115 komentarzy do “Ouroboros – OR z bORu wyORAny, czyli dowody na starożytność Polski Słowiańskiej w Kronice Dzierzwy – prezent na Święto Niepodległości

  1. Wandaluzja postawił śmiałą tezę, że te same piły diamentowe, które cięły kamień na piramidy w Gizie były używane wcześniej we Wrocławiu:

    http://www.wandaluzja.com/?p=p_245&sName=50.-kongres-amerykanistyczny

    W mailu do mnie napisał kiedyś, że widział wizerunki faraonów w Górach Świętokrzyskich odnalezione w czasie prac archeologicznych.Możecie mi zarzucić monotematyczność, że znowu go cytuję ale co poradzić kiedy wygląda na to, że to co on głosi od wielu lat jest co co najmniej bardzo prawdopodobne.

    Juliusz poświęcił jeden rozdział imperializmowi egipskiemu,czyli podbojowi przez starożytny Egipt części Europy Wschodniej:

    http://www.wandaluzja.com/?p=p_40&sName=11.-imperializm-egipski

    Należałoby sie zastanowić, czy opisane na poniższej stronie tajemnicze komory zalane wodą w Górach Świętokrzyskich faktycznie powstały w XVI wieku ne, jak to sie uważa. Czy są to komory grobowe naszych dawnych władców? Jak zostały zbudowane? Nawet dzisiaj byłoby to trudne zadanie dla inżynierów. Informacje o podziemiach są mniej więcej w połowie strony:

    http://chrobacja.prohosts.org/

    O podziemnych komorach można też przeczytać tutaj:

    http://www.wgorach.com/?id=51181&location=f&msg=1&lang_id=PL

    • Taki epizod był w czasach Scytii Biblijnej, nawet ostatnio o tym pisałem – zbieg okoliczności – wątpię – w mojej nowej powieści, jednocześnie część tego cytatu który tutaj zamieszczam jest fragmentem Księgi Ruty:

      „Taką drużynę świtungów świątynnych posiadał tylko jeden władca, kniagin Gołgolędji, Kąpodachji i Lędji, który akurat znajdował się w zagrożeniu wojną przez Kirusa Wielkiego. Zwano go Chorjusz z Sargi, albo Rezus. Uchodził za bajecznie bogatego i stąd zainteresowanie jego królestwami ze strony Króla Królów. Była to legendarna ziemia Kaganatu Sistanu leżąca częściowo w górach Czarnych Kauków, częściowo po północnej ale też i po południowej ich stronie. Romaje powiadali, że dwie siostry Łabęda-Lęda i Małmazja urodziły się nad Cieplenicą-Termodonem i były pierwszymi królowymi Mazonek. Miało do tego dojść w ten sposób, że w wyniku wewnętrznych wojen w Skołotii Naddońskiej i walki wewnętrznej o władzę w plemieniu Mężogątów, gdy władał nim kniaga Doniec, doszło do potrójnego rozłamu. Część z nich chciała ruszyć na dawny Szlak Widnurowy po to, by odnowić władztwo Zerywańskie nad Mazją – ci poszli na wschód. Od głównego plemienia, które pozostało nad Donem, oderwała się też grupa, która powędrowała na południe. Ci szli pod wodzą dwóch braci – Skołopęty i Jelinosa, aż dotarli do Czarnych Gór Kauków w Hruszji i tam osiedli. Potem w kolejnej wyprawie podbili oni Kąpodachię, gdzie założyli gród Kiry, Skirę. Sistańska wersja dziejów tylko w części potwierdzała te sądy. Hruszja była zawsze krajem zerywańskim, a potem sistańskim, aż do czasów romajskich. Niektóre grumady i kapiszty południowe – szczególnie basenu Morza Czarnego (kąpodachijskie, pawiolęgońskie, gołgolidzkie, pątyjskie i orojskie) przekazują, że Stara Koliba mieściła się po obu stronach Czarnych Gór Kauków, od linii ujścia Donu i Wołgi-Rzwy do morza na północy, pomiędzy Morzem Czarnych Kauków a Morzem Koszów po Górę Orzą, Ararat, oraz jeziora Wan, Suwan i Ormaj (Urmia, Oruja, Orgaj) w Małej Mazji na południu. Ma o tym świadczyć także to, że tutaj znajdują się do dzisiaj ruiny starożytnego, przedtajowojańskiego grodu Zerywanu (Erywanu). To tutaj schronił się zerywański Kościej i Usynia, a później po Wojnie o Taje została ona zdobyta przez Miodewę i Kołaka. W jeszcze późniejszym czasie Miodewa podbiła także Oroję, rozciągniętą pomiędzy jeziorami Ormajów, Wanów i Suwanów. Jednocześnie część plemienia Mazów-Mynżan z Mężogątów i część Bytyńców opanowała cieśninę Kumoryjską między morzem Mazów i Morzem Czarnym, nazwaną Małym Zworem Bytów (Małą Bytozworą) oraz ziemie Kąpodachii. W Gołgolidii na Górze Welburz Bytyńcy założyli świątynie Dagów, Runów, Ładów i Dziewów. Ci szli pod wodzą Mirny, a także Skołopęty i Jelony, i tutaj osiedli. Pozostali Bytyńcy, wiedzeni przez Mirnę, dotarli do Wielkiej Bytozwory (Wielkiej Zwory Bytów), czyli cieśniny między Morzem Czarnym i Morzem Mora, a więc do półwyspu Tynii i Złotego Rogu. Mirna była założycielką obwaru Smirna. Jelona to żeńskie imię. Była ona kapłanką, także jedną z Mazonek, czyli wojowniczek plemienia Mazów, którzy później po zjednoczeniu z Serbami stali się szczepem, a potem po wchłonięciu jeszcze innych plemion – ludem Serbomazów. Od niej wywodzą się zaklinaczki-czarodziejki – jelony.
      Dziejopisowie romajscy powiadali, że w wyniku wyprawy zdobywczej mlekomedirskiego wareona Sezostrisa, nazywanego też Senweseretem, który wojował ze Skołotami, udało mu się podbić Kąpodachię i Gołgolidię a także obejść w koło Morze Czarne i pokonać Bytyńców w Mężogątji nad Danaprem, a potem zdobyć Drację i Gątię nad Dunajem, aż w końcu został pokonany i zagnany z powrotem do Mlekomediru. Powiadają oni, że w wyniku
      tej wojny to jednak Skołoci zapanowali nad różnymi krajami Małej Mazji. Zatem wbrew opinii Romajów chyba musieli ją wygrać. Jednak to nie z powodu wojny z Sezostrisem
      Skołoci zapanowali nad Małą Mazją – panowali tu prawem Widnura i Bierłty-Obdzierły (Abarisa). Mazonki były od zawsze żeńską harmią Ludu Mazów.
      To wtedy mieli wyjść Skołoci Mążogątowie (Mynżanie) oraz Bytyńcy, Skrytowie, Drzewińcy i Cakonowie ze swoich północnych ziem nad Donem i Danaprem, a następnie przemierzywszy Hruszję i Drację-Dachię pójść na południe do Małej Mazji. Ci dowodzeni przez Skołopętę i Jelonę utworzyli państwo w Kąpodachji, pokonując tamtejszych mieszkańców. To sam Bierło Pierwszy Wielki z nabożną czcią odnowił obwar Sargę i wyposażył go starannie we wszelkie potrzebne pożytki. Posłał też jedną drużynę wojów oraz sześciu drzewidów na Górę Welburz, by odnowili tam kącinę i złożyli obiaty Runom oraz Ładom, przed czekającymi ich wielkimi bitwami w Mlekomedirze. Tak się stało. Drzewidzi pozostali na Welburzu, stanowiąc gromadę Sześciu Założycieli Zakonu kapłów-wojowników Jughasów. Jughasowie na Górze Welburz, zwanej przez Romajów Elbrusem, stworzyli grumadę wojów kapłów, służących bogom Wojny i Pioruna. Z biegiem wieków powstała tam świątynia, której działanie objęło także ród Rodów i inne boskie rody. Sami Jughasowie znani byli jako Juhasowie, Hasowie, Asowie, Asdęgowie, Asanowie, Aspanowie, Waćpanowie. Kiedy wokół Welburza bezwzględnie zapanowali Romaje i Persowie, włączyli się oni w plemię Halanów jako ich straż przyboczna. Tak zwierzchność nad nimi dostał Chorjusz Rezor z Sargi. Dlatego Skołoci z Północy zaciekle wciąż bronili tych właśnie legendarnych ziem założycielskich swego królestwa w Małej Mazji. Było pewne, że z nich jako ostatnich się wycofają, jeżeli kiedykolwiek je sobie odpuszczą. Wszak Pierwsze Prawo Sistanu brzmiało: Nic co kiedykolwiek było Sistańskie nigdy nie przestaje takie być. Lepiej było ich ominąć. Tak więc pierwsze wyznaczone na atak miejsce wydawało się teraz spalone. Było tam koło dwóch setek zbrojnych przeciwnika a ciągnęła cała grupa Mazonek i Pałkinów Łyskowickich pod wodzą Czarnej Księżniczki ze Świątyni Karaimskiej. Mimo, że ptak był zmęczony Trojgłazych szybko sporządził wiadomość, zamocował ją wokół kończyny zwierzęcia i puścił go z nakazem by odnalazł Ruddraka Szarolisa, czyli Synszaraskuna. Trzeba było podążyć prosto ku ewentualnemu drugiemu miejscu potyczki omijając to pierwsze. …..”

      • Jaksa z Miechowa ma w herbie smoka.
        Potwierdzenie najstarszej czesci rodziny krolewskiej, ktora rzadzila na tych terenach ,ktora pochodzi od Drakow-Dragow- Dagow – smokow.
        Legendarny krol Dag pochodzil z Norwegii, ale jego przodkowie mogli byc nawet z Islandii, gdyz opowiadaja o tym stare Sagi Islandzkie.

    • Chciałbym jeszcze dopytać o Egipt. Czy te ich polsko szeleszczące nazwy typu Szeszonk,Hatsepszut to jakieś pokłosie kontaktów z naszą częścią Europy? Na blogu Wspaniała Rzeczpospolita jest artykuł o starożytności języka polskiego, w którym nazwę egipskich bogów Horusa i HatHor autor wywodzi od Hora- Góra.

  2. „Taki prosty związek między mianem a czynnościami i obiektami/narzędziami/symbolami magicznymi nazwanymi owym mianem zachował się tylko i jedynie wśród Słowian” (vide: Ouroboros – OR z bORu wyORAny, czyli dowody na starożytność Polski Słowiańskiej w Kronice Dzierzwy – prezent na Święto Niepodległości)
    „Łużyccy chłopi nago, oborali całą wieś, tworząc w ten sposób magiczny krąg chroniący wieś.” (vide : Anna Pawlak – Folklor Łużyc i wierzenia , http://bialczynski.wordpress.com/slowianie-tradycje-kultura-dzieje/dzieje/ocalmy-luzyce-i-pamiec-polabia-galeria/anna-pawlak-folklor-luzyc-i-wierzenia/)

  3. W legendach Irlandzkich pojawia się motyw wyznaczania własności ziem, za pomocą orki – jeden z bogów uzyskał tak od króla całe królestwo które oborał dookoła w ciągu jednego dnia. W innym duńskim micie bogini Gefion w taki sam sposób wydębiła od władcy Szwecji całą wyspę Zelandię.

    • To mi przypomina sztandar Pendragona z „Mgieł Avalonu”, na którym wymalowany był właśnie smok. Niestety katolicka królowa Ginewra wymogła na Arturze, żeby zamiast niego szedł do walki pod sztandarem katolickim.

  4. Bardzo ciekawe tłumaczenie znaczeń wyrazów!

    Harja, Aria, Oria,…Harowie, Górale, Oracze, czy Orły… tyle wspólnych znaczeń..? Ciekawe, czy H było pierwsze zanim przeszło w G, czy odwrotnie? Wygląda na to, że H jest starsze… ach te magiczne laryngały…

    P.S.
    „Czyżby sięgające starożytności korzenie Słowiańszczyzny były rzeczą w tradycji Polski niemile widzianą? Każdy inny naród wszak chętnie by się do takiego pochodzenia i pozycji w dziejach przyznał?! Czy przewodzą nam, Narodowi Polskiemu, jacyś obcy – Obcy Pasażerowie Nostromo – Reptile?! ”

    Chyba każdy odrobinę myślący Polak, już wie, że rządzą teraz Nami mówiący po słowiańsku, obcy… Oni przecież pokazują do czego i kogo lubią się przytulić… i kogo i co lubią hołubić…
    Ze Słowiańszczyzną i Jej Tradycją nie mają oni nic a nic wspólnego… po za językiem, którym mówią…

    Przykład:

    http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Zadymiarze-zaklocili-Marsz-Niepodleglosci,wid,17024573,wiadomosc.html

    ~wojtek 27 minut temu
    To była parodia ochrony POlicji, przed czołem pochodu była grupa dziwnych zamaskowanych oprychów atakujących spokojny marsz – wystarczyło by aby przed czołem pochodu były samochody policji, nikomu na tym nie zależało. Na wiecu przed stadionem wdzierały się w spokojny tłum hordy policji z gazem – wszystko to wygląda na prymitywną – PeOwsko – POlicyjną ustawkę. Dziwne, dlaczego posłowie nie zajęli się postulatem Komorowskiego o zakazie noszenia kominiarek Kto się pod maskami kryje? Czyżby policyjni prowokatorzy?…..Za miejskie zniszczenia powinna zapłacić HGW razem z POlicją……

    P.S. do P.S.
    Pomijam, czy to święto jest obchodzone od 1937r, jako hołd dla Piłsudskiego itd. to mi się coraz mniej podoba, co od kilku lat zaczyna się dziać tego dnia… Jak nie tęcza, to „antyfaszyści” z Niemiec… itd… Komuś bardzo zależy, żeby akurat tego dnia były problemy…

    • Kolejny mundry mówiący po polsku, tym razem dla niemieckiej gazety… w Niemczech 😉

      http://wiadomosci.onet.pl/swiat/spiegel-o-obchodach-swieta-niepodleglosci-w-polsce/128f4

      ~Devil : Panie socjolog Pankowski niech pan idzie szukać hańby w polskim sejmie a jak pan myślisz , że wyjazd dwóch milionów polaków za granicę za chlebem to nie jest hańba ?.
      Powinien pan wiedzieć, że Polacy nie identyfikują się z władzą . Ordynację wyborczą ustawiono tak , że Polscy Obywatele nie mogą wybrać swych przedstawicieli , wieczni przyspawani do stołków „politycy” wręcz gardzą polakami . Czy to nie hańba, że nie ma w naszej ojczyźnie ordynacji jednomandatowej ?. Czy to nie hańba, że nie ma maksymalnie określonej kadencyjności ? i czy to nie hańba, że mamy następnego ukrytego okupanta działającego na wzór Moskwy ?. Panie socjolog nie widzisz pan korupcji wszędzie na szytach ,daj pan sobie na wstrzymanie .

      • Otóż i przekaz który posłał TVN, TVP Warszawa, Polsat, GW i inne sefardyjsko-niemieckie oraz ub/wsi media wraca do Polaków z Niemiec via niemieckie i sefardyjskie portale, gazety, telewizje. Be fe polaczki!!! Myśmy są guttt!!!

    • Ktoś obrał sobie za cel zeby taki przekaz szedł w świat i wiadomo kto to jest – ten kto ma Policę i kto rządzi Polską, bo to naprawdę żenująco szyte grubymi nićmi – tak jak w zeszłym roku. jest też inny cel – wewnętrzne skłócenie Polaków, podział na tych co popierają marsz i nie popierają, odseparowanie spokojnych ludzi z tego marszu – czyli rodzin z dziećmi i ludzi starszych. Sojusz wszystkich pokoleń wokół tego marszu i spokój wokół niego spowodowałby że na marsz rokrocznie szłoby nie 100.000 ludzi a milion. To by dopiero była zgroza i strach – taki tłum mógłby przejąć władzę 11 listopada w całej Warszawie – jednego dnia. I o to tutaj chodzi – trzeba ich pałować i rozpędzać żeby nie stworzyli Armii której transparent szedł w tym roku na czole pochodu. Świat ma dostawać też co roku przekaz o Polakach Ksenofobach Polakach Faszystach i kojarzyć Polaków z zadymami, oraz kojarzyć Polaków z faszyzmem i twórcami obozów zagłady.

      • Musi to szatan tak robi… albo podłe ufoki.., no bo kto inny? Skoro z reszta mamy taki „sukces i 25 lat wolności”… no to i to wszystko poniżej, to musi być nieprawda jakaś! Jakaś burżuazyjna propaganda, podżegaczy wojennych i innych wrednych kapitalistów! Eee… zaraz zaraz, teraz to my som kapitalisty..! Oups!

        http://www.biztok.pl/gospodarka/specjalisci-uciekaja-z-polski-tracimy-ogromny-potencjal_a18619

        W Europie nie ma drugiego takiego kraju: w ciągu dekady z Polski wyjechało najwięcej specjalistów spośród wszystkich państw Unii Europejskiej. – Polska realizowała model wzrostu w oparciu o tanią siłę roboczą, a nie o innowacje – mówi Biztok.pl prof. Krzysztof Rybiński. I to się teraz odbija czkawką.

        Podkreślamy, nie chodzi tu o liczbę wszystkich emigrantów, ale o osoby, które można zakwalifikować jako specjalistów. W tej dziedzinie wiedziemy prym: z danych Komisji Europejskiej wynika, że co dziewiąty specjalista decydujący się na pracę w zawodzie w UE poza krajem zamieszkania jest Polakiem.

        Od 2003 r. nasz kraj opuściło niemal 32,5 tys. specjalistów. A ile udało się ściągnąć na polski rynek pracy? Zaledwie 2,1 tys. profesjonalistów z innych państw. W efekcie mamy zdecydowanie najgorszy bilans w Europie.
        (…)

        Gość 12 listopada 2014 09:56:20
        No i dlatego, ze pracujemy za poldarmo to nasz „rozwoj” jest tak dynamiczny. Co bedzie jak wyjada wszyscy specjal;sci i sprywatyzujemy ostatnia fabryke, bo bankow juz nie mamy ? Chore panstwo

      • Muszę tu napisałem. WIDZIAŁEM FILM KTÓRY WYRAŹNIE POKAZUJE JAK STRAŻ MARSZU IDĄCA NA FRONCIE POCHODU PODNOSI DO GÓRY SZNUR ODGRADZAJĄCY MARSZ OD POLICJI I PRZEPUSZCZA WAHADŁOWO ZADYMIARZY W MASKACH Z WNĘTRZA POCHODU NA ZEWNĄTRZ I WRACAJĄCYCH Z 'AKCJI’ DO WNĘTRZA POCHODU. Nie wiem jaki to jest moment całej akcji i czy nie ma w tym manipulacji, ale zamaskowani bandyci byli przepuszczani w sposób zorganizowany przez Straż Marszu w pomarańczowych kamizelkach. Jeżeli ten materiał nie jest zmanipulowany to mamy do czynienia ze skrajną głupotą ORGANIZATORÓW Marszu.

  5. 1.
    Również widziałem ten film. Nie tylko w sposób zorganizowany straż marszu wpuszczała uciekających przed Policją bandytów lecz i podobnie ich wypuszczała, Niczym Grecka falanga, która podobnie prowadziła walkę. Straż przednia marszu, nikogo nie powinna wpuszczać do środka, a uciekających zadymiarzy szczególnie! Niestety, znane są środowiska mające siebie same za prawicowe, które żadnego prawa nie szanują podobnie jak ich lewicowi koledzy. Mam nadzieje, że dowiemy się kto w ten sposób współdziałał z zadymiarzami i po co?!

    2.
    Moim zdaniem, głoska 'h’ w słowach takich jak 'hara/góra’ posiada następujące pochodzenie; k > g > h, jak 'kora > kara > gora > góra > gara > hara’

    3.
    Zawsze uważałem, że pochodzenie nazwy 'Kraków’ wywodzi się nie od żadnych Kruków czy krakania bądż Greków (tutaj mamy pewne podobieństwo nazewnicze wprowadzające w błąd dawnych pisarzy niepotrzebnie szukających naszej chwały u starożytnych Greków, bo Grecja to właśnie Kracja/Gratija czyli kraina górzysta, podobnie jak Thracja/Tracja), tylko od 'wzniesienia/góry’ (ha, ka/ko) oraz 'mocy’ (’ra’). Gniazdo Krakowa czyli Wawel. (wa-wi-el ; tu – widoczna – to/miejsce) stoi na białej skale bodajże z wapienia. Byla jak najbardziej wzniesiona pond okolicznym terenem i biała, czyli widoczna z daleka. Czy więc Kraków to dawniej Harakow < Karakow? Czyli 'ka-ra-ko-ow' ; ('ka-ra' ; 'wzniesienie – moc' ; 'gora') czyli 'kara-ko-ow' ; 'wzniesienie – koło – ma/owo' ? 'Wzniesienie mocy w okręgu' lub samo 'wzniesienie w okręgu' lub 'góra która ma okrąg/palisadę/mur w kształcie koła'? . Pobliskie Karpaty, czyli 'Garby/Góry/Karpy', też są na starożytną głoskę 'k'. CZYŻBY DAWNEGO MURU NALEŻAŁO SZUKAĆ WOKÓŁ WAWELU, U PODNÓŻA GÓRY? A może chodziło o zwykłe, rytualne zaoranie wzgórza wawelskiego o czym pisze C. Białczyński? Zastanawiam się, jak precyzyjnie powiązać legendę o smoku z nazwą Kraków? Sądziłem, że mogło chodzić w niej o władcę scytyjskiego przechadzającego się w łuskowatej zbroi, lecz to nie ma związku z nazwą tylko legendą.

    4.
    Uważam od pewnego czasu, że nazwa starej słowiańskiej jednostki administracyjnej 'opole' nie wywodzi się od budowania grodu czy wsi 'przy polu' czy ich niejako oparcia 'o – pole', tylko od grodu w kształcie okręgu wokół którego powstawała większa wieś. Wystarczy inaczej nieco odczytać morfemy tego słowa, poprzez inny podział sylabiczny i dostrzec zanik ostatniej głoski 'h' , jako; 'opo-leh' gdzie 'e' wyszło po przemianie celtyckiej od 'a', czyli 'opo-lah' co znaczyło 'opo(dal) – lach' ; 'blisko – wodza/władcy (lach)". Możliwy jest jeszcze inny wariant, bardziej starożytny, np.: 'oko-lach' jeśli 'k' mogło przejść tutaj w 'p', czyli 'okrąg/lub/nadzór – władcy'. Zbliża się znaczenie tego terminu do "wężowej" tradycji opisanej przez C.B. Grecy przejęli od Słowian nazwę tej jednostki do oznaczania swoich miast, jako 'polis'.

    5.
    Nawet dawni Żydzi, czcili w pewien sposób a przynajmniej szanowali, wizerunek "węża", czyniąc sobie jego obraz miedziany na palu z drzewa i patrząc na niego z wiarą, by wyleczyć sie z jadu ukąszenia przez węże na pustyni. Przedziwnie, niektórzy teolodzy nawiązują w tym wydarzeniu do osoby Jezusa. Jak to możliwe, by póżniejszy szatan – wąż, by tym, który uzdrawia? Ewidentnie, mamy tutaj opisaną przez C.B. manipulację polegającą na zarzuceniu dawnych wierzeń i ich symboliki.

    • Nie chcę być uszczypliwy, ale o tym „od grodu w kształcie okręgu wokół którego powstawała większa wieś” to mnie już w szkole podstawowej uczyli (tak to przynajmniej zapamiętałem).
      A tutaj coś o symbolice węża „na drewnianym palu” „Na Krasu in, kot je pripomnila prisotna učiteljica Nada Šircelj, tudi na bistriškem koncu, so verjeli, da na Veliki šmaren (15. avgust) kače plezajo na drevo. Dr. Hrobat Virlogetova razloži, da to dejanje mitološko gledano privede do spopada Velesa in Peruna. Veles v obliki kače spleza na drevo življenja, kjer ni njegovo mesto. Perun se razjezi in kačo z gromom in bliskom prežene dol h koreninam, v svet mrtvih in ponovno se začne pomlad. Dan tega kozmičnega spopada je najpomembnejši koledarski dan v slovanski mitologiji, ki je bil morda kasneje prenesen na enega največjih krščanskih praznikov. „.
      (Hudič, duša umrlega in utelešenje Velesa – http://www.park-skocjanske-jame.si/cgi-bin/news.cgi?action=detail&id=228&kajje=3) .
      P.S.
      Ciekawe, czy u nas, tak jak w Słowenii, jakaś instytucja urządza takie spotkania, na których w sposób naukowy młodzieży przybliża się taką tematykę?

      • 1)iestety oficjalna nauka nie mówi, że od grodu, tylko od 'pola’, co jest według mnie błędem. Cyt. „Opola były tworzone jeszcze w plemiennych czasach przedpaństwowych, od połowy 1. tysiąclecia n.e. Termin ten określał nazwę lokalnego terytorium, na którym mieszkała wspólnota sąsiedzka wspólnie broniąca się przed wrogiem. „O-pole” oznaczało społeczność sąsiedzko-lokalną zamieszkującą wokół pasa pól uprawnych i pastwisk czyli na około pola, które stanowiły podstawę ich bytu[16]. Organizacja opolna przetrwała do późnego średniowiecza. Opola były podokręgami kasztelanii i stanowiły najniższą jednostką administracyjno-podatkową w Polsce średniowiecznej.”
        2)Proszę o przetłumaczenie tekstu Słoweńskiego, bo wszystkiego nie rozumiem a mnie zaciekawił.

    • http://www.etymonline.com/index.php?term=polis

      polis (n.) „ancient Greek city-state,” 1894, from Greek polis „city, one’s city; the state, citizens,” from PIE *pele- „citadel, enclosed space, often on high ground” (cognates: Sanskrit pur, puram „city, citadel,” Lithuanian pilis „fortress”).

      http://en.wiktionary.org/wiki/%CF%80%CF%8C%CE%BB%CE%B9%CF%82

      Alternative forms πτόλις (ptólis) Epic

      Etymology
      From Proto-Indo-European *tpolH-, o-grade form of *tpelH- (“fortification”). Cognate with Sanskrit पुर (pura, “city”) and Lithuanian pilis. Irregular accent on genitive πόλεως (póleōs) is due to a quantitative metathesis from older πόληος (pólēos); genitive plural imitates genitive singular.

      http://www.myetymology.com/greek/polis.html
      Etymology of the Greek word polis (πόλις) the Greek word polis, πόλις (a town (properly, with walls, of greater or less size)) derived from the Proto-Indo-European root *pelə-

      http://en.wikipedia.org/wiki/Polis

      (…) Polis (/ˈpɒlɨs/; Greek: πόλις [pólis]), plural poleis (/ˈpɒleɪz/, πόλεις [póleːs]) literally means city in Greek. (…)

      http://ancienthistory.about.com/od/greeceancientgreece/g/polis.htm

      Definition: The polis (plural, poleis) was the ancient Greek city-state. The word politics comes from this Greek word. In the ancient world, the polis was a nucleus, the central urban area that could also have controlled the surrounding countryside. (The word polis could also refer to the city’s body of citizens.) This surrounding countryside (chora or ge) could also be considered part of the polis. Hansen and Nielsen say there were around 1500 archaic and classical Greek poleis. The region formed by cluster of poleis, bound geographically and ethnically, was an ethnos (pl. ethne).
      (…)

      P.S.
      Mi to zwyczajnie wygląda na pala – polis i palisadę – poleis… Palisada na Górze/Na górze palisada – (n)A H/G(o)RO POLIS – AKROPOLIS
      O-POLE to też może znaczyć – okrągła palisada, palisada w kształcie O-kręgu…

      • Może być 'palisada’, czyli również od starożytnego grodu (’pa-al’ ; 'na – wysokim’ (nasypie?)). Interpretacja warta głębszej analizy. W końcu 'polis’ to miasto greckie a nie byle wieś, która miała do czynienia też z okręgiem pól. Może więc chodzić albo o władcę (lach) w grodzie albo o widoczne cechy grodu, lecz wyrażnie jest to miejsce szczególnie silne, osobą właściciela lub jego umocnieniem.

      • Jednak moim zdaniem (tak jak wszystko co napisałem bez cytatu, jest tylko moim zdaniem), bliżej jest terminowi 'opole’ do morfemu zaimkowego 'po’ czyli 'do/to/tak’ jak kiedyś 'no’ twierdzące, niż 'pa’ czyli dawnego 'na/ma/ta’. Bardziej mi odpowiada zaimek 'po’ bądż 'o-po’ do urwanej głoski 'leh’ czyli 'o-po-leh’, niż 'pa’. Mielibyśmy raczej zachowane brzmienie zaimkowe w postaci 'opale’ , czyli od 'palisady obronnej’ jak Pan to sugeruje. zaimki, tworzyły kontekst logiczny z rdzeniami morfemicznymi. Inaczej je się odczytuje. Nie spotkałem zjawiska językowego, by były zmieniane bez sensu.

      • Na mnie kolejność ew. wymiany samogłosek, spółgłosek, czy innych magicznych odtwarzanych części mowy, jak np. tajemnicze laryngały, nie jest aż tak ważna, aczkolwiek spotkałem się z jej różnymi wyjaśnieniami i o ich następstwo toczyły i toczą się językoznawcze bitwy… jak np. hinduska hindutva contra germańscy allo-allo… o rzekome pierwszeństwo „e” nad „o”, rzekomy brak „a”… i takie tam…

        Czy np. takie Ateny, czy Sparta i inne tzw. pra/proto-helleńskie/greckie miasta/polis nie były kiedyś wszystkie jakąś zwyczajną VIS-JĄ, wsią, vik..? Założę się że były, tak jak taka większa kananejska wieś, na której po upadku dynastii Omridów (najazd Asyrii w tzw. 722 pne i zniszczenie ich państwa), zbudowano stolicę wygląda na to, że pierwszego państwa judejskiego…

        Wszyscy pochodzimy ze wsi… albo ze stepu… no albo z lasu, jak np. Finowie…

    • (…) Wystarczy inaczej nieco odczytać morfemy tego słowa, poprzez inny podział sylabiczny i dostrzec zanik ostatniej głoski 'h’ , jako; 'opo-leh’ gdzie 'e’ wyszło po przemianie celtyckiej od 'a’, czyli 'opo-lah’ co znaczyło 'opo(dal) – lach’. (…)

      Nie chcę się czepiać, ale co to wszystko znaczy i na jakiej podstawie/źródle opiera się ten osąd? Co to jest „przemiana celtycka” i co to ma wspólnego ze słowiańskim (a właściwie PIE) wyrazem pole/pelə itd?

      P.S.
      „Moim zdaniem, głoska ‚h’ w słowach takich jak ‚hara/góra’ posiada następujące pochodzenie; k > g > h, jak ‚kora > kara > gora > góra > gara > hara’”

      Mamy Bharat, Haria a nie mamy Bgarat i Garia… Od co najmniej 3.500 lat…

      • góry na początku drogi protosłowian (R1a) z Azji; Karakorum, Karpaty, Kunlunshan, Kysylkum, Kashmir (’ka-si-mir’ ; 'krzywy/górski-śnieżny/jasny/świetlisty-świat’?), Kaukaz. wychodzę z założenia że podstawą dla terminu góra jest starożytny morfem oznacząjący krzywiznę, czyli 'ko/ka’ jak 'koło/kało’ , nie 'hało’. Takiego nie było. Trudnością jest wtórna wędrówka do Indii i Azji Arjów, która mogla nadać wymienione nazwy.

      • Oczywiście chodzi o Karpathy greckie, górzyste wyspy. Doi tego inne obszary górzyste; Karialicja w Indiach, Kapadocja, Kurdys-stan. Wszystkie te jak i poprzednio wymienione góry, są na drodze R1a do Europy z południa przez Bosfor oraz w Europie na początku trasy do koliby Kosowskiej która tez jest na 'ko’. To nie przypadek. Fonika głoski 'h’ ma ponadto daleko do 'k’ i 'g’. Zaś obie pozostałe głoski, są sobie bliskie brzmieniem, czyli wysokością tonów i podobieństwem fonicznym. Dlatego wątpliwym jest, (chociaż wszystko możliwe, dowodów nie mamy, językoznawstwo prahistoryczne to teorie, tak jak język PIE o którym Pan pisze, na pewno nie istniał, gdyż nie jest możliwym aby na obszarze od Azji – Indii po całą Europe istniała jedna mowa! Natomiast było i jest, podobieństwo języków europejskich i północnoindyjskich. To wpływ substratu/podłoża prasłowiańskiego z okresu wedrówki R1a i kolonizacji przez ta grupe Europy oraz wtórny wpływ odarjowy który przekazał do R1b – celtyckiej, pewne terminy przy jej przechodzeniu Kaukazu gdzieś ok. 5-4000 p.n.e gdy już tam byli Praarjowie) aby pochodziły od 'k; czy 'g’. Używana w Słowacji i Palestynie głoska 'h’ w takich terminach jak 'gara’, dla oznaczenia również góry jako 'hara’, może pochodzić więc od morfemu 'ha’ oznaczającego 'wiatr, oddech, życie’ nie zaś 'ka’ czyli krzywiznę. Drugi morfem, czyli 'ra’ , ma takie samo znaczenie i jest powszechny w tym sensie, czyli 'moc, wysoko’.

      • 1. Karakorum – G/Hara Korona – Korona Gór, Karpaty – Garbaty…

        2. http://en.wikipedia.org/wiki/Kunlun_Mountain_%28mythology%29
        (…)
        Name

        The Chinese name Kunlun 崑崙 (or 崐崘) is written with characters combining the „mountain radical” 山 with phonetics of kun 昆 and lun 侖. Alternate names for Kunlun shan include Kunling 崑陵 (with „hill”) and Kunqiu 崑丘 (with „mound”).

        The term „Kunlun” is theoretically semantically related to the term Hundun, or, hundun (Chinese: 混沌; pinyin: hùndùn; Wade–Giles : hun-t’un; literally: „primal chaos” or „muddled confusion”), sometimes personified as a living creature: and, also semantically related is the term kongdong (Chinese: 空洞; pinyin: kōngdòng; Wade–Giles : k’ung-t’ung; literally: „grotto of vacuity”), according to Kristofer Schipper (1978: 366). Grotto-heavens were traditionally associated with mountains, as hollows or caves located in/on certain mountains. The term „Kunlun Mountain” can be translated as „Cavernous Mountain”: and, the mythological Kunlun mountain has been viewed as a hollow mountain (located directly under the Pole Star), according to Schipper (1978: 365-366).

        Kunlun 崑崙 was anciently used to transcribe the southern people called Gurong, who were slaves in China. Edward H. Schafer (1985:46) quotes the Old Book of Tang description. „They are also called Kurung. They are the barbarous men of the islands, great and small, of the Southern Seas. They are very black, and expose their naked Figures. They can tame and cow ferocious beasts, rhinoceroses, elephants, and the like.” Schafer (1985:290) notes that besides Kunlun 崑崙, these southerners were occasionally written Gulong 古龍 or Gulun 骨論.
        (…)

        3. Kysylkum to… pustynia… 🙁

        http://www.finedictionary.com/Kyzyl%20Kum.html
        Kyzyl Kum Definitions
        n Kyzyl Kum a desert in Uzbekistan to the southeast of the Aral Sea

        The Kyzyl-Kum („Red Sand”) Desert lies just to the east of the Kara-Kum („Black Sand”) desert.

        Synonyms: kizil kum, qizil qum

        4. Kashmir

        http://www.etymonline.com/index.php?search=Kashmir
        Kashmir from Sanskrit Kashypamara „land of Kashyap,” said to be the name of a renowned sage. Related: Kashmiri.
        cashmere (n.) 1680s, „shawl made of cashmere wool,” from the old spelling of Kashmir, Himalayan kingdom where wool was obtained from long-haired goats. As a name for this kind of woolen fabric, favored for shawls, etc., it is attested from 1822.

        http://forum.wordreference.com/showthread.php?t=482445&langid=21
        Etymology
        The Nilamata Purana describes the Valley’s origin from the waters, a fact corroborated by prominent geologists, and shows how the very name of the land was derived from the process of desiccation – Ka means „water” and Shimir means „to desiccate”. Hence, Kashmir stands for „a land desiccated from water”. There is also a theory which takes Kashmir to be a contraction of Kashyapmir or Kashyapmeru, the „sea or mountain of Kashyapa”, the sage who is credited with having drained the waters of the primordial lake Satisar, that Kashmir was before it was reclaimed. The Nilamata Purana gives the name Kashmira to the Valley considering it to be an embodiment of Uma and it is the Kashmir that the world knows today.

        http://koshur.org/BNKalla.html
        ACCORDING to the Nilmat Purana, the land of Kashmir was occupied by a vast lake called „Satisara”. Modern geological observations have supported this legendary view. On the basis of this fact, the word „Kashmir” is derived from Sanskrit „Kashyapa + Mira” which means the sea lake or the mountain of sage Kashyapa. Kashyapa was the originator of Kashmir. In Kashmiri, it is called „Kasheer” and „Kashmir” in the Indian languages. Phonetically, „m” is eroded here as we find erosion in the word „Samudra” (ocean). „Samudra” changes into the form of „Sadur” (derived from Sanskrit Samudra in the Kashmiri language and „Samandra” in the Indian languages. „M” is retained in Hindi, Urdu, etc. but not in Kashmiri. Thus „Kashyapa + Mira” = Kashmir in the Indian languages other than Kashmiri and „Kasheer” in Kashmiri. Mir in English means the sea as Mariner in Latin Marinus (more- sea).

        The name of Kashmir does not occur in the Vedic literature. In the „Nadi Sukta” of Rig Veda, there is a hymn which mentions the name of Vitasta (in Kashmiri Veth and modern Jhelum). (…)

        P.S.
        Mamy inne góry/hory po drodze jak np. PAMIR, (z)HIMALAYA, ZAGROS, TAURUS…
        Nie jestem zupełnie przekonany o tym, że dźwięk „K” był używany wcześniej niż, „G”, czy „H”… Uważam, że nie przedstawiono tu na to żadnego dowodu, a ja wskazałem na inne możliwe rozwiązania.

      • ORLICKI said, on 14 Listopad 2014 at 9:50
        „Oczywiście chodzi o Karpathy greckie, górzyste wyspy. Doi tego inne obszary górzyste; Karialicja w Indiach, Kapadocja, Kurdys-stan. Wszystkie te jak i poprzednio wymienione góry, są na drodze R1a do Europy z południa przez Bosfor oraz w Europie na początku trasy do koliby Kosowskiej która tez jest na ‚ko’. To nie przypadek. (…)

        Tak np. Galicja w Azji Mniejszej… (Wiem, wiem, droczę się, bo to Celtowie w tzw. 3w pne… późno, ale są i inne Pamir, Himalaje, Zagros…)

        „Fonika głoski ‚h’ ma ponadto daleko do ‚k’ i ‚g’. Zaś obie pozostałe głoski, są sobie bliskie brzmieniem, czyli wysokością tonów i podobieństwem fonicznym. Dlatego wątpliwym jest, (chociaż wszystko możliwe, dowodów nie mamy, językoznawstwo prahistoryczne to teorie, tak jak język PIE o którym Pan pisze, na pewno nie istniał, gdyż nie jest możliwym aby na obszarze od Azji – Indii po całą Europe istniała jedna mowa!”

