<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	
	>
<channel>
	<title>
	Komentarze do: Zdrojowa TV: Dolina Będkowska, Źródło Będkówki, prastara  Dolina Bytów i Ojców	</title>
	<atom:link href="https://bialczynski.pl/2020/03/06/zdrojowa-tv-dolina-bedkowska-zrodlo-bedkowki-prastara-dolina-bytow-i-ojcow/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://bialczynski.pl/2020/03/06/zdrojowa-tv-dolina-bedkowska-zrodlo-bedkowki-prastara-dolina-bytow-i-ojcow/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=zdrojowa-tv-dolina-bedkowska-zrodlo-bedkowki-prastara-dolina-bytow-i-ojcow</link>
	<description>oficjalna strona Czesława Białczyńskiego</description>
	<lastBuildDate>Fri, 06 Mar 2020 14:45:57 +0000</lastBuildDate>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=6.7.4</generator>
	<item>
		<title>
		Autor: Aria		</title>
		<link>https://bialczynski.pl/2020/03/06/zdrojowa-tv-dolina-bedkowska-zrodlo-bedkowki-prastara-dolina-bytow-i-ojcow/#comment-59238</link>

		<dc:creator><![CDATA[Aria]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 06 Mar 2020 14:45:57 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://bialczynski.pl/?p=103373#comment-59238</guid>

					<description><![CDATA[https://youtu.be/3rEKGaD9V9M
Pozdrawiam, i życzę milego słuchania i oglądania Cudu Żywiołów i Mocy]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="https://youtu.be/3rEKGaD9V9M" rel="nofollow ugc">https://youtu.be/3rEKGaD9V9M</a><br />
Pozdrawiam, i życzę milego słuchania i oglądania Cudu Żywiołów i Mocy</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: Ina		</title>
		<link>https://bialczynski.pl/2020/03/06/zdrojowa-tv-dolina-bedkowska-zrodlo-bedkowki-prastara-dolina-bytow-i-ojcow/#comment-59232</link>

		<dc:creator><![CDATA[Ina]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 06 Mar 2020 09:39:34 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://bialczynski.pl/?p=103373#comment-59232</guid>

