<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	
	>
<channel>
	<title>
	Komentarze do: 19 12 2015 &#8211; Finał Sprawy Wojciecha Sumlińskiego podsumowaniem odchodzącej III RP	</title>
	<atom:link href="https://bialczynski.pl/wielka-zmiana-w-polityce/19-12-2015-final-sprawy-wojciecha-sumlinskiego-podsumowaniem-odchodzacej-iii-rp/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://bialczynski.pl</link>
	<description>oficjalna strona Czesława Białczyńskiego</description>
	<lastBuildDate>Fri, 08 Jan 2016 10:41:08 +0000</lastBuildDate>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=6.7.4</generator>
	<item>
		<title>
		Autor: bialczynski		</title>
		<link>https://bialczynski.pl/wielka-zmiana-w-polityce/19-12-2015-final-sprawy-wojciecha-sumlinskiego-podsumowaniem-odchodzacej-iii-rp/#comment-22794</link>

		<dc:creator><![CDATA[bialczynski]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 08 Jan 2016 10:41:08 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://bialczynski.pl/?page_id=55043#comment-22794</guid>

					<description><![CDATA[Medyczna marihuana na pewno przejdzie”
34
Dodano: 08.01.2016 [11:14]
„Medyczna marihuana na pewno przejdzie” - niezalezna.pl	
foto: Wikimedia Commons/Adrian Grycuk
Piotr Liroy-Marzec w rozmowie z Konradem Piaseckim w RMF zapowiedział, że ustawa o medycznej marihuanie „na pewno przejdzie”. Dodał, że przekonał prawie wszystkich.

    Tutaj parę osób się pewnie zdziwi, ale udało mi się przekonać już praktycznie wszystkie ugrupowania. Myślę, że do końca miesiąca będziemy słyszeli w mediach dokładnie o tym projekcie ustawy 

- powiedział.

Dodał, że jest to priorytet dla wszystkich, którzy chorują.

    Jestem przekonany. To priorytet w tej chwili dla naszych rodziców, dziadków, dla wszystkich dookoła, dla ludzi, którzy chorują. To już nie jest kwestia światopoglądu – w tej chwili każdy Polak zrozumiał, że medyczna marihuana jest priorytetem, jeżeli chcemy się leczyć. Jest to dość ważna rzecz, choćby olej RSO jest bardzo istotnym elementem w tej chwili leczenia się na świecie 

- zaznaczył poseł ugrupowania Kukiz’15.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Medyczna marihuana na pewno przejdzie”<br />
34<br />
Dodano: 08.01.2016 [11:14]<br />
„Medyczna marihuana na pewno przejdzie” &#8211; niezalezna.pl<br />
foto: Wikimedia Commons/Adrian Grycuk<br />
Piotr Liroy-Marzec w rozmowie z Konradem Piaseckim w RMF zapowiedział, że ustawa o medycznej marihuanie „na pewno przejdzie”. Dodał, że przekonał prawie wszystkich.</p>
<p>    Tutaj parę osób się pewnie zdziwi, ale udało mi się przekonać już praktycznie wszystkie ugrupowania. Myślę, że do końca miesiąca będziemy słyszeli w mediach dokładnie o tym projekcie ustawy </p>
<p>&#8211; powiedział.</p>
<p>Dodał, że jest to priorytet dla wszystkich, którzy chorują.</p>
<p>    Jestem przekonany. To priorytet w tej chwili dla naszych rodziców, dziadków, dla wszystkich dookoła, dla ludzi, którzy chorują. To już nie jest kwestia światopoglądu – w tej chwili każdy Polak zrozumiał, że medyczna marihuana jest priorytetem, jeżeli chcemy się leczyć. Jest to dość ważna rzecz, choćby olej RSO jest bardzo istotnym elementem w tej chwili leczenia się na świecie </p>
<p>&#8211; zaznaczył poseł ugrupowania Kukiz’15.</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: bialczynski		</title>
		<link>https://bialczynski.pl/wielka-zmiana-w-polityce/19-12-2015-final-sprawy-wojciecha-sumlinskiego-podsumowaniem-odchodzacej-iii-rp/#comment-22793</link>

		<dc:creator><![CDATA[bialczynski]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 28 Dec 2015 19:41:02 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://bialczynski.pl/?page_id=55043#comment-22793</guid>

					<description><![CDATA[Tomasz Lipiński: panie pośle, niech mnie pan więcej nie cytuje

Tomasz Lipiński zamieścił na Facebooku apel do posła Adama Szejnfelda. Wpis jest odpowiedzią na tekst opublikowany na blogu posła Platformy Obywatelskiej. Lipiński wypisał działania podjęte przez Platformę Obywatelską podczas sprawowania rządów, które jego zdaniem godzą w interesy artystów oraz zwrócił się do Adama Szejnfelda, by nie wykorzystywał w swoich wypowiedziach słów napisanych przez niego piosenek. &quot;Panie pośle, niech mnie pan więcej nie cytuje&quot; - czytamy we wpisie Lipińskiego.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Tomasz Lipiński: panie pośle, niech mnie pan więcej nie cytuje</p>
<p>Tomasz Lipiński zamieścił na Facebooku apel do posła Adama Szejnfelda. Wpis jest odpowiedzią na tekst opublikowany na blogu posła Platformy Obywatelskiej. Lipiński wypisał działania podjęte przez Platformę Obywatelską podczas sprawowania rządów, które jego zdaniem godzą w interesy artystów oraz zwrócił się do Adama Szejnfelda, by nie wykorzystywał w swoich wypowiedziach słów napisanych przez niego piosenek. &#8222;Panie pośle, niech mnie pan więcej nie cytuje&#8221; &#8211; czytamy we wpisie Lipińskiego.</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: bialczynski		</title>
		<link>https://bialczynski.pl/wielka-zmiana-w-polityce/19-12-2015-final-sprawy-wojciecha-sumlinskiego-podsumowaniem-odchodzacej-iii-rp/#comment-22792</link>

		<dc:creator><![CDATA[bialczynski]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 25 Dec 2015 06:07:51 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://bialczynski.pl/?page_id=55043#comment-22792</guid>

					<description><![CDATA[W odpowiedzi do &lt;a href=&quot;https://bialczynski.pl/wielka-zmiana-w-polityce/19-12-2015-final-sprawy-wojciecha-sumlinskiego-podsumowaniem-odchodzacej-iii-rp/#comment-22791&quot;&gt;pipen&lt;/a&gt;.

Dziennik Bałtycki należy do niemieckiej grupy wydawniczej Polskapresse, jest to wiec niemiecki dziennik polskojęzyczny. Mimo tego sondaż jest jaki jest. Podziemna TV to osobna kwestia do omówienia - nie jest to telewizja bezstronna, czasami manipuluje faktami i to mi się nie podoba. Gdyby jej słuchać nie należałoby na przykład w ogóle brać udziału w wyborach co jest nonsensem.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W odpowiedzi do <a href="https://bialczynski.pl/wielka-zmiana-w-polityce/19-12-2015-final-sprawy-wojciecha-sumlinskiego-podsumowaniem-odchodzacej-iii-rp/#comment-22791">pipen</a>.</p>
<p>Dziennik Bałtycki należy do niemieckiej grupy wydawniczej Polskapresse, jest to wiec niemiecki dziennik polskojęzyczny. Mimo tego sondaż jest jaki jest. Podziemna TV to osobna kwestia do omówienia &#8211; nie jest to telewizja bezstronna, czasami manipuluje faktami i to mi się nie podoba. Gdyby jej słuchać nie należałoby na przykład w ogóle brać udziału w wyborach co jest nonsensem.</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: pipen		</title>
		<link>https://bialczynski.pl/wielka-zmiana-w-polityce/19-12-2015-final-sprawy-wojciecha-sumlinskiego-podsumowaniem-odchodzacej-iii-rp/#comment-22791</link>

		<dc:creator><![CDATA[pipen]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 24 Dec 2015 22:52:48 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://bialczynski.pl/?page_id=55043#comment-22791</guid>

					<description><![CDATA[Kwestię sondaży wyjaśnia precyzyjnie Pan Konrad Daniel z Podziemnej TV.
NAleży pamiętac o procentowej liczbie ankietowanych do procentowej liczby ogólnej obywateli - co często jest mylnie i celowo podawane jako wynik ogółu.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Kwestię sondaży wyjaśnia precyzyjnie Pan Konrad Daniel z Podziemnej TV.<br />
NAleży pamiętac o procentowej liczbie ankietowanych do procentowej liczby ogólnej obywateli &#8211; co często jest mylnie i celowo podawane jako wynik ogółu.</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: bialczynski		</title>
		<link>https://bialczynski.pl/wielka-zmiana-w-polityce/19-12-2015-final-sprawy-wojciecha-sumlinskiego-podsumowaniem-odchodzacej-iii-rp/#comment-22790</link>

		<dc:creator><![CDATA[bialczynski]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 22 Dec 2015 15:45:04 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://bialczynski.pl/?page_id=55043#comment-22790</guid>

					<description><![CDATA[W odpowiedzi do &lt;a href=&quot;https://bialczynski.pl/wielka-zmiana-w-polityce/19-12-2015-final-sprawy-wojciecha-sumlinskiego-podsumowaniem-odchodzacej-iii-rp/#comment-22789&quot;&gt;bialczynski&lt;/a&gt;.

A oto co się dzieje gdy zamówi się sondaż w pracowni, w której nie pracują byli oficerowie polskiego oddziału KGB i ich wychowankowie

Najnowszy sondaż poparcia partii politycznych z 22 12 2015 – Pracownia Analiz Społeczno-Politycznych:

PIS – 38%
Kukiz – 21%
PO – 16%
NO – 6%
PSL – 6%
SLD – 4%
Korwin – 4%
Razem – 3%
&lt;img src=&quot;https://bialczynski.files.wordpress.com/2015/12/sondaz-12-2015.jpg&quot; alt=&quot;ssde3&quot; /&gt;

Takie są efekty Tańca PO z Lisami, Maternami, Holandami, Komrowskimi, Kondratami i Giertychami na ulicach Warszawy.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W odpowiedzi do <a href="https://bialczynski.pl/wielka-zmiana-w-polityce/19-12-2015-final-sprawy-wojciecha-sumlinskiego-podsumowaniem-odchodzacej-iii-rp/#comment-22789">bialczynski</a>.</p>
<p>A oto co się dzieje gdy zamówi się sondaż w pracowni, w której nie pracują byli oficerowie polskiego oddziału KGB i ich wychowankowie</p>
<p>Najnowszy sondaż poparcia partii politycznych z 22 12 2015 – Pracownia Analiz Społeczno-Politycznych:</p>
<p>PIS – 38%<br />
Kukiz – 21%<br />
PO – 16%<br />
NO – 6%<br />
PSL – 6%<br />
SLD – 4%<br />
Korwin – 4%<br />
Razem – 3%<br />
<img src="https://bialczynski.files.wordpress.com/2015/12/sondaz-12-2015.jpg" alt="ssde3" /></p>
<p>Takie są efekty Tańca PO z Lisami, Maternami, Holandami, Komrowskimi, Kondratami i Giertychami na ulicach Warszawy.</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: bialczynski		</title>
		<link>https://bialczynski.pl/wielka-zmiana-w-polityce/19-12-2015-final-sprawy-wojciecha-sumlinskiego-podsumowaniem-odchodzacej-iii-rp/#comment-22789</link>

		<dc:creator><![CDATA[bialczynski]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 22 Dec 2015 07:05:45 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://bialczynski.pl/?page_id=55043#comment-22789</guid>

					<description><![CDATA[W odpowiedzi do &lt;a href=&quot;https://bialczynski.pl/wielka-zmiana-w-polityce/19-12-2015-final-sprawy-wojciecha-sumlinskiego-podsumowaniem-odchodzacej-iii-rp/#comment-22788&quot;&gt;bialczynski&lt;/a&gt;.

Grupa Trzymająca Sondaże. Jak obalić rząd, gdy staje się niebezpieczny
1.2K
Dodano: 21.12.2015 [22:10]
Grupa Trzymająca Sondaże. Jak obalić rząd, gdy staje się niebezpieczny - niezalezna.pl	
foto: Sergio Roberto Bichara/sxc.hu
Sondaże mogą zniszczyć lub wylansować kandydata na prezydenta, zdymisjonować ministra, a nawet skasować niewygodny telewizyjny program. Tymczasem w polskich sondażowniach rządzą ludzie z powołanego przez Wojciecha Jaruzelskiego w stanie wojennym „mundurowego” CBOS, który był orężem generalskiej junty. Dziś zasiadają we władzach OBOP, Pentora, PBS i IPSOS. Stworzyli też od podstaw GfK Polonia. Publikujemy dziś dziennikarski raport, który pokazuje, jak działa patologiczny układ, na który składają się wzajemne powiązania sondażowni, mediów oraz medialnych ekspertów. Mechanizm, który czyni z polskiej demokracji zabawkę w rękach postkomunistycznej oligarchii.

(Od Autora: W obecnej operacji mającej obalić rząd PiS sondażownie odgrywają – obok mediów - rolę kluczową. Kuriozalny sondaż z Nowoczesną w roli lidera, rzekomy gigantyczny oddźwięk protestów KOD, wzrost nieufności do prezydenta Andrzeja Dudy – wszystko to ma podgrzewać atmosferę, delegitymizować obóz niepodległościowy, powodować w nim podziały. Sondażownie to najbardziej niebezpieczna broń układu, bo najsłabiej rozpoznana. Jej obecne, ryzykowne użycie na totalną skalę wskazuje na to, że mamy do czynienia z kluczowym momentem w historii III RP. Artykuł „Grupa Trzymająca Sondaże” opublikowałem w Gazecie Polskiej 13 grudnia 2006 r. i odnosił się on do ówczesnego składu personalnego sondażowni, ale zmiany, które dokonały się w międzyczasie mają charakter drugorzędny. Mechanizm, stworzony przez reżim Jaruzelskiego, ma się dobrze. Piotr Lisiewicz)

Legendarny punkowy zespół Dezerter śpiewał w 1987 r. piosenkę „Szwindel”: „Postawią sobie pomnik bohatera/ Wybiorą sobie nowego premiera/ Stworzą nowy system polityczny/ I będą dumni, że jest demokratyczny/ Znowu szwindel szykują nowy/ Znów chcą się dobrać do twojej głowy”.

Żyjemy w kraju, w którym demokrację niszczy szwindel. Jest nim przeżarta patologicznymi powiązaniami piąta władza, bo tak nazywa się ośrodki badania opinii publicznej. Władza sondażowni jest ogromna. – Za pomocą sondaży można zniszczyć kandydata na prezydenta lub szanse partii politycznej na władzę. Można zdymisjonować ministra, ogłaszając, że tego chcą ludzie. Można skasować niewygodny program telewizyjny, podając fałszywe informacje o jego odbiorze przez widzów – mówi socjolog, dr Włodzimierz Petroff.

Tam gdzie sondażowiec strzela sobie w łeb…

W 1992 r. w Wielkiej Brytanii wybuchł gigantyczny skandal. Sondażownie przewidywały w wyborach parlamentarnych 2-procentowe zwycięstwo Partii Pracy. Tymczasem wygrali – i to aż 8 procentami – konserwatyści. Przywiązani do demokracji Brytyjczycy uznali, że jest ona zagrożona. Do zbadania skandalu powołano specjalną parlamentarną komisję. Miesiącami, przy udziale najwybitniejszych ekspertów, z chirurgiczną precyzją badano popełnione błędy. Naukowcy opisywali drobiazgowo, punkt po punkcie, wszystkie przyczyny pomyłki. W efekcie skandal do dziś się nie powtórzył i w kolejnych wyborach prognozy były zbliżone do prawdziwych wyników.

