<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	
	>
<channel>
	<title>
	Komentarze do: Szron &#8211; Świątynia Światła NN Wzgórze &#8211; zima 2021	</title>
	<atom:link href="https://bialczynski.pl/2021/02/23/szron/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://bialczynski.pl/2021/02/23/szron/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=szron</link>
	<description>oficjalna strona Czesława Białczyńskiego</description>
	<lastBuildDate>Thu, 25 Feb 2021 12:11:58 +0000</lastBuildDate>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=6.7.4</generator>
	<item>
		<title>
		Autor: Ina		</title>
		<link>https://bialczynski.pl/2021/02/23/szron/#comment-68279</link>

		<dc:creator><![CDATA[Ina]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 25 Feb 2021 12:11:58 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://bialczynski.pl/?p=116429#comment-68279</guid>

					<description><![CDATA[Bajka nie bajka ale wam opowiem.
Pojechali młodzi ludzie do lasu na spacer. Był mroźny dzień. Weszli do lasu i szli drogą. Wolno sypał śnieg. Czuli mróz na policzkach, oczy im się uskrzyły tak samo jak powietrze, którym oddychali. Las pogrążony w ciszy, naokoło biało, gdzie nie gdzie opadał śnieg z gałęzi. Szli zamyśleni słuchając jak śnieg chrupie pod nogami. Nie mieli nawet ochoty rozmawiać. Czuli się jak w świątyni. Szli i szli i było im dobrze, mogli by tak iść i iść. Śnieg zaczął coraz częściej padać. W pewnym momęcie zobaczyli z daleka światło, poszli w jego kierunku zaciekawieni.
Była to stara chatka drewniana, w zamarzniętych oknach migało małe światełko. Drzwi zamknięte tylko na zasuwę. Pukali, wołali ale nikt się nie odzywał. Postanowili wejść do chaty. Zobaczyli jedną przestrzenną izbę. Przy wejściu zrzucili z siebie i z butów śnieg żeby nie zostawić plam po sobie. Pod oknem starannie zaścielone drewniane łóżko na środku drewniany stół i parę starych wyciosanych krzeseł. Na stole stała stara waza z drewnianą chochlą, a w niej gorąca zupa, kilka dużych prostych kubków. I drewniane łyżki na stole. W koszyku chleb. Po środku duża , gruba zapalona świeca . Na przeciwko drzwi kominek i murowana kuchenka na której stał stary żeliwny garnek. Obok stary kredens  w kominku huczał ogień. Podeszli do kominka i w ciszy grzali ręce. Zastanawiali się gdzie jest gospodarz. W pokoju było cicho i przytulnie. Zrobiło się im ciepło i poczuli głód. Zdecydowali, że skorzystają z poczęstunku. Zupa była pyszna, aromatyczna, pachniało ziołami i przyprawami. Wszyscy zachowywali się cicho, jakby weszli do jakiejś świątyni. Czuli, że coś się z nimi dzieje, nie śmieli odezwać się do siebie, jakby bali się zburzyć lub zaburzyć świętości chwili. W sercach czuli ogromną miłość. Nie jeden otarł ukradkiem łzę. Za oknem robiło się coraz ciemniej. Wyszli na zewnątrz, umyli w śniegu kubki, gospodarza jak nie było tak nie było. Wrócili do chatki, zostawili po sobie porządek, dołożyli do kominka i wyszli zamykając drzwi za sobą. W lesie zapadał zmrok. Drogę oświecał iskrzący się, padający śnieg. Tak jak weszli do lasu smutni tak teraz czuli, ciepło w środku i jakąś niewypowiedzianą radość. Jakby ktoś dodał im sił, odmienił ich. Mimo to milczeli. Byli szczęśliwi, bali się cokolwiek powiedzieć, żeby nie zakłócać stanu świadomości w jakim się znaleźli. W tem w dali zobaczyli  że ktoś idzie na przeciw. Był to dziarski staruszek w wielkim długim do ziemi korzuchu o siwych włosach z  siwą długą brodą i zawiadiacko podkręconymi wąsami. Z daleka uśmiechnął się do nich, zapytał wesoło: smakowoła zupa ? Tak bąknęli i nic więcej nie powiedzieli  bo staruszek szybko ich minął i zniknął w  coraz gęściej padającym śniegu. Dotarli do samochodu i w ciszy odjechali.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Bajka nie bajka ale wam opowiem.<br />
