<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	
	>
<channel>
	<title>
	Komentarze do: Rafał Kopko Orlicki &#8211; Uwaga na szczepionki	</title>
	<atom:link href="https://bialczynski.pl/2020/05/25/rafal-kopko-orlicki-uwaga-na-szczepionki/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://bialczynski.pl/2020/05/25/rafal-kopko-orlicki-uwaga-na-szczepionki/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=rafal-kopko-orlicki-uwaga-na-szczepionki</link>
	<description>oficjalna strona Czesława Białczyńskiego</description>
	<lastBuildDate>Sun, 20 Feb 2022 22:27:06 +0000</lastBuildDate>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=6.7.4</generator>
	<item>
		<title>
		Autor: ORLICKI		</title>
		<link>https://bialczynski.pl/2020/05/25/rafal-kopko-orlicki-uwaga-na-szczepionki/#comment-75027</link>

		<dc:creator><![CDATA[ORLICKI]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 20 Feb 2022 22:27:06 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://bialczynski.pl/?p=106219#comment-75027</guid>

					<description><![CDATA[Po roku od śmierci Peperka, którejś nocy, miałem zdarzenie o jakim musiałem tu w końcu napisać. Dało mi wielką radość i spokój o mojego ukochanego psiaczka. 
Którejś nocy, obudziłem się o godzinie pierwszej aby pójść do toalety. Gdy z niej wracałem, wstąpiłem jeszcze do kuchni napić się wody. 
Pogasiłem światła i położyłem się na plecach by usnąć ponownie. Jednak nim zdążyłem zamknąć oczy, po może pól minucie od położenia się, usłyszałem bardzo wyraźny, głośny stukot pazurków pieska biegnącego przez przedpokój do mnie. 
Pomyślałem sobie, że to przyszła osoba z rodziny która ma klucze i kupiła właśnie niedawno innego psiaka, też maltańczyka – Rikiego. 
Ale co się wydarzyło, że o pierwszej w nocy przyszli do mnie?
To były bardzo szybkie, trzeźwe myśli, bo zupełnie nie spałem tylko patrzyłem w ciemny pokój, sufit. Moją trzeźwą ocenę i pełną świadomość, potwierdza to, że nie myślałem aby był to duch Peperka, tylko Riki z kimś z rodziny.
To stworzenie, podbiegło do mojego łóżka od strony nóg i wskoczyło na nie. 
Dokładnie tak robił Peper. Riki nie potrafi wskakiwać, lecz wtedy o tym nie pomyślałem bo może się mógł nauczyć. Riki był rzadko u mnie, młody, ok 2 letni psiak.
Piesek wskoczył więc na łózko i przebiegł obok mnie, po czym usadowił się obok nieco wyżej od mojej głowy, na jednej z poduszek. Zaczął ją intensywnie drapać łapkami, co wyraźnie słyszałem. Tak psy sobie moszczą dołki w kołdrze do spania. 
Nie spojrzałem w jego stronę, bo było bardzo ciemno i nic bym nie zobaczył. Zresztą byłem przekonany, że to Riki.
Czekałem aż ten ktoś z rodziny kto z nim przyszedł, wejdzie do pokoju i zapali światło lub chociaż powie, co go sprowadza? Ale nikt nie przyszedł.
Za to ten psiak w mojej głowie, zaczął mnie intensywnie lizać po czubku głowy. Ale jak intensywnie!!! Trwało to kilka dobrych minut, jakby chciał mnie umyć za wszystkie czasy lub tak się przywitać. W końcu mnie to zmęczyło. Wydawało mi się, że wyliże mi dziurę we włosach bo lizał w jednym miejscu, bardzo mocno.
Sięgnąłem więc lewą ręką od strony gdzie go czułem, by go dotknąć i nieco odsunąć, mówiąc do niego; - Już dość Riki!
Lecz nic pod dłonią nie wyczułem! W tej chwili, natychmiast zrozumiałem, że był to Peperek. A raczej jego duch. Odwróciłem się w bok by coś zobaczyć, lecz psa tam nie było. Z powrotem, z radością w sercu zaległem na plecach. A przed moimi oczami przesunęła się w powietrzu bardzo mała mgiełka, rozpływająca się w przestrzeni, jasnozielonego koloru. Jakby lekko fosforyzująca. 
W tej chwili ogarnęła mnie wielka radość, że Peperek przyszedł dać mi znać, że gdzieś tam żyje, w jakiejś innej postaci lecz chyba dalej psiej. Że jest szczęśliwy, bo jego energia w grzebaniu na łóżku i tym lizaniu mnie po głowie, była energią zdrowego psiaka. 
Odbieram tą wizytę jako efekt mojej tęsknoty za nim, miłości do niego i wzajemnie. Czuł je zapewne i chciał mnie uspokoić a Stwórca w taki ograniczony sposób mu na ten kontakt pozwolił. Widocznie i tam, mamy jakąś wolność do podejmowania takich kontaktów, własnych decyzji.