W 1995 r. podobne wydarzenie miało miejsce we Włoszech. Jeden z przedstawicieli ośrodków badania opinii publicznie przepraszając za popełnione błędy, udał nawet, że strzela sobie w łeb atrapą pistoletu. Inna agencja wystosowując publiczne przeprosiny, ogłosiła, że rezygnuje z honorarium za przeprowadzone nietrafne badania.

… i tam gdzie jest bezkarny

A u nas? Na tydzień przed drugą turą zeszłorocznych wyborów prezydenckich TVN poinformował za GfK Polonia, że Tusk wygrywa z Kaczyńskim różnicą 24 procent – 62 do 38. W wyborach wygrał Kaczyński, zdobywając ponad 54 proc. przy niespełna 46 proc. Tuska. Oznacza to, że GfK Polonia pomyliła się o… 32 punkty procentowe.

Nikt w GfK Polonia nie popełnił – nawet pozorowanego – samobójstwa. Nie podali się do dymisji szefowie firmy, a badacze zainkasowali pieniądze. Żaden z nich nie trafił za kratki ani nawet na ławę oskarżonych. Bo o ile oszustwa sędziów piłkarskich czy sportowych działaczy nie są już bezkarne, o tyle tych, którzy z premedytacją niszczą wywalczoną w latach 80. przez Solidarność demokrację, nie spotyka u nas nawet ostracyzm.

Elżbieta Gorajewska, rzecznik odpowiedzialności dyscyplinarnej w branżowej Organizacji Firm Badania Opinii i Rynku (OFBOR) robiła wrażenie zaskoczonej, gdy spytaliśmy ją o odpowiedzialność firmy GfK. – To nie jest wina firmy. Ludzie kłamią ankieterom – wyjaśniła rozbrajająco. Dodała, że za czasów jej rzecznikowania nie było ani jednej sprawy dyscyplinarnej dotyczącej sondażu politycznego. Maciej Siejewicz z firmy GfK powiedział nam, że w jego firmie nie przeprowadzono żadnych procedur sprawdzających przyczyny gigantycznego błędu. – Ale zmieniliśmy metodologię badań – dodał.

Polskie sondażownie czują się bezkarne. Jeśli dziennikarz napisze nieprawdę, można pozwać go do sądu. Ale socjolog, który „pomyli się” o 32 proc., zawsze może się czymś wytłumaczyć. Mówi, że ankietowani go okłamali. Albo jakaś ich część, o określonych poglądach, nie chciała z nim rozmawiać. A inni w ciągu tygodnia zmienili zdanie. Socjologowi nie da się udowodnić, że skłamał. Bo kogo powołać na świadków? „Próbę” tysiąca anonimowych respondentów z całego kraju?

Fałszerstwa sondaży wyglądają więc na zbrodnię doskonałą. Ale także najdoskonalszy zbrodniarz, nawet jeśli nie zostawi dowodów, to nie ma szans zatrzeć wszystkich poszlak. Poszliśmy ich tropem. Rozmawialiśmy z dziesiątkami osób z tego środowiska. Zbadaliśmy życiorysy tych, którzy rządzą „piątą władzą”.

Kampania reżyserowana przez sondażownie

„Nie załamuj się… Może i przegrałeś wybory… Ale nadal jesteś liderem sondaży!” – taki komiks robił w zeszłym roku furorę w internecie. Kampanie prezydencka i parlamentarna obfitowały w dziwne wydarzenia, których słynny sondaż GfK był tylko ukoronowaniem. Wiele wskazuje, że w czasie jej trwania sztucznie wylansowani przez ośrodki zostali aż dwaj z głównych pretendentów: Tusk i Cimoszewicz.

26 czerwca 2005. Włodzimierz Cimoszewicz kilka tygodni wcześniej ogłosił, że nie będzie startować w wyborach prezydenckich. Mimo to firma Pentor ogłasza wyniki sondażu, według którego… kandydat lewicy cieszy się 22-procentowym poparciem. Dwa dni później Cimoszewicz ogłasza: przekonały go „liczne głosy rodaków”. Choć jest człowiekiem skromnym i niepchającym się na stanowiska, to jednak wystartuje.

9 sierpnia 2005. GfK Polonia ogłasza wynik badania, z którego wynika, że nagle mocno skoczyło w górę poparcie Donalda Tuska, który w ciągu trzech tygodni awansować miał z piątego na pierwsze miejsce w sondażu. W lipcu popierało go 8 proc. Polaków i socjologowie nie dawali mu szans na wejście do drugiej tury. Teraz ma mieć aż 24 proc.

15 września 2005. Po wycofaniu się Cimoszewicza PBS ogłasza zrobiony dla „Gazety Wyborczej” sondaż, z którego wynika, że Tusk jest już bliski zwycięstwa w pierwszej turze. Ma mieć poparcie 49 proc. wyborców. Lech Kaczyński nie ma nawet połowy tego – popiera go 22 proc. Z badań PBS ma wynikać, że po wycofaniu się Cimoszewicza może on zyskać całe… 2 proc. Jeszcze dalej idzie „Rzeczpospolita”, która ogłasza, że lidera PO popiera 51 proc.

Jeśli wierzyć PBS-owi, Tusk pozyskiwał wyborców w szaleńczym wręcz tempie – w połowie lipca popierało go zaledwie 8 proc., w połowie września – blisko połowa.

W jakich ośrodkach Tusk i Cimoszewicz uzyskali zaskakująco wysokie poparcie? Tusk znakomite wyniki miał w PBS. Prezesem PBS jest Krzysztof Koczurowski. Był on jednym z założycieli Kongresu Liberalno-Demokratycznego, którego działacze – z Tuskiem na czele – rządzą obecnie PO. Zasiadał w zarządzie tej partii, w 1991 r. był jedną z trzech osób, które kierowały kampanią wyborczą KLD.

Z kolei Cimoszewicz sensacyjny wynik uzyskał w kojarzonym z SLD Pentorze. Kto rządzi Pentorem? O tym w dalszej części tekstu.

Jakie skutki może mieć zawyżenie wyniku jednego z kandydatów? W momencie gdy wyborcy nie mają jeszcze sprecyzowanych poglądów, na kogo głosować – olbrzymie. Ludzie wybierają spośród tych, którzy się liczą, a tych wyznacza sondaż. Wybierając, wolą być po stronie zwycięzców. Wielkie znaczenie ma dla nich wybór „zwykłych ludzi”, takich jako oni, który pokazywać powinien sondaż. – Wpływ sondaży na politykę jest ewidentny. Zasada jest taka, że jeśli wygrywasz w sondażach i masz aferę u przeciwnika, to powinieneś wygrać – mówi Jacek Chołoniewski z firmy Estymator, współtworzącej Polską Grupę Badawczą, która najtrafniej przewidziała wynik wyborów z zeszłego roku.

Ubocznym skutkiem tego jest wzrost poczucia bezkarności nieuczciwych badaczy. Bo w przypadku mocno nagłośnionego sondażu często się zdarza, że wyniki sfałszowanego badania potwierdzają, choćby częściowo, wyniki innych ośrodków. Bo pierwszy sondaż zdążył już uruchomić lawinę.

Amerykański psycholog społeczny Robert Cialdini przywołuje w swej książce „Wywieranie wpływu na ludzi” szokującą historię sekty Świątynia Ludu w Jonestown w Gujanie. Jak dowodzi Cialdini, jej 910 członków popełniło samobójstwo m.in. dlatego, że uznawali „społeczny dowód słuszności” – widzieli popełniających samobójstwo współwyznawców.

Według Cialdiniego techniki używane przy werbowaniu ludzi do sekty i zmuszaniu ich do posłuszeństwa często nie różnią się od tych, jakie stosują spece od marketingu. Szefom ośrodków badania opinii publicznej idzie o tyle łatwiej, że nie wymagają od wyborców samobójstwa, a tylko oddania głosu na odpowiednią partię polityczną. A może inaczej: samobójcze skutki zagłosowania na partię np. związaną z oligarchią postkomunistyczną są rozłożone w czasie.

Taśmy prawdy i sondażowa ściema

Przykład nieco świeższy. Po emisji taśm Beger Fakty TVN podały, że na PO głosować chce 34,2 proc. wyborców, a na PiS zaledwie 19,2. Jeszcze bardziej zaszalał Pentor, według którego PO wygrywało z PiS 34 do 18,1. – W rzeczywistości notowania PiS spadły o około 2–3 procent – mówi Jacek Chołoniewski z Polskiej Grupy Badawczej, która najtrafniej przewidziała wynik zeszłorocznych wyborów.

W sześć tygodni po sondażach pokazujących około 16-procentową przewagę PiS w prawdziwych wyborach samorządowych padł remis – PO wygrała wprawdzie o 2 proc. w wyborach do sejmików, ale znacznie wyżej przegrała z PiS w powiatach i gminach.

Kto zorganizował dziwny sondaż dla Faktów, pokazujący gwałtowny spadek notowań PiS? Firma SMG/KRC. Była to nie lada niespodzianka, bo ta licząca się na rynku badań marketingowych firma powróciła do badań preferencji politycznych po kilku latach przerwy.

Kim są szefowie SMG/KRC? Prezes tej firmy Krzysztof Borys Kruszewski to syn prof. Krzysztofa Kruszewskiego, słynnego sekretarza Komitetu Warszawskiego PZPR, organizatora bojówek, które w 1979 r. katowały uczestników spotkań opozycyjnego Towarzystwa Kursów Naukowych, nazywanego latającym uniwersytetem. W latach 1980–1981 Kruszewski-senior był ministrem oświaty.

Krzysztof Borys Kruszewski podkreśla, że nigdy nie podzielał poglądów ojca. Jego firma została założona w 1989 r. przez grupę młodych absolwentów socjologii i kojarzona była z nowym, „solidarnościowym” rządem. Badania robiła głównie na zlecenie otoczenia premiera Mazowieckiego, ministra Balcerowicza oraz Jeffreya Sachsa, a także zlecane przez Amerykanów. Jak powiedział nam Kruszewski-junior, Amerykanie uważali, że ośrodki, które działały w PRL, są mało wiarygodne. Szukali kogoś nowego i tak trafili do SMG/KRC.

Pułkownik Kwiatkowski i towarzysz Mauzer

Kim są ci, którzy odpowiadają za stan polskiej socjometrii? Aby się tego dowiedzieć, cofnijmy się o 20 lat, do tajemniczej postaci pułkownika Kwiatkowskiego. Nie tego z komedii Kazimierza Kutza. O ile filmowy Kwiatkowski podawał się za oficera UB, to twórca powołanego w stanie wojennym CBOS płk Stanisław Kwiatkowski (dziś znacznie bardziej znany jest jego syn – były prezes TVP Robert Kwiatkowski) usytuowany był w hierarchii władzy PRL znacznie wyżej.

Urodzony w 1939 r. guru polskiej socjometrii od 1973 r. był doradcą ministra obrony Wojciecha Jaruzelskiego. Pozostał nim także, gdy Jaruzelski został premierem. Doradca Jaruzelskiego miał za sobą publikacje wychwalające szybki rozwój Związku Radzieckiego, wygrywającego gdy chodzi o ekonomiczny rozwój ze Stanami Zjednoczonymi.

Stan wojenny stał się okazją do tego, by Kwiatkowski mógł kontynuować swój zawodowy rozwój w nowej instytucji.

W pierwszym numerze „Biuletynu CBOS” (1/85) Kwiatkowski tak opisywał początki tego ośrodka: „Z zamiarem powołania takiej instytucji noszono się już od dawna. Stało się to jednak właśnie w czasie trwania stanu wojennego, co w połączeniu z faktem, że uchwałę w tej sprawie podpisał prezes Rady Ministrów generał armii Wojciech Jaruzelski, ma swoją wymowę. Z urzędu opiekę nad „noworodkiem” sprawują od początku szef Urzędu Rady Ministrów i przewodniczący Komitetu Społeczno-Politycznego Rady Ministrów”.

Odnotowywał, że centrum „ma obowiązek pośredniczyć – jak się zwykło mówić – między władzą a społeczeństwem”. Stwierdzał też, że „działalność Centrum ma być w swoich założeniach usługowo-użytkowa w stosunku do potrzeb rządu”.

Jakie poglądy reprezentował pułkownik? W wydanej w 2003 r. książce „Szkicownik z CBOS-u” Kwiatkowski przedrukowuje swój artykuł z pisma „Tu i teraz” z 2 marca 1982 r. Ale ze skrótami. Pułkownik pomija pewien niewygodny dziś fragment, w którym – dziesięć tygodni po pacyfikacji kopalni Wujek – wyrażał swą aprobatę dla pomysłu walki z opozycją przy użyciu broni palnej: „Zgadzam się w ocenie co do konieczności przeciwdziałania kontrrewolucji. Nigdy zresztą nie było wątpliwości w sytuacjach skrajnych, gdy przeciwnik sięgnął po władzę i gdy zorganizowaną opozycję przełamywano przy pomocy wszystkich środków, którymi dysponuje socjalistyczne państwo. Zawsze, kiedy wymiana zdań przechodziła w wymianę strzałów, &#062;&#062;głos zabierał towarzysz Mauzer&#060;&#060;”.

Główna myśl Kwiatkowskiego była jednak inna: oprócz robienia użytku z towarzysza Mauzera z opozycją trzeba walczyć także intelektualnie. Pułkownik postulował, by opozycję „pozbawiać bazy społecznej”, zaś opozycjonistów „dyskwalifikować politycznie, obnażać ukryte intencje, rozbijać logicznie. Tak przecież rozprawił się Lenin z empiriokrytykami”.

Zarówno współpracownicy, jak i przeciwnicy podkreślają, że Kwiatkowski wyróżnia się nieprzeciętną inteligencją. Zbigniew Maj, dziś pracujący w OBOP, mówi wprost: – Pracowałem w dziewięciu firmach w tej branży i powiem panu, że prezes Kwiatkowski był z moich szefów najbardziej światłą osobą.

Sondaże pieczone w mundurkach

W czasach telewizyjnych spikerów w mundurach także stworzony przez Kwiatkowskiego w 1982 r. CBOS współtworzyli dobrani przez niego wojskowi. Kwiatkowski zabrał ze sobą z gabinetu ministra obrony Halinę Hałajkiewicz, którą wspomina jako „pierwszego pracownika z legitymacją CBOS”. To Hałajkiewicz redagowała „Biuletyn CBOS”. Zajmowała się też pisaniem raportów z badań.

Na wojsku Kwiatkowski oparł też jego lokalne struktury, o czym pisze w „Szkicowniku”: „Wpadłem na pomysł, że najszybciej i sprawniej będzie, jeśli koordynatorami wojewódzkimi zostaną, przynajmniej doraźnie, oficerowie z Wojskowych Poradni Psychologicznych”. Zbigniew Maj wspomina: – Na początku koordynatorzy to byli pracownicy wojska. Oni wynajmowali ankieterów i dostarczali nam wyniki. Nie zawsze byli to fachowcy wysokiej klasy. Ci, co ewidentnie się nie nadawali, później odeszli.

Jak Kwiatkowskiego traktowała władza? On sam pisał w „Polityce” (4.04.1987): „Kiedyś, w początkach działalności Centrum Badania Opinii Społecznej zdarzało się, że pytano mnie o sprawy, które jedno z ministerstw nazywa wewnętrznymi. Mylono mój mundur z innym mundurem, a badania opinii, z innego rodzaju służbą państwową”.