        Dowód na niezrozumienie zagadnienia tzw. PIE i typowe „widzi mi się”. Wystarczy przeczytać trochę np. Kłysowa i Rożańskiego i wtedy nie będzie potrzeby tworzenia potworków. Kilka tysięcy lat w tę czy we wtę… robi różnicę…

        „Natomiast było i jest, podobieństwo języków europejskich i północnoindyjskich.” – Za to odkrycie należy się Nobel!

        „To wpływ substratu/podłoża prasłowiańskiego z okresu wedrówki R1a i kolonizacji przez ta grupe Europy oraz wtórny wpływ odarjowy który przekazał do R1b – celtyckiej, pewne terminy przy jej przechodzeniu Kaukazu gdzieś ok. 5-4000 p.n.e gdy już tam byli Praarjowie) aby pochodziły od ‚k; czy ‚g’. ”

        Proszę w końcu podać jakieś dowody na coś, np. jaką pracę naukową, która to potwierdzi na podstawie genetyki a nie tylko jakiegoś widzi misie!

        „Używana w Słowacji i Palestynie głoska ‚h’ w takich terminach jak ‚gara’, dla oznaczenia również góry jako ‚hara’, może pochodzić więc od morfemu ‚ha’ oznaczającego ‚wiatr, oddech, życie’ nie zaś ‚ka’ czyli krzywiznę.”

        To są zwyczajne domniemania i naciągania faktów, pod ustalone wcześniej założenia… A może pochodzić i od „qura”… od ptaka z krzebieniem na głowie..? 😉

      • Zamieszczam tu mapkę min z nazwami łańcuchów górskich na tej drodze R1a…:
        Ural, Altaj, Sajan, Tien Szan, Pamir, Himalaya…

        http://www.sino-platonic.org/complete/spp190_horse_old_world.pdf

        SINO-PLATONIC PAPERS Number 190 June, 2009
        The Politico-Economic Impact of the Horse on Old World Cultures: An Overview by Pita Kelekna

        A co dodatkowo z Alpami, Górami Dynarskimi, Tatrami… z całymi tzw. Bałkanami jak:

        „Pasma górskie Półwyspu Bałkańskiego należą do grupy alpidów (Góry Dynarskie i Bałkan) oraz hercynidów (Masyw Rodopski – Riła z najwyższym szczytem półwyspu – Musałą, Pirin i Rodopy, Hellenidy – Pindos i Szar Płanina).”..?

        Nigdzie ni ma „K”… w początkach nazw… jak i w Sudetach, Beskidach, Bieszczadach…

      • http://en.wikipedia.org/wiki/Kurdistan

        Kurdistan (About this sound (listen) (help·info) „Land of the Kurds”;[3] also formerly spelled Curdistan;[4][5] ancient name: Corduene[6][7][8][9][10][11][12]) is a roughly defined geo-cultural region wherein the Kurdish people form a prominent majority population,[13] and Kurdish culture, language, and national identity have historically been based.[14]
        (…)

        http://en.wikipedia.org/wiki/Corduene

        Corduene (also known as Gorduene, Cordyene, Cardyene, Carduene, Gordyene, Gordyaea, Korduene, Gordian; Armenian: Կորճայք Korchayk; Greek: Κορδυηνή; Hebrew:[1]קרטיגיני ) was an ancient region located in northern Mesopotamia, present-day south-eastern Turkey and northern Iraq.

        According to the 1911 Encyclopaedia Britannica, Gordyene is the ancient name of the region of Bohtan (now Şırnak Province).[2] It is mentioned as Beth Qardu in Syriac sources and is described as a small vassal state between Armenia and Persia in the mountainous area south of Lake Van in modern Turkey[3] Corduene must also be sought on the left bank of the Tigris.

        It has been cited as the country of the Carduchians, a fertile mountainous district, rich in pasturage.[4] The three principalities of Corduene, Moxoene, and Zabdicene are referred to as Carduchian dynasties by Toumanoff.[5] The Kingdom of Gordyene emerged from the declining Seleucid Empire and for most of its history, it was a province of the Roman Empire[6] and acknowledged the sovereignty of Rome.[7] From 189 to 90 BC it enjoyed a period of independence. The people of Gorduene were known to have worshipped the Hurrian sky God Teshub.[8]

      • Jarek said, on 16 Listopad 2014 at 15:43
        Nie kumam bazy , ale akurat nazwa „Beskid(y)”, Magura etc. są pochodzenia wołoskiego.(…)

        Ma-Gura – czy nie Moja Góra?… No bo chyba nie Ma Kura? 😉

        Chodzi o to, że teoria, że niby morfem „ka”, był pierwszy (w tym i dźwięk „K”) i pochodził od wyrażenia „wysoko, góra itp.”, nie znajduje potwierdzenia w niczym, a właściwie, wygląda na to, że było dokładnie odwrotnie i to dźwięk „G”, był pierwszy niż „K” i że na tej podstawie, nie można twierdzić, że morfem „ka” oznacza to co niby ma oznaczać… Tak to wygląda w świetle dowodów, które znalazłem i tu przedstawiłem…

        Dodatkowo, np. wg.

        http://www.ebook3000.com/J–P–Mallory-_-In-Search-of-the-Indo-Europeans–Language–Archaeology–and-Myth_36083.html

        strona 16, są podane przykłady na zmiany, jakie dokonały się w np. rzekomym języku jakimś, przed-germańskim i jego następcach, a mianowicie:

        we współczesnym germańskim angielskim słowo: field (pield, jak pielić?), oznacza – pole, to samo
        w Sanskrycie to – arjas,
        w Grece (jakiejś tam) – to agros,
        w Łacinie to – ager,
        w tzw. j. gockim/gothic to – akrs

        I teraz najzabawniejsze, że tzw. j. gocki/gothic zastępował dźwięk”G” dźwiękiem „K”, tak że wcześniejsza odtworzona forma przed-gocka musiała wyglądać jak *agras…

        P.S.
        A teraz dzikie pytanie, jak wywieźć field z *agras? 🙂 No allo-allo mocarze intelektu, do dzieła!

      • Przy okazji, wychodzi jak stare mogą być zapożyczenia od prasłowiańskie, starsze nawet niż Hetyci/Nesi, Huurri/Mittani itd… i znów zahaczamy o Kaukaz i kultury jak Maykop i Kura-Araxes…, a jak się jeszcze dołoży późniejszą, kolejną migrację po drugiej stronie jeziora/morza Kaspijskiego… to mamy ciekawą układankę…

        http://en.wikipedia.org/wiki/Hurrians

        The Hurrians (/ˈhʊəriənz/; cuneiform: ????????????; transliteration: Ḫu-ur-ri) were a people of the Bronze Age Near East. They spoke a Hurro-Urartian language called Hurrian, and lived in Anatolia and Northern Mesopotamia. The largest and most influential Hurrian nation was the multi-ethnic kingdom of Mitanni, the Mitanni being perhaps an Indo-European-speaking people who formed a ruling class over the Hurrians. The population of the Indo-European-speaking Hittite Empire in Anatolia included a large population of Hurrians, and there is significant Hurrian influence in Hittite mythology. By the Early Iron Age, the Hurrians had been assimilated with other peoples, except perhaps in the kingdom of Urartu. According to a hypothesis by I.M. Diakonoff and S. Starostin, the Hurrian and Urartian languages are related to the Northeast Caucasian languages.
        (…)

        P.S.
        Ḫu-ur-ri… znów to jakoś dziwnie blisko brzmi… i nie ma tam „k”…

      • Jarek. Z Wołochami możesz mieć o tyle rację, że prawdopodobnie byli kontynuatorami dziedzictwa Chazarów. Wizerunek zaś biesa jako żywo kojarzy się z tym narodem. Być może po rozbiciu tej potęgi część z nich schroniła się w górach, skąd obecnie mamy BESkidy, czy BIESzczady. Pzdr.

        • Etymologie Beskidów i Bieszczadów – podałem w Księdze Tura już 2000 roku w oparciu o Brucknera ale przede wszystkim najlepszy słownik Sławskiego.

      • Po pierwsze z Wołosami w naszych górach nie wiązałbym raczej żadnych mitycznych teorii. W dużej mierze zostali tu ściągnięci z przyczyn stricte ekonomicznych w celu pozyskiwania i uprawy ziemi na terenach podgórskich/górskich, czym poza nimi nikt nie chciał się parać. Po drugie z uwagi na charakter prawny ich osadnictwa nie była to jednorodna etnicznie grupa osadnicza, gdyż w wielu przypadkach był to po prostu pewien styl życia, który wybierały również osoby z innych kręgów kulturowych. Po trzecie już na Bałkanach z uwagi na ten właśnie nieco archaiczno/pastersko/koczowniczy styl życia wyparci zostali z wartościowych pod względem ekonomicznym pastwisk w dolinach. Potem pod naporem Turków przemieszczali się wzdłuż grzbietów górskich. Koniec końców dotarli chyba aż na Morawy. Jednak nie wszystkie nazwy gór w Beskidach zostały prawdopodobnie przez nich nadane. Jestem na „tropie” ciekawego tematu i jak zbiorę jeszcze trochę materiałów, napiszę u siebie krótki, ale treściwy wpis. Zapowiada się, mam taką nadzieję, nie lada ciekawostka. pozdr.

        • Nazwy Harpatów, Tartarów, Pieniny, Krakonoszy-Harhoniszy, Harzu, Bieszczad i Beskidów są stare jak świat. Skoro ludność była tui ciągła to czemu nazwy miałyby być zmienne, mogły ewoluować z językiem ale nie powinny zostać zapomniane (generalnie, mogą być oczywiście wyjątki). Tylko przyjęcie całkowitego zaniku tutejszej ludności usprawiedliwiałoby zanik ciągłości nazewnictwa gór i rzek. Migracja Wołoska to zjawisko chyba średniowieczne, więc bardzo późne, wywołane rzeczywiście inwazjami Turków/Tatarów.

      • Główne pasma zapewne poddają się tak rozumianemu nazewnictwu. Warto jednak pamiętać ,że gospodarka górska z uwagi na klimat rządzi się swoimi prawami i o ile zapewne w dolinach, z uwagi na łatwiejsza gospodarkę, ludzie cały czas pomieszkiwali , to wysoko w górach rzecz może być dyskusyjna. Tymczasem dla Wołosów była to norma i po prostu styl życia. Wiele, jak nie większość obecnego nazewnictwa związanego z górami w tym toponimy typu: Magura, Jaworzyna , hala itp. to ich spuścizna. Jeszcze nie tak dawno w XX w. ludzie tutaj mieszkający na pytanie kim są , odpowiadali, że „stela”. Ich domem były góry, a nie ojczyzny.
        Z naukowego punktu widzenia wiedza o zamierzchłych czasach w tych rejonach stale posuwa się jednak do przodu i niegdysiejsze „pustynie” okazują się być całkiem dobrze funkcjonującymi w tamtych czasach społecznościami
        http://www.muzeum.bielsko.pl/strona.php?jezyk=pl&tresc=str_archeo&artykul=174

    • „Nawet dawni Żydzi, czcili w pewien sposób a przynajmniej szanowali, wizerunek „węża”, czyniąc sobie jego obraz miedziany na palu z drzewa i patrząc na niego z wiarą, by wyleczyć sie z jadu ukąszenia przez węże na pustyni.”

      Czy mowa tu o plemieniu A-Brahmana, czy o Hebrajczykach/Habiru, czy o Izraelitach, czy o Judejczykach, czy innych? Kto z nich przynajmniej szanował wizerunek węża? Termin „żyd” określa jedynie przynależność religijną, jak „krześcijanin”, „muzułmanin”, czy „poganin”…

      • http://pl.wikipedia.org/wiki/Kr%C3%B3lestwo_Izraela_%28pa%C5%84stwo_p%C3%B3%C5%82nocne%29

        Królestwo Izraela – starożytne państwo na Bliskim Wschodzie, obejmujące znaczne tereny Palestyny. Powstało w wyniku rozpadu zjednoczonego państwa żydowskiego w 931/930 p.n.e., istnieć przestało w wyniku inwazji asyryjskiej w 722 p.n.e. Jego kolejnymi stolicami były Sychem, Penuel, Tirsa i Samaria. Przez historyków nazywane państwem północnym, dla odróżnienia od istniejącego na południu królestwa Judy.

        Większość informacji na temat tego państwa dostarcza Biblia, jednak, w odróżnieniu od wcześniejszych dziejów Izraelitów, wielu wiadomości dostarczają także pozabiblijne źródła pisane oraz badania archeologiczne.
        (…)

        Wygląda na to, że to ci tzw. „dawni żydzi” mogli czcić wizerunki węży… Pytanie kim tak naprawdę byli ci ludzie… Przy okazji:Sam-Aria, L-judzie/L-Jude…
        Nawet i ta nazwa jest zapożyczona, jak Semele, to tylko Zemele/Ziemia… Dzizas, Jesus, Jesse, Jasny… Jesień… Drzewo Życia, znaki, pismo… itd. Nic tylko plagiaty i zniekształcenia…

  6. Wy-pal-ać las, przygotowywać wy-pal-one pole pod o-pole, zbudowane z bali i pali, o-kolone palisadą… a w jego osi postawić pal-wana Świętego Wita…

  7. W „Starej baśni” jest fragment o tym, jak Piastun zakładając nowy gród, Kneźno, oboruje miejsce:
    „Nadszedł tedy dzień zakładzin grodu, a słońce wstało jasne i wesołe, aby mu przyświecać. Piast ze starszyzną, wojewodami, gęślarzami i wróżbitami wyciągnął w pole, gdzie, starym obyczajem, parą wołów czarnych oborać miano granice przyszłego grodu.

    Lecz stało się, że gdy o wszystkim zawczasu miano staranie, o wołach, i pługu nie pamiętał nikt i teraz dopiero postrzeżono, iż ich brakło. Frasunek był wielki. Wtem, gdy się tak rozbiegają na wsze strony oczyma szukając człowieka, co by zaradził na to, patrzą, na polu stoi bezpański pług nowy, parą wołów czarnych zaprzężony i czeka na pana, przewrócony do góry.

    Przyszedł tedy doń ze śpiewającymi pieśni gęślarzami Piast i starszyzna, kmiecie z Leszkami pomieszani – ujął go w rękę, odwrócił, zapuścił w ziemię, a woły, jakby nań czekały tylko, iść poczęły wolnym krokiem odwalając skibę czarną i lśniącą.

    Wtem, jak owego dnia walki, dwa ptaki białe ukazały się wysoko, lecąc nad głową orzącego, a dwa bociany, z obu stron pługa idąc, towarzyszyły mu nie trwożąc się ani śpiewem, ani gromadami ludu. Szli wszyscy za pługiem Piastunowym i kneziowską pierwszą skibą, którą wyorawszy na staję, najstarszemu po sobie oddał kneź pług rzekąc:

    – Skiba moja pierwszą niech będzie, ale nie jedyną; niech się wszelka siła składa na gród i stolicę; niech każdy do pługa ręki przyłoży, aby robota była zgodną i silną.

    – Łado! – wykrzyknęły gromady.

    Wziął tedy najstarszy z wojewodów pług naprzód po kneziu, po nim drudzy aż do ostatniego, dalej, kto chciał i mógł się docisnąć, choć na chwilę pługa dotykał. Tak oborano dokoła gród przyszły, zostawując tylko miejsce jedno na wrota.”

    O Uroborosie pisze z kolei Sapkowski:
    „-Od początku – poprosił Galahad. – Od samego początku…
    – Ta historia – powiedziała po chwili, szczelniej owijając się w piktyjski pled – coraz bardziej wygląda mi na taką, która nie ma początku. Nie mam też pewności, czy też się aby już skończyła. Strasznie się, musisz wiedzieć, poplątała przeszłość z przyszłością. Pewien elf powiedział mi nawet, że to jest jak z tym wężem, który capnie zębami własny ogon. Wąż ten, wiedz o tym, nazywa się Urobos. A to, że gryzie swój ogon, znaczy, że koło jest zamknięte. W każdym momencie czasu kryją się przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. W każdym momencie czasu kryje się wieczność.”

    Po hebrajsku miasto to ir.

    P.S. Nie ma przypadków, bo ostatnio szukałam informacji o Plemieniu Wężowym:)

      • BARDZO DOBRA ŹRÓDŁOWA STRONA Siergieja Rabczikowa. Runa Y = RA to bardzo interesujące. Wszystko nieprzypadkowe? Bo na to nakładają się znaczenia mowy magicznej, a także konstrukcja głośni człowieka, jako przekaźnik głosek do zapisu run – o czym pisze W. Kossakowski. Artykuł o piśmie vincza jako przekaźniku znaków runicznych i alfabetu łacińskiego dokłada do tego swoje, a etymologia morfemów swoje. Ciekawe materiały także dla tych którzy zajmują się głagolicą i runami oraz mową magiczną.

  8. Z tym opolem to akurat dobrze zapamiętałem , bo przedstawiano to w opozycji do lokacji na prawie magdeburskim (a więc w stylu „Ordnung muss sein”) i jako dziecku wydawało mi się to bardzo niepraktyczne,że wszędzie brak było kątów prostych tylko wszystko na okrągło ;-).

    „Na terenie Krasu (kraina geograficzna), jak zauważył obecny nauczyciel Nada Šircelj, (chyba ) w rejonie bystrzyckim, uważa się, że na Wniebowzięcie Najświętszej Marii Panny (15 sierpnia) węże wspinają się na drzewo. Dr. Hrobat Virloget wyjaśnia, że ta akcja z mitologii rzecz biorąc, prowadzi do konfliktu Perun i Velesza. Velesz w postaci węży wspina się na drzewo życia, które nie jest jego miejscem. Perun jest zły, piorunami i błyskawicami wygania węża do korzeni, do świata umarłych i ponownie rozpoczyna się wiosna. Dzień kosmicznego konfliktu, to najważniejszy dzień w mitologii słowiańskiego kalendarza, który być może później włączono do jednego z największych świąt chrześcijańskich. „.

    Tak mi wychodzi to tłumaczenie. Przyznam się ,że ten słoweński nie jest tak intuicyjny jak inne jęz.słowiańskie. Może więc opowieść o wieży Babel to mit dot. języków Słowian :-), a może to tylko kwestia „oczytania” się w tych tekstach .
    Pani dr. Katja Hrobat-Virloget biegle włada angielskim, więc zawsze może Pan zwrócić się też do niej bezpośrednio z prośbą o przetłumaczenie/tekstu/tematu. Mnie udało się uzyskać od niej pomoc, tyle że w innej kwestii.
    pozdr.

    • W jednym się zgadzam. Każda miejscowość władcy powstawała w oparciu o centrum w okręgu. Tak budowano, dla ułatwienia obrony, zacieśnienia szeregów, jak w taborze obronnym, a nie rozproszenia. To co zacytowałem z Wikipedii, powszechnie przyjęte przez oficjalna naukę, że 'opole’ wywodzi się od budowania przy polu a nawet wokół pola, to według mnie nieprawda. Pola były na zewnątrz. Nie budowano domów wokół pola jak sugeruje cytat, tylko w centrum. Nie byłoby możliwe, bronić się skutecznie biegając od chałupy do chałupy wokół okręgu. Nie broniono pola tylko życia.

      • Takie bzdury o opolu, na Wiki wypisują ludzie, którzy nigdy nie byli na typowo starej wsi polskiej. Są to jakieś dziwne wpływy wyobrażeń z amerykańskich prerii, wiekoobszarowych gospodarstw.
        Typowa stara wieś polska – słowiańska jest ściśle zabudowana, wyraźnie zamknięta w okręgu. Na zewnątrz są pola. Widać wyraźny charakter obronny. Mimo, że teraz nie ma palisady, to z powodzeniem można taką postawić.
        Typowe wsie niemieckie, to długie ulicówki, nie mające charakteru obronnego. Jadąc przez Niemcy, od Łaby na wschód, można wyraźnie rozróżnić, które wsie były założone przez Słowian, a które przez Niemców.
        Nawet stare miasta niemieckie, założone przez Słowian, utrzymały, w starym centrum, obronny charakter zabudowy w okręgu.

      • „Wieś” nie wywodzi się od „opola”. Słowianie dawno budowali ośrodki władzy, silnie umocnione, zalążki miast. Wsie były osadami rolniczymi, innymi od centrów rodu/władzy.

  9. Do „Rechot Aku”.

    Jeszcze raz o słowie „góra”.

    W odróżnieniu od Pana, nie posiadam wielkiej pewności czy głoska ‘k’, była w leksemie tytułowym przed ‘g’ bądź ‘h’.Zazdroszczę więc Panu, tej wiedzy językoznawczej którą daje pewność pierwszeństwa ‘h’ i ‘g’ przed ‘k’.

    Nie są też dla mnie żadnymi pewnymi źródłami, cytowane przez Pana fragmenty stron anglojęzycznych. Zachód już dawno ustawił historię oraz kulturę Słowian, w tym ich język, pod swoją ideologię kulturową i strategię polityczną. Zdominował również, kulturę starożytną, teoriami służącymi określonym celom politycznym wobec autochtonów Europy, czyli Słowian. W strategii tej, wiedza o kulturze i pochodzeniu mowy ludów Europy, jest niezwykle ważnym narzędziem manipulacji.

    Oczywiście zaglądam na zachodnie strony, nawet niemieckie. Bo wszędzie tam, znajdziemy fragmenty prawdy, której propaganda zachodnia używa dla zbudowania pewnej dozy prawdopodobieństwa. Jeśli więc prosi mnie Pan, o źródła moich dociekań, to ich przeważnie nie ma! Są one w logice, w intuicji, w mojej głowie a czasami to tylko poszlaki z innych źródeł, gdy są na tyle pewne, że można im zaufać – gdyż nie uważam za pewne, źródeł zachodnich ani rosyjskich czy innych Słowian, tylko przyjmuje te, które wywodzą się z oczywistych faktów. Był np. język staroczeski i posiada swoje słowniki, spisane ze starych tekstów. Podobnie, język staropolski. Był lodowiec i jego zasięg określono oraz daty występowania. Szukam pomiędzy nimi, sprawdzam teorie rodzime jak i zachodnie, lecz żadna nie jest fundamentem pewnym dla moich twierdzeń. Tworzę teorie, tak samo prawdopodobne jak teorie zachodnich „naukowców”, którym Pan ufa. Z tą tylko różnicą, że moje teorie uważam za bliższe prawdzie, gdyż z pozycji Polaka – Słowianina, jestem pewnym zagadnieniom bliższy intuicyjnie, mentalnie, językowo. Szczególnie, do badanych przeze mnie słów i rozumienia ich prasłowiańskich morfemów.
    Słowianie, byli w Europie już w okresie neolitycznym, z którego nie zachowały się pamiątki piśmiennicze a przecież ludzie posiadali już jakąś mowę, skoro potrafili wykonywać skomplikowane narzędzia, prowadzić wytwórczość rolniczą wymagającą werbalnej kooperacji społecznej. Mowa już istniała! Jakie więc Pana Anglicy, posiadają dowody, na takie czy inne pochodzenie pewnych słów, powstałych w tamtej epoce? Żadnych! Pamiątek piśmienniczych z tego okresu nie odnotowano. A przecież byli już protosłowianie w Europie!

    Wiemy natomiast, po badaniu genów i języków oraz sanskrytu, że kultura Arjów jest odsłowiańska i opanowała północne Indie oraz Mezopotamię, tym samym musiała przenieść tamże język słowiański w zapewne zmienionej postaci. Stąd, jeśli w „Polsce” rozciągniętej dawniej przez Wołyń do Kijowa, bliżej było do Arjów niż ludom żyjącym w Grecji, to nasze ‘g’ w słowie ‘gora/góra’, mogło zostać przemienione w ‘h’ poprzez ruso-scytów lub nawet wcześniejsze plemiona. Dlaczego to ‘h’ wyraźnie występuje na południu gdzie docierali Celtowie, jak u Słowaków, Czechów oraz Ukraińców?. Pomiędzy tymi obszarami, są jednak stare słowa mówiące o górach z głoska ‘k’, jak ‘Karpaty’ czy nieco dalej ‘Kharyntia’. Na północy rosyjskiej, dalej od Ariów, jak w Polsce, również zachowało się ‘g’ w ‘gara’. Oczywistym wydaje się wpływ Celtycki na zmianę ‘g’ w ‘h’. podobnie, Celtowie mogli zmienić ‘k’ w ‘h’.

    Skoro Słowianie byli w Europie wcześniej niż Celtowie, to z natury rzeczy nasz prasłowiański język był językiem autochtonów. Jako Słowianie, lepiej odczuwamy jego bliskoznaczne związki z wyrazami, które od tych autochtonów mogą pochodzić. A jakie to są wyrazy? Przede wszystkim te, które są podobne w większości słowiańskich języków oraz występują na obszarach, gdzie kiedyś żyli Słowianie. Takim obszarem jest, np. Grecja. Odczuwam więc i ja, pierwotne znaczenie pewnych słów odslowiańskich, nierzadko intuicyjnie. Bez pomocy źródeł zachodnich, które Pan cytuje.

    Nie jestem wcale pewien, czy w prasłowiańskim odpowiedniku słowa ‘gora’, pierwsza była głoska ‘k’, jako ‘kara/kora’. Czyli przed ‘g’, jak w ‘gora/gara’. Posiadam tylko swoje hipotezy o tej kolejności przekształceń, mianowicie; k > g > h.
    Być może, tak jak Pan to sugeruje i jest Pan tego chyba pewien w oparciu o źródła angielskojęzyczne, wcześniej była w tym słowie głoska ‘h’, jako ‘hara’. A zanim pojawiła się ‘k’, według Pana była wcześniej głoska ‘g’. Czyli; h > g > k.
    Kolejność, jaką ja tutaj widzę, uważam za możliwą i proszę to traktować, jako moja własną teorię. Jak wszystko, co piszę. Nie zamierzam więcej tego podkreślać, gdyż nie raz to czyniłem. Wydaje mi się, że Pan mógłby uczynić podobnie pisząc o swoich hipotezach, podając wielokrotnie, że jest to Pana teoria, skoro wymaga tego Pan od innych.

    Na marginesie, kiedyś Anglicy uważali, że Sanskryt pochodzi od ich przodków, w czym o tyle się nie pomylili, że są potomkami tak Celtów jak i Wenedów-Słowian (moja teoria, o której tutaj pisałem), jednak wiadomo dzisiaj, że sanskryt jest odslowiański i podaje to już angielska Wikipedia. Widać na tym przykładzie, jak małą wartość posiadają w tych sprawach źródła zachodnie, podające cos za pewnik.

    Wracając do Grecji, dobrze znam teorie A. Klosowa i I. Rożańskiego. Rozański podaje za słowiańską dopiero R1a-Z283 oraz R1a-M417 w Europie Środkowej i Śr.-Wsch, datując ją na ok. 6 000 p.n.e. Ja ją widzę w jego badaniach, już jako R1a – M420 co najmniej 8 000 p.n.e. Jednak według Underhilla, datowania tej słowiańskiej populacji w Polsce, to 10 000 p.n.e a na Bałkanach, jaj linii R1a, nawet 2-5 tysiąca lat wcześniej, co tez stosuję. Natomiast, cytat; „Najstarsze haplotypy z haplogrupy R1a w Europie zostały w 2008 r. rozpoznane przez A. Klosowa wśród ludności niektórych krajów bałkańskich: Serbia, Bośnia, Kosowo i Macedonia, w materiale, który zebrali i opublikowali M. Perićić i L.Barać. A. Klosow datuje je na około dziesiąte tysiąclecie przed Chr. Niesprzyjające warunki bytowe (tzw. szyjka butelki) lub dryf populacji zdziesiątkowały ich liczebność i nie pozwoliły im na pełny rozwój demograficzny”. Protoceltów-Protogermanów, Rożanski datuje w Europie na ok. 3 000 p.n.e.

    To chyba Pan się więc nie wczytał dokładnie w powyższe teksty, skoro uważa, że Słowianie nie mogli przejść przez Bosfor tylko szli jakąś inną drogą bądź ma niesprecyzowane obiekcje, co do „moich” datować. Z północy, tak jak to sugerują Rosjanie? Z ziemi zatopionej na biegunie? Takie filmy Moskowiczanie produkują, byśmy wierzyli, że Rassija była pierwszą ziemią słowiańską i są matką narodów słowiańskich, mającą prawo do dominowania nad nimi.

    Innym poza genetyką, faktem naukowym, dotąd niezaprzeczalnym, jest lodowiec. Ziemie europejskie od północy wysp brytyjskich, całą Skandynawię, Polskę po szczyty Karpat, ziemie rosyjskie i ruskie niemalże do północnych brzegów Morza Czarnego, po północny Ałtaj, Mongolię, były zajęte przez olbrzymi lodowiec. Można było przeskoczyć tym lądolodem, ale byłoby to bardzo niebezpieczne i nie dawało możliwości dłuższego postoju, w długiej drodze do Europy południowej w obszar Bałkanów i Grecji, gdzie było sucho i cieplej. I po co tamtędy się tłuc, Skoro można było lądem? Nie można było ominąć lodowca bagienną tundrą polodowcową u jego podnóży. To był obszar nie do zamieszkania i nienadający się do szybkiego czy wolnego przejścia. Chyba, że błyskawicznie w zimę, ale tez niemożliwe, bo gdzie mieszkać na tym zamarzniętym bagnie gdzie tylko wiatr? Za to w lato, owady zjadłyby ludzi i ich zwierzęta. Pozostało jedynie, przejście południem Kaukazu przez Bosfor, (czyli Anatolię i Grecję) i czekanie na ustąpienie lodowca by przesuwać się na północ Europy. Ok. 15 – 12000 p.n.e, życie na południowych Bałkanach kwitło. Gdy lodowiec odtajał, nie tylko można było przejść przez obszar na północ Morza Czarnego, co uczynili dopiero 9 000 lat p[oz niej od Słowian Protoceltowie. Tylko to za późno, bo już Słowianie dawno byli w Europie!

    Dlatego właśnie, uważam, że Protosłowianie przeszli zwyczajnie przez Bosfor, który wtedy był najprawdopodobniej połączony lądem z Azją. Z tego powodu, Prasłowianie byli wcześniej na Peloponezie, na Bałkanach i nad Dunajem środkowym (Panonia), niż w Polsce. 12 000 Bałkany. W Polsce i Rosji, wtedy był jeszcze lodowiec.

    Nad głoską, jaka była pierwsza w wyrazie ‘góra’, Protosłowianie pracowali więc już nad Dunajem a myślę, że po drodze z Azji mijali sporo gór i wymyślili ją już w Azji.

    Mogło się tak zdarzyć, że jakieś plemię Protopolan-Lachów, ocaliło prastary słowiański język i to My właśnie – Polacy, zachowaliśmy najstarsze terminy słowiańskiej mowy i pierwotne słowo ‘góra’ z głoską ‘g’ na początku, zgodnie z Pana teorią pierwszeństwa ‘g’ lub ‘h’. Jednak, zwykle dzieje się tak, że im dalej od centrum pochodzenia języka (w tym wypadku Sundalandu > Azji > Anatolii > Grecji > Panonii), tym bardziej jest on przekształcony. Dlatego, nie uważam niektórych wyrazów greckich o pochodzeniu słowiańskim, za zniekształcone przez liczne w tym obszarze ludy protogeckie (wiele wskazuje i na to, że były to niekiedy ludy protosłowiańskie, jak choćby neolityczni Pelazgowie), bardziej niż zostały zniekształcone przez plemiona słowiańskie, w tym Polaków.

    Może być tak, że, jeśli Protosłowianie byli wcześniej na obszarze Anatolii i Grecji niż w Polsce, czy Ukrainie, to właśnie w Anatolii i Grecji zachowały się pierwotne brzmienia niektórych terminów z mowy Prasłowian. Pomimo faktu, że Grecy większość z tych terminów wykoślawili i dzisiaj nację Grecką stanowią ludy niesłowiańskie. Może więc głoska ‘k’ została właśnie przez Greków niekiedy zachowana, gdy u nas przeszła w ‘g’ zaś na Rusi w ‘h’? Od ‘g’ jest fonicznie bliżej do ‘h’ niż od ‘k’. Dlatego wskazałem na kolejność; k > g > h

    Jak w słowie „głowa/gaława/hlawa”, które może pochodzić od ‘k-la-wa’ od ‘ko-ło-wa’ (‘kolista-ma/to-ta’), gdzie głoska ‘h’, jest wyraźna na styku z Celtami, którzy przeszli do Europy głównie północną stroną Morza Czarnego (3-4000 p.n.e). A więc przez późniejszy obszar Scytyjski (1 0000 p.n.e) i Arjowy (2500 p.n.e.)

    Nic nie jest jednak pewne. Wyjaśniłem tylko kolejny raz, poszlaki moich teorii i proszę się nie doszukiwać za nimi, cudzych wskazówek. Natomiast, gdy chodzi o przekształcenie polskiej głoski ‘o’ w Arjowe ‘a’ w słowie ‘gora’ na ‘hara’, czyli starszeństwo terminu polskiego, to już jest teoria Brucknera i innych etymologów języka polskiego, dość solidnie potwierdzona w datowanych tekstach staropolskich i awestyjskich.

    Samogłoska ‘o’, zarówno układem ust przy jej wymowie jak i znakiem graficznym od tego układu wywiedziona w ‘runach’ słowiańskich, czyli; ‘rytach / riezach / rysach’, (teoria Kossakowskiego), potem przeniesiona, jako symbol okręgu do łaciny, wyraźnie wskazuje na ‘koło’, coś okrągłego jak słońce.

    Głoska ‘k’, ‘g’ lub ‘h’ przed nią stawiana, jest w zasadzie przedrostkiem morfemicznym, który nadaje głosce ‘o’, akcent samogłoskowy na ‘o’ umieszczone na jej końcu celowo, aby podkreślić, że chodziło o tą kolistość. Stąd morfem ‘ko’, ‘ha’ a niegdyś ‘ho’, czy ‘gó’ a wcześniej w języku polskim ‘go’, (ciągle chodzi o słowo ‘góra’). Inaczej, mielibyśmy ‘ok, ah, og’ lub podobnie, co występuje, ale w innych wyrazach (o tym dalej). Umieszczenie wiodącej głoski na końcu morfemu, pozwalało na jej wydłużenie w wymowie i lepsze uchwycenie słuchowe. Gdyby ten akcent sensualny był stawiany na końcówkę o innym brzmieniu niż ‘o’, grublibyśmy znaczenie tego morfemu. Słowianie, więc doskonale wyczuwali, że pomimo istotnych różnic w głosce początkowej, zachowanie jej w tym morfemie na końcu, oznacza krzywiznę, łuk, wzniesienie. Zaś wysokie wzniesienie, czyli górę, morfem ten oznaczał wtedy, gdy do ‘go, ko, ho’ dodawali ‘moc, wielkość’, za pomocą morfemu ‘ra’.

    Jest jeszcze inna przyczyna, niż jej celowe, końcowe akcentowanie, dlaczego nie mogło być na początku głoski ‘o’ np. w słowie ‘kolo’ czy ‘gora’, jako ‘oklo’, (chociaż mamy tutaj dawną osadę „Naklo”, być może pochodzącą od układu morfemów ‘na-ok-ło’, czyli ‘wokół’) i ‘ogra’ (podobne słowo to ‘ogier’ i ‘okra-ść’, czyli coś ‘wytoczyć/ominąć/zakrzywić-mocno’. Bo jak wyżej wskazuję, Słowianie posiadali, inne, ważne wyrazy o znaczeniu bytowym / codziennym i kultowym, których odczytu nie mogli zakłócić. W wyrazach tych, odnajdujemy również pierwotne brzmienie głosek ważnych dla naszej analizy. Podobnie, wysokie góry były miejscami kultu oraz koliste księgi zapisane runami (jak np. dysk z Fajstos), również były przedmiotami kultowymi jak całe pismo, co sprawiało, że ich ‘kolistość’ zwykle była zachowana zastosowaniem samogłoski ‘o’ na końcu oznaczającego ją, słowotwórczego morfemu.

    Innym słowem kultowo – bytowym, powszechnym wśród Słowian, był „ogień”, u Arjów ‘agn’, Rosjan ‘agiń/agień/agoń’. (by ORLICKI; dawniej zapewne ‘o-gi-in’ < ‘ho-ki/ho-ko-iń’; ‘życia/duch – ginie/znika’ (‘ginie’ od < ‘go-in’ potem ‘g’ > potem ‘h’ a niekiedy u Greków ‘p’.

    Jeśli Pana nie przekonałem, to mówi się trudno!

    • Nie chcę mi się już nawet tego wszystkiego tu publicznie obdzierać ze złudzeń, nie mam już na to siły, tak mnie to całe silenie się i nadymanie sensualne osłabia … Przytoczę tu tylko kolejny typowy fragment wiedzy „by Orlicki”, jako przykład jej hm… mocy objawionej… no bo jakiej innej, na czym innym opartej?

      „Jak w słowie „głowa/gaława/hlawa”, które może pochodzić od ‘k-la-wa’ od ‘ko-ło-wa’ (‘kolista-ma/to-ta’), gdzie głoska ‘h’, jest wyraźna na styku z Celtami, którzy przeszli do Europy głównie północną stroną Morza Czarnego (3-4000 p.n.e).”

      Czy to ma być właśnie ten sposób, w jakim miały być te rzekomo w sumie nie wiadomo jak i jakie wędrówki ProtoCeltów i Proto-Germanów unaocznione zwiedzającym proponowane muzełłum? Proszę podać jeden, słownie jeden dowód i wiarygodne źródło, na poparcie tej tezy… Proszę podać pracę Kłosowa, np… cokolwiek….

      P.S.
      Nie żebym się czepiał, ale okrągłej runy/rytu/riezu/rysy… to nie widziałem. ;-(
      Dużo gadania, przekręcania faktów i insynuacji, brak dowodów… wszystko w standardzie, jak zwykle… a jak coś nie pasuje, to zawsze można pominąć.
      Ja na poparcie mych wątpliwości, powołałem się chociaż na jakieś przykłady i źródła…

      • Oczywiście to stwierdzenie nie jest żadnym dowodem w sprawie północnej drogi Celtów 3-4000 lat p.n.e. Niczego ono nie dowodzi, bo to jego sensu trzeba by dowieść – tego tu konkretnego wywodu, a argument o Północnej Drodze Celtów sam jest wiszącą w powietrzu hipotezą bez oparcia.

      • Obawiam się niestety, że pan Orlicki na podstawie swojego „by Orlicki” ma inne zdanie, a wnioskuje to na podstawie tych danych:

        ORLICKI said, on 23 Listopad 2014 at 1:18

        Do „Rechot Aku”;
        (…)
        Co do krytykowanego przez Pana wskazania wędrówki protoceltów, północną stroną Morza Czarnego, załączam odesłanie do odpowiednich stron. Nie wymyśliłem tego sam. Takie trasy opierają się na poszlakach archeologicznych, genotypowych i historycznych – z toponimów oraz języków lokalnych. Nie jestem na tyle mocny by kwestionować tą hipotezę naukową, więc jej używam. Rozumiem, że posiada Pan większą wiedzę od archeologów i genetyków, w tym tych, na których się Pan sam powołuje, jak Rożański, (bo jedna z tych map, pochodzi właśnie z jego stron).

        http://www.tropie.tarnow.opoka.org.pl/images/polacy1d.jpg
        (…)

        P.S.
        Czy to jest wiedza naukowa poparta niepodważalnymi dowodami, czy to jest rżnięcie głupa?!!
        Czy ktoś ma jeszcze wątpliwości, co to tego co sprzedaje ten pan i jak to muzeum słowiańszczyzny będzie wyglądać, jak do roboty wezmą się tacy znawcy tematu, jak autor tego pomysłu?!! Dla mnie to zapowiedź GROZY!!!