Nie mogłem prosić o lepszy sposób na uspokojenie mojego smutku po nim. 
A dodatkowo, zyskałem bardzo silny dowód, jeden z kilku w moim życiu lecz największy, na życie po śmierci. 
Byłem i jestem tak pewien mojej pełnej świadomości wówczas, niespania, że następnego dnia opisałem tą sytuację moim bliskim i dobrym znajomym. Bez względu na to, co sobie o mnie pomyślą.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Po roku od śmierci Peperka, którejś nocy, miałem zdarzenie o jakim musiałem tu w końcu napisać. Dało mi wielką radość i spokój o mojego ukochanego psiaczka.<br />
Którejś nocy, obudziłem się o godzinie pierwszej aby pójść do toalety. Gdy z niej wracałem, wstąpiłem jeszcze do kuchni napić się wody.<br />
Pogasiłem światła i położyłem się na plecach by usnąć ponownie. Jednak nim zdążyłem zamknąć oczy, po może pól minucie od położenia się, usłyszałem bardzo wyraźny, głośny stukot pazurków pieska biegnącego przez przedpokój do mnie.<br />
Pomyślałem sobie, że to przyszła osoba z rodziny która ma klucze i kupiła właśnie niedawno innego psiaka, też maltańczyka – Rikiego.<br />
Ale co się wydarzyło, że o pierwszej w nocy przyszli do mnie?<br />
To były bardzo szybkie, trzeźwe myśli, bo zupełnie nie spałem tylko patrzyłem w ciemny pokój, sufit. Moją trzeźwą ocenę i pełną świadomość, potwierdza to, że nie myślałem aby był to duch Peperka, tylko Riki z kimś z rodziny.<br />
To stworzenie, podbiegło do mojego łóżka od strony nóg i wskoczyło na nie.<br />
Dokładnie tak robił Peper. Riki nie potrafi wskakiwać, lecz wtedy o tym nie pomyślałem bo może się mógł nauczyć. Riki był rzadko u mnie, młody, ok 2 letni psiak.<br />
Piesek wskoczył więc na łózko i przebiegł obok mnie, po czym usadowił się obok nieco wyżej od mojej głowy, na jednej z poduszek. Zaczął ją intensywnie drapać łapkami, co wyraźnie słyszałem. Tak psy sobie moszczą dołki w kołdrze do spania.<br />
Nie spojrzałem w jego stronę, bo było bardzo ciemno i nic bym nie zobaczył. Zresztą byłem przekonany, że to Riki.<br />
Czekałem aż ten ktoś z rodziny kto z nim przyszedł, wejdzie do pokoju i zapali światło lub chociaż powie, co go sprowadza? Ale nikt nie przyszedł.<br />
Za to ten psiak w mojej głowie, zaczął mnie intensywnie lizać po czubku głowy. Ale jak intensywnie!!! Trwało to kilka dobrych minut, jakby chciał mnie umyć za wszystkie czasy lub tak się przywitać. W końcu mnie to zmęczyło. Wydawało mi się, że wyliże mi dziurę we włosach bo lizał w jednym miejscu, bardzo mocno.<br />
Sięgnąłem więc lewą ręką od strony gdzie go czułem, by go dotknąć i nieco odsunąć, mówiąc do niego; &#8211; Już dość Riki!<br />
Lecz nic pod dłonią nie wyczułem! W tej chwili, natychmiast zrozumiałem, że był to Peperek. A raczej jego duch. Odwróciłem się w bok by coś zobaczyć, lecz psa tam nie było. Z powrotem, z radością w sercu zaległem na plecach. A przed moimi oczami przesunęła się w powietrzu bardzo mała mgiełka, rozpływająca się w przestrzeni, jasnozielonego koloru. Jakby lekko fosforyzująca.<br />
W tej chwili ogarnęła mnie wielka radość, że Peperek przyszedł dać mi znać, że gdzieś tam żyje, w jakiejś innej postaci lecz chyba dalej psiej. Że jest szczęśliwy, bo jego energia w grzebaniu na łóżku i tym lizaniu mnie po głowie, była energią zdrowego psiaka.<br />
Odbieram tą wizytę jako efekt mojej tęsknoty za nim, miłości do niego i wzajemnie. Czuł je zapewne i chciał mnie uspokoić a Stwórca w taki ograniczony sposób mu na ten kontakt pozwolił. Widocznie i tam, mamy jakąś wolność do podejmowania takich kontaktów, własnych decyzji.<br />
Nie mogłem prosić o lepszy sposób na uspokojenie mojego smutku po nim.<br />
A dodatkowo, zyskałem bardzo silny dowód, jeden z kilku w moim życiu lecz największy, na życie po śmierci.<br />
Byłem i jestem tak pewien mojej pełnej świadomości wówczas, niespania, że następnego dnia opisałem tą sytuację moim bliskim i dobrym znajomym. Bez względu na to, co sobie o mnie pomyślą.</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: ORLICKI		</title>
		<link>https://bialczynski.pl/2020/05/25/rafal-kopko-orlicki-uwaga-na-szczepionki/#comment-75026</link>