Młodzież, partia, Pentor

Kwiatkowski zadowolony był z efektów swej pracy. W 1985 r. meldował: „Jak sądzę, mogę liczyć, że Obywatel Generał uzna zadanie za wykonane”. Z notatek umieszczonych w „Szkicowniku”: „Kończę rok 1985 w przekonaniu, że wywiązałem się z zadania, jakie otrzymałem w okresie stanu wojennego”. Proponuje, że w tej sytuacji może podać się do dymisji. Kwiatkowski znalazł godnego następcę: „Nadmieniłem, że nareszcie znalazłem odpowiedniego zastępcę ds. badań: dr Eugeniusz Śmiłowski «może kandydować na następcę dyrektora»” – odnotował.

Śmiłowski na uznanie zasłużył zapewne jako publicysta związanego z ZSMP pisma „Pokolenia”, w którym opublikował artykuł „Młodzież–partia–społeczeństwo”, czyli relację z konferencji „naukowej” zorganizowanej w Pokrzywnej przez „Komitet Wojewódzki PZPR w Opolu przy współpracy Instytutu Podstawowych Problemów Marksizmu-Leninizmu przy KC PZPR” („Pokolenia” 6/83).

Obecnie Śmiłowski jest prezesem Pentora. Przypomnijmy: ośrodka, który opublikował sensacyjny sondaż z Cimoszewiczem jako liderem.

Jaruzelski jak zawsze najlepszy

Także inni byli współpracownicy Kwiatkowskiego odgrywają dziś w ośrodkach badania ogromną rolę. Elżbieta Lenczewska-Gryma jest dziś Liderem Sektora Badań Medialnych w OBOP. W biuletynach CBOS pisała o nastrojach wśród nauczycieli, podkreślając ich poparcie dla władzy: „Spośród instytucji i grup funkcjonujących w życiu publicznym nauczyciele skłonni byli obdarzyć największym zaufaniem Sejm, wojsko, rząd i Radę Państwa (3/4 badanych), następnie związki zawodowe, PRON i PZPR (2/3 badanych), nieco rzadziej Kościół i milicję (w obu przypadkach po 57%) i najrzadziej opozycję polityczną (co 10 badany)” (Biuletyn CBOS 7/86, test pisany razem z Elżbietą Kościesza-Jaworską).

Obecny kolega Lenczewskiej z OBOP Zbigniew Maj poddawał szczegółowej analizie sondaż sformułowany tak: „W wyborach do rad narodowych wzięło udział 75 proc. obywateli. To dużo czy mało?”. Dalej padało pytanie, komu to zawdzięczamy oraz kto zyskał na takiej frekwencji. I padały odpowiedzi – wśród nich „władza” oraz „partia”.

Elżbietę Gorajewską, rzecznik odpowiedzialności zawodowej w OFBOR (wcześniej była jej prezesem), cytowaliśmy na początku tekstu. Jej postawa przestaje dziwić, gdy przeczytamy jej artykuły z lat 80. W jednym z biuletynów obecna szefowa AGB Nielsen Media Research dowodziła, jak popularny w społeczeństwie jest generał Jaruzelski: „Respondenci wybierając z listy zawierającej nazwiska zarówno działaczy państwowych i partyjnych, jak i ludzi związanych z Kościołem, działaczy b. „Solidarności” – tych ludzi, którzy darzą sympatią, najczęściej wskazują na gen. W. Jaruzelskiego – 71,7% i kardynała Glempa – 68,7%”. Z badań wynikało, że zdaniem Polaków Jaruzelski przyczynił się do „zachowania suwerenności Polski” (miało tak twierdzić 72 proc.) oraz „zapobieżenia wojnie bratobójczej” (aż 83,1 proc.). Gorajewska konkludowała: „Niekwestionowane są więc dwa osiągnięcia rządu generała Jaruzelskiego: zaopatrzenie rynku i spokój społeczny” (1–2/86).

W innym numerze (3/85) opublikowała tekst „System społeczno-polityczny kraju w ocenie młodzieży szkolnej”. Pisała w nim: „Rejestrujemy natomiast spadek krytycyzmu badanych w ocenie 40-letniego dorobku ustroju socjalistycznego w Polsce. (…) Zauważamy również stosunkowo wysokie – zwłaszcza w 1985 r. – na tle innych instytucji i ugrupowań, oceny działalności wojska. Towarzyszy temu brak akceptacji dla działalności nieoficjalnych struktur politycznych – opozycji politycznej oraz spadek ocen pozytywnych Kościoła w stosunku do ocen z 1983 r.”.

Beata Jaworska od 17 października jest dyrektorem badań jakościowych w IPSOS. Wcześniej pracowała w Pentorze. Ostatnio przez dwie kadencje zasiadała z nadania SLD w zarządzie Polskiego Radia. W biuletynie opisywała badania „Młodzi o polityce”, z których wynikało, że oceniają oni korzystniej milicję niż opozycję polityczną. Jeszcze lepsze notowania miały wojsko i PZPR („Biuletyn CBOS” 3/87, tekst pisany razem z Elżbietą Gorajewską).

Pluralizm związkowy niekoniecznie

U pułkownika Kwiatkowskiego pracował cały obecny zarząd Pentora – znany nam już Eugeniusz Śmiłowski, Jerzy Głuszyński, i Piotr Kwiatkowski. Głuszyński to były członek Komisji Ideologicznej KC PZPR. W latach 1973–1980 był działaczem SZSP, w którym m.in. przewodniczył Komisji Nauki (dziś byli członkowie tej organizacji tworzą Stowarzyszenie Ordynacka). W PZPR działał od 1978 r. W latach 1984–1986 był członkiem Prezydium Komisji ds. Młodzieży Sportu i Turystyki KW PZPR w Poznaniu. Do wspomnianej Komisji Ideologicznej KC trafił w 1986 r. Działał też w Związku Młodzieży Wiejskiej (ZMW). W latach 1987–1988 był przewodniczącym zarządu krajowego tej organizacji. W wywiadzie dla „Trybuny Ludu” (93/88) Głuszyński mówił: „Jesteśmy dziś jedyną organizacją o charakterze politycznym, powstałą w gorącym okresie posierpniowym, która nie została zawieszona podczas stanu wojennego i która, oczywiście zmieniając się po drodze, dobrze, jak sądzę, wpisana jest w obecny czas dokonujących się zmian”. Dodawał, że „sens istnienia związku leży w jego charakterze ideowo wychowawczym i w sferze wychowania musimy przede wszystkim osiągać rezultaty”.

W biuletynach są też teksty Małgorzaty Czarzasty – żony Włodzimierza Czarzastego i udziałowca Muzy SA.

W rozmowie z nami żaden z prominentnych dziś w branży byłych pracowników CBOS nie przyznał się do manipulowania sondażami. Elżbieta Lenczewska-Gryma pytana o to, jak wspomina czasy CBOS, odpowiedziała: – Cudownie. To była właściwie pierwsza w PRL możliwość robienia badań nastrojów społecznych.

– Pan chyba dzwoni do nieodpowiedniej osoby, żeby pytać o manipulacje. Ja byłem w CBOS głównym specjalistą – stwierdził Zbigniew Maj. – Żadnych manipulacji nie było, chociaż nie wszystko było publikowane. Były raporty, które otrzymywało tylko kilka osób w państwie, trzymane w szafie pancernej.

Paweł Chełstowski, w latach 80. pracownik CBOS, jest dziś dyrektorem w PBS: – Byłem w CBOS szeregowym pracownikiem. Nikt nie usiłował wpływać na moje badania.

Jerzy Głuszyński, Pentor: – To była rzetelna robota badawcza, bez nacisków. Że nie wszystkie publikowano, to oddzielna sprawa.

Na to, jak było w praktyce, wskazują jednak zalecenia KC PZPR. 12 lutego 1985 r. Sekretariat KC ustanowił „zasady informowania o wynikach opinii społecznej”. Pod instrukcją podpisało się dwóch członków Biura Politycznego. Według niej uzgadnianiu z odpowiednimi sekretarzami KC w trybie roboczym podlegały „badania dotyczące organizacji i instancji partyjnych” oraz „informowanie o wynikach badań opinii o PZPR”, a także „publikowanie wyników badań prognostycznych w odniesieniu do kierunku rozwoju systemu politycznego w kraju”.

Niektóre ówczesne wypowiedzi Kwiatkowskiego budzą śmiech. Gdyby wierzyć pułkownikowi, to Polacy bez nadmiernej niechęci odnosili się do… podwyżek. Jak pisał pułkownik w „Polityce” (13.07.1985), 57,5 proc. badanych uznało podwyżkę za nieuniknioną, zaś 41 proc. za konieczną.

CBOS pod wodzą Kwiatkowskiego dotrwał do 1990 r. W 1989 r. centrum zorganizowało osławione badania na zlecenie OPZZ. Wynikało z nich, że Polakom raczej wystarczy jeden związek zawodowy. Kwiatkowski referował na łamach „Res Publiki”: „W kwestii pluralizmu związkowego opinie są biegunowo podzielone. Gdyby zrobić ogólnopolskie referendum, przeważałyby o parę procent głosy opowiadających się za jednym związkiem w przedsiębiorstwie. Aż co czwarty Polak nie miałby zdania w tej sprawie”.

Od towarzysza Mauzera do GfK Polonia

W 1990 r. Kwiatkowski odszedł z CBOS. Jego miejsce zajęła prof. Lena Kolarska-Bobińska. Ale nie był to koniec kariery pułkownika. „Największe, niezależne, prywatne ośrodki badania w Polsce po 1989 roku tworzyli (od podstaw!) specjaliści z CBOS. Przykładem GfK Polonia i Pentor” – napisze w swojej książce.

Sam pułkownik zaczął tworzyć w 1990 r. firmę GfK Polonia, której dyrektorem był do 1995 r. Dziś mało kto pamięta, że to kolejne dziecko Kwiatkowskiego. Dlaczego? Przez wiele lat GfK nie pojawiała się zbyt często w mediach, bo nie prowadziła sondaży politycznych, a tylko badania marketingowe. Dopiero w ostatnich latach zajęła się polityką, co w branży zostało odebrane jako niespodzianka.

Z jakich ludzi Kwiatkowski stworzył GfK? Odpowiedź znajdujemy na łamach pisma „Brief” (47/2003), w tekście o Elżbiecie Gorajewskiej. „Brief” pisze o niej: „W 1990 r. opuściła firmę. Powód? Z CBOS-u odszedł jego szef, prof. Stanisław Kwiatkowski, który miał stworzyć polski oddział niemieckiego instytutu badawczego GfK. Prof. Kwiatkowski zdołał przekonać część pracowników CBOS-u, aby rozpoczęli pracę w nowej firmie. Wśród tych osób była Elżbieta Gorajewska, która miała zająć się badaniami mediowymi. Ostatecznie, została kierownikiem działu mediów i reklamy firmy GfK Polonia”. W GfK pracowała do 1996 r.

Najwięcej plotek w środowisku budzi osoba Marka Markiewicza, dyrektora w GfK Polonia. Markiewicz wyróżnia się tym, że nie jest socjologiem i przed objęciem kierowniczego stanowiska w firmie mało kojarzył się z badaniami. Jest absolwentem Szkoły Głównej Handlowej, a w latach 1980–1990 był doradcą ministra kultury ds. organizacji i zarządzania. Odgrywa też wielką rolę w lobby badaczy – jest członkiem zarządu OFBOR.

Antykomuniści zawsze słabi w sondażach

Polityczne sondaże po 1989 r. to wielka seria wpadek. Ośrodki zgodnie prorokowały, że do drugiej tury w pierwszych wyborach prezydenckich przejdzie Tadeusz Mazowiecki, a nie Stan Tymiński. Według OBOP wyniki miały wynosić odpowiednio: Wałęsa 38 proc., Mazowiecki 23 proc., Tymiński 17 proc. Miesiąc wcześniej – 17 października – prowadzić miał Mazowiecki z wynikiem 29 proc. przed Wałęsą – 24 proc.

Podobnie bywało w wyborach parlamentarnych. W 1993 r. przewidywał, że wybory miała wygrać Unia Demokratyczna z poparciem 17,6 proc. Dostała 5 procent mniej. – Przyjmijmy, że sondaże zwiększyły poparcie UD o 5 procent. Oznaczało to awans z partii przeciętnej na liczącą się najbardziej – mówi Petroff.

Na wyliczanie przykładów nie starczyłoby tu miejsca, ale reguła jest jedna – w sondażach niemal zawsze pokrzywdzone są partie prawicowe, w szczególności opowiadające się za dekomunizacją, lustracją czy walką z układami. Aż do dziś. Czy to oznacza, że sondażownie kłamią?

Pomożecie? Trudno powiedzieć

– Gierek zmartwychwstał i chce wrócić do władzy. Jeden z ośrodków badania opinii rozpisuje sondaż z pytaniem: „Pomożecie?”. Jako że od lat 70. realia się zmieniły, respondenci mają aż trzy możliwości odpowiedzi na pytanie: „Tak, oczywiście”, „Raczej tak” oraz „Trudno powiedzieć” – ten dowcip usłyszeliśmy od jednego z socjologów.

Anegdota pokazuje tylko jedną z metod manipulowania sondażami – wpływania na respondenta poprzez treść pytań lub podanych do wyboru odpowiedzi. Wielu z badaczy podkreśla, że metody manipulacji wcale nie muszą być prymitywne. – Polscy badacze są fachowi, gdy chodzi o warsztat, jeśli porównamy ich ze specjalistami z innych krajów – mówi jedna z ważniejszych osób z branży. – I właśnie dlatego wiedzą znakomicie, jak manipulować badaniami. – Fałszerstwa? Nie spotkałem się – śmieje się inny socjolog. – Dobry fachowiec potrafi uzyskać odpowiedni wynik bez wulgarnych fałszerstw.

Nasi rozmówcy opisali nam wiele takich metod. Oto niektóre z nich.

Pytania o politykę trafiają z reguły do tzw. omnibusa, czyli listy kilkudziesięciu pytań, z którymi ankieter przychodzi do badanego. Jeśli pyta o poparcie dla rządu, wynik można łatwo zmienić, umieszczając przed wspomnianym pytaniem inne, które ukierunkują respondenta. Jeśli wcześniej przeczyta on pytania o bezrobocie, patologie, emigrację zarobkową itp., to prędzej zdecyduje się negatywnie ocenić rząd. Jeśli przeczyta o wzroście gospodarczym, udanym pozyskaniu środków z Unii Europejskiej albo sukcesach w polityce zagranicznej, to częściej zaznaczy pozytywną ocenę.

W szczególności w końcówce kampanii wyborczej odgrywają u nas wielką rolę badania telefoniczne – robione na szybko, z dnia na dzień. Według kodeksu międzynarodowego stowarzyszenia ESOMAR, którego przestrzeganiem chwalą się polskie sondażownie, nie powinno się przeprowadzać badań telefonicznych tam, gdzie mniej niż 85 proc. obywateli ma telefony. Tymczasem u nas telefony stacjonarne – których dotyczą badania – ma zaledwie 73 proc. obywateli. Oznacza to też, że mieszkańcy wsi i ludzie starsi są w sondażach niedowartościowani – czyli partie mające wśród nich poparcie wypadną w sondażu słabiej.

W przypadku badań telefonicznych znaczenie może mieć też godzina, o której badacze zadzwonią do respondentów. Inne wyniki osiągną, gdy dzwonić będą w weekend, a inne w ciągu tygodnia. Inne wieczorem, a inne rano.

Podobnie bywa podczas chodzenia po mieszkaniach. Inne wyniki uzyskamy, ankietując mieszkańców bogatej, a inne biednej dzielnicy. Ankieter odwiedzający słynną „Zatokę Czerwonych Świń” w Warszawie z pewnością zawyży wynik postkomunistów.

