<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	
	>
<channel>
	<title>
	Komentarze do: Taniec Żurawia	</title>
	<atom:link href="https://bialczynski.pl/2023/11/05/taniec-zurawia/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://bialczynski.pl/2023/11/05/taniec-zurawia/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=taniec-zurawia</link>
	<description>oficjalna strona Czesława Białczyńskiego</description>
	<lastBuildDate>Mon, 06 Nov 2023 13:38:20 +0000</lastBuildDate>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=6.7.4</generator>
	<item>
		<title>
		Autor: mk		</title>
		<link>https://bialczynski.pl/2023/11/05/taniec-zurawia/#comment-84588</link>

		<dc:creator><![CDATA[mk]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 06 Nov 2023 13:38:20 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://bialczynski.pl/?p=147169#comment-84588</guid>

					<description><![CDATA[Plonaca korona-zorza z samolotu nad Krakowem https://m.facebook.com/photo.php?fbid=6776574605758305&#038;set=a.122481644501001&#038;type=3]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Plonaca korona-zorza z samolotu nad Krakowem <a href="https://m.facebook.com/photo.php?fbid=6776574605758305&#038;set=a.122481644501001&#038;type=3" rel="nofollow ugc">https://m.facebook.com/photo.php?fbid=6776574605758305&#038;set=a.122481644501001&#038;type=3</a></p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: mk		</title>
		<link>https://bialczynski.pl/2023/11/05/taniec-zurawia/#comment-84581</link>

		<dc:creator><![CDATA[mk]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 05 Nov 2023 23:12:23 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://bialczynski.pl/?p=147169#comment-84581</guid>

					<description><![CDATA[Jeszcze z kwietnia niesamowite zdjecia zielonej zorzy nad Łysa Gora w Czechach https://www.blesk.cz/clanek/zpravy-pribehy/741707/uzasna-nebeska-podivana-lide-pozorovali-polarni-zari-v-praze-i-na-lyse-hore.html]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Jeszcze z kwietnia niesamowite zdjecia zielonej zorzy nad Łysa Gora w Czechach <a href="https://www.blesk.cz/clanek/zpravy-pribehy/741707/uzasna-nebeska-podivana-lide-pozorovali-polarni-zari-v-praze-i-na-lyse-hore.html" rel="nofollow ugc">https://www.blesk.cz/clanek/zpravy-pribehy/741707/uzasna-nebeska-podivana-lide-pozorovali-polarni-zari-v-praze-i-na-lyse-hore.html</a></p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: mk		</title>
		<link>https://bialczynski.pl/2023/11/05/taniec-zurawia/#comment-84579</link>

		<dc:creator><![CDATA[mk]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 05 Nov 2023 23:02:50 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://bialczynski.pl/?p=147169#comment-84579</guid>

					<description><![CDATA[Różowa zorza w Czechach, szkoda ze u nas chmury... https://www.blesk.cz/clanek/zpravy-udalosti/757067/polarni-zare-v-cesku-byla-videt-v-ruznych-castech-republiky-objevit-se-muze-i-dalsi-dny.html ale jak sie przejaśni to moze jeszcze zobaczymy i u nas]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Różowa zorza w Czechach, szkoda ze u nas chmury&#8230; <a href="https://www.blesk.cz/clanek/zpravy-udalosti/757067/polarni-zare-v-cesku-byla-videt-v-ruznych-castech-republiky-objevit-se-muze-i-dalsi-dny.html" rel="nofollow ugc">https://www.blesk.cz/clanek/zpravy-udalosti/757067/polarni-zare-v-cesku-byla-videt-v-ruznych-castech-republiky-objevit-se-muze-i-dalsi-dny.html</a> ale jak sie przejaśni to moze jeszcze zobaczymy i u nas</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: ORLICKI		</title>
		<link>https://bialczynski.pl/2023/11/05/taniec-zurawia/#comment-84577</link>

		<dc:creator><![CDATA[ORLICKI]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 05 Nov 2023 21:09:08 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://bialczynski.pl/?p=147169#comment-84577</guid>