		<dc:creator><![CDATA[ORLICKI]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 20 Feb 2022 22:01:17 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://bialczynski.pl/?p=106219#comment-75026</guid>

					<description><![CDATA[No cóż, musiałem zaszczepić się aby wyjechać za granicę. Zrobiłem to tuż przed wyjazdem, Johnsonem. Jedną dawką. Czekałem jak najdłużej, by nie stracić odporności zyskanej dzięki naturalnemu przejściu podobno ciężkiego covida ale w domu, zakończonego zapaleniem płuc. Po trzech tygodniach walki. Odporność zyskałem 2080 jednostek. Gdy się zaszczepiłem, od ok. 2 miesięcy od szczepienia, mam dziwne uczucie po lewej stronie, obok serca, jakby na jakiejś żyle pod pachwinowej lub mięśniu. To jest tylko w czasie dużego wysiłku fizycznego. Objawia się dziwnym kłuciem, na długości ok. 5 cm. Jakby ktoś wciskał mi w to miejsce żyletkę. To taki ostry ból miejscowy. Tylko w czasie wysiłku. Zbieram się pobiegać na wiosnę. Jestem ciekaw, czy mi to przejdzie czy zaszkodzi. Chyba nie bez powodu łączę to z moim szczepieniem. Nigdy tak dziwnego bólu nie miałem. ]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>No cóż, musiałem zaszczepić się aby wyjechać za granicę. Zrobiłem to tuż przed wyjazdem, Johnsonem. Jedną dawką. Czekałem jak najdłużej, by nie stracić odporności zyskanej dzięki naturalnemu przejściu podobno ciężkiego covida ale w domu, zakończonego zapaleniem płuc. Po trzech tygodniach walki. Odporność zyskałem 2080 jednostek. Gdy się zaszczepiłem, od ok. 2 miesięcy od szczepienia, mam dziwne uczucie po lewej stronie, obok serca, jakby na jakiejś żyle pod pachwinowej lub mięśniu. To jest tylko w czasie dużego wysiłku fizycznego. Objawia się dziwnym kłuciem, na długości ok. 5 cm. Jakby ktoś wciskał mi w to miejsce żyletkę. To taki ostry ból miejscowy. Tylko w czasie wysiłku. Zbieram się pobiegać na wiosnę. Jestem ciekaw, czy mi to przejdzie czy zaszkodzi. Chyba nie bez powodu łączę to z moim szczepieniem. Nigdy tak dziwnego bólu nie miałem. </p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: ORLICKI		</title>
		<link>https://bialczynski.pl/2020/05/25/rafal-kopko-orlicki-uwaga-na-szczepionki/#comment-61127</link>

		<dc:creator><![CDATA[ORLICKI]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 28 May 2020 13:07:50 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://bialczynski.pl/?p=106219#comment-61127</guid>