Pytania o politykę umieszczane są zazwyczaj pod koniec omnibusa, bo badani odpowiadają na nie niechętnie. W efekcie np. połowa z nich jest zmęczona i na nie nie odpowiada. Badania reklamowane jako przeprowadzane na tysiącu respondentów są więc realnie przeprowadzane zaledwie na pięciuset.

Najbardziej znaną, ale i łatwą do wykrycia metodą jest tendencyjne zadawanie pytań. Pytając „Czy jesteś za obniżeniem podatków, które ma się przyczynić do zmniejszenia bezrobocia?” uzyskamy inną odpowiedź, niż gdy spytamy „Czy jesteś za obniżeniem podatków połączonym z obniżeniem zasiłków dla bezrobotnych i przywilejów socjalnych?”.

Badania przeprowadzane przez chcących dorobić studentów często w ogóle są fikcją. Nasz redakcyjny kolega Filip Rdesiński, absolwent socjologii, tak wspomina studenckie praktyki w Poznaniu: Kiedy byłem na studiach, chyba w 2002 roku, gmina Tarnowo Podgórne wraz z moim instytutem prowadziła badania na temat jakości zarządzania tą gminą. Większość ankiet studenci wypełniali sami na kolanie w akademiku. Potem widziałem, jak obecny poseł PO Waldy Dzikowski, były wójt tej gminy, ogłaszał w telewizji jej wielki sukces. Przed badaniami oraz po zorganizowano poczęstunek. Badacze dostali m.in. kiełbaski i beczkę piwa.

Metody kontroli uczciwości ankieterów są mało skuteczne. Niemal każdy student spotkał się z propozycją kolegi co do badań marketingowych: „podam twój numer, jakby co, to potwierdź, że wypełniałeś”.

Autorytety jako część systemu

Wielką rolę w utrzymywaniu obecnego skompromitowanego systemu odgrywają medialne autorytety socjologiczne. Tak się dziwnie składa, że z reguły stają one murem po stronie sondażowni. Nazwiska komentatorów zapraszanych do ogólnopolskich mediów można wymienić na palcach dwóch rąk: Ireneusz Krzemiński, Lena Kolarska-Bobińska, Andrzej Rychard, Radosław Markowski, Edmund Wnuk-Lipiński, Jacek Raciborski, Tomasz Żukowski.

Tak się też składa, że poglądy wszystkich tych osób, z wyjątkiem może Żukowskiego, mieszczą się pomiędzy SLD (publicysta pezetpeerowskich „Nowych Dróg” Raciborski) a Platformą (były działacz KLD Krzemiński).

Ważniejsze jest jednak co innego: wszyscy, łącznie z Żukowskim, wywodzą się z socjologicznego „środowiska” i nie zrobią koledze krzywdy oskarżając go o nierzetelność.

W kryzysowych sytuacjach, jak ta po zeszłorocznych wyborach, w mediach ukazują się wywiady z autorytetami naukowymi, które także bronią wiarygodności badań. Takie stanowisko zajmowali również cieszący się powszechnym autorytetem profesorowie Mirosława Grabowska czy Antoni Sułek. Ale nasi rozmówcy zwracają uwagę na fakt, że Sułek jest jednocześnie… konsultantem OBOP. – Kiedy słyszę wypowiedzi niektórych profesorów broniących skompromitowanych ośrodków badania opinii, a jednocześnie wiem, że są oni zatrudnieni na etatach w którymś z nich, zastawiam się w naturalny sposób, w jakiej roli występuje ów profesor – autorytetu naukowego czy lobbysty tej branży – mówi dr Włodzimierz Petroff.

Sondażu nie ma bez mediów

Uzdrowienie rynku blokuje jeszcze jeden bardzo istotny mechanizm. W ubiegłorocznych wyborach wyniki najbardziej zbliżone do prawdziwych uzyskało po raz kolejny (co zostało potwierdzone w analizie przygotowanej przez Centrum im. Smitha) konsorcjum Polska Grupa Badawcza. Mimo to sondaże PGB są zdecydowanie słabiej nagłaśniane przez media niż badania firm skompromitowanych. Branża stara się dyskredytować prowadzone przez PGB badania w miejscach publicznych (tzw. metoda „on street”), mimo że dają one lepsze efekty od pozostałych. Ale w praktyce liczą się właśnie te sondaże, które istnieją w mediach. A większość głównych mediów stoi po stronie tych, którzy nie podzielają poglądów PiS o potrzebie rozbijania „układu”.

Poszczególne redakcje blisko współpracują z reguły z wybranym ośrodkiem. Geografia rozkłada się tu następująco: PBS współpracuje blisko z „Gazetą Wyborczą” i TVN. „Rzeczpospolita” korzysta z badań GfK. „Dziennik” i „Fakt” oraz TVP korzystają z badań OBOP. „Życie Warszawy” blisko współpracuje z Pentorem. Zaś badania PGB często bywają dyskryminowane (na przykład wiedzą o nich internauci Wirtualnej Polski, rzadziej Interii.pl, aż po całkowitą cenzurę na Onet.pl). Jak wspomina jeden z konsultantów PGB, gdy we władzach Polskiego Radia zasiadała wspomniana wychowanka Kwiatkowskiego Beata Jaworska, zakazywała zapraszania do studia Marcina Palade, współkierującego do niedawna PGB, i prezentowania wyników firmy. Ale PGB nie funkcjonuje nawet w programach informacyjnych TVP Wildsteina!

Czy z sondażową patologią, niszczącą demokrację, da się coś zrobić? Mamy nadzieję, że powyższy pierwszy w polskiej prasie opis stanu faktycznego może się do tego przyczynić. Pozostaje też mieć nadzieję, że wiedza ta może być przydatna dla prywatnych firm, oczekujących od sondażowni uczciwości. – Kiedy Pentor opublikował badania dotyczące Cimoszewicza, zbulwersowani tym byli marketingowi klienci tego ośrodka. Niektórzy mówili wprost, że skoro ośrodek może robić takie numery przy badaniach politycznych, to może ich oszukać, gdy chodzi o badania rynku dotyczące ich produktów – mówi wpływowa osoba w środowisku badaczy.

Ale z pewnością sprawa nie będzie łatwa. – Najgorsze jest to, że wielu młodych socjologów będących wychowankami starej gwardii nie jest wcale lepszych. Można tu mówić o całych „strukturach zła” – stwierdza Włodzimierz Petroff.

***

16 stycznia 2003 r. w „Gazecie Wyborczej” ukazało się sprostowanie, w którym pułkownik Kwiatkowski bronił rzetelności badań CBOS z lat 80. przed krytykami. Pułkownik napisał: „Właśnie świętowaliśmy 20-lecie powstania Centrum. Okazuje się, że specjaliści z CBOS są dziś na kluczowych stanowiskach w wielu najważniejszych ośrodkach badania opinii i rynku. Wszyscy z dumą mówili o początkach swojej kariery zawodowej i naszym wspólnym dorobku”.

Owo sprostowanie było dla mnie inspiracją do napisania niniejszego tekstu. Muszę uczciwie stwierdzić, że teza pułkownika okazała się prawdziwa w stu procentach.



