<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	
	>
<channel>
	<title>
	Komentarze do: Marcin Antoniak &#8211; Tożsamość Słowiańska – Z żaru Serca w blask Rozumu miłość zaufanie	</title>
	<atom:link href="https://bialczynski.pl/2021/11/08/marcin-anton-iak-tozsamosc-slowianska-z-zaru-serca-w-blask-rozumu-milosc-zaufanie/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://bialczynski.pl/2021/11/08/marcin-anton-iak-tozsamosc-slowianska-z-zaru-serca-w-blask-rozumu-milosc-zaufanie/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=marcin-anton-iak-tozsamosc-slowianska-z-zaru-serca-w-blask-rozumu-milosc-zaufanie</link>
	<description>oficjalna strona Czesława Białczyńskiego</description>
	<lastBuildDate>Tue, 09 Nov 2021 07:24:12 +0000</lastBuildDate>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=6.7.4</generator>
	<item>
		<title>
		Autor: Don		</title>
		<link>https://bialczynski.pl/2021/11/08/marcin-anton-iak-tozsamosc-slowianska-z-zaru-serca-w-blask-rozumu-milosc-zaufanie/#comment-72973</link>

		<dc:creator><![CDATA[Don]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 09 Nov 2021 07:24:12 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://bialczynski.pl/?p=125481#comment-72973</guid>

					<description><![CDATA[Niezwykły człowiek. Dziękuję za ten materiał!]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Niezwykły człowiek. Dziękuję za ten materiał!</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: Pola Rex		</title>
		<link>https://bialczynski.pl/2021/11/08/marcin-anton-iak-tozsamosc-slowianska-z-zaru-serca-w-blask-rozumu-milosc-zaufanie/#comment-72955</link>

		<dc:creator><![CDATA[Pola Rex]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 08 Nov 2021 10:27:55 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://bialczynski.pl/?p=125481#comment-72955</guid>

					<description><![CDATA[Cesarzowa.
Kiedyś jako dziecko pojechałam do babci na wieś. Poszłam w odwiedziny do rodziny. Weszłam na podwórko. Z daleka zobaczyła mnie ciocia i woła: a cóż to za cacuszko do nas przyjechało  Cesarzowa, Cesarzowa. Byłam ubrana w piękną sukienkę z wielką kokardą na głowie. No .. przyszłam w gościnę.
Zaraz przybiegła kuzynka w chodakach z motyką w ręce bo robiła coś w ogrodzie, kuzyn wybiegł z stodoły, wielka czupryna, w której pełno słomy i się patrzą co to za cudo. A ja patrzę się na nich. Ich twarze opalone od słońca, ręce spracowane i wielkie niebieskie śmiejące się oczy. 
Kuzynka mówi: my zajęci robota jest. Zaraz wjechał wóz drabiniasty ze zbożem z kuzynem i wójkiem, wjechali przez wrota  do stodoły i rozładowywali.
Mówię do kuzynki to daj drugą motykę i poszłyśmy kopać  ziemniaki na obiad i dla zwierzaków. 
Obiad nieziemski: ziemniaki zasmażane skwareczkami i zsiadłe mleko. Mniam, mniam. Ciocia zdążyła upiec ciasto drożdżowe, mniam, mniam. No i do roboty. Poszłyśmy z kuzynką zrywać wiśnie.  Nadażyła się okazja jechać po zboże z której oczywiście skorzystałam. Ciocia wrzuciła jakiś koc, co by jaśnie panienka nie siedziała pupą na gołej desce.  Miała rację. Wracałam z kuzynką na wozie ze zbożem, mimo koca kłuły mnie kłosy. Ale było wesoło. Kuzyn coś gwizdał, myśmy śpiewały. Było fantastycznie.
Burza szła więc się śpieszyli.
Powrót do babci. Myślę sobie będzie lanie od mamy  - wyglądałam jak straszydło, włosy potargane, kokarda zniknęła, sukienka zgnieciona, w sandałkach słoma. Nie wyglądałam już jak cacuszko.  Ale byłam szczęśliwa.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Cesarzowa.<br />
Kiedyś jako dziecko pojechałam do babci na wieś. Poszłam w odwiedziny do rodziny. Weszłam na podwórko. Z daleka zobaczyła mnie ciocia i woła: a cóż to za cacuszko do nas przyjechało  Cesarzowa, Cesarzowa. Byłam ubrana w piękną sukienkę z wielką kokardą na głowie. No .. przyszłam w gościnę.<br />
Zaraz przybiegła kuzynka w chodakach z motyką w ręce bo robiła coś w ogrodzie, kuzyn wybiegł z stodoły, wielka czupryna, w której pełno słomy i się patrzą co to za cudo. A ja patrzę się na nich. Ich twarze opalone od słońca, ręce spracowane i wielkie niebieskie śmiejące się oczy.<br />
Kuzynka mówi: my zajęci robota jest. Zaraz wjechał wóz drabiniasty ze zbożem z kuzynem i wójkiem, wjechali przez wrota  do stodoły i rozładowywali.<br />
Mówię do kuzynki to daj drugą motykę i poszłyśmy kopać  ziemniaki na obiad i dla zwierzaków.<br />
Obiad nieziemski: ziemniaki zasmażane skwareczkami i zsiadłe mleko. Mniam, mniam. Ciocia zdążyła upiec ciasto drożdżowe, mniam, mniam. No i do roboty. Poszłyśmy z kuzynką zrywać wiśnie.  Nadażyła się okazja jechać po zboże z której oczywiście skorzystałam. Ciocia wrzuciła jakiś koc, co by jaśnie panienka nie siedziała pupą na gołej desce.  Miała rację. Wracałam z kuzynką na wozie ze zbożem, mimo koca kłuły mnie kłosy. Ale było wesoło. Kuzyn coś gwizdał, myśmy śpiewały. Było fantastycznie.<br />
Burza szła więc się śpieszyli.<br />
Powrót do babci. Myślę sobie będzie lanie od mamy  &#8211; wyglądałam jak straszydło, włosy potargane, kokarda zniknęła, sukienka zgnieciona, w sandałkach słoma. Nie wyglądałam już jak cacuszko.  Ale byłam szczęśliwa.</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: Pola Rex		</title>
		<link>https://bialczynski.pl/2021/11/08/marcin-anton-iak-tozsamosc-slowianska-z-zaru-serca-w-blask-rozumu-milosc-zaufanie/#comment-72953</link>

