście. I ja to toleruję &#8211; ona nie jest Słowianką i u nich to wygląda inaczej. Jest czystej krwi Megrelką z Kolchity bardzo świadomą swojego pochodzenia i z bardzo dużą wiedzą na temat swojego pogaństwa. To jest również stara i szlachetna kultura i szanuję ich. Gdy my braliśmy ślub tutaj to w jej podkaukazkiej wsi cała społeczność &#8211; coś koło 2 setek ludzi balowało przez tydzień przy centralnym stole przed chatą jej matki. Zrobili sobie równoległy ślub i na znak szacunku dla mnie, Słowianina i dla pokazania akceptacji jej wyboru&#8230; poderżnęli gardło najbardziej okazałemu baranowi. Tam pojęcie wegetarianizmu nie jest w ogóle znane &#8211; u nich nie jedzenie mięsa występuje tylko rytualnie np. po śmierci kogoś bliskiego nie mają prawa jeść mięsa przez 40 dni i tego rodzaju historie. Ja akceptuję tą ich kulturę &#8211; nawet jednego, złego słowa nie powiedziałem jej o tym baranie i nikt mi nie powie, że nie jestem tolerancyjny w stosunku do jedzących mięso.<br />
Ale takiej samej postawy oczekuję w stosunku do mnie i do moich braci i sióstr w wierze i jak ktoś takiego szacunku nie ma to jest moim wrogiem. Bardzo smutne jest to, że na tym blogu pozwala się na okazywanie braku szacunku dla wiary. Bo ten blog jest popularny i prędzej czy później trafiają na niego ludzie Słowiańszczyzną zainteresowani. Jak to powiedział znajomek blackmetalowiec pogańskiej wiary z inklinacjami słowiańskimi&#8230; &#8222;Białczyński? Nie znam osobiście typka ale wiem kto zaś &#8211; to jeden z główniejszych 'kacyków&#8217; Rodzimowierców &#8211; jedyny od nich którego da się czytać. No i ma świetnego bloga.&#8221;. Ale to było dawno temu, jeszcze nie było tu żadnej polityki &#8211; była tylko wiara. Komentarze też jakby były na wyższym poziomie. Ech&#8230; szkoda słów.<br />
Eee&#8230; hejterzy wegetarianizmu&#8230; Paka mentalne mamuty &#8211; czas wymierania się zaczął i pomału Was też trzeba będzie pochować &#8211;  z odciętą głową włożoną między nogi i plecami do góry tak żebyście już nigdy nie wyleźli na Światło &#8211; tak jak to robili nasi ziomale w Jaworniku czy gdziekolwiek indziej z takimi jak Wy. Pozdro dla Słowian.</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: Dragomira		</title>
		<link>https://bialczynski.pl/2016/04/06/konstanty-moes-oskragiello-o-dziejach-slowian-w-jarstwie-i-welniarstwie/#comment-24024</link>

		<dc:creator><![CDATA[Dragomira]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 10 Apr 2016 21:59:18 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://bialczynski.pl/?p=55283#comment-24024</guid>