Tekst ukazał się w Gazecie Polskiej 13 grudnia 2006]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W odpowiedzi do <a href="https://bialczynski.pl/wielka-zmiana-w-polityce/19-12-2015-final-sprawy-wojciecha-sumlinskiego-podsumowaniem-odchodzacej-iii-rp/#comment-22788">bialczynski</a>.</p>
<p>Grupa Trzymająca Sondaże. Jak obalić rząd, gdy staje się niebezpieczny<br />
1.2K<br />
Dodano: 21.12.2015 [22:10]<br />
Grupa Trzymająca Sondaże. Jak obalić rząd, gdy staje się niebezpieczny &#8211; niezalezna.pl<br />
foto: Sergio Roberto Bichara/sxc.hu<br />
Sondaże mogą zniszczyć lub wylansować kandydata na prezydenta, zdymisjonować ministra, a nawet skasować niewygodny telewizyjny program. Tymczasem w polskich sondażowniach rządzą ludzie z powołanego przez Wojciecha Jaruzelskiego w stanie wojennym „mundurowego” CBOS, który był orężem generalskiej junty. Dziś zasiadają we władzach OBOP, Pentora, PBS i IPSOS. Stworzyli też od podstaw GfK Polonia. Publikujemy dziś dziennikarski raport, który pokazuje, jak działa patologiczny układ, na który składają się wzajemne powiązania sondażowni, mediów oraz medialnych ekspertów. Mechanizm, który czyni z polskiej demokracji zabawkę w rękach postkomunistycznej oligarchii.</p>
<p>(Od Autora: W obecnej operacji mającej obalić rząd PiS sondażownie odgrywają – obok mediów &#8211; rolę kluczową. Kuriozalny sondaż z Nowoczesną w roli lidera, rzekomy gigantyczny oddźwięk protestów KOD, wzrost nieufności do prezydenta Andrzeja Dudy – wszystko to ma podgrzewać atmosferę, delegitymizować obóz niepodległościowy, powodować w nim podziały. Sondażownie to najbardziej niebezpieczna broń układu, bo najsłabiej rozpoznana. Jej obecne, ryzykowne użycie na totalną skalę wskazuje na to, że mamy do czynienia z kluczowym momentem w historii III RP. Artykuł „Grupa Trzymająca Sondaże” opublikowałem w Gazecie Polskiej 13 grudnia 2006 r. i odnosił się on do ówczesnego składu personalnego sondażowni, ale zmiany, które dokonały się w międzyczasie mają charakter drugorzędny. Mechanizm, stworzony przez reżim Jaruzelskiego, ma się dobrze. Piotr Lisiewicz)</p>
<p>Legendarny punkowy zespół Dezerter śpiewał w 1987 r. piosenkę „Szwindel”: „Postawią sobie pomnik bohatera/ Wybiorą sobie nowego premiera/ Stworzą nowy system polityczny/ I będą dumni, że jest demokratyczny/ Znowu szwindel szykują nowy/ Znów chcą się dobrać do twojej głowy”.</p>
<p>Żyjemy w kraju, w którym demokrację niszczy szwindel. Jest nim przeżarta patologicznymi powiązaniami piąta władza, bo tak nazywa się ośrodki badania opinii publicznej. Władza sondażowni jest ogromna. – Za pomocą sondaży można zniszczyć kandydata na prezydenta lub szanse partii politycznej na władzę. Można zdymisjonować ministra, ogłaszając, że tego chcą ludzie. Można skasować niewygodny program telewizyjny, podając fałszywe informacje o jego odbiorze przez widzów – mówi socjolog, dr Włodzimierz Petroff.</p>
<p>Tam gdzie sondażowiec strzela sobie w łeb…</p>
<p>W 1992 r. w Wielkiej Brytanii wybuchł gigantyczny skandal. Sondażownie przewidywały w wyborach parlamentarnych 2-procentowe zwycięstwo Partii Pracy. Tymczasem wygrali – i to aż 8 procentami – konserwatyści. Przywiązani do demokracji Brytyjczycy uznali, że jest ona zagrożona. Do zbadania skandalu powołano specjalną parlamentarną komisję. Miesiącami, przy udziale najwybitniejszych ekspertów, z chirurgiczną precyzją badano popełnione błędy. Naukowcy opisywali drobiazgowo, punkt po punkcie, wszystkie przyczyny pomyłki. W efekcie skandal do dziś się nie powtórzył i w kolejnych wyborach prognozy były zbliżone do prawdziwych wyników.</p>
<p>W 1995 r. podobne wydarzenie miało miejsce we Włoszech. Jeden z przedstawicieli ośrodków badania opinii publicznie przepraszając za popełnione błędy, udał nawet, że strzela sobie w łeb atrapą pistoletu. Inna agencja wystosowując publiczne przeprosiny, ogłosiła, że rezygnuje z honorarium za przeprowadzone nietrafne badania.</p>
<p>… i tam gdzie jest bezkarny</p>
<p>A u nas? Na tydzień przed drugą turą zeszłorocznych wyborów prezydenckich TVN poinformował za GfK Polonia, że Tusk wygrywa z Kaczyńskim różnicą 24 procent – 62 do 38. W wyborach wygrał Kaczyński, zdobywając ponad 54 proc. przy niespełna 46 proc. Tuska. Oznacza to, że GfK Polonia pomyliła się o… 32 punkty procentowe.</p>
<p>Nikt w GfK Polonia nie popełnił – nawet pozorowanego – samobójstwa. Nie podali się do dymisji szefowie firmy, a badacze zainkasowali pieniądze. Żaden z nich nie trafił za kratki ani nawet na ławę oskarżonych. Bo o ile oszustwa sędziów piłkarskich czy sportowych działaczy nie są już bezkarne, o tyle tych, którzy z premedytacją niszczą wywalczoną w latach 80. przez Solidarność demokrację, nie spotyka u nas nawet ostracyzm.</p>
<p>Elżbieta Gorajewska, rzecznik odpowiedzialności dyscyplinarnej w branżowej Organizacji Firm Badania Opinii i Rynku (OFBOR) robiła wrażenie zaskoczonej, gdy spytaliśmy ją o odpowiedzialność firmy GfK. – To nie jest wina firmy. Ludzie kłamią ankieterom – wyjaśniła rozbrajająco. Dodała, że za czasów jej rzecznikowania nie było ani jednej sprawy dyscyplinarnej dotyczącej sondażu politycznego. Maciej Siejewicz z firmy GfK powiedział nam, że w jego firmie nie przeprowadzono żadnych procedur sprawdzających przyczyny gigantycznego błędu. – Ale zmieniliśmy metodologię badań – dodał.</p>
<p>Polskie sondażownie czują się bezkarne. Jeśli dziennikarz napisze nieprawdę, można pozwać go do sądu. Ale socjolog, który „pomyli się” o 32 proc., zawsze może się czymś wytłumaczyć. Mówi, że ankietowani go okłamali. Albo jakaś ich część, o określonych poglądach, nie chciała z nim rozmawiać. A inni w ciągu tygodnia zmienili zdanie. Socjologowi nie da się udowodnić, że skłamał. Bo kogo powołać na świadków? „Próbę” tysiąca anonimowych respondentów z całego kraju?</p>
<p>Fałszerstwa sondaży wyglądają więc na zbrodnię doskonałą. Ale także najdoskonalszy zbrodniarz, nawet jeśli nie zostawi dowodów, to nie ma szans zatrzeć wszystkich poszlak. Poszliśmy ich tropem. Rozmawialiśmy z dziesiątkami osób z tego środowiska. Zbadaliśmy życiorysy tych, którzy rządzą „piątą władzą”.</p>
<p>Kampania reżyserowana przez sondażownie</p>
<p>„Nie załamuj się… Może i przegrałeś wybory… Ale nadal jesteś liderem sondaży!” – taki komiks robił w zeszłym roku furorę w internecie. Kampanie prezydencka i parlamentarna obfitowały w dziwne wydarzenia, których słynny sondaż GfK był tylko ukoronowaniem. Wiele wskazuje, że w czasie jej trwania sztucznie wylansowani przez ośrodki zostali aż dwaj z głównych pretendentów: Tusk i Cimoszewicz.</p>
<p>26 czerwca 2005. Włodzimierz Cimoszewicz kilka tygodni wcześniej ogłosił, że nie będzie startować w wyborach prezydenckich. Mimo to firma Pentor ogłasza wyniki sondażu, według którego… kandydat lewicy cieszy się 22-procentowym poparciem. Dwa dni później Cimoszewicz ogłasza: przekonały go „liczne głosy rodaków”. Choć jest człowiekiem skromnym i niepchającym się na stanowiska, to jednak wystartuje.</p>
<p>9 sierpnia 2005. GfK Polonia ogłasza wynik badania, z którego wynika, że nagle mocno skoczyło w górę poparcie Donalda Tuska, który w ciągu trzech tygodni awansować miał z piątego na pierwsze miejsce w sondażu. W lipcu popierało go 8 proc. Polaków i socjologowie nie dawali mu szans na wejście do drugiej tury. Teraz ma mieć aż 24 proc.</p>
<p>15 września 2005. Po wycofaniu się Cimoszewicza PBS ogłasza zrobiony dla „Gazety Wyborczej” sondaż, z którego wynika, że Tusk jest już bliski zwycięstwa w pierwszej turze. Ma mieć poparcie 49 proc. wyborców. Lech Kaczyński nie ma nawet połowy tego – popiera go 22 proc. Z badań PBS ma wynikać, że po wycofaniu się Cimoszewicza może on zyskać całe… 2 proc. Jeszcze dalej idzie „Rzeczpospolita”, która ogłasza, że lidera PO popiera 51 proc.</p>
<p>Jeśli wierzyć PBS-owi, Tusk pozyskiwał wyborców w szaleńczym wręcz tempie – w połowie lipca popierało go zaledwie 8 proc., w połowie września – blisko połowa.</p>
<p>W jakich ośrodkach Tusk i Cimoszewicz uzyskali zaskakująco wysokie poparcie? Tusk znakomite wyniki miał w PBS. Prezesem PBS jest Krzysztof Koczurowski. Był on jednym z założycieli Kongresu Liberalno-Demokratycznego, którego działacze – z Tuskiem na czele – rządzą obecnie PO. Zasiadał w zarządzie tej partii, w 1991 r. był jedną z trzech osób, które kierowały kampanią wyborczą KLD.</p>
<p>Z kolei Cimoszewicz sensacyjny wynik uzyskał w kojarzonym z SLD Pentorze. Kto rządzi Pentorem? O tym w dalszej części tekstu.</p>
<p>Jakie skutki może mieć zawyżenie wyniku jednego z kandydatów? W momencie gdy wyborcy nie mają jeszcze sprecyzowanych poglądów, na kogo głosować – olbrzymie. Ludzie wybierają spośród tych, którzy się liczą, a tych wyznacza sondaż. Wybierając, wolą być po stronie zwycięzców. Wielkie znaczenie ma dla nich wybór „zwykłych ludzi”, takich jako oni, który pokazywać powinien sondaż. – Wpływ sondaży na politykę jest ewidentny. Zasada jest taka, że jeśli wygrywasz w sondażach i masz aferę u przeciwnika, to powinieneś wygrać – mówi Jacek Chołoniewski z firmy Estymator, współtworzącej Polską Grupę Badawczą, która najtrafniej przewidziała wynik wyborów z zeszłego roku.</p>
<p>Ubocznym skutkiem tego jest wzrost poczucia bezkarności nieuczciwych badaczy. Bo w przypadku mocno nagłośnionego sondażu często się zdarza, że wyniki sfałszowanego badania potwierdzają, choćby częściowo, wyniki innych ośrodków. Bo pierwszy sondaż zdążył już uruchomić lawinę.</p>
<p>Amerykański psycholog społeczny Robert Cialdini przywołuje w swej książce „Wywieranie wpływu na ludzi” szokującą historię sekty Świątynia Ludu w Jonestown w Gujanie. Jak dowodzi Cialdini, jej 910 członków popełniło samobójstwo m.in. dlatego, że uznawali „społeczny dowód słuszności” – widzieli popełniających samobójstwo współwyznawców.</p>
<p>Według Cialdiniego techniki używane przy werbowaniu ludzi do sekty i zmuszaniu ich do posłuszeństwa często nie różnią się od tych, jakie stosują spece od marketingu. Szefom ośrodków badania opinii publicznej idzie o tyle łatwiej, że nie wymagają od wyborców samobójstwa, a tylko oddania głosu na odpowiednią partię polityczną. A może inaczej: samobójcze skutki zagłosowania na partię np. związaną z oligarchią postkomunistyczną są rozłożone w czasie.</p>
<p>Taśmy prawdy i sondażowa ściema</p>
<p>Przykład nieco świeższy. Po emisji taśm Beger Fakty TVN podały, że na PO głosować chce 34,2 proc. wyborców, a na PiS zaledwie 19,2. Jeszcze bardziej zaszalał Pentor, według którego PO wygrywało z PiS 34 do 18,1. – W rzeczywistości notowania PiS spadły o około 2–3 procent – mówi Jacek Chołoniewski z Polskiej Grupy Badawczej, która najtrafniej przewidziała wynik zeszłorocznych wyborów.</p>
<p>W sześć tygodni po sondażach pokazujących około 16-procentową przewagę PiS w prawdziwych wyborach samorządowych padł remis – PO wygrała wprawdzie o 2 proc. w wyborach do sejmików, ale znacznie wyżej przegrała z PiS w powiatach i gminach.</p>
<p>Kto zorganizował dziwny sondaż dla Faktów, pokazujący gwałtowny spadek notowań PiS? Firma SMG/KRC. Była to nie lada niespodzianka, bo ta licząca się na rynku badań marketingowych firma powróciła do badań preferencji politycznych po kilku latach przerwy.</p>
<p>Kim są szefowie SMG/KRC? Prezes tej firmy Krzysztof Borys Kruszewski to syn prof. Krzysztofa Kruszewskiego, słynnego sekretarza Komitetu Warszawskiego PZPR, organizatora bojówek, które w 1979 r. katowały uczestników spotkań opozycyjnego Towarzystwa Kursów Naukowych, nazywanego latającym uniwersytetem. W latach 1980–1981 Kruszewski-senior był ministrem oświaty.</p>
<p>Krzysztof Borys Kruszewski podkreśla, że nigdy nie podzielał poglądów ojca. Jego firma została założona w 1989 r. przez grupę młodych absolwentów socjologii i kojarzona była z nowym, „solidarnościowym” rządem. Badania robiła głównie na zlecenie otoczenia premiera Mazowieckiego, ministra Balcerowicza oraz Jeffreya Sachsa, a także zlecane przez Amerykanów. Jak powiedział nam Kruszewski-junior, Amerykanie uważali, że ośrodki, które działały w PRL, są mało wiarygodne. Szukali kogoś nowego i tak trafili do SMG/KRC.</p>
<p>Pułkownik Kwiatkowski i towarzysz Mauzer</p>
<p>Kim są ci, którzy odpowiadają za stan polskiej socjometrii? Aby się tego dowiedzieć, cofnijmy się o 20 lat, do tajemniczej postaci pułkownika Kwiatkowskiego. Nie tego z komedii Kazimierza Kutza. O ile filmowy Kwiatkowski podawał się za oficera UB, to twórca powołanego w stanie wojennym CBOS płk Stanisław Kwiatkowski (dziś znacznie bardziej znany jest jego syn – były prezes TVP Robert Kwiatkowski) usytuowany był w hierarchii władzy PRL znacznie wyżej.</p>
<p>Urodzony w 1939 r. guru polskiej socjometrii od 1973 r. był doradcą ministra obrony Wojciecha Jaruzelskiego. Pozostał nim także, gdy Jaruzelski został premierem. Doradca Jaruzelskiego miał za sobą publikacje wychwalające szybki rozwój Związku Radzieckiego, wygrywającego gdy chodzi o ekonomiczny rozwój ze Stanami Zjednoczonymi.</p>
<p>Stan wojenny stał się okazją do tego, by Kwiatkowski mógł kontynuować swój zawodowy rozwój w nowej instytucji.</p>
<p>W pierwszym numerze „Biuletynu CBOS” (1/85) Kwiatkowski tak opisywał początki tego ośrodka: „Z zamiarem powołania takiej instytucji noszono się już od dawna. Stało się to jednak właśnie w czasie trwania stanu wojennego, co w połączeniu z faktem, że uchwałę w tej sprawie podpisał prezes Rady Ministrów generał armii Wojciech Jaruzelski, ma swoją wymowę. Z urzędu opiekę nad „noworodkiem” sprawują od początku szef Urzędu Rady Ministrów i przewodniczący Komitetu Społeczno-Politycznego Rady Ministrów”.</p>
<p>Odnotowywał, że centrum „ma obowiązek pośredniczyć – jak się zwykło mówić – między władzą a społeczeństwem”. Stwierdzał też, że „działalność Centrum ma być w swoich założeniach usługowo-użytkowa w stosunku do potrzeb rządu”.</p>
<p>Jakie poglądy reprezentował pułkownik? W wydanej w 2003 r. książce „Szkicownik z CBOS-u” Kwiatkowski przedrukowuje swój artykuł z pisma „Tu i teraz” z 2 marca 1982 r. Ale ze skrótami. Pułkownik pomija pewien niewygodny dziś fragment, w którym – dziesięć tygodni po pacyfikacji kopalni Wujek – wyrażał swą aprobatę dla pomysłu walki z opozycją przy użyciu broni palnej: „Zgadzam się w ocenie co do konieczności przeciwdziałania kontrrewolucji. Nigdy zresztą nie było wątpliwości w sytuacjach skrajnych, gdy przeciwnik sięgnął po władzę i gdy zorganizowaną opozycję przełamywano przy pomocy wszystkich środków, którymi dysponuje socjalistyczne państwo. Zawsze, kiedy wymiana zdań przechodziła w wymianę strzałów, &gt;&gt;głos zabierał towarzysz Mauzer&lt;&lt;”.</p>
<p>Główna myśl Kwiatkowskiego była jednak inna: oprócz robienia użytku z towarzysza Mauzera z opozycją trzeba walczyć także intelektualnie. Pułkownik postulował, by opozycję „pozbawiać bazy społecznej”, zaś opozycjonistów „dyskwalifikować politycznie, obnażać ukryte intencje, rozbijać logicznie. Tak przecież rozprawił się Lenin z empiriokrytykami”.</p>
<p>Zarówno współpracownicy, jak i przeciwnicy podkreślają, że Kwiatkowski wyróżnia się nieprzeciętną inteligencją. Zbigniew Maj, dziś pracujący w OBOP, mówi wprost: – Pracowałem w dziewięciu firmach w tej branży i powiem panu, że prezes Kwiatkowski był z moich szefów najbardziej światłą osobą.</p>
<p>Sondaże pieczone w mundurkach</p>
<p>W czasach telewizyjnych spikerów w mundurach także stworzony przez Kwiatkowskiego w 1982 r. CBOS współtworzyli dobrani przez niego wojskowi. Kwiatkowski zabrał ze sobą z gabinetu ministra obrony Halinę Hałajkiewicz, którą wspomina jako „pierwszego pracownika z legitymacją CBOS”. To Hałajkiewicz redagowała „Biuletyn CBOS”. Zajmowała się też pisaniem raportów z badań.</p>
<p>Na wojsku Kwiatkowski oparł też jego lokalne struktury, o czym pisze w „Szkicowniku”: „Wpadłem na pomysł, że najszybciej i sprawniej będzie, jeśli koordynatorami wojewódzkimi zostaną, przynajmniej doraźnie, oficerowie z Wojskowych Poradni Psychologicznych”. Zbigniew Maj wspomina: – Na początku koordynatorzy to byli pracownicy wojska. Oni wynajmowali ankieterów i dostarczali nam wyniki. Nie zawsze byli to fachowcy wysokiej klasy. Ci, co ewidentnie się nie nadawali, później odeszli.</p>
<p>Jak Kwiatkowskiego traktowała władza? On sam pisał w „Polityce” (4.04.1987): „Kiedyś, w początkach działalności Centrum Badania Opinii Społecznej zdarzało się, że pytano mnie o sprawy, które jedno z ministerstw nazywa wewnętrznymi. Mylono mój mundur z innym mundurem, a badania opinii, z innego rodzaju służbą państwową”.</p>
<p>Młodzież, partia, Pentor</p>
<p>Kwiatkowski zadowolony był z efektów swej pracy. W 1985 r. meldował: „Jak sądzę, mogę liczyć, że Obywatel Generał uzna zadanie za wykonane”. Z notatek umieszczonych w „Szkicowniku”: „Kończę rok 1985 w przekonaniu, że wywiązałem się z zadania, jakie otrzymałem w okresie stanu wojennego”. Proponuje, że w tej sytuacji może podać się do dymisji. Kwiatkowski znalazł godnego następcę: „Nadmieniłem, że nareszcie znalazłem odpowiedniego zastępcę ds. badań: dr Eugeniusz Śmiłowski «może kandydować na następcę dyrektora»” – odnotował.</p>
<p>Śmiłowski na uznanie zasłużył zapewne jako publicysta związanego z ZSMP pisma „Pokolenia”, w którym opublikował artykuł „Młodzież–partia–społeczeństwo”, czyli relację z konferencji „naukowej” zorganizowanej w Pokrzywnej przez „Komitet Wojewódzki PZPR w Opolu przy współpracy Instytutu Podstawowych Problemów Marksizmu-Leninizmu przy KC PZPR” („Pokolenia” 6/83).</p>
<p>Obecnie Śmiłowski jest prezesem Pentora. Przypomnijmy: ośrodka, który opublikował sensacyjny sondaż z Cimoszewiczem jako liderem.</p>
<p>Jaruzelski jak zawsze najlepszy</p>
<p>Także inni byli współpracownicy Kwiatkowskiego odgrywają dziś w ośrodkach badania ogromną rolę. Elżbieta Lenczewska-Gryma jest dziś Liderem Sektora Badań Medialnych w OBOP. W biuletynach CBOS pisała o nastrojach wśród nauczycieli, podkreślając ich poparcie dla władzy: „Spośród instytucji i grup funkcjonujących w życiu publicznym nauczyciele skłonni byli obdarzyć największym zaufaniem Sejm, wojsko, rząd i Radę Państwa (3/4 badanych), następnie związki zawodowe, PRON i PZPR (2/3 badanych), nieco rzadziej Kościół i milicję (w obu przypadkach po 57%) i najrzadziej opozycję polityczną (co 10 badany)” (Biuletyn CBOS 7/86, test pisany razem z Elżbietą Kościesza-Jaworską).</p>