					<description><![CDATA[Peperek tez miał babeszjoze w wieku 3 lat. Został wtedy uratowany. Ale babeszjoza to nie kilka dni, a na drugi dzień pies już umiera. Kiedy się nie zdąży. Kiedy się przewala na bok, to natychmiast trzeba do lekarza! Pieski maja to do siebie, że nawet ciężko chore, udają zdrowe, młode są skore do zabawy. Tylko starsze od razu leżą. Wyraźnym wskazaniem jest jedzenio-wstręt lub częstsze picie. 
Pokrzywa do jedzenia psiego? Muszę sprawdzić, czy nie ma czegoś nie dpowiedniego w niej. Ale ma na pewno wiele żelaza, co wzmacnia psa, zapobiega anemii. 
Mój też jeździł na pierwszym siedzeniu, zemną na kolanach. 
Opowiem wam wymyśloną historię. 
Niech tu zostanie na wieczną pamiątkę po Nim, zanim nie wróci!
Kto kocha zwierzęta, nie obruszy się. 
Jadę z kolegą na działkę gdzie obaj pracowaliśmy. 
Po wypowiedzeniu pracy w zarządzaniu spółdzielnią (Prezes), z powodu mobbingu pierwszej katoliczki w parafii (pomnik na kilka kolumn z czarnego granitu w głównej alei cmentarza , wysoko wypisane nazwisko rodziny, kilku biskupów na pogrzebie męża, gdy mnie zarzucała ta Pani dumę!) nie lojalności członków Rady Nadzorczej (pokątne rozmowy jednego z nich  z konkurencyjną spółdzielnią, blokującą nasze uchwalone przez walne inwestycje - które wcześniej zatwierdziła sama w planie miejscowym) gdy zauważyli ile nasi mieszkańcy mogą zyskać (bronienie interesu lokalnego marketu, bo my tez sklep w pobliżu chcielismy postawić dla zapewnienia dochodów czynszowych naszym mieszkańcom i dofinansowania z nich opłat ekspoloatacyjnych (to zgodne z prawem w spółdzielniach), po 13 latach zarządzania zrezygnowałem z pracy pomimo większościowego poparcia mieszkańców. Nie byłem w stanie z takimi ludźmi współpracować, a należę do tych Polaków, dla których pieniądze i stanowisko nie są najważniejsze.   
Na walnym, ta pani wypowiedziała się że prace mam i aby mieszkańcy się o mnie nie martwili. To oczywiście jej kolejne katolickie kłamstewko. 
Poszedłem na bezrobocie, lecz bez zasiłku. Bo do tej pory o żadne wsparcie rządowe nie wsytępuję. 
I taką pracą, za przetrwanie, za pomoc w naturze, jest zwyczajna praca fizyczna, co przy moim 59 latach nie jest łatwe. A wykształcenie wyższe i wiele lat praktyki w nieruchomościach, bo ok. 30 ci w tym 15 na kierowniczych, poszło z dymem nikomu nie potrzebne. Gdy wszystkie zarządzane podmioty zostawiałem z super sytuacją, milionami na koncie, pozytywnymi ocenami biegłych rewidentów. 
I tak sobie jadę z kolegą, który dorabia w pogotowiu prywatnym, na kolejną działkę coś robić. Bo kumpel ma sprzęt do skracania drzew, wielki podnośnik i pracuje na trzy etaty. 
Sam opiekuje się trzema psami, znalezionymi w lesie lub jakimiś podrzutkami. Ma prywatną karetką pogotowia. Mercedesa. 
Peperka mam w nogach, aby nas Policja nie zatrzymała. 
Zabroniłem koledze włączać sygnał, bo nie uchodzi, gdy nie ratuje się komuś życia. 
Ubrany byłem w pomarańczowo - khaki kurtę brezentową, jakiejś polskiej firmy, z białym kożuszkiem pod spodem. Przypominała ubranie lekarzy z pogotowia. 
Kumpel, dziesięć lat starszy, (tacy ludzie w Polsce tak ciężko pracują za te nędzne grosze emerytury, aby przeżyć), miał narzucony żółtą kamizelkę pogotowia. 
Na drodze koło Serocka, macha na nasz Policjant lizakiem. 
- No to wpadka! myślę sobie. 
- Macie może maseczki na zbyciu, bo nas nie wyposażyli a każą częściej patrolować?
Peperek pilnujący zajętej przestrzeni, wyskoczył lekko w drzwi i szczeka na Policjanta. 
- O! Jakiego macie pielęgniarza do ochrony!
- No! Faktycznie biały, jakby w kitlu. To nasz noszowy! odpowiadam. 
- Nie, nie mamy! Ale jak będziemy wracali, to zahaczymy przez szpital i coś wam może podrzucimy. Odpowiada kolega. 
- Przechlapane macie teraz w tym pogotowiu!? Zwraca się do mnie policjant, biorąc w tej mojej kurtce za lekarza. 
- Fakt! A będzie jeszcze gorzej, bo to wielka ściema! Odpowiadam. 
Policjant: - Ostrzygł byś się, ty kierowca! to do mojego kolegi. 
- A czasu nie ma, praca na trzy zmiany, ledwo się śpi. 
Odpowiadam, lecz tak jest faktycznie w przypadku mojego kolegi.
Tak mój Peperek zyskał sympatię polskiej Policji i bardzo ją polubił, bo już nigdy nie szczekał!
Opowieść jest oczywiście wymyślona, (oczko) na potrzeby filmu przyszłego Barei, Oddaję ją za darmo.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Peperek tez miał babeszjoze w wieku 3 lat. Został wtedy uratowany. Ale babeszjoza to nie kilka dni, a na drugi dzień pies już umiera. Kiedy się nie zdąży. Kiedy się przewala na bok, to natychmiast trzeba do lekarza! Pieski maja to do siebie, że nawet ciężko chore, udają zdrowe, młode są skore do zabawy. Tylko starsze od razu leżą. Wyraźnym wskazaniem jest jedzenio-wstręt lub częstsze picie.<br />