      • Bardzo przepraszam, ale jak się patrzę na tę „wiedzę o Celtach by Orlicki” i jej podstawy, np. w kształcie tej zmanipulowanej mapki, (co to nie wiem jak sama się tu niemiło zamieściła)…
        to nie mogę zdzierżyć, żeby nie zamieścić tu jakichś poważnych źródeł, jako moja odpowiedź, na to allo-allo cuchnące pierdzenie. Mam nadzieję, że już wszyscy widzą i wiedzą, jak wiarygodna jest ta wiedza i osoba która ja tu namolnie próbuje wcisnąć…

        Zamieszczałem to już tu, ale specjalnie powtórzę, bo te ciągłe tandetne manipulacje w wykonaniu tego pana, trochę mnie za bardzo osłabiają…

        https://bialczynski.wordpress.com/2014/11/04/z-lamusa-marzec-2010-pelazgowie-czyli-polyskowie-palozglowie-lub-inaczej-pylozglowie-pylozlotoglowi-z-lyskogor-dzis-gor-swietokrzyskich/#comments

        1. http://www.amazon.co.uk/gp/product/1842174754/ref=ox_sc_sfl_title_9?ie=UTF8&psc=1&smid=A3P5ROKL5A1OLE

        Celtic from the West: Alternative Perspectives from Archaeology, Genetics, Language and Literature (Celtic Studies Publications)

        This book is an exploration of the new idea that the Celtic languages originated in the Atlantic Zone during the Bronze Age, approached from various perspectives pro and con, archaeology, genetics, and philology. This Celtic Atlantic Bronze Age theory represents a major departure from the long-established, but increasingly problematical scenario in which the story of the Ancient Celtic languages and that of peoples called Keltoí Celts are closely bound up with the archaeology of the Hallstatt and La Tène cultures of Iron Age west-central Europe. The Celtic from the West proposal was first presented in Barry Cunliffe’s Facing the Ocean (2001) and has subsequently found resonance amongst geneticists. It provoked controversy on the part of some linguists, though is significantly in accord with John Koch’s findings in Tartessian (2009). The present collection is intended to pursue the question further in order to determine whether this earlier and more westerly starting point might now be developed as a more robust foundation for Celtic studies. As well as having this specific aim, a more general purpose of Celtic from the West is to bring to an English-language readership some of the rapidly unfolding and too often neglected evidence of the pre-Roman peoples and languages of the western Iberian Peninsula. Celtic from the West is an outgrowth of a multidisciplinary conference held at the National Library of Wales in Aberystwyth in December 2008. As well as the 11 chapters, the book includes 45 distribution maps and a further 80 illustrations. The conference and collaborative volume mark the launch of a multi-year research initiative undertaken by the University of Wales Centre for Advanced Welsh and Celtic Studies [CAWCS]: Ancient Britain and the Atlantic Zone [ABrAZo]. Contributors: (Archaeology) Barry Cunliffe; Raimund Karl; Amílcar Guerra; (Genetics) Brian McEvoy & Daniel Bradley; Stephen Oppenheimer; Ellen Rrvik; (Language & Literature) Graham Isaac; David Parsons; John T. Koch; Philip Freeman; Dagmar S. Wodtko.

        2. http://www.amazon.co.uk/gp/product/1842175297/ref=ox_sc_sfl_title_10?ie=UTF8&psc=1&smid=A3P5ROKL5A1OLE

        Celtic from the West 2: 2: Rethinking the Bronze Age and the Arrival of Indo-European in Atlantic Europe (Celtic Studies Publications)

        3. http://www.amazon.co.uk/gp/product/0941694534/ref=ox_sc_sfl_title_1?ie=UTF8&psc=1&smid=A2D9DZ30GEWP6N

        The Indo-Europeanization of Northern Europe (Journal of Indo-European Studies) Paperback – 1 Oct 1996

        by J. P. Mallory (Author), Elnar Ostmo (Author), Algirdas Girinkas (Author), Ilze Loze (Author), Aleksander Kosko (Author), Karlene Jones-Bley (Author), Martin E. Huid (Author), Erika Sausverde (Author), & 1 more

        4. http://www.amazon.co.uk/gp/product/0300170866/ref=ox_sc_sfl_title_10?ie=UTF8&psc=1&smid=A3P5ROKL5A1OLE

        Europe Between the Oceans: 9000 BC-AD 1000 Paperback – 1 Mar 2011 by Barry Cunliffe (Author)

        In this magnificent book, distinguished archaeologist Barry Cunliffe reframes our entire conception of early European history, from prehistory through the ancient world to the medieval Viking period. Cunliffe views Europe not in terms of states and shifting political land boundaries but as a geographical niche particularly favored in facing many seas. These seas, and Europe’s great transpeninsular rivers, ensured a rich diversity of natural resources while also encouraging the dynamic interaction of peoples across networks of communication and exchange. The development of these early Europeans is rooted in complex interplays, shifting balances, and geographic and demographic fluidity. Drawing on archaeology, anthropology, and history, Cunliffe has produced an interdisciplinary tour de force. His is a bold book of exceptional scholarship, erudite and engaging, and it heralds an entirely new understanding of Old Europe.

        5. http://www.amazon.co.uk/gp/product/190277177X/ref=ox_sc_sfl_title_1?ie=UTF8&psc=1&smid=A3P5ROKL5A1OLE

        Europe’s Lost World, the Rediscovery of Doggerland (CBA Research Reports) Paperback – 15 Mar 2009
        by Vincent Gaffney (Author), Simon Fitch (Author), David Smith (Author)

        It frequently feels that there is nothing new to explore on the earth – the most distant places are visited by TV crews and even tourists. However, the past can also be a foreign country and recently archaeologists have begun to explore a vast, unknown landscape hidden beneath the North Sea. Inhabited by early man, this land disappeared beneath the sea when sea levels rose more than 8000 years ago. This enigmatic landscape, known as Doggerland after the famous banks in the North Sea, has remained hidden until now. Today, we can map unknown rivers, hills, lakes and valleys using 3D seismic data originally collected for oil exploration. Some 23,000 km2 of this ‚lost world’ (an area equivalent to that of Wales) have now been revealed. This book tells the exciting story of how this lost country was rediscovered by archaeology and what the results of new work are telling us about what happened to man during the last great phase of global warming, when a massive area of Europe was lost as a consequence of climate change. Although a study of the past, this book demonstrates how archaeology can provide vital information for the future.

      • Dla myślących do porównania mamy germańska eupedie i jej mapki z R1b. Proszę2 pierwsze porównać z trzecią… i samemu wyciągnąć wnioski, co tu się nie zgadza…

        https://www.google.co.uk/search?q=r1b+haplogroup&client=firefox-a&hs=hbZ&rls=org.mozilla:pl:official&channel=sb&tbm=isch&imgil=MdszwNle8Z4r2M%253A%253BHQHf-kFQkyYRjM%253Bhttp%25253A%25252F%25252Fwww.eupedia.com%25252Feurope%25252FHaplogroup_R1b_Y-DNA.shtml&source=iu&pf=m&fir=MdszwNle8Z4r2M%253A%252CHQHf-kFQkyYRjM%252C_&usg=__mrdMnhl5LT2Gv2vVoJTMBz6pgt8%3D&biw=1920&bih=943&ved=0CDgQyjc&ei=LR9zVOjYKYnSaMv7gLAB#facrc=_&imgdii=_&imgrc=MdszwNle8Z4r2M%253A%3BHQHf-kFQkyYRjM%3Bhttp%253A%252F%252Fcache.eupedia.com%252Fimages%252Fcontent%252FHaplogroup_R1b_World.png%3Bhttp%253A%252F%252Fwww.eupedia.com%252Feurope%252FHaplogroup_R1b_Y-DNA.shtml%3B2133%3B1245

        a tu jej inną mapke do porównania…

        https://www.google.co.uk/search?q=r1b+haplogroup&client=firefox-a&hs=hbZ&rls=org.mozilla:pl:official&channel=sb&tbm=isch&imgil=MdszwNle8Z4r2M%253A%253BHQHf-kFQkyYRjM%253Bhttp%25253A%25252F%25252Fwww.eupedia.com%25252Feurope%25252FHaplogroup_R1b_Y-DNA.shtml&source=iu&pf=m&fir=MdszwNle8Z4r2M%253A%252CHQHf-kFQkyYRjM%252C_&usg=__mrdMnhl5LT2Gv2vVoJTMBz6pgt8%3D&biw=1920&bih=943&ved=0CDgQyjc&ei=LR9zVOjYKYnSaMv7gLAB#facrc=_&imgdii=_&imgrc=EAKIOFhSY6KiyM%253A%3Bz0FOlclD1aWcMM%3Bhttp%253A%252F%252Fwww.eupedia.com%252Fimages%252Fcontent%252FR1b-migration-map.jpg%3Bhttp%253A%252F%252Fwww.eupedia.com%252Fforum%252Fthreads%252F28899-New-migration-map-of-haplogroup-R1b%3B1024%3B531

        i inną ciekawą mapke…

        https://www.google.co.uk/search?q=r1b+haplogroup&client=firefox-a&hs=hbZ&rls=org.mozilla:pl:official&channel=sb&tbm=isch&imgil=MdszwNle8Z4r2M%253A%253BHQHf-kFQkyYRjM%253Bhttp%25253A%25252F%25252Fwww.eupedia.com%25252Feurope%25252FHaplogroup_R1b_Y-DNA.shtml&source=iu&pf=m&fir=MdszwNle8Z4r2M%253A%252CHQHf-kFQkyYRjM%252C_&usg=__mrdMnhl5LT2Gv2vVoJTMBz6pgt8%3D&biw=1920&bih=943&ved=0CDgQyjc&ei=LR9zVOjYKYnSaMv7gLAB#facrc=_&imgdii=EAKIOFhSY6KiyM%3A%3BtnIAxkPU6xQfdM%3BEAKIOFhSY6KiyM%3A&imgrc=EAKIOFhSY6KiyM%253A%3Bz0FOlclD1aWcMM%3Bhttp%253A%252F%252Fwww.eupedia.com%252Fimages%252Fcontent%252FR1b-migration-map.jpg%3Bhttp%253A%252F%252Fwww.eupedia.com%252Fforum%252Fthreads%252F28899-New-migration-map-of-haplogroup-R1b%3B1024%3B531

        a tu mamy jeszcze jedną…
        https://www.google.co.uk/search?q=r1b+haplogroup&client=firefox-a&hs=hbZ&rls=org.mozilla:pl:official&channel=sb&tbm=isch&imgil=MdszwNle8Z4r2M%253A%253BHQHf-kFQkyYRjM%253Bhttp%25253A%25252F%25252Fwww.eupedia.com%25252Feurope%25252FHaplogroup_R1b_Y-DNA.shtml&source=iu&pf=m&fir=MdszwNle8Z4r2M%253A%252CHQHf-kFQkyYRjM%252C_&usg=__mrdMnhl5LT2Gv2vVoJTMBz6pgt8%3D&biw=1920&bih=943&ved=0CDgQyjc&ei=LR9zVOjYKYnSaMv7gLAB#facrc=_&imgdii=EAKIOFhSY6KiyM%3A%3Bwl68LsR9PJuHlM%3BEAKIOFhSY6KiyM%3A&imgrc=EAKIOFhSY6KiyM%253A%3Bz0FOlclD1aWcMM%3Bhttp%253A%252F%252Fwww.eupedia.com%252Fimages%252Fcontent%252FR1b-migration-map.jpg%3Bhttp%253A%252F%252Fwww.eupedia.com%252Fforum%252Fthreads%252F28899-New-migration-map-of-haplogroup-R1b%3B1024%3B531

      • Chyba mnie to zaciekawiło, to doszukiwanie się R1b tu i tam a gdzie nie gdzie ukrywanie go…

        Oto co można wyczytać w internecie, jak rozumiem napisane w oparciu o dane z np. takiej eupedii (mapki i drzewka są skopiowane z tej strony) o R1b, jako przekaźnika indo-europejskości… i ile jest tam wiedzy a ile „wiedzy” i domniemywania bez żadnych dowodów… całkiem jak „by Orlicki”, swoją drogą, tyle że lepiej dopracowane…

        http://adamsfamilydna.com/haplogroup-r1b-r1b1a2a1a1b4f-subclade-l21/
        (…)
        The North Caucasus and the Pontic-Caspian steppe : the Indo-European link

        Modern linguists have placed the Proto-Indo-European homeland in the Pontic-Caspian steppe, a distinct geographic and archeological region extending from the Danube estuary to the Ural mountains to the east and North Caucasus to the south. The Neolithic, Eneolithic and early Bronze Age cultures in Pontic-Caspian steppe has been called the Kurgan culture (7000-2200 BCE) by Marija Gimbutas, due to the lasting practice of burying the deads under mounds (“kurgan”) among the succession of cultures in that region. Horses were first domesticated around 4000 BCE in the steppe, perhaps somewhere around the Don or the lower Volga, and soon became a defining element of steppe culture. During the Bronze-age period, known as the Yamna horizon (3300-2500 BCE), the cattle and sheep herders adopted wagons to transport their food and tents, which allowed them to move deeper into the steppe, giving rise to a new mobile lifestyle that would eventually lead to the great Indo-European migrations.

        The Pontic-Caspian steppe cultures can be divided in a western group, ranging from the Don River to the Dniester (and later Danube), and an eastern one, in the Volga-Ural region. The Pontic steppe was probably inhabited by men of mixed R1a and R1b lineages, with higher densities of R1b just north of the Caucasus, and more R1a in the the northern steppes and the forest-steppes.

        R1b almost certainly crossed over from northern Anatolia to the Pontic-Caspian steppe. It is not clear whether this happened before, during or after the Neolithic. A regular flow of R1b across the Caucasus cannot be excluded either. The genetic diversity of R1b being greater around the Caucasus, it is hard to deny that R1b settled and evolved there before entering the steppe world. Does that mean that Indo-European languages originated in the steppes with R1a people, and that R1b immigrants blended into the established culture ? Or that Proro-Indo-European language appear in northern Anatolia or in the Caucasus, then spread to the steppes with R1b ? Or else did Proro-Indo-European first appear in the steppe as a hybrid language of Caucasian/Anatolian R1b and steppe R1a ? This question has no obvious answer, but based on the antiquity and archaic character of the Anatolian branch (Hittite, Palaic, Luwian, Lydian, and so on) an northern Anatolian origin of Proto-Indo-European is credible. Furthermore, there is documented evidence of loan words from Caucasian languages in Indo-European languages. This is much more likely to have happened if Proto-Indo-European developed near the Caucasus than in the distant steppes. R1b would consequently have been the spreading factor of PIE to the steppes, and from there to Europe, Central Asia and South Asia.

        The Maykop culture, the R1b link to the steppe ?

        The Maykop culture (3700-2500 BCE), in the North Caucasus, was culturally speaking a sort of southern extension of the Yamna horizon. Although not generally considered part of the Pontic-Caspian steppe culture due to its geography, the North Caucasus had close links with the steppe, as attested by numerous ceramics, gold, copper and bronze weapons and jewelry in the contemporaneous cultures of Mikhaylovka, Sredny Stog and Kemi Oba. The link between the North Pontic and North Caucasus is older than the Maykop period. Its predecessor, the Svobodnoe culture (4400-3700 BCE), already had links to the Suvorovo-Novodanilovka and early Sredny Stog cultures, and the even older Nalchik settlement (5000-4500 BCE) displayed a similar culture as Khvalynsk on the Volga. This may be the period when R1b started interracting and blending with the R1a population of the steppes.

        The Yamna and Maykop people both used kurgan burials, with their deads in a supine position with raised knees and oriented in a north-east/south-west axis. Graves were sparkled with red ochre on the floor, and sacrificed dometic animal buried alongside humans. They also had in common horse riding, wagons, a cattle- and sheep-based economy, the use of copper/bronze battle-axes (both hammer-axes and sleeved axes) and tanged daggers. In fact, the oldest wagons and bronze artefacts are found in the North Caucasus, and spread from there to the steppes.

        Maykop was an advanced Bronze Age culture, actually one of the very first to develop metalworking, and therefore metal weapons. The world’s oldest sword was found at a late Maykop grave in Klady kurgan 31. Its style is reminiscent of the long Celtic swords, though less elaborated. Horse bones and depictions of horses already appear in early Maykop graves, suggesting that the Maykop culture might have been founded by steppe people or by people who had close link with them. However, the presence of cultural elements radically different from the steppe culture in some sites could mean that Maykop had a hybrid population. Without DNA testing it is impossible to say if these two populations were an Anatolian R1b group and a G2a Caucasian group, or whether R1a people had settled there two. The two or three etnicities might even have cohabited side by side in different settlements. Typical Caucasian Y-DNA lineages (such as G2a) do not follow the pattern of Indo-European migrations, so intermarriages must have been limited, or at least restricted to Indo-European men taking Caucasian wives rather than the other way round.

        Maykop people are the ones credited for the introduction of primitive wheeled vehicles (wagons) from Mesopotamia to the steppes. This would revolutionise the way of life in the steppe, and would later lead to the development of (horse-drawn) war chariots around 2000 BCE. Cavalry and chariots played an vital role in the subsequent Indo-European migrations, allowing them to move quickly and defeat easily anybody they encountered. Combined with advanced bronze weapons and their sea-based culture, the western branch (R1b) of the Indo-Europeans from the Black Sea shores are excellent candidates for being the mysterious Sea Peoples, who raided the eastern shores of the Mediterranean during the second millennium BCE.

        The rise of the IE-speaking Hittites in Central Anatolia happened a few centuries after the disappearance of the Maykop culture. A back migration from the North Caucasus to northern Anatolia is very likely in this age of expansion. What is certain is that the Hittites used chariots, invented in the Volga-Ural steppes. R1a being found a low frequencies in Armenia and northern Anatolia, it is not unreasonable to imagine that a hybrid group of R1a-R1b from the Volga-Ural region migrated to this region sometime between 2000 BCE and 1650 BCE. The Maykop and Yamna cultures were succeeded by the Srubna culture (1600-1200 BCE), possibly representing an advance of R1a1a people from the northern and eastern steppes towards the Black Sea shores.
        (…)

        P.S.
        Jak widać, „przekaźnik” wygląda że jest tu ważniejszy od „źródła”… no bo przeniósł coś o źródle dalej… Cudownie… Typowa oficjalna logika…

      • Postanowiłem pokazać, co jest napisane i jaka to jest „wiarygodna wiedza”, na podstawie tłumaczenia (google automat) innego fragmentu z powyższej strony…

        Geneza i historia

        Anatolian lub kaukaskie pochodzenie?

        Początki R1b nie są całkowicie jasne, do tego dnia. Niektóre z najstarszych form R1b znajdują się na Bliskim Wschodzie i na Kaukazie. Haplogrupy R1 i R2 * * Może (nie) pochodzi z południowej Azji Środkowej (pomiędzy Morzem Kaspijskim a Hindukuszu).Oddział R1 będzie przekształciły R1b * następnie R1b1 * w północnej części Bliskiego Wschodu wokół czasie ostatniego zlodowacenia Maximum (około 20.000 lat temu). To domniemanie przeniósł się do północnej Anatolii i na całym Kaukazie podczas wczesnego neolitu, gdzie stał R1b1b. Resztki bliskowschodnie ewoluowały w R1b1a (M18), teraz znaleźć na niskich częstotliwościach między Libanu i Fenicjan Druze.The (FENICJANIE!!!) (którzy przybyli z dzisiejszej Libanie) rozprzestrzenić R1b1a i R1b1 * do swoich kolonii, zwłaszcza Sardynii i Maghrebu.

        W subclades R1b1b1 i R1b1b2 (najczęstsza forma w Europie) są ściśle związane z rozprzestrzenianiem się języków indoeuropejskich (FENICJANIE!!!), potwierdzone jego obecności we wszystkich regionach świata, gdzie języki indoeuropejskie zostały wypowiedziane w czasach starożytnych, od Atlantyku wybrzeże Europy na subkontynencie indyjskim, w tym niemal całej Europie (z wyjątkiem Finlandii oraz Bośni i Hercegowinie), w Anatolii, Armenii, Rosji, Europan Syberii, wielu południowej kieszeni wokół Azji Środkowej (zwłaszcza Xinjiang, Turkmenistan, Tadżykistan i Afganistan), nie zapominając Iran , Pakistan, Indie i Nepal. Historia R1b i R1a są misternie połączone z (wzajemnie!!!) każdym innym. Podczas gdy R1b1 znajduje się takie miejsca jak na Bliskim Wschodzie lub w Kamerunie, R1b1b, najprawdopodobniej powstał w północno-wschodniej Anatolii.

        Oryginał

        Origins & History

        Anatolian or Caucasian origins ?

        The origins of R1b are not entirely clear to this day. Some of the oldest forms of R1b are found in the Near East and around the Caucasus. Haplogroup R1* and R2* might have originated in southern Central Asia (between the Caspian and the Hindu Kush). A branch of R1 would have developed into R1b* then R1b1* in the northern part of the Middle East around the time of the Last Glacial Maximum (circa 20,000 years ago). It presumptively moved to northern Anatolia and across the Caucasus during the early Neolithic, where it became R1b1b. The Near Eastern leftovers evolved into R1b1a (M18), now found at low frequencies among the Lebanese and the Druze.The Phoenicians (who came from modern day Lebanon) spread this R1b1a and R1b1* to their colonies, notably Sardinia and the Maghreb.

        The subclades R1b1b1 and R1b1b2 (the most common form in Europe) are closely associated with the spread of Indo-European languages, as attested by its presence in all regions of the world where Indo-European languages were spoken in ancient times, from the Atlantic coast of Europe to the Indian subcontinent, including almost all Europe (except Finland and Bosnia-Herzegovina), Anatolia, Armenia, Europan Russia, southern Siberia, many pockets around Central Asia (notably Xinjiang, Turkmenistan, Tajikistan and Afghanistan), without forgetting Iran, Pakistan, India and Nepal. The history of R1b and R1a are intricately connected to each others. Whereas R1b1 is found is such places as the Levant or Cameroon, R1b1b mostly likely originated in north-eastern Anatolia.

      • Ci wszyscy kolesie tylko ordynarnie zrzynają słowo w słowa za eupedia, krześcijański-słowianin Orlicki też! To co wynika z tych danych na które powołuje się pan Orlicki jest następujące:

        To R1b w sumie weszło do Hellady/Grecji (jak zwał), jako np. Dorowie i nie tylko… czyli pan Orlicki w sumie sam sobie tymi danymi zaprzeczył, bo to nie Pra-Słowianie dali język Pra/Proto- Hellenom/Grekom!!!

        (…)
        Most of the R1b found in Greece today is of the Balkanic L23 variety. There is also a minority of Proto-Celtic S116/P312 and of Italic/Alpine Celtic S28/U152. L23 could have descended from Albania or Macedonia during the Dorian invasion (see below), thought to have happened in the 12th century BCE. Their language appear to have been close enough to Mycenaean Greek to be mutually intelligible and easy for locals to adopt. The Mycenaeans might have brought some R1b (M269 or L23) to Greece, but their origins can be traced back through archaeology to the Catacomb culture and the Seima-Turbino phenomenon of the northern forest-steppe, which would make them primarily an R1a1a tribe.
        (…)

        http://www.eupedia.com/europe/Haplogroup_R1b_Y-DNA.shtml#R1b-conquest

        The Gascon & Iberian branch (DF27)

        The Bronze Age did not appear in Iberia until 1800 BCE, and was mostly confined to the cultures of El Argar and Los Millares in south-east Spain, with sporadic sites showing up in Castile by 1700 BCE and in Extremadura and southern Portugal by 1500 BCE. These Early Bronze Age sites typically did not have more than some bronze daggers or axes and cannot be considered proper Bronze Age societies, but rather Copper Age societies with occasional bronze artefacts (perhaps imported). These cultures might have been founded by small groups of R1b adventurers looking for easy conquests in parts of Europe that did not yet have bronze weapons. They would have become a small ruling elite, would have had children with local women, and within a few generations their Indo-European language would have been lost, absorbed by the indigenous languages (=> see How did the Basques become R1b ?).

        Iberia did not become a fully-fledged Bronze Age society until the 13th century BCE, when the Urnfield culture (1300-1200 BCE) expanded from Germany to Catalonia via southern France, then the ensuing Hallstatt culture (1200-750 BCE) spread throughout most of the peninsula (especially the western half). This period belongs to the wider Atlantic Bronze Age (1300-700 BCE), when Iberia was connected to the rest of Western Europe through a complex trade network.

        It is hard to say when exactly DF27 entered Iberia. Considering its overwhelming presence in the peninsula and in south-west France, it is likely that DF27 arrived early, during the 1800 to 1300 BCE period, and perhaps even earlier, if R1b adventurers penetrated the Bell Beaker culture, as they appear to have done all over Western Europe from 2300 BCE to 1800 BCE. The Atlantic Bronze Age could correspond to the period when DF27 radiated more evenly around Iberia and ended up, following Atlantic trade routes, all the way to the British Isles, the Netherlands and western Norway (where M153 and SRY2728 make up about 1% of the population).

        (…)
        The Balkanic, Greek, Anatolian and Assyrian branch (L23)

        The Hittites (c. 2000-1178 BCE) were the first Indo-Europeans to defy (and defeat) the mighty Mesopotamian and Egyptian empires. There are two hypotheses regarding the origins of the Hittites. The first is that they came from the eastern Balkans and invaded Anatolia by crossing the Bosphorus. That would mean that they belonged either to the L23 or the Z2103 subclade. The other plausible scenario is that they were an offshoot of the late Maykop culture, and that they crossed the Caucasus to conquer the Hattian kingdom (perhaps after being displaced from the North Caucasus by the R1a people of the Catacomb culture). In that case the Hittites might have belonged to the R1b-M269 subclade. The first hypothesis has the advantage of having a single nucleus, the Balkans, as the post-Yamna expansion of all Indo-European R1b. The Maykop hypothesis, on the other hand, would explain why the Anatolian branch of IE languages (Hittite, Luwian, Lydian, Palaic) is so archaic compared to other Indo-European languages, which would have originated in Yamna rather than Maykop.

        There is substantial archaeological and linguistic evidence that Troy was an Indo-European city associated with the steppe culture and haplogroup R1b. The Trojans were Luwian speakers related to the Hittites (hence Indo-European), with attested cultural ties to the culture of the Pontic-Caspian steppe. The first city of Troy dates back to 3000 BCE, right in the middle of the Maykop period. Troy might have been founded by Maykop people as a colony securing the trade routes between the Black Sea and the Aegean. The founding of Troy happens to coincide exactly with the time the first galleys were made. Considering the early foundation of Troy, the most likely of the two Indo-European paternal haplogroups would be R1b-M269 or L23.

        The Phrygians and the Proto-Armenians are two other Indo-European tribes stemming from the Balkans. Both appear to have migrated to Anatolia around 1200 BCE, during the 'great upheavals’ of the Eastern Mediterranean (see below). The Phrygians (or Bryges) founded a kingdom (1200-700 BCE) in west central Anatolia, taking over most of the crumbling Hittite Empire. The Armenians crossed all Anatolia until Lake Van and settled in the Armenian Highlands. Nowadays 30% of Armenian belong to haplogroup R1b, the vast majority to the L23 subclade (=> see The Indo-European migrations to Armenia).

        Most of the R1b found in Greece today is of the Balkanic L23 variety. There is also a minority of Proto-Celtic S116/P312 and of Italic/Alpine Celtic S28/U152. L23 could have descended from Albania or Macedonia during the Dorian invasion (see below), thought to have happened in the 12th century BCE. Their language appear to have been close enough to Mycenaean Greek to be mutually intelligible and easy for locals to adopt. The Mycenaeans might have brought some R1b (M269 or L23) to Greece, but their origins can be traced back through archaeology to the Catacomb culture and the Seima-Turbino phenomenon of the northern forest-steppe, which would make them primarily an R1a1a tribe.

        Greek and Anatolian S116 and some S28 lineages could be attributed to the La Tène Celtic invasions of the 3rd century BCE. The Romans also certainly brought S28 lineages (=> see Genetics of the Italian people), and probably also the Venetians later on, notably on the islands. Older clades of R1b, such as P25 and V88, are only a small minority and would have come along E1b1b, G2a and J2 from the Middle East
        (…)

        P.S.
        I to tak właśnie się sprawy mają… Gdybania, insynuacje, pomówienia, fałszywe dane itd… czyli „wiedza by Orlicki”!!!
        Strzeżcie się ludzi którzy czytają tylko jedną książkę! – Greckie przysłowie… podobno…

  10. Obcięło końcówkę mojej wypowiedzi:

    Innym słowem kultowo – bytowym, powszechnym wśród Słowian, był „ogień”, u Arjów ‘agn’, Rosjan ‘agiń/agień/agoń’. (by ORLICKI; dawniej zapewne ‘o-gi-in’ < ‘ho-ki/ho-ko-iń’; ‘życia/duch – ginie/znika’ (‘ginie’ od < ‘go-in’ potem ‘g’ > potem ‘h’ a niekiedy u Greków ‘p’.

    Jeśli Pana nie przekonałem, to mówi się trudno!

  11. Innym słowem kultowo – bytowym, powszechnym wśród Słowian, był „ogień”, u Arjów ‘agn’, Rosjan ‘agiń/agień/agoń’. (by ORLICKI; dawniej zapewne ‘o-gi-in’ < ‘ho-ki/ho-ko-iń’; ‘życia/duch – ginie/znika’ (‘ginie’ od < ‘go-in’ potem ‘g’ > potem ‘h’ a niekiedy u Greków ‘p’.

    Jeśli Pana nie przekonałem, to mówi się trudno!

  12. Innym słowem kultowo – bytowym, powszechnym wśród Słowian, był „ogień”, u Arjów ‘agn’, Rosjan ‘agiń/agień/agoń’. (by ORLICKI; dawniej zapewne ‘o-gi-in’ < ‘ho-ki/ho-ko-iń’; ‘życia/duch – ginie/znika’ (‘ginie’ od < ‘go-in’ < ‘ko-jin’ ; „krąży/zabiera duch/energia’’?). Z wędrówek w młodości po górach, zapamiętałem prześmieszny napis z tablicy ostrzegawczej na granicy Słowackiej, gęsto zalesionej, wskazujący na starosłowiańskie istnienie głoski ‘k’ w słowie ‘ogień’, zastąpione później przez ‘g’; „Ne otwirat okna w lesu!”. Gdyby Słowianie zbudowali dawny wyraz ‘ogin/okin’, jako ‘koin’ czy ‘goin’ to myliliby go z ‘koniem’ bądź ‘gojeniem’ i innymi słowami. Lecz gdy pierwotnie w tych wyrazach występowała na początku twarda głoska ‘h’ lub oznaczana przez współczesne dodanie ‘c’ miękka ‘ch’, pomylić się nie było można, gdyż morfem początkowy był zupełnie inny i oznaczał ‘życie/ducha/wiatr’. Ale to taka dygresja poboczna.
    Takie naturalne uwarunkowania dla przekształcanych przez różne słowiańskie plemiona terminów, na pewno istniały po to, aby nie tworzyć mętliku z odczytywaniem znaczenia innych wyrazów. Dlatego właśnie, wyrazy odsłowiańskie, których większą ilość zachowały inne ludy – zupełnie nie słowiańskie, lecz żyjące obecnie na drodze z koliby Słowian w Azji, mogły się zachować niekiedy w brzmieniu bliższym oryginałowi. Z tego samego powodu. Aby nie czynić zamieszania w rozróżnianiu innych odsłowiańskich wyrazów.
    Ludem, który posiada wręcz olbrzymią ilość odsłowiańskich wyrazów, w tym nabytych przed najazdem L-Achajskim, (czyli słowiańskim) ok. 2000 p.n.e, a po nim również mity i prawdziwe historie pochodzące od Słowian, (bo Hellenów czyli Greków jeszcze nie było, jako narodu i nauka uważa, że właśnie od ok. 2 000 p.n.e czyli najazdu Achajów i Dorów, powstaje etnos Grecki ), są właśnie Grecy. Tak więc, nie lekceważmy brzmienia wyrazów „greckich” pochodzących od Słowian, tylko dlatego, że posiada je naród obecnie niesłowiański. Obcy lud, mógł zachować niekiedy ich brzmienie bliższe dawnemu oryginałowi, szczególnie, gdy lud ten jak Grecki, pochodził od Słowian naddunajskich i Karpackich. To również jest moja autorska hipoteza. Dlatego właśnie twierdzę, że „greckie” ‘k’ (w wyrazie ‘oros’ jest akurat ukryte i brzmiał on wcześniej zapewne, jako ‘ko-ra-os’), może być w wielu wyrazach odsłowiańskie i znacznie starsze od polskiego ‘g’ czy ruskiego ‘h’. Greków nie lubię tylko za to, że tyle sobie bezczelnie z kultury Słowian przywłaszczyli, nie wspominając o tym do dzisiaj. Nie postrzeżenie jednak, stali się przechowalnią dla wielu słowiańskich zabytków językowych, kultury, eposów, a w nazwie własnej „El-la(h)-da/El-la(h)s”, zachowali prawdopodobnie pamiątkę po Lechickich (Lacha-jskich), czyli słowiańskich władcach tego obszaru za czasów starożytnych.
    Górzysta wyspa grecka, „Kreta/Krateia”, czy górzysty półwysep „Korynt” (obok niego mamy zabytki i miejsca po Słowiano-(L)Achajskie jak „Lechaio/Lechaeum”), czy wspomniane już przeze mnie górzyste wyspy „Karpathia”, czy górzysty Krym zwany w czasach greckiej kolonizacji „Krimea”.
    ( http://www.jezyk.wortale.pl, oraz G. Jagodziński w http://grzegorj.w.interia.pl/lingwpl/przen.html; podaje, że; „Nazwa Krym wywodzi się ze zniekształconej nazwy Kimeryjczyków – Kimmeriów, a Krymczacy (zwani też krymskimi Tatarami) nie mają nic wspólnego z Kimeryjczykami, gdyż są narodem turkijskim. Zbliżona nazwa Cimbri (Cymbrowie) oznaczała również plemię germańskie, które w 101 roku p.n.e. Zostało zwyciężone przez Rzymian w bitwie pod Vercellae.”
    ORLICKI; Jest to źródło obfite językoznawczo lecz oparte zupełnie o zachodnie teorie językowe, gdyż Kimerowie mogli posiadać nazwę od scytyjskiego toponimu miejscowego, czyli gór Krymskich nie odwrotnie. Na dowód częstych nonsensów takich źródeł, podam tylko, co mówi o Behemii, gdzie podaje bzdurę o późniejszym przybyciu Słowian do Bohemii od Celtów, gdy w świetle nauki o genach jest zupełnie odwrotnie.
    „Łacińska nazwa Bohemia, tak samo jak niemieckie Böhmen, oznaczająca kraj Czechy, wywodzą się od etnonimu celtyckich Bojów (dokładniej od Boioheim ‘ojczyzna Bojów’), którzy z dzisiejszymi Czechami nie mają nic wspólnego, a nawet zdążyli całkowicie zasymilować się z plemionami germańskimi jeszcze przed przybyciem Słowian na tereny dzisiejszych Czech. Francuzi z kolei nazwę wywodzącą się od dawnych Bojów przenieśli na Cyganów. Dziś wyraz bohema nie ma związku ani z Bojami, ani z Czechami.”
    Jak już to wyjaśniał Pan Czesław Białczyński, nazwa ta pochodzi od Bojów, czyli wojów słowiańskich a moim zdaniem od Bogów, jako obszar kultowy dla wszystkich Słowian, ważna kolebka religijna wiary Wenedów. ‘Bohi-mia’ ; ‘bogi-mająca’. Tak to już jest ze źródłami opartymi na zachodnich teoriach, że w większości przypadków zaprzeczają one słowiańskim korzeniom, lecz posiadają też wiele cennej wiedzy, bo nasza literatura jest na te tematy uboga.)

    • „Ludem, który posiada wręcz olbrzymią ilość odsłowiańskich wyrazów, w tym nabytych przed najazdem L-Achajskim, (czyli słowiańskim) ok. 2000 p.n.e, a po nim również mity i prawdziwe historie pochodzące od Słowian, (bo Hellenów czyli Greków jeszcze nie było, jako narodu i nauka uważa, że właśnie od ok. 2 000 p.n.e czyli najazdu Achajów i Dorów, powstaje etnos Grecki ), są właśnie Grecy. Tak więc, nie lekceważmy brzmienia wyrazów „greckich” pochodzących od Słowian, tylko dlatego, że posiada je naród obecnie niesłowiański. Obcy lud, mógł zachować niekiedy ich brzmienie bliższe dawnemu oryginałowi, szczególnie, gdy lud ten jak Grecki, pochodził od Słowian naddunajskich i Karpackich. To również jest moja autorska hipoteza. Dlatego właśnie twierdzę, że „greckie” ‘k’ (w wyrazie ‘oros’ jest akurat ukryte i brzmiał on wcześniej zapewne, jako ‘ko-ra-os’), może być w wielu wyrazach odsłowiańskie i znacznie starsze od polskiego ‘g’ czy ruskiego ‘h’. Greków nie lubię tylko za to, że tyle sobie bezczelnie z kultury Słowian przywłaszczyli, nie wspominając o tym do dzisiaj. Nie postrzeżenie jednak, stali się przechowalnią dla wielu słowiańskich zabytków językowych, kultury, eposów, a w nazwie własnej „El-la(h)-da/El-la(h)s”, zachowali prawdopodobnie pamiątkę po Lechickich (Lacha-jskich), czyli słowiańskich władcach tego obszaru za czasów starożytnych”

      Taak… tzw. zniekształcone satem Parjana, Perunas, Pierun… i „oryginalne hekaton” jakieś tzw. greckie Agri-Keraunos… jako przydomek (d)Zeusa… patrz Jeaan Puhvel „Comparative indo-european mitology”, czy jak jej tam… Grecy zniekształcili tyle dźwięków, odtworzonych jako PIE, przez oficjalnych językoznawców… ale wg. Orlickiego, to ci jacyć tam kolesie, zachowali najlepiej wymowę dźwięków… odprasłowiańskich… jak SLAVA/ sanskryckie ŚRAVAS/ jakieś tzw. greckie KLEOS… Tak jak liczebniki itd… Ukryłem me „ocese” w mych dłoniach… i łkam…

    • Naginanie na zawołanie, na naciągniętym dywanie 🙂

      http://pl.wikipedia.org/wiki/Achajowie

      Achajowie (gr. Ἀχαιοί Achaioí) – ogólne określenie Greków walczących pod Troją używane przez Homera (rzadziej stosował też nazwy: Argiwi/Argiwowie i Danajowie) w jego eposach Iliada i Odyseja[1][2] .(…)

      P.S.
      A jak wywieść Lachów z Achaioí, albo z Argiwi/Argiwowie i Danajowie..? Gdzie zapodział był się morfem „LA”…? Przecież tzw. Grecy, tak dobrze wymawiali głoski słowiańskie…

      • Nie twierdziłem nigdy, żę Achajowie pochodzą z Grecji, bo do Grecji przybyli! Morfem się nie zapodział nigdzie. Jest w wyrazach takich jak „entelechia”, „El-la(h)s’ i wielu innych.