					<description><![CDATA[Wrzucam cudze bo sama się na tym nie znam, tylko trochę liznęłam tematu, poza tym nie mam czasu pisać. Na marginesie nadmienię że z przyczyn moralnych chciałabym być i próbowałam zostać wegetarianką ale nie potrafię. Ma to biologiczne uzasadnienie. W swoich poszukiwaniach jak się żywić zaczęłam od chorób. Czyż to jaka dieta wywołuje chorobę a jaka ją leczy nie jest dobrą wskazówką jak się żywić? 
Cukrzycę wywołują cukry i węglowodany (zwłaszcza te wysoko przetworzone i modyfikowane genetycznie) a leczą tłuszcze zwierzęce. 
Miażdżyca to zwapnienie tkanek miękkich. Wapnia nie powinno tam być. Za przemieszczanie się wapnia do kości odpowiadają witamina K2, witamina D i hormony. Witaminę K2 produkują bakterie obecne także i w naszych jelitach z roślin zawierających dużo chlorofilu. Człowiek ma chyba za małą zdolność do jej produkcji, o wiele większą mają zwierzęta trawożerne. Witaminę K2 znajdziemy zwłaszcza w wątrobach trawożernych, jajach kurzych, tłustych przetworach mlecznych (w odtłuszczanych jej nie ma bo jest rozpuszczalna w tłuszczach więc razem z tłuszczem zrobiła pa pa) i kiszonkach z roślin zielonych, zawierających dużo chlorofilu tym samym witaminy K1 (odpowiada tylko za krzepliwość krwi, zagęszcza ją). Taka mała ciekawostka K1 zawiera też kalafior chociaż nie jest zielony. Dużo witaminy K2 zawiera nasza poczciwa kiszona kapucha ale K2 są różne odmiany, podobno te z soi są lepsze, albo lepiej przebadane, albo lepiej lobbowane :D badania się przecież robi na czyjeś zamówienie. Witaminę D pozyskujemy ze słońca i magazynujemy w wątrobie, jest też obecna w dużych ilościach w wątrobach zwierząt. Na miażdżycę maja też wpływ niedobory witaminy C powodujące nieszczelność naczyń krwionośnych, które z kolei ułatwiają osadzanie się w nich wapnia. Cholesterol pojawia się tam po to żeby łatać te ubytki, jest lipidem jednym z naszych podstawowych budulców. Amerykańska organizacja zdrowia, od której się ten cały antycholesterolowy cyrk zaczął już się z tego rakiem wycofuje. 
Powstawaniu raka sprzyja (takie oczywistości jak palenie papierosów, praca przy azbeście itp. pomijam) zakwaszenie organizmu. Organizm człowieka żeby był zdrowy musi mieć na zewnątrz odczyn lekko kwaśny a wewnątrz lekko zasadowy. Najbardziej zakwaszają cukry proste, cukry złożone - węglowodany (nie wszystkie np. kasza gryczana nie zakwasza), w mniejszym stopniu ale również zakwasza białko zwierzęce. Tłuszcze zwierzęce są pod tym względem neutralne. Działanie zasadowe mają: oleje roślinne ale tylko te tłoczone (pozyskiwane metodą termiczną bądź chemiczną, utwardzane np. margaryna są toksyczne), kwasy owocowe (tak tak kwasy owocowe na poziomie komórkowym działają zasadowo a cukier zakwasza), każde źródło minerałów: szpik kostny (wywary z kości i chrząstek (rosoły, galarety)), grzyby (to tabliczka  Mendelejewa), warzywa (największa kondensacja minerałów (i witamin) jest w kiełkach). Raka leczy się wywaleniem z diety substancji którymi się żywi czyli cukrów i węglowodanów (z węglowodanów można zostawić niektóre np. kaszę gryczana, chleb żytni na zakwasie ale należy je jeść w małych ilościach) oraz jedzeniu dużo warzyw i witaminy C (najwięcej w owocach dzikiej róży i grejpfrucie. Na białku zwierzęcym i tłuszczach rak się nie pożywi, natomiast człowiek tak. Poza tym wiele warzyw i niektóre oleje roślinne oraz niektóre przyprawy mają szczególne działanie antyrakowe. 
Widać co nam szkodzi a co jest dla nas korzystne. Zauważyłam że ze znanych mi diet najbliższa temu jest paleo. Dostrzegam w niej niedoskonałości, nie wywalam z diety serów i niektórych węglowodanów. 
U MeoW dostrzegam sekciarskie zacietrzewienie: „jeśli argumenty świadczą przeciwko mojej wierze to tym gorzej dla argumentów”. 
W mojej rodzinie kobiety w pokoleniu praprababć jeśli nie zmarły w dzieciństwie czy młodości na gruźlicę lub tyfus w dobrym zdrowiu przekraczały setkę. W pokoleniu prababć jeśli nie zmarły w dzieciństwie lub młodości na gruźlicę lub tyfus w dobrym zdrowiu były co najmniej do siedemdziesiątki, dożywały dziwięćdziesięciu kilku lat. Babcie zmarły ledwo przekroczywszy osiemdziesiątkę, chorując od lat. Dociekałam skąd taka różnica. Zmiany diecie. Te starsze nie jadały pszennych bułek tylko chleb żytni na zakwasie, cienka kromka chleba, gruby plaster wędliny lub grubo białego sera (często z miodem). Jadały pasztety, oczywiście z podgardlem wieprzowym, wtedy nie wyobrażano sobie że można inaczej. Jadały sporo warzyw (i niebyły to warzywa zamrażane w ciekłym azocie jak dzisiejsze przemysłowe mrożonki). Obiad, mięso, trochę kaszy, trochę ziemniaków, dwa rodzaje warzyw/surówek. Ze słodyczy jadały tylko ciasto od święta. Nie pijały kawy. Alkohol, kieliszek nalewki lub wina na przyjęciu. Oczywiście nie paliły. Oczywiście pieczywo zawsze smarowały masłem a było to masło tłustsze niż teraz. Oczywiście zawsze dodawały śmietanę do zupy, nie wyobrażały sobie że można inaczej ugotować zupę, zupa była gotowana na kościach rzecz jasna. 
Zresztą wszyscy Polacy dawniej jadali tłusto i jakoś nie było tyle raków i cukrzyc. 
Wegetarianie nie są zdrowi. To już widać. Na zachodzie są już grupy ludzi od dziecka na diecie wegetariańskiej, którzy mają już parę dekadek na karku. W porównaniu do nie wegetarian ze swoich krajów kiepsko wypadają w badaniach.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Wrzucam cudze bo sama się na tym nie znam, tylko trochę liznęłam tematu, poza tym nie mam czasu pisać. Na marginesie nadmienię że z przyczyn moralnych chciałabym być i próbowałam zostać wegetarianką ale nie potrafię. Ma to biologiczne uzasadnienie. W swoich poszukiwaniach jak się żywić zaczęłam od chorób. Czyż to jaka dieta wywołuje chorobę a jaka ją leczy nie jest dobrą wskazówką jak się żywić?<br />