Pokrzywa do jedzenia psiego? Muszę sprawdzić, czy nie ma czegoś nie dpowiedniego w niej. Ale ma na pewno wiele żelaza, co wzmacnia psa, zapobiega anemii.<br />
Mój też jeździł na pierwszym siedzeniu, zemną na kolanach.<br />
Opowiem wam wymyśloną historię.<br />
Niech tu zostanie na wieczną pamiątkę po Nim, zanim nie wróci!<br />
Kto kocha zwierzęta, nie obruszy się.<br />
Jadę z kolegą na działkę gdzie obaj pracowaliśmy.<br />
Po wypowiedzeniu pracy w zarządzaniu spółdzielnią (Prezes), z powodu mobbingu pierwszej katoliczki w parafii (pomnik na kilka kolumn z czarnego granitu w głównej alei cmentarza , wysoko wypisane nazwisko rodziny, kilku biskupów na pogrzebie męża, gdy mnie zarzucała ta Pani dumę!) nie lojalności członków Rady Nadzorczej (pokątne rozmowy jednego z nich  z konkurencyjną spółdzielnią, blokującą nasze uchwalone przez walne inwestycje &#8211; które wcześniej zatwierdziła sama w planie miejscowym) gdy zauważyli ile nasi mieszkańcy mogą zyskać (bronienie interesu lokalnego marketu, bo my tez sklep w pobliżu chcielismy postawić dla zapewnienia dochodów czynszowych naszym mieszkańcom i dofinansowania z nich opłat ekspoloatacyjnych (to zgodne z prawem w spółdzielniach), po 13 latach zarządzania zrezygnowałem z pracy pomimo większościowego poparcia mieszkańców. Nie byłem w stanie z takimi ludźmi współpracować, a należę do tych Polaków, dla których pieniądze i stanowisko nie są najważniejsze.<br />
Na walnym, ta pani wypowiedziała się że prace mam i aby mieszkańcy się o mnie nie martwili. To oczywiście jej kolejne katolickie kłamstewko.<br />
Poszedłem na bezrobocie, lecz bez zasiłku. Bo do tej pory o żadne wsparcie rządowe nie wsytępuję.<br />
I taką pracą, za przetrwanie, za pomoc w naturze, jest zwyczajna praca fizyczna, co przy moim 59 latach nie jest łatwe. A wykształcenie wyższe i wiele lat praktyki w nieruchomościach, bo ok. 30 ci w tym 15 na kierowniczych, poszło z dymem nikomu nie potrzebne. Gdy wszystkie zarządzane podmioty zostawiałem z super sytuacją, milionami na koncie, pozytywnymi ocenami biegłych rewidentów.<br />
I tak sobie jadę z kolegą, który dorabia w pogotowiu prywatnym, na kolejną działkę coś robić. Bo kumpel ma sprzęt do skracania drzew, wielki podnośnik i pracuje na trzy etaty.<br />
Sam opiekuje się trzema psami, znalezionymi w lesie lub jakimiś podrzutkami. Ma prywatną karetką pogotowia. Mercedesa.<br />
Peperka mam w nogach, aby nas Policja nie zatrzymała.<br />
Zabroniłem koledze włączać sygnał, bo nie uchodzi, gdy nie ratuje się komuś życia.<br />
Ubrany byłem w pomarańczowo &#8211; khaki kurtę brezentową, jakiejś polskiej firmy, z białym kożuszkiem pod spodem. Przypominała ubranie lekarzy z pogotowia.<br />
Kumpel, dziesięć lat starszy, (tacy ludzie w Polsce tak ciężko pracują za te nędzne grosze emerytury, aby przeżyć), miał narzucony żółtą kamizelkę pogotowia.<br />
Na drodze koło Serocka, macha na nasz Policjant lizakiem.<br />
&#8211; No to wpadka! myślę sobie.<br />
&#8211; Macie może maseczki na zbyciu, bo nas nie wyposażyli a każą częściej patrolować?<br />
Peperek pilnujący zajętej przestrzeni, wyskoczył lekko w drzwi i szczeka na Policjanta.<br />
&#8211; O! Jakiego macie pielęgniarza do ochrony!<br />
&#8211; No! Faktycznie biały, jakby w kitlu. To nasz noszowy! odpowiadam.<br />
&#8211; Nie, nie mamy! Ale jak będziemy wracali, to zahaczymy przez szpital i coś wam może podrzucimy. Odpowiada kolega.<br />
&#8211; Przechlapane macie teraz w tym pogotowiu!? Zwraca się do mnie policjant, biorąc w tej mojej kurtce za lekarza.<br />
&#8211; Fakt! A będzie jeszcze gorzej, bo to wielka ściema! Odpowiadam.<br />
Policjant: &#8211; Ostrzygł byś się, ty kierowca! to do mojego kolegi.<br />
&#8211; A czasu nie ma, praca na trzy zmiany, ledwo się śpi.<br />
Odpowiadam, lecz tak jest faktycznie w przypadku mojego kolegi.<br />
Tak mój Peperek zyskał sympatię polskiej Policji i bardzo ją polubił, bo już nigdy nie szczekał!<br />
Opowieść jest oczywiście wymyślona, (oczko) na potrzeby filmu przyszłego Barei, Oddaję ją za darmo.</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: J.G.D		</title>
		<link>https://bialczynski.pl/2020/05/25/rafal-kopko-orlicki-uwaga-na-szczepionki/#comment-61107</link>