<p>Obecny kolega Lenczewskiej z OBOP Zbigniew Maj poddawał szczegółowej analizie sondaż sformułowany tak: „W wyborach do rad narodowych wzięło udział 75 proc. obywateli. To dużo czy mało?”. Dalej padało pytanie, komu to zawdzięczamy oraz kto zyskał na takiej frekwencji. I padały odpowiedzi – wśród nich „władza” oraz „partia”.</p>
<p>Elżbietę Gorajewską, rzecznik odpowiedzialności zawodowej w OFBOR (wcześniej była jej prezesem), cytowaliśmy na początku tekstu. Jej postawa przestaje dziwić, gdy przeczytamy jej artykuły z lat 80. W jednym z biuletynów obecna szefowa AGB Nielsen Media Research dowodziła, jak popularny w społeczeństwie jest generał Jaruzelski: „Respondenci wybierając z listy zawierającej nazwiska zarówno działaczy państwowych i partyjnych, jak i ludzi związanych z Kościołem, działaczy b. „Solidarności” – tych ludzi, którzy darzą sympatią, najczęściej wskazują na gen. W. Jaruzelskiego – 71,7% i kardynała Glempa – 68,7%”. Z badań wynikało, że zdaniem Polaków Jaruzelski przyczynił się do „zachowania suwerenności Polski” (miało tak twierdzić 72 proc.) oraz „zapobieżenia wojnie bratobójczej” (aż 83,1 proc.). Gorajewska konkludowała: „Niekwestionowane są więc dwa osiągnięcia rządu generała Jaruzelskiego: zaopatrzenie rynku i spokój społeczny” (1–2/86).</p>
<p>W innym numerze (3/85) opublikowała tekst „System społeczno-polityczny kraju w ocenie młodzieży szkolnej”. Pisała w nim: „Rejestrujemy natomiast spadek krytycyzmu badanych w ocenie 40-letniego dorobku ustroju socjalistycznego w Polsce. (…) Zauważamy również stosunkowo wysokie – zwłaszcza w 1985 r. – na tle innych instytucji i ugrupowań, oceny działalności wojska. Towarzyszy temu brak akceptacji dla działalności nieoficjalnych struktur politycznych – opozycji politycznej oraz spadek ocen pozytywnych Kościoła w stosunku do ocen z 1983 r.”.</p>
<p>Beata Jaworska od 17 października jest dyrektorem badań jakościowych w IPSOS. Wcześniej pracowała w Pentorze. Ostatnio przez dwie kadencje zasiadała z nadania SLD w zarządzie Polskiego Radia. W biuletynie opisywała badania „Młodzi o polityce”, z których wynikało, że oceniają oni korzystniej milicję niż opozycję polityczną. Jeszcze lepsze notowania miały wojsko i PZPR („Biuletyn CBOS” 3/87, tekst pisany razem z Elżbietą Gorajewską).</p>
<p>Pluralizm związkowy niekoniecznie</p>
<p>U pułkownika Kwiatkowskiego pracował cały obecny zarząd Pentora – znany nam już Eugeniusz Śmiłowski, Jerzy Głuszyński, i Piotr Kwiatkowski. Głuszyński to były członek Komisji Ideologicznej KC PZPR. W latach 1973–1980 był działaczem SZSP, w którym m.in. przewodniczył Komisji Nauki (dziś byli członkowie tej organizacji tworzą Stowarzyszenie Ordynacka). W PZPR działał od 1978 r. W latach 1984–1986 był członkiem Prezydium Komisji ds. Młodzieży Sportu i Turystyki KW PZPR w Poznaniu. Do wspomnianej Komisji Ideologicznej KC trafił w 1986 r. Działał też w Związku Młodzieży Wiejskiej (ZMW). W latach 1987–1988 był przewodniczącym zarządu krajowego tej organizacji. W wywiadzie dla „Trybuny Ludu” (93/88) Głuszyński mówił: „Jesteśmy dziś jedyną organizacją o charakterze politycznym, powstałą w gorącym okresie posierpniowym, która nie została zawieszona podczas stanu wojennego i która, oczywiście zmieniając się po drodze, dobrze, jak sądzę, wpisana jest w obecny czas dokonujących się zmian”. Dodawał, że „sens istnienia związku leży w jego charakterze ideowo wychowawczym i w sferze wychowania musimy przede wszystkim osiągać rezultaty”.</p>
<p>W biuletynach są też teksty Małgorzaty Czarzasty – żony Włodzimierza Czarzastego i udziałowca Muzy SA.</p>
<p>W rozmowie z nami żaden z prominentnych dziś w branży byłych pracowników CBOS nie przyznał się do manipulowania sondażami. Elżbieta Lenczewska-Gryma pytana o to, jak wspomina czasy CBOS, odpowiedziała: – Cudownie. To była właściwie pierwsza w PRL możliwość robienia badań nastrojów społecznych.</p>
<p>– Pan chyba dzwoni do nieodpowiedniej osoby, żeby pytać o manipulacje. Ja byłem w CBOS głównym specjalistą – stwierdził Zbigniew Maj. – Żadnych manipulacji nie było, chociaż nie wszystko było publikowane. Były raporty, które otrzymywało tylko kilka osób w państwie, trzymane w szafie pancernej.</p>
<p>Paweł Chełstowski, w latach 80. pracownik CBOS, jest dziś dyrektorem w PBS: – Byłem w CBOS szeregowym pracownikiem. Nikt nie usiłował wpływać na moje badania.</p>
<p>Jerzy Głuszyński, Pentor: – To była rzetelna robota badawcza, bez nacisków. Że nie wszystkie publikowano, to oddzielna sprawa.</p>
<p>Na to, jak było w praktyce, wskazują jednak zalecenia KC PZPR. 12 lutego 1985 r. Sekretariat KC ustanowił „zasady informowania o wynikach opinii społecznej”. Pod instrukcją podpisało się dwóch członków Biura Politycznego. Według niej uzgadnianiu z odpowiednimi sekretarzami KC w trybie roboczym podlegały „badania dotyczące organizacji i instancji partyjnych” oraz „informowanie o wynikach badań opinii o PZPR”, a także „publikowanie wyników badań prognostycznych w odniesieniu do kierunku rozwoju systemu politycznego w kraju”.</p>
<p>Niektóre ówczesne wypowiedzi Kwiatkowskiego budzą śmiech. Gdyby wierzyć pułkownikowi, to Polacy bez nadmiernej niechęci odnosili się do… podwyżek. Jak pisał pułkownik w „Polityce” (13.07.1985), 57,5 proc. badanych uznało podwyżkę za nieuniknioną, zaś 41 proc. za konieczną.</p>
<p>CBOS pod wodzą Kwiatkowskiego dotrwał do 1990 r. W 1989 r. centrum zorganizowało osławione badania na zlecenie OPZZ. Wynikało z nich, że Polakom raczej wystarczy jeden związek zawodowy. Kwiatkowski referował na łamach „Res Publiki”: „W kwestii pluralizmu związkowego opinie są biegunowo podzielone. Gdyby zrobić ogólnopolskie referendum, przeważałyby o parę procent głosy opowiadających się za jednym związkiem w przedsiębiorstwie. Aż co czwarty Polak nie miałby zdania w tej sprawie”.</p>
<p>Od towarzysza Mauzera do GfK Polonia</p>
<p>W 1990 r. Kwiatkowski odszedł z CBOS. Jego miejsce zajęła prof. Lena Kolarska-Bobińska. Ale nie był to koniec kariery pułkownika. „Największe, niezależne, prywatne ośrodki badania w Polsce po 1989 roku tworzyli (od podstaw!) specjaliści z CBOS. Przykładem GfK Polonia i Pentor” – napisze w swojej książce.</p>
<p>Sam pułkownik zaczął tworzyć w 1990 r. firmę GfK Polonia, której dyrektorem był do 1995 r. Dziś mało kto pamięta, że to kolejne dziecko Kwiatkowskiego. Dlaczego? Przez wiele lat GfK nie pojawiała się zbyt często w mediach, bo nie prowadziła sondaży politycznych, a tylko badania marketingowe. Dopiero w ostatnich latach zajęła się polityką, co w branży zostało odebrane jako niespodzianka.</p>
<p>Z jakich ludzi Kwiatkowski stworzył GfK? Odpowiedź znajdujemy na łamach pisma „Brief” (47/2003), w tekście o Elżbiecie Gorajewskiej. „Brief” pisze o niej: „W 1990 r. opuściła firmę. Powód? Z CBOS-u odszedł jego szef, prof. Stanisław Kwiatkowski, który miał stworzyć polski oddział niemieckiego instytutu badawczego GfK. Prof. Kwiatkowski zdołał przekonać część pracowników CBOS-u, aby rozpoczęli pracę w nowej firmie. Wśród tych osób była Elżbieta Gorajewska, która miała zająć się badaniami mediowymi. Ostatecznie, została kierownikiem działu mediów i reklamy firmy GfK Polonia”. W GfK pracowała do 1996 r.</p>
<p>Najwięcej plotek w środowisku budzi osoba Marka Markiewicza, dyrektora w GfK Polonia. Markiewicz wyróżnia się tym, że nie jest socjologiem i przed objęciem kierowniczego stanowiska w firmie mało kojarzył się z badaniami. Jest absolwentem Szkoły Głównej Handlowej, a w latach 1980–1990 był doradcą ministra kultury ds. organizacji i zarządzania. Odgrywa też wielką rolę w lobby badaczy – jest członkiem zarządu OFBOR.</p>
<p>Antykomuniści zawsze słabi w sondażach</p>
<p>Polityczne sondaże po 1989 r. to wielka seria wpadek. Ośrodki zgodnie prorokowały, że do drugiej tury w pierwszych wyborach prezydenckich przejdzie Tadeusz Mazowiecki, a nie Stan Tymiński. Według OBOP wyniki miały wynosić odpowiednio: Wałęsa 38 proc., Mazowiecki 23 proc., Tymiński 17 proc. Miesiąc wcześniej – 17 października – prowadzić miał Mazowiecki z wynikiem 29 proc. przed Wałęsą – 24 proc.</p>
<p>Podobnie bywało w wyborach parlamentarnych. W 1993 r. przewidywał, że wybory miała wygrać Unia Demokratyczna z poparciem 17,6 proc. Dostała 5 procent mniej. – Przyjmijmy, że sondaże zwiększyły poparcie UD o 5 procent. Oznaczało to awans z partii przeciętnej na liczącą się najbardziej – mówi Petroff.</p>
<p>Na wyliczanie przykładów nie starczyłoby tu miejsca, ale reguła jest jedna – w sondażach niemal zawsze pokrzywdzone są partie prawicowe, w szczególności opowiadające się za dekomunizacją, lustracją czy walką z układami. Aż do dziś. Czy to oznacza, że sondażownie kłamią?</p>
<p>Pomożecie? Trudno powiedzieć</p>
<p>– Gierek zmartwychwstał i chce wrócić do władzy. Jeden z ośrodków badania opinii rozpisuje sondaż z pytaniem: „Pomożecie?”. Jako że od lat 70. realia się zmieniły, respondenci mają aż trzy możliwości odpowiedzi na pytanie: „Tak, oczywiście”, „Raczej tak” oraz „Trudno powiedzieć” – ten dowcip usłyszeliśmy od jednego z socjologów.</p>
<p>Anegdota pokazuje tylko jedną z metod manipulowania sondażami – wpływania na respondenta poprzez treść pytań lub podanych do wyboru odpowiedzi. Wielu z badaczy podkreśla, że metody manipulacji wcale nie muszą być prymitywne. – Polscy badacze są fachowi, gdy chodzi o warsztat, jeśli porównamy ich ze specjalistami z innych krajów – mówi jedna z ważniejszych osób z branży. – I właśnie dlatego wiedzą znakomicie, jak manipulować badaniami. – Fałszerstwa? Nie spotkałem się – śmieje się inny socjolog. – Dobry fachowiec potrafi uzyskać odpowiedni wynik bez wulgarnych fałszerstw.</p>
<p>Nasi rozmówcy opisali nam wiele takich metod. Oto niektóre z nich.</p>
<p>Pytania o politykę trafiają z reguły do tzw. omnibusa, czyli listy kilkudziesięciu pytań, z którymi ankieter przychodzi do badanego. Jeśli pyta o poparcie dla rządu, wynik można łatwo zmienić, umieszczając przed wspomnianym pytaniem inne, które ukierunkują respondenta. Jeśli wcześniej przeczyta on pytania o bezrobocie, patologie, emigrację zarobkową itp., to prędzej zdecyduje się negatywnie ocenić rząd. Jeśli przeczyta o wzroście gospodarczym, udanym pozyskaniu środków z Unii Europejskiej albo sukcesach w polityce zagranicznej, to częściej zaznaczy pozytywną ocenę.</p>
<p>W szczególności w końcówce kampanii wyborczej odgrywają u nas wielką rolę badania telefoniczne – robione na szybko, z dnia na dzień. Według kodeksu międzynarodowego stowarzyszenia ESOMAR, którego przestrzeganiem chwalą się polskie sondażownie, nie powinno się przeprowadzać badań telefonicznych tam, gdzie mniej niż 85 proc. obywateli ma telefony. Tymczasem u nas telefony stacjonarne – których dotyczą badania – ma zaledwie 73 proc. obywateli. Oznacza to też, że mieszkańcy wsi i ludzie starsi są w sondażach niedowartościowani – czyli partie mające wśród nich poparcie wypadną w sondażu słabiej.</p>
<p>W przypadku badań telefonicznych znaczenie może mieć też godzina, o której badacze zadzwonią do respondentów. Inne wyniki osiągną, gdy dzwonić będą w weekend, a inne w ciągu tygodnia. Inne wieczorem, a inne rano.</p>
<p>Podobnie bywa podczas chodzenia po mieszkaniach. Inne wyniki uzyskamy, ankietując mieszkańców bogatej, a inne biednej dzielnicy. Ankieter odwiedzający słynną „Zatokę Czerwonych Świń” w Warszawie z pewnością zawyży wynik postkomunistów.</p>
<p>Pytania o politykę umieszczane są zazwyczaj pod koniec omnibusa, bo badani odpowiadają na nie niechętnie. W efekcie np. połowa z nich jest zmęczona i na nie nie odpowiada. Badania reklamowane jako przeprowadzane na tysiącu respondentów są więc realnie przeprowadzane zaledwie na pięciuset.</p>
<p>Najbardziej znaną, ale i łatwą do wykrycia metodą jest tendencyjne zadawanie pytań. Pytając „Czy jesteś za obniżeniem podatków, które ma się przyczynić do zmniejszenia bezrobocia?” uzyskamy inną odpowiedź, niż gdy spytamy „Czy jesteś za obniżeniem podatków połączonym z obniżeniem zasiłków dla bezrobotnych i przywilejów socjalnych?”.</p>
<p>Badania przeprowadzane przez chcących dorobić studentów często w ogóle są fikcją. Nasz redakcyjny kolega Filip Rdesiński, absolwent socjologii, tak wspomina studenckie praktyki w Poznaniu: Kiedy byłem na studiach, chyba w 2002 roku, gmina Tarnowo Podgórne wraz z moim instytutem prowadziła badania na temat jakości zarządzania tą gminą. Większość ankiet studenci wypełniali sami na kolanie w akademiku. Potem widziałem, jak obecny poseł PO Waldy Dzikowski, były wójt tej gminy, ogłaszał w telewizji jej wielki sukces. Przed badaniami oraz po zorganizowano poczęstunek. Badacze dostali m.in. kiełbaski i beczkę piwa.</p>
<p>Metody kontroli uczciwości ankieterów są mało skuteczne. Niemal każdy student spotkał się z propozycją kolegi co do badań marketingowych: „podam twój numer, jakby co, to potwierdź, że wypełniałeś”.</p>
<p>Autorytety jako część systemu</p>
<p>Wielką rolę w utrzymywaniu obecnego skompromitowanego systemu odgrywają medialne autorytety socjologiczne. Tak się dziwnie składa, że z reguły stają one murem po stronie sondażowni. Nazwiska komentatorów zapraszanych do ogólnopolskich mediów można wymienić na palcach dwóch rąk: Ireneusz Krzemiński, Lena Kolarska-Bobińska, Andrzej Rychard, Radosław Markowski, Edmund Wnuk-Lipiński, Jacek Raciborski, Tomasz Żukowski.</p>
<p>Tak się też składa, że poglądy wszystkich tych osób, z wyjątkiem może Żukowskiego, mieszczą się pomiędzy SLD (publicysta pezetpeerowskich „Nowych Dróg” Raciborski) a Platformą (były działacz KLD Krzemiński).</p>
<p>Ważniejsze jest jednak co innego: wszyscy, łącznie z Żukowskim, wywodzą się z socjologicznego „środowiska” i nie zrobią koledze krzywdy oskarżając go o nierzetelność.</p>
<p>W kryzysowych sytuacjach, jak ta po zeszłorocznych wyborach, w mediach ukazują się wywiady z autorytetami naukowymi, które także bronią wiarygodności badań. Takie stanowisko zajmowali również cieszący się powszechnym autorytetem profesorowie Mirosława Grabowska czy Antoni Sułek. Ale nasi rozmówcy zwracają uwagę na fakt, że Sułek jest jednocześnie… konsultantem OBOP. – Kiedy słyszę wypowiedzi niektórych profesorów broniących skompromitowanych ośrodków badania opinii, a jednocześnie wiem, że są oni zatrudnieni na etatach w którymś z nich, zastawiam się w naturalny sposób, w jakiej roli występuje ów profesor – autorytetu naukowego czy lobbysty tej branży – mówi dr Włodzimierz Petroff.</p>
<p>Sondażu nie ma bez mediów</p>
<p>Uzdrowienie rynku blokuje jeszcze jeden bardzo istotny mechanizm. W ubiegłorocznych wyborach wyniki najbardziej zbliżone do prawdziwych uzyskało po raz kolejny (co zostało potwierdzone w analizie przygotowanej przez Centrum im. Smitha) konsorcjum Polska Grupa Badawcza. Mimo to sondaże PGB są zdecydowanie słabiej nagłaśniane przez media niż badania firm skompromitowanych. Branża stara się dyskredytować prowadzone przez PGB badania w miejscach publicznych (tzw. metoda „on street”), mimo że dają one lepsze efekty od pozostałych. Ale w praktyce liczą się właśnie te sondaże, które istnieją w mediach. A większość głównych mediów stoi po stronie tych, którzy nie podzielają poglądów PiS o potrzebie rozbijania „układu”.</p>
<p>Poszczególne redakcje blisko współpracują z reguły z wybranym ośrodkiem. Geografia rozkłada się tu następująco: PBS współpracuje blisko z „Gazetą Wyborczą” i TVN. „Rzeczpospolita” korzysta z badań GfK. „Dziennik” i „Fakt” oraz TVP korzystają z badań OBOP. „Życie Warszawy” blisko współpracuje z Pentorem. Zaś badania PGB często bywają dyskryminowane (na przykład wiedzą o nich internauci Wirtualnej Polski, rzadziej Interii.pl, aż po całkowitą cenzurę na Onet.pl). Jak wspomina jeden z konsultantów PGB, gdy we władzach Polskiego Radia zasiadała wspomniana wychowanka Kwiatkowskiego Beata Jaworska, zakazywała zapraszania do studia Marcina Palade, współkierującego do niedawna PGB, i prezentowania wyników firmy. Ale PGB nie funkcjonuje nawet w programach informacyjnych TVP Wildsteina!</p>
<p>Czy z sondażową patologią, niszczącą demokrację, da się coś zrobić? Mamy nadzieję, że powyższy pierwszy w polskiej prasie opis stanu faktycznego może się do tego przyczynić. Pozostaje też mieć nadzieję, że wiedza ta może być przydatna dla prywatnych firm, oczekujących od sondażowni uczciwości. – Kiedy Pentor opublikował badania dotyczące Cimoszewicza, zbulwersowani tym byli marketingowi klienci tego ośrodka. Niektórzy mówili wprost, że skoro ośrodek może robić takie numery przy badaniach politycznych, to może ich oszukać, gdy chodzi o badania rynku dotyczące ich produktów – mówi wpływowa osoba w środowisku badaczy.</p>
<p>Ale z pewnością sprawa nie będzie łatwa. – Najgorsze jest to, że wielu młodych socjologów będących wychowankami starej gwardii nie jest wcale lepszych. Można tu mówić o całych „strukturach zła” – stwierdza Włodzimierz Petroff.</p>
<p>***</p>
<p>16 stycznia 2003 r. w „Gazecie Wyborczej” ukazało się sprostowanie, w którym pułkownik Kwiatkowski bronił rzetelności badań CBOS z lat 80. przed krytykami. Pułkownik napisał: „Właśnie świętowaliśmy 20-lecie powstania Centrum. Okazuje się, że specjaliści z CBOS są dziś na kluczowych stanowiskach w wielu najważniejszych ośrodkach badania opinii i rynku. Wszyscy z dumą mówili o początkach swojej kariery zawodowej i naszym wspólnym dorobku”.</p>
<p>Owo sprostowanie było dla mnie inspiracją do napisania niniejszego tekstu. Muszę uczciwie stwierdzić, że teza pułkownika okazała się prawdziwa w stu procentach.</p>
<p>Tekst ukazał się w Gazecie Polskiej 13 grudnia 2006</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: bialczynski		</title>
		<link>https://bialczynski.pl/wielka-zmiana-w-polityce/19-12-2015-final-sprawy-wojciecha-sumlinskiego-podsumowaniem-odchodzacej-iii-rp/#comment-22788</link>