					<description><![CDATA[Gdybyśmy mieli uwierzyć, że słowo &quot;żur&quot; (zupa na zakwasie chlebowym), pochodzi od niemieckiego terminu &quot;zue&quot;, to musielibyśmy uznać, iż te wszystkie pokrewne terminy słowiańskie, jak; żur, żurawina, żuraw (ptak jak i drewniana szyja/dźwignia dawnej studni), pochodzą od rzekomo niemieckiego wyrazu &quot;zue&quot; (w wymowie) czyli kwaśny. To czysty absurd! W niemieckim języku, ptak żuraw pasący się na żurawinowych polanach (a zanim Słowianie spotkali jakichkolwiek Niemców, to spotykali te ptaki i zaobserwowali ich miejsca żerowania, godowe, lęgowe), to Kranich (wymowa kraniśz), żurawina to preiselbeeren, żuraw budowlany to baukran, żuraw studzienny to brunnerkran, a sam kran to po prostu dźwig i nie ma nic wspólnego z życiodajnym, żywiołowym żurawiem! W języku polskim, głoska Ż oddaje moc życia, zaś żurek jako zupa, to siła chleba - z-bo-Ża/e (z-tego/to-Życie), stąd ta nazwa nie inna. Nie od kwasku w niej podobnego do  kwasku żurawiny. Ale owoc żurawiny, to owoc niezwykle ważny, dający moc, siłę na przeziębienia, dostarczany ludziom przez Ż-ycie, tuż przed zimą bo zawiera ogrom witaminy C, tak skutecznej na przeziębienia. Stąd Słowianie cenią do dzisiaj kwaśne dodatki do mięsa, z żurawiny właśnie. To nasza tradycja stołowa, ważna w naszym chłodnym klimacie gdzie wirusy sieją spustoszenie. W języku francuskim i niemieckim, nie było takiej potrzeby, nazywania roślin ż-yciodajnych, niosących siłę życia, dla przeżycia zimy, tą głoską. Ani ptaków od miejsc gdzie występuje a te się zlatują. We francuski, żuraw to &quot;grue&quot;, nazwa wyniesiona od ich zawodzenia, dźwiękonaśladowcza. Inny termin, Ż-ar, oznaczający gorące szczątki spalonego drewna, to również życie. Tyłek kobiecy, to w polskim dialekcie śląskim ż-yć, bo z niego bierze się nowe życie. Mamy setki pochodnych znaczeń; Ż-wawy, Żertwa;  słowiańska ofiara w ogniu bo Słowianie wierzyli w odnawianie życia szczególnie przez przejście przez ogień (o dziwo mówi o tym i Chrystus, jako konieczności odrodzenia), podobnie i Ż-al czyli życie - uniesione/emocja/przeżycie. Nawet zwykła, zielonkawa czy ruda ż-aba, to płaz tak nazwany od swojej niezwykłej żywotności i mnogiego potomstwa, milionów kijanek, pomimo przebywania w  bagiennym, trudnym otoczeniu. Mamy w Polsce krainę Żuławy. [Wikipedia: Wincenty Pol nazwę Żuławy wywodził z dwóch słów słowiańskich: żuł i ława. Żuł to muł wypłukiwany z terenów, przez które płynie rzeka i osadzany w delcie w postaci ław. Są też tacy, którzy nazwę ta wyprowadzają z pruskiego słowa solov, oznaczającego wyspę. ] 
Zauważmy, że tenże Ż-uł, (nie pomylmy go z żul), to najcenniejszy czarnoziem, jaki osadził na Ukrainie lodowiec z wielkich rzek płynących do Morza Czarnego. Taki rodzaj gleby, sprawia, że kwitnie na niej najbujniejsza roślinność i udają się wszelkie zasiewy, w tym uprawiania pierwszej odmiany ryżu w zalewowej delcie Dunaju, przez naszych przodków - ludy kultury Vinci, do dzisiaj popularnego na Węgrzech. To było pierwsze z-boŻe. Żuławy, to więc ławy/wyspy życiodajnej ziemi; Żuł od możliwe że; ż(m)uł. 
Tutaj Wikipedia znowu zaczyna kierować nas na rzymskie lub niemieckie manowce; [Wiki: Żuławy (kaszb. zëławie, niem. Werder) – obszary wytworzone przez akumulację materiału rzecznego w deltach rzek. Charakteryzują się bardzo urodzajnymi glebami. Są to zazwyczaj tereny podmokłe. W Polsce termin ten odnosi się głównie do obszaru Żuław Wiślanych. Pochodzenie nazwy; Problem pochodzenia nazwy „żuławy” nie został dotąd ostatecznie rozwiązany. Część badaczy sądzi, iż pochodzi on od pruskiego wyrazu sulava (wyspa). Inni uważają, że w rdzeniu tej nazwy tkwi polski rzeczownik żuł (namuł leśny). Charakterystyczne jest jednak, że w XIII w., obok łacińskiego wyrazu insula (wyspa) używano również pruskiego olouo. Niemiecka nazwa werder (wyspa) miała początkowo apelatywny charakter i była tłumaczeniem łacińskiego wyrazu insula. ] ; [ Wikipedia; Etymologia nazwy
W literaturze podejmującej problematykę Żuław Wiślanych istnieją rozbieżności co do źródłosłowu nazwy tej krainy geograficznej. Często geneza słowa Żuławy wiązana jest bądź to z pruską przeszłością tego obszaru i słowem „solov” – wyspa, bądź też z polskim rzeczownikiem „żuł”, czyli namuł, osad rzeczny. Inne źródła podają natomiast, iż nazwa pochodzi z języka pierwotnych Prusów i tylko została spolszczona (po litewsku: sala – wyspa, žolė – trawa)] Tyle tylko, że Borusowie, czyli Prusini/Prusowie dawniejsi, to lud bałtosłowiański, po wenedyjski, o często podobnej mowie. Stąd nasze ziele, a ich zole-trawa. Nie ma tutaj nic niemieckiego!]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Gdybyśmy mieli uwierzyć, że słowo &#8222;żur&#8221; (zupa na zakwasie chlebowym), pochodzi od niemieckiego terminu &#8222;zue&#8221;, to musielibyśmy uznać, iż te wszystkie pokrewne terminy słowiańskie, jak; żur, żurawina, żuraw (ptak jak i drewniana szyja/dźwignia dawnej studni), pochodzą od rzekomo niemieckiego wyrazu &#8222;zue&#8221; (w wymowie) czyli kwaśny. To czysty absurd! W niemieckim języku, ptak żuraw pasący się na żurawinowych polanach (a zanim Słowianie spotkali jakichkolwiek Niemców, to spotykali te ptaki i zaobserwowali ich miejsca żerowania, godowe, lęgowe), to Kranich (wymowa kraniśz), żurawina to preiselbeeren, żuraw budowlany to baukran, żuraw studzienny to brunnerkran, a sam kran to po prostu dźwig i nie ma nic wspólnego z życiodajnym, żywiołowym żurawiem! W języku polskim, głoska Ż oddaje moc życia, zaś żurek jako zupa, to siła chleba &#8211; z-bo-Ża/e (z-tego/to-Życie), stąd ta nazwa nie inna. Nie od kwasku w niej podobnego do  kwasku żurawiny. Ale owoc żurawiny, to owoc niezwykle ważny, dający moc, siłę na przeziębienia, dostarczany ludziom przez Ż-ycie, tuż przed zimą bo zawiera ogrom witaminy C, tak skutecznej na przeziębienia. Stąd Słowianie cenią do dzisiaj kwaśne dodatki do mięsa, z żurawiny właśnie. To nasza tradycja stołowa, ważna w naszym chłodnym klimacie gdzie wirusy sieją spustoszenie. W języku francuskim i niemieckim, nie było takiej potrzeby, nazywania roślin ż-yciodajnych, niosących siłę życia, dla przeżycia zimy, tą głoską. Ani ptaków od miejsc gdzie występuje a te się zlatują. We francuski, żuraw to &#8222;grue&#8221;, nazwa wyniesiona od ich zawodzenia, dźwiękonaśladowcza. Inny termin, Ż-ar, oznaczający gorące szczątki spalonego drewna, to również życie. Tyłek kobiecy, to w polskim dialekcie śląskim ż-yć, bo z niego bierze się nowe życie. Mamy setki pochodnych znaczeń; Ż-wawy, Żertwa;  słowiańska ofiara w ogniu bo Słowianie wierzyli w odnawianie życia szczególnie przez przejście przez ogień (o dziwo mówi o tym i Chrystus, jako konieczności odrodzenia), podobnie i Ż-al czyli życie &#8211; uniesione/emocja/przeżycie. Nawet zwykła, zielonkawa czy ruda ż-aba, to płaz tak nazwany od swojej niezwykłej żywotności i mnogiego potomstwa, milionów kijanek, pomimo przebywania w  bagiennym, trudnym otoczeniu. Mamy w Polsce krainę Żuławy. [Wikipedia: Wincenty Pol nazwę Żuławy wywodził z dwóch słów słowiańskich: żuł i ława. Żuł to muł wypłukiwany z terenów, przez które płynie rzeka i osadzany w delcie w postaci ław. Są też tacy, którzy nazwę ta wyprowadzają z pruskiego słowa solov, oznaczającego wyspę. ]<br />
Zauważmy, że tenże Ż-uł, (nie pomylmy go z żul), to najcenniejszy czarnoziem, jaki osadził na Ukrainie lodowiec z wielkich rzek płynących do Morza Czarnego. Taki rodzaj gleby, sprawia, że kwitnie na niej najbujniejsza roślinność i udają się wszelkie zasiewy, w tym uprawiania pierwszej odmiany ryżu w zalewowej delcie Dunaju, przez naszych przodków &#8211; ludy kultury Vinci, do dzisiaj popularnego na Węgrzech. To było pierwsze z-boŻe. Żuławy, to więc ławy/wyspy życiodajnej ziemi; Żuł od możliwe że; ż(m)uł.<br />
Tutaj Wikipedia znowu zaczyna kierować nas na rzymskie lub niemieckie manowce; [Wiki: Żuławy (kaszb. zëławie, niem. Werder) – obszary wytworzone przez akumulację materiału rzecznego w deltach rzek. Charakteryzują się bardzo urodzajnymi glebami. Są to zazwyczaj tereny podmokłe. W Polsce termin ten odnosi się głównie do obszaru Żuław Wiślanych. Pochodzenie nazwy; Problem pochodzenia nazwy „żuławy” nie został dotąd ostatecznie rozwiązany. Część badaczy sądzi, iż pochodzi on od pruskiego wyrazu sulava (wyspa). Inni uważają, że w rdzeniu tej nazwy tkwi polski rzeczownik żuł (namuł leśny). Charakterystyczne jest jednak, że w XIII w., obok łacińskiego wyrazu insula (wyspa) używano również pruskiego olouo. Niemiecka nazwa werder (wyspa) miała początkowo apelatywny charakter i była tłumaczeniem łacińskiego wyrazu insula. ] ; [ Wikipedia; Etymologia nazwy<br />
W literaturze podejmującej problematykę Żuław Wiślanych istnieją rozbieżności co do źródłosłowu nazwy tej krainy geograficznej. Często geneza słowa Żuławy wiązana jest bądź to z pruską przeszłością tego obszaru i słowem „solov” – wyspa, bądź też z polskim rzeczownikiem „żuł”, czyli namuł, osad rzeczny. Inne źródła podają natomiast, iż nazwa pochodzi z języka pierwotnych Prusów i tylko została spolszczona (po litewsku: sala – wyspa, žolė – trawa)] Tyle tylko, że Borusowie, czyli Prusini/Prusowie dawniejsi, to lud bałtosłowiański, po wenedyjski, o często podobnej mowie. Stąd nasze ziele, a ich zole-trawa. Nie ma tutaj nic niemieckiego!</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: Pola Dec		</title>
		<link>https://bialczynski.pl/2023/11/05/taniec-zurawia/#comment-84569</link>