		<dc:creator><![CDATA[Pola Rex]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 08 Nov 2021 09:30:09 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://bialczynski.pl/?p=125481#comment-72953</guid>

					<description><![CDATA[Telepatia.
Jak czasami pomyślę o kimś to ten ktoś za chwilę dzwoni.
Czy Słowianie odeszli ? Nie bo to My. Często inni z inną filozfią życia, Nie myślimy o dalekiej przeszłości bo nikt o niej nie wspominał. No może czasami.  Czasami tata do mnie powiedział jak byłam młoda Laszka. Nie bardzo kumałam dlaczego tak do mnie mówi. Czasami ciocia wołała groźnie ja ci dam pierunie - jak syn narozrabiał, albo krowa poszła w zboże i biegła do niej w furii. I Święta nad którymi się nie zastanawialiśmy. Czasami kuzynka, która przeprowadziła się do miasta mówiła, że w czerwcu u niej na wsi palono ogniska i młodzi przez nie skakali. Ale my żyliśmy innym życiem. Nowa moda była wszędzie, ubiór, muzyka. Ludowość była na wsiach. Przywiozłam kiedyś sobie z gór kierbce i  inne drobiazgi np. Szkatułkę rzeźbioną i pachnącą drewnem.  Mogło być tak, że rodzice bali się mówić o przeszłości co by dzieci nie wypaplały w szkole. Takie były czasy.
Ale teraz kiedy jestem bardziej świadoma też nie z każdym można rozmawiać. Od poganek mnie wyzywają i unikają. 
Ale nie o tym. 
Słowianie i telepatia. Oni nie odeszli w siną dal - tylko myśmy o nich zapomnieli. Są w Niebie razem. Ze swoją mentalnością i świadomością, wiarą.
Przychodzą do mnie jak o nich myślę, to Oni mnie uczą. Ale jest też tak, że oni też się uczą. Zbierają się wokół mnie jak czytam coś I jest cisza. Czytają w moich myślach. Porozumiewają się telepatycznie. Boją się obcych. Przyciągają ich znaki Słowiańskie, słowa i inne artefakty, które nabyłam. Jest też tak, że jak szukam czegoś w inter. To sam mi potem podrzuca coś ciekawego.
Czasy Słowiańskie, były z jednej strony bajeczne a z drugiej barbarzyńskie. Czasami głód i zaraza, bieda i ubóstwo, najazdy, mordy. Walka o przetrwanie. Nowe religie, obyczaje, żeby przetrwać trzeba było siedzieć cicho.
Kiedy zaczęły powstawać miasta, przemysł, wszystko się zmieniało i to bardzo szybko. Literatura,  dramaty, powieści mówią jak było. 
A teraz gro ludzi nie zrezygnuje ze zdobyczy cywilizacji. Mamy współczesność i życie toczy się swoim torem. Ludzie chcą żyć wygodnie.
Kiedy byłam młoda i chodziłam do lasku Słowiańskiego na spacer, albo czytać książki bo był na naszym osiedlu, chodziłam po grobach nie wiedząc o tym, z lasków słowiańskich zrobiono  parki. A kiedyś wzięłam leżak i siadłam na środku wysepki czytając książkę nie wiedziałam wtedy, że oto siedzę na czakramie. Mało tego to był zegar galaktyczny a ja siedziałam na środku osi galaktycznej. Ale jak dorosłam i mnie telepatycznie pouczono co jest grane i weszłam tam z myślą, że sobie tam usiądę i odpocznę to się pojawił Słowiański strażnik ubrany na biało, włosy siwuteńkie z drewnianymi grabiami i mnie pogonił. 
Mówiąc  nie wolno, nie wolno. 
Hm. Powinna być tablica: Zakaz wstępu. Paru osobom na spacerze czasami objaśniałam co tam jest i że nie wolno tam wchodzić  oto chodzimy po ziemi świętej przodków. Są ścieżki spacerowe, ale ludzie czasami robią sobie tam pikniki.
Czasy czasów się zmieniły. A teraz też tak jest, że Czasy czasów się zmieniają. Rośnie świadomość.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Telepatia.<br />
