<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	
	>
<channel>
	<title>
	Komentarze do: Polska oczami Białorusinki: Simona Kossak zmieniła moje spojrzenie na Puszczę Białowieską	</title>
	<atom:link href="https://bialczynski.pl/2026/07/02/polska-oczami-bialorusinki-simona-kossak-zmienila-moje-spojrzenie-na-puszcze-bialowieska/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://bialczynski.pl/2026/07/02/polska-oczami-bialorusinki-simona-kossak-zmienila-moje-spojrzenie-na-puszcze-bialowieska/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=polska-oczami-bialorusinki-simona-kossak-zmienila-moje-spojrzenie-na-puszcze-bialowieska</link>
	<description>oficjalna strona Czesława Białczyńskiego</description>
	<lastBuildDate>Thu, 02 Jul 2026 14:52:48 +0000</lastBuildDate>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=6.7.5</generator>
	<item>
		<title>
		Autor: J.G.D.		</title>
		<link>https://bialczynski.pl/2026/07/02/polska-oczami-bialorusinki-simona-kossak-zmienila-moje-spojrzenie-na-puszcze-bialowieska/#comment-102321</link>

		<dc:creator><![CDATA[J.G.D.]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 02 Jul 2026 14:52:48 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://bialczynski.pl/?p=170772#comment-102321</guid>

					<description><![CDATA[&quot;W 1975 roku młoda polska naukowczyni podjęła decyzję, której wielu nie potrafiło zrozumieć.

Nazywała się Simona Kossak.

Miała doktorat, przyszłość w nauce, pochodziła ze znanej artystycznej rodziny i mogła prowadzić wygodne życie w intelektualnej Warszawie.

Ale Simona wybrała inaczej.

Wzięła walizkę i pojechała tam, gdzie zamiast miejskiego hałasu słychać oddech lasu.

W samo serce Puszczy Białowieskiej — jednego z ostatnich dzikich zakątków Europy.

Bez prądu.
Bez bieżącej wody.
Bez codziennego komfortu.

Tylko drzewa, ptaki, zapach ziemi po deszczu, nocne odgłosy i zwierzęta, które nie pytają o dyplomy, nazwiska ani status.

Wielu uważało ją za dziwną.

Niektórzy — za szaloną.

A miejscowi z czasem zaczęli nazywać ją „czarownicą z lasu”.

Ona jednak po prostu została.

Nie na miesiąc.
Nie na rok.
Na trzydzieści lat.

Simona żyła wśród tych, których inni przywykli obserwować z daleka.

Towarzyszyła jej osierocona rysica o imieniu Żabka.

Potrafiła spacerować z dzikiem tak, jak inni spacerują z psem.

A w jej życiu był też kruk Korasek — prawdziwy leśny charakter. Lubił kraść turystom błyszczące przedmioty i przynosić je Simonie, jakby składał jej prezenty.

Wyobraźcie sobie ten obraz.

Kobieta w głębi puszczy.
Drewniana leśniczówka pośród drzew.
Ryś obok.
Dzik na ścieżce.
Kruk na gałęzi z kolejną błyskotką w dziobie.

Brzmi jak baśń.

Ale to było prawdziwe życie.

I magii było tam mniej, niż mogłoby się wydawać.

Bo zwierzęta lgnęły do Simony nie przez czary.

One czuły jej ciszę.

Jej szacunek.
Jej uważność.
Jej zdolność, by nie narzucać się naturze, lecz jej słuchać.

Podczas gdy jedni badacze obserwowali zwierzęta przez szybę, Simona żyła obok nich. Nie z góry. Nie jak właścicielka. Nie jak człowiek, który chce naturę podporządkować.

Ale jak część tego świata.

I właśnie dlatego widziała to, czego inni często nie zauważali.

Że wilki nie są bezdusznymi drapieżnikami.
Że jelenie mają lęk i czułość.
Że kruki potrafią się przywiązywać.
Że zwierzęta czują, pamiętają, tęsknią, kochają i ufają.

Simona mówiła o tym wtedy, gdy wielu jeszcze nie chciało słuchać.

A kiedy nad Puszczą Białowieską zawisła groźba wycinki, nie schowała się w swojej chatce.

Zaczęła walczyć.

Pisała.
Alarmowała.
Oskarżała.
Broniła lasu tak, jak broni się własnego domu.

Bo dla niej to naprawdę był dom.

Mówiła:

„Ten las przetrwał dziesięć tysięcy lat. Kim jesteśmy, żeby decydować, że ma skończyć się właśnie teraz?”

W tych słowach było więcej siły niż w wielu oficjalnych przemówieniach.

Jej głos usłyszano daleko poza puszczą.

UNESCO zwróciło uwagę.

A las, o który walczyła, dostał szansę, by dalej żyć.

Simona pozostała w swojej leśnej samotności do 2007 roku.

Dziś już jej nie ma.

Ale ci, którzy chodzą ścieżkami Puszczy Białowieskiej, mówią, że wciąż czuć tam coś niezwykłego.

Może to tylko wiatr w koronach drzew.

Może pamięć starego lasu.

A może gdzieś między gałęziami nadal przelatuje kruk — potomek Koraska — z czymś błyszczącym w dziobie.

Nazywali ją czarownicą.

A ona była po prostu kobietą, która nauczyła się słyszeć to, czego większość z nas dawno przestała słuchać.

Język lasu.

Język ciszy.

Język życia, które nie potrzebuje słów, żeby być święte.

I może właśnie dlatego jej historia tak porusza.

Bo Simona Kossak nie uciekła od świata.