		<dc:creator><![CDATA[Pola Dec]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 05 Nov 2023 16:37:00 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://bialczynski.pl/?p=147169#comment-84569</guid>

					<description><![CDATA[Taniec kurpiowski, żuraw

https://www.youtube.com/watch?v=H4Sb_Qt84Js]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Taniec kurpiowski, żuraw</p>
<p><a href="https://www.youtube.com/watch?v=H4Sb_Qt84Js" rel="nofollow ugc">https://www.youtube.com/watch?v=H4Sb_Qt84Js</a></p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: Pola Dec		</title>
		<link>https://bialczynski.pl/2023/11/05/taniec-zurawia/#comment-84568</link>

		<dc:creator><![CDATA[Pola Dec]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 05 Nov 2023 16:19:45 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://bialczynski.pl/?p=147169#comment-84568</guid>

					<description><![CDATA[Już listopad, a u nas żurawie jeszcze nie odleciały. Dwa dni temu nad rzeką słyszałam ich klangor.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Już listopad, a u nas żurawie jeszcze nie odleciały. Dwa dni temu nad rzeką słyszałam ich klangor.</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: ORLICKI		</title>
		<link>https://bialczynski.pl/2023/11/05/taniec-zurawia/#comment-84563</link>

		<dc:creator><![CDATA[ORLICKI]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 05 Nov 2023 12:06:03 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://bialczynski.pl/?p=147169#comment-84563</guid>