      • ORLICKI said, on 22 Listopad 2014 at 21:14
        Nie twierdziłem nigdy, żę Achajowie pochodzą z Grecji, bo do Grecji przybyli! (…)

        A gdzie ja twierdziłem, że było inaczej? Oni byli w różny sposób nazywani przez Homera! Skąd wiadomo jak oni sami siebie nazywali? Od Homera..? 🙂

        Przy okazji:

        http://www.myetymology.com/greek/entelecheia.html

        Etymology of the Greek word entelecheia (ἐντελέχεια)
        the Greek word entelecheia, ἐντελέχεια
        derived from the Greek word en-
        derived from the Greek word entelechos
        derived from the Greek word telos, τέλος (end; properly, the point aimed at as a limit; the conclusion of an act or state (termination (literally, figuratively or indefinitely), result (immediate, ultimate or prophetic), purpose); specially, an impost or levy (as paid))
        derived from the Proto-Indo-European root *kʷel-
        using the Greek prefix en-, ἐν-
        derived from the Greek word enteles
        derived from the Proto-Indo-European root *kʷel-

        http://en.wikipedia.org/wiki/Potentiality_and_actuality
        (…)
        Entelechy or entelechia
        Entelechy, in Greek entelécheia, was coined by Aristotle and transliterated in Latin as entelechia. According to Sachs (1995, p. 245):
        (…)

        P.S.
        Może tak używać jakiegoś greckiego/helleńskiego, a nie łacińskiego odpowiednika, jak się chce tłumaczyć znaczenie tego wyrazu po… grecku/helleńsku..?

    • Orlickiego gadania bzdur ciąg dalszy…

      (…)
      ( http://www.jezyk.wortale.pl, oraz G. Jagodziński w http://grzegorj.w.interia.pl/lingwpl/przen.html; podaje, że; „Nazwa Krym wywodzi się ze zniekształconej nazwy Kimeryjczyków – Kimmeriów, a Krymczacy (zwani też krymskimi Tatarami) nie mają nic wspólnego z Kimeryjczykami, gdyż są narodem turkijskim. Zbliżona nazwa Cimbri (Cymbrowie) oznaczała również plemię germańskie, które w 101 roku p.n.e. Zostało zwyciężone przez Rzymian w bitwie pod Vercellae.”
      (…)

      Gdyby komuś się chciało tylko poczytać i poszukać źródeł, nawet tak anty-słowiańskich jak wiki, to ten ktoś wiedziałby, że powoływanie się na rzekomą germańskość Cymbrów i Teutonów, zwłaszcza tu, (nie wspominając już reklamowaniu 2 allo-allo anty-słowiańskich servisów), to kolejne przegięcie… Ale Orlickiemu wszystko tu wolno… Niech więc inni poczytają:

      http://pl.wikipedia.org/wiki/Cymbrowie

      Cymbrowie – (Cimbri) lud pochodzenia prawdopodobnie germańskiego, wywodzący się z krainy Himmerland na północy Półwyspu Jutlandzkiego. Pochodzenie Cymbrów nie jest jednoznacznie ustalone, ponieważ imiona ich wodzów noszą celtyckie brzmienie: Boiorix, Lugins, Claodicus, Ceasorix (…)

      P.S.
      I jeszcze do pary, o najbardziej „germańskich” z Germanów, czyli o nie wiadomo w sumie jakich Teutonach…

      http://pl.wikipedia.org/wiki/Teutoni

      Teutoni (Teutonowie) – lud germański lub celtycki zamieszkujący pierwotnie tereny nad Łabą, na południe od Półwyspu Jutlandzkiego i siedzib Cymbrów. Po raz pierwszy wymienieni w źródłach antycznych przez Pyteasza z Massalii. Wraz z Cymbrami i Ambronami pobili wojska rzymskie pod Arausio (Aruzjoną) w Galii w 105 p.n.e. Podczas tej bitwy, dowodzonej ze strony Rzymian przez konsula Gnejusza Malliusza Maksimusa i prokonsula Kwintusa Serwiliusza Cepiona, zginęło ponad 100 000 Rzymian. Była to jedna z największych klęsk wojsk rzymskich w dziejach. Plemiona germańskie nie wykorzystały jednak osłabienia Rzymu i odstąpiły od inwazji na Półwysep Apeniński.

      Przy następnej próbie inwazji Italii zostali rozbici przez Gajusza Mariusza w bitwie pod Aquae Sextiae (dzisiejsze Aix-en-Provence) latem 102 p.n.e.

      Współcześnie pod pojęciem „teutoni“ – również ironicznie – rozumie się „(typowych) Niemców“. Określenie to może mieć znaczenie żartobliwe lub obraźliwe. Przymiotnik „teutoński” jest używany – również ironicznie – jako „typowo niemiecki”.

      • Poglądy Jagodzińskiego nie wytrzymały próby czasu i nowych odkryć genetycznych. Jaki jest faktyczny skład tatrów może dowiemy się niedługo. Wiadomo, że tzw „sturczenie” powoduje u jednostek R1 nabranie wyglądu skośnookiego i takich mamy u siebie pośród ludzi białych, pośród Tatrów miedzy innymi, natomiast może nie zmieniać haplogrupy. Można powiedzieć że Węgrzy czyli Uhorzanie, Wągrowie (znani też z Wagrów) i jako Uglicze są częściowo sturczeni, częściowo sfinizowani – językowo, a w wielkiej przewadze R1.

        Oczywiście poglądy pana Orlickiego w tym względzie nie są trafne, ale nie zamierzam prostować poglądów wygłaszanych tutaj przez wszystkich dyskutantów, ani też zabraniać ludziom wygłaszać tez jakie im się wydaje są słuszne. Szczerze mówiąc nie czytałem tej wypowiedzi, bo nie mam czasu na czytanie wszystkiego.

      • Dla rzetelności, przytoczyłem Panu tylko pewien cytat, nic nie mówiąc o germańskości Cymbrów, tylko dla śladu głoski 'k’ w nazwie krymskiego ludu górskiego 'Kimmerów’. Szuka Pan dziury w całym.

      • W j.czeskim podałem panu liczbę pojedyncza terminu 'oko’ która brzmi’ 'oko’ tak jak nasz a podwojna oczywiście; 'oći’. Dokładnie tak, jak to napisałem. Czesi bardzo często stosują termin 'oći’ od staroczeskiego 'ok/oć’, (widzieć, patrzeć, wokół) w miejscach, gdzie my stosujemy liczbę pojedynczą 'oko’ a mnogą wyłącznie jako 'oczy’. Jest to obecnie leksem dualny liczebnikowo, stosowany w tłumaczeniach na polski w liczbie mnogiej, gdy my stosujemy tylko pojedynczą. Zawsze Czech pana zrozumie, gdy zastąpi l.poj. 'oko’ na 'oći’.

        Substantivum singulár plurál
        nominativ oko oči
        genitiv oka očí
        dativ oku očím
        akuzativ oko oči
        vokativ oko oči
        lokál oku očích
        instrumentál okem očima

        Ale To mało jasne dla Pana, bo posługuje się Pan uproszczonymi żródłami lub nie doczytuje. W każdym razie, odbiega pan od meritum tematu gdzie najważniejsze jest 'oko’ i z nim powiązane słowa, jak 'kolo’, 'hora’ i inne.

      • NIEPRAWDA!

        ORLICKI said, on 22 Listopad 2014 at 22:16
        W j.czeskim podałem panu liczbę pojedyncza terminu ‚oko’ która brzmi’ ‚oko’ tak jak nasz a podwojna oczywiście; ‚oći’. Dokładnie tak, jak to napisałem. Czesi bardzo często stosują termin ‚oći’ od staroczeskiego ‚ok/oć’, (widzieć, patrzeć, wokół) w miejscach, gdzie my stosujemy liczbę pojedynczą ‚oko’ a mnogą wyłącznie jako ‚oczy’.

        ORLICKI said, on 18 Listopad 2014 at 15:33
        (…)
        W staroczeskim mieliśmy „oko” jak u nas, gdy obecnie Czesi mają „ocese”, wyraz podobny do naszego ‘oczy’. Wyraźnie ‘k’, przechodzi tam w „cz’ jak w łacinie starogreckie ‘k’ w ‘c’ czytane, jako ‘s’ lub ‘k’.
        (…)

        P.S.
        To nie pierwszy raz… Jeśli mówi prawdę, to nie trzeba pamiętać, co się wcześniej napisało!

  13. Są to moim zdaniem, pozostałości po prasłowiańsko-nordyckiej (R1a + I) wspólnocie autochtonicznej w Europie i głosce ‘k’, na określanie tego, co wzniesione lub krzywe, koliste. Głoskę tą, niekiedy przejęli Germanie/Protoniemcy, poprzez kontakt z nordykami w Skandynawii, lecz nie nabyli jej do wszystkich tego rodzaju znaczeń, co świadczy o jej przejęciu od obcej nacji.
    Mamy np. wyraz „oko”, czyli cos niemalże kolistego, owalnego, (pochodny być może od ‘wo-ko’ ‘ ‘to – zaoblone/koliste’ by ORLICKI). Wyraz „oko”, w j.hetyckim brzmiał ‘sa-kuwa’, a Hetytia jest właśnie po drodze z Azji do Europy. W sanskrycie ‘ak-si’. Widzimy więc tutaj przeniesione w drodze przez Anatolię odsłowiańskie ‘k’ i zachowane nawet w sanskrycie indyskim, który jest jednak w wielu innych wyrazach zniekształcony, odarjowy. Podobnie w litewskim mamy ‘aksis’ a litewski wywodzi się ze starej wspólnoty Wenedo-Nordyckiej czyli słowiańsko-bałtyjskiej. (R1a + I). W j.gockim jest to już inna głoska, bo mamy ‘augo’. (źródło podanych wyrazów; „GRAMATYKA HISTORYCZNA J.POLSKIEGO” Kurczabowa i Dubisz). Być może więc nasza ‘gora’ zaistniała w okresie osadnictwa gockiego w Polsce. Sugeruje to, występowanie głoski ‘g’ na obszarze północy Europy. W staroczeskim mieliśmy „oko” jak u nas, gdy obecnie Czesi mają „ocese”, wyraz podobny do naszego ‘oczy’. Wyraźnie ‘k’, przechodzi tam w „cz’ jak w łacinie starogreckie ‘k’ w ‘c’ czytane, jako ‘s’ lub ‘k’.
    Jak widać, greka nie zachowała wszystkich głosek ‘k’, przyjmując zamiast nich, czasami głoskę ‘p’. Zachowanie ‘k’, nastąpiło w Grecji na obszarach odizolowanych, wyspiarskich, górzystych, gdzie dawna mowa przetrwała długo. Natomiast nasze ‘g’ nastało zapewne pod wpływem gockim (sama nazwa ‘Goti/Goci/Gutones/Gotones/Getrica’, moim zdaniem może pochodzić od terminu „przemieszczający się”, niemalże bezustannie, co było ich cechą, ujętego w terminie ‘koliści-ci’ zachowanego w morfie ‘go’ odpowiadającym naszemu ‘ko’. Jak wskazywałem, Goci zmieniali słowiańską głoskę ‘k’ w ‘g’ i mogli przyjąć taką nazwę dla swoich plemion od Słowian). Natomiast Celtowie, najwyraźniej przenosili aż do Skandynawii od scytyjskie lub własne ‘h’, co widzimy po występowaniu ‘h’ w pasie migracji celtyckiej z Kaukazu na zachód południowa strona Karpat oraz w nazwie ‘Hermanowie” i wielu innych, górskich plemion Skandynawskich protogermanów.
    W przypadku słowa „koło”, we wszystkich językach słowiańskich oraz staro pruskim, występuje głoska ‘k’. W staronordyckim (‘I’) jest to już inna głoska, mianowicie ‘hvel’, w greckim ‘polos’ (tu może ta nazwa pochodzić nie tyle od odsłowiańskiego koła, co od kolistego ‘pola’, jakie zaorywali Słowianie). Naukowcy wywodzą „koło” od wydumanego języka PIE ze słowa ‘kuel’, czyli obracać się, co również wskazuje na przychylanie się językoznawców do głoski ‘k’. Ja jednak widzę jej cechy znaczeniowe raczej od kształtu; krzywizna, kant, kąt, koło, koryto, kołpak, kora, konar, kobieta – w sensie „kształtna/wypukła”, korona, karpa, kołyska itd.
    Dlatego tez, zapewne według wyjaśnionych przeze mnie aspektów, „gora” w czeskim to obecnie ‘hora’, zaś w staroczeskim, gdy jeszcze wpływ celtycki był znikomy na Czechow ‘gora’, podobnie jak w naszym języku. (etymologia Boryś). ‘Hora’ jest wyraźnie późniejsza. W staroindyjskim mamy jej odpowiednik, jako ‘girih’ zaś w j. awestyjskim ‘garris’. Skąd tam zachowało się ‘g’? Wiele wskazuje na to, iż Arjowie którzy przenieśli słowiańskie terminy na południe (2000 p.n.e), stworzyli swoją kulturę ok. 3 000 p.n.e w oparciu o Slowian z centrum Europy. Massageci czyli Mazowie, graniczyli na północy z przyszłymi Rassijanami, których nazwa Moskowia, (mazia/błota), pochodzi od nich lub od błotnistej rzeki zwanej Moskwa/Mazista. Język ich był pokrewny, czyli słowiański. Wymieniali się brzmieniem terminów. Przekazali wiec do północnych Indii nazwę gór na głoskę ‘g’, jednak moim zdaniem późniejszą od ‘k’. Wpływ kultury z obszaru Kujaw, sięgającej do Krymu i pod Kaukaz, zacytowałem niedawno na stronach C. Białczyńskiego. Mogli więc takie brzmienie przenieść nasi – protopolanie.
    Podobne etymologie mamy ze słowem „goły”, które w czeskim to ‘holy’ a j.staroczeskim ‘golb/goli’. Zaś w starowysokoniemieckim brzmiało, jako ‘kalo’, gdy dzisiaj to ‘kahl’. Czy Niemcy są więc sprawcami zaistnienia ‘k’ w tych wyrazach? Nie! Oni tylko jak niekiedy Grecy, zachowali je od Protosłowian.
    W wyrazie „głowa”, mamy podobnie, gdzie występuje czeskie ‘hlava’, i staroczeskie ‘glava’. Po ormiańsku podobnie, jako ‘gholu’, bo ormianski jest w dużej mierze odarjowy.
    Myślę. Że już dość tych dowodów na pierwszeństwo ‘g’ przed ‘h’ w wyrazie ‘góra’ i pokrewnych mor femicznie.
    Przypuszczalnie od słowa ‘głowa’ pochodzi termin ‘goły’ oraz bliskoznaczny ‘gładki/golati’ jak i słowo ‘golenie/strzyżenie’, wzięty moim zdaniem od góry czaszki strzyżonej na łyso przez Sarmato-Scytów a później Lechitów, czyli najbardziej kolistego jej fragmentu lub tez od kształtu strzyżenia – w koło.
    Słowo ‘głowa’ wywodzi się od tej kolistości, jako zlepek morfemów ‘ko-ło-wa’ ; ‘koliste-to-ma/ta’. Potwierdzają to zaimki wyrazu rosyjskiego; ‘ga-ła-wa’. Jednak jeszcze wyraźniej, potwierdza tą hipotezę wyraz staro nordycki ‘kollr’, stosowany do znaczeń; okrągły, góry, głowa! Jak więc tutaj widzimy, używany do wszystkich tych terminów, które wywodzę od znaczenia określającego krzywizny!

    To jeden z dowodów językowych na powiązanie bytowe Słowian z Nordami (pod roboczą nazwą – Nordowie, zawieram zarówno I1 jak i I2 ze Skandynawii oraz środkowych Bałkanów), autochtonów Europy, na których nałożyli się Prasłowianie, znacznie przed Celtami.

    Na tym kończę dowodzenie mojej hipotezy o starszeństwie głoski ‘k’ w słowie ‘góra’, czyli pierwotnie, moim zdaniem, jako ‘kora/kara’, przed głoska ‘g’.

    Reasumując, najpierw była moim zdaniem ‘k’ > potem ‘g’ > potem ‘h’ a niekiedy u Greków ‘p’.

    Jeśli Pana nie przekonałem, to mówi się trudno!

    • ORLICKI said, on 18 Listopad 2014 at 15:33
      (…)
      „Być może więc nasza ‘gora’ zaistniała w okresie osadnictwa gockiego w Polsce. Sugeruje to, występowanie głoski ‘g’ na obszarze północy Europy. W staroczeskim mieliśmy „oko” jak u nas, gdy obecnie Czesi mają „ocese”, wyraz podobny do naszego ‘oczy’. Wyraźnie ‘k’, przechodzi tam w „cz’ jak w łacinie starogreckie ‘k’ w ‘c’ czytane, jako ‘s’ lub ‘k’.
      Jak widać, greka nie zachowała wszystkich głosek ‘k’, przyjmując zamiast nich, czasami głoskę ‘p’. Zachowanie ‘k’, nastąpiło w Grecji na obszarach odizolowanych, wyspiarskich, górzystych, gdzie dawna mowa przetrwała długo. Natomiast nasze ‘g’ nastało zapewne pod wpływem gockim (sama nazwa ‘Goti/Goci/Gutones/Gotones/Getrica’, moim zdaniem może pochodzić od terminu „przemieszczający się”, niemalże bezustannie, co było ich cechą, ujętego w terminie ‘koliści-ci’ zachowanego w morfie ‘go’ odpowiadającym naszemu ‘ko’. Jak wskazywałem, Goci zmieniali słowiańską głoskę ‘k’ w ‘g’ i mogli przyjąć taką nazwę dla swoich plemion od Słowian). Natomiast Celtowie, najwyraźniej przenosili aż do Skandynawii od scytyjskie lub własne ‘h’, co widzimy po występowaniu ‘h’ w pasie migracji celtyckiej z Kaukazu na zachód południowa strona Karpat oraz w nazwie ‘Hermanowie” i wielu innych, górskich plemion Skandynawskich protogermanów.”

      Szanowny Panie Białczyński i ktokolwiek, kto to jeszcze ma siły, żeby to czytać…, pisze to do Was rozumni ludzie, bo sił mi już nie staje… żeby to tłumaczyć raz po raz… Błagam! Powstrzymajcie tego bożego szaleńca!!!

      1. https://translate.google.com/#pl/cs/okooczy

      Ludzie sami zobaczcie, jak Czesi mówią na oko/oczy…

      2. Rechot Aku said, on 16 Listopad 2014 at 16:05
      (…)
      http://www.ebook3000.com/J–P–Mallory-_-In-Search-of-the-Indo-Europeans–Language–Archaeology–and-Myth_36083.html

      strona 16, są podane przykłady na zmiany, jakie dokonały się w np. rzekomym języku jakimś, przed-germańskim i jego następcach, a mianowicie:

      we współczesnym germańskim angielskim słowo: field (pield, jak pielić?), oznacza – pole, to samo
      w Sanskrycie to – arjas,
      w Grece (jakiejś tam) – to agros,
      w Łacinie to – ager,
      w tzw. j. gockim/gothic to – akrs

      I teraz najzabawniejsze, że tzw. j. gocki/gothic zastępował dźwięk”G” dźwiękiem „K”, tak że wcześniejsza odtworzona forma przed-gocka musiała wyglądać jak *agras…
      (…)

      To już jest schizofrenia!!! Celtów nie było w Skandynawii!!! Jest tylko jedna osada dzwonowców tam odkryta!!! Tzw. j. gocki zamieniał wcześniejsze „G” w „K”!!!
      To jest germanofilska schizofrenia „by Orlicki”!!! Kto to szaleństwo powstrzyma?!! PODDAJE SIĘ!!!

      • Rzeczowa krytyka zawsze ma SENS. Ja osobiście odradzam wkraczanie na grunt etymologii fonemów. Moim zdaniem jest to utopia dlatego że należałoby zbadać fonemy wszystkich języków świata, albo przynajmniej porównać dwie trzy wielkie grupy językowe. To zadanie dla komputera a nie pojedynczego człowieka.
        Etymologia magiczna dźwięków to coś zupełnie innego, bo odwołuje się do praw uniwersalnych wszechświata i budowy głośni, która w budowie jest materialnym odzwierciedleniem praw świętej geometrii i fraktali. Nie zajmuje się ona porównywaniem języków tylko znaczeniem płynącym z długości ich fali i innej charakterystyki.

        Porównajmy fonemy chińskie i ich znaczenie z indoeuropejskimi a może czegoś się dowiemy. Wewnątrz PIE w ten sposób nie dojdzie się na razie do niczego chyba że komputerami wielkiej mocy. Takie jest moje zdanie. Tak samo etymologia fonemów T. Mrozińskiego zatraca raczej o dźwiękowa strukturę fizyczną, rezonanse itp i nie służy żadnym celom porównawczym.

      • (…) Natomiast nasze ‘g’ nastało zapewne pod wpływem gockim (sama nazwa ‘Goti/Goci/Gutones/Gotones/Getrica’, moim zdaniem może pochodzić od terminu „przemieszczający się”, niemalże bezustannie, co było ich cechą, ujętego w terminie ‘koliści-ci’ zachowanego w morfie ‘go’ odpowiadającym naszemu ‘ko’. Jak wskazywałem, Goci zmieniali słowiańską głoskę ‘k’ w ‘g’ i mogli przyjąć taką nazwę dla swoich plemion od Słowian). (…)

        Bzdury, bzdury, jeszcze raz bzdury… jak to wywodzenie znaczenia nazwy tzw. Gotów… i ich rzekomy wpływ na zmiany głosek, sprzeczne z dostępnymi źródłami pisanymi i rzeczywistymi zmianami – patrz Mallory powyżej.

        Nawet za anty-słowiańską wiki w wersji angielskiej, bo po polsku to szkoda gadać, co tam jest, wynika, że tzw. Goci to przerobieni GETAE/MASSAGETAE…

        http://en.wikipedia.org/wiki/Getica

        De origine actibusque Getarum (The Origin and Deeds of the Getae/Goths[n 1]),[1] or the Getica,[2] written in Late Latin by Jordanes (or Jornandes) in 551,[3] claims to be a summary of a voluminous account by Cassiodorus of the origin and history of the Gothic people, which is now lost.[4] However, we cannot assess the extent to which Jordanes actually used the work of Cassiodorus (see the discussion below on the sources also used by Jordanes). It is significant as the only remaining contemporaneous resource that gives the full story of the origin and history of the Goths. Another aspect of this work is its information about the early history and the customs of Slavs.
        (…)

        http://en.wikipedia.org/wiki/Getae

        http://en.wikipedia.org/wiki/Massagetae

        (…)
        Etymology

        About the origin of the name Massagetae, scholars have emphasized that:

        „The classical and modern authorities say that the word „Massagetae” means „great” Getae. The ninth-century work De Universo of Rabanus Maurus[7][8] states, „The Massagetae are in origin from the tribe of the Scythians, and are called Massagetae, as if heavy, that is, strong Getae.”[9]

        Weer Rajendra Rishi wrote, „In Pahlavi language the word massa means great. In Avesta massa is also used in the sense of greatness.”[10]
        (…)

        P.S.
        Nie robią na mnie wrażenia teksty nielogiczne i wzajemnie sprzeczne. Dodatkowo drążenie uparcie w z góry założonym kierunku i uparte nie zwracanie uwagi na fakty, jest dla mnie oznaką ślepego DOGMATYZMU… takiego pustynnego, w czystej postaci… W tym akurat wypadku, nie jest to „nie bo nie”, no bo „pan” tak powiedział, ale że „by Orlicki” tak sobie wymyślił i napisał… co mu pasowało, na massę nagięte i połamane, ale wygodne dla jego teorii, opartej na jego teorii…

        A fakty… tym gorzej dla faktów… kto by się nimi przejmował..? „Krześcijańskich Słowian” takie drobiazgi nie ruszają…Oni wierzą lepiej, w to co wiedzom i wszem i wobec głoszom…

        • Ma pan przecież moją etymologię Massagetów (Mężogątów, Mazogontów) i w ogóle Getów, Gotów w Księdze Ruty (także tutaj na Czarnym Pasie – Księga Ruty), więc po co mnie przypisywać tę błędną etymologię R. Orlickiego?! Albo twierdzić, że ją popieram?! O co tu chodzi? R. Orlicki pisze co chce i ma prawo wypowiadać w swoim imieniu swoje zdanie. Pan krytykuje jego etymologie, i dobrze. Tajka krytyka, bez „docinek” ma sens i spełnia swoją rolę.

          Ja odciąłem się od Etymologii Fonemów, na rzecz Etymologii Klasycznej tj. Rdzeni Słów, w roku 1970 kiedy zanurzyłem się głęboko w rozumieniu sensów i zbieżności języka polskiego i sanskrytu. I wszystkim tę logiczną drogę polecam. O tym że ją preferuję świadczy cały ten Blog + Księga Tura + Księga Ruty (w całości linijka po linijce). Te dwie księgi nie mogłyby powstać gdybym nie stosował Klasycznej Etymologii w całym swoim myśleniu o świecie – logika. Świadczą też o tym Blogi osób nie związanych ze mną które popieram:

          http://wspanialarzeczpospolita.pl

          Sloveniska Samskrta?
          Posted on 2014/11/18

          Artykuł zrobiony na podstawie mojej prezentacji: „Slava Sanskrito” przedstawionej podczas Konferencji KAEST pod Bratysławą w miniony weekend.

          Wybaczcie, że tak rzadko piszę, ale ten artykuł był naprawdę czasochłonny. Składanie wszystkiego do kupy i pisanie zajęło dobre dwa tygodnie. Chciałem, by artykuł był względnie kompletny w tym temacie.
          Podstawowe informacje o Sanskrycie
          Co to w ogóle jest ten Sanskryt?

          • Sądzę, że jeszcze niejeden doktorat, prócz Piotra Makucha, a może i kilka profesur zostanie zrobionych w krajach Słowian dzięki temu, że kilka osób (Mańczak, Marski, Białczyński) miało odwagę z początkiem lat 90-tych XX wieku odważnie spojrzeć na historię, lingwistykę, antropologię, religioznawstwo i zaprzeczyć głoszonym masowo przez te dziedziny i ich autorytety kretyńskim tezom allochtonistów na temat Słowian od V wieku n.e. w Europie.

        • Krytykę Etymologii R. Orlickiego pozostawiam w całości panu, albo może ją też podjąć kto inny, kto zechce i kto potrafi kontrargumentować w pełni merytorycznie. Ja się w to nie włączę, na temat etymologii fonemowej jako narzędzia porównawczego już się wypowiedziałem zdecydowanie na NIE. Nie dlatego żeby to głupie ale dlatego, że to na razie utopia moim zdaniem. Utopia bo trzeba mieć naprawdę najsilniejszy komputer świata do zestawienia fonemów z różnych języków i znaczeń tych fonemów żeby coś tutaj z tym fantem zrobić logicznego. takie jest moje zdanie, chociaż samej Etymologii Fonemów nie odsądzam od czci i wiary – ma sens, bo zanim słowo nabrało formy sylab to miało na pewno, na pewno formę fonemu. Prostego wdechu i wydechu z użyciem głośni jak w słowie „Ach!” „Och”, „Uch” albo „Aj”, „Oj”, „Ej”.

      • bialczynski said, on 21 Listopad 2014 at 8:18
        Ma pan przecież moją etymologię Massagetów (Mężogątów, Mazogontów) i w ogóle Getów, Gotów w Księdze Ruty (także tutaj na Czarnym Pasie – Księga Ruty), więc po co mnie przypisywać tę błędną etymologię R. Orlickiego?! Albo twierdzić, że ją popieram?! (…)

        To jakieś nieporozumienie, bo ja nigdy nie twierdziłem, że pan popiera etymologie „by Orlicki”, czego dał już pan wiele razy dowód, jak np. przy okazji kobieta-kobyła itd! Jeśli już, to twierdziłem i twierdzę, że często przymyka pan oko na jego oczywiste manipulacje i świadome (w nieświadome nie umiem uwierzyć) przekłamania, co wg. mnie jest szkodliwe, bo można sobie na ich podstawie wyrobić nieprawdziwy pogląd na wiele rzeczy. Dla mnie Orlicki i zaganpolska to jedno i to samo, tyle że trochę inaczej… Tylko tyle.

      • ORLICKI said, on 22 Listopad 2014 at 21:23
        A to dobre! To uważa Pan, że haplogrupa R1b (protoceltycka) nie przybyła nigdy do Skandynawii!

        Przepraszam, miało być Proto-Celtów! Ja podaję, za Krisstiansenem, Mallorym, Anthonym, że w całej Skandynawii, znaleziono jedną osadę, którą oficjalna archeologia przypisałem dzwonowcom, uznawanym za R1b, proto-celtów, ale i z tymi „Celtami” to i później tam krucho… 🙂

        http://en.wikipedia.org/wiki/Beaker_culture
        (…)
        Postulated linguistic connections
        Bell Beaker has been suggested as a candidate for an early Indo-European culture; more specifically, an ancestral proto-Celtic.[71]

        http://en.wikipedia.org/wiki/Pre-Celtic

        http://en.wikipedia.org/wiki/La_T%C3%A8ne_culture

        P.S.
        Celtowie to La Tenne z grubsza 2000 lat później… 🙂

  14. Świetny film który oddaje istotę nazwy – czyli grę haru-żaru-garu-jaru i pojecia góry-hary. Pokazuje jak myśli o harach-gorach człowiek, jak je czuje i widzi. Można rzec rozwiązanie sporu obrazem. Światło- RA i to czego ono dokonuje, jak przeobraża góry, a także brak Ra – ciemność.

  15. Do „Rechot Aku”;
    Krytykuje Pan, podawane przeze mnie terminy, pochodzące z zacytowanych przecież źródeł, ze słowników etymologicznych i innych, poważnych miejsc językoznawczych. Jakoś jednak nie zarzuca mi Pan, nieprawidłowego podania greckiego odpowiednika terminu „góra”? Jako ‘oros’. Gdzie nie znajduje Pan argumentu, to przeskakuje w bok na mało istotne dla tematu kwestie, jak na termin ‘pole’ gdzie podaje go Pan, jako ‘agros’. Otóż nie, bo brzmi on po grecku prawidłowo, jako ‘aghros’ a w wymowie ‘agroos’ lub ‘choraafi’ w wymowie ‘oraafi’. W odróżnieniu od Pana, nie posługuję się wyłącznie językiem nowogreckim, bo co on ma wspólnego do starosłowiańskiej mowy? Niewiele. To dwie odmienne epoki.
    Sugeruję więc i Panu, stosować raczej starogrecki, bliższy prasłowiańskiemu, niż nowożytny grecki czy nowo grecki, bo każda z tych odmian greckiego jest diametralnie rozbieżna w brzmieniu i etymologii licznych leksemów. Język starogrecki, dzieli się aż na pięć odmian i odnosi do następujących faz rozwojowych języka. Z którego Pan korzysta?
    •język mykeński
    •język grecki archaiczny (greka archaiczna)
    •język grecki klasyczny (greka klasyczna)
    •greka koine
    •język staromacedoński
    Wikipedia: „ (1) Język mykeński albo greka mykeńska, także: dialekt mykeński – wymarły język z grupy helleńskiej języków indoeuropejskich, najstarsze zaświadczone stadium języka greckiego. najwcześniejsza potwierdzona faza rozwojowa języka greckiego, najprawdopodobniej głównie na terenach Krety (by ORLICKI; czyli gdzie mamy do tej pory pozostałości po mowie słowiańskiej), używany na Półwyspie Peloponeskim i na Krecie między XVI a XI wiekiem p.n.e., przed inwazją Dorów. Zachowały się inskrypcje na glinianych tabliczkach w piśmie linearnym B, 2) Język grecki archaiczny albo greka archaiczna – wczesne stadium rozwoju języka greckiego, poprzedzające grekę klasyczną, jednak późniejsze od greki mykeńskiej. Język grecki archaiczny był w użyciu w Helladzie w okresie ciemnym (po upadku cywilizacji mykeńskiej) i w okresie archaicznym. Język grecki był w czasach Homera już najprawdopodobniej silnie zróżnicowany dialektalnie. Uważa się, że Iliada i Odyseja pisane są językiem będącym zlepkiem różnych dialektów epoki, które w kolejnych wiekach dały początek poszczególnym zaświadczonym w piśmiennictwie dialektom greki klasycznej.3) język grecki klasyczny – silnie zróżnicowany dialektalnie, używany w okresie klasycznym w starożytnej Grecji; w węższym znaczeniu termin ten odnosi się tylko do dialektu attyckiego; język bogatej literatury, zaświadczony zwłaszcza w dialekcie attyckim, 4) greka koine – język używany w okresie hellenistycznym starożytnej Grecji, powstały w wyniku wymieszania się różnych dialektów greki klasycznej (z przewagą dialektu attyckiego) z naleciałościami z łaciny i języków anatolijskich; w grece koine spisany był Nowy Testament 5) dopisuje się tutaj Język macedoński (helleński) zwany też staromacedońskim – wymarły język starożytnej Macedonii, bardzo blisko spokrewniony z językiem starogreckim, przez niektórych językoznawców uważany nawet za jego dialekt. „
    Cytuję ten wykaz odmian języka starogreckiego, jedynie dla wykazania, że są, co najmniej trzy jego odmiany; mykeński, archaiczny, staromacedoński, w których ukryć się mogły formy fleksyjne znacznie odmienne od greki klasycznej nie mówiąc o współczesnej. W tych formach, mogą być odslowianskie lub wprost prasłowiańskie terminy.
    W j.starogreckim właśnie, występowała litera „Koppa (ϙόππα, Ϙϙ)”, obecnie nieużywana w języku greckim, co wskazuje na odchodzenie późniejszego greckiego z częstego „k” na rzecz głoski „’g”. Grecy głoskę ‘k’ artykułowali podobnie do naszego „ka”, jako; „kaa, aka”. Sylabę ‘k’ zapisuje się obecnie w międzynarodowej transkrypcji fonetycznej IPA symbolem [q]. Grecy starożytni zapisywali ten dźwięk spółgłoskowy, jako literę ( ) a dawniej ( ) czyli właśnie ‘koppa’. Przypominająca nasze „o” lub „Q” archaiczna litera „koppa”, zapewne dała podstawę graficzną łacińskiemu ‘Q”, przenikając do Rzymu z kolonii greckich na północy półwyspu Apenińskiego. Skąd się wzięła nazwa tej litery, zaczynająca się na ‘ko’? Cała nazwa, brzmi jak starosłowiańskie słowo ‘wzniesienie, pagórek’, czyli „kopa” i pochodne od niego „kopiec, kopać, kopica”. Czego nie zauważa, wiecznie z wszystkiego „Rechoczący Aku”. Termin „kopa”, pochodzący od ‘ko-pa’ ; ‘koliste/krzywe – na/ma’, zaczyna się właśnie na kwestionowany przez niego udział spółgłoski ‘k’ w kształtowaniu pierwszej głoski leksemu; ‘gara, góra, hara’. Czyli prasłowiańskiej ‘kora’.
    Starogrecki, jest w dużej mierze odtworzony teoretycznie, częściowo na podstawie pism Homera, gdyż najstarsze terminy nie zachowały się w piśmie. Jednak pisma Homera nie są tak stare, aby można było ten język odtworzyć precyzyjnie już z epoki mykeńskiej, chociaż i tutaj osiągnięto sukcesy teoretyczne. Starogrecki ma wiele wspólnego z ludami protosłowiańskimi oraz słowiańskimi najeźdźcami z północy (L)Achajami, zaś grecki starożytny, to już wpływy Rzymu, nieco później łacińskie i celtyckie a nawet gockie, z kolei język współczesny to nawet wpływy francuskiego, tureckiego i angielszczyzny.
    Po starogreckich odmianach i licznych dialektach z tych epok, mamy dopiero :
    Za Wikipedią: „
    •język średniogrecki (greka bizantyjska) – używany w okresie Bizancjum, rozwinął się z greki koine – luźne dialekty mówione, bardzo różniące się od języka literackiego
    •katharewusa („greka oczyszczona”) – język nawiązujący do greki klasycznej, sztucznie stworzony przez językoznawców po odzyskaniu niepodległości przez Grecję w XIX wieku; z założenia miał to być ogólnonarodowy język literacki, oczyszczony z naleciałości tureckich
    •język nowogrecki inaczej demotyk (δημοτική = dimotikí, demotyk) – używany obecnie, głównie na terytorium Grecji i Cypru, współczesny standard literacki powstał w wyniku zmieszania się dialektów mówionych języka greckiego z formami zaproponowanymi w katharewusie; demotyk mówiony rozpada się na kilka dialektów; w szerszym znaczeniu termin ten odnosi się do wszystkich pobizantyjskich odmian języka greckiego łącznie z katharewusą i językami griko, cakońskim, kapadockim i pontyjskim (uważanymi wówczas za dialekty nowogreckie, choć o innej historii niż demotyk)

    Tak jak w nazwie „Góra Athos” czyli „Święta Góra” w j. greckim starożytnym Ἅγιον Ὄρος”/ ”Agion Oros”, termin ‘oros’, który przytoczyłem, to pochodzący ze starogreckiego, przypuszczalnie urwany przez odjęcie głoski ‘g/k’ od głównego rdzenia wyrazu ‘(g/k)oros’, czyli naszej późniejszej ‘gora/góra/hara’.
    Naprawdę, mógłby Pan, Panie ‘Rechot Aku”, zachować trochę, zwyczajnej, rozsądnej wstrzemięźliwości, bo jeszcze mało Pan wie, a jej brak wskazuje na zacietrzewienie religijne które widać tak wyraźnie w Pana wypowiedzi odnośnie mojej osoby ( – Błagam! Powstrzymajcie tego bożego szaleńca!!! ) z jakiego biorą sie wszelkie pańskie ataki niby to naukowe. Każdemu zdarza się niewiedza i błędy, lecz tylko wtedy nie jesteśmy wystawiani na pośmiewisko, gdy zakładamy, że możemy się mylić, czego Pan kompletnie nie czyni, a ja tak! Cały czas przyznaję się do niepewności, Pan zaś do nieomylności. Dla Pana pomocy, wskazuję tą stronę, skoro omieszkał Pan wspomnieć jak to niby wiele zajmuje się Grecją, w której akurat wiele lat żył mój brat i jego kobieta – rodowita greczynka, przez co bardzo dawno ten kraj, jego język i kultura, mnie zainteresowały i po nim podróżowałem nie jeden raz.
    http://pl.wiktionary.org/wiki/%E1%BD%84%CF%81%CE%BF%CF%82#gr
    Na tej stronie, przekona się Pan, że nasza ‘góra’ to;
    ὄρος (język starogrecki)
    transliteracja: óros (gdzie kreska nad ‘o’ oznacza wydłużenie wymowy nie zaś „ó”; „słownik polsko – grecki” / z wymową / 2011)
    znaczenia: rzeczownik, rodzaj nijaki
    (1.1) góra