Cukrzycę wywołują cukry i węglowodany (zwłaszcza te wysoko przetworzone i modyfikowane genetycznie) a leczą tłuszcze zwierzęce.<br />
Miażdżyca to zwapnienie tkanek miękkich. Wapnia nie powinno tam być. Za przemieszczanie się wapnia do kości odpowiadają witamina K2, witamina D i hormony. Witaminę K2 produkują bakterie obecne także i w naszych jelitach z roślin zawierających dużo chlorofilu. Człowiek ma chyba za małą zdolność do jej produkcji, o wiele większą mają zwierzęta trawożerne. Witaminę K2 znajdziemy zwłaszcza w wątrobach trawożernych, jajach kurzych, tłustych przetworach mlecznych (w odtłuszczanych jej nie ma bo jest rozpuszczalna w tłuszczach więc razem z tłuszczem zrobiła pa pa) i kiszonkach z roślin zielonych, zawierających dużo chlorofilu tym samym witaminy K1 (odpowiada tylko za krzepliwość krwi, zagęszcza ją). Taka mała ciekawostka K1 zawiera też kalafior chociaż nie jest zielony. Dużo witaminy K2 zawiera nasza poczciwa kiszona kapucha ale K2 są różne odmiany, podobno te z soi są lepsze, albo lepiej przebadane, albo lepiej lobbowane 😀 badania się przecież robi na czyjeś zamówienie. Witaminę D pozyskujemy ze słońca i magazynujemy w wątrobie, jest też obecna w dużych ilościach w wątrobach zwierząt. Na miażdżycę maja też wpływ niedobory witaminy C powodujące nieszczelność naczyń krwionośnych, które z kolei ułatwiają osadzanie się w nich wapnia. Cholesterol pojawia się tam po to żeby łatać te ubytki, jest lipidem jednym z naszych podstawowych budulców. Amerykańska organizacja zdrowia, od której się ten cały antycholesterolowy cyrk zaczął już się z tego rakiem wycofuje.<br />
Powstawaniu raka sprzyja (takie oczywistości jak palenie papierosów, praca przy azbeście itp. pomijam) zakwaszenie organizmu. Organizm człowieka żeby był zdrowy musi mieć na zewnątrz odczyn lekko kwaśny a wewnątrz lekko zasadowy. Najbardziej zakwaszają cukry proste, cukry złożone &#8211; węglowodany (nie wszystkie np. kasza gryczana nie zakwasza), w mniejszym stopniu ale również zakwasza białko zwierzęce. Tłuszcze zwierzęce są pod tym względem neutralne. Działanie zasadowe mają: oleje roślinne ale tylko te tłoczone (pozyskiwane metodą termiczną bądź chemiczną, utwardzane np. margaryna są toksyczne), kwasy owocowe (tak tak kwasy owocowe na poziomie komórkowym działają zasadowo a cukier zakwasza), każde źródło minerałów: szpik kostny (wywary z kości i chrząstek (rosoły, galarety)), grzyby (to tabliczka  Mendelejewa), warzywa (największa kondensacja minerałów (i witamin) jest w kiełkach). Raka leczy się wywaleniem z diety substancji którymi się żywi czyli cukrów i węglowodanów (z węglowodanów można zostawić niektóre np. kaszę gryczana, chleb żytni na zakwasie ale należy je jeść w małych ilościach) oraz jedzeniu dużo warzyw i witaminy C (najwięcej w owocach dzikiej róży i grejpfrucie. Na białku zwierzęcym i tłuszczach rak się nie pożywi, natomiast człowiek tak. Poza tym wiele warzyw i niektóre oleje roślinne oraz niektóre przyprawy mają szczególne działanie antyrakowe.<br />
Widać co nam szkodzi a co jest dla nas korzystne. Zauważyłam że ze znanych mi diet najbliższa temu jest paleo. Dostrzegam w niej niedoskonałości, nie wywalam z diety serów i niektórych węglowodanów.<br />
U MeoW dostrzegam sekciarskie zacietrzewienie: „jeśli argumenty świadczą przeciwko mojej wierze to tym gorzej dla argumentów”.<br />
W mojej rodzinie kobiety w pokoleniu praprababć jeśli nie zmarły w dzieciństwie czy młodości na gruźlicę lub tyfus w dobrym zdrowiu przekraczały setkę. W pokoleniu prababć jeśli nie zmarły w dzieciństwie lub młodości na gruźlicę lub tyfus w dobrym zdrowiu były co najmniej do siedemdziesiątki, dożywały dziwięćdziesięciu kilku lat. Babcie zmarły ledwo przekroczywszy osiemdziesiątkę, chorując od lat. Dociekałam skąd taka różnica. Zmiany diecie. Te starsze nie jadały pszennych bułek tylko chleb żytni na zakwasie, cienka kromka chleba, gruby plaster wędliny lub grubo białego sera (często z miodem). Jadały pasztety, oczywiście z podgardlem wieprzowym, wtedy nie wyobrażano sobie że można inaczej. Jadały sporo warzyw (i niebyły to warzywa zamrażane w ciekłym azocie jak dzisiejsze przemysłowe mrożonki). Obiad, mięso, trochę kaszy, trochę ziemniaków, dwa rodzaje warzyw/surówek. Ze słodyczy jadały tylko ciasto od święta. Nie pijały kawy. Alkohol, kieliszek nalewki lub wina na przyjęciu. Oczywiście nie paliły. Oczywiście pieczywo zawsze smarowały masłem a było to masło tłustsze niż teraz. Oczywiście zawsze dodawały śmietanę do zupy, nie wyobrażały sobie że można inaczej ugotować zupę, zupa była gotowana na kościach rzecz jasna.<br />
Zresztą wszyscy Polacy dawniej jadali tłusto i jakoś nie było tyle raków i cukrzyc.<br />
Wegetarianie nie są zdrowi. To już widać. Na zachodzie są już grupy ludzi od dziecka na diecie wegetariańskiej, którzy mają już parę dekadek na karku. W porównaniu do nie wegetarian ze swoich krajów kiepsko wypadają w badaniach.</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: Adam Smoliński		</title>
		<link>https://bialczynski.pl/2016/04/06/konstanty-moes-oskragiello-o-dziejach-slowian-w-jarstwie-i-welniarstwie/#comment-24023</link>

