<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	
	>
<channel>
	<title>
	Komentarze do: Krystian Ochman &#8222;Prometeusz&#8221;  u Romana Spivaka &#8211; Ukraińska reakcja	</title>
	<atom:link href="https://bialczynski.pl/2022/07/28/krystian-ochman-prometeusz-roman-spivak-ukrainska-reakcja/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://bialczynski.pl/2022/07/28/krystian-ochman-prometeusz-roman-spivak-ukrainska-reakcja/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=krystian-ochman-prometeusz-roman-spivak-ukrainska-reakcja</link>
	<description>oficjalna strona Czesława Białczyńskiego</description>
	<lastBuildDate>Thu, 28 Jul 2022 22:26:49 +0000</lastBuildDate>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=6.7.4</generator>
	<item>
		<title>
		Autor: Pola Dec		</title>
		<link>https://bialczynski.pl/2022/07/28/krystian-ochman-prometeusz-roman-spivak-ukrainska-reakcja/#comment-78010</link>

		<dc:creator><![CDATA[Pola Dec]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 28 Jul 2022 22:26:49 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://bialczynski.pl/?p=134571#comment-78010</guid>

					<description><![CDATA[Właśnie o Prometeuszu napisałam wczoraj w mojej powieści, to nie przypadek przecież...

Bohaterem jest Vikaris/Mścisław/Konrad, fragment:

&quot;Konrad przy ojcu nie siedział, po prawicy komtura bracia siedli wedle starszeństwa, a dwóch w wielce podeszłym wieku tam było, na trzecim miejscu Otto siedział, dalej bracia młodsi i rangą niżsi. Po lewicy Marquarda lezestule stało, przy którym ksiądz na głos czytał, a dalej dienerzy wzdłuż stołu siedzieli. Na końcu Mścisława umieszczono. Przez cała wieczerzę wysłuchiwano czytania z Księgi Proroka Daniela:

&#039;Patrzyłem, aż postawiono trony, a Przedwieczny zajął miejsce. Szata Jego była biała jak śnieg, a włosy na Jego głowie jakby z czystej wełny. Tron Jego był z ognistych płomieni, jego koła z płonącego ognia. Strumień ognia się rozlewał i wypływał od Niego. Tysiąc tysięcy służyło Mu, a dziesięć tysięcy razy dziesięć tysięcy stało przed Nim. Sąd zasiadł i otwarto księgi.
Z powodu hałasu wielkich słów, jakie wypowiadał róg, patrzyłem, aż oto zabito bestię; ciało jej uległo zniszczeniu i wydano je na spalenie. Także innym bestiom odebrano władzę, ale ustalono okres trwania ich życia do czasu oznaczonego. Patrzyłem w nocnych widzeniach: a oto na obłokach nieba przybywa jakby Syn Człowieczy. Podchodzi do Przedwiecznego i wprowadzają Go przed Niego. Powierzono Mu panowanie, chwałę i władzę królewską, a służyły Mu wszystkie narody, ludy i języki. Panowanie Jego jest wiecznym panowaniem, które nie przeminie,a Jego królestwo nie ulegnie zagładzie...&#039;

Mścisław skończył już wieczerzać, a słuchał pilnie, bo wielce ciekawym czytanie to mu się wydało. Jakby znajomy obraz przed oczami stawał mu, pamiętał jak matka jego Egle niedaleko tego ponurego zamku kiedyś mieszkająca, podobną opowieść mu prawiła o Perkunasie, bogu ognia na ognistym tronie zasiadającego. Ale tamten gwałtowny był, siłę swoją pokazujący, a ten ogniste koła ma i w biel odziany i syn jego jak syn człowieczy. To może Swaróg opiekun ludzi, co na Rusi go wyznawają, a syn jego Swarożyc rydwanem w żarptaki zaprzęgniętym po niebie słonko wozi, żeby ludziom i roślinom żyć dobrze było. Ale przecie tu powiedziano, że to nie syn-bóg a syn człowieczy. To ten Prometej pewno, Promyk Słońca, ten co ludziom ogień na ziemię przyniósł, żeby wiedy boskiej zaznali trochu i rządzić mądrze a dobrze sami się umieli. U Rusów o tym słyszał. U nich Pan Słońce, a u nas na Żmudzi Matka-Słońce, której każdego ranka pokłonić się trzeba i podziękować, że noc się szczęśliwie przeżyło. 
Ksiądz czytanie zakończył i cisza zapanowała, która to z zamyślenia Konrada wyrwała. Bezwiednie wzrok jego na wielkim krucyfiksie zatrzymał się i w ogromoną twarz okrwawioną a cierpiącą Chrystusa popatrzył. I zdziwił się, że przecie zakonnicy owi o chwale Boga przed chwilą czytali i że on śmierć pokonuje i świetlisty cały do nieba wraca prawią, a wszędzie w świątyniach cierpiącego go w wizerunkach umieszczają, jakby śmiercią jego się karmiąc. Spojrzał na braci zakonnych. Czy nie prawda to? Ci o nadziei i radości czytają, a umartwieniem w zamku żyją, ale poza warownią cały swój wysiłek w mordowanie, grabież i kradzież ziem Prusów a Litwinów wkładając. I jeszcze wierzą, że to na chwałę tego świetlistego syna człowieczego, co im promień, ba ogień i światłość na ziemię przyniósł, a oni przed nim w krypcie grobowej się chowają. Dziwna ta ich wiara. A może sami jej nie rozumieją?
Tak Konrad rozmyślał, a przerwał mu  głos komtura von Rassow...&#039;