		<dc:creator><![CDATA[J.G.D]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 27 May 2020 22:16:43 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://bialczynski.pl/?p=106219#comment-61107</guid>

					<description><![CDATA[Wyrazy współczucia. Dwa tygodnie temu baliśmy się z dzieciakami i żoną o życie naszego psiaka. Pierwszy miesiąc plandemii spędziliśmy na wsi, potem tydzień  w mieście . Zenit nasz jack russell prawie 4-letni przychorował , infekcja prawego ucha, przez 5 dni zastrzyki z antybiotykiem. Wykonana morfologia.
Wyjeżdżamy z powrotem  na wieś. Po dwóch dniach od podawania zastrzyku pies jest osowiały ,jest wieczór coś się dzieje. Rano Zenit ledwie chodzi, a trzeba wiedzieć,  że dżeki są wszędzie, pełno ich i zawsze są skore do zabawy. Jest niedziela rano , z Zenitem coraz gorzej , żona wykonuje telefon do weterynarza, ten każe nam być za pół godziny w gabinecie. Tyle trwa akurat czas dojazdu z wioski ,w tym samym czasie lekarz zjeżdża ze swojego konnego rancza. Jesteśmy na miejscu , pobrana krew do badań i niestety wynik dodatni zakażenie odkleszczowe babeszjoza. Kilka dni zwłoki i nie było by psa.
Zenit otrzymał 5 zastrzyków , 2 podskórnie w grzbiet oraz 3 domięśniowo w udo ostatni bardzo bolesny. Weterynarz ostrzegł nas o powikłaniach (najcięższe ze strony nerek i wątroby), zalecenie dużo pić i obserwować kolor moczu. Przez całą drogę powtarzałem Zenitowi , że nic mu nie będzie, że będzie żył. Poddał się  zastrzykom bez oporu, trzymałem go ...i poleciały mu łzy. Były gęste i trzymały się na skórze ,nie spływały.Był słaby, w samochodzie jeździ na przednim fotelu pasażera. 
Wróciliśmy na wieś, położyłem go na łóżku gdzie śpię, trochę z nim posiedziałem , potem czuwały dzieci.
Po około 4 godzinach Zenit wychodzi sam o swoich siłach z domu i wraca do swoich zabaw. Skończyło się szczęśliwie, dziś jest w zupełnej formie. Dzieci bardzo przeżywały ale gdzieś w głębi duszy wiedziałem, że jeszcze nie czas na niego.
Panie Rafale jeszcze raz wyrazy współczucia]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Wyrazy współczucia. Dwa tygodnie temu baliśmy się z dzieciakami i żoną o życie naszego psiaka. Pierwszy miesiąc plandemii spędziliśmy na wsi, potem tydzień  w mieście . Zenit nasz jack russell prawie 4-letni przychorował , infekcja prawego ucha, przez 5 dni zastrzyki z antybiotykiem. Wykonana morfologia.<br />
Wyjeżdżamy z powrotem  na wieś. Po dwóch dniach od podawania zastrzyku pies jest osowiały ,jest wieczór coś się dzieje. Rano Zenit ledwie chodzi, a trzeba wiedzieć,  że dżeki są wszędzie, pełno ich i zawsze są skore do zabawy. Jest niedziela rano , z Zenitem coraz gorzej , żona wykonuje telefon do weterynarza, ten każe nam być za pół godziny w gabinecie. Tyle trwa akurat czas dojazdu z wioski ,w tym samym czasie lekarz zjeżdża ze swojego konnego rancza. Jesteśmy na miejscu , pobrana krew do badań i niestety wynik dodatni zakażenie odkleszczowe babeszjoza. Kilka dni zwłoki i nie było by psa.<br />
Zenit otrzymał 5 zastrzyków , 2 podskórnie w grzbiet oraz 3 domięśniowo w udo ostatni bardzo bolesny. Weterynarz ostrzegł nas o powikłaniach (najcięższe ze strony nerek i wątroby), zalecenie dużo pić i obserwować kolor moczu. Przez całą drogę powtarzałem Zenitowi , że nic mu nie będzie, że będzie żył. Poddał się  zastrzykom bez oporu, trzymałem go &#8230;i poleciały mu łzy. Były gęste i trzymały się na skórze ,nie spływały.Był słaby, w samochodzie jeździ na przednim fotelu pasażera.<br />
Wróciliśmy na wieś, położyłem go na łóżku gdzie śpię, trochę z nim posiedziałem , potem czuwały dzieci.<br />
Po około 4 godzinach Zenit wychodzi sam o swoich siłach z domu i wraca do swoich zabaw. Skończyło się szczęśliwie, dziś jest w zupełnej formie. Dzieci bardzo przeżywały ale gdzieś w głębi duszy wiedziałem, że jeszcze nie czas na niego.<br />
Panie Rafale jeszcze raz wyrazy współczucia</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: Aria		</title>
		<link>https://bialczynski.pl/2020/05/25/rafal-kopko-orlicki-uwaga-na-szczepionki/#comment-61088</link>