Ona tylko wróciła tam, gdzie świat był jeszcze prawdziwy.&quot;
https://www.facebook.com/share/p/1CjLWcRo7c/]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>&#8222;W 1975 roku młoda polska naukowczyni podjęła decyzję, której wielu nie potrafiło zrozumieć.</p>
<p>Nazywała się Simona Kossak.</p>
<p>Miała doktorat, przyszłość w nauce, pochodziła ze znanej artystycznej rodziny i mogła prowadzić wygodne życie w intelektualnej Warszawie.</p>
<p>Ale Simona wybrała inaczej.</p>
<p>Wzięła walizkę i pojechała tam, gdzie zamiast miejskiego hałasu słychać oddech lasu.</p>
<p>W samo serce Puszczy Białowieskiej — jednego z ostatnich dzikich zakątków Europy.</p>
<p>Bez prądu.<br />
Bez bieżącej wody.<br />
Bez codziennego komfortu.</p>
<p>Tylko drzewa, ptaki, zapach ziemi po deszczu, nocne odgłosy i zwierzęta, które nie pytają o dyplomy, nazwiska ani status.</p>
<p>Wielu uważało ją za dziwną.</p>
<p>Niektórzy — za szaloną.</p>
<p>A miejscowi z czasem zaczęli nazywać ją „czarownicą z lasu”.</p>
<p>Ona jednak po prostu została.</p>
<p>Nie na miesiąc.<br />
Nie na rok.<br />
Na trzydzieści lat.</p>
<p>Simona żyła wśród tych, których inni przywykli obserwować z daleka.</p>
<p>Towarzyszyła jej osierocona rysica o imieniu Żabka.</p>
<p>Potrafiła spacerować z dzikiem tak, jak inni spacerują z psem.</p>
<p>A w jej życiu był też kruk Korasek — prawdziwy leśny charakter. Lubił kraść turystom błyszczące przedmioty i przynosić je Simonie, jakby składał jej prezenty.</p>
<p>Wyobraźcie sobie ten obraz.</p>
<p>Kobieta w głębi puszczy.<br />
Drewniana leśniczówka pośród drzew.<br />
Ryś obok.<br />
Dzik na ścieżce.<br />
Kruk na gałęzi z kolejną błyskotką w dziobie.</p>
<p>Brzmi jak baśń.</p>
<p>Ale to było prawdziwe życie.</p>
<p>I magii było tam mniej, niż mogłoby się wydawać.</p>
<p>Bo zwierzęta lgnęły do Simony nie przez czary.</p>
<p>One czuły jej ciszę.</p>
<p>Jej szacunek.<br />
Jej uważność.<br />
Jej zdolność, by nie narzucać się naturze, lecz jej słuchać.</p>
<p>Podczas gdy jedni badacze obserwowali zwierzęta przez szybę, Simona żyła obok nich. Nie z góry. Nie jak właścicielka. Nie jak człowiek, który chce naturę podporządkować.</p>
<p>Ale jak część tego świata.</p>
<p>I właśnie dlatego widziała to, czego inni często nie zauważali.</p>
<p>Że wilki nie są bezdusznymi drapieżnikami.<br />
Że jelenie mają lęk i czułość.<br />
Że kruki potrafią się przywiązywać.<br />
Że zwierzęta czują, pamiętają, tęsknią, kochają i ufają.</p>
<p>Simona mówiła o tym wtedy, gdy wielu jeszcze nie chciało słuchać.</p>
<p>A kiedy nad Puszczą Białowieską zawisła groźba wycinki, nie schowała się w swojej chatce.</p>
<p>Zaczęła walczyć.</p>
<p>Pisała.<br />
Alarmowała.<br />
Oskarżała.<br />
Broniła lasu tak, jak broni się własnego domu.</p>
<p>Bo dla niej to naprawdę był dom.</p>
<p>Mówiła:</p>
<p>„Ten las przetrwał dziesięć tysięcy lat. Kim jesteśmy, żeby decydować, że ma skończyć się właśnie teraz?”</p>
<p>W tych słowach było więcej siły niż w wielu oficjalnych przemówieniach.</p>
<p>Jej głos usłyszano daleko poza puszczą.</p>
<p>UNESCO zwróciło uwagę.</p>
<p>A las, o który walczyła, dostał szansę, by dalej żyć.</p>
<p>Simona pozostała w swojej leśnej samotności do 2007 roku.</p>
<p>Dziś już jej nie ma.</p>
<p>Ale ci, którzy chodzą ścieżkami Puszczy Białowieskiej, mówią, że wciąż czuć tam coś niezwykłego.</p>
<p>Może to tylko wiatr w koronach drzew.</p>
<p>Może pamięć starego lasu.</p>
<p>A może gdzieś między gałęziami nadal przelatuje kruk — potomek Koraska — z czymś błyszczącym w dziobie.</p>
<p>Nazywali ją czarownicą.</p>
<p>A ona była po prostu kobietą, która nauczyła się słyszeć to, czego większość z nas dawno przestała słuchać.</p>
<p>Język lasu.</p>
<p>Język ciszy.</p>
<p>Język życia, które nie potrzebuje słów, żeby być święte.</p>
<p>I może właśnie dlatego jej historia tak porusza.</p>
<p>Bo Simona Kossak nie uciekła od świata.</p>
<p>Ona tylko wróciła tam, gdzie świat był jeszcze prawdziwy.&#8221;<br />
<a href="https://www.facebook.com/share/p/1CjLWcRo7c/" rel="nofollow ugc">https://www.facebook.com/share/p/1CjLWcRo7c/</a></p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
	</channel>
</rss>