					<description><![CDATA[UZUPEŁNIENIE
Wikipedia podaje, że nazwa zupy; &quot;żur&quot; pochodzi od dawnego niemieckiego wyrazu sūr, dziś sauer – kwaśny. 
To jeden z przykładów niszczenia prawdy historycznej, od najdawniejszych korzeni, od kultury mowy, językoznawstwa. Bo za słowami, ich starszeństwem, idzie przecież cała kultura, cywilizacja, osadnictwo, wytwarzanie dóbr, rozwój. A prawda jest taka, że to słowo niemieckie pochodzi od Słowian, nie odwrotnie. Niemieckie, w wymowie nie posiada głoski Ż, tylko Zue(r). Słowianie nie mieliby żadnego problemu z wymawianiem tego terminu jako Zur, lub Zu. Po co więc mielibyśmy zmieniać Z na Ż ? Ale Niemcy mają, i to wielki, z wymową nosową Ż. I to Niemcy, zachowali zapis odsłowiański tej starożytnej potrawy na kwasie czyli zakwasie chlebowym, w swojej wymowie z końcówką na ; ur,  a wymowie na ZU(R - ledwie słyszalna)E.
Kto czytał relacje księży frankońskich, z osadnictwa tzw.niemieckiego a w rzeczywistości kolonizacyjnego Franków, ten wie, że posiadali oni niewiele umiejętności bytowych. Nie umieli hodować zwierząt, piec chleba, uprawiać zboża, a co dopiero wytwarzać z niego przepyszny żur. W tym celu, zakonnicy licznie osadzali Słowian, bardzo często jako niewolników na swoich włościach, zagarniętych z ziem na których z nimi walczyli (wschodnim Połabiu). To Słowianie, wprowadzali więc swoją kulturą bytową, doświadczeniem w tym klimacie i ziemi rodzinnej, wiedzę i terminy, jaki Frankowie zniemczyli. Osadnictwo frankońskie, to przede wszystkim kupcy, handlarze i rycerstwo z dwóch faktorii zwanych Germania, nad Renem. Żadnej ziemi wcześniej zwaną Germanią, nie było. To nazwę rzymską tych faktorii, nadano pisemnie całemu obszarowi od Renu po Wisłę. Nigdy jednak nic takiego nie istniało realnie, fizycznie. Tak samo, jak nie było żadnych Germanów. Nazwano nimi, od miana tej sztucznie wykreowanej nazwy krainy, północnego niżu słowiańskiego, sarmackiego, ludy jakim przypisywano autochtoniczność na tym obszarze, bo ich plemiona bywały na nim w gościnie u Słowian (jak Goci/Gości), walczyli z nimi wspólnie przeciwko Rzymowi, lub sami przechodzili przez ten obszar na południe Europy. Właściwie, Niemcy są pochodzenia Celtycko-Galijsko (Franko) - Nordyckiego i Italskiego (rzymskiego) oraz słowiańskiego. Nie ma tutaj odrębnej wyraźnie grupy autochtonicznej, poza jedną; słowiańską! Udział genów słowiańskich to do 30% w Niemczech, ubożejący w czasie. Na Łużycach górnych, było to do przełomu wieków jeszcze niekiedy 60%. Tym udziałem genowym, nie dojdziemy więc prawdy historycznej, bo genetyka ukazuje też położenie i wiek danego genu. A na Łużycach, w zasadzie od Renu na wschód, przeważa I2 + R1a. Wszystkie najstarsze szczątki ludzkie, po scytyjskie mogiły, kopce, to nie I1 czy R2! Kiedy więc Niemcy za pomocą pseudonaukowców, fałszują językoznawczo strony Wikipedii, czy podręczniki historyczne, czynią to celowo, za pomocą przypisywania sobie sprawczej siły językotwórczej, aby sugerować tym sposobem ich pierwszeństwo na danej ziemi. Jest to jeden z elementów ich polityki germanizacyjnej, ich zniemczania Słowian, ich podbojów. Nie tylko prowadzonej ogniem i mieczem, ale i słowem i gospodarką, teraz ekonomią, strukturami i głosami w UE, współpracą jawną lub niejawną z Rosją - mocarstwem pod panowaniem rodu niemieckiego i przez to zwalczającym niezależne od Rosji lub Niemiec państwa słowiańskie. Co podaję dla zrozumienia, że język, mowa ludzka, jest poza genami jakie trudno u Słowian rozpoznać bo sami siebie palili po śmierci, pozostały brzmienia dawnych terminów nazewniczych. Są one jak najstarsze geny, ściśle związane z określoną kulturą, zwyczajami i wierzeniami Słowian, lub Niemców. Kiedy spotykamy w tym nazewnictwie szczególnie słowiańskie brzmienia wyrazów, oparte na wymowie gardłowo - nosowej, szeleszczącej lub bogatszej w dźwięki niż u Niemców, w dodatku pokrywającej się znaczeniami zbudowanych z nich terminów z wierzeniami Słowian, to nie może być innego pochodzenia tych terminów, jak słowiańskie. A takie spojrzenie, stawia naród niemiecki, jako naród dopiero nowożytny, stworzony sztucznie, w tym przemocą na słowiańskich ludach rodzimych, autochtonicznych. Trzeba posiadać wysoką kulturę, do przyznania się do takiego faktu. Niemcy jeszcze tego nie uczynili! Bedą pisać o swoim słowiańskim pochodzeniu, zniszczeniu własnych, słowiańskich korzeni, dopiero wówczas, gdy powstanie Konfederacja Narodów Międzymorza, z wyłączeniem Niemiec - która zbuduje gospodarkę silniejszą znacznie od niemieckiej i której w większości słowiańskie korzeniu i kultura, wprowadzą dzięki tej sile, prawdę do nauk językoznawczych, oddając chwałę  słowiańskiemu pierwszeństwu.  Dopiero wówczas, być może pozwolimy przyłączyć się Niemcom do takiego podmiotu, konfederacji wolnych narodów sobie bliskich. Pod warunkami kulturowo - naukowymi, wyczyszczenia tych kłamstw językoznawczych i historycznych. Do opisania prawdziwie, holokaustu dokonanego przez wieki na Słowianach i postępującego do dzisiaj ich kulturowego wynarodawiania (jak na Łużycach).]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>UZUPEŁNIENIE<br />