Jak czasami pomyślę o kimś to ten ktoś za chwilę dzwoni.<br />
Czy Słowianie odeszli ? Nie bo to My. Często inni z inną filozfią życia, Nie myślimy o dalekiej przeszłości bo nikt o niej nie wspominał. No może czasami.  Czasami tata do mnie powiedział jak byłam młoda Laszka. Nie bardzo kumałam dlaczego tak do mnie mówi. Czasami ciocia wołała groźnie ja ci dam pierunie &#8211; jak syn narozrabiał, albo krowa poszła w zboże i biegła do niej w furii. I Święta nad którymi się nie zastanawialiśmy. Czasami kuzynka, która przeprowadziła się do miasta mówiła, że w czerwcu u niej na wsi palono ogniska i młodzi przez nie skakali. Ale my żyliśmy innym życiem. Nowa moda była wszędzie, ubiór, muzyka. Ludowość była na wsiach. Przywiozłam kiedyś sobie z gór kierbce i  inne drobiazgi np. Szkatułkę rzeźbioną i pachnącą drewnem.  Mogło być tak, że rodzice bali się mówić o przeszłości co by dzieci nie wypaplały w szkole. Takie były czasy.<br />
Ale teraz kiedy jestem bardziej świadoma też nie z każdym można rozmawiać. Od poganek mnie wyzywają i unikają.<br />
Ale nie o tym.<br />
Słowianie i telepatia. Oni nie odeszli w siną dal &#8211; tylko myśmy o nich zapomnieli. Są w Niebie razem. Ze swoją mentalnością i świadomością, wiarą.<br />
Przychodzą do mnie jak o nich myślę, to Oni mnie uczą. Ale jest też tak, że oni też się uczą. Zbierają się wokół mnie jak czytam coś I jest cisza. Czytają w moich myślach. Porozumiewają się telepatycznie. Boją się obcych. Przyciągają ich znaki Słowiańskie, słowa i inne artefakty, które nabyłam. Jest też tak, że jak szukam czegoś w inter. To sam mi potem podrzuca coś ciekawego.<br />
Czasy Słowiańskie, były z jednej strony bajeczne a z drugiej barbarzyńskie. Czasami głód i zaraza, bieda i ubóstwo, najazdy, mordy. Walka o przetrwanie. Nowe religie, obyczaje, żeby przetrwać trzeba było siedzieć cicho.<br />
Kiedy zaczęły powstawać miasta, przemysł, wszystko się zmieniało i to bardzo szybko. Literatura,  dramaty, powieści mówią jak było.<br />
A teraz gro ludzi nie zrezygnuje ze zdobyczy cywilizacji. Mamy współczesność i życie toczy się swoim torem. Ludzie chcą żyć wygodnie.<br />
Kiedy byłam młoda i chodziłam do lasku Słowiańskiego na spacer, albo czytać książki bo był na naszym osiedlu, chodziłam po grobach nie wiedząc o tym, z lasków słowiańskich zrobiono  parki. A kiedyś wzięłam leżak i siadłam na środku wysepki czytając książkę nie wiedziałam wtedy, że oto siedzę na czakramie. Mało tego to był zegar galaktyczny a ja siedziałam na środku osi galaktycznej. Ale jak dorosłam i mnie telepatycznie pouczono co jest grane i weszłam tam z myślą, że sobie tam usiądę i odpocznę to się pojawił Słowiański strażnik ubrany na biało, włosy siwuteńkie z drewnianymi grabiami i mnie pogonił.<br />
Mówiąc  nie wolno, nie wolno.<br />
Hm. Powinna być tablica: Zakaz wstępu. Paru osobom na spacerze czasami objaśniałam co tam jest i że nie wolno tam wchodzić  oto chodzimy po ziemi świętej przodków. Są ścieżki spacerowe, ale ludzie czasami robią sobie tam pikniki.<br />
Czasy czasów się zmieniły. A teraz też tak jest, że Czasy czasów się zmieniają. Rośnie świadomość.</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
	</channel>
</rss>