					<description><![CDATA[Cuda natury. Mistyka przyrody. Tętniące źródło życia. Ktoś kto nie szanuje przyrody nie szanuje też siebie i drugiego człowieka. Nie da się rozdzielić przyrody od  egzystencji ludzkiej na tej planecie. Wszak jest naszą karmicielką. Przyroda zachwycała, ale też budziła lęk. Drzewa, rośliny porozumiewają się ze sobą tak jak wszyscy. I wiedzą, np. Że zagraża im niebezpieczeństwo. 
Myślę więc, że dobremu człowiekowi przyroda da to co dobre i wzmocni, złemu da to co  złe. 
Całe moje dzieciństwo i dorastanie spędzałam na otaczających nasze osiedle łąkach, rzece i lasku  słowiańskim.  Tam w gąszczu trawy, kwiatów i motyli czytałam książki i uczyłam się. Przynosiłam do domu naręcza kwiatów. Maków, chabrów, margaretek i dzwonków. /Znaczące nazwy dla Słowian/. Dziś powstało tam osiedle.
Jak biegłam latem nad rzekę, bo tam też spędzałam dzieciństwo to miałam po drodze stare dęby i akacje  których zapachem nigdy nie mogłam się nasycić. Uwielbiałam zapach akacji. Kąpaliśmy się w czystej wtedy rzece, łapaliśmy raki i piekliśmy na ognisku. Łowiliśmy kaczeńce. /Na kaczeńce idą żeńce ha, ha, ha/.
Wiosną chodząc do lasu widziałam jak wszystko budzi się do życia. Dotykałam maleńkich kiełków wychodzących z ziemi. Widziałam jak się rodzą i rozwijają. 
Ale myślę sobie, że one były też świadkiem mojego dorastania. I może na swój sposób mi pomagały. 
W pobliżu była szkoła w starym Pałacu, można powiedzieć za płotem. Szkoła magiczna, bo wszystko tam pachniało historią. Dębowe podłogi, drzwi i sufity. W gabinecie historycznym - rzeźbione głowy najważniejszych władców i królów pod sufitem.
Gabinet przyrodniczy był w oranżerii pełnej kwiatów, gdzie poprzedni właściciel zgromadził zbiory. Gabloty, w których były wszelkiej maści robaczki i motyle. A na szafach stały wypchane ptaki i poroża. 
W moim lasku słowiańskim tak jak wspomniałam Łabędzica 1 marca zasiadła na gnieździe. A Łabądź jak Pan i władca z Łabątkami dorastającymi jednorocznymi, opływał staw. Lubi przebywać szczególnie w jednym miejscu, gdzie  wpływa woda jakby stał na straży swojego królestwa. 
Takie wspomnienie z dzieciństwa: Poszłam do lasku na wagary chcąc uniknąć klasówki z matematyki. /przeskoczyłam mur szkoły i byłam w lesie/ . Pewnie wiecie, że w laskach Słowiańskich są strażnicy. 
Kiedy zbliżyłam się do łąki chcąc tam się ulokować zobaczyłam ogromnego węża boa, który wygrzewał się na słońcu, był dość spasiony, więc chyba po śniadaniu. Wiałam do domu, mało buty mi nie spadły. Przyznałam się zaraz mamie o moim wyczynie i napisała mi usprawiedliwienie.
Nigdy więcej nie poszłam na wagary. Bo wiedziałam, że ktoś w moim lasku czuwa nade mną.
Nie miałam wtedy wiedzy, którą teraz posiadam. 
Jeżeli zaniziłam poziom tego blogu to sorki, ale nie mogłam oprzeć się wspomnieniom.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Cuda natury. Mistyka przyrody. Tętniące źródło życia. Ktoś kto nie szanuje przyrody nie szanuje też siebie i drugiego człowieka. Nie da się rozdzielić przyrody od  egzystencji ludzkiej na tej planecie. Wszak jest naszą karmicielką. Przyroda zachwycała, ale też budziła lęk. Drzewa, rośliny porozumiewają się ze sobą tak jak wszyscy. I wiedzą, np. Że zagraża im niebezpieczeństwo.<br />
Myślę więc, że dobremu człowiekowi przyroda da to co dobre i wzmocni, złemu da to co  złe.<br />
Całe moje dzieciństwo i dorastanie spędzałam na otaczających nasze osiedle łąkach, rzece i lasku  słowiańskim.  Tam w gąszczu trawy, kwiatów i motyli czytałam książki i uczyłam się. Przynosiłam do domu naręcza kwiatów. Maków, chabrów, margaretek i dzwonków. /Znaczące nazwy dla Słowian/. Dziś powstało tam osiedle.<br />
Jak biegłam latem nad rzekę, bo tam też spędzałam dzieciństwo to miałam po drodze stare dęby i akacje  których zapachem nigdy nie mogłam się nasycić. Uwielbiałam zapach akacji. Kąpaliśmy się w czystej wtedy rzece, łapaliśmy raki i piekliśmy na ognisku. Łowiliśmy kaczeńce. /Na kaczeńce idą żeńce ha, ha, ha/.<br />
Wiosną chodząc do lasu widziałam jak wszystko budzi się do życia. Dotykałam maleńkich kiełków wychodzących z ziemi. Widziałam jak się rodzą i rozwijają.<br />
Ale myślę sobie, że one były też świadkiem mojego dorastania. I może na swój sposób mi pomagały.<br />
W pobliżu była szkoła w starym Pałacu, można powiedzieć za płotem. Szkoła magiczna, bo wszystko tam pachniało historią. Dębowe podłogi, drzwi i sufity. W gabinecie historycznym &#8211; rzeźbione głowy najważniejszych władców i królów pod sufitem.<br />
Gabinet przyrodniczy był w oranżerii pełnej kwiatów, gdzie poprzedni właściciel zgromadził zbiory. Gabloty, w których były wszelkiej maści robaczki i motyle. A na szafach stały wypchane ptaki i poroża.<br />
W moim lasku słowiańskim tak jak wspomniałam Łabędzica 1 marca zasiadła na gnieździe. A Łabądź jak Pan i władca z Łabątkami dorastającymi jednorocznymi, opływał staw. Lubi przebywać szczególnie w jednym miejscu, gdzie  wpływa woda jakby stał na straży swojego królestwa.<br />
Takie wspomnienie z dzieciństwa: Poszłam do lasku na wagary chcąc uniknąć klasówki z matematyki. /przeskoczyłam mur szkoły i byłam w lesie/ . Pewnie wiecie, że w laskach Słowiańskich są strażnicy.<br />
Kiedy zbliżyłam się do łąki chcąc tam się ulokować zobaczyłam ogromnego węża boa, który wygrzewał się na słońcu, był dość spasiony, więc chyba po śniadaniu. Wiałam do domu, mało buty mi nie spadły. Przyznałam się zaraz mamie o moim wyczynie i napisała mi usprawiedliwienie.<br />
Nigdy więcej nie poszłam na wagary. Bo wiedziałam, że ktoś w moim lasku czuwa nade mną.<br />
Nie miałam wtedy wiedzy, którą teraz posiadam.<br />
Jeżeli zaniziłam poziom tego blogu to sorki, ale nie mogłam oprzeć się wspomnieniom.</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
	</channel>
</rss>