    W starej grece, mamy aż trzy określenia wyrazu „góra”, jak
    1)Βουνόν (obecnie ‘Βουνo’) czyt.; ‘wunoow/wuno’),
    2)ἄκρα (obecnie ‘ἄκρας’), czyt; (aakra/aakras),
    3)ὄρος (czyt; ‘hooros’)
    Zacytuję tu językoznawcę: „Przełom w historii języka greckiego nastąpił po podbojach Aleksandra Wielkiego, gdy mowa Hellenów zawędrowała w najdalsze zakątki zamieszkałego świata i ze względu na mnogość i różnorodność etniczną użytkowników ujednoliciła się i uprościła. Powstał tak zwany koine dialektos, czyli wspólny dialekt. W przypadku tłumaczeń języków martwych, spotykamy się z ograniczonym zasobem źródeł, z których możemy korzystać, co więcej, nie możemy skonfrontować naszego tłumaczenia, z opiniami jego użytkowników. W językach martwych (jak starogrecki) mało jest wyrazów, zwrotów, charakterystycznych dla języka mówionego, języka powszechnie używanego. Języki martwe były przede wszystkim tworem elitarnym, którego znajomością mogła się poszczycić wyłącznie najwyższa i najbogatsza warstwa społeczna. Teksty języków martwych osadzone są bardzo głęboko w kulturze, dobra znajomość takiego języka jest tak samo wyższa, jak znajomość realiów kulturowych tworzących taki język. Wydaje się jednak, że języki martwe nie są do końca nieobecne, przecież historia ich tłumaczeń, sztuki i metodyka, są starsze niż metodyka tłumaczeń języków nowożytnych. Nowożytna translatoryka, opiera się na solidnych fundamentach translatoryki starożytnej.………język starogrecki, charakteryzuje się swoistą magią, dziś niedostrzegalną dla przeciętnego tłumacza. Warto jednak z ukłonem pochylić się nad tajemniczymi językami martwymi, przede wszystkim ze względu na poszerzanie swojego translatorskiego horyzontu, zwiększanie kompetencji językowych”.
    W terminie ‘akra(s)’, odjęte zostały dwie sylaby; ‘go’ lub ‘ko’ oraz ‘ro’, w słowie ‘k/go-ro-os’, przypuszczalnie z powodu dodania podobnych głosek końcowych występujących w słowie ‘agro/akro’ (pole), gdyż sąsiednie wyrazy składane z podobnych rdzeni lub przyrostków, zwykle ulegały takiemu skracaniu.
    Tak więc, wyraz ‘agros’ (pole), wywodzi się od dwóch rdzeni, ‘pole’ i ‘góra’; ‘1)agro – 2)oros’.
    Termin ‘agro’ pochodzi moim zdaniem przypuszczalnie od słowiańskiego ‘ok/ak-ro’ ; ‘wokół – rodzi/rola’ czyli zaoranego w kole pole.
    Stąd ἀγρονόμος (agronomos), agronomia, oraz związki frazeologiczne: agro-nomia < gr. ἀγρός + νόμος → pole + prawo.
    Tak więc z powyższego rdzenia wzbogaconego o przedrostek ‘agro’, pochodzący przypuszczalnie od ‘uprawianego obszaru, płaszczyzny zaokrąglonego pola’, który dodany do terminu ‘góra’, oznacza ‘pola Gorskie’, wywodzącego się z górzystej krainy, powszechny jest termin ‘agro’ czyli „pole”. Od wzniesienia pól uprawnych. Tak ukształtowane pojęcia, przechodziły do języków współczesnych, często zatrącając swój dawny, sprecyzowany charakter. Stając się terminem ogólnym o szerszym znaczeniu.
    Zupełnie zamurowała Pana, wykazana przeze mnie pochodna staro nordycka jak i języka PIE w wyrazie góra, kolo – od sylaby ‘ko’, nie przeze mnie przecież wysnuta, a przez szacownych językoznawców. Tak domagał się Pan źródeł mojej teorii o ewentualnym pierwszeństwie ‘k’ przed ‘g’ w wyrazie góra, że kiedy ja podąłem, to tylko rzuca pan kalumniami na inne zupełnie tematy, o których musielibyśmy znowu długo dyskutować. Byle tylko uciec od kwestii wiodącej, terminu ‘góra’. Nie mogąc podważyć tych faktów naukowych-jezykoznawczych, używa Pan bezustannie epitetów, aby zdyskredytować poza merytorycznie, osobę adwersarza. Bardzo źle to o Panu świadczy pod względem poziomu kultury jak i intelektu, gdyż taka forma dyskusji wskazuje na cel socjotechniczny, nie zaś poznawczo – naukowy. Jest dowodem pańskiej słabości intelektualnej w tym temacie i braku kultury.
    Co do krytykowanego przez Pana wskazania wędrówki protoceltów, północną stroną Morza Czarnego, załączam odesłanie do odpowiednich stron. Nie wymyśliłem tego sam. Takie trasy opierają się na poszlakach archeologicznych, genotypowych i historycznych – z toponimów oraz języków lokalnych. Nie jestem na tyle mocny by kwestionować tą hipotezę naukową, więc jej używam. Rozumiem, że posiada Pan większą wiedzę od archeologów i genetyków, w tym tych, na których się Pan sam powołuje, jak Rożański, (bo jedna z tych map, pochodzi właśnie z jego stron). http://www.tropie.tarnow.opoka.org.pl/images/polacy1d.jpg
    Proszę spojrzeć, że północna droga protoceltow jest na niej przynajmniej o pół tysiąclecia wcześniejsza niż południowa. I nie jest pewnym, w przypadku szlaku południowego, czy protocelci przeszli zalany już Bosfor, czy tez nie podążyli poprzez Afrykę północną do Gibraltaru i stamtąd do Europy, o czym może świadczyć zagęszczenie R1b na pł. Illyryjskim.
    W tej wypowiedzi, pozwoli Pan, że poprzestanę przy zacytowanych wcześniej ustaleniach językoznawców, że ‘g’ w słowie ‘góra’ wywodzi się od ‘k’. Proszę znaleźć jakiegoś z tych naukowców, specjalistów od języka PIE, na który też się Pan sam powołuje i podyskutować z nimi samodzielnie. Może przyznają Pana odkryciu, że jednak od ‘g’, rację. W końcu, to wszystko hipotezy, poza Pana odkryciami, które odbieram po ich jednoznacznej, pewnej siebie wykładni, za najprawdziwsze z prawdziwych. Mnie cechuje całkowita niepewność moich poszukiwań oraz niepewność wskazówek językoznawców, stąd podkreślam swoje hipotezy oznaczeniem „by ORLICKI”.
    Sugeruje Panu, trochę więcej wstrzemięźliwości w swoich twierdzeniach, bo nauka, dla trafności ustaleń, lubi nie tylko konkurencję myśli, (za co dziękuję, bo zmusił mnie Pan do przypomnienia sobie szerokiego obszaru wiedzy odnośnie jednego tylko leksemu), lecz również brak zadufania w grupach zwolenników tego czy innego rozwiązania, nieatakujących przeciwników złośliwie i personalnie – bo to na pewno nie służy żadnym odkryciom i postępom wiedzy. Niestety, to Pan zaczął taką personalną napaść, używając wobec mnie celowo złośliwych terminów jak np. „manipulowanie”, zamiast spokojnie dyskutować, najwyżej nie zgadzając się z prezentowanymi przeze mnie tezami. Podobnie w kwestii muzeum w PKiN. Bo mający takie pomysły czy zajmujący się językoznawczymi badaniami Chrześcijanin, publikujący swoje niepewne spostrzeżenia na tych stronach, tylko w celu skłonienia czytelników do myślenia o naszym języku w nieco inny, bardziej dogłębny sposób, jest od razu dla Pana wrogiem, jako Poganina-Rodzimowiercy, zwolennika czystości religii słowiańskiej a może i rasy.
    Proszę brać przykład z p. C. Białczyńskiego, który np. nie zgadzając się ze mną, podchodzi do tego bardzo spokojnie i krótko, rzeczowo, bez obelg i naśmiewań a wręcz z szacunkiem do zdobywanej wiedzy i dzielenia się teoriami, choćby własnymi. Ja nie zgadzam się z niektórymi jego interpretacjami niektórych terminów i też nie przeszkadza mi to, czerpać garściami z całej palety wiedzy, jaką wykłada, bez wymyślania mu od manipulantów i prowadzenia przez agentów. Zastanawiając się nad tymi niekiedy wątpliwymi moim zdaniem odkryciami etymologicznymi, zyskuję dzięki nim, zastanowienie i wskazówki do moich poglądów. (np. by Wikipedia: 1)„Entelechia” od j.gr. ‘entelecheia’ od ‘én télos échein’ – dosłownie ‘ucelowienie’, termin Arystotelesa. Twierdził on, że każdy istniejący byt, dzięki swojej przybranej formie posiada własną entelechię, czyli ucelowioną duszę, nadającą rzeczy jedność,
    2) by C.Bialczynski: „entelechia” od ‘Anu Tel Oś Lechein’ lub ‘Anu Dał Oś Lecheiom’ czyli ‘Anu W-tel-ił (wcielił) Oś w Lechitów, lub w Lechię’. Nie zapominajmy też że Grecy to byli w dużej części przybyli z Północy Dorowie-Drzewidzi i (L)Achaje z Naddnieprzańskiej Hel-LAHAJI (Hylaji – Kałłużji, Błotnego Kraju Bagiennego). Można to określić „ucelowieniem” (Anu-Cel-Oś-Świeceniem), bowiem celowo ową Osią (OIO) obdarzono Lechitów, Czcicieli Światła Świata.
    3) Dla mnie, „by ORLICKI”, to prędzej jest; ‘en<an<on – ti – el – lech – a’ czyli; „an (on, mężczyzna, człowiek) – tiel (cel, wskazane miejsce, przeznaczenie) – lech (szlachetny, przywódca, wyższy moralnie/kulturowo) –ia (liczba mnoga)”, czyli „uszlachetnienie przeznaczenia człowieka”. Podobnie, jak już w j.starogreckim, góral to nie tylko ktoś z gór, lecz ktoś wyniosły szlachetnie, być może wytrzymały jak ‘lech’, ktoś uparty jak ‘lech’, czyli „w-lach-os”. Tutaj Pan „RechotAku’ może w końcu zauważy tą sylabę/rdzeń „lach”, którego nigdzie nie zauważa).
    I proszę osoby p. C.B. nie wiązać z moimi badaniami, bo nie ma z nimi żadnego związku.
    Ponownie bardzo dziękuję za skłonienie mnie w obronie moich racji, do ponownego zgłębienia literatury i głębokich refleksji językoznawczych. Jak widać, każde słowo, to w praktyce wielkie badania i strony analiz, które moglibyśmy tutaj jeszcze ciągnąć długo, aż do objętości książkowej.
    Zastanawiające jest, jak głębokie jest to wiązanie przez niektórych Rodzimowierców, każdego Chrześcijanina, z wszystkim, co Katolickie. Odchodząc, więc od tematu językoznawczego, proszę Pana o wyjaśnienie mi, co osobiście uczyniłem złego jakiemukolwiek Poganinowi, z racji jego wiary?
    Czy wyznaje Pan prawo odpowiedzialności zbiorowej? Tak atakując moją Chrześcijańskość i pomysł na Muzeum Słowian w PKiN pochodzący od Chrześcijanina w mojej osobie?
    A także, kiedy i w jakiej wypowiedzi, twórca duchowy chrześcijaństwa Jezus Chrystus, nakazał komukolwiek zaprowadzanie swej idei religijnej siłą, ogniem i mieczem, że tak go Pan nienawidzi bądź jego idei moralno-religijnej? (Co jest tym bardziej dziwne, że wielu z Pana grona, uznaje go za postać fikcyjną, podczas gdy bóg Perun nie jest już dla nich fikcją).
    Nie rozumiem, jak można nienawidzić fikcyjnej postaci? Ideologię można, jaką ta fikcja stworzyła, jeśli jest brutalna, całkowicie amoralna. Czy taka jest, dla Pana i dlaczego? Nie chodzi mi o Katolicyzm czy Prawosławie, tylko zwykłe, wczesne Chrześcijaństwo do trzeciego wieku n.e.
    Odpowiadając, proszę jednak być tak ścisłym w swojej analizie jak stara się Pan w analizie językoznawczej odnośnie terminu „góra”, oddzielając Stary Testament od Nowego, nie kierując się wypowiedziami teologów Kościoła Katolickiego, którzy wszystko wiążą, co spisano w Torze z Nowym Testamentem. Bo robią to celowo, dla strategii politycznej. Nie wszystko się tam jednak wiąże i Chrystus wyraźnie nazwał już dawnych kapłanów żydowskich, którzy pilnowali interpretacji Tory, Faryzeuszami, plemieniem żmijowym (fałszywym) a samą Torę lub jeszcze Babilońskie jej interpretacje, które przekształciły się w Talmud, ich pismami i ich tradycją. Co oczywiście nie oznacza, że wszystko jest rozłączne, bo są rzeczy wspólne. Tak, jak zaratrustranizm odsłowiański, jest przypuszczalnie, po części fundamentem Awesty i Tory.
    Słowem, skąd ta nienawiść do ludzi, których jednym z celów w życiu, jest posiąść ciężką sztukę kochania wszystkich ludzi (nawet wrogów) i spierać się z nimi zawsze w pokoju, bez użycia złego słowa jak ostrza broni czy przelewania krwi – chyba, że w obronie domu?
    Moim zdaniem, nic w naszym kraju nie zbuduje grupa ludzi podobnych do Pana, nie dokona żadnej szerokiej przemiany kulturowej i sięgania w głębokie, prastare, piękne tradycje słowiańskie, która zwalcza inne, spokojnie nastawione wyznania, wrzucając wszystkie do jednego worka przeciwników czystości słowiańskiej wiary i rasy. Grupa ta, będzie tylko niepotrzebnie dzieliła to społeczeństwo, jakiego znaczna cześć miała pełne prawo pokochać przesłania Chrystusa, chociaż przyszły z cudzej ziemi. Nie tak do końca jednak, ich treści są cudze – żydowskie, skoro niekiedy wywodzone z zaratrustranizmu. Mogą być Nasze – Prasłowiańskie, bo zaratrustranizm to Arjowie. Słyszał Pan zapewne, teksty z wypowiedzi Jezusa, niewykluczające nawet inkarnacji, w którą tak wierzyli Słowianie?
    Czy bycie uznanym za Żyda tylko z racji wiary bądź miejsca urodzenia, to trochę nie za mało? Czy nie liczyła się kultura odarjowa w Filystynii i Sam-Arii, czy też odceltycka w Gali-lei? Czy przybycie jakiegoś rodu „żydowskiego” z podbitej przez Arjów północy Egiptu bądź Mezopotamii/Persji/Babilonu, nie mogło sprawić, że zawierał on R1a? (P. Paweł Szydłowski, nie bez racji, mówi wprost, o ziemiach Arjów, jako prawdziwym Izraelu pomiędzy Mezopotamią a Indiami, z których Żydzi mieli wynieść wiele zasobów kulturowo-religijno-językowych).
    Czy atakując, więc wszelkich Chrześcijan, w tym tych nienależących do instytucji Romskiej – KK, nie atakuje Pan przypadkiem moralnych fundamentów słowiańskiej wolności religijnej oraz filozofii odwedyjskiej a nawet genetycznie pokrewnych Słowianom ludów?
    Może w naszym kraju, nastąpiło jakieś mentalne wyczucie Słowian tej prastarej bliskości wedyzmu z ideą Chrześcijańską, iż pomimo wprowadzenia tak katolicyzmu jak i prawosławia ogniem i mieczem, większość słowiańskich narodów stała się chrześcijańska i trwa w tej wierze w znacznej części, nawet nie praktykując? Słowianie, coraz bardziej nienawidzą zakłamanej instytucji zbudowanej na dawnej przemocy, wychodzą z niej w wieku dojrzałym, (do czego zachęcał sam Jezus mówiąc o czymś, co jest złe, jest „bestią”, która będzie podszywać się pod jego wskazania by zwodzić ludzi i zwiąże się z władcami ziemi – politykami, słowami „wyjdźcie z niej”), by jednak trwać w samej wierze, nie ze ślepego przywiązania i świątecznych obrządków, tylko z potrzeby rozumu do oparcia życia na głęboko moralnych prawach i odczucia serca, związków tej wiary z filozofią religijną przodków przedchrześcijańskich? Czy według Pana, tylko zwodzi ich serce, to, co duchowo dobre i moralne?
    Niech Pan atakuje wiec sobie dalej, wszystkich Chrześcijan bez wyjątku, razem z p.Opolczykiem. Nie zyska Pan w ten sposób kompletnie nic dla przywracania dawnej kultury Słowian poza nieco większą grupą zarażonych taką sama nienawiścią do Chrześcijan. Zyska za to, zrażanie do starożytnej kultury Słowian, miliony, właśnie tak jak tutaj, gdy w Pana słowach będzie jakakolwiek agresja, choćby werbalna. Zresztą okazało się, że nie o przywracanie pamięci o tej kulturze i historii Prasłowian Panu chodzi, bo przeszkadza Panu projekt jednego porządnego Muzeum Słowian – z którego od początku Pan drwi, które by znacznie to ułatwiło. Tylko o czystą wodę. Dobre i tyle, lecz do tego wystarczy być ekologiem i działać wśród zielonych. Tylko, że i tam są cholera ci wredni Chrześcijanie!
    Dla pana informacji, jakiegokolwiek dialogu z Panem, z powodu takiego jak ten zwrotu „Orlickiego gadania bzdur ciąg dalszy!”, już nie będzie. Gadanie będzie, lecz nie z Panem. Po prostu będzie Pan dla mnie niewidzialnym tlenkiem węgla, bo na pewno nie tlenem. Na to Pan zasłużył, nie mając szacunku i empatii do ludzi, którzy śmiało mienią się za Chrześcijan.

    • ORLICKI said, on 23 Listopad 2014 at 0:50
      (…)
      Krytykuje Pan, podawane przeze mnie terminy, pochodzące z zacytowanych przecież źródeł, ze słowników etymologicznych i innych, poważnych miejsc językoznawczych.
      (…)

      A można w końcu dowiedzieć się z jakich? Czy nie lepiej jest zamiast gadać o obrazie, pokazać obraz?

      (…)
      Jakoś jednak nie zarzuca mi Pan, nieprawidłowego podania greckiego odpowiednika terminu „góra”? Jako ‘oros’.
      (…)

      A co ma piernik do wiatraka?!! To, że ci jacyś „Grecy” (no bo nie wiadomo jacy – z wiki?), używali tego terminu bez samogłoski to czegoś dowodzi? Czy tego, że wszystko wzięło się od „oros”, bo już się gubię?!! Przypomnę, że w tzw. grece homeryckiej wyrazem używanym jako „wiedza” było „eide”… Czy to też oznacza, że np wiedza wzięła się z tzw. greki homeryckiej i że ci tzw. jacys Grecy, czy inni zachowali brzmienie dźwięku np. „K” najlepiej, jak tu się sugeruje?

      (…)
      Gdzie nie znajduje Pan argumentu, to przeskakuje w bok na mało istotne dla tematu kwestie, jak na termin ‘pole’ gdzie podaje go Pan, jako ‘agros’. Otóż nie, bo brzmi on po grecku prawidłowo, jako ‘aghros’ a w wymowie ‘agroos’ lub ‘choraafi’ w wymowie ‘oraafi’.
      (…)

      Aha… Może jakieś źródła? Mi „by Orlicki” nie wystarcza… dlatego cytuję jakieś było nie było autorytety, w tym przypadku Mallorego.. 😉

      (…)
      W odróżnieniu od Pana, nie posługuję się wyłącznie językiem nowogreckim, bo co on ma wspólnego do starosłowiańskiej mowy? Niewiele. To dwie odmienne epoki. Sugeruję więc i Panu, stosować raczej starogrecki, bliższy prasłowiańskiemu, niż nowożytny grecki czy nowo grecki, bo każda z tych odmian greckiego jest diametralnie rozbieżna w brzmieniu i etymologii licznych leksemów. Język starogrecki, dzieli się aż na pięć odmian i odnosi do następujących faz rozwojowych języka. Z którego Pan korzysta?
      (…)

      Proszę pana, ja się posługuję językami słowiańskim/polskim i jak trzeba i inaczej się nie da, to posiłkuję się angielskim. Nie zauważył był pan? A cytuję różne źródła, nie tylko nowogreckie, cokolwiek to oznacza…

      P.S.
      A z których pan korzysta? Jak na razie widzę tylko wiki i tarakę, jako źródła..? 🙂

    • I dalej:

      (…)
      Cytuję ten wykaz odmian języka starogreckiego, jedynie dla wykazania, że są, co najmniej trzy jego odmiany; mykeński, archaiczny, staromacedoński, w których ukryć się mogły formy fleksyjne znacznie odmienne od greki klasycznej nie mówiąc o współczesnej. W tych formach, mogą być odslowianskie lub wprost prasłowiańskie terminy.
      (…)

      Mogą… i występują.

      (…)
      W j.starogreckim właśnie, występowała litera „Koppa (ϙόππα, Ϙϙ)”, obecnie nieużywana w języku greckim, co wskazuje na odchodzenie późniejszego greckiego z częstego „k” na rzecz głoski „’g”. Grecy głoskę ‘k’ artykułowali podobnie do naszego „ka”, jako; „kaa, aka”. Sylabę ‘k’ zapisuje się obecnie w międzynarodowej transkrypcji fonetycznej IPA symbolem [q]. Grecy starożytni zapisywali ten dźwięk spółgłoskowy, jako literę ( ) a dawniej ( ) czyli właśnie ‘koppa’. Przypominająca nasze „o” lub „Q” archaiczna litera „koppa”, zapewne dała podstawę graficzną łacińskiemu ‘Q”, przenikając do Rzymu z kolonii greckich na północy półwyspu Apenińskiego. Skąd się wzięła nazwa tej litery, zaczynająca się na ‘ko’? Cała nazwa, brzmi jak starosłowiańskie słowo ‘wzniesienie, pagórek’, czyli „kopa” i pochodne od niego „kopiec, kopać, kopica”. Czego nie zauważa, wiecznie z wszystkiego „Rechoczący Aku”. Termin „kopa”, pochodzący od ‘ko-pa’ ; ‘koliste/krzywe – na/ma’, zaczyna się właśnie na kwestionowany przez niego udział spółgłoski ‘k’ w kształtowaniu pierwszej głoski leksemu; ‘gara, góra, hara’. Czyli prasłowiańskiej ‘kora’.
      (…)

      Czy można to oprzeć na jakichkolwiek źródłach, czy jest to rekonstrukcja „by Orlicki”, ta „kopa-kora”?

      (…)
      Starogrecki, jest w dużej mierze odtworzony teoretycznie, częściowo na podstawie pism Homera, gdyż najstarsze terminy nie zachowały się w piśmie. Jednak pisma Homera nie są tak stare, aby można było ten język odtworzyć precyzyjnie już z epoki mykeńskiej, chociaż i tutaj osiągnięto sukcesy teoretyczne. Starogrecki ma wiele wspólnego z ludami protosłowiańskimi oraz słowiańskimi najeźdźcami z północy (L)Achajami, zaś grecki starożytny, to już wpływy Rzymu, nieco później łacińskie i celtyckie a nawet gockie, z kolei język współczesny to nawet wpływy francuskiego, tureckiego i angielszczyzny.
      (…)

      Cudownie, czyli „Starogrecki, jest w dużej mierze odtworzony teoretycznie, częściowo na podstawie pism Homera”, które to „pisma” są mieszaniną różnych dialektów z epoki, nikt tak nie mówił, a spisano to po 500 latach istnienia jako recytacja z pamięci, (Czy data tzw. ok 750pne, jest ciągle potwierdzana?)… i to ten język, który zachował to co zachował ze słowiańskiego, czy mówimy tu o języku mykeńskim/pra/proto…, bo już nie wiem?

      (…)
      Tak jak w nazwie „Góra Athos” czyli „Święta Góra” w j. greckim starożytnym Ἅγιον Ὄρος”/ ”Agion Oros”, termin ‘oros’, który przytoczyłem, to pochodzący ze starogreckiego, przypuszczalnie urwany przez odjęcie głoski ‘g/k’ od głównego rdzenia wyrazu ‘(g/k)oros’, czyli naszej późniejszej ‘gora/góra/hara’.
      (…)

      No właśnie… Nadal nie widzę, logicznego wytłumaczenia tezy „by Orlicki”, że „K” jest starsze od „G” i „H”.

      (…)
      Naprawdę, mógłby Pan, Panie ‘Rechot Aku”, zachować trochę, zwyczajnej, rozsądnej wstrzemięźliwości, bo jeszcze mało Pan wie, a jej brak wskazuje na zacietrzewienie religijne które widać tak wyraźnie w Pana wypowiedzi odnośnie mojej osoby (…) z jakiego biorą sie wszelkie pańskie ataki niby to naukowe.
      (…)

      Nie piszmy nieprawdy, manipulacji lub zwyczajnych zmyślonych pierdół, i nie nawracajmy się (czego ja nie robię i nigdy nie robiłem), i trzymajmy się logiki i faktów… i jeszcze podawajmy źródła. Tyle.

      P.S.
      Super!
      Pan Adam Smoliński też ma wiele wspólnego z tzw. Grecją. Ciekawe, czy on ma jakieś uwagi, co do poruszanych przez nas tematów…

      Panie Orlicki, przy okazji pańskiej wiedzy o dialektach/językach proto/pra-helleńskich/greckich, o czy ma pan jakieś zdanie na temat „rough breathing”,
      bo skoro mogła być góra/hora/kora, jako oros, to mogł być i H/G/Kourobhoros, czyż nie tak?

      http://en.wikipedia.org/wiki/Rough_breathing

    • Oto znów mamy typowego krześcijańskiego-słowianina w akcji nawracania niewiernych…

      (…)
      A także, kiedy i w jakiej wypowiedzi, twórca duchowy chrześcijaństwa Jezus Chrystus, nakazał komukolwiek zaprowadzanie swej idei religijnej siłą, ogniem i mieczem, że tak go Pan nienawidzi bądź jego idei moralno-religijnej? (Co jest tym bardziej dziwne, że wielu z Pana grona, uznaje go za postać fikcyjną, podczas gdy bóg Perun nie jest już dla nich fikcją). Nie rozumiem, jak można nienawidzić fikcyjnej postaci? Ideologię można, jaką ta fikcja stworzyła, jeśli jest brutalna, całkowicie amoralna. Czy taka jest, dla Pana i dlaczego? Nie chodzi mi o Katolicyzm czy Prawosławie, tylko zwykłe, wczesne Chrześcijaństwo do trzeciego wieku n.e.Odpowiadając, proszę jednak być tak ścisłym w swojej analizie jak stara się Pan w analizie językoznawczej odnośnie terminu „góra”, oddzielając Stary Testament od Nowego, nie kierując się wypowiedziami teologów Kościoła Katolickiego, którzy wszystko wiążą, co spisano w Torze z Nowym Testamentem. Bo robią to celowo, dla strategii politycznej. Nie wszystko się tam jednak wiąże i Chrystus wyraźnie nazwał już dawnych kapłanów żydowskich, którzy pilnowali interpretacji Tory, Faryzeuszami, plemieniem żmijowym (fałszywym) a samą Torę lub jeszcze Babilońskie jej interpretacje, które przekształciły się w Talmud, ich pismami i ich tradycją. Co oczywiście nie oznacza, że wszystko jest rozłączne, bo są rzeczy wspólne. Tak, jak zaratrustranizm odsłowiański, jest przypuszczalnie, po części fundamentem Awesty i Tory.Słowem, skąd ta nienawiść do ludzi, których jednym z celów w życiu, jest posiąść ciężką sztukę kochania wszystkich ludzi (nawet wrogów) i spierać się z nimi zawsze w pokoju, bez użycia złego słowa jak ostrza broni czy przelewania krwi – chyba, że w obronie domu? Moim zdaniem, nic w naszym kraju nie zbuduje grupa ludzi podobnych do Pana, nie dokona żadnej szerokiej przemiany kulturowej i sięgania w głębokie, prastare, piękne tradycje słowiańskie, która zwalcza inne, spokojnie nastawione wyznania, wrzucając wszystkie do jednego worka przeciwników czystości słowiańskiej wiary i rasy. Grupa ta, będzie tylko niepotrzebnie dzieliła to społeczeństwo, jakiego znaczna cześć miała pełne prawo pokochać przesłania Chrystusa, chociaż przyszły z cudzej ziemi. Nie tak do końca jednak, ich treści są cudze – żydowskie, skoro niekiedy wywodzone z zaratrustranizmu. Mogą być Nasze – Prasłowiańskie, bo zaratrustranizm to Arjowie. Słyszał Pan zapewne, teksty z wypowiedzi Jezusa, niewykluczające nawet inkarnacji, w którą tak wierzyli Słowianie?
      (…)

      A pan słyszał? Kiedy to panu powiedział? Ma pan to nagrane? Proszę przestać tu znów nawracać mnie i innych przy tej okazji!!! To na co się pan usilnie powołuje, jest dla mnie zwykłym kłamstwem, oszustwem i krwawą anty-słowiańska zbrodnią i napawa mnie odrazą! Było już tu pokazywane na to tyle dowodów, że pominę to milczeniem.

      P.S.
      To całe krześcijaństwo to tzw. Szaweł wymyślił, a później Konstantyn na soborze w Nicej w tzw. 325r (4-7 lat +-) pozbierał, przerobił i tada!

      http://pl.wikipedia.org/wiki/Sob%C3%B3r_nicejski_I

      Proszę w końcu przyjąć fakty do wiadomości… Historyjki o tym Zbawcy, to tania lipa dla niewolników, ale ja nie zabraniam panu wierzyć w tę lipę. Zwyczajnie kolejny raz już proszę tej lipy tu nie propagować, ale to przekracza pańskie możliwości… bo bez tej lipy, pana nie ma… Słowiańszczyzna nie kręciła się wokół tej historyjki, o tym pan ciągle zapomina…

  16. Do „Rechot Aku”;
    Krytykuje Pan, podawane przeze mnie terminy, pochodzące z zacytowanych przecież źródeł, ze słowników etymologicznych i innych, poważnych miejsc językoznawczych. Jakoś jednak nie zarzuca mi Pan, nieprawidłowego podania greckiego odpowiednika terminu „góra”? Jako ‘oros’. Gdzie nie znajduje Pan argumentu, to przeskakuje w bok na mało istotne dla tematu kwestie, jak na termin ‘pole’ gdzie podaje go Pan, jako ‘agros’. Otóż nie, bo brzmi on po grecku prawidłowo, jako ‘aghros’ a w wymowie ‘agroos’ lub ‘choraafi’ w wymowie ‘oraafi’. W odróżnieniu od Pana, nie posługuję się wyłącznie językiem nowogreckim, bo co on ma wspólnego do starosłowiańskiej mowy? Niewiele. To dwie odmienne epoki.
    Sugeruję więc i Panu, stosować raczej starogrecki, bliższy prasłowiańskiemu, niż nowożytny grecki czy nowo grecki, bo każda z tych odmian greckiego jest diametralnie rozbieżna w brzmieniu i etymologii licznych leksemów. Język starogrecki, dzieli się aż na pięć odmian i odnosi do następujących faz rozwojowych języka. Z którego Pan korzysta?
    •język mykeński
    •język grecki archaiczny (greka archaiczna)
    •język grecki klasyczny (greka klasyczna)
    •greka koine
    •język staromacedoński
    Wikipedia: „ (1) Język mykeński albo greka mykeńska, także: dialekt mykeński – wymarły język z grupy helleńskiej języków indoeuropejskich, najstarsze zaświadczone stadium języka greckiego. najwcześniejsza potwierdzona faza rozwojowa języka greckiego, najprawdopodobniej głównie na terenach Krety (by ORLICKI; czyli gdzie mamy do tej pory pozostałości po mowie słowiańskiej), używany na Półwyspie Peloponeskim i na Krecie między XVI a XI wiekiem p.n.e., przed inwazją Dorów. Zachowały się inskrypcje na glinianych tabliczkach w piśmie linearnym B, 2) Język grecki archaiczny albo greka archaiczna – wczesne stadium rozwoju języka greckiego, poprzedzające grekę klasyczną, jednak późniejsze od greki mykeńskiej. Język grecki archaiczny był w użyciu w Helladzie w okresie ciemnym (po upadku cywilizacji mykeńskiej) i w okresie archaicznym. Język grecki był w czasach Homera już najprawdopodobniej silnie zróżnicowany dialektalnie. Uważa się, że Iliada i Odyseja pisane są językiem będącym zlepkiem różnych dialektów epoki, które w kolejnych wiekach dały początek poszczególnym zaświadczonym w piśmiennictwie dialektom greki klasycznej.3) język grecki klasyczny – silnie zróżnicowany dialektalnie, używany w okresie klasycznym w starożytnej Grecji; w węższym znaczeniu termin ten odnosi się tylko do dialektu attyckiego; język bogatej literatury, zaświadczony zwłaszcza w dialekcie attyckim, 4) greka koine – język używany w okresie hellenistycznym starożytnej Grecji, powstały w wyniku wymieszania się różnych dialektów greki klasycznej (z przewagą dialektu attyckiego) z naleciałościami z łaciny i języków anatolijskich; w grece koine spisany był Nowy Testament 5) dopisuje się tutaj Język macedoński (helleński) zwany też staromacedońskim – wymarły język starożytnej Macedonii, bardzo blisko spokrewniony z językiem starogreckim, przez niektórych językoznawców uważany nawet za jego dialekt. „
    Cytuję ten wykaz odmian języka starogreckiego, jedynie dla wykazania, że są, co najmniej trzy jego odmiany; mykeński, archaiczny, staromacedoński, w których ukryć się mogły formy fleksyjne znacznie odmienne od greki klasycznej nie mówiąc o współczesnej. W tych formach, mogą być odslowianskie lub wprost prasłowiańskie terminy.
    W j.starogreckim właśnie, występowała litera „Koppa (ϙόππα, Ϙϙ)”, obecnie nieużywana w języku greckim, co wskazuje na odchodzenie późniejszego greckiego z częstego „k” na rzecz głoski „’g”. Grecy głoskę ‘k’ artykułowali podobnie do naszego „ka”, jako; „kaa, aka”. Sylabę ‘k’ zapisuje się obecnie w międzynarodowej transkrypcji fonetycznej IPA symbolem [q]. Grecy starożytni zapisywali ten dźwięk spółgłoskowy, jako literę ( ) a dawniej ( ) czyli właśnie ‘koppa’. Przypominająca nasze „o” lub „Q” archaiczna litera „koppa”, zapewne dała podstawę graficzną łacińskiemu ‘Q”, przenikając do Rzymu z kolonii greckich na północy półwyspu Apenińskiego. Skąd się wzięła nazwa tej litery, zaczynająca się na ‘ko’? Cała nazwa, brzmi jak starosłowiańskie słowo ‘wzniesienie, pagórek’, czyli „kopa” i pochodne od niego „kopiec, kopać, kopica”. Czego nie zauważa, wiecznie z wszystkiego „Rechoczący Aku”. Termin „kopa”, pochodzący od ‘ko-pa’ ; ‘koliste/krzywe – na/ma’, zaczyna się właśnie na kwestionowany przez niego udział spółgłoski ‘k’ w kształtowaniu pierwszej głoski leksemu; ‘gara, góra, hara’. Czyli prasłowiańskiej ‘kora’.
    Starogrecki, jest w dużej mierze odtworzony teoretycznie, częściowo na podstawie pism Homera, gdyż najstarsze terminy nie zachowały się w piśmie. Jednak pisma Homera nie są tak stare, aby można było ten język odtworzyć precyzyjnie już z epoki mykeńskiej, chociaż i tutaj osiągnięto sukcesy teoretyczne. Starogrecki ma wiele wspólnego z ludami protosłowiańskimi oraz słowiańskimi najeźdźcami z północy (L)Achajami, zaś grecki starożytny, to już wpływy Rzymu, nieco później łacińskie i celtyckie a nawet gockie, z kolei język współczesny to nawet wpływy francuskiego, tureckiego i angielszczyzny.
    Po starogreckich odmianach i licznych dialektach z tych epok, mamy dopiero :
    Za Wikipedią: „
    •język średniogrecki (greka bizantyjska) – używany w okresie Bizancjum, rozwinął się z greki koine – luźne dialekty mówione, bardzo różniące się od języka literackiego
    •katharewusa („greka oczyszczona”) – język nawiązujący do greki klasycznej, sztucznie stworzony przez językoznawców po odzyskaniu niepodległości przez Grecję w XIX wieku; z założenia miał to być ogólnonarodowy język literacki, oczyszczony z naleciałości tureckich
    •język nowogrecki inaczej demotyk (δημοτική = dimotikí, demotyk) – używany obecnie, głównie na terytorium Grecji i Cypru, współczesny standard literacki powstał w wyniku zmieszania się dialektów mówionych języka greckiego z formami zaproponowanymi w katharewusie; demotyk mówiony rozpada się na kilka dialektów; w szerszym znaczeniu termin ten odnosi się do wszystkich pobizantyjskich odmian języka greckiego łącznie z katharewusą i językami griko, cakońskim, kapadockim i pontyjskim (uważanymi wówczas za dialekty nowogreckie, choć o innej historii niż demotyk)

    Tak jak w nazwie „Góra Athos” czyli „Święta Góra” w j. greckim starożytnym Ἅγιον Ὄρος”/ ”Agion Oros”, termin ‘oros’, który przytoczyłem, to pochodzący ze starogreckiego, przypuszczalnie urwany przez odjęcie głoski ‘g/k’ od głównego rdzenia wyrazu ‘(g/k)oros’, czyli naszej późniejszej ‘gora/góra/hara’.
    Naprawdę, mógłby Pan, Panie ‘Rechot Aku”, zachować trochę, zwyczajnej, rozsądnej wstrzemięźliwości, bo jeszcze mało Pan wie, a jej brak wskazuje na zacietrzewienie religijne które widać tak wyraźnie w Pana wypowiedzi odnośnie mojej osoby ( – Błagam! Powstrzymajcie tego bożego szaleńca!!! ) z jakiego biorą sie wszelkie pańskie ataki niby to naukowe. Każdemu zdarza się niewiedza i błędy, lecz tylko wtedy nie jesteśmy wystawiani na pośmiewisko, gdy zakładamy, że możemy się mylić, czego Pan kompletnie nie czyni, a ja tak! Cały czas przyznaję się do niepewności, Pan zaś do nieomylności. Dla Pana pomocy, wskazuję tą stronę, skoro omieszkał Pan wspomnieć jak to niby wiele zajmuje się Grecją, w której akurat wiele lat żył mój brat i jego kobieta – rodowita greczynka, przez co bardzo dawno ten kraj, jego język i kultura, mnie zainteresowały i po nim podróżowałem nie jeden raz.
    http://pl.wiktionary.org/wiki/%E1%BD%84%CF%81%CE%BF%CF%82#gr
    Na tej stronie, przekona się Pan, że nasza ‘góra’ to;
    ὄρος (język starogrecki)
    transliteracja: óros (gdzie kreska nad ‘o’ oznacza wydłużenie wymowy nie zaś „ó”; „słownik polsko – grecki” / z wymową / 2011)
    znaczenia: rzeczownik, rodzaj nijaki
    (1.1) góra