		<dc:creator><![CDATA[Adam Smoliński]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 10 Apr 2016 14:01:34 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://bialczynski.pl/?p=55283#comment-24023</guid>

					<description><![CDATA[W odpowiedzi do &lt;a href=&quot;https://bialczynski.pl/2016/04/06/konstanty-moes-oskragiello-o-dziejach-slowian-w-jarstwie-i-welniarstwie/#comment-24022&quot;&gt;MeoW&lt;/a&gt;.

Ja zaś życzę pani, aby nigdy nie dopadły panią warunki życia, które zmuszą do skorygowania swoich poglądów.
Życzę ciepłego i gładkiego życia bez wysiłku, w zaciszu wygodnego domostwa. :)]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W odpowiedzi do <a href="https://bialczynski.pl/2016/04/06/konstanty-moes-oskragiello-o-dziejach-slowian-w-jarstwie-i-welniarstwie/#comment-24022">MeoW</a>.</p>
<p>Ja zaś życzę pani, aby nigdy nie dopadły panią warunki życia, które zmuszą do skorygowania swoich poglądów.<br />
Życzę ciepłego i gładkiego życia bez wysiłku, w zaciszu wygodnego domostwa. 🙂</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: MeoW		</title>
		<link>https://bialczynski.pl/2016/04/06/konstanty-moes-oskragiello-o-dziejach-slowian-w-jarstwie-i-welniarstwie/#comment-24022</link>

		<dc:creator><![CDATA[MeoW]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 10 Apr 2016 03:19:14 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://bialczynski.pl/?p=55283#comment-24022</guid>

					<description><![CDATA[Panie Smoliński, tu nie chodzi o to, czego Pan &quot;zabrania&quot;, ani, czy pisze Pan &quot;delikatnie&quot;, ale o to, aby nie siał Pan manipulacji i kłamstwa (np. przeżywanie zimy z niewiadomych powodów na suszonych jabłkach). 