Pojechali młodzi ludzie do lasu na spacer. Był mroźny dzień. Weszli do lasu i szli drogą. Wolno sypał śnieg. Czuli mróz na policzkach, oczy im się uskrzyły tak samo jak powietrze, którym oddychali. Las pogrążony w ciszy, naokoło biało, gdzie nie gdzie opadał śnieg z gałęzi. Szli zamyśleni słuchając jak śnieg chrupie pod nogami. Nie mieli nawet ochoty rozmawiać. Czuli się jak w świątyni. Szli i szli i było im dobrze, mogli by tak iść i iść. Śnieg zaczął coraz częściej padać. W pewnym momęcie zobaczyli z daleka światło, poszli w jego kierunku zaciekawieni.<br />
Była to stara chatka drewniana, w zamarzniętych oknach migało małe światełko. Drzwi zamknięte tylko na zasuwę. Pukali, wołali ale nikt się nie odzywał. Postanowili wejść do chaty. Zobaczyli jedną przestrzenną izbę. Przy wejściu zrzucili z siebie i z butów śnieg żeby nie zostawić plam po sobie. Pod oknem starannie zaścielone drewniane łóżko na środku drewniany stół i parę starych wyciosanych krzeseł. Na stole stała stara waza z drewnianą chochlą, a w niej gorąca zupa, kilka dużych prostych kubków. I drewniane łyżki na stole. W koszyku chleb. Po środku duża , gruba zapalona świeca . Na przeciwko drzwi kominek i murowana kuchenka na której stał stary żeliwny garnek. Obok stary kredens  w kominku huczał ogień. Podeszli do kominka i w ciszy grzali ręce. Zastanawiali się gdzie jest gospodarz. W pokoju było cicho i przytulnie. Zrobiło się im ciepło i poczuli głód. Zdecydowali, że skorzystają z poczęstunku. Zupa była pyszna, aromatyczna, pachniało ziołami i przyprawami. Wszyscy zachowywali się cicho, jakby weszli do jakiejś świątyni. Czuli, że coś się z nimi dzieje, nie śmieli odezwać się do siebie, jakby bali się zburzyć lub zaburzyć świętości chwili. W sercach czuli ogromną miłość. Nie jeden otarł ukradkiem łzę. Za oknem robiło się coraz ciemniej. Wyszli na zewnątrz, umyli w śniegu kubki, gospodarza jak nie było tak nie było. Wrócili do chatki, zostawili po sobie porządek, dołożyli do kominka i wyszli zamykając drzwi za sobą. W lesie zapadał zmrok. Drogę oświecał iskrzący się, padający śnieg. Tak jak weszli do lasu smutni tak teraz czuli, ciepło w środku i jakąś niewypowiedzianą radość. Jakby ktoś dodał im sił, odmienił ich. Mimo to milczeli. Byli szczęśliwi, bali się cokolwiek powiedzieć, żeby nie zakłócać stanu świadomości w jakim się znaleźli. W tem w dali zobaczyli  że ktoś idzie na przeciw. Był to dziarski staruszek w wielkim długim do ziemi korzuchu o siwych włosach z  siwą długą brodą i zawiadiacko podkręconymi wąsami. Z daleka uśmiechnął się do nich, zapytał wesoło: smakowoła zupa ? Tak bąknęli i nic więcej nie powiedzieli  bo staruszek szybko ich minął i zniknął w  coraz gęściej padającym śniegu. Dotarli do samochodu i w ciszy odjechali.</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: Ina		</title>
		<link>https://bialczynski.pl/2021/02/23/szron/#comment-68278</link>

		<dc:creator><![CDATA[Ina]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 25 Feb 2021 11:06:03 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://bialczynski.pl/?p=116429#comment-68278</guid>