		<dc:creator><![CDATA[bialczynski]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 21 Dec 2015 18:32:38 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://bialczynski.pl/?page_id=55043#comment-22788</guid>

					<description><![CDATA[Nie chce go Kukiz. Przechodzi do Nowoczesnej
Dodano: 21.12.2015 [19:22]
Nie chce go Kukiz. Przechodzi do Nowoczesnej - niezalezna.pl	
foto: Archiwum
Parlamentarzysta zawiódł zaufanie obywateli, uważamy, iż powinien zrzec się mandatu poselskiego. Przyjęte przez nasz Klub standardy etyczne, których nie spełniał Kobyliński, obowiązują wszystkich posłów - czytamy w oświadczeniu Klubu Poselskiego Kukiz ’15. Na prośbę Prezydium klubu poseł Paweł Kobyliński złożył u marszałka Sejmu rezygnację z członkostwa w klubie Kukiz ’15.  &quot;Fakty&quot; TVN poinformowały, że Kobyliński dołączy do klubu .Nowoczesnej. 

Dlaczego posłowie Pawła Kukiza nie chcą już u siebie Kobylińskiego?

Oświadczenie Klubu Poselskiego Kukiz ’15

Klub Poselski Kukiz ’15 informuje, iż na prośbę Prezydium poseł Paweł Kobyliński złożył u Marszałka Sejmu rezygnację z członkostwa w klubie Kukiz ’15. Powodem decyzji Prezydium były niejasności w oświadczeniu majątkowym posła. Pomimo wielokrotnych próśb, Kobyliński nie przedstawił Klubowi stosownego wyjaśnienia. Poseł, mający ujawniony majątek w wysokości prawie 2 mln zł bez uwzględnienia wartości posiadanych udziałów w spółkach, zadeklarował w oświadczeniu majątkowym ponad 650 tys. dochodu w roku 2014. Kobyliński, mimo imponujących dochodów, pobrał świadczenie z Zakładu Ubezpieczeń Społecznych w wysokości 3 300 zł. Udzielił także tajemniczej pożyczki na kwotę 170 tys. zł oprocentowaną na 1,5%. Pobieranie świadczeń z bankrutującego ZUS-u przy tak wysokich dochodach jest jeszcze bardziej kontrowersyjne z uwagi na fakt popierania przez posła podwyższonego przez Platformę Obywatelską wieku emerytalnego. Z etycznego punktu widzenia stoi to w sprzeczności z przyjętą przez nasz klub Strategią Zmiany dla Polski. Kobyliński przyznał, że negocjuje z liderującą w sondażach Nowoczesną oraz Platformą Obywatelską, zdradzając przy tym niesłychany cynizm. Jako powód tych działań podał postulaty Kukiz ’15, które były przez niego akceptowane przed wyborami parlamentarnymi. Na uwagę zasługuje także fakt, iż poseł nie wykazywał się aktywnością, co zadeklarował w trakcie zaprzysiężenia. W związku z tym, że wybrany oddolnie parlamentarzysta zawiódł zaufanie obywateli, uważamy, iż powinien zrzec się mandatu poselskiego. Przyjęte przez nasz Klub standardy etyczne, których nie spełniał Kobyliński, obowiązują wszystkich posłów i nie będziemy akceptować żadnych wyjątków.

 Po rezygnacji Kobylińskiego klub Kukiz&#039;15 liczy 40 posłów.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Nie chce go Kukiz. Przechodzi do Nowoczesnej<br />
Dodano: 21.12.2015 [19:22]<br />
Nie chce go Kukiz. Przechodzi do Nowoczesnej &#8211; niezalezna.pl<br />
foto: Archiwum<br />
Parlamentarzysta zawiódł zaufanie obywateli, uważamy, iż powinien zrzec się mandatu poselskiego. Przyjęte przez nasz Klub standardy etyczne, których nie spełniał Kobyliński, obowiązują wszystkich posłów &#8211; czytamy w oświadczeniu Klubu Poselskiego Kukiz ’15. Na prośbę Prezydium klubu poseł Paweł Kobyliński złożył u marszałka Sejmu rezygnację z członkostwa w klubie Kukiz ’15.  &#8222;Fakty&#8221; TVN poinformowały, że Kobyliński dołączy do klubu .Nowoczesnej. </p>
<p>Dlaczego posłowie Pawła Kukiza nie chcą już u siebie Kobylińskiego?</p>
<p>Oświadczenie Klubu Poselskiego Kukiz ’15</p>
<p>Klub Poselski Kukiz ’15 informuje, iż na prośbę Prezydium poseł Paweł Kobyliński złożył u Marszałka Sejmu rezygnację z członkostwa w klubie Kukiz ’15. Powodem decyzji Prezydium były niejasności w oświadczeniu majątkowym posła. Pomimo wielokrotnych próśb, Kobyliński nie przedstawił Klubowi stosownego wyjaśnienia. Poseł, mający ujawniony majątek w wysokości prawie 2 mln zł bez uwzględnienia wartości posiadanych udziałów w spółkach, zadeklarował w oświadczeniu majątkowym ponad 650 tys. dochodu w roku 2014. Kobyliński, mimo imponujących dochodów, pobrał świadczenie z Zakładu Ubezpieczeń Społecznych w wysokości 3 300 zł. Udzielił także tajemniczej pożyczki na kwotę 170 tys. zł oprocentowaną na 1,5%. Pobieranie świadczeń z bankrutującego ZUS-u przy tak wysokich dochodach jest jeszcze bardziej kontrowersyjne z uwagi na fakt popierania przez posła podwyższonego przez Platformę Obywatelską wieku emerytalnego. Z etycznego punktu widzenia stoi to w sprzeczności z przyjętą przez nasz klub Strategią Zmiany dla Polski. Kobyliński przyznał, że negocjuje z liderującą w sondażach Nowoczesną oraz Platformą Obywatelską, zdradzając przy tym niesłychany cynizm. Jako powód tych działań podał postulaty Kukiz ’15, które były przez niego akceptowane przed wyborami parlamentarnymi. Na uwagę zasługuje także fakt, iż poseł nie wykazywał się aktywnością, co zadeklarował w trakcie zaprzysiężenia. W związku z tym, że wybrany oddolnie parlamentarzysta zawiódł zaufanie obywateli, uważamy, iż powinien zrzec się mandatu poselskiego. Przyjęte przez nasz Klub standardy etyczne, których nie spełniał Kobyliński, obowiązują wszystkich posłów i nie będziemy akceptować żadnych wyjątków.</p>
<p> Po rezygnacji Kobylińskiego klub Kukiz&#8217;15 liczy 40 posłów.</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: bialczynski		</title>
		<link>https://bialczynski.pl/wielka-zmiana-w-polityce/19-12-2015-final-sprawy-wojciecha-sumlinskiego-podsumowaniem-odchodzacej-iii-rp/#comment-22787</link>

		<dc:creator><![CDATA[bialczynski]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 21 Dec 2015 06:53:50 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://bialczynski.pl/?page_id=55043#comment-22787</guid>

					<description><![CDATA[KOD: w związku z oszczerczymi atakami Pawła Kukiza działania podejmą prawnicy
• Prawnicy KOD mają odpowiedzieć na „oszczercze ataki” „niejakiego Pawła Kukiza”
• Taka informacja pojawiła się na Facebooku KOD
• Wcześniej w radiu ZET Kukiz twierdził, że manifestacje KOD wspierał żydowski bankier
• Kukiz komentował też na swoim Facebooku sobotnie manifestacjie
• Reakcje polityka opisał serwis „Gazety Wyborczej”
• Paweł Kukiz oskarżył jednak dziennik o manipulację
Paweł Kukiz Paweł Kukiz (PAP / Tomasz Gzell
)
Paweł Kukiz wystąpił w programie radia ZET „7 dzień tygodnia”, w którym twierdził, że marsz KOD finansował żydowski bankier. Poseł powoływał się przy tym na artykuł internetowy. „(George) Soros, amerykański bankier żydowskiego pochodzenia, ścigany w wielu krajach listami gończymi za malwersacje i oszustwa finansowe, intensyfikuje swoje antydemokratyczne działania w Polsce. Mocno wspiera program Obywatele dla Demokracji, który ma budżet 150 milionów złotych i jest finansowany z mechanizmu finansowego europejskiego obszaru gospodarczego. Pieniędzmi dysponuje Fundacja Batorego. O dofinansowanie mogą ubiegać się wszystkie liberalno-lewicowe organizacje pozarządowe, walczące z nacjonalizmem, patriotyzmem, ksenofobią i propagujące sprowadzanie do Polski nielegalnych imigrantów” – cytuje serwis internetowy radia ZET.

Demonstracje KOD w Berlinie, Brukseli i Londynie
Dzień wcześniej na swoim koncie na Facebooku Paweł Kukiz zamieścił link do piosenki „Jak ja was kurwy nienawidzę!”, którą zadedykował „obrońcom ‚demokracji&#039;”. Na wideo widać polityków, m.in. Donalda Tuska, Marka Belkę czy Wojciecha Olejniczaka.

Wszystko to opisała „Gazeta Wyborcza”

Popołudniu w niedzielę zareagował na nie sam Komitet Obrony Demokracji. Na Facebooku KOD pojawiła się informacja, że na prawnicy KOD mają w poniedziałek podjąć działania w związku z – jak napisano – „oszczerczymi atakami” Pawła Kukiza.

„Nie możemy pozwolić, żeby politycy obrażali obywateli przez publikowanie kłamstw ani żeby komunikowali się z nami przy użyciu wyzwisk” – napisano na koncie KOD.

Tymczasem głos w sprawie ponownie zabrał w mediach społecznościowych sam Kukiz. Twierdził ona, że „michnikowcy” zmanipulowali jego wypowiedź. Sprecyzował, że chodzi o fragment: „150 milionów mają dorzucić Żydzi”.

„Ja tak nie powiedziałem. Powiedziałem o bankierze żydowskiego pochodzenia – Sorosie” – czytamy w poście na koncie Pawła Kukiza.