Panowie bramini z pewnością nie są wszyscy wegetarianami. Tu chodzi o to, że jednak w tej kaście IDEA przetrwała i jest przekazywana, a nie to, że wszyscy ją stosują. Ta idea w mięsożernym świecie i tak jest ewenementem i jeśli Słowianie byli faktycznie owymi Hiperborejami, to może wskazywać na pewien zachowany element dawnej kultury.

A co do postów Dragomiry, to owszem, przypomina ona w swym działaniu tutaj walec drogowy, spamujący i utrudniający normalną dyskusję w komentarzach. PIerwszy z brzegu link, który kliknęłam (o rzekomym wegetarianizmie jako chorobie psychicznej) to jest fałszywy artykuł, ordynarny TROLLING,wszak WHO nie tylko nie uważa wegetarianizmu za chorobę, to wręcz uznaje wegetarianizm, ba, weganizm, za zdrową i odpowiednią dietę na każdym etapie życia. Wrzucanie takich artykułów, które za prawdziwe może uznać tylko dziecko lub idiota dyskredytuje ją jako wiarygodne źródło wiedzy. Kolejne teksty, jakieś dziwnie na skraju tematu, albo o jego wybranych, nieistotnych fragmentach- albo o pszenicy (a co to ma do wegetarianizmu? nikt nie musi pszenicy jeść), albo o cholesterolu - ludzki organizm sam produkuje cholesterol - no ja czuję się gdy patrzę na te posty lekko rozjechana, ale bynajmniej nie mocą argumentów.

Czy ja mówiłam komuś, że nie może jeść mięsa - nie. Ja jedynie protestuję gdy ktoś kłamie i manipuluje, aby kolejni czytelnicy, natknąwszy się na wytwory literackie w komentarzach nie łykali ich jak pelikan. Zaspamować kopiuj-wklej umie każdy, ale ja nie zamierzam się prześcigać w tej dziedzinie - każdy kto czyta tego bloga, ma pod ręką ogromne źródło wiedzy i sam jest w stanie wyszukać artykuły za i przeciw sprawie, ważne, żeby zachować przy tym krytyczny umysł i rozsądek.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Panie Smoliński, tu nie chodzi o to, czego Pan &#8222;zabrania&#8221;, ani, czy pisze Pan &#8222;delikatnie&#8221;, ale o to, aby nie siał Pan manipulacji i kłamstwa (np. przeżywanie zimy z niewiadomych powodów na suszonych jabłkach). </p>
<p>Panowie bramini z pewnością nie są wszyscy wegetarianami. Tu chodzi o to, że jednak w tej kaście IDEA przetrwała i jest przekazywana, a nie to, że wszyscy ją stosują. Ta idea w mięsożernym świecie i tak jest ewenementem i jeśli Słowianie byli faktycznie owymi Hiperborejami, to może wskazywać na pewien zachowany element dawnej kultury.</p>
<p>A co do postów Dragomiry, to owszem, przypomina ona w swym działaniu tutaj walec drogowy, spamujący i utrudniający normalną dyskusję w komentarzach. PIerwszy z brzegu link, który kliknęłam (o rzekomym wegetarianizmie jako chorobie psychicznej) to jest fałszywy artykuł, ordynarny TROLLING,wszak WHO nie tylko nie uważa wegetarianizmu za chorobę, to wręcz uznaje wegetarianizm, ba, weganizm, za zdrową i odpowiednią dietę na każdym etapie życia. Wrzucanie takich artykułów, które za prawdziwe może uznać tylko dziecko lub idiota dyskredytuje ją jako wiarygodne źródło wiedzy. Kolejne teksty, jakieś dziwnie na skraju tematu, albo o jego wybranych, nieistotnych fragmentach- albo o pszenicy (a co to ma do wegetarianizmu? nikt nie musi pszenicy jeść), albo o cholesterolu &#8211; ludzki organizm sam produkuje cholesterol &#8211; no ja czuję się gdy patrzę na te posty lekko rozjechana, ale bynajmniej nie mocą argumentów.</p>
<p>Czy ja mówiłam komuś, że nie może jeść mięsa &#8211; nie. Ja jedynie protestuję gdy ktoś kłamie i manipuluje, aby kolejni czytelnicy, natknąwszy się na wytwory literackie w komentarzach nie łykali ich jak pelikan. Zaspamować kopiuj-wklej umie każdy, ale ja nie zamierzam się prześcigać w tej dziedzinie &#8211; każdy kto czyta tego bloga, ma pod ręką ogromne źródło wiedzy i sam jest w stanie wyszukać artykuły za i przeciw sprawie, ważne, żeby zachować przy tym krytyczny umysł i rozsądek.</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
	</channel>
</rss>