					<description><![CDATA[Najpiękniejszą Boginią zauważalną przez nas jest przyroda, a my jako jej emanacja. 
A to też mnie dziwi, że niektórzy mając własne matki, siostry, żony/partnerki buszują po innych domach szukając przygód, innych Bogiń. Z kwiatka na kwiatek.
Lub chcą się piąć do góry po innych.plecach.
Tacy dawno spadli u mnie z piedestału.
Mądrość zdobywa się własnym trudem, pracując nad sobą, to się nazywa dorastanie.
Wszystko mamy w sobie ktoś powiedział.
A obcowanie z prawdziwymi Bogami to prawdziwa przyjemność, jeżeli ktoś go poznał. A tego trzeba pragnąć. 
Ale myślę, że zawsze można zawrócić z drogi jeżeli ktoś zbłądził. &quot;Mieszkać we własnym domu&quot;.
Ptaki i zwierzęta mają swoje gniazda i można się od nich uczyć. Wszystkie żywioły są tym czym są. Nawet jak zmieniają swoją formę nie przestają nimi być.
Każdy nosi w sobie Boską iskrę.
Nie jeden się utrudził szukając Boga po całym świecie. Pogoń za wiatrem. A Bóg jest wszędzie tam gdzie my jesteśmy - do przemyślenia. 
Są źródła Święte i źródła skażone - też do przemyślenia. 
Oddzielić chwasty od plew - to też jest praca do wykonania. Ale do tego trzeba dorosnąć.
Wejść do swojej Izdebki, zamknąć drzwi i tam się zastanowić nad sobą, tam się modlić.
Można też pójść na pustynię lub obcować sam na sam z przyrodą. 
Ktoś kto jest napakowany tylko  tym co inni powiedzieli bez własnych doświadczeń jest tylko dziurawym workiem.
Widząc te i inne dziwny przyrody, które Pan Czesław pokazuje już można by się zastanowić czego On tam szuka. Hm... medytacja w drodze.
Nie raz się dostawałam o to czy tamto ludzi, rzadko mi podawano rękę. Każdy musi sam znaleść swojego św. Grala.
Przeczytałam Panie Czesławie wczoraj artykuł o paproci z 2011 r. Wielce pouczająca wiedza.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Najpiękniejszą Boginią zauważalną przez nas jest przyroda, a my jako jej emanacja.<br />
A to też mnie dziwi, że niektórzy mając własne matki, siostry, żony/partnerki buszują po innych domach szukając przygód, innych Bogiń. Z kwiatka na kwiatek.<br />
Lub chcą się piąć do góry po innych.plecach.<br />
Tacy dawno spadli u mnie z piedestału.<br />
Mądrość zdobywa się własnym trudem, pracując nad sobą, to się nazywa dorastanie.<br />
Wszystko mamy w sobie ktoś powiedział.<br />
A obcowanie z prawdziwymi Bogami to prawdziwa przyjemność, jeżeli ktoś go poznał. A tego trzeba pragnąć.<br />
Ale myślę, że zawsze można zawrócić z drogi jeżeli ktoś zbłądził. &#8222;Mieszkać we własnym domu&#8221;.<br />
Ptaki i zwierzęta mają swoje gniazda i można się od nich uczyć. Wszystkie żywioły są tym czym są. Nawet jak zmieniają swoją formę nie przestają nimi być.<br />
Każdy nosi w sobie Boską iskrę.<br />
Nie jeden się utrudził szukając Boga po całym świecie. Pogoń za wiatrem. A Bóg jest wszędzie tam gdzie my jesteśmy &#8211; do przemyślenia.<br />
Są źródła Święte i źródła skażone &#8211; też do przemyślenia.<br />
Oddzielić chwasty od plew &#8211; to też jest praca do wykonania. Ale do tego trzeba dorosnąć.<br />
Wejść do swojej Izdebki, zamknąć drzwi i tam się zastanowić nad sobą, tam się modlić.<br />
Można też pójść na pustynię lub obcować sam na sam z przyrodą.<br />
Ktoś kto jest napakowany tylko  tym co inni powiedzieli bez własnych doświadczeń jest tylko dziurawym workiem.<br />
Widząc te i inne dziwny przyrody, które Pan Czesław pokazuje już można by się zastanowić czego On tam szuka. Hm&#8230; medytacja w drodze.<br />
Nie raz się dostawałam o to czy tamto ludzi, rzadko mi podawano rękę. Każdy musi sam znaleść swojego św. Grala.<br />
Przeczytałam Panie Czesławie wczoraj artykuł o paproci z 2011 r. Wielce pouczająca wiedza.</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: JAN		</title>
		<link>https://bialczynski.pl/2021/02/23/szron/#comment-68215</link>