Pawel Kukiz
9 wspólnych znajomych
· 19 godz. ·

„Wyborcza” jak zwykle zmanipulowała moją dzisiejszą wypowiedź w Radio Zet twierdząc, że powiedziałem iż- cytuję- „150 milionów mają dorzucic Żydzi” (na finansowanie marszów KOD).
Rozmowe mozna odsłuchac. Michnikowcy jak zwykle manipulują. Ja tak nie powiedziałem. Powiedziałem o bankierze żydowskiego pochodzenia – Sorosie.
Jest okazja, aby przypomnieć moj felieton z „Do Rzeczy”, w ktorym opisuję historię mojej korespondencji z izraelskim przyjacielem. Oto jej fragment:
„(…)… Zobacz więcej
http://wiadomosci.wp.pl/kat,1329,title,KOD-w-zwiazku-z-oszczerczymi-atakami-Pawla-Kukiza-dzialania-podejma-prawnicy,wid,18058049,wiadomosc.html?ticaid=116280]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>KOD: w związku z oszczerczymi atakami Pawła Kukiza działania podejmą prawnicy<br />
• Prawnicy KOD mają odpowiedzieć na „oszczercze ataki” „niejakiego Pawła Kukiza”<br />
• Taka informacja pojawiła się na Facebooku KOD<br />
• Wcześniej w radiu ZET Kukiz twierdził, że manifestacje KOD wspierał żydowski bankier<br />
• Kukiz komentował też na swoim Facebooku sobotnie manifestacjie<br />
• Reakcje polityka opisał serwis „Gazety Wyborczej”<br />
• Paweł Kukiz oskarżył jednak dziennik o manipulację<br />
Paweł Kukiz Paweł Kukiz (PAP / Tomasz Gzell<br />
)<br />
Paweł Kukiz wystąpił w programie radia ZET „7 dzień tygodnia”, w którym twierdził, że marsz KOD finansował żydowski bankier. Poseł powoływał się przy tym na artykuł internetowy. „(George) Soros, amerykański bankier żydowskiego pochodzenia, ścigany w wielu krajach listami gończymi za malwersacje i oszustwa finansowe, intensyfikuje swoje antydemokratyczne działania w Polsce. Mocno wspiera program Obywatele dla Demokracji, który ma budżet 150 milionów złotych i jest finansowany z mechanizmu finansowego europejskiego obszaru gospodarczego. Pieniędzmi dysponuje Fundacja Batorego. O dofinansowanie mogą ubiegać się wszystkie liberalno-lewicowe organizacje pozarządowe, walczące z nacjonalizmem, patriotyzmem, ksenofobią i propagujące sprowadzanie do Polski nielegalnych imigrantów” – cytuje serwis internetowy radia ZET.</p>
<p>Demonstracje KOD w Berlinie, Brukseli i Londynie<br />
Dzień wcześniej na swoim koncie na Facebooku Paweł Kukiz zamieścił link do piosenki „Jak ja was kurwy nienawidzę!”, którą zadedykował „obrońcom ‚demokracji&#8217;”. Na wideo widać polityków, m.in. Donalda Tuska, Marka Belkę czy Wojciecha Olejniczaka.</p>
<p>Wszystko to opisała „Gazeta Wyborcza”</p>
<p>Popołudniu w niedzielę zareagował na nie sam Komitet Obrony Demokracji. Na Facebooku KOD pojawiła się informacja, że na prawnicy KOD mają w poniedziałek podjąć działania w związku z – jak napisano – „oszczerczymi atakami” Pawła Kukiza.</p>
<p>„Nie możemy pozwolić, żeby politycy obrażali obywateli przez publikowanie kłamstw ani żeby komunikowali się z nami przy użyciu wyzwisk” – napisano na koncie KOD.</p>
<p>Tymczasem głos w sprawie ponownie zabrał w mediach społecznościowych sam Kukiz. Twierdził ona, że „michnikowcy” zmanipulowali jego wypowiedź. Sprecyzował, że chodzi o fragment: „150 milionów mają dorzucić Żydzi”.</p>
<p>„Ja tak nie powiedziałem. Powiedziałem o bankierze żydowskiego pochodzenia – Sorosie” – czytamy w poście na koncie Pawła Kukiza.</p>
<p>Pawel Kukiz<br />
9 wspólnych znajomych<br />
· 19 godz. ·</p>
<p>„Wyborcza” jak zwykle zmanipulowała moją dzisiejszą wypowiedź w Radio Zet twierdząc, że powiedziałem iż- cytuję- „150 milionów mają dorzucic Żydzi” (na finansowanie marszów KOD).<br />
Rozmowe mozna odsłuchac. Michnikowcy jak zwykle manipulują. Ja tak nie powiedziałem. Powiedziałem o bankierze żydowskiego pochodzenia – Sorosie.<br />
Jest okazja, aby przypomnieć moj felieton z „Do Rzeczy”, w ktorym opisuję historię mojej korespondencji z izraelskim przyjacielem. Oto jej fragment:<br />
„(…)… Zobacz więcej<br />
<a href="http://wiadomosci.wp.pl/kat,1329,title,KOD-w-zwiazku-z-oszczerczymi-atakami-Pawla-Kukiza-dzialania-podejma-prawnicy,wid,18058049,wiadomosc.html?ticaid=116280" rel="nofollow ugc">http://wiadomosci.wp.pl/kat,1329,title,KOD-w-zwiazku-z-oszczerczymi-atakami-Pawla-Kukiza-dzialania-podejma-prawnicy,wid,18058049,wiadomosc.html?ticaid=116280</a></p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: bialczynski		</title>
		<link>https://bialczynski.pl/wielka-zmiana-w-polityce/19-12-2015-final-sprawy-wojciecha-sumlinskiego-podsumowaniem-odchodzacej-iii-rp/#comment-22786</link>

		<dc:creator><![CDATA[bialczynski]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 20 Dec 2015 20:39:08 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://bialczynski.pl/?page_id=55043#comment-22786</guid>

					<description><![CDATA[W odpowiedzi do &lt;a href=&quot;https://bialczynski.pl/wielka-zmiana-w-polityce/19-12-2015-final-sprawy-wojciecha-sumlinskiego-podsumowaniem-odchodzacej-iii-rp/#comment-22785&quot;&gt;bialczynski&lt;/a&gt;.

Wiadomości › Kraj Obserwuj12386
dzisiaj 19:07
Kukiz ostro o uczestnikach demonstracji. KOD: podejmiemy działania prawne. Fundacja Batorego żąda przeprosin

Nie milkną echa wczorajszego wpisu Pawła Kukiza. Lider ruchu Kukiz&#039;15 w mocny sposób podsumował na Facebooku sobotni marsz organizowany przez Komitet Obrony Demokracji. KOD nazwał ten wpis &quot;oszczerczym atakiem&quot; i zapowiedział podjęcie kroków prawnych. Przeprosin, za inną wypowiedź, domaga się z kolei Fundacja Batorego.
Udostępnij
421
Skomentuj
Komentarze
6661
Paweł Kukiz
Foto: Bartłomiej Zborowski / PAP Paweł Kukiz
[Przypnij na Pinterest] [Podziel się]

Komentarze po demonstracji KOD
Nie milkną komentarze po wczorajszych manifestacjach Komitetu Obrony...

Zobacz więcej

Wczoraj wieczorem, na swoim profilu Kukiz umieścił krótki wpis: &quot;I na dobranoc- obrońcom »demokracji« dedykuję&quot;. Muzyk i poseł zadedykował im jeden ze swoich utworów - &quot;Virus SLD&quot;. Piosenkę rozpoczynają wyjątkowo mocne słowa: &quot;Jak ja was k... nienawidzę. I jak ja wami k... gardzę. Jak ja się za was k... wstydzę&quot;.

Na tę publikację zdecydowanie zareagował lider KOD, Mateusz Kijowski. Również na Facebooku zapowiedział, że prawnicy Komitetu podejmą odpowiednie kroki prawne wobec Pawła Kukiza. &quot;W związku z oszczerczymi atakami niejakiego Pawła Kukiza na Komitet Obrony Demokracji, jutro prawnicy KOD podejmą przygotowania działań prawnych, które zabezpieczą dobre imię nas wszystkich&quot; - czytamy w krótkim oświadczeniu.

&quot;Nie możemy pozwolić, żeby politycy obrażali obywateli przez publikowanie kłamstw ani żeby komunikowali się z nami przy użyciu wyzwisk. Oczywiście, każdy swoimi wypowiedziami daje świadectwo o samym sobie w pierwszym rzędzie. Ale my na tym poziomie nie będziemy podejmować rozmowy&quot; - pisze dalej Kijowski.

Fundacja im. Stefana Batorego żąda przeprosin
REKLAMA

Wczorajszy wpis na Facebooku to nie była jedyna wypowiedź Pawła Kukiza, która ostatnio wywołała zamieszanie. Dziś, w programie &quot;Siódmy dzień tygodnia&quot; w Radiu ZET przekonywał on, że KOD jest finansowany przez Fundację im. Stefana Batorego ze środków &quot;żydowskiego bankiera&quot;, George&#039;a Sorosa.

Także i ta wypowiedź nie pozostała bez odpowiedzi. Fundacja opublikowała na Facebooku oświadczenie, w którym stwierdza, że &quot;nie finansowała Komitetu Obrony Demokracji ani ze środków własnych, ani ze środków programu Mechanizmu Finansowego Europejskiego Obszaru Gospodarczego&quot;. Żąda też sprostowania przez Kukiza &quot;fałszywych informacji podważających wiarygodność i dobre imię Fundacji&quot;.

&quot;Posłowi RP, szefowi Klubu Parlamentarnego nie godzi się przedstawiać i uwiarygodniać publicznie anonimowych wpisów w Internecie jak prawdy obiektywnej. Gdyby poseł Kukiz zamiast czytać anonimowe wpisy wszedł na stronę Fundacji im. Stefana Batorego i stronę programu Obywatele dla Demokracji, dowiedziałby się, że środki z Mechanizmu Finansowego Europejskiego Obszaru Gospodarczego są formą bezzwrotnej pomocy udzielanej przez Norwegię, Islandię i Liechtenstein kilkunastu państwom członkowskim Unii Europejskiej z Europy Środkowej i Południowej – w tym Polsce - na mocy międzyrządowych porozumień w celu zmniejszenia różnic ekonomicznych i społecznych w państwach Europejskiego Obszaru Gospodarczego&quot; - czytamy dalej.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W odpowiedzi do <a href="https://bialczynski.pl/wielka-zmiana-w-polityce/19-12-2015-final-sprawy-wojciecha-sumlinskiego-podsumowaniem-odchodzacej-iii-rp/#comment-22785">bialczynski</a>.</p>
<p>Wiadomości › Kraj Obserwuj12386<br />
dzisiaj 19:07<br />
Kukiz ostro o uczestnikach demonstracji. KOD: podejmiemy działania prawne. Fundacja Batorego żąda przeprosin</p>
<p>Nie milkną echa wczorajszego wpisu Pawła Kukiza. Lider ruchu Kukiz&#8217;15 w mocny sposób podsumował na Facebooku sobotni marsz organizowany przez Komitet Obrony Demokracji. KOD nazwał ten wpis &#8222;oszczerczym atakiem&#8221; i zapowiedział podjęcie kroków prawnych. Przeprosin, za inną wypowiedź, domaga się z kolei Fundacja Batorego.<br />
Udostępnij<br />
421<br />
Skomentuj<br />
Komentarze<br />
6661<br />
Paweł Kukiz<br />
Foto: Bartłomiej Zborowski / PAP Paweł Kukiz<br />
[Przypnij na Pinterest] [Podziel się]</p>
<p>Komentarze po demonstracji KOD<br />
Nie milkną komentarze po wczorajszych manifestacjach Komitetu Obrony&#8230;</p>
<p>Zobacz więcej</p>
<p>Wczoraj wieczorem, na swoim profilu Kukiz umieścił krótki wpis: &#8222;I na dobranoc- obrońcom »demokracji« dedykuję&#8221;. Muzyk i poseł zadedykował im jeden ze swoich utworów &#8211; &#8222;Virus SLD&#8221;. Piosenkę rozpoczynają wyjątkowo mocne słowa: &#8222;Jak ja was k&#8230; nienawidzę. I jak ja wami k&#8230; gardzę. Jak ja się za was k&#8230; wstydzę&#8221;.</p>
<p>Na tę publikację zdecydowanie zareagował lider KOD, Mateusz Kijowski. Również na Facebooku zapowiedział, że prawnicy Komitetu podejmą odpowiednie kroki prawne wobec Pawła Kukiza. &#8222;W związku z oszczerczymi atakami niejakiego Pawła Kukiza na Komitet Obrony Demokracji, jutro prawnicy KOD podejmą przygotowania działań prawnych, które zabezpieczą dobre imię nas wszystkich&#8221; &#8211; czytamy w krótkim oświadczeniu.</p>
<p>&#8222;Nie możemy pozwolić, żeby politycy obrażali obywateli przez publikowanie kłamstw ani żeby komunikowali się z nami przy użyciu wyzwisk. Oczywiście, każdy swoimi wypowiedziami daje świadectwo o samym sobie w pierwszym rzędzie. Ale my na tym poziomie nie będziemy podejmować rozmowy&#8221; &#8211; pisze dalej Kijowski.</p>
<p>Fundacja im. Stefana Batorego żąda przeprosin<br />
REKLAMA</p>
<p>Wczorajszy wpis na Facebooku to nie była jedyna wypowiedź Pawła Kukiza, która ostatnio wywołała zamieszanie. Dziś, w programie &#8222;Siódmy dzień tygodnia&#8221; w Radiu ZET przekonywał on, że KOD jest finansowany przez Fundację im. Stefana Batorego ze środków &#8222;żydowskiego bankiera&#8221;, George&#8217;a Sorosa.</p>
<p>Także i ta wypowiedź nie pozostała bez odpowiedzi. Fundacja opublikowała na Facebooku oświadczenie, w którym stwierdza, że &#8222;nie finansowała Komitetu Obrony Demokracji ani ze środków własnych, ani ze środków programu Mechanizmu Finansowego Europejskiego Obszaru Gospodarczego&#8221;. Żąda też sprostowania przez Kukiza &#8222;fałszywych informacji podważających wiarygodność i dobre imię Fundacji&#8221;.</p>
<p>&#8222;Posłowi RP, szefowi Klubu Parlamentarnego nie godzi się przedstawiać i uwiarygodniać publicznie anonimowych wpisów w Internecie jak prawdy obiektywnej. Gdyby poseł Kukiz zamiast czytać anonimowe wpisy wszedł na stronę Fundacji im. Stefana Batorego i stronę programu Obywatele dla Demokracji, dowiedziałby się, że środki z Mechanizmu Finansowego Europejskiego Obszaru Gospodarczego są formą bezzwrotnej pomocy udzielanej przez Norwegię, Islandię i Liechtenstein kilkunastu państwom członkowskim Unii Europejskiej z Europy Środkowej i Południowej – w tym Polsce &#8211; na mocy międzyrządowych porozumień w celu zmniejszenia różnic ekonomicznych i społecznych w państwach Europejskiego Obszaru Gospodarczego&#8221; &#8211; czytamy dalej.</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: bialczynski		</title>
		<link>https://bialczynski.pl/wielka-zmiana-w-polityce/19-12-2015-final-sprawy-wojciecha-sumlinskiego-podsumowaniem-odchodzacej-iii-rp/#comment-22785</link>

		<dc:creator><![CDATA[bialczynski]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 20 Dec 2015 20:28:28 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://bialczynski.pl/?page_id=55043#comment-22785</guid>

					<description><![CDATA[Wg. wczorajszego Bankiera.pl Soros przeznaczył 150 mln dolarów na wspieranie walki o demokrację. Pieniądze Sorosa wpływają sukcesywnie w miarę postępu tej walki i potrzeb finansowych na konto Fundacji Batorego. Tak więc wiemy, dlaczego ruch KOD powstał właśnie na Czerskiej, dlaczego stoją za nim Michnik, Lityński, Modzelewski, Kijowski, a dlaczego Petru, i o co w tym wszystkim chodzi. Ale wiemy też, że sytuacja jest dużo poważniejsza. Międzynarodowy kapitał nie chce ograniczenia zysków, repolonizacji. Płaci za ferment w Polsce, za przywrócenie stanu sprzed wyborów... - za dokonanie przewrotu(?).]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Wg. wczorajszego Bankiera.pl Soros przeznaczył 150 mln dolarów na wspieranie walki o demokrację. Pieniądze Sorosa wpływają sukcesywnie w miarę postępu tej walki i potrzeb finansowych na konto Fundacji Batorego. Tak więc wiemy, dlaczego ruch KOD powstał właśnie na Czerskiej, dlaczego stoją za nim Michnik, Lityński, Modzelewski, Kijowski, a dlaczego Petru, i o co w tym wszystkim chodzi. Ale wiemy też, że sytuacja jest dużo poważniejsza. Międzynarodowy kapitał nie chce ograniczenia zysków, repolonizacji. Płaci za ferment w Polsce, za przywrócenie stanu sprzed wyborów&#8230; &#8211; za dokonanie przewrotu(?).</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
	</channel>
</rss>