		<dc:creator><![CDATA[Aria]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 27 May 2020 06:02:53 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://bialczynski.pl/?p=106219#comment-61088</guid>

					<description><![CDATA[W odpowiedzi do &lt;a href=&quot;https://bialczynski.pl/2020/05/25/rafal-kopko-orlicki-uwaga-na-szczepionki/#comment-61068&quot;&gt;J&lt;/a&gt;.

Moja babcia podawała owczarkowi gotowane kurze nogi. Całe życie pilnował a żył 20 lat. Hodowala świnki i zawsze z rana szla po pokrzywę że mną, i inny&quot; chwast&quot; i z ziarnem gotowała. Niejednokrotnie gotując pachniało  lepiej niż w restauracji. Sam zapach powodował że jako Kajtek jadłem śmiało wszystko. Ten zapach nie wróci. Jak te wszystkie chwile spędzone z domowinem Rafale. Współczuję straty.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W odpowiedzi do <a href="https://bialczynski.pl/2020/05/25/rafal-kopko-orlicki-uwaga-na-szczepionki/#comment-61068">J</a>.</p>
<p>Moja babcia podawała owczarkowi gotowane kurze nogi. Całe życie pilnował a żył 20 lat. Hodowala świnki i zawsze z rana szla po pokrzywę że mną, i inny&#8221; chwast&#8221; i z ziarnem gotowała. Niejednokrotnie gotując pachniało  lepiej niż w restauracji. Sam zapach powodował że jako Kajtek jadłem śmiało wszystko. Ten zapach nie wróci. Jak te wszystkie chwile spędzone z domowinem Rafale. Współczuję straty.</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: ORLICKI		</title>
		<link>https://bialczynski.pl/2020/05/25/rafal-kopko-orlicki-uwaga-na-szczepionki/#comment-61072</link>

		<dc:creator><![CDATA[ORLICKI]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 26 May 2020 14:34:49 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://bialczynski.pl/?p=106219#comment-61072</guid>

					<description><![CDATA[Do tego samego chirurga , który dał tak silny zastrzyk przeciw zapalny wywołując białaczkę, (może jeszcze jakiś nowy, dopiero testowany), mam i to zastrzeżenie, że prześwietlił rentgenem całego pieska, 5-ciokrotnie, gdy zwierzątko było chore tylko na łapkę. Żadnej osłony ołowianej mu nie dał, tylko całe ciałko pięć razy potraktował promieniowaniem jonizującym.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Do tego samego chirurga , który dał tak silny zastrzyk przeciw zapalny wywołując białaczkę, (może jeszcze jakiś nowy, dopiero testowany), mam i to zastrzeżenie, że prześwietlił rentgenem całego pieska, 5-ciokrotnie, gdy zwierzątko było chore tylko na łapkę. Żadnej osłony ołowianej mu nie dał, tylko całe ciałko pięć razy potraktował promieniowaniem jonizującym.</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: J		</title>
		<link>https://bialczynski.pl/2020/05/25/rafal-kopko-orlicki-uwaga-na-szczepionki/#comment-61068</link>

		<dc:creator><![CDATA[J]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 26 May 2020 11:02:59 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://bialczynski.pl/?p=106219#comment-61068</guid>

					<description><![CDATA[Dziękuję za informacje.  Na pomysł chrząstek i galaretek wpadłam wcześniej sama. Mój piesek to uwielbia i systematycznie je, dostaje też psie witaminy. Spróbuję też z węglem. Ze słońcem jest gorzej, bo to pies-domator. Dobrowolnie  wychodzi tylko na spacer i to wtedy chce chodzić tylko po cienistych miejscach. Poza tym z warstwą kilkunastocentymetrowej długości gęstego i puszystego futra słońce nie ma szans.
Pozdrawiam]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Dziękuję za informacje.  Na pomysł chrząstek i galaretek wpadłam wcześniej sama. Mój piesek to uwielbia i systematycznie je, dostaje też psie witaminy. Spróbuję też z węglem. Ze słońcem jest gorzej, bo to pies-domator. Dobrowolnie  wychodzi tylko na spacer i to wtedy chce chodzić tylko po cienistych miejscach. Poza tym z warstwą kilkunastocentymetrowej długości gęstego i puszystego futra słońce nie ma szans.<br />
Pozdrawiam</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: ORLICKI		</title>
		<link>https://bialczynski.pl/2020/05/25/rafal-kopko-orlicki-uwaga-na-szczepionki/#comment-61050</link>