Fragment na świeżo napisany, przed redakcją jeszcze. 

Dokopujmy się do dna naszej duszy, do tej iskry Prometeja, która każdy ma w sobie, żebyśmy wiedzieli kim jesteśmy, jak bohater mojej powieści Vikaris/Mścisław/Konrad, który w poszukiwaniach nie ustaje.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Właśnie o Prometeuszu napisałam wczoraj w mojej powieści, to nie przypadek przecież&#8230;</p>
<p>Bohaterem jest Vikaris/Mścisław/Konrad, fragment:</p>
<p>&#8222;Konrad przy ojcu nie siedział, po prawicy komtura bracia siedli wedle starszeństwa, a dwóch w wielce podeszłym wieku tam było, na trzecim miejscu Otto siedział, dalej bracia młodsi i rangą niżsi. Po lewicy Marquarda lezestule stało, przy którym ksiądz na głos czytał, a dalej dienerzy wzdłuż stołu siedzieli. Na końcu Mścisława umieszczono. Przez cała wieczerzę wysłuchiwano czytania z Księgi Proroka Daniela:</p>
<p>'Patrzyłem, aż postawiono trony, a Przedwieczny zajął miejsce. Szata Jego była biała jak śnieg, a włosy na Jego głowie jakby z czystej wełny. Tron Jego był z ognistych płomieni, jego koła z płonącego ognia. Strumień ognia się rozlewał i wypływał od Niego. Tysiąc tysięcy służyło Mu, a dziesięć tysięcy razy dziesięć tysięcy stało przed Nim. Sąd zasiadł i otwarto księgi.<br />
Z powodu hałasu wielkich słów, jakie wypowiadał róg, patrzyłem, aż oto zabito bestię; ciało jej uległo zniszczeniu i wydano je na spalenie. Także innym bestiom odebrano władzę, ale ustalono okres trwania ich życia do czasu oznaczonego. Patrzyłem w nocnych widzeniach: a oto na obłokach nieba przybywa jakby Syn Człowieczy. Podchodzi do Przedwiecznego i wprowadzają Go przed Niego. Powierzono Mu panowanie, chwałę i władzę królewską, a służyły Mu wszystkie narody, ludy i języki. Panowanie Jego jest wiecznym panowaniem, które nie przeminie,a Jego królestwo nie ulegnie zagładzie&#8230;&#8217;</p>
<p>Mścisław skończył już wieczerzać, a słuchał pilnie, bo wielce ciekawym czytanie to mu się wydało. Jakby znajomy obraz przed oczami stawał mu, pamiętał jak matka jego Egle niedaleko tego ponurego zamku kiedyś mieszkająca, podobną opowieść mu prawiła o Perkunasie, bogu ognia na ognistym tronie zasiadającego. Ale tamten gwałtowny był, siłę swoją pokazujący, a ten ogniste koła ma i w biel odziany i syn jego jak syn człowieczy. To może Swaróg opiekun ludzi, co na Rusi go wyznawają, a syn jego Swarożyc rydwanem w żarptaki zaprzęgniętym po niebie słonko wozi, żeby ludziom i roślinom żyć dobrze było. Ale przecie tu powiedziano, że to nie syn-bóg a syn człowieczy. To ten Prometej pewno, Promyk Słońca, ten co ludziom ogień na ziemię przyniósł, żeby wiedy boskiej zaznali trochu i rządzić mądrze a dobrze sami się umieli. U Rusów o tym słyszał. U nich Pan Słońce, a u nas na Żmudzi Matka-Słońce, której każdego ranka pokłonić się trzeba i podziękować, że noc się szczęśliwie przeżyło.<br />
Ksiądz czytanie zakończył i cisza zapanowała, która to z zamyślenia Konrada wyrwała. Bezwiednie wzrok jego na wielkim krucyfiksie zatrzymał się i w ogromoną twarz okrwawioną a cierpiącą Chrystusa popatrzył. I zdziwił się, że przecie zakonnicy owi o chwale Boga przed chwilą czytali i że on śmierć pokonuje i świetlisty cały do nieba wraca prawią, a wszędzie w świątyniach cierpiącego go w wizerunkach umieszczają, jakby śmiercią jego się karmiąc. Spojrzał na braci zakonnych. Czy nie prawda to? Ci o nadziei i radości czytają, a umartwieniem w zamku żyją, ale poza warownią cały swój wysiłek w mordowanie, grabież i kradzież ziem Prusów a Litwinów wkładając. I jeszcze wierzą, że to na chwałę tego świetlistego syna człowieczego, co im promień, ba ogień i światłość na ziemię przyniósł, a oni przed nim w krypcie grobowej się chowają. Dziwna ta ich wiara. A może sami jej nie rozumieją?<br />
Tak Konrad rozmyślał, a przerwał mu  głos komtura von Rassow&#8230;&#8217;</p>
<p>Fragment na świeżo napisany, przed redakcją jeszcze. </p>
<p>Dokopujmy się do dna naszej duszy, do tej iskry Prometeja, która każdy ma w sobie, żebyśmy wiedzieli kim jesteśmy, jak bohater mojej powieści Vikaris/Mścisław/Konrad, który w poszukiwaniach nie ustaje.</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: Pola Dec		</title>
		<link>https://bialczynski.pl/2022/07/28/krystian-ochman-prometeusz-roman-spivak-ukrainska-reakcja/#comment-78009</link>