Wikipedia podaje, że nazwa zupy; &#8222;żur&#8221; pochodzi od dawnego niemieckiego wyrazu sūr, dziś sauer – kwaśny.<br />
To jeden z przykładów niszczenia prawdy historycznej, od najdawniejszych korzeni, od kultury mowy, językoznawstwa. Bo za słowami, ich starszeństwem, idzie przecież cała kultura, cywilizacja, osadnictwo, wytwarzanie dóbr, rozwój. A prawda jest taka, że to słowo niemieckie pochodzi od Słowian, nie odwrotnie. Niemieckie, w wymowie nie posiada głoski Ż, tylko Zue(r). Słowianie nie mieliby żadnego problemu z wymawianiem tego terminu jako Zur, lub Zu. Po co więc mielibyśmy zmieniać Z na Ż ? Ale Niemcy mają, i to wielki, z wymową nosową Ż. I to Niemcy, zachowali zapis odsłowiański tej starożytnej potrawy na kwasie czyli zakwasie chlebowym, w swojej wymowie z końcówką na ; ur,  a wymowie na ZU(R &#8211; ledwie słyszalna)E.<br />
Kto czytał relacje księży frankońskich, z osadnictwa tzw.niemieckiego a w rzeczywistości kolonizacyjnego Franków, ten wie, że posiadali oni niewiele umiejętności bytowych. Nie umieli hodować zwierząt, piec chleba, uprawiać zboża, a co dopiero wytwarzać z niego przepyszny żur. W tym celu, zakonnicy licznie osadzali Słowian, bardzo często jako niewolników na swoich włościach, zagarniętych z ziem na których z nimi walczyli (wschodnim Połabiu). To Słowianie, wprowadzali więc swoją kulturą bytową, doświadczeniem w tym klimacie i ziemi rodzinnej, wiedzę i terminy, jaki Frankowie zniemczyli. Osadnictwo frankońskie, to przede wszystkim kupcy, handlarze i rycerstwo z dwóch faktorii zwanych Germania, nad Renem. Żadnej ziemi wcześniej zwaną Germanią, nie było. To nazwę rzymską tych faktorii, nadano pisemnie całemu obszarowi od Renu po Wisłę. Nigdy jednak nic takiego nie istniało realnie, fizycznie. Tak samo, jak nie było żadnych Germanów. Nazwano nimi, od miana tej sztucznie wykreowanej nazwy krainy, północnego niżu słowiańskiego, sarmackiego, ludy jakim przypisywano autochtoniczność na tym obszarze, bo ich plemiona bywały na nim w gościnie u Słowian (jak Goci/Gości), walczyli z nimi wspólnie przeciwko Rzymowi, lub sami przechodzili przez ten obszar na południe Europy. Właściwie, Niemcy są pochodzenia Celtycko-Galijsko (Franko) &#8211; Nordyckiego i Italskiego (rzymskiego) oraz słowiańskiego. Nie ma tutaj odrębnej wyraźnie grupy autochtonicznej, poza jedną; słowiańską! Udział genów słowiańskich to do 30% w Niemczech, ubożejący w czasie. Na Łużycach górnych, było to do przełomu wieków jeszcze niekiedy 60%. Tym udziałem genowym, nie dojdziemy więc prawdy historycznej, bo genetyka ukazuje też położenie i wiek danego genu. A na Łużycach, w zasadzie od Renu na wschód, przeważa I2 + R1a. Wszystkie najstarsze szczątki ludzkie, po scytyjskie mogiły, kopce, to nie I1 czy R2! Kiedy więc Niemcy za pomocą pseudonaukowców, fałszują językoznawczo strony Wikipedii, czy podręczniki historyczne, czynią to celowo, za pomocą przypisywania sobie sprawczej siły językotwórczej, aby sugerować tym sposobem ich pierwszeństwo na danej ziemi. Jest to jeden z elementów ich polityki germanizacyjnej, ich zniemczania Słowian, ich podbojów. Nie tylko prowadzonej ogniem i mieczem, ale i słowem i gospodarką, teraz ekonomią, strukturami i głosami w UE, współpracą jawną lub niejawną z Rosją &#8211; mocarstwem pod panowaniem rodu niemieckiego i przez to zwalczającym niezależne od Rosji lub Niemiec państwa słowiańskie. Co podaję dla zrozumienia, że język, mowa ludzka, jest poza genami jakie trudno u Słowian rozpoznać bo sami siebie palili po śmierci, pozostały brzmienia dawnych terminów nazewniczych. Są one jak najstarsze geny, ściśle związane z określoną kulturą, zwyczajami i wierzeniami Słowian, lub Niemców. Kiedy spotykamy w tym nazewnictwie szczególnie słowiańskie brzmienia wyrazów, oparte na wymowie gardłowo &#8211; nosowej, szeleszczącej lub bogatszej w dźwięki niż u Niemców, w dodatku pokrywającej się znaczeniami zbudowanych z nich terminów z wierzeniami Słowian, to nie może być innego pochodzenia tych terminów, jak słowiańskie. A takie spojrzenie, stawia naród niemiecki, jako naród dopiero nowożytny, stworzony sztucznie, w tym przemocą na słowiańskich ludach rodzimych, autochtonicznych. Trzeba posiadać wysoką kulturę, do przyznania się do takiego faktu. Niemcy jeszcze tego nie uczynili! Bedą pisać o swoim słowiańskim pochodzeniu, zniszczeniu własnych, słowiańskich korzeni, dopiero wówczas, gdy powstanie Konfederacja Narodów Międzymorza, z wyłączeniem Niemiec &#8211; która zbuduje gospodarkę silniejszą znacznie od niemieckiej i której w większości słowiańskie korzeniu i kultura, wprowadzą dzięki tej sile, prawdę do nauk językoznawczych, oddając chwałę  słowiańskiemu pierwszeństwu.  Dopiero wówczas, być może pozwolimy przyłączyć się Niemcom do takiego podmiotu, konfederacji wolnych narodów sobie bliskich. Pod warunkami kulturowo &#8211; naukowymi, wyczyszczenia tych kłamstw językoznawczych i historycznych. Do opisania prawdziwie, holokaustu dokonanego przez wieki na Słowianach i postępującego do dzisiaj ich kulturowego wynarodawiania (jak na Łużycach).</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: ORLICKI		</title>
		<link>https://bialczynski.pl/2023/11/05/taniec-zurawia/#comment-84561</link>