		<dc:creator><![CDATA[JAN]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 24 Feb 2021 17:06:26 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://bialczynski.pl/?p=116429#comment-68215</guid>

					<description><![CDATA[Kiedy wiatr jest mroźny i wilgotny, to na tym na co dmucha wilgoć krystalizuje warstwa po warstwie tworząc SZADŹ.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Kiedy wiatr jest mroźny i wilgotny, to na tym na co dmucha wilgoć krystalizuje warstwa po warstwie tworząc SZADŹ.</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: Ina		</title>
		<link>https://bialczynski.pl/2021/02/23/szron/#comment-68182</link>

		<dc:creator><![CDATA[Ina]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 23 Feb 2021 21:11:37 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://bialczynski.pl/?p=116429#comment-68182</guid>

					<description><![CDATA[J - myślę, że dobrze Pani zauważyła, bo naukowo jest stwierdzone, że woda ma kolor jasno niebieski. A śnieg to jest inne jej przejawienie, jedno z wielu - chmury, para, mgła. 
Pan Czesław pokazuje obrazy, ale nie mówi co czuł kiedy był na tym spacerze. Być tam i patrzeć na te cuda,  oddychać nimi to jest przeżycie duchowe.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>J &#8211; myślę, że dobrze Pani zauważyła, bo naukowo jest stwierdzone, że woda ma kolor jasno niebieski. A śnieg to jest inne jej przejawienie, jedno z wielu &#8211; chmury, para, mgła.<br />
Pan Czesław pokazuje obrazy, ale nie mówi co czuł kiedy był na tym spacerze. Być tam i patrzeć na te cuda,  oddychać nimi to jest przeżycie duchowe.</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: Bartosz		</title>
		<link>https://bialczynski.pl/2021/02/23/szron/#comment-68179</link>

		<dc:creator><![CDATA[Bartosz]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 23 Feb 2021 20:38:34 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://bialczynski.pl/?p=116429#comment-68179</guid>

					<description><![CDATA[W odpowiedzi do &lt;a href=&quot;https://bialczynski.pl/2021/02/23/szron/#comment-68161&quot;&gt;J&lt;/a&gt;.

&quot;Świat jest niesamowity, szczególnie zimą.&quot; - Zima wspaniała szczególnie teraz, gdy pożywienie czerpiemy z marketów. To nie przytyk żaden do Ciebie    J    tylko podczas ostatnich intensywnych śniegów naszły mnie myśli typu &quot;nie dziwię się, że z przyjściem wiosny  dawne ludy odprawiały bale i dziękczynienia&quot;. Ale zostawiając w spokoju naszych przodków - zima (ta mroźna i śnieżna), przynajmniej dla mnie ma coś takiego... nad wyraz magicznego. Może to przez to spowolnienie przyrody i ogólnego cyklu jest w głowie spokojniej i bardziej...magicznie?]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W odpowiedzi do <a href="https://bialczynski.pl/2021/02/23/szron/#comment-68161">J</a>.</p>
<p>&#8222;Świat jest niesamowity, szczególnie zimą.&#8221; &#8211; Zima wspaniała szczególnie teraz, gdy pożywienie czerpiemy z marketów. To nie przytyk żaden do Ciebie    J    tylko podczas ostatnich intensywnych śniegów naszły mnie myśli typu &#8222;nie dziwię się, że z przyjściem wiosny  dawne ludy odprawiały bale i dziękczynienia&#8221;. Ale zostawiając w spokoju naszych przodków &#8211; zima (ta mroźna i śnieżna), przynajmniej dla mnie ma coś takiego&#8230; nad wyraz magicznego. Może to przez to spowolnienie przyrody i ogólnego cyklu jest w głowie spokojniej i bardziej&#8230;magicznie?</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: J		</title>
		<link>https://bialczynski.pl/2021/02/23/szron/#comment-68161</link>

		<dc:creator><![CDATA[J]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 23 Feb 2021 13:20:09 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://bialczynski.pl/?p=116429#comment-68161</guid>

