<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	
	>
<channel>
	<title>
	Komentarze do: Przedbabiloński Urak &#8211; windyjski Garuda &#8211; persko-babiloński Ptak Rok &#8211; słowiański Rarog; Odcięta Noga Tura/Byka &#8211; część 9.4	</title>
	<atom:link href="https://bialczynski.pl/2017/11/16/babilonski-uragkh-perski-ptak-rok-slowianski-rarog/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://bialczynski.pl/2017/11/16/babilonski-uragkh-perski-ptak-rok-slowianski-rarog/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=babilonski-uragkh-perski-ptak-rok-slowianski-rarog</link>
	<description>oficjalna strona Czesława Białczyńskiego</description>
	<lastBuildDate>Wed, 15 Apr 2020 12:46:39 +0000</lastBuildDate>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=6.7.4</generator>
	<item>
		<title>
		Autor: Yamalo		</title>
		<link>https://bialczynski.pl/2017/11/16/babilonski-uragkh-perski-ptak-rok-slowianski-rarog/#comment-60034</link>

		<dc:creator><![CDATA[Yamalo]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 15 Apr 2020 12:46:39 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://bialczynski.pl/?p=76043#comment-60034</guid>

					<description><![CDATA[thunderbird  /grzmiący ptak -nazwa jak ulał pasuje do odrzutowca.  Teoria spotkania statku powietrznego przez naszych przodków bardzo pasuje do genezy  tej legendy.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>thunderbird  /grzmiący ptak -nazwa jak ulał pasuje do odrzutowca.  Teoria spotkania statku powietrznego przez naszych przodków bardzo pasuje do genezy  tej legendy.</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: Adam Smoliński		</title>
		<link>https://bialczynski.pl/2017/11/16/babilonski-uragkh-perski-ptak-rok-slowianski-rarog/#comment-41552</link>

		<dc:creator><![CDATA[Adam Smoliński]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 21 Nov 2017 15:00:23 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://bialczynski.pl/?p=76043#comment-41552</guid>

					<description><![CDATA[W odpowiedzi do &lt;a href=&quot;https://bialczynski.pl/2017/11/16/babilonski-uragkh-perski-ptak-rok-slowianski-rarog/#comment-41538&quot;&gt;ORLICKI&lt;/a&gt;.

Gdzie jest ten słownik od tych morfemów?]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W odpowiedzi do <a href="https://bialczynski.pl/2017/11/16/babilonski-uragkh-perski-ptak-rok-slowianski-rarog/#comment-41538">ORLICKI</a>.</p>
<p>Gdzie jest ten słownik od tych morfemów?</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: Laxim		</title>
		<link>https://bialczynski.pl/2017/11/16/babilonski-uragkh-perski-ptak-rok-slowianski-rarog/#comment-41543</link>

		<dc:creator><![CDATA[Laxim]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 21 Nov 2017 08:59:52 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://bialczynski.pl/?p=76043#comment-41543</guid>

					<description><![CDATA[W odpowiedzi do &lt;a href=&quot;https://bialczynski.pl/2017/11/16/babilonski-uragkh-perski-ptak-rok-slowianski-rarog/#comment-41538&quot;&gt;ORLICKI&lt;/a&gt;.