		<dc:creator><![CDATA[ORLICKI]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 05 Nov 2023 11:03:29 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://bialczynski.pl/?p=147169#comment-84561</guid>

					<description><![CDATA[Żurawie są przepiękne. Z urody i zachowania. Podam kilka informacji jakie zauważyłem w tym roku, bo obok działki gdzie bywam, występują żurawie. Pod Warszawą, okolice Serocka, Popowa, Cupla.
W tym roku to Żurawie zapowiedziały mi nadejście wiosny. Bardzo wcześnie, wcześniej niż bociany, bo już w końcu lutego i połowie marca widziałem małe klucze lecące z południa Europy na północ Warszawy. Nie mogłem się pomylić, bo są duże, mają charakterystyczne skrzydła i zawodziły swoim jedynym, niepowtarzalnym głosem. Myślę, że głównie nawoływały te na przedzie. Inne dźwięki wydają gęsi i mają inny kształt skrzydeł i ciała. Gdyby nie ten dźwięk (klangor; grr//grrr!), żurawie można by niekiedy pomylić z bocianami, lecz tylko przy większej wysokości. 
Kiedy odlatywały w tym roku z okolic działki, żurawie zataczały liczne koła i nawoływały maruderów aby się dołączyli i pewnie łapały odpowiednią wysokość, prądy powietrzne. To zupełnie podobne do bocianów zwyczaje. Co ciekawe, odlatywały późno, znacznie później niż bociany, bo w końcówce października. Tworzyły piękne, wielkie klucze ułożone w trójkąt, po 60 osobników. Ale też i małe, po 20, resztkowe. 
Żurawie potrzebują obszarów łąkowych, z wysokimi trawami, podmokłych. Zresztą takich, potrzebuje większość ptaków, bo mają wtedy blisko pokarm, liczne owady i gryzonie, roślinki. 
Ptaki te wrócą w nasz krajobraz masowo, kiedy odpowiednią polityką rekultywacji przyrody, państwo polskie zadba o liczne odtworzenie małych zbiorników wody, (stawy, zalewy nie utwardzone na brzegach, oddalone od nich drogi i zabudowa), cieków wodnych z zastawkami, jak to było kiedyś przed powszechnym zniszczeniem w Polsce małej retencji o jaką dbano ogromnej przed wojną a za PRLu tylko dla odwadniania obszarów rolniczych, a już nie dla ich nawadniania, bo to zapewniały częstsze deszcze. Pozasypywano te stawiska i rowy retencyjne, polikwidowano młyny wodne.
[Wikipedia: Rozległe bagna wśród lasów, torfowiska, wrzosowiska, nad jeziorami i starorzeczami. Zwykle w oddaleniu od siedzib ludzkich, ale żeruje także na łąkach i polach uprawnych. W Europie Środkowej lęgowiska znajdują się w wilgotnych obniżeniach terenu, np. olsach, torfowiskach wysokich i niskich, zalewanych łąkach i pastwiskach, w strefach przybrzeżnych i coraz częściej w rowach między polami. Do niedawna można go było spotkać w całej Europie. W wyniku osuszania podmokłych lasów zniszczono jego lęgowiska i obecnie na południe od Bałtyku i na południu Europy występuje tylko wyspowo. Żurawie kojarzono z wiernością, mądrością, długowiecznością i czujnością. Chrześcijanie przypisywali mu cnoty życia zakonnego, ale na przykład Indianie kojarzyli go ze zdradą. Krzyki przylatujących i odlatujących żurawi oznajmiały wiosenne siewy i jesienne zbiory.]
Nie bez powodu, pyszna roślina i jej owoce zwane żurawiną, rośnie jedynie na podmokłych terenach, obok harcujących żurawi. Myślę, że to od nich pochodzi nazwa tej kwaśno słodkiej rośliny, używanej do wędlin, mięsa. 
Żurawiem z racji długiego ramienia (dźwigni), nazwano niegdyś prostą konstrukcję czerpni wody w studni, jak i późniejszy dźwig portowy. Żurawiem jest też zwany polski taniec ludowy, jaki chętnie bym obejrzał, a pewnie przypomina taniec godowy żurawi. Jest też znana forma muzyczna pieśni rusińskich/ukraińskich, nazywana żurawiejką. Jest i przepyszna zupka - żurek/żur. W południowo - wschodnich Niemczech, gdzie kiedyś żyli słowiańscy Wenedo - Łużyczanie, dzisiaj Połabianie, o swojsko słowiańskiej nazwie powiatu; Saale-Orla (Orla Soła), którego godło ma biało - czerwone barwy, jest miasto Wurzbach, z żurawiem w godle. To typowo, w niemieckim stylu zmieniona nazwa słowiańska, z tzw.przestawkami literowymi, z; W (miejsce, to) + Ż/RZ-ur-(w)af/(b)ach.  Od takich od-słowiańskich zmian nazw miejscowych, roślin, zwierząt, często w j,niemieckim dokonywano zmian całych terminów nazewniczych lub je po prostu przyjmowano, dla nowego narodu (bo nie starożytnego jak Słowianie), wymyślając rzekomo własne terminy a później fałszując nauki językoznawcze, jak u Brucknera w jego słowniku etymologicznym, przypisując terminom słowiańskim od germańskie pochodzenie a ostatecznie z epoki rzekomej wspólnoty germańsko - słowiańskiej. Na każdym polu kulturowym, Niemcy dbali nadal dbają, o zafałszowanie historii, dla wzmocnienia ich &quot;praw&quot; do zagrabionej Słowianom jeszcze za Franków, słowiańskiej ziemi rodzimej/autochtonicznej od czasów nieznanych, zapewne cywilizacji osiedleńczej polodowcowej (I2 + R1a). 
Nazwa opisywanego tutaj zwierzęcia, jest fascynująca, wskazując na poprawność mojej etymologii, o jakiej od dawna pisuję zdawkowo w postach na tych stronach. Tą nazwę, wiedzie na przodzie moim zdaniem święta głoska, podobna w swej roli do Ś, R, czyli Ż. To głoska nosowo-zębowa, typowa, szczególnie liczna jako taka, u Słowian. To oni, mieli niegdyś ich najwięcej, z czego zostały; ą, ę, itp.