		<dc:creator><![CDATA[Pola Dec]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 28 Jul 2022 22:04:52 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://bialczynski.pl/?p=134571#comment-78009</guid>

					<description><![CDATA[Iskra wyszła z Polski, iskra wyszła z Polski, iskra wyszła z Polski i leci dalej i zapala następne ogniki, które podają sobie ludzie - ogniki od Prometeusza. Ale to iskra, to nie płomień jeszcze, a płomień powoli rośnie, zanim stanie się ogniem, ogniskiem, watrą. Ale już w tej chwili jest nie do ugaszenia! Sława, Sława, Sława!

Żeby był ogień musi być żar, drzewo, ludzie - każdy ma tu swoja rolę do odegrania, i ci co kopią w ziemi, i ci co patrzą w gwiazdy, i ci co rekonstruują historię, i ci co śpiewają głosem z niebios, wszyscyśmy potrzebni - mało nas, mało nas do pieczenia chleba, tylko nam tylko nam ciebie tu potrzeba...iskra, ogień, chleb, dom chleba, Bet Lechem - LECHEM LECHEM LECHEM

napisałam z serca, o północy, między jednym dniem a drugim, im ciemniejsza noc tym bliżej do świtu, a świt do iskra dnia, iskra, która wyszła z mego serca, z ziemi połączonej, a nie podzielonej rzeką Bug, z dokładnej granicy litewsko-mazowieckiej, z serca wielkiej Lechii Nurów, Lachów, Rusów, pod gwiazdozbiorem Łabędzia...]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Iskra wyszła z Polski, iskra wyszła z Polski, iskra wyszła z Polski i leci dalej i zapala następne ogniki, które podają sobie ludzie &#8211; ogniki od Prometeusza. Ale to iskra, to nie płomień jeszcze, a płomień powoli rośnie, zanim stanie się ogniem, ogniskiem, watrą. Ale już w tej chwili jest nie do ugaszenia! Sława, Sława, Sława!</p>
<p>Żeby był ogień musi być żar, drzewo, ludzie &#8211; każdy ma tu swoja rolę do odegrania, i ci co kopią w ziemi, i ci co patrzą w gwiazdy, i ci co rekonstruują historię, i ci co śpiewają głosem z niebios, wszyscyśmy potrzebni &#8211; mało nas, mało nas do pieczenia chleba, tylko nam tylko nam ciebie tu potrzeba&#8230;iskra, ogień, chleb, dom chleba, Bet Lechem &#8211; LECHEM LECHEM LECHEM</p>
<p>napisałam z serca, o północy, między jednym dniem a drugim, im ciemniejsza noc tym bliżej do świtu, a świt do iskra dnia, iskra, która wyszła z mego serca, z ziemi połączonej, a nie podzielonej rzeką Bug, z dokładnej granicy litewsko-mazowieckiej, z serca wielkiej Lechii Nurów, Lachów, Rusów, pod gwiazdozbiorem Łabędzia&#8230;</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
	</channel>
</rss>