Rafale - Bielna Ptica, Orzeł - Oracz, Wielki Ptak - to nic innego jak PaNiS - czyli ptak niebios, bram światła, wiecznego odnawiania. Zaznaczam &quot;Wielki&quot; - co moim zdaniem oznacza, że nasi Oycowie, to byli ów olbrzymi R.
Po co dopisywać historyje - to dzięki Oycowi, nadal istniejemy, bo sama ziemia bez nasienia rodzić nie będzie.
6 dni płodnych, 3x6( 6,6,6) - stąd Luna - kaliendar - obwieszczenie, stąd też owy artykuł na RudaWeb w sprawie krateru brak płodności, 6 dni krwawienia czyli ciemności, i to podzielono - na 3 plus 3. 
Biały - to odniesienie, nie tylko co do koloru skóry ale do Ziemi, skutej lodem, a potem do koloru skał wapiennych. Góry Oyców. 
Znów Rafale, wspomnę o tym, że do zlodowacenia musiały istnieć inne warunki - mniejsze przyciąganie ziemskie.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W odpowiedzi do <a href="https://bialczynski.pl/2017/11/16/babilonski-uragkh-perski-ptak-rok-slowianski-rarog/#comment-41538">ORLICKI</a>.</p>
<p>Rafale &#8211; Bielna Ptica, Orzeł &#8211; Oracz, Wielki Ptak &#8211; to nic innego jak PaNiS &#8211; czyli ptak niebios, bram światła, wiecznego odnawiania. Zaznaczam &#8222;Wielki&#8221; &#8211; co moim zdaniem oznacza, że nasi Oycowie, to byli ów olbrzymi R.<br />
Po co dopisywać historyje &#8211; to dzięki Oycowi, nadal istniejemy, bo sama ziemia bez nasienia rodzić nie będzie.<br />
6 dni płodnych, 3&#215;6( 6,6,6) &#8211; stąd Luna &#8211; kaliendar &#8211; obwieszczenie, stąd też owy artykuł na RudaWeb w sprawie krateru brak płodności, 6 dni krwawienia czyli ciemności, i to podzielono &#8211; na 3 plus 3.<br />
Biały &#8211; to odniesienie, nie tylko co do koloru skóry ale do Ziemi, skutej lodem, a potem do koloru skał wapiennych. Góry Oyców.<br />
Znów Rafale, wspomnę o tym, że do zlodowacenia musiały istnieć inne warunki &#8211; mniejsze przyciąganie ziemskie.</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: ORLICKI		</title>
		<link>https://bialczynski.pl/2017/11/16/babilonski-uragkh-perski-ptak-rok-slowianski-rarog/#comment-41538</link>

		<dc:creator><![CDATA[ORLICKI]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 20 Nov 2017 21:39:14 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://bialczynski.pl/?p=76043#comment-41538</guid>

					<description><![CDATA[Ta rzeźba ptaka na fotografii, ma nawet biało - czerwony grzebień i błękitne cosik. Słowiańskie barwy. 

Garuda to Ha-ar-ruda/ha-ruda, czyli &quot;żywa/życia - wysoko - czerwień/rude&quot;/&quot;żywa - czerwień&quot;. Widocznie był to ptak, symbolizujący życie, jego odnawianie. Wieczność, zmartwychwstanie, inkarnację. Jak nasz Ożil/Ożywający.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Ta rzeźba ptaka na fotografii, ma nawet biało &#8211; czerwony grzebień i błękitne cosik. Słowiańskie barwy. </p>
<p>Garuda to Ha-ar-ruda/ha-ruda, czyli &#8222;żywa/życia &#8211; wysoko &#8211; czerwień/rude&#8221;/&#8221;żywa &#8211; czerwień&#8221;. Widocznie był to ptak, symbolizujący życie, jego odnawianie. Wieczność, zmartwychwstanie, inkarnację. Jak nasz Ożil/Ożywający.</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: Robert		</title>
		<link>https://bialczynski.pl/2017/11/16/babilonski-uragkh-perski-ptak-rok-slowianski-rarog/#comment-41449</link>

		<dc:creator><![CDATA[Robert]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 16 Nov 2017 22:43:55 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://bialczynski.pl/?p=76043#comment-41449</guid>

					<description><![CDATA[Sindbad Żeglarz i wielki Ptak Ruch. Piękne wspomnienia z dzieciństwa wracają, kiedy chory leżąc w łóżku czytał podróże Sindbada Żeglarza :) Bolesława Leśmiana 
&quot;przygoda druga&quot; www.literat.ug.edu.pl
B. Leśmian &quot;....Pewno się niebo zachmurzyło i burza nadchodzi&quot; - pomyślałem w duchu i chcąc sprawdzić moje przypuszczenia wyjrzałem na świat przez wyżłobione w jaju okienko. Jakież było moje zdziwienie, gdym zamiast chmury ujrzał w niebiosach - tuż nad jajem - olbrzymiego ptaka, który dwojgiem ogromnych skrzydeł przesłonił niebiosa i rzucił cień na ściany mego domu. Nigdym nie widywał dotąd tak ogromnego skrzydlaka. Zauważyłem, że po chwili lotu znieruchomiał w niebiosach i jął się zwolna spuszczać na ziemię - wprost ku miejscu, w którym znajdowało się jajo.
Domyśliłem się, że jajo, w którym mieszkam, jest przyrodzoną własnością skrzydlatego olbrzyma. Jednocześnie przypomniałem sobie nagle słowa pewnego marynarza, który mówił do mnie i do swych towarzyszy - Nikt mi chyba nie uwierzy, żem widział w swym życiu ptaka, który jest dziesięć razy większy od największego okrętu, chociaż posiada dwa tylko