R- wyrażana przy zaciśniętych zębach, pewnie kiedyś odsłanianych jak u zwierząt, wyraża moc, siłę, stąd została użyta w określaniu; Rodziny, Rodzenia (R; siła/ O - otwarcie), Radości, Rady, Rozumu, RA - bóstwa, p-RO-mień; na/przy - rodzony - blask/mieńący.
Ś - wyrażana przy zaciśniętych zębach, obrazuje poszum wiatru o poranku, gdy wstające za horyzontem słońce nad polodowcowymi tundro - stepami, jeszcze gdzieś nad Bajkałem lub wcześniej, lub na równinie panońskiej, w efekcie gwałtownego wzrostu temperatury gdy chłodna po nocy ziemia pobudzona promieniami pierwszego słońca wyzwala ruch powietrza, skąd każdy człowiek obeznany z naturą, zauważa to zjawisko poszumu porannego, jak i odwrotnie, uspokojenia wiatru po zachodzie słońca - chyba że pogoda jest ogólnie gwałtowna.
Ś- to dlatego symbol werbalny ducha, Boga, życia duchowego; Ś-wiatło, Świątynia, Śram/Hram, Świt, duśić/dus/duch, i wielu terminów od światła, jasności; Śnieg,  Śiwy, Ś(z)ron, roś/rosa, itd. 
Ż- to głoska podobna, przy zaciśniętych zębach wymawiana, oznaczała pierwotnie, słowotwórcze narzędzie, rdzeń morficzny dla wyrazów określających ŻYCIE, jak w terminie Bog/Boh/Bóg/Boż, bożyszcze/bożiszcze (jak w Bogarodzicy), boży (a nie bogowy!), od Bo/To - Życie; BOŻ, czyli dawniej Bóg.  Bogiem, nazwano moc, istotę duchową, widzialną w każdym przejawie życia, dawcę życia! Nie ma ona innego pochodzenia, innego imienia, jak tylko jej widoczna cecha ŻYCIODAJNA! 
I takie jest pochodzenie Żurawia. Nie dlatego, że ptak ten tańczy w trawach żurawiny, tylko od Ż; życie + w/u/przy + ra(j) + wi; Życie (przejaw radości życia, szczególnie wyraźny u tego ptaka, szczególnie gdy woła, tańczy, walczy ze sobą) + przy + mocą + widoczny/wiedziony. Słowem, to ptak życia, radości życia!  
I tu posłużę się argumentem, o dziwo z Wikipedii, która pod naciskami naszych prosłowiańskich środowisk, naukowców coraz liczniej z nami współpracujących, zaczyna usuwać swoje zakłamania lub przynajmniej dodawać inne spojrzenie na poniemieckie i inne kłamstwa; [ WIKIPEDIA;  W wierzeniach narodów słowiańskich żurawie pełniły rolę przewodników w wędrujących gromadach złożonych z różnych gatunków, znających dobrze drogi powietrzne i nadwodne. To ich piór i nóg miały czepiać się ludzkie dusze w wędrówce do zamorskiego kraju (zwanego WYRAJEM, który miał się znajdować na końcu żurawiej drogi). Żuraw był wysłannikiem bogów. Podobnie Chińczycy uznawali go za przewodnika dusz zmarłych do Zachodniego RAJU, a żuraw lecący w stronę słońca jest tam symbolem awansu społecznego.]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Żurawie są przepiękne. Z urody i zachowania. Podam kilka informacji jakie zauważyłem w tym roku, bo obok działki gdzie bywam, występują żurawie. Pod Warszawą, okolice Serocka, Popowa, Cupla.<br />
W tym roku to Żurawie zapowiedziały mi nadejście wiosny. Bardzo wcześnie, wcześniej niż bociany, bo już w końcu lutego i połowie marca widziałem małe klucze lecące z południa Europy na północ Warszawy. Nie mogłem się pomylić, bo są duże, mają charakterystyczne skrzydła i zawodziły swoim jedynym, niepowtarzalnym głosem. Myślę, że głównie nawoływały te na przedzie. Inne dźwięki wydają gęsi i mają inny kształt skrzydeł i ciała. Gdyby nie ten dźwięk (klangor; grr//grrr!), żurawie można by niekiedy pomylić z bocianami, lecz tylko przy większej wysokości.<br />
Kiedy odlatywały w tym roku z okolic działki, żurawie zataczały liczne koła i nawoływały maruderów aby się dołączyli i pewnie łapały odpowiednią wysokość, prądy powietrzne. To zupełnie podobne do bocianów zwyczaje. Co ciekawe, odlatywały późno, znacznie później niż bociany, bo w końcówce października. Tworzyły piękne, wielkie klucze ułożone w trójkąt, po 60 osobników. Ale też i małe, po 20, resztkowe.<br />
Żurawie potrzebują obszarów łąkowych, z wysokimi trawami, podmokłych. Zresztą takich, potrzebuje większość ptaków, bo mają wtedy blisko pokarm, liczne owady i gryzonie, roślinki.<br />
Ptaki te wrócą w nasz krajobraz masowo, kiedy odpowiednią polityką rekultywacji przyrody, państwo polskie zadba o liczne odtworzenie małych zbiorników wody, (stawy, zalewy nie utwardzone na brzegach, oddalone od nich drogi i zabudowa), cieków wodnych z zastawkami, jak to było kiedyś przed powszechnym zniszczeniem w Polsce małej retencji o jaką dbano ogromnej przed wojną a za PRLu tylko dla odwadniania obszarów rolniczych, a już nie dla ich nawadniania, bo to zapewniały częstsze deszcze. Pozasypywano te stawiska i rowy retencyjne, polikwidowano młyny wodne.<br />
[Wikipedia: Rozległe bagna wśród lasów, torfowiska, wrzosowiska, nad jeziorami i starorzeczami. Zwykle w oddaleniu od siedzib ludzkich, ale żeruje także na łąkach i polach uprawnych. W Europie Środkowej lęgowiska znajdują się w wilgotnych obniżeniach terenu, np. olsach, torfowiskach wysokich i niskich, zalewanych łąkach i pastwiskach, w strefach przybrzeżnych i coraz częściej w rowach między polami. Do niedawna można go było spotkać w całej Europie. W wyniku osuszania podmokłych lasów zniszczono jego lęgowiska i obecnie na południe od Bałtyku i na południu Europy występuje tylko wyspowo. Żurawie kojarzono z wiernością, mądrością, długowiecznością i czujnością. Chrześcijanie przypisywali mu cnoty życia zakonnego, ale na przykład Indianie kojarzyli go ze zdradą. Krzyki przylatujących i odlatujących żurawi oznajmiały wiosenne siewy i jesienne zbiory.]<br />