    W starej grece, mamy aż trzy określenia wyrazu „góra”, jak
    1)Βουνόν (obecnie ‘Βουνo’) czyt.; ‘wunoow/wuno’),
    2)ἄκρα (obecnie ‘ἄκρας’), czyt; (aakra/aakras),
    3)ὄρος (czyt; ‘hooros’)
    Zacytuję tu językoznawcę: „Przełom w historii języka greckiego nastąpił po podbojach Aleksandra Wielkiego, gdy mowa Hellenów zawędrowała w najdalsze zakątki zamieszkałego świata i ze względu na mnogość i różnorodność etniczną użytkowników ujednoliciła się i uprościła. Powstał tak zwany koine dialektos, czyli wspólny dialekt. W przypadku tłumaczeń języków martwych, spotykamy się z ograniczonym zasobem źródeł, z których możemy korzystać, co więcej, nie możemy skonfrontować naszego tłumaczenia, z opiniami jego użytkowników. W językach martwych (jak starogrecki) mało jest wyrazów, zwrotów, charakterystycznych dla języka mówionego, języka powszechnie używanego. Języki martwe były przede wszystkim tworem elitarnym, którego znajomością mogła się poszczycić wyłącznie najwyższa i najbogatsza warstwa społeczna. Teksty języków martwych osadzone są bardzo głęboko w kulturze, dobra znajomość takiego języka jest tak samo wyższa, jak znajomość realiów kulturowych tworzących taki język. Wydaje się jednak, że języki martwe nie są do końca nieobecne, przecież historia ich tłumaczeń, sztuki i metodyka, są starsze niż metodyka tłumaczeń języków nowożytnych. Nowożytna translatoryka, opiera się na solidnych fundamentach translatoryki starożytnej.………język starogrecki, charakteryzuje się swoistą magią, dziś niedostrzegalną dla przeciętnego tłumacza. Warto jednak z ukłonem pochylić się nad tajemniczymi językami martwymi, przede wszystkim ze względu na poszerzanie swojego translatorskiego horyzontu, zwiększanie kompetencji językowych”.
    W terminie ‘akra(s)’, odjęte zostały dwie sylaby; ‘go’ lub ‘ko’ oraz ‘ro’, w słowie ‘k/go-ro-os’, przypuszczalnie z powodu dodania podobnych głosek końcowych występujących w słowie ‘agro/akro’ (pole), gdyż sąsiednie wyrazy składane z podobnych rdzeni lub przyrostków, zwykle ulegały takiemu skracaniu.
    Tak więc, wyraz ‘agros’ (pole), wywodzi się od dwóch rdzeni, ‘pole’ i ‘góra’; ‘1)agro – 2)oros’.
    Termin ‘agro’ pochodzi moim zdaniem przypuszczalnie od słowiańskiego ‘ok/ak-ro’ ; ‘wokół – rodzi/rola’ czyli zaoranego w kole pole.
    Stąd ἀγρονόμος (agronomos), agronomia, oraz związki frazeologiczne: agro-nomia < gr. ἀγρός + νόμος → pole + prawo.
    Tak więc z powyższego rdzenia wzbogaconego o przedrostek ‘agro’, pochodzący przypuszczalnie od ‘uprawianego obszaru, płaszczyzny zaokrąglonego pola’, który dodany do terminu ‘góra’, oznacza ‘pola Gorskie’, wywodzącego się z górzystej krainy, powszechny jest termin ‘agro’ czyli „pole”. Od wzniesienia pól uprawnych. Tak ukształtowane pojęcia, przechodziły do języków współczesnych, często zatrącając swój dawny, sprecyzowany charakter. Stając się terminem ogólnym o szerszym znaczeniu.
    Zupełnie zamurowała Pana, wykazana przeze mnie pochodna staro nordycka jak i języka PIE w wyrazie góra, kolo – od sylaby ‘ko’, nie przeze mnie przecież wysnuta, a przez szacownych językoznawców. Tak domagał się Pan źródeł mojej teorii o ewentualnym pierwszeństwie ‘k’ przed ‘g’ w wyrazie góra, że kiedy ja podąłem, to tylko rzuca pan kalumniami na inne zupełnie tematy, o których musielibyśmy znowu długo dyskutować. Byle tylko uciec od kwestii wiodącej, terminu ‘góra’. Nie mogąc podważyć tych faktów naukowych-jezykoznawczych, używa Pan bezustannie epitetów, aby zdyskredytować poza merytorycznie, osobę adwersarza. Bardzo źle to o Panu świadczy pod względem poziomu kultury jak i intelektu, gdyż taka forma dyskusji wskazuje na cel socjotechniczny, nie zaś poznawczo – naukowy. Jest dowodem pańskiej słabości intelektualnej w tym temacie i braku kultury.
    Co do krytykowanego przez Pana wskazania wędrówki protoceltów, północną stroną Morza Czarnego, załączam odesłanie do odpowiednich stron. Nie wymyśliłem tego sam. Takie trasy opierają się na poszlakach archeologicznych, genotypowych i historycznych – z toponimów oraz języków lokalnych. Nie jestem na tyle mocny by kwestionować tą hipotezę naukową, więc jej używam. Rozumiem, że posiada Pan większą wiedzę od archeologów i genetyków, w tym tych, na których się Pan sam powołuje, jak Rożański, (bo jedna z tych map, pochodzi właśnie z jego stron). http://www.tropie.tarnow.opoka.org.pl/images/polacy1d.jpg
    Proszę spojrzeć, że północna droga protoceltow jest na niej przynajmniej o pół tysiąclecia wcześniejsza niż południowa. I nie jest pewnym, w przypadku szlaku południowego, czy protocelci przeszli zalany już Bosfor, czy tez nie podążyli poprzez Afrykę północną do Gibraltaru i stamtąd do Europy, o czym może świadczyć zagęszczenie R1b na pł. Illyryjskim.
    W tej wypowiedzi, pozwoli Pan, że poprzestanę przy zacytowanych wcześniej ustaleniach językoznawców, że ‘g’ w słowie ‘góra’ wywodzi się od ‘k’. Proszę znaleźć jakiegoś z tych naukowców, specjalistów od języka PIE, na który też się Pan sam powołuje i podyskutować z nimi samodzielnie. Może przyznają Pana odkryciu, że jednak od ‘g’, rację. W końcu, to wszystko hipotezy, poza Pana odkryciami, które odbieram po ich jednoznacznej, pewnej siebie wykładni, za najprawdziwsze z prawdziwych. Mnie cechuje całkowita niepewność moich poszukiwań oraz niepewność wskazówek językoznawców, stąd podkreślam swoje hipotezy oznaczeniem „by ORLICKI”.
    Sugeruje Panu, trochę więcej wstrzemięźliwości w swoich twierdzeniach, bo nauka, dla trafności ustaleń, lubi nie tylko konkurencję myśli, (za co dziękuję, bo zmusił mnie Pan do przypomnienia sobie szerokiego obszaru wiedzy odnośnie jednego tylko leksemu), lecz również brak zadufania w grupach zwolenników tego czy innego rozwiązania, nieatakujących przeciwników złośliwie i personalnie – bo to na pewno nie służy żadnym odkryciom i postępom wiedzy. Niestety, to Pan zaczął taką personalną napaść, używając wobec mnie celowo złośliwych terminów jak np. „manipulowanie”, zamiast spokojnie dyskutować, najwyżej nie zgadzając się z prezentowanymi przeze mnie tezami. Podobnie w kwestii muzeum w PKiN. Bo mający takie pomysły czy zajmujący się językoznawczymi badaniami Chrześcijanin, publikujący swoje niepewne spostrzeżenia na tych stronach, tylko w celu skłonienia czytelników do myślenia o naszym języku w nieco inny, bardziej dogłębny sposób, jest od razu dla Pana wrogiem, jako Poganina-Rodzimowiercy, zwolennika czystości religii słowiańskiej a może i rasy.
    Proszę brać przykład z p. C. Białczyńskiego, który np. nie zgadzając się ze mną, podchodzi do tego bardzo spokojnie i krótko, rzeczowo, bez obelg i naśmiewań a wręcz z szacunkiem do zdobywanej wiedzy i dzielenia się teoriami, choćby własnymi. Ja nie zgadzam się z niektórymi jego interpretacjami niektórych terminów i też nie przeszkadza mi to, czerpać garściami z całej palety wiedzy, jaką wykłada, bez wymyślania mu od manipulantów i prowadzenia przez agentów. Zastanawiając się nad tymi niekiedy wątpliwymi moim zdaniem odkryciami etymologicznymi, zyskuję dzięki nim, zastanowienie i wskazówki do moich poglądów. (np. by Wikipedia: 1)„Entelechia” od j.gr. ‘entelecheia’ od ‘én télos échein’ – dosłownie ‘ucelowienie’, termin Arystotelesa. Twierdził on, że każdy istniejący byt, dzięki swojej przybranej formie posiada własną entelechię, czyli ucelowioną duszę, nadającą rzeczy jedność,
    2) by C.Bialczynski: „entelechia” od ‘Anu Tel Oś Lechein’ lub ‘Anu Dał Oś Lecheiom’ czyli ‘Anu W-tel-ił (wcielił) Oś w Lechitów, lub w Lechię’. Nie zapominajmy też że Grecy to byli w dużej części przybyli z Północy Dorowie-Drzewidzi i (L)Achaje z Naddnieprzańskiej Hel-LAHAJI (Hylaji – Kałłużji, Błotnego Kraju Bagiennego). Można to określić „ucelowieniem” (Anu-Cel-Oś-Świeceniem), bowiem celowo ową Osią (OIO) obdarzono Lechitów, Czcicieli Światła Świata.
    3) Dla mnie, „by ORLICKI”, to prędzej jest; ‘en<an<on – ti – el – lech – a’ czyli; „an (on, mężczyzna, człowiek) – tiel (cel, wskazane miejsce, przeznaczenie) – lech (szlachetny, przywódca, wyższy moralnie/kulturowo) –ia (liczba mnoga)”, czyli „uszlachetnienie przeznaczenia człowieka”. Podobnie, jak już w j.starogreckim, góral to nie tylko ktoś z gór, lecz ktoś wyniosły szlachetnie, być może wytrzymały jak ‘lech’, ktoś uparty jak ‘lech’, czyli „w-lach-os”. Tutaj Pan „RechotAku’ może w końcu zauważy tą sylabę/rdzeń „lach”, którego nigdzie nie zauważa).
    I proszę osoby p. C.B. nie wiązać z moimi badaniami, bo nie ma z nimi żadnego związku.
    Ponownie bardzo dziękuję za skłonienie mnie w obronie moich racji, do ponownego zgłębienia literatury i głębokich refleksji językoznawczych. Jak widać, każde słowo, to w praktyce wielkie badania i strony analiz, które moglibyśmy tutaj jeszcze ciągnąć długo, aż do objętości książkowej.

    • Panie Orlicki, proszę mi uprzejmie powiedzieć

      1. Jak ta „cała” wiedza ma mnie no nie wiem, …powalić na kolana?.., tu cytuję pański link:

      http://pl.wiktionary.org/wiki/%E1%BD%84%CF%81%CE%BF%CF%82#gr

      ὄρος (język starogrecki)
      transliteracja: óros, znaczenia: rzeczownik, rodzaj nijaki (1.1) góra

      2. oraz gdzie pan znalazł te informacje zamieszczone poniżej, no bo chyba nie pod tym linkiem powyżej…

      (…)
      W starej grece, mamy aż trzy określenia wyrazu „góra”, jak
      1) Βουνόν (obecnie ‘Βουνo’) czyt.; ‘wunoow/wuno’),
      2) ἄκρα (obecnie ‘ἄκρας’), czyt; (aakra/aakras),
      3) ὄρος (czyt; ‘hooros’)
      (…)

      P.S.
      No właśnie hooros a nie kooros! Piękny strzał we własną stopę! 🙂

    • I dalej:

      (…)
      Co do krytykowanego przez Pana wskazania wędrówki protoceltów, północną stroną Morza Czarnego, załączam odesłanie do odpowiednich stron. Nie wymyśliłem tego sam. Takie trasy opierają się na poszlakach archeologicznych, genotypowych i historycznych – z toponimów oraz języków lokalnych. Nie jestem na tyle mocny by kwestionować tą hipotezę naukową, więc jej używam.
      (…)

      Aha, proszę o jakieś źródła na te rewelacje, no chyba je pan gdzieś znalazł, skoro się na coś powołuje, a nie tylko na własne domniemania „by Orlicki”… nieprawdaż?

      (…)
      Rozumiem, że posiada Pan większą wiedzę od archeologów i genetyków, w tym tych, na których się Pan sam powołuje, jak Rożański, (bo jedna z tych map, pochodzi właśnie z jego stron). http://www.tropie.tarnow.opoka.org.pl/images/polacy1d.jpg Proszę spojrzeć, że północna droga protoceltow jest na niej przynajmniej o pół tysiąclecia wcześniejsza niż południowa. I nie jest pewnym, w przypadku szlaku południowego, czy protocelci przeszli zalany już Bosfor, czy tez nie podążyli poprzez Afrykę północną do Gibraltaru i stamtąd do Europy, o czym może świadczyć zagęszczenie R1b na pł. Illyryjskim.
      (…)

      Panie Orlicki, proszę bardzo… no ja naprawdę bardzo proszę… litości…
      A ta mapa to skąd jest i kiedy była zrobiona i przez kogo? A o Kamerunie pan słyszał i R1B..? Ta mapa tego jakoś nie pokazuje… Co pan tak walczy o tych Celtów i Germanów tutaj, co? Ciekawe co na to pan Białczyński może mieć do powiedzenia… Mam nadzieję, że może wpadnie mu to w oko… co tu pan uskutecznie znów… i znów…

      (…)
      W tej wypowiedzi, pozwoli Pan, że poprzestanę przy zacytowanych wcześniej ustaleniach językoznawców, że ‘g’ w słowie ‘góra’ wywodzi się od ‘k’.
      (…)

      A jacy to naukowcy i kiedy i gdzie to napisali i czym poparli? Ja podałem swoje źródła na moje twierdzenia, a pan… pan sobie sam w stopę „hooros” strzelił!!!

      (…)
      Proszę znaleźć jakiegoś z tych naukowców, specjalistów od języka PIE, na który też się Pan sam powołuje i podyskutować z nimi samodzielnie. Może przyznają Pana odkryciu, że jednak od ‘g’, rację.
      (…)

      Ja nikomu nie mówię, co ma robić… i zwyczajnie oczekuję tego samego… Uparcie nie przyjmuje pan do wiadomości, że to już dawno zostało zrobione, a pan nie powołał się na nic i na nikogo, poza jpg taraka i wiki… Mallory i inni przeciw pańskim „źródłom”.

      (…)
      W końcu, to wszystko hipotezy, poza Pana odkryciami, które odbieram po ich jednoznacznej, pewnej siebie wykładni, za najprawdziwsze z prawdziwych.
      (…)

      Co co pan sobie odbiera to nie jest mój problem. Proszę nie pisać pierdół i kłamliwych pomówień na mój temat, zwłaszcza co do „moich odkryć”, tylko zwyczajnie trzymać się logiki i faktów. Jak pan nie wie co napisać, to niech pan zwyczajnie nic nie pisze… zamiast sobie wymyślać…

      (…)
      Ponownie bardzo dziękuję za skłonienie mnie w obronie moich racji, do ponownego zgłębienia literatury i głębokich refleksji językoznawczych. Jak widać, każde słowo, to w praktyce wielkie badania i strony analiz, które moglibyśmy tutaj jeszcze ciągnąć długo, aż do objętości książkowej.
      (…)

      Kolejna pomyłka. Jeśli jakaś mapka z taraki i informacje z wiki to są te pańskie źródła „ponownego zgłębienia literatury i głębokich refleksji językoznawczych”, no to współczuję… bez jaj… zwyczajnie współczuję…

  17. Zastanawiające jest, jak głębokie jest to wiązanie przez niektórych Rodzimowierców, każdego Chrześcijanina, z wszystkim, co Katolickie. Odchodząc, więc od tematu językoznawczego, proszę Pana o wyjaśnienie mi, co osobiście uczyniłem złego jakiemukolwiek Poganinowi, z racji jego wiary?
    Czy wyznaje Pan prawo odpowiedzialności zbiorowej? Tak atakując moją Chrześcijańskość i pomysł na Muzeum Słowian w PKiN pochodzący od Chrześcijanina w mojej osobie?
    A także, kiedy i w jakiej wypowiedzi, twórca duchowy chrześcijaństwa Jezus Chrystus, nakazał komukolwiek zaprowadzanie swej idei religijnej siłą, ogniem i mieczem, że tak go Pan nienawidzi bądź jego idei moralno-religijnej? (Co jest tym bardziej dziwne, że wielu z Pana grona, uznaje go za postać fikcyjną, podczas gdy bóg Perun nie jest już dla nich fikcją).
    Nie rozumiem, jak można nienawidzić fikcyjnej postaci? Ideologię można, jaką ta fikcja stworzyła, jeśli jest brutalna, całkowicie amoralna. Czy taka jest, dla Pana i dlaczego? Nie chodzi mi o Katolicyzm czy Prawosławie, tylko zwykłe, wczesne Chrześcijaństwo do trzeciego wieku n.e.
    Odpowiadając, proszę jednak być tak ścisłym w swojej analizie jak stara się Pan w analizie językoznawczej odnośnie terminu „góra”, oddzielając Stary Testament od Nowego, nie kierując się wypowiedziami teologów Kościoła Katolickiego, którzy wszystko wiążą, co spisano w Torze z Nowym Testamentem. Bo robią to celowo, dla strategii politycznej. Nie wszystko się tam jednak wiąże i Chrystus wyraźnie nazwał już dawnych kapłanów żydowskich, którzy pilnowali interpretacji Tory, Faryzeuszami, plemieniem żmijowym (fałszywym) a samą Torę lub jeszcze Babilońskie jej interpretacje, które przekształciły się w Talmud, ich pismami i ich tradycją. Co oczywiście nie oznacza, że wszystko jest rozłączne, bo są rzeczy wspólne. Tak, jak zaratrustranizm odsłowiański, jest przypuszczalnie, po części fundamentem Awesty i Tory.
    Słowem, skąd ta nienawiść do ludzi, których jednym z celów w życiu, jest posiąść ciężką sztukę kochania wszystkich ludzi (nawet wrogów) i spierać się z nimi zawsze w pokoju, bez użycia złego słowa jak ostrza broni czy przelewania krwi – chyba, że w obronie domu?
    Moim zdaniem, nic w naszym kraju nie zbuduje grupa ludzi podobnych do Pana, nie dokona żadnej szerokiej przemiany kulturowej i sięgania w głębokie, prastare, piękne tradycje słowiańskie, która zwalcza inne, spokojnie nastawione wyznania, wrzucając wszystkie do jednego worka przeciwników czystości słowiańskiej wiary i rasy. Grupa ta, będzie tylko niepotrzebnie dzieliła to społeczeństwo, jakiego znaczna cześć miała pełne prawo pokochać przesłania Chrystusa, chociaż przyszły z cudzej ziemi. Nie tak do końca jednak, ich treści są cudze – żydowskie, skoro niekiedy wywodzone z zaratrustranizmu. Mogą być Nasze – Prasłowiańskie, bo zaratrustranizm to Arjowie. Słyszał Pan zapewne, teksty z wypowiedzi Jezusa, niewykluczające nawet inkarnacji, w którą tak wierzyli Słowianie?
    Czy bycie uznanym za Żyda tylko z racji wiary bądź miejsca urodzenia, to trochę nie za mało? Czy nie liczyła się kultura odarjowa w Filystynii i Sam-Arii, czy też odceltycka w Gali-lei? Czy przybycie jakiegoś rodu „żydowskiego” z podbitej przez Arjów północy Egiptu bądź Mezopotamii/Persji/Babilonu, nie mogło sprawić, że zawierał on R1a? (P. Paweł Szydłowski, nie bez racji, mówi wprost, o ziemiach Arjów, jako prawdziwym Izraelu pomiędzy Mezopotamią a Indiami, z których Żydzi mieli wynieść wiele zasobów kulturowo-religijno-językowych).
    Czy atakując, więc wszelkich Chrześcijan, w tym tych nienależących do instytucji Romskiej – KK, nie atakuje Pan przypadkiem moralnych fundamentów słowiańskiej wolności religijnej oraz filozofii odwedyjskiej a nawet genetycznie pokrewnych Słowianom ludów?
    Może w naszym kraju, nastąpiło jakieś mentalne wyczucie Słowian tej prastarej bliskości wedyzmu z ideą Chrześcijańską, iż pomimo wprowadzenia tak katolicyzmu jak i prawosławia ogniem i mieczem, większość słowiańskich narodów stała się chrześcijańska i trwa w tej wierze w znacznej części, nawet nie praktykując? Słowianie, coraz bardziej nienawidzą zakłamanej instytucji zbudowanej na dawnej przemocy, wychodzą z niej w wieku dojrzałym, (do czego zachęcał sam Jezus mówiąc o czymś, co jest złe, jest „bestią”, która będzie podszywać się pod jego wskazania by zwodzić ludzi i zwiąże się z władcami ziemi – politykami, słowami „wyjdźcie z niej”), by jednak trwać w samej wierze, nie ze ślepego przywiązania i świątecznych obrządków, tylko z potrzeby rozumu do oparcia życia na głęboko moralnych prawach i odczucia serca, związków tej wiary z filozofią religijną przodków przedchrześcijańskich? Czy według Pana, tylko zwodzi ich serce, to, co duchowo dobre i moralne?
    Niech Pan atakuje wiec sobie dalej, wszystkich Chrześcijan bez wyjątku, razem z p.Opolczykiem. Nie zyska Pan w ten sposób kompletnie nic dla przywracania dawnej kultury Słowian poza nieco większą grupą zarażonych taką sama nienawiścią do Chrześcijan. Zyska za to, zrażanie do starożytnej kultury Słowian, miliony, właśnie tak jak tutaj, gdy w Pana słowach będzie jakakolwiek agresja, choćby werbalna. Zresztą okazało się, że nie o przywracanie pamięci o tej kulturze i historii Prasłowian Panu chodzi, bo przeszkadza Panu projekt jednego porządnego Muzeum Słowian – z którego od początku Pan drwi, które by znacznie to ułatwiło. Tylko o czystą wodę. Dobre i tyle, lecz do tego wystarczy być ekologiem i działać wśród zielonych. Tylko, że i tam są cholera ci wredni Chrześcijanie!
    Dla pana informacji, jakiegokolwiek dialogu z Panem, z powodu takiego jak ten zwrotu „Orlickiego gadania bzdur ciąg dalszy!”, już nie będzie. Gadanie będzie, lecz nie z Panem. Po prostu będzie Pan dla mnie niewidzialnym tlenkiem węgla, bo na pewno nie tlenem. Na to Pan zasłużył, nie mając szacunku i empatii do ludzi, którzy śmiało mienią się za Chrześcijan.

    • Proszę trzymać się tematu i faktów, a oftopy zatrzymać na jakieś inne dyskusje, bo mnie babranie się w problematyce pustynnej tradycji nie interesuje.

    • Podałem Panu (jak to policzyłem), co najmniej 9 źródeł mojej wiedzy w temacie genetyki narodów oraz językoznawstwa. A to jest tylko część. Proszę sobie poszukać ich w tekstach w temacie „góra”.
      Podaje Pan na dowód nie istnienia Celtów w Skandynawii jakieś nikle ślady odceltyckiej kultury na tym obszarze. Od kultury (garnków) nie powstaje naród, bo kultury się mieszają. Tylko od rodu – pochodzenia krwi, czyli genów. W Skandynawii, zbadano haplogrupy i określono ich daty pochodzenia. Jest tam R1b pochodząca według niektórych naukowców z ok. 1500 p.n.e. a najpóźniej 500 p.n.e. Podaję z pamięci, więc mogę się nieco mylić w tych datach, ale na pewno tam występuje dość obficie.
      To nie był żaden mój strzał w stopę. Prawda, czy jej nie ukrywanie – nie jest strzelaniem w stopę, tylko zachowaniem godnym szacunku, czego Pan jakoś nie pojmuje. W dodatku, przytoczone brzmienie starogreckiego wyrazu ‘oros’, jako ‘horos’, jest wyłącznie hipotetyczne, co wynika z moich opisów odmian starej greki. Głoska ‘h’ powinna być w nawiasie, gdyż nie jest pewna w tym wyrazie. Tak się przyjmuje, z pism Homera, z których Pan drwi. Ja uważam, że wcześniej niż pisał Homer, mogło to być ‘ko-ro/ra-os’. Mam prawo? Mam! Skoro autor tej strony pisze o Pelazgach, jako Słowianach. Tym bardziej, skoro mamy Karpaty nie Garpaty czy Harpaty!  Jak Pelazgowie byli Słowianami, to mogli góry też nazywać przez ‘k’.
      Niech Pan nie będzie chociaż liskiem – chytruskiem – lizuskiem, kadząc p. C.B. Tekst p. C.B. o Pelazgach jest jednak zupełnie teoretyczny, co wyraźnie autor zaznaczył. Tutaj dopiero Pan strzelił sobie w stopę. Jest fajnie widzieć w nich protosłowian i ja również się przychylam do tej teorii, znając daty przybycia protoslowiańskiej R1a do Europy i tak bliskie nazewnictwo słowiańskim językom.
      Pana twierdzenia, że nie było wędrówki R1b (protoceltyckiej) przez Bosfor lub wokół Morza Czarnego, bo wszystko, co podaje Wikipedia jest rzekomo kłamstwem i nie warte uwagi, to jakiś nonsens. Bardzo bym chciał, abyśmy nie posiadali wspólnych korzeni z protoceltami, by sobie przybyli z Afryki nie Azji, lecz na razie Rożański nie podaje takiej alternatywnej trasy ich wędrówki. Korzysta Pan ze stron, na których są jeszcze bardziej dyskusyjne teorie niż na Wikipedii. Ale korzystać można ze wszystkiego.
      Wobec powyższego, bardzo proszę pana C. Białczyńskiego, aby opublikował gdzieś tutaj jakieś nowe, pewne trasy wędrówki R1b, skoro nie Ida one ze wschodu według ‘Aku’.
      Pańskie wymyślanie od germanofilów komuś, kto od dziecka jest wrogiem germanizacji i stawał za młodych lat w warcie harcerskiej na baczność pod niejedną mogiłą pomordowanych przez Niemców, komu wojna z Niemcami wielu bliskich wytraciła, jest grubą, kolejną napaścią i nietaktem. I brakiem zrozumienia, że kierowanie się tymi czy innymi wskazywanymi trasami wędrówek protoceltów, nie jest jakimkolwiek sprzyjaniem nacji poceltyckiej – czyli Germanom! Uprawia pan socjotechnikę. To dopiero absurd. Na siłę robi Pan ze mnie wroga Słowian, idąc w ślady OPOLCZYKA, byle tylko p. Białczyński mnie stąd wywalił, o co delikatnie Pan do niego apeluje. To jest wyłączny Pana cel, taki styl nieżyczliwej dyskusji w spieraniu się, która zawsze powinna być taktowna, z szacunkiem do adwersarza. Zachowując formę, jak pomiędzy ludźmi kultury. Pan tego szacunku nie posiada, bo jest Pan nasączony jadem do każdego Chrześcijanina.
      Wymyślanie mi, że uprawiam tutaj jakakolwiek propagandę chrześcijańską i pragnę kogoś do mojej wiary na tych stronach przekonać, jest kolejnym niezrozumieniem przez Pana, celu moich pytań. Mnie odpowiedzi na nie, interesują prywatnie. Chcę poznać podłoże Pana agresji. Tylko proszę mi nie powtarzać kolejnej nieprawdy o IV wieku, gdy powołano papiestwo, bo Chrześcijanie zaistnieli zaraz po śmierci Chrystusa i wtedy powstało wiele grup wyznających jego nauki, konkurujących ze sobą. Oczywiście, że mile widziałbym zgodną pracę, w tym na rzecz Muzeum Słowian w PKiN, Chrześcijan i Rodzimowierców dla przywracania prawdy (oraz pokazywania teorii o Słowianach, nieudowodnionych dostatecznie), o historii Słowian. Przy takich ludziach jak Pan, zaistnienie współpracy takich środowisk będzie jednak niemożliwe i pozostanie błagać Rosję Putina o pomoc, przed dalej gnębiona kulturą i wielką historią Słowian. Nie pozwalanie na ich silne odrodzenie kulturowe. Może o to chodzi? Rozbudzać Polski Naród Słowiański pragnieniami odbudowy tej wielkiej kultury i wiedzy i Prasłowianach, by Naród wysadzał z foteli władzy, dotychczasowych polityków, którzy kulturę tą blokują. A z drugiej strony, nie dopuszczać do współpracy Chrześcijan z ruchami prosłowiańskich Rodzimowierczymi, by Naród sam, bez pomocy obcych sił, nie zbudował w Polsce silnego ogniska dla wytwarzania światła kulturowego, o jakim często pisze p. C.B. Dlaczego? By światło to, płynęło głównie a na pewno silniej z Rosji i dawało władzy tego kraju, pretekst do kulturowego przywództwa Putina i jego popleczników, wykorzystywanego cynicznie dla celów politycznych Moskwy! Dla zwolenników Moskwy, w Polsce nie może być zgoda Narodowa dla takiej idei! Panslawianizm, samozwańczo nazywając Rosję matką narodów słowiańskich, wykorzystywali już Carowie z germańskiego rodu, by podbijać i okupować słowiańskie ziemie, by tylko Słowianie się nigdy nie zjednoczyli!
      Przed chwilą o 24-tej / wtorek. na stacji TV Republika, reż. Braun mówił właśnie o szykowanej w Polsce wersji stanu wojennego, do której przygotowuje się nasz władza odbywając podróże do Moskwy i wysoko ustawionych sterników polityki rosyjskiej, w tym nasza PKW na tzw. „szkolenie”, aby po jego wprowadzeniu sprawnie zaistniało kondominium rosyjsko-niemieckie na polskiej ziemi. Wcześniej jednak zdaniem Brauna, nasz Naród zostanie głęboko skłócony i podzielony, (jak tutaj za Pana pomocą czy gdzie indziej Opolczyka), jak w tych wyborach i oczerniony dostatecznie mocno, aby Naród Wybrany mógł rządzić ponad naszymi głowami już spokojnie.

      • Jak obrażony/obdarty jak cebula z warstw własnej ignorancji Orlicki nie ma nic do powiedzenia, bo udowadnia mu się, że manipuluje lub się myli, to koniec końców wyciąga zawsze Putina… jako broń ostateczną… Co ma Putin wspólnego z jego niby homeryckim „hooros”? Orlicki ci jeden wie… Niech mu będzie, jak tam se kce. Naciąganie faktów to nie moja specjalność i oddaje mu pałeczkę pierwszeństwa. Tu dobry przykład:

        http://historia.wp.pl/kat,1038455,title,Wojownicy-rzezancy-i-naloznice-dawni-Slowianie-na-krancach-swiata,wid,17038069,wiadomosc.html

        ~ORLICKI (10:39)
        1) Niestety, ale Słowianie, szczególnie pod panowaniem innych, jak Czesi pod butem Celtów „germańskich”, tłukli się równie między sobą i osłabiali swa wspólnotę. Dowodem jest targ Słowianami w Pradze i nie uwidoczniony na mapie. wielki targ niewolnikami Słowiańskimi w Dubrowniku – obecnie Chorwacja. 2) Zgadzam się z autorem, że przesiedlano Słowian masowo na podbite ziemie. Tak czynili sami Słowianie a za nimi Grecy i inne ludy które ich napadały. Czesi przesiedlili polskich/lechickich Słowian z pogranicza Sląskiego na południe Czech. Rusini Słowian Polskich z Wołynia na północ Rusi. Tak jak rozbicie dwunastu państw etruskich skończyło istnienie Etrurii, czy Grecji podobne, tak rozbicie wewnętrzne Słowiańszczyzny wykończyło Słowian acz nie do końca. 4) Germanie nie byli kiedyś Celtami ani Niemcami. To ludność Słowiańska tak nazwana przez rzymian, jako „bracia” czyli „germanie”, gdy występowali pod wieloma innymi nazwami; Wenedi, Scythi, Sauromati. Mapy ukazujące wielka Germanie, pokazują przeważnie wielką Słowiańszczyznę zachodnią i środkową z pozmienianymi na rzymsko-niemieckie nazewnictwo, nazwami plemion słowiańskich. 5) „Slave’ czyli niewolnik, pochodzi rzeczywiście od nazwy 'sclave’. Rzymski i Bizantyjski świat rzekomo chrześcijański, handlował nimi na potęgę, bo nie mia prawa do handlu ochrzczonym ludem. Słowianie byli bitni ale niestety bywali zwyciężani i tracili wtedy obrzeżne krainy. Całe południowe i środkowe Bakany zostały wydarte z ich władania, północ Włoch (np. Karyntia), południe Rusi. Zanim jednak zapanował termin 'slave’, zanim Rzymianie nazywać zaczęli Słowian 'Sklaweni’, panowała inna nazwa; Weni oraz Lachs. Powstało wielkie zjednoczenie słowiańskie, imperium Lechickie. Od dawnej nazwy plemiennej znad Dunaju – Panonii. Od niego wzięła się nazwa wśród Słowian, 'is-lach-weni’ czyli 'z – lacho – wenedów’ są. Imperium to, było w rzeczywistości ostatnia próbą odbudowy całości Słowiańszczyzny i wielką wojna Słowian z Rzymem i Bizancjum, opisaną przez starożytnego pisarza Zosimasa jako bezustanne ataki Scytów na Konstantynopol i krainy Rzymu, nawet drogą morską. Scytami, Bizantyjczycy nazywali wszystkich Słowian. To była skoordynowana kampania wojenna Słowian, w celu odzyskania swoich ziem i likwidacji centrów władzy rzymskiej. Nie wywodzi się więc nazwa Słowianie od 'słowa’, bo słowo miały i inne ludy a Słowianie mówili bardzo podobną mową ale nie identyczną, tylko od tego ostatniego związku polityczno-zbrojnego i państwowotwórczego i wspólnej walki. Nazwa ta, została ukuta powszechnie dopiero po 400 roku n. e. gdy związek ten zaistniał. Wtedy, przyjął ja Rzym od sąsiednich Słowian. Gdyby było inaczej, to nazwa pochodząca od „słowa’, byłaby wcześniejsza od nazw starszych dla wielkich plemion słowiańskich, jak; Wenedi, Scytowie. Germani (gor mężowie/ludzie od Słowian alpejskich, gdzie głoska 'o’ przechodzi w 'a’ i 'e’ u Celtów). Teoria, że nazwa ta pochodzi od 'słowa’, ma na celu ukrycie pamiątki historycznej i wiedzy o tym wielkim imperium 'Lach’.

        Pominę wiele prawd tu przedstawionych „by Orlicki” i odniosę się jedynie do znaczenia i pochodzenia wyrazu SKLAVENI… Niby prawda… ale jak zwykle nie do końca.

        „by Orlicki”
        (…)
        Zanim jednak zapanował termin 'slave’, zanim Rzymianie nazywać zaczęli Słowian 'Sklaweni’, panowała inna nazwa; Weni oraz Lachs. Powstało wielkie zjednoczenie słowiańskie, imperium Lechickie. Od dawnej nazwy plemiennej znad Dunaju – Panonii. Od niego wzięła się nazwa wśród Słowian, 'is-lach-weni’ czyli 'z – lacho – wenedów’ są.
        (…)

        Termin ten w innej formie pochodzi z jakiejś tam Greki, a ci tzw. Grecy mieli problemy z wypowiadaniem zbitek literowych jak S+L, czego nie było w ich języku i dlatego wstawiali literę „K” w pomiędzy… Tak więc ci S(c/k)laveni to byli SLAVENI/SLOVENI… Słoweńcy mają na ten temat więcej do powiedzenia…

        http://en.wikipedia.org/wiki/Sclaveni

        The term Sclaveni (Greek: Σκλάβηνοι – Sklábēnoi, Greek: Σκλαύηνοι – Sklaúēnoi, or Greek: Σκλάβινοι – Sklábinoi, Latin: Sclaueni, Latin: Sclavi, Latin: Sclauini, or Latin: Sthlaueni – Sklaveni) was used to describe all Slavic peoples that the Byzantine Empire came into contact with, and especially the South Slavs in the Balkans.
        (…)
        The derived Greek term Sklavinia(i) (Greek: Σκλαβινίαι, Latin: SCLAVINIAE) was used for the Slav settlements (area, territory) which were initially out of Byzantine control and independent.[5] The term may be interpreted as „Slav lands” in Byzantium.[6]
        (…)

        P.S.
        Ludzi i ich charakter poznaje się też i po tym, w jakim stylu przygrywają…

  18. Ciekawy fragment z wywiadu dzisiaj w ONET.PL akurat o Kościele Katolickim i swastyce. Zastanawiające spostrzeżenie i magii tego symbolu, istnieniu w naszej podświadomości. wiadomo, że dziedziczymy i zachowanie, ruchy, gesty, mimikę, rysy ciała, wiec może i pamięć niektórych zdarzeń, szczególnie trwających tysiące lat. A może to ślad po reinkarnacji?

    „Maleńczuk, seks w kościele katolickim oraz niechęć do sióstr Przybysz”
    Ola Kostrzewa

    – Pedofilia, syn morduje ojca, matka zabija dziecko, alkohol, narkotyki… ale wiesz, który cytat z płyty jest najbardziej kontrowersyjny? Śpiewasz „seks jest dobry, to rzecz naturalna”. W katolickim kraju?! Dopiero się na Ciebie pozwy posypią.

    – Wydaje mi się, że według tej powszechnej moralności, którą próbuje nam wcisnąć między innymi ksiądz Oko, dzieci powinny się rodzić bez seksu, ewentualnie przy zgaszonym świetle w dniu owulacji. W ten sposób naprawdę doprowadzimy do wyginięcia tej populacji. Młody człowiek potrzebuje trochę rozrywki, nie może być tak, że z Bogiem na ustach i Bogiem w sercu po ciemku pod kołdrą płodzimy kolejnego potomka. Tyle lat walczyliśmy o swoją wolność, to dajcie nam tę wolność! A w momencie, kiedy teoretycznie ją mamy, przybiega kółko różańcowe i blokuje koncerty Nergalowi. Jaką on krzywdę komukolwiek robi? Śpiewa po angielsku teksty, których nikt nie rozumie. Ja bym Biblii nie podarł, ale z drugiej strony ma do tego prawo. Mnie kółko różańcowe też straszyło i jeśli kiedykolwiek zobaczę ich przed swoim koncertem, pójdę do nich. Nie na zasadzie, żeby się z nimi bić, ale żeby się przywitać i z nimi porozmawiać. Chciałbym zasiąść kiedyś z różnymi mądralami typu ksiądz Oko i podyskutować o tym, czym powinna być wiara i czym powinien być katolicyzm. Bo jakąś funkcję Kościół spełnia – mieszkam na wsi i nie wyobrażam sobie jej bez kościoła. Ale chciałbym, żeby mnie ktoś przekonał, że powinno być tak, jak oni próbują nam to lansować. Wydaje mi się jednak, że to Freud ma rację. Bo to taka dyskusja z Freudem – co z tego, że ma pan koloratkę, jeśli pod tą sutanną prawdopodobnie są jednak te genitalia i dają o sobie czasem znać. Proszę nam o tym opowiedzieć, księże Oko.

    – A to niewątpliwie ciekawa kwestia…

    – Bardzo ciekawe, jak sobie ksiądz Oko radzi ze swoją seksualnością. Onanizuje się? Prawdopodobnie tak!

    – Ale to też grzech.