					<description><![CDATA[Świat jest niesamowity, szczególnie zimą.  
Podziwiałam na przykład kolory śniegu. (i nie chodzi o ten żółty :) ) Zwróciłam na to po raz pierwszy w tym roku uwagę, że rzeczywiście, jak na obrazach Gierymskiego, śnieg nie zawsze jest tak zwyczajnie szary, biały, bielszy i najbielszy,  tylko ma nawet dosyć intensywne, jak na śnieg odcienie niebieskości. Oczywiście było to w biały dzień, a właściwie miało miejsce przez kilka dni.
 Zależało to zjawisko chyba od rodzaju światła, a może od zmiany pogody.  Kiedy było ono srebrzyste, perłowo-szare, śnieg miał delikatny  niebieskawo-zielonkawy odcień błękitu paryskiego, tak jak na cielących się górach lodowych w Antarktyce. Oczywiście ten czysty, niezabrudzony solą z błotem, czy piaskiem albo miejskimi sadzami.  Bodajże Pan Ireneusz Ćwirko kiedyś wyjaśniał dlaczego jest widoczny taki, a nie inny kolor lodu. Ciekawe dlaczego ten mój europejski śnieg też czasem miał ten odcień, oczywiście nie aż tak intensywny, jak arktyczne góry lodowe, ale miał.
Kolejny odcień - zimnego błękitu pruskiego można było zauważyć w inne dni, kiedy było złotawe światło. Być może bywało tak i w poprzednich sezonach, ale w tym jakoś szczególnie mnie to uderzyło. 
Być może to dopiero zauważyłam, bo mam więcej czasu na kontemplację, ponieważ mój leciwy piesek już niestety nie biega, a dostojnie chodzi, co daje mi rozliczne okazje od zauważania szczegółów urządzenia naszego pięknego świata dotąd mi umykających. Doceniam to bardzo, zwłaszcza, że pracuję z domu i te stacjonarne spacery to jedyna okazja na bezpośrednie kontakty ze światem zewnętrznym i okolicznościami przyrody, co prawda miejskiej, ale zawsze to lepiej niż patrzeć przez okno, czy szybę telewizora z zakłamanymi kolorami.
Pozdrawiam]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Świat jest niesamowity, szczególnie zimą.<br />
Podziwiałam na przykład kolory śniegu. (i nie chodzi o ten żółty 🙂 ) Zwróciłam na to po raz pierwszy w tym roku uwagę, że rzeczywiście, jak na obrazach Gierymskiego, śnieg nie zawsze jest tak zwyczajnie szary, biały, bielszy i najbielszy,  tylko ma nawet dosyć intensywne, jak na śnieg odcienie niebieskości. Oczywiście było to w biały dzień, a właściwie miało miejsce przez kilka dni.<br />
 Zależało to zjawisko chyba od rodzaju światła, a może od zmiany pogody.  Kiedy było ono srebrzyste, perłowo-szare, śnieg miał delikatny  niebieskawo-zielonkawy odcień błękitu paryskiego, tak jak na cielących się górach lodowych w Antarktyce. Oczywiście ten czysty, niezabrudzony solą z błotem, czy piaskiem albo miejskimi sadzami.  Bodajże Pan Ireneusz Ćwirko kiedyś wyjaśniał dlaczego jest widoczny taki, a nie inny kolor lodu. Ciekawe dlaczego ten mój europejski śnieg też czasem miał ten odcień, oczywiście nie aż tak intensywny, jak arktyczne góry lodowe, ale miał.<br />
Kolejny odcień &#8211; zimnego błękitu pruskiego można było zauważyć w inne dni, kiedy było złotawe światło. Być może bywało tak i w poprzednich sezonach, ale w tym jakoś szczególnie mnie to uderzyło.<br />
Być może to dopiero zauważyłam, bo mam więcej czasu na kontemplację, ponieważ mój leciwy piesek już niestety nie biega, a dostojnie chodzi, co daje mi rozliczne okazje od zauważania szczegółów urządzenia naszego pięknego świata dotąd mi umykających. Doceniam to bardzo, zwłaszcza, że pracuję z domu i te stacjonarne spacery to jedyna okazja na bezpośrednie kontakty ze światem zewnętrznym i okolicznościami przyrody, co prawda miejskiej, ale zawsze to lepiej niż patrzeć przez okno, czy szybę telewizora z zakłamanymi kolorami.<br />
Pozdrawiam</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
	</channel>
</rss>