Nie bez powodu, pyszna roślina i jej owoce zwane żurawiną, rośnie jedynie na podmokłych terenach, obok harcujących żurawi. Myślę, że to od nich pochodzi nazwa tej kwaśno słodkiej rośliny, używanej do wędlin, mięsa.<br />
Żurawiem z racji długiego ramienia (dźwigni), nazwano niegdyś prostą konstrukcję czerpni wody w studni, jak i późniejszy dźwig portowy. Żurawiem jest też zwany polski taniec ludowy, jaki chętnie bym obejrzał, a pewnie przypomina taniec godowy żurawi. Jest też znana forma muzyczna pieśni rusińskich/ukraińskich, nazywana żurawiejką. Jest i przepyszna zupka &#8211; żurek/żur. W południowo &#8211; wschodnich Niemczech, gdzie kiedyś żyli słowiańscy Wenedo &#8211; Łużyczanie, dzisiaj Połabianie, o swojsko słowiańskiej nazwie powiatu; Saale-Orla (Orla Soła), którego godło ma biało &#8211; czerwone barwy, jest miasto Wurzbach, z żurawiem w godle. To typowo, w niemieckim stylu zmieniona nazwa słowiańska, z tzw.przestawkami literowymi, z; W (miejsce, to) + Ż/RZ-ur-(w)af/(b)ach.  Od takich od-słowiańskich zmian nazw miejscowych, roślin, zwierząt, często w j,niemieckim dokonywano zmian całych terminów nazewniczych lub je po prostu przyjmowano, dla nowego narodu (bo nie starożytnego jak Słowianie), wymyślając rzekomo własne terminy a później fałszując nauki językoznawcze, jak u Brucknera w jego słowniku etymologicznym, przypisując terminom słowiańskim od germańskie pochodzenie a ostatecznie z epoki rzekomej wspólnoty germańsko &#8211; słowiańskiej. Na każdym polu kulturowym, Niemcy dbali nadal dbają, o zafałszowanie historii, dla wzmocnienia ich &#8222;praw&#8221; do zagrabionej Słowianom jeszcze za Franków, słowiańskiej ziemi rodzimej/autochtonicznej od czasów nieznanych, zapewne cywilizacji osiedleńczej polodowcowej (I2 + R1a).<br />
Nazwa opisywanego tutaj zwierzęcia, jest fascynująca, wskazując na poprawność mojej etymologii, o jakiej od dawna pisuję zdawkowo w postach na tych stronach. Tą nazwę, wiedzie na przodzie moim zdaniem święta głoska, podobna w swej roli do Ś, R, czyli Ż. To głoska nosowo-zębowa, typowa, szczególnie liczna jako taka, u Słowian. To oni, mieli niegdyś ich najwięcej, z czego zostały; ą, ę, itp.<br />
R- wyrażana przy zaciśniętych zębach, pewnie kiedyś odsłanianych jak u zwierząt, wyraża moc, siłę, stąd została użyta w określaniu; Rodziny, Rodzenia (R; siła/ O &#8211; otwarcie), Radości, Rady, Rozumu, RA &#8211; bóstwa, p-RO-mień; na/przy &#8211; rodzony &#8211; blask/mieńący.<br />
Ś &#8211; wyrażana przy zaciśniętych zębach, obrazuje poszum wiatru o poranku, gdy wstające za horyzontem słońce nad polodowcowymi tundro &#8211; stepami, jeszcze gdzieś nad Bajkałem lub wcześniej, lub na równinie panońskiej, w efekcie gwałtownego wzrostu temperatury gdy chłodna po nocy ziemia pobudzona promieniami pierwszego słońca wyzwala ruch powietrza, skąd każdy człowiek obeznany z naturą, zauważa to zjawisko poszumu porannego, jak i odwrotnie, uspokojenia wiatru po zachodzie słońca &#8211; chyba że pogoda jest ogólnie gwałtowna.<br />
Ś- to dlatego symbol werbalny ducha, Boga, życia duchowego; Ś-wiatło, Świątynia, Śram/Hram, Świt, duśić/dus/duch, i wielu terminów od światła, jasności; Śnieg,  Śiwy, Ś(z)ron, roś/rosa, itd.<br />
Ż- to głoska podobna, przy zaciśniętych zębach wymawiana, oznaczała pierwotnie, słowotwórcze narzędzie, rdzeń morficzny dla wyrazów określających ŻYCIE, jak w terminie Bog/Boh/Bóg/Boż, bożyszcze/bożiszcze (jak w Bogarodzicy), boży (a nie bogowy!), od Bo/To &#8211; Życie; BOŻ, czyli dawniej Bóg.  Bogiem, nazwano moc, istotę duchową, widzialną w każdym przejawie życia, dawcę życia! Nie ma ona innego pochodzenia, innego imienia, jak tylko jej widoczna cecha ŻYCIODAJNA!<br />
I takie jest pochodzenie Żurawia. Nie dlatego, że ptak ten tańczy w trawach żurawiny, tylko od Ż; życie + w/u/przy + ra(j) + wi; Życie (przejaw radości życia, szczególnie wyraźny u tego ptaka, szczególnie gdy woła, tańczy, walczy ze sobą) + przy + mocą + widoczny/wiedziony. Słowem, to ptak życia, radości życia!<br />
I tu posłużę się argumentem, o dziwo z Wikipedii, która pod naciskami naszych prosłowiańskich środowisk, naukowców coraz liczniej z nami współpracujących, zaczyna usuwać swoje zakłamania lub przynajmniej dodawać inne spojrzenie na poniemieckie i inne kłamstwa; [ WIKIPEDIA;  W wierzeniach narodów słowiańskich żurawie pełniły rolę przewodników w wędrujących gromadach złożonych z różnych gatunków, znających dobrze drogi powietrzne i nadwodne. To ich piór i nóg miały czepiać się ludzkie dusze w wędrówce do zamorskiego kraju (zwanego WYRAJEM, który miał się znajdować na końcu żurawiej drogi). Żuraw był wysłannikiem bogów. Podobnie Chińczycy uznawali go za przewodnika dusz zmarłych do Zachodniego RAJU, a żuraw lecący w stronę słońca jest tam symbolem awansu społecznego.]</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
	</channel>
</rss>