		<dc:creator><![CDATA[ORLICKI]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 25 May 2020 19:14:41 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://bialczynski.pl/?p=106219#comment-61050</guid>

					<description><![CDATA[Stawy, to zwykle wady fizyczne, uszczerbek, na jaki często wystarczy kropla polimeru wypełniająca ubytek. Lub brak śluzu zwilżającego pracę chrząstki, na co potrzeba już suplementów, np. Animal dla sportowców. Lub brak procesów wytwórzcych, jak właśnie witaminy D3 produkowanej z warstwy tłuszczowej pod wpływem słońca.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Stawy, to zwykle wady fizyczne, uszczerbek, na jaki często wystarczy kropla polimeru wypełniająca ubytek. Lub brak śluzu zwilżającego pracę chrząstki, na co potrzeba już suplementów, np. Animal dla sportowców. Lub brak procesów wytwórzcych, jak właśnie witaminy D3 produkowanej z warstwy tłuszczowej pod wpływem słońca.</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: ORLICKI		</title>
		<link>https://bialczynski.pl/2020/05/25/rafal-kopko-orlicki-uwaga-na-szczepionki/#comment-61045</link>

		<dc:creator><![CDATA[ORLICKI]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 25 May 2020 18:16:19 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://bialczynski.pl/?p=106219#comment-61045</guid>

					<description><![CDATA[A na stawy to raczej jakiś salceson bez konserwantów, chrząstki, galaretki z nóżek, lub specjalna karma na stawy. Sam mam ze stawami problem. Ale gdy wystawiam się na słońce w lato, biorę D3, to ból kolan przechodzi. Niestety pieskom nie można podawać D3 bo ciężko zatruwa nerki (to jednak nie ludzie). Podobnie jak cebula. Jajeczniczka tak, lecz bez cebulki. Za to wskazana witamina C i czasami węgiel z wodą ze strzykawki pod język, by wyczyścić z toksyn żołądek.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>A na stawy to raczej jakiś salceson bez konserwantów, chrząstki, galaretki z nóżek, lub specjalna karma na stawy. Sam mam ze stawami problem. Ale gdy wystawiam się na słońce w lato, biorę D3, to ból kolan przechodzi. Niestety pieskom nie można podawać D3 bo ciężko zatruwa nerki (to jednak nie ludzie). Podobnie jak cebula. Jajeczniczka tak, lecz bez cebulki. Za to wskazana witamina C i czasami węgiel z wodą ze strzykawki pod język, by wyczyścić z toksyn żołądek.</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: ORLICKI		</title>
		<link>https://bialczynski.pl/2020/05/25/rafal-kopko-orlicki-uwaga-na-szczepionki/#comment-61040</link>

		<dc:creator><![CDATA[ORLICKI]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 25 May 2020 14:27:02 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://bialczynski.pl/?p=106219#comment-61040</guid>

					<description><![CDATA[Do J i innych. Bardzo dobry i prosty sposób przedłużania życia piesków czy kotków, (miałem 15-letnie koty) sprawdzony przeze mnie, niedrogi, to podanie raz w roku 6-razy, codziennie, kroplówki podskórnie w grzbiet. Trwa to tylko 15 minut, zwierzątko robi się okrągłe na tułowiu, w ciągu doby ta woda z jakimiś solami mineralnymi się wchłania. W ten sposób, nerki zwierzaka zostają dokładnie oczyszczone. A większość problemów bierze się z toksyn z pokarmu i leków. W końcu psom należy podawać raz na kwartał środki odrobaczające oraz przeciw kleszczowe. Mój Peperek, po takiej kroplówce z wody + coś tam, czuł się jak młody bóg. Może to pomoże?
prezessm@op.pl]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Do J i innych. Bardzo dobry i prosty sposób przedłużania życia piesków czy kotków, (miałem 15-letnie koty) sprawdzony przeze mnie, niedrogi, to podanie raz w roku 6-razy, codziennie, kroplówki podskórnie w grzbiet. Trwa to tylko 15 minut, zwierzątko robi się okrągłe na tułowiu, w ciągu doby ta woda z jakimiś solami mineralnymi się wchłania. W ten sposób, nerki zwierzaka zostają dokładnie oczyszczone. A większość problemów bierze się z toksyn z pokarmu i leków. W końcu psom należy podawać raz na kwartał środki odrobaczające oraz przeciw kleszczowe. Mój Peperek, po takiej kroplówce z wody + coś tam, czuł się jak młody bóg. Może to pomoże?<br />
<a href="mailto:prezessm@op.pl">prezessm@op.pl</a></p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
	</channel>
</rss>