    – No jest grzech… To idiotyzm! (śmiech) Mamy XXI wiek! Sto lat temu lekarze krakowscy walczyli z kołtunem, to jest taki jeden wielki dred. Ludzie byli przekonani, że obcięcie kołtuna spowoduje, że ten ktoś umrze. A tam się chowały wszy i inne choroby. I mądrzy lekarze pokroju Boya-Żeleńskiego, uczeni na bardzo wysokim poziomie, wygłaszali długie tyrady i wykłady na temat tego, że obcięcie kołtuna nie jest szkodliwe, co w dzisiejszym czasach wydaje się kpiną, żartem. A wtedy ludzi trzeba było do tego przekonywać. Dlatego nie mówmy, że tradycja sama w sobie jest wartościowa, a na to powołuje się Kościół katolicki. Gdybyśmy kultywowali wszystkie, nadal mielibyśmy publiczne egzekucje.

    – Ogromne wrażenie zrobił na mnie utwór „Reinkarnacja”, bo trafia w punkt. Ludzie zbyt często żyją byle jak i nie spełniają swoich marzeń i pragnień, ograniczają się do przetrwania, z myślą, że kiedyś dostaną jakąś drugą szansę. Nie żyją tu i teraz, marnują czas.

    „Uśmiechnij się, jutro będzie lepiej.” Nie wiem dlaczego tak jest. Teraz jest to określenie „YOLO” i ono mi się strasznie podoba. Coś jest „YOLO” albo coś nie jest. I to właśnie nie jest. „YOLO” to jest życie tu i teraz, a jak tego nie robisz, to nie uratuje cię żadna wiara w reinkarnację. Rozumiem, że śmiertelnie choremu dziecku można wytłumaczyć „nie martw się, za chwilę obudzisz się gdzieś znowu”. Ale nie zdrowemu człowiekowi! To też wina katolicyzmu, ale i idiotycznego buddyzmu. Jak w Polsce ktoś przechodzi na buddyzm, to od razu goli głowę i zaczyna ubierać się jak mnich i śpiewać „Hare Krishna”. Przecież cała Japonia jest buddyjska, a tam nikt nie chodzi z ogoloną głową, tylko normalnie żyją. Nie róbmy z siebie mnichów i nie udawajmy, że jesteśmy tacy otrzaskani w tych reinkarnacjach. To są bajki dla małych dzieci i nie wolno w to wierzyć. Rozumiem, że wiara jest ludziom potrzebna, ale wiedza bardziej.

    …..

    – Ale wierzysz, że Twoje słowa faktycznie wywołają dyskusję, że coś zmienią, czy to walka z wiatrakami, która sprawia Ci masochistyczną przyjemność?

    – Mam wrażenie, że to jest nie tyle walka z wiatrakami, o ile walka wiatrakami, bo teraz swastę wszędzie rozdajemy, a to jest taki fajny wiatraczek. Zrobiliśmy taki konkurs „Tęczowa swasta jako symbol twojego miasta”. Bo chcemy połączyć te dwie zwaśnione strony – tak, jak kilka dni temu mieliśmy tę awanturę na Święto Niepodległości w Warszawie. Słabo było!

    – Tak, w tym roku raczej lipa.

    – Lepiej bywało! Ale mam wrażenie, że gdyby przed tymi ludźmi, którzy tam byli, postawić swastę, to by się tak leciutko ukłonili, mimo że mieli w łapach biało-czerwone flagi. I tak samo jak postawisz swastę przed nosem takiemu hipisowi z LGBT, to od razu powie, że to starohinduski symbol szczęścia. Tamci z kolei przykleją Hitlera i też będą mieli szacunek. Mam wrażenie, że wszyscy ją chcą! Jak ogłosiliśmy ten konkurs, to ludzie wydzwaniali i prosili o więcej informacji. Mam wrażenie, że ludzi ciągnie do tego symbolu!

    Znalazłem kiedyś ładny kamień na wsi, jedna z moich córek miała wtedy trzy latka i dałem jej go, żeby pomalowała. No to go pomalowała w swasty! Trzyletnie dziecko! Ten znak siedzi w ludziach.

    – Jest w tym coś! Pamiętam, że przez całe lata szkolne na marginesach zeszytów rysowałam swastyki. I penisy.

    – Tak, jest w tym też jakiś bunt, bo tego nie wolno. Ale myślę, że jeszcze coś więcej – że to na tyle starodawny symbol, jestem pewien, że funkcjonował już w czasach jaskiniowych. Minęło tyle lat od wojny, moim zdaniem powinno się ten znak przywrócić ludziom. Może to by ich połączyło? Chociaż oczywiście wiadomo, że tak naprawdę nie jest to moim zamiarem i ci ludzie nigdy się nie zjednoczą.

  19. To bez sensu, ale postanowiłem zadać sobie trud i zacytować tu wypowiedzi i „źródła” pana Orlickiego, jako dowód na jego „wiedzę, logikę, konsekwencję, wiarygodność, prawdomówność” i takie tam.

    ORLICKI said, on 12 Listopad 2014 at 17:45
    (…)
    2.
    Moim zdaniem, głoska ‚h’ w słowach takich jak ‚hara/góra’ posiada następujące pochodzenie; k > g > h, jak ‚kora > kara > gora > góra > gara > hara’
    (…)
    4.
    Uważam od pewnego czasu, że nazwa starej słowiańskiej jednostki administracyjnej 'opole’ nie wywodzi się od budowania grodu czy wsi 'przy polu’ czy ich niejako oparcia 'o – pole’, tylko od grodu w kształcie okręgu wokół którego powstawała większa wieś. Wystarczy inaczej nieco odczytać morfemy tego słowa, poprzez inny podział sylabiczny i dostrzec zanik ostatniej głoski 'h’ , jako; 'opo-leh’ gdzie 'e’ wyszło po przemianie celtyckiej od 'a’, czyli 'opo-lah’ co znaczyło 'opo(dal) – lach’ ; 'blisko – wodza/władcy (lach)”. Możliwy jest jeszcze inny wariant, bardziej starożytny, np.: 'oko-lach’ jeśli 'k’ mogło przejść tutaj w 'p’, czyli 'okrąg/lub/nadzór – władcy’. Zbliża się znaczenie tego terminu do „wężowej” tradycji opisanej przez C.B. Grecy przejęli od Słowian nazwę tej jednostki do oznaczania swoich miast, jako 'polis’.
    (…)

    ORLICKI said, on 13 Listopad 2014 at 14:36
    góry na początku drogi protosłowian (R1a) z Azji; Karakorum, Karpaty, Kunlunshan, Kysylkum, Kashmir (‚ka-si-mir’ ; ‚krzywy/górski-śnieżny/jasny/świetlisty-świat’?), Kaukaz. wychodzę z założenia że podstawą dla terminu góra jest starożytny morfem oznacząjący krzywiznę, czyli ‚ko/ka’ jak ‚koło/kało’ , nie ‚hało’. Takiego nie było. Trudnością jest wtórna wędrówka do Indii i Azji Arjów, która mogla nadać wymienione nazwy.

    ORLICKI said, on 14 Listopad 2014 at 9:50
    Oczywiście chodzi o Karpathy greckie, górzyste wyspy. Doi tego inne obszary górzyste; Karialicja w Indiach, Kapadocja, Kurdys-stan. Wszystkie te jak i poprzednio wymienione góry, są na drodze R1a do Europy z południa przez Bosfor oraz w Europie na początku trasy do koliby Kosowskiej która tez jest na ‚ko’. To nie przypadek. Fonika głoski ‚h’ ma ponadto daleko do ‚k’ i ‚g’. Zaś obie pozostałe głoski, są sobie bliskie brzmieniem, czyli wysokością tonów i podobieństwem fonicznym. Dlatego wątpliwym jest, (chociaż wszystko możliwe, dowodów nie mamy, językoznawstwo prahistoryczne to teorie, tak jak język PIE o którym Pan pisze, na pewno nie istniał, gdyż nie jest możliwym aby na obszarze od Azji – Indii po całą Europe istniała jedna mowa! Natomiast było i jest, podobieństwo języków europejskich i północnoindyjskich. To wpływ substratu/podłoża prasłowiańskiego z okresu wedrówki R1a i kolonizacji przez ta grupe Europy oraz wtórny wpływ odarjowy który przekazał do R1b – celtyckiej, pewne terminy przy jej przechodzeniu Kaukazu gdzieś ok. 5-4000 p.n.e gdy już tam byli Praarjowie) aby pochodziły od ‚k; czy ‚g’. Używana w Słowacji i Palestynie głoska ‚h’ w takich terminach jak ‚gara’, dla oznaczenia również góry jako ‚hara’, może pochodzić więc od morfemu ‚ha’ oznaczającego ‚wiatr, oddech, życie’ nie zaś ‚ka’ czyli krzywiznę. Drugi morfem, czyli ‚ra’ , ma takie samo znaczenie i jest powszechny w tym sensie, czyli ‚moc, wysoko’.

    ORLICKI said, on 18 Listopad 2014 at 15:14
    (…)
    Jeszcze raz o słowie „góra”. W odróżnieniu od Pana, nie posiadam wielkiej pewności czy głoska ‘k’, była w leksemie tytułowym przed ‘g’ bądź ‘h’.Zazdroszczę więc Panu, tej wiedzy językoznawczej którą daje pewność pierwszeństwa ‘h’ i ‘g’ przed ‘k’. Nie są też dla mnie żadnymi pewnymi źródłami, cytowane przez Pana fragmenty stron anglojęzycznych. Zachód już dawno ustawił historię oraz kulturę Słowian, w tym ich język, pod swoją ideologię kulturową i strategię polityczną. Zdominował również, kulturę starożytną, teoriami służącymi określonym celom politycznym wobec autochtonów Europy, czyli Słowian. W strategii tej, wiedza o kulturze i pochodzeniu mowy ludów Europy, jest niezwykle ważnym narzędziem manipulacji.
    (…)
    Nie jestem wcale pewien, czy w prasłowiańskim odpowiedniku słowa ‘gora’, pierwsza była głoska ‘k’, jako ‘kara/kora’. Czyli przed ‘g’, jak w ‘gora/gara’. Posiadam tylko swoje hipotezy o tej kolejności przekształceń, mianowicie; k > g > h. Być może, tak jak Pan to sugeruje i jest Pan tego chyba pewien w oparciu o źródła angielskojęzyczne, wcześniej była w tym słowie głoska ‘h’, jako ‘hara’. A zanim pojawiła się ‘k’, według Pana była wcześniej głoska ‘g’. Czyli; h > g > k. Kolejność, jaką ja tutaj widzę, uważam za możliwą i proszę to traktować, jako moja własną teorię. Jak wszystko, co piszę.
    (…)
    Wracając do Grecji, dobrze znam teorie A. Klosowa i I. Rożańskiego. Rozański podaje za słowiańską dopiero R1a-Z283 oraz R1a-M417 w Europie Środkowej i Śr.-Wsch, datując ją na ok. 6 000 p.n.e. Ja ją widzę w jego badaniach, już jako R1a – M420 co najmniej 8 000 p.n.e. Jednak według Underhilla, datowania tej słowiańskiej populacji w Polsce, to 10 000 p.n.e a na Bałkanach, jaj linii R1a, nawet 2-5 tysiąca lat wcześniej, co tez stosuję. Natomiast, cytat; „Najstarsze haplotypy z haplogrupy R1a w Europie zostały w 2008 r. rozpoznane przez A. Klosowa wśród ludności niektórych krajów bałkańskich: Serbia, Bośnia, Kosowo i Macedonia, w materiale, który zebrali i opublikowali M. Perićić i L.Barać. A. Klosow datuje je na około dziesiąte tysiąclecie przed Chr. Niesprzyjające warunki bytowe (tzw. szyjka butelki) lub dryf populacji zdziesiątkowały ich liczebność i nie pozwoliły im na pełny rozwój demograficzny”. Protoceltów-Protogermanów, Rożanski datuje w Europie na ok. 3 000 p.n.e.
    (…)
    Nad głoską, jaka była pierwsza w wyrazie ‘góra’, Protosłowianie pracowali więc już nad Dunajem a myślę, że po drodze z Azji mijali sporo gór i wymyślili ją już w Azji.

    Mogło się tak zdarzyć, że jakieś plemię Protopolan-Lachów, ocaliło prastary słowiański język i to My właśnie – Polacy, zachowaliśmy najstarsze terminy słowiańskiej mowy i pierwotne słowo ‘góra’ z głoską ‘g’ na początku, zgodnie z Pana teorią pierwszeństwa ‘g’ lub ‘h’. Jednak, zwykle dzieje się tak, że im dalej od centrum pochodzenia języka (w tym wypadku Sundalandu > Azji > Anatolii > Grecji > Panonii), tym bardziej jest on przekształcony. Dlatego, nie uważam niektórych wyrazów greckich o pochodzeniu słowiańskim, za zniekształcone przez liczne w tym obszarze ludy protogeckie (wiele wskazuje i na to, że były to niekiedy ludy protosłowiańskie, jak choćby neolityczni Pelazgowie), bardziej niż zostały zniekształcone przez plemiona słowiańskie, w tym Polaków.

    Może być tak, że, jeśli Protosłowianie byli wcześniej na obszarze Anatolii i Grecji niż w Polsce, czy Ukrainie, to właśnie w Anatolii i Grecji zachowały się pierwotne brzmienia niektórych terminów z mowy Prasłowian. Pomimo faktu, że Grecy większość z tych terminów wykoślawili i dzisiaj nację Grecką stanowią ludy niesłowiańskie. Może więc głoska ‘k’ została właśnie przez Greków niekiedy zachowana, gdy u nas przeszła w ‘g’ zaś na Rusi w ‘h’? Od ‘g’ jest fonicznie bliżej do ‘h’ niż od ‘k’. Dlatego wskazałem na kolejność; k > g > h

    Jak w słowie „głowa/gaława/hlawa”, które może pochodzić od ‘k-la-wa’ od ‘ko-ło-wa’ (‘kolista-ma/to-ta’), gdzie głoska ‘h’, jest wyraźna na styku z Celtami, którzy przeszli do Europy głównie północną stroną Morza Czarnego (3-4000 p.n.e). A więc przez późniejszy obszar Scytyjski (1 0000 p.n.e) i Arjowy (2500 p.n.e.) Nic nie jest jednak pewne.
    (…)

    ORLICKI said, on 18 Listopad 2014 at 15:32

    Innym słowem kultowo – bytowym, powszechnym wśród Słowian, był „ogień”, u Arjów ‘agn’, Rosjan ‘agiń/agień/agoń’. (by ORLICKI; dawniej zapewne ‘o-gi-in’ < ‘ho-ki/ho-ko-iń’; ‘życia/duch – ginie/znika’ (‘ginie’ od < ‘go-in’ < ‘ko-jin’ ; „krąży/zabiera duch/energia’’?). Z wędrówek w młodości po górach, zapamiętałem prześmieszny napis z tablicy ostrzegawczej na granicy Słowackiej, gęsto zalesionej, wskazujący na starosłowiańskie istnienie głoski ‘k’ w słowie ‘ogień’, zastąpione później przez ‘g’; „Ne otwirat okna w lesu!”.

    (!!! Uwaga, po słowacku okno, to … okno, a ogień to… požiarne !!!)

    Gdyby Słowianie zbudowali dawny wyraz ‘ogin/okin’, jako ‘koin’ czy ‘goin’ to myliliby go z ‘koniem’ bądź ‘gojeniem’ i innymi słowami. Lecz gdy pierwotnie w tych wyrazach występowała na początku twarda głoska ‘h’ lub oznaczana przez współczesne dodanie ‘c’ miękka ‘ch’, pomylić się nie było można, gdyż morfem początkowy był zupełnie inny i oznaczał ‘życie/ducha/wiatr’. Ale to taka dygresja poboczna.

    Takie naturalne uwarunkowania dla przekształcanych przez różne słowiańskie plemiona terminów, na pewno istniały po to, aby nie tworzyć mętliku z odczytywaniem znaczenia innych wyrazów. Dlatego właśnie, wyrazy odsłowiańskie, których większą ilość zachowały inne ludy – zupełnie nie słowiańskie, lecz żyjące obecnie na drodze z koliby Słowian w Azji, mogły się zachować niekiedy w brzmieniu bliższym oryginałowi. Z tego samego powodu. Aby nie czynić zamieszania w rozróżnianiu innych odsłowiańskich wyrazów. Ludem, który posiada wręcz olbrzymią ilość odsłowiańskich wyrazów, w tym nabytych przed najazdem L-Achajskim, (czyli słowiańskim) ok. 2000 p.n.e, a po nim również mity i prawdziwe historie pochodzące od Słowian, (bo Hellenów czyli Greków jeszcze nie było, jako narodu i nauka uważa, że właśnie od ok. 2 000 p.n.e czyli najazdu Achajów i Dorów, powstaje etnos Grecki ), są właśnie Grecy. Tak więc, nie lekceważmy brzmienia wyrazów „greckich” pochodzących od Słowian, tylko dlatego, że posiada je naród obecnie niesłowiański. Obcy lud, mógł zachować niekiedy ich brzmienie bliższe dawnemu oryginałowi, szczególnie, gdy lud ten jak Grecki, pochodził od Słowian naddunajskich i Karpackich. To również jest moja autorska hipoteza. Dlatego właśnie twierdzę, że „greckie” ‘k’ (w wyrazie ‘oros’ jest akurat ukryte i brzmiał on wcześniej zapewne, jako ‘ko-ra-os’), może być w wielu wyrazach odsłowiańskie i znacznie starsze od polskiego ‘g’ czy ruskiego ‘h’. Greków nie lubię tylko za to, że tyle sobie bezczelnie z kultury Słowian przywłaszczyli, nie wspominając o tym do dzisiaj. Nie postrzeżenie jednak, stali się przechowalnią dla wielu słowiańskich zabytków językowych, kultury, eposów, a w nazwie własnej „El-la(h)-da/El-la(h)s”, zachowali prawdopodobnie pamiątkę po Lechickich (Lacha-jskich), czyli słowiańskich władcach tego obszaru za czasów starożytnych. Górzysta wyspa grecka, „Kreta/Krateia”, czy górzysty półwysep „Korynt” (obok niego mamy zabytki i miejsca po Słowiano-(L)Achajskie jak „Lechaio/Lechaeum”), czy wspomniane już przeze mnie górzyste wyspy „Karpathia”, czy górzysty Krym zwany w czasach greckiej kolonizacji „Krimea”.

    ( http://www.jezyk.wortale.pl, oraz G. Jagodziński w http://grzegorj.w.interia.pl/lingwpl/przen.html; podaje, że; „Nazwa Krym wywodzi się ze zniekształconej nazwy Kimeryjczyków – Kimmeriów, a Krymczacy (zwani też krymskimi Tatarami) nie mają nic wspólnego z Kimeryjczykami, gdyż są narodem turkijskim. Zbliżona nazwa Cimbri (Cymbrowie) oznaczała również plemię germańskie, które w 101 roku p.n.e. Zostało zwyciężone przez Rzymian w bitwie pod Vercellae.”

    ORLICKI; Jest to źródło obfite językoznawczo lecz oparte zupełnie o zachodnie teorie językowe, gdyż Kimerowie mogli posiadać nazwę od scytyjskiego toponimu miejscowego, czyli gór Krymskich nie odwrotnie.
    (…)

    ORLICKI said, on 22 Listopad 2014 at 21:19
    Dla rzetelności, przytoczyłem Panu tylko pewien cytat, nic nie mówiąc o germańskości Cymbrów, tylko dla śladu głoski ‚k’ w nazwie krymskiego ludu górskiego ‚Kimmerów’. Szuka Pan dziury w całym.

    ORLICKI said, on 22 Listopad 2014 at 22:16
    W j.czeskim podałem panu liczbę pojedyncza terminu ‚oko’ która brzmi’ ‚oko’ tak jak nasz a podwojna oczywiście; ‚oći’. Dokładnie tak, jak to napisałem. Czesi bardzo często stosują termin ‚oći’ od staroczeskiego ‚ok/oć’, (widzieć, patrzeć, wokół) w miejscach, gdzie my stosujemy liczbę pojedynczą ‚oko’ a mnogą wyłącznie jako ‚oczy’.

    ORLICKI said, on 18 Listopad 2014 at 15:33
    (…)
    W staroczeskim mieliśmy „oko” jak u nas, gdy obecnie Czesi mają „ocese”, wyraz podobny do naszego ‘oczy’. Wyraźnie ‘k’, przechodzi tam w „cz’ jak w łacinie starogreckie ‘k’ w ‘c’ czytane, jako ‘s’ lub ‘k’.
    (…)

    ORLICKI said, on 18 Listopad 2014 at 15:33

    Są to moim zdaniem, pozostałości po prasłowiańsko-nordyckiej (R1a + I) wspólnocie autochtonicznej w Europie i głosce ‘k’, na określanie tego, co wzniesione lub krzywe, koliste. Głoskę tą, niekiedy przejęli Germanie/Protoniemcy, poprzez kontakt z nordykami w Skandynawii, lecz nie nabyli jej do wszystkich tego rodzaju znaczeń, co świadczy o jej przejęciu od obcej nacji. Mamy np. wyraz „oko”, czyli cos niemalże kolistego, owalnego, (pochodny być może od ‘wo-ko’ ‘ ‘to – zaoblone/koliste’ by ORLICKI). Wyraz „oko”, w j.hetyckim brzmiał ‘sa-kuwa’, a Hetytia jest właśnie po drodze z Azji do Europy. W sanskrycie ‘ak-si’. Widzimy więc tutaj przeniesione w drodze przez Anatolię odsłowiańskie ‘k’ i zachowane nawet w sanskrycie indyskim, który jest jednak w wielu innych wyrazach zniekształcony, odarjowy. Podobnie w litewskim mamy ‘aksis’ a litewski wywodzi się ze starej wspólnoty Wenedo-Nordyckiej czyli słowiańsko-bałtyjskiej. (R1a + I). W j.gockim jest to już inna głoska, bo mamy ‘augo’. (źródło podanych wyrazów; „GRAMATYKA HISTORYCZNA J.POLSKIEGO” Kurczabowa i Dubisz). Być może więc nasza ‘gora’ zaistniała w okresie osadnictwa gockiego w Polsce. Sugeruje to, występowanie głoski ‘g’ na obszarze północy Europy. W staroczeskim mieliśmy „oko” jak u nas, gdy obecnie Czesi mają „ocese”, wyraz podobny do naszego ‘oczy’. Wyraźnie ‘k’, przechodzi tam w „cz’ jak w łacinie starogreckie ‘k’ w ‘c’ czytane, jako ‘s’ lub ‘k’. Jak widać, greka nie zachowała wszystkich głosek ‘k’, przyjmując zamiast nich, czasami głoskę ‘p’. Zachowanie ‘k’, nastąpiło w Grecji na obszarach odizolowanych, wyspiarskich, górzystych, gdzie dawna mowa przetrwała długo. Natomiast nasze ‘g’ nastało zapewne pod wpływem gockim (sama nazwa ‘Goti/Goci/Gutones/Gotones/Getrica’, moim zdaniem może pochodzić od terminu „przemieszczający się”, niemalże bezustannie, co było ich cechą, ujętego w terminie ‘koliści-ci’ zachowanego w morfie ‘go’ odpowiadającym naszemu ‘ko’. Jak wskazywałem, Goci zmieniali słowiańską głoskę ‘k’ w ‘g’ i mogli przyjąć taką nazwę dla swoich plemion od Słowian). Natomiast Celtowie, najwyraźniej przenosili aż do Skandynawii od scytyjskie lub własne ‘h’, co widzimy po występowaniu ‘h’ w pasie migracji celtyckiej z Kaukazu na zachód południowa strona Karpat oraz w nazwie ‘Hermanowie” i wielu innych, górskich plemion Skandynawskich protogermanów. W przypadku słowa „koło”, we wszystkich językach słowiańskich oraz staro pruskim, występuje głoska ‘k’. W staronordyckim (‘I’) jest to już inna głoska, mianowicie ‘hvel’, w greckim ‘polos’ (tu może ta nazwa pochodzić nie tyle od odsłowiańskiego koła, co od kolistego ‘pola’, jakie zaorywali Słowianie). Naukowcy wywodzą „koło” od wydumanego języka PIE ze słowa ‘kuel’, czyli obracać się, co również wskazuje na przychylanie się językoznawców do głoski ‘k’. Ja jednak widzę jej cechy znaczeniowe raczej od kształtu; krzywizna, kant, kąt, koło, koryto, kołpak, kora, konar, kobieta – w sensie „kształtna/wypukła”, korona, karpa, kołyska itd.
    Dlatego tez, zapewne według wyjaśnionych przeze mnie aspektów, „gora” w czeskim to obecnie ‘hora’, zaś w staroczeskim, gdy jeszcze wpływ celtycki był znikomy na Czechow ‘gora’, podobnie jak w naszym języku. (etymologia Boryś). ‘Hora’ jest wyraźnie późniejsza. W staroindyjskim mamy jej odpowiednik, jako ‘girih’ zaś w j. awestyjskim ‘garris’. Skąd tam zachowało się ‘g’? Wiele wskazuje na to, iż Arjowie którzy przenieśli słowiańskie terminy na południe (2000 p.n.e), stworzyli swoją kulturę ok. 3 000 p.n.e w oparciu o Slowian z centrum Europy. Massageci czyli Mazowie, graniczyli na północy z przyszłymi Rassijanami, których nazwa Moskowia, (mazia/błota), pochodzi od nich lub od błotnistej rzeki zwanej Moskwa/Mazista. Język ich był pokrewny, czyli słowiański. Wymieniali się brzmieniem terminów. Przekazali wiec do północnych Indii nazwę gór na głoskę ‘g’, jednak moim zdaniem późniejszą od ‘k’. Wpływ kultury z obszaru Kujaw, sięgającej do Krymu i pod Kaukaz, zacytowałem niedawno na stronach C. Białczyńskiego. Mogli więc takie brzmienie przenieść nasi – protopolanie. Podobne etymologie mamy ze słowem „goły”, które w czeskim to ‘holy’ a j.staroczeskim ‘golb/goli’. Zaś w starowysokoniemieckim brzmiało, jako ‘kalo’, gdy dzisiaj to ‘kahl’. Czy Niemcy są więc sprawcami zaistnienia ‘k’ w tych wyrazach? Nie! Oni tylko jak niekiedy Grecy, zachowali je od Protosłowian.
    (…)

    (!!! BZDURA I KŁAMSTWO, bo w tzw. języku gockim nastąpiła zamiana "G" w "K", patrz już podany przykład – agros – agras – akrs !!! Orlicki kwestionuje oficjalnie atestowane fakty językoznawcze. !!!

    2. Rechot Aku said, on 16 Listopad 2014 at 16:05
    (…)
    http://www.ebook3000.com/J–P–Mallory-_-In-Search-of-the-Indo-Europeans–Language–Archaeology–and-Myth_36083.html
    strona 16, są podane przykłady na zmiany, jakie dokonały się w np. rzekomym języku jakimś, przed-germańskim i jego następcach, a mianowicie:
    we współczesnym germańskim angielskim słowo: field (pield, jak pielić?), oznacza – pole, to samo
    w Sanskrycie to – arjas, w Grece (jakiejś tam) – to agros, w Łacinie to – ager, w tzw. j. gockim/gothic to – akrs )

    ORLICKI said, on 22 Listopad 2014 at 21:23
    A to dobre! To uważa Pan, że haplogrupa R1b (protoceltycka) nie przybyła nigdy do Skandynawii!

    ( !!! Rechot Aku said, on 23 Listopad 2014 at 15:24
    Przepraszam, miało być Proto-Celtów! Ja podaję, za Krisstiansenem, Mallorym, Anthonym, że w całej Skandynawii, znaleziono jedną osadę, którą oficjalna archeologia przypisałem dzwonowcom, uznawanym za R1b, proto-celtów, ale i z tymi „Celtami” to i później tam krucho… 🙂
    http://en.wikipedia.org/wiki/Beaker_culture
    (…)
    Postulated linguistic connections
    Bell Beaker has been suggested as a candidate for an early Indo-European culture; more specifically, an ancestral proto-Celtic.[71]

    http://en.wikipedia.org/wiki/Pre-Celtic
    http://en.wikipedia.org/wiki/La_T%C3%A8ne_culture
    P.S.
    Celtowie to La Tenne z grubsza 2000 lat później… 🙂 !!!)

    ORLICKI said, on 23 Listopad 2014 at 0:50
    (…)
    Krytykuje Pan, podawane przeze mnie terminy, pochodzące z zacytowanych przecież źródeł, ze słowników etymologicznych i innych, poważnych miejsc językoznawczych. Jakoś jednak nie zarzuca mi Pan, nieprawidłowego podania greckiego odpowiednika terminu „góra”? Jako ‘oros’. Gdzie nie znajduje Pan argumentu, to przeskakuje w bok na mało istotne dla tematu kwestie, jak na termin ‘pole’ gdzie podaje go Pan, jako ‘agros’. Otóż nie, bo brzmi on po grecku prawidłowo, jako ‘aghros’ a w wymowie ‘agroos’ lub ‘choraafi’ w wymowie ‘oraafi’. W odróżnieniu od Pana, nie posługuję się wyłącznie językiem nowogreckim
    (…)
    Tak jak w nazwie „Góra Athos” czyli „Święta Góra” w j. greckim starożytnym Ἅγιον Ὄρος”/ ”Agion Oros”, termin ‘oros’, który przytoczyłem, to pochodzący ze starogreckiego, przypuszczalnie urwany przez odjęcie głoski ‘g/k’ od głównego rdzenia wyrazu ‘(g/k)oros’, czyli naszej późniejszej ‘gora/góra/hara’.
    Naprawdę, mógłby Pan, Panie ‘Rechot Aku”, zachować trochę, zwyczajnej, rozsądnej wstrzemięźliwości, bo jeszcze mało Pan wie, a jej brak wskazuje na zacietrzewienie religijne które widać tak wyraźnie w Pana wypowiedzi odnośnie mojej osoby ( – Błagam! Powstrzymajcie tego bożego szaleńca!!! ) z jakiego biorą sie wszelkie pańskie ataki niby to naukowe. Każdemu zdarza się niewiedza i błędy, lecz tylko wtedy nie jesteśmy wystawiani na pośmiewisko, gdy zakładamy, że możemy się mylić, czego Pan kompletnie nie czyni, a ja tak! Cały czas przyznaję się do niepewności, Pan zaś do nieomylności. Dla Pana pomocy, wskazuję tą stronę, skoro omieszkał Pan wspomnieć jak to niby wiele zajmuje się Grecją, w której akurat wiele lat żył mój brat i jego kobieta – rodowita greczynka, przez co bardzo dawno ten kraj, jego język i kultura, mnie zainteresowały i po nim podróżowałem nie jeden raz.

    http://pl.wiktionary.org/wiki/%E1%BD%84%CF%81%CE%BF%CF%82#gr

    Na tej stronie, przekona się Pan, że nasza ‘góra’ to;
    ὄρος (język starogrecki)
    transliteracja: óros (gdzie kreska nad ‘o’ oznacza wydłużenie wymowy nie zaś „ó”; „słownik polsko – grecki” / z wymową / 2011)
    znaczenia: rzeczownik, rodzaj nijaki
    (1.1) góra

    W starej grece, mamy aż trzy określenia wyrazu „góra”, jak
    1) Βουνόν (obecnie ‘Βουνo’) czyt.; ‘wunoow/wuno’),
    2) ἄκρα (obecnie ‘ἄκρας’), czyt; (aakra/aakras),
    3) ὄρος (czyt; ‘hooros’)
    (…)
    W terminie ‘akra(s)’, odjęte zostały dwie sylaby; ‘go’ lub ‘ko’ oraz ‘ro’, w słowie ‘k/go-ro-os’, przypuszczalnie z powodu dodania podobnych głosek końcowych występujących w słowie ‘agro/akro’ (pole), gdyż sąsiednie wyrazy składane z podobnych rdzeni lub przyrostków, zwykle ulegały takiemu skracaniu.
    Tak więc, wyraz ‘agros’ (pole), wywodzi się od dwóch rdzeni, ‘pole’ i ‘góra’; ‘1)agro – 2)oros’. Termin ‘agro’ pochodzi moim zdaniem przypuszczalnie od słowiańskiego ‘ok/ak-ro’ ; ‘wokół – rodzi/rola’ czyli zaoranego w kole pole.
    (…)
    Zupełnie zamurowała Pana, wykazana przeze mnie pochodna staro nordycka jak i języka PIE w wyrazie góra, kolo – od sylaby ‘ko’, nie przeze mnie przecież wysnuta, a przez szacownych językoznawców. Tak domagał się Pan źródeł mojej teorii o ewentualnym pierwszeństwie ‘k’ przed ‘g’ w wyrazie góra, że kiedy ja podąłem, to tylko rzuca pan kalumniami na inne zupełnie tematy, o których musielibyśmy znowu długo dyskutować. Byle tylko uciec od kwestii wiodącej, terminu ‘góra’. Nie mogąc podważyć tych faktów naukowych-jezykoznawczych, używa Pan bezustannie epitetów, aby zdyskredytować poza merytorycznie, osobę adwersarza. Bardzo źle to o Panu świadczy pod względem poziomu kultury jak i intelektu, gdyż taka forma dyskusji wskazuje na cel socjotechniczny, nie zaś poznawczo – naukowy. Jest dowodem pańskiej słabości intelektualnej w tym temacie i braku kultury.
    Co do krytykowanego przez Pana wskazania wędrówki protoceltów, północną stroną Morza Czarnego, załączam odesłanie do odpowiednich stron. Nie wymyśliłem tego sam. Takie trasy opierają się na poszlakach archeologicznych, genotypowych i historycznych – z toponimów oraz języków lokalnych. Nie jestem na tyle mocny by kwestionować tą hipotezę naukową, więc jej używam. Rozumiem, że posiada Pan większą wiedzę od archeologów i genetyków, w tym tych, na których się Pan sam powołuje, jak Rożański, (bo jedna z tych map, pochodzi właśnie z jego stron). http://www.tropie.tarnow.opoka.org.pl/images/polacy1d.jpg
    (…)
    W tej wypowiedzi, pozwoli Pan, że poprzestanę przy zacytowanych wcześniej ustaleniach językoznawców, że ‘g’ w słowie ‘góra’ wywodzi się od ‘k’. Proszę znaleźć jakiegoś z tych naukowców, specjalistów od języka PIE, na który też się Pan sam powołuje i podyskutować z nimi samodzielnie. Może przyznają Pana odkryciu, że jednak od ‘g’, rację. W końcu, to wszystko hipotezy, poza Pana odkryciami, które odbieram po ich jednoznacznej, pewnej siebie wykładni, za najprawdziwsze z prawdziwych. Mnie cechuje całkowita niepewność moich poszukiwań oraz niepewność wskazówek językoznawców, stąd podkreślam swoje hipotezy oznaczeniem „by ORLICKI”.

    ORLICKI said, on 25 Listopad 2014 at 0:23
    Podałem Panu (jak to policzyłem), co najmniej 9 źródeł mojej wiedzy w temacie genetyki narodów oraz językoznawstwa. A to jest tylko część. Proszę sobie poszukać ich w tekstach w temacie „góra”.
    (…)
    To nie był żaden mój strzał w stopę. Prawda, czy jej nie ukrywanie – nie jest strzelaniem w stopę, tylko zachowaniem godnym szacunku, czego Pan jakoś nie pojmuje. W dodatku, przytoczone brzmienie starogreckiego wyrazu ‘oros’, jako ‘horos’, jest wyłącznie hipotetyczne, co wynika z moich opisów odmian starej greki. Głoska ‘h’ powinna być w nawiasie, gdyż nie jest pewna w tym wyrazie. Tak się przyjmuje, z pism Homera, z których Pan drwi. Ja uważam, że wcześniej niż pisał Homer, mogło to być ‘ko-ro/ra-os’. Mam prawo? Mam! Skoro autor tej strony pisze o Pelazgach, jako Słowianach. Tym bardziej, skoro mamy Karpaty nie Garpaty czy Harpaty!  Jak Pelazgowie byli Słowianami, to mogli góry też nazywać przez ‘k’.
    Niech Pan nie będzie chociaż liskiem – chytruskiem – lizuskiem, kadząc p. C.B. Tekst p. C.B. o Pelazgach jest jednak zupełnie teoretyczny, co wyraźnie autor zaznaczył. Tutaj dopiero Pan strzelił sobie w stopę.
    (…)

    P.S.
    I tu się zgodzę, że słowo "agro" ma związek z "orką", bo od niego pochodzi – na zasadzie O-A, a co do zamurowywania i strzelania sobie w stopy, to moim zdaniem, z nadmiernie nadętego próżnością ego/ja pana Orlickiego, powinno być umiejętnie spuszczony gaz, bo to grozi nie(ch)kybnym wybuchem! 🙂

  20. Tu jeszcze trochę bardzo ciekawych źródeł, o przodkach tzw. Mykeńczyków i (L)Achajów. Wg eupedii, na którą pan Orlicki się powołuje, ci pierwsi to byli najprawdopodobniej jacyś R1a z… Uralu i Syberii, a ci drudzy to jacyś R1b… a nie jacyś R1a, jak to twierdzi pan Orlicki…

    http://www.eupedia.com/europe/Haplogroup_R1a_Y-DNA.shtml
    (…)
    The Greek branch
    Little is known about the arrival of Proto-Greek speakers from the steppes. The Mycenaean culture commenced circa 1650 BCE and is clearly an imported steppe culture. The close relationship between Mycenaean and Proto-Indo-Iranian languages suggest that they split fairly late, some time between 2500 and 2000 BCE. Archeologically, Mycenaean chariots, spearheads, daggers and other bronze objects show striking similarities with the Seima-Turbino culture (c. 1900-1600 BCE) of the northern Russian forest-steppes, known for the great mobility of its nomadic warriors (Seima-Turbino sites were found as far away as Mongolia). It is therefore likely that the Mycenaean descended from Russia to Greece between 1900 and 1650 BCE, where they intermingled with the locals to create a new unique Greek culture.
    (…)

    Mykeńczycy i Amazonki to w sumie jedno i to samo źródło – R1a?

    http://en.wikipedia.org/wiki/Seima-Turbino_Phenomenon

    http://en.wikipedia.org/wiki/Krotov_culture

    http://illyria.proboards.com/thread/32603/seima-turbino-phenomenon-mycenaeans

    http://www.unexplained-mysteries.com/forum/index.php?showtopic=254051

    http://www.archatlas.org/EastWest/EastWest.php

    • PRZEPRASZAM ZA NIEUMYŚLNE WPROWADZANIE W BŁĄD!

      Nie wiem jak z tymi (L)Ahajami/Mykeńczykami, było/jest w sumie dokładnie. Jeśli zestawi się razem informacje z eupedii i wiki to wychodzi na to, że tzw. (L)Ahajowie i Mykeńczycy to jedno i to samo i rzekomo mogli być R1b, jak Dorowie i ew. Jonowie i Eolowie i nawet używali doryckiego dialektu w mowie itd.

