<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	
	>
<channel>
	<title>
	Komentarze do: Opowiadam Historie: Fenomen śladów dołkowych na cegłach (kościół w Rokiciu &#8211; część druga)	</title>
	<atom:link href="https://bialczynski.pl/2026/04/21/opowiadam-historie-fenomen-sladow-dolkowych-na-ceglach-kosciol-w-rokiciu-czesc-druga/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://bialczynski.pl/2026/04/21/opowiadam-historie-fenomen-sladow-dolkowych-na-ceglach-kosciol-w-rokiciu-czesc-druga/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=opowiadam-historie-fenomen-sladow-dolkowych-na-ceglach-kosciol-w-rokiciu-czesc-druga</link>
	<description>oficjalna strona Czesława Białczyńskiego</description>
	<lastBuildDate>Thu, 23 Apr 2026 19:51:52 +0000</lastBuildDate>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=6.7.5</generator>
	<item>
		<title>
		Autor: mk		</title>
		<link>https://bialczynski.pl/2026/04/21/opowiadam-historie-fenomen-sladow-dolkowych-na-ceglach-kosciol-w-rokiciu-czesc-druga/#comment-100932</link>

		<dc:creator><![CDATA[mk]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 23 Apr 2026 19:51:52 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://bialczynski.pl/?p=169368#comment-100932</guid>

					<description><![CDATA[W odpowiedzi do &lt;a href=&quot;https://bialczynski.pl/2026/04/21/opowiadam-historie-fenomen-sladow-dolkowych-na-ceglach-kosciol-w-rokiciu-czesc-druga/#comment-100903&quot;&gt;ORLICKI&lt;/a&gt;.

Ja kiedyś widziałem dziwne kamienie z dołkami/zagłębieniami w okolicy Skalnych Grzybów w Górach Stołowych, mam gdzieś zdjęcia nawet.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W odpowiedzi do <a href="https://bialczynski.pl/2026/04/21/opowiadam-historie-fenomen-sladow-dolkowych-na-ceglach-kosciol-w-rokiciu-czesc-druga/#comment-100903">ORLICKI</a>.</p>
<p>Ja kiedyś widziałem dziwne kamienie z dołkami/zagłębieniami w okolicy Skalnych Grzybów w Górach Stołowych, mam gdzieś zdjęcia nawet.</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: ORLICKI		</title>
		<link>https://bialczynski.pl/2026/04/21/opowiadam-historie-fenomen-sladow-dolkowych-na-ceglach-kosciol-w-rokiciu-czesc-druga/#comment-100903</link>

		<dc:creator><![CDATA[ORLICKI]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 21 Apr 2026 17:56:25 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://bialczynski.pl/?p=169368#comment-100903</guid>

					<description><![CDATA[Jeśli na murach tego Kościoła krzesano ogień, dociskając palik dębowy do cegły a z drugiej strony do bukowej deseczki z wgłębieniem, poruszając tenże palik oplotem cięciwy mini łuku nad nim zagiętego, czyli stosując już wyrafinowaną neolityczną metodę rozpalania, to pod deseczkę musiano podstawiać suchą hubę lub wiórki łatwe do zainicjowania ognia z iskry. Ogień ten nie rozpalał się więc w cegle na ścianie Kościoła, tylko w deseczce, przez tarcie. Cegła nie wytworzy ognia. Ścierana go raczej tłumi swoim mineralnym składem z wypalonej gliny. O co więc tutaj chodziło? Moim zdaniem, to wiara i pamięć. Pamięć, że akurat ten Kościół stoi na fundamentach światyni, miejsca światła, świętego. Ona, przekazuje swoją energię przez ceglane ściany, od samych fundamentów, ziemi na której stoi, do drewnianej deseczki i ognia jaki się narodzi. Taki ogień był święty, bardziej cenny niż jakiś normalnie rozpalony. Ciekawe, w jakie dni czyniono taki zwyczaj Nie zdziwił bym się, gdyby były to dni Kupały, czyli palenie ognisk gromadnie (stąd kupa - pali, na Ukrainie prościej, Kupalnocka, stąd świątynia Pali z wiecznie płonącym ogniem w Indiach) nad licznymi rzekami, setkami tysięcy ognisk. Tak rozpaloną od świątyni pochodnię, możliwe że pożyczano sobie wzajemnie i zanoszono do rozpalania tych wszystkich, świętych ognisk. Słowianie byli czcicielami Światła, bo Duch Boży był dla nich głównie symbolicznie obrazowany przez światło, jako energię życia.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Jeśli na murach tego Kościoła krzesano ogień, dociskając palik dębowy do cegły a z drugiej strony do bukowej deseczki z wgłębieniem, poruszając tenże palik oplotem cięciwy mini łuku nad nim zagiętego, czyli stosując już wyrafinowaną neolityczną metodę rozpalania, to pod deseczkę musiano podstawiać suchą hubę lub wiórki łatwe do zainicjowania ognia z iskry. Ogień ten nie rozpalał się więc w cegle na ścianie Kościoła, tylko w deseczce, przez tarcie. Cegła nie wytworzy ognia. Ścierana go raczej tłumi swoim mineralnym składem z wypalonej gliny. O co więc tutaj chodziło? Moim zdaniem, to wiara i pamięć. Pamięć, że akurat ten Kościół stoi na fundamentach światyni, miejsca światła, świętego. Ona, przekazuje swoją energię przez ceglane ściany, od samych fundamentów, ziemi na której stoi, do drewnianej deseczki i ognia jaki się narodzi. Taki ogień był święty, bardziej cenny niż jakiś normalnie rozpalony. Ciekawe, w jakie dni czyniono taki zwyczaj Nie zdziwił bym się, gdyby były to dni Kupały, czyli palenie ognisk gromadnie (stąd kupa &#8211; pali, na Ukrainie prościej, Kupalnocka, stąd świątynia Pali z wiecznie płonącym ogniem w Indiach) nad licznymi rzekami, setkami tysięcy ognisk. Tak rozpaloną od świątyni pochodnię, możliwe że pożyczano sobie wzajemnie i zanoszono do rozpalania tych wszystkich, świętych ognisk. Słowianie byli czcicielami Światła, bo Duch Boży był dla nich głównie symbolicznie obrazowany przez światło, jako energię życia.</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: Mag61		</title>
		<link>https://bialczynski.pl/2026/04/21/opowiadam-historie-fenomen-sladow-dolkowych-na-ceglach-kosciol-w-rokiciu-czesc-druga/#comment-100898</link>

		<dc:creator><![CDATA[Mag61]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 21 Apr 2026 12:15:16 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://bialczynski.pl/?p=169368#comment-100898</guid>

					<description><![CDATA[Pewnie Wszyscy to wiedzą - na piaskowcowej drodze do kościoła w Tropiu widać 
wyraźne ślady żłobione przypominające pismo runiczne]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Pewnie Wszyscy to wiedzą &#8211; na piaskowcowej drodze do kościoła w Tropiu widać<br />
wyraźne ślady żłobione przypominające pismo runiczne</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: Stanislav		</title>
		<link>https://bialczynski.pl/2026/04/21/opowiadam-historie-fenomen-sladow-dolkowych-na-ceglach-kosciol-w-rokiciu-czesc-druga/#comment-100896</link>

		<dc:creator><![CDATA[Stanislav]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 21 Apr 2026 10:26:59 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://bialczynski.pl/?p=169368#comment-100896</guid>

					<description><![CDATA[To ja przypomnę, że według mojego mistrza duchowego Juliusza Prawdzic-Tella cegła pojawiła się w neolicie, w czasach kultury pucharów lejkowatych i był to krok naprzód względem kamienia stosowanego przez wcześniejszą kulturę Vinca. Według wrocławskiego badacza zdecydowana większość &quot;kościołów&quot; Europy Środkowej to świątynie solarne z neolitu, pełniące również czasem rolę magazynową lub parlamentarną. Świątynie budowane przez kulturę Vinca można poznać po tym, że są z kamienia (np. obecna kolegiata w Opatowie) a ceglane to dzieła pucharów lejkowatych i amfor kulistych. Dopiero po wykluczeniu dwóch wyżej wspomnianych można według wrocławskiego badacza datować budowlę na średniowiecze.   