      Za wiki:

      Achajowie (gr. Ἀχαιοί Achaioí) – ogólne określenie Greków walczących pod Troją używane przez Homera (rzadziej stosował też nazwy: Argiwi/Argiwowie i Danajowie) w jego eposach Iliada i Odyseja[1][2] . Według tradycyjnych poglądów historyków było to plemię greckie, które jako pierwsze przybyło na obszary kontynentalnej Grecji około 2000 lat p.n.e., podbijając Tesalię i miejscowych Pelazgów, jednak teza ta została odrzucona wraz z teorią o trzech inwazjach ludów greckich (achajskiej, jońskiej, doryckiej)[3]. Obecnie uważa się, że formowanie się „Greków”, ich kultury, religii, języka miało miejsce już na terenie Grecji, gdzie u kresu III tysiąclecia p.n.e. lub w ciągu II tysiąclecia p.n.e. stopniowo, w wyniku wielu migracji przybywały ludy mówiące językami indoeuropejskimi i mieszały się z miejscową ludnością[3]. Achajowie identyfikowani są z przedstawicielami cywilizacji mykeńskiej, której najważniejszym ośrodkiem były Mykeny, leżące w Argolidzie na Peloponezie[4]. Ok. 1450 r. p.n.e. Achajowie podbili Kretę, którą niepodzielnie władali z pałacu w Knossos[5][6].
      (…)

      Origins
      The origin of the Achaeans is somewhat problematic. Homer, probably writing in the 9th century BC, uses the term Achaeans as a generic term for Greeks throughout the Iliad,[5] which is believed to describe events in Mycenaean Greece, i.e. before 1200 BC. However, there is no firm evidence that the Greeks of the Mycenaean period used that name to describe themselves. The term Ahhiyawa, found in 13th century BC Hittite texts may mean „Achaeans”, that is to say the Greeks of the Mycenean culture, but again, there is no definitive evidence that this is the case. Emil Forrer went as far to claim that there existed a „great empire” called Ahhiyawa, which stood as equal by the side of the old states of the east. However, his conclusions were disproven by later researchers, especially by Ferdinand Sommer.[6]
      (…)
      Both Herodotus and Pausanias recount the legend that the Achaeans (referring to the tribe of the Classical period) originally dwelt in Argolis and Laconia. As Strabo noted however, this is not what Homer meant by the term Achaean.[8] Supposedly, the Achaeans were forced out of those lands by the Dorians, during the legendary Dorian invasion of the Peloponnese.[9] As a consequence, the Achaeans went to the region known as Aegialus and forced the Aegialians (by now known as the Ionians) out of their land.[10] The Ionians took temporary refuge in Athens, and Aegialus became known as Achaea.[11][12]
      (…)

      Za eupedia:
      (…)
      The devastation of Greece followed the legendary Trojan War (1194-1187 BCE). It has been postulated that the Dorians, an Indo-European people from the Balkans (probably coming from modern Bulgaria or Macedonia), invaded a weakened Mycenaean Greece after the Trojan War, and finally settled in Greece as one of the three major ethnic groups. The Dorian regions of classical Greece, where Doric dialects were spoken, were essentially the southern and eastern Peloponnese, Crete and Rhodes, which is also the part of Greece with the highest percentage of R1b-L23.
      (…)

      P.S.
      Za wiki: „According to Herodotus the Aeolians were previously called Pelasgians.[1]”

      • Oczywiście, że te trzy inwazje nie były greckie bo były Aryjskie. Miałem się nie włączać, tak jak się nie włączam w komentarze R. Orlickiego, ale muszę, bo to ewidentne przekłamanie o R1b. Chamski przekręt na Wikipedii.

      • To nie wiki tak uważa, a eupedia, na którą zresztą nie będąc tego świadomym, powołuje się pan Orlicki, min ze swoimi twierdzeniami o tzw. „północnej wędrówce R1b”…

        Za wiki jeszcze raz:

        „Obecnie uważa się, że formowanie się „Greków”, ich kultury, religii, języka miało miejsce już na terenie Grecji, gdzie u kresu III tysiąclecia p.n.e. lub w ciągu II tysiąclecia p.n.e. stopniowo, w wyniku wielu migracji przybywały ludy mówiące językami indoeuropejskimi i mieszały się z miejscową ludnością[3]. Achajowie identyfikowani są z przedstawicielami cywilizacji mykeńskiej, której najważniejszym ośrodkiem były Mykeny, leżące w Argolidzie na Peloponezie[4].”

        P.S.
        To kolejny szczał w kolano… teorii pana Orlickiego. Dodatkowo jak by tego R1b tam nie było, to i ta nazwa została wymyślona przez tzw. Homera ok 1000 po pojawieniu się Mykeńczyków/(L)Ahaiów na terenie dzisiejszej Grecji… Czy coś jest pewnego z tymi (L)Ahaiami, nie mówiąc już o interpretacji morfemów itd. „by Orlicki”?

        Zamieszczam tłumaczenie z automatu tych fragmentów z wiki, zamieszczonych powyżej.

        „Początki
        Pochodzenie Achajów jest dość problematyczne. Homer, prawdopodobnie piśmie w 9 wieku pne, używa terminu Achajów jako ogólne określenie dla Greków w całej Iliady, [5], które uważa się opisać wydarzenia w Grecji mykeńskiej, czyli przed 1200 pne. Jednak nie ma niezbitych dowodów, że Grecy z okresu mykeńskiej wykorzystywane tę nazwę, aby opisać siebie.Termin Ahhiyawa, znajdują się w 13 wieku pne Hetytów tekstów może oznaczać „Achajów”, czyli Greków z kultury Mycenean, ale znowu, nie ma jednoznacznych dowodów, że jest to przypadek. Emil Forrer posunął się do stwierdzenia, że istniała „wielkie imperium” o nazwie Ahhiyawa, który stał na równi z boku starych krajach Wschodu. Jednak, jego wnioski zostały obalone przez późniejszych badaczy, zwłaszcza przez Ferdynanda Sommer. [6]
        (…)
        Herodot oraz Pauzaniasz opowiadają legendę, że Achajowie (odnoszące się do pokolenia okresu klasycznego) początkowo mieszkali w Argolida i Lakonii. Jak zauważył jednak Strabon, to nie jest to, co Homer oznacza termin achajskim. [8] Podobno Achajowie zostali zmuszeni do opuszczenia tych ziem przez Dorów, podczas legendarnego Dorian inwazji na Peloponezie. [9] W konsekwencji, Achajowie udał się do regionu znanego jako Aegialus i zmusił Aegialians (teraz znany jako Jonów) z ich ziemi. [10] Ionianie wziął tymczasowe schronienie w Atenach, a Aegialus stał się znany jako Achai. [11] [12]”

    • ORLICKI said, on 25 Listopad 2014 at 0:23
      (…)
      W dodatku, przytoczone brzmienie starogreckiego wyrazu ‘oros’, jako ‘horos’, jest wyłącznie hipotetyczne, co wynika z moich opisów odmian starej greki. Głoska ‘h’ powinna być w nawiasie, gdyż nie jest pewna w tym wyrazie. Tak się przyjmuje, z pism Homera, z których Pan drwi.
      (…)

      Panie Orlicki, czy umie pan wytłumaczyć, na podstawie jakich moich słów, raczył pan był napisać, że ja niby rzekomo drwię z jakichś „pism Homera”?
      Pastwienie się nade mną, jako agencie Putina dobrze panu wychodzi, więc i to nie powinno sprawić panu większego problemu, nieprawdaż?
      Przy okazji, zna pan jakieś „pisma Homera”? Ja słyszałem tylko o „jego” poezji, spisanej ze słuchu, ze 200 lat po nim… przez innych…
      O co panu w sumie chodzi, wie pan, czy tylko tak sobie gada, aby gadać?

      Tutaj podam wszystkim zainteresowanym trochę moich źródeł, co do języka homeryckiego, zmian językowych w tzw. języku greckim/helleńskim/mykeńskim/ahaiskim… itp:

      1.
      http://onlinelibrary.wiley.com/doi/10.1002/9781444350302.wbhe0792/abstract;jsessionid=E3A113DBB55E3FBAA832654AF4E2385D.f01t04?deniedAccessCustomisedMessage=&userIsAuthenticated=false
      Language, Homeric by Andreas Willi

      „1. Introduction. The language of the Homeric epic is „an artificial language”, (…) which combines elements belonging to different dialectal and chronological layers. There is no evidence that this mixed language was ever used outside hexametric poetry, except for the purpose of literary imitation. (…)

      2.
      http://onlinelibrary.wiley.com/book/10.1002/9781444318913
      Greek: A History of the Language and its Speakers, Second Edition
      Author(s): Geoffrey Horrocks
      Published Online: 2 AUG 2010

      A tutaj jest ta sama książka do poczytania za darmo! To nie są bzdety, jak wiki, czy eupedia. Szczególnie ciekawy jest fragment o tzw.”rough breathing” i „znikających literach i dźwiękach S i H”… Pan Orlicki powinien zapoznać się z tymi pozycjami, jeśli jeszcze ma ochotę podtrzymywać swoją opinię o zmianach językowych. Nie twierdzę, że on nie ma racji. Twierdzę, że nie umie jej udowodnić, a i wszystko wskazuje na to, że niestety się myli…

      https://smerdaleos.files.wordpress.com/2014/08/horrocks-2.pdf

      A tu jest trochę linków o rzekomej wymowie antycznej tzw. greki…

      3.
      Ancient Greek Lesson 6 Rough Breathing and Smooth Breathing http://www.youtube.com/watch?v=FaVD38s1o_M
      Ciekawostka! 7min 8 sekunda HORA /ORA to… nasza PORA-godzina!!! Jest tam dużo tego. Pan Orlicki nie będzie tego lubił…

      I jeszcze o problematyczności wymowy „H” i braku tego dźwięku jako spółgłoski… Dużo zmian, bardzo dużo…
      Ancient Greek Lesson 7 Consonants Pronunciation Guide http://www.youtube.com/watch?v=W93CASmkln4

      P.S.
      Podpowiem, panie Orlicki, niech poszuka jak to z tymi różnymi „K” w odtworzonym tzw. PIE było… może to na coś się panu przyda… tylko niech pan pamięta, że to jest ODTWORZONY i również SZTUCZNY język, jak tzw. greka homerycka i OCS! Miłej lektury… jeśli oczywiście czyta pan po angielsku… bo jak nie, to kotlet, czyli klops! 🙂

        • I wcale nie musi, to tak samo równouprawniony punkt widzenia jak i inne, ani lepszy ani gorszy, ani prawidłowszy ani bardziej mylny. Tak naprawdę jeśli ktoś chce wyciągnąć prawidłowe wnioski to powinien się zapoznać ze wszystkimi tymi punktami widzenia. Więc nie rozumiem pana ataku.

      • I to dlatego KURA, QURA, GURA, HURA, to jedno i to samo…, czy tak?
        Taki logiczny wniosek wynika z twierdzeń 'by Orlicki”, czyż nie tak?
        Czyli Kura była jednak pierwsza, jak coś jak Kura-Araxes?
        A dlaczego nie np. DZIURA/DURA/DURZA, jak KURA, czyli GURA?

        Wymyślać sobie można wszystko, tylko jak się ze sobą zestawi istniejące dane, to wtedy można się na czymś oprzeć. Inaczej to taka czy siaka poezja danego autora…

        P.S.
        Jakiego ataku?!! Nie można już tu podważać nielogiczności np. „by Orlicki”, bo co on święty jakiś i nieomylny jest? Powołuję się przecież na opinię „znawcy językoznawstwa” wg pańskich własnych słów…

        Nie uważam, ze każda możliwa opcja jest jednakowo równouprawniona, zwłaszcza taka niczym nie udowodniona i wzajemnie niespójna… no chyba, że KURA „by Orlicki” była pierwsza… A tak przy okazji, czy pan Orlicki skończył językoznawstwo i jest jego „znawcą” a nie „tylko” amatorem, który dodatkowo zwykł nie podawać wiarygodnych źródeł, na oparcie swoich „niepodważalnych” twierdzeń, bo on nie musi i trzeba mu wierzyć, bo tak? Obiektywnie dziwne to nieobiektywne…

        • Ma pan prawo do krytyki i nie przyjmowania wersji Orlickiego,także jako amator lingwista, którego twierdzenia są może lepiej udokumentowane i podparte przez fachowców. Ja nie zamierzam się włączać w tę krytykę bo szkoda na to mojej energii, którą kieruję gdzie indziej. Jaki jest koń każdy może stwierdzić osobiście. W sumie cała lingwistyka fonemów jest na razie dla mnie – dopóki się za to nie wezmą komputery wielkiej mocy i nie porównają fonemów chińskich i polskich – nieweryfikowalną spekulacją. Więc o co mam kruszyć kopie. Jeszcze raz powtórzę Etymologia FONEMÓW jest dla mnie CZYSTĄ SPEKULACJĄ,ale nie odbieram nikomu prawa eksperymentowania w tej dziedzinie! Tym bardziej solidna krytyka, taka jak pańska przyda się teoriom pana Orlickiego.

          Co innego polemika w stylu agresywnego ataku zmierzającego do poniżenia adwersarza, co innego polemika merytoryczna, powtarzałem to i powtarzam przez cały czas. To kwestia kultury i ten standard trzymajmy na tym blogu. Wystarczy agresja na Onecie, Wp, Interii, a jeśli chodzi o blogi słowiańskie u Opolczyka, gdzie ze wszystkich Myślących Inaczej robi się od razu Nadjordańczyków, Żydów, głupców, ciemniaków itp. Ten poziom dyskusji i myślenia o świecie, a w konsekwencji o Wolności Poglądów, nam tutaj nie odpowiada i nie będzie nigdy odpowiadał.

      • Panie Czesławie

        ma pan swoje zdanie i szanuję to, ale nikt nie jest nieomylny… ani pan, ani ja, ani pan Orlicki! Nie od dziś uważam, że jest pan dziwnie wyjątkowo pobłażliwy wobec kolejnych i kolejnych przekłamań i pomówień publikowanych tu na pańskim blogu, raz po raz tego pana, który też nie jest dziewiczo delikatny, że przypomnę np. wyzywanie Polaków od tzw. goi!!! Nie lubi pan kiedy to muszę przypomnieć, ale to pan Orlicki i pan sam prowokujecie mnie do tego swoimi niepoważnymi uwagami! Fakty pozostają faktami, a to że panu to powiewa, nie oznacza, że to powiewa mi, zwłaszcza że nie padło z jego ust słowo „Przepraszam”… To pański blog i to pan pozwala na takie sytuacje panu Orlickiemu, a potem pan się dziwi np. moim reakcjom?!! Pan również nie jest aniołkiem, a tyczy się to agresywnego i opartego jedynie na pańskim dość nowym podejściu do mojej osoby, jako wg. rzekomego człowieka Putina itd. Orlicki też tak twierdzi, a ile jest w tym prawdy, można było zobaczyć, kiedy przez Orlickiego zostałem uznany jedną osobą w wielu postaciach… 🙂 ZONK!

        Pan Orlicki bardzo ale to bardzo często wypisuje tu zwyczajnie wyjątkowe bzdury, „by Orlicki”, bez podawania ŻADNYCH ŹRÓDEŁ… które poddaję krytyce, jeśli uważam że warto. Możecie obaj mówić o mnie co się wam podoba, ale powtarzam: Ja, ten rzekomy karzeł reakcji i agent złych sił, przynajmniej PODAJĘ ŹRÓDŁA na poparcie moich „wrażych” twierdzeń i NIKOMU NICZEGO NIE ODBIERAM, jak pan to sugeruje… A co do mojego rzekomego braku merytoryczności, to pozostawię to bez komentarza, zwłaszcza w zestawieniu z tytanem merytoryczności i precyzji, panem Orlickim…

        Tu ZNÓW załączam naukowe źródło podważające tzw. północną wędrówkę R1b, propagowaną (bezwiednie!) za eupedia, przez pana Orlickiego, jako jego pośrednie źródło.., które przecież wg pana JEST NIEWIARYGODNE! GDZIE TU LOGIKA?!! Może właśnie w tym problem…

        http://eurogenes.blogspot.co.uk/2014/12/latest-speculation-about-r1b.html
        Latest speculation about R1b

        Twierdzenie Orlickiego o tzw. północnej drodze rzekomych ProtoCeltów/ProtoGermanów, to wyssane z eupedii KŁAMSTWO i nic tego nie zmieni, żadne obrzucanie mnie błotem!
        Pan Orlicki mija się tu z prawda nie pierwszy raz i nikt tu w sumie po za mną nic z tym nie robi i to idzie w świat… Myśli pan, że tylko ja jeden to widzę i że się bezwzględnie jak kgbowiec, uwziąłem tylko na niego, bez powodu? Proszę być poważnym…

        I proszę mnie tu nie wrzucać do jednego worka z innymi, jak ci wszyscy wymienieni powyżej przez pana… bo to nie jest ładne, takie przyklejanie łatek… na zasadzie „Rzućmy w Rechota Aku , czym tam mamy, a nóż coś się przyczepi”… Spływa to po mnie, bo to jak sam pan wie, jest zwykła manipulacją… Proszę, zaprzestać takich działań! Trzymanie standardów dotyczy wszystkich! (Pytanie o jakich standardach jest tu mowa…, bo obiektywizm i brak uprzedzeń jakoś tu ostatnio uleciały w kosmos…) Powtarzam: Nie jestem tu po to, żeby się bezsensu kłócić z Orlickim, czy z panem, czy z innymi, tylko ZDOBYWAĆ WIEDZĘ!!! Ja przynajmniej PODAJĘ ŹRÓDŁA na poparcie moich twierdzeń, czego ani pan ani Orlicki nie robicie…
        zwłaszcza wtedy kiedy próbujecie, ze mnie zrobić na siłę jakiegoś agenta, bo tak jest wam „Wolnym Ludziom” wygodniej… kiedy brak merytorycznych kontrargumentów…
        Nie ładnie, oj nie ładnie… bo ja ani pana ani Orlickiego od szpionów, czy innych tu nikczemników wymienionych przez pana, nie wyzywałem i nie wyzywam… 🙁

        P.S.
        Nigdy nie pisałem niczego tylko dla siebie, a po to, żeby i inni mogli się zapoznać z tym, co znajduję i czego tu też się uczę!. Nie wierzę, w to że pan Orlicki zmieni się i przyjmie do wiadomości, że głosi bzdury, np. co do tzw. północnej drogi R1b, bo to nie jest w jego stylu, ale nie jest to moim CELEM. Moim celem jest PUBLIKOWANIE ŹRÓDEŁ, POSZUKIWANIE WIEDZY I WERYFIKOWANIE JEJ, a wnioski z tego każdy wyciąga sam… Szukam WIEDZY a nie agentów! Pozdrawiam wszystkich poszukujących WIEDZY a nie KITU!

        • Nie podzielam zdania pana Orlickiego o Północnej drodze Celtów, wręcz odwrotnie, podzielam pana zdanie w tej sprawie, bo przecież inaczej nie napisałbym książki „Księga Tura” ani „Księga Ruty” – to oczywiste jakie tam są wyłożone poglądy, także na temat pochodzenia Mitów Perskich. A takie jak tam są moje poglądy to są one i tutaj. Po co pan poddaje w wątpliwość moje sądy głoszone przeze mnie na blogu i w książkach, skoro są one zgodne wewnętrznie i na dodatek zgodne z pańskimi sądami. Zgubiłem się w tym, a gubię się zwykle kiedy chodzi o coś pod spodem, o nieujawnione intencje. Czy to dziwne że uważam takie prowadzenie dialogu przez pana za zamęt lub sianie zamętu?

          Ma pan rację, częściową także co do książki pana Makucha, ale wylewa pan dziecko z kąpielą. To trudny problem do rozwiązania; z czego się cieszyć w wypadku tej książki, a nad czym płakać. Jest w niej i powód do radości i do zmartwienia, mój pogląd jest taki, że przeważa radość z udokumentowania naukowego pewnej tezy, o podważanym nieustannie od 200 lat, ewidentnym związku KULTURY SŁOWIAN I PERSÓW I JEJ WSPÓLNYM POCHODZENIU ZE ŹRÓDŁA PIE ZWANEGO SCYTIA I SCYCI. Rożni nas to, że pan uważa że to za mało bo teza iż Słowianie zapożyczyli coś od Persów jest niepoważna, bo było na odwrót. Ja mówię zgoda było na odwrót – myślę, że jeszcze kiedyś ktoś to udowodni , a póki co cieszmy się tym co mamy, że udowodniono pierwszą część interesującego nas zagadnienia. A pan woli wylać dziecko z kąpielą, nawrzucać P. Makuchowi jak do wora i zamknąć dyskusję.

          NIE POSĄDZAM PANA ŻE JEST PAN AGENTEM TYLKO MÓWIĘ ŻE ROBI PAN TAKĄ SAMĄ ROBOTĘ POSTĘPUJĄC W TEN DZIWNY SPOSÓB. NIE ZABRANIAM PANU MIEĆ SWOJEGO ZDANIA I PROSZĘ POZWOLIĆ MI POZOSTAĆ PRZY WŁASNYM ZDANIU, A PRZEDE WSZYSTKIM NIE WMAWIAĆ MI ŻE MAM JAKIEŚ INNE ZDANIE np. na temat północnej drogi r1b, kto od kogo co zapożyczył itp. Proszę też przyjąć do wiadomości że kiedy pan atakuje sensownie i wskazuje sensownie to nie odzywam się ,bo po co miałbym to robić: Mam panu przytaknąć? – Tak Rechot Aku podaje dobre argumenty. Jak pan się przyjrzy dyskusjom w których braliśmy obaj udział to dokąd się zgadzam po prostu się nie odzywam, bo robi pan jakby w zamian za gospodarza, którego to cieszy że ktoś mu ulży w tej ciężkiej robocie.

          Również Pozdrawiam wszystkich poszukujących WIEDZY a nie KITU!

      • Panie Czesławie, po kolej

        bialczynski said, on 11 Grudzień 2014 at 20:50
        Nie podzielam zdania pana Orlickiego o Północnej drodze Celtów, wręcz odwrotnie, podzielam pana zdanie w tej sprawie, (…) Po co pan poddaje w wątpliwość moje sądy głoszone przeze mnie na blogu i w książkach, skoro są one zgodne wewnętrznie i na dodatek zgodne z pańskimi sądami. Zgubiłem się w tym, a gubię się zwykle kiedy chodzi o coś pod spodem, o nieujawnione intencje. Czy to dziwne że uważam takie prowadzenie dialogu przez pana za zamęt lub sianie zamętu?
        (…)

        A gdzie ja twierdziłem, że pan podziela zdanie pana Orlickiego, o tzw. północnej drodze R1b?!! To jakiś nonsens!!!

        Od samego początku zaistnienia tego problemu, czyli od pomysłu pana Orlickiego, czyli „basenu z mapkami wędrówek tzw. ProtoCeltów/ProtoGermanów w PKiN”, cały czas twierdziłem i twierdzę, że pogląd pana Orlickiego jest FAŁSZYWY i NIEPOPARTY ŻADNYMI WERYFIKOWALNYMI BADANIAMI, co starałem się udowodnić publikując tu argumenty przeciw temu poglądowi. Wyszło szydło z worka, że oparł był on się na tarace, która oparła się na „danych” z eupedii, czego autor tego pomysłu nawet nie wiedział!!! To tyle, na temat wiarygodności pana Orlickiego w temacie wędrówek ProtoCeltów/ProtoGermanów…

        (…)
        Ma pan rację, częściową także co do książki pana Makucha, ale wylewa pan dziecko z kąpielą. To trudny problem do rozwiązania; z czego się cieszyć w wypadku tej książki, a nad czym płakać. Jest w niej i powód do radości i do zmartwienia, mój pogląd jest taki, że przeważa radość z udokumentowania naukowego pewnej tezy, o podważanym nieustannie od 200 lat, ewidentnym związku KULTURY SŁOWIAN I PERSÓW I JEJ WSPÓLNYM POCHODZENIU ZE ŹRÓDŁA PIE ZWANEGO SCYTIA I SCYCI. Rożni nas to, że pan uważa że to za mało bo teza iż Słowianie zapożyczyli coś od Persów jest niepoważna, bo było na odwrót. Ja mówię zgoda było na odwrót – myślę, że jeszcze kiedyś ktoś to udowodni , a póki co cieszmy się tym co mamy, że udowodniono pierwszą część interesującego nas zagadnienia. A pan woli wylać dziecko z kąpielą, nawrzucać P. Makuchowi jak do wora i zamknąć dyskusję.

        Kolejny nonsens! Ja niczego nie chce wylewać, a nawet jak bym chciał to jak mam to zrobić?!!
        Pan dr Piotr Makuch wygłosił był pod innym artykułem, kilka opinii, które wg. mnie są nieprawdziwe, jak np. ta o rzekomych zapożyczeniach od-osetyjskich itd w języku słowiańskm (tzw. Common Slavic istniał nawet do tzw. X-XIIIw). Odrzucił on w całości WSZYSTKIE moje (i nie tylko moje) uwagi i nie odniósł się w sumie do niczego, POZA HISTORIĄ, czyli… tego czym się zajmuje. ZIGNOROWAŁ WYNIKI JAKIE DAJĄ INNE NAUKI (w tym genetyka) itd. i tyle! Dyskusja umarła, no bo jak miała nie umrzeć, skoro to wszystko zwyczajnie podważało poglądy głoszone przez niego?!! Nie jestem zdziwiony i oczekiwałem czegoś podobnego. Tym samym dał on dowód, jak ograniczona i zmanipulowana jest dziedzina, którą się zajmuje, no bo jeśli stwierdza że Słowianie zapożyczali to i tamto od przodków Osetyńców, ale coś temu przeczy… no to nieważne, no bo Słowianie musieli przecież wszystko zapożyczać, albo od przodków Osetyńców, co nie są potomkami Scytów itd, lub Germanów itd… BO TAK MÓWI… no właśnie oficjalna allo-allo propaganda, zwana dla niepoznaki nauką! Sądziłem, że może uda się go wyciągnąć w rzeczową dyskusję, ale… odleciał był do swoich allo-allo źródeł wiedzy… i tyle go widziano. Nie dziwię się… Proszę zwrócić uwagę, że nie tylko ja wygłosiłem poglądy, poparte źródłami, które podważały te głoszone tu przez niego, także to nie ja zamknąłem dyskusję, z nim, a on to zrobił! A co do udowodnienia czegoś… Żeby móc coś udowodnić, to najpierw z kimś trzeba o tym rozmawiać, bo ja sam siebie przekonywać do tego, kto od kogo zapożyczał przekonywać nie muszę, a dowodów podczas ostatnich dyskusji nazbierało się od groma i ciut ciut, a i jeszcze drugie tyle by się znalazło! Jeszcze raz przypomnę, choćby problem braku śladów zapożyczań elementów „religii irańskiej” w tzw. „religii Słowian” itd. Uważam, że ucieczka pana dr Piotra Makucha z dyskusji o zapożyczeniach, jest kolejnym dowodem na to, jak się sprawy mają, a mają się tak, że allo-allo ZWYCZAJNIE IGNORUJĄ INNE POGLĄDY, KIEDY JEST IM TO NA RĘKĘ… bo argumentów nie staje… a tego o czym się nie mówi.. tego nie ma.

        (…)
        NIE POSĄDZAM PANA ŻE JEST PAN AGENTEM TYLKO MÓWIĘ ŻE ROBI PAN TAKĄ SAMĄ ROBOTĘ POSTĘPUJĄC W TEN DZIWNY SPOSÓB. NIE ZABRANIAM PANU MIEĆ SWOJEGO ZDANIA I PROSZĘ POZWOLIĆ MI POZOSTAĆ PRZY WŁASNYM ZDANIU, A PRZEDE WSZYSTKIM NIE WMAWIAĆ MI ŻE MAM JAKIEŚ INNE ZDANIE np. na temat północnej drogi r1b, kto od kogo co zapożyczył itp.
        (…)

        Co do rzekomych zapożyczeń od-osetyjskich, wyjaśnię jeszcze raz:

        Słowianie, czyli potomkowie tzw. PIE w prostej linii, żeby mogli coś zapożyczyć od np. rzekomych przodków Osetyńców (np. mit kejanidzki) musieliby wcześniej TEGO NIE MIEĆ!!! Jak mogli tego nie mieć wcześniej, skoro np. argument o rzekomym zapożyczeniu dualizmu, obaliłem powołując się na autorytet Mallorego i wywodzenie tego dualizmu od „*Dieus Pater” i… PERUNA, jeszcze z czasów tzw. PIE!!? To są co najmniej 2-3 tysiąclecia różnicy, jak nie więcej, bo ostatnio wszystko to cofa się poniżej tzw. 4000r pne – patrz nowe datowania C14, kurchanów Yamna na stepie i stepowym Maykop?

        http://eurogenes.blogspot.co.uk/2014/12/pit-grave-yamnaya-kurgans-are-as-old-as.html

        Tyle, że raz pan, panie Czesławie, sam przytaczał argumenty potwierdzające starszeństwo i oryginalność mit u Smoku Wawelskim (czyli te sprzed z co najmniej 6000 lat, by zaraz potem pisać, że jednak późniejsze zapożyczenie wtórne (np. 2500 lat) jest możliwe… co zacytowałem. Ja tego nie wymyśliłem sobie, a to jedno z drugim stoi w sprzeczności, a jeśli to nie jest mylące… Mnie to zmyliło i dlatego zacytowałem inną „pracę naukową”, która poszła nawet dalej, bo na podstawie w sumie tych samych „dowodów” określiła wiek tych rzekomych zapożyczeń -od-osetyjskich na 2100 lat… a może i mniej… I znów podałem źródła i znów brak odpowiedzi ze strony pana dr Piotra Makucha, bo lepiej jest PROBLEMATYCZNE SPRAWY PRZEMILCZEĆ, niż nagle stwierdzić, że hm… w sumie to właśnie obroniło się coś, co jacyś amatorzy u takiego jednego fantasty rozrywają na strzępy… rozsądnie argumentując. W sumie nawet nie tylko to, bo i podstawy tego wszystkiego, na czym cała ta „wiedza” o rzekomych zapożyczeniach od-osetyjskich i innych się opiera… Tyle ałtorytetów, tyle pracy… a tu d.pa blada! ZONK!

        P.S.
        Ja nie oczekuję głaskania po głowie, ani od pana ani od nikogo, bo to co dostaję podczas niektórych rzeczowych dyskusji tu prowadzonych, wystarcza mi w zupełności, bo otrzymuję WIEDZĘ, której w żaden inny sposób, bym nie osiągnął, jak tylko w drodze kontrargumentacji z inteligentnym i przygotowanym oponentem. Przy tej okazji, pozdrowienia dla Krzysztofa, bo wiele mu zawdzięczam… paradoksalnie zwłaszcza tego, co się dotyczy tzw. językoznawstwa, którym w sumie nigdy się nie interesowałem, aż do momentu, kiedy mnie do tego nie zmusił!…

        • NIEPOROZUMIENIE – MIT KEJANIDZKI. To trzeba by dokładnie zbadać, jak to jest nie z mitem o smoku, Kraku Pice-Lancy, Jaryle i Krestniku, Perunie itp – bo to jest na pewno pierwotne i ma te 10.000 lat, lekko licząc, ale jak jest z samą historią Kejanidów, która została nałożona na ten mit dużo później przecież.

          Jeżeli rzeczywiście na mit o smoku, mit który ma funkcje kosmogoniczne i astronomiczno-rolnicze nałożono historię Kejanidów czy Achemnidów to nie stało się to wcześniej niż wtedy kiedy rządziły te dwie dynastie.
          A jeśli przyjmiemy że tak było, to znaczy że stało się to po roku np. 550 pne.

          Nie wiem jeszcze czy książka dr Piotra Makucha w przekonujący sposób to czyni, jeszcze jej nie skończyłem, ale zakładam, że skoro obronił doktorat to poprowadził ten wywód przekonywająco.Jednak jeśliby nie, to oczywiście istnieje moim zdaniem otwarta droga odwrotna, albo całość jest zbyt płynna żeby przeprowadzić „pewne dowodzenie” na temat co skąd i dlaczego, oparte wyłącznie na lingwistyce i podaniach oraz kronikach, czyli na trzech filarach.

          W tej chwili po lekturze mniej więcej połowy treści mam jeden poważny problem. Tutaj naprawdę trzeba podchodzić do rzeczy holistycznie. Zastanówmy się nad psychologiczną stroną zagadnienia samego nazwania Góry Wawel i usypanego faktycznie przecież Kopca Kraka, oraz samego miasta od imion władców Kraka I oraz nazwania samych kolejnych władców mianami Kraka II i Kraka III. Czy to może pochodzić rzeczywiście od Babilonu i Cyrusa?

          Jak można coś takiego uzasadnić psychologicznie, że zjawia się jakieś plemię z Persji, albo ze stepu Scytyjskie które zna legendę babilońską i perską i ni stąd ni zowąd jakieś wapienne wzgórze na nowej ziemi odkrytej, zdobytej, zamieszkanej przecież przez ludzi (pośród których się potem rozpływa, wiec musieli oni mieć język i kulturę, cywilizację) nazywa je tenże lud NOWY nagle Wawelem, bo mu się przypomniała wieża Babel albo Babilon. Czy oni byli Babilończykami że tak to nazwali? Czy ci którzy tu żyli nie mieli własnej nazwy na to? Skoro Scyci się rozpłynęli pośród nas Słowian, a my Słowianie nazywamy tę górę Wawel i Kraka Krakiem a Kraków Krakowem, to co się nagle stało ze pozwoliliśmy jakiemuś oddziałowi Scytów nazwać tę ziemię, miasto, króla – jakimiś obcymi niezrozumiałymi nazwami??? Czy Kraków ma być miastem zdobytym przez Cyrusa? Założonym przez Cyrusa, że nosi jego imię? Czy oni, nasi przodkowie, byli autochtonami czy przybyszami, czy byli Persami że dali królowi imię Cyrusa Achemenidy, lub władców zdecydowali się tytułować Cyrusami-Krakusami??? Jeśli tak to co z Babel i Babilon??? Władca nosi imię persa Cyrusa a góra imię kraju Babilon lub legendarnej wieży????

          MOIM ZDANIEM TEN KOMPLEKS NAZW JAKO KOMPLEKS MOŻNA WYJAŚNIĆ TYLKO NA GRUNCIE NAZWANIA OD PLEMIENIA JAKIE TU MIESZKAŁO, I DYNASTII ZAŁOŻYCIELSKIEJ TEGO MIEJSCA I PANUJĄCEJ w tym miejscu. I BABEL – WAWEL I KRAK-KOŁEK-Osikołek (OIO), MA ŹRÓDŁO W MICIE KOSMICZNYM I ASTRONOMICZNYM, a nie obcym micie dynastycznym, historycznym. Jeśli to jest mit dynastyczny to Nasz Własny, a nie obcy. Do tego dochodzą tutaj Lestkowie, wyścig konny itp. To nie może być obce, bo o czymś takim świat nie słyszał, żeby w swoim języku lud, plemię, miasto nazywać obcą nazwą. Kiedy Węgrzy przyszli na Pusztę to nadal zostałą jej nazwa Pusta, gród nazwany został BudaPeszt bo składa się z nazw Budy i Pustu, grodu granicznego Pustu=Puszty, Uhorza, UGORU, przestworu leżącego u stóp Har-Gór: U-Horze, U-Gorze.

          Nie nazywano Pusty (Puszczy) nagle jakąś dziwną nazwą z mitów węgierskich.

          Babilończyków i wieżę Babel dzieli od Cyrusa z 1000 lat może, bo to jedna z najstarszych opowieści biblijnych. Pomijam, że Biblia jest fałszywa i kompilowana tysiące razy, ale :

          Wiki:” Opowieść o wieży Babel pojawia się w Biblii w Księdze Rodzaju:

          1Mieszkańcy całej ziemi mieli jedną mowę, czyli jednakowe słowa. 2A gdy wędrowali ze wschodu, napotkali równinę w kraju Szinear i tam zamieszkali. 3I mówili jeden do drugiego: „Chodźcie, wyrabiajmy cegłę i wypalmy ją w ogniu”. A gdy już mieli cegłę zamiast kamieni i smołę zamiast zaprawy murarskiej, 4rzekli: „Chodźcie, zbudujemy sobie miasto i wieżę, której wierzchołek będzie sięgał nieba, i w ten sposób uczynimy sobie znak, abyśmy się nie rozproszyli po całej ziemi”. 5A Pan zstąpił z nieba, by zobaczyć to miasto i wieżę, które budowali ludzie, 6i rzekł: „Są oni jednym ludem i wszyscy mają jedną mowę, i to jest przyczyną, że zaczęli budować. A zatem w przyszłości nic nie będzie dla nich niemożliwe, cokolwiek zamierzą uczynić. 7Zejdźmy więc i pomieszajmy tam ich język, aby jeden nie rozumiał drugiego!” 8W ten sposób Pan rozproszył ich stamtąd po całej powierzchni ziemi, i tak nie dokończyli budowy tego miasta. 9Dlatego to nazwano je Babel, tam bowiem Pan pomieszał mowę mieszkańców całej ziemi. Stamtąd też Pan rozproszył ich po całej powierzchni ziemi[2] (Biblia Tysiąclecia, Księga Rodzaju 11,1-9)

          Trzeba zaznaczyć, iż w samym przekazie biblijnym wyrażenie „wieża Babel” nie pojawia się. W dwóch miejscach (Rdz 11,4-5) mowa jest o „mieście i wieży”, natomiast w trzecim (Rdz 11,8-9) jest mowa o „mieście”, które zostaje nazwane Babel (hebr. בָּבֶל – „pomieszanie, zmieszanie”)[3], nazwą, która według etymologii biblijnej pochodzić ma od czasownika balal (hebr. בָּלַל – „mieszać, pomieszać”)[4]. Babel jako miasto pojawia się również w innym miejscu Księgi Rodzaju, wśród miast nad którymi panować miał Nimrod:

          8Kusz zaś zrodził Nimroda, który był pierwszym mocarzem na ziemi. 9Był on też najsławniejszym na ziemi myśliwym. Stąd powstało przysłowie: „Dzielny jak Nimrod, najsławniejszy na ziemi myśliwy”. 10On to pierwszy panował w Babelu, w Erek, w Akkad i w Kalne, w kraju Szinear[5] (Biblia Tysiąclecia, Księga Rodzaju 10,8-10) „…

          Nimrod to wnuk Chama, i gdzie mu do Cyrusa? Cyrus był historycznym dobroczyńcą Żydów, który zezwolił im na powrót z niewoli Babilońskiej do Judei.

          Nikt przy zdrowych zmysłach nie nazywa odkrytej góry od miana legendarnej wieży z jednego kraju a potem nie nadaje władcy imienia „Krak” = Cyrus (od Cyrusa z innego kraju), albo nie tytułuje jakiegoś plemiennego watażki w łapciach tytułem „król” który jest urobiony od imienia władcy dalekiej Persji, Cyrusa. Nie słyszałem żeby gdzieś po drodze byli jacyś władcy tytułowani krakami, chyba że carami, i tytuł car pochodziłby od Cyrus. Ale wtedy Krak musiałby być Carem – nie lada władcą, hegemonem Północy. Czy hegemon Północy przybierałby imię od jakiegoś władcy Persji, zamiast po dziadach i ojcach????

          Nie wiem, może ja bredzę, ale to wszystko wygląda bardzo dziwnie. Jest psychologicznie nieprawdopodobne.

  21. Witam, jestem w posiadaniu od około 20paru lat ciekawego przedmiotu, jest to metalowy przedmiot (choć nie wiem jaki to metal), niewielkich rozmiarów ( około 5cm) w kształcie Ouroborosa. Nie wiem czym jest i do czego służył. Czy jest tu jakieś miejsce gdzie mógł bym zamieścić jego zdjęcie aby uzyskać pomoc w identyfikacji?

Dodaj komentarz

Zaloguj się lub zarejestruj aby komentować bez podpisywania i oczekiwania na moderację (od drugiego komentarza).

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.