Juliusz Prawdzic wspominał kiedyś o kościele w Zawichoście. Archeolodzy i historycy z UJ mają się dziwić, że ludzie w średniowieczu byli tak głupi, że zbudowali kościół na terenie zalewowym Wisły. O ile dobrze zrozumiałem Wandaluzję, obecny kościół Jana Chrzciciela w Zawichoście został zbudowany przez kulturę pucharów lejkowatych w V tysiącleciu p.n.e. jako świątynia solarna a Wisła płynęła wtedy inaczej niż dziś. W momencie budowy obiektu nie było więc w tym miejscu zagrożenia powodziowego. Jakby tak na to spojrzeć, to podejrzana wydaje się też lokalizacja Klasztoru Norbertanek i Kościoła Najświętszego Salwatora w Krakowie, bo to też jest tuż nad Wisłą. Z tego co pamiętam Juliusz Prawdzic wspominał, że przy kościele Salwatora (ul. Świętej Bronisławy) intensywne prace archeologiczne prowadził znany krakowski naukowiec, profesor Hawrot. Według Wandaluzji planował on oficjalnie ogłosić, że mury Salwatoru pochodzą co najmniej z czasów kultury łużyckiej o ile nie są starsze. Dosypano mu jednak czegoś do kawy i profesor umarł. Na Wikipedii jest tyle, że &quot;zmarł po krótkiej chorobie&quot;. Podejrzenie pada na pewną organizację sukienkową z siedzibą w centrum Rzymu, ponieważ trutka sypana do kawy to podobno ich specjalność.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>To ja przypomnę, że według mojego mistrza duchowego Juliusza Prawdzic-Tella cegła pojawiła się w neolicie, w czasach kultury pucharów lejkowatych i był to krok naprzód względem kamienia stosowanego przez wcześniejszą kulturę Vinca. Według wrocławskiego badacza zdecydowana większość &#8222;kościołów&#8221; Europy Środkowej to świątynie solarne z neolitu, pełniące również czasem rolę magazynową lub parlamentarną. Świątynie budowane przez kulturę Vinca można poznać po tym, że są z kamienia (np. obecna kolegiata w Opatowie) a ceglane to dzieła pucharów lejkowatych i amfor kulistych. Dopiero po wykluczeniu dwóch wyżej wspomnianych można według wrocławskiego badacza datować budowlę na średniowiecze.   </p>
<p>Juliusz Prawdzic wspominał kiedyś o kościele w Zawichoście. Archeolodzy i historycy z UJ mają się dziwić, że ludzie w średniowieczu byli tak głupi, że zbudowali kościół na terenie zalewowym Wisły. O ile dobrze zrozumiałem Wandaluzję, obecny kościół Jana Chrzciciela w Zawichoście został zbudowany przez kulturę pucharów lejkowatych w V tysiącleciu p.n.e. jako świątynia solarna a Wisła płynęła wtedy inaczej niż dziś. W momencie budowy obiektu nie było więc w tym miejscu zagrożenia powodziowego. Jakby tak na to spojrzeć, to podejrzana wydaje się też lokalizacja Klasztoru Norbertanek i Kościoła Najświętszego Salwatora w Krakowie, bo to też jest tuż nad Wisłą. Z tego co pamiętam Juliusz Prawdzic wspominał, że przy kościele Salwatora (ul. Świętej Bronisławy) intensywne prace archeologiczne prowadził znany krakowski naukowiec, profesor Hawrot. Według Wandaluzji planował on oficjalnie ogłosić, że mury Salwatoru pochodzą co najmniej z czasów kultury łużyckiej o ile nie są starsze. Dosypano mu jednak czegoś do kawy i profesor umarł. Na Wikipedii jest tyle, że &#8222;zmarł po krótkiej chorobie&#8221;. Podejrzenie pada na pewną organizację sukienkową z siedzibą w centrum Rzymu, ponieważ trutka sypana do kawy to podobno ich specjalność.</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
	</channel>
</rss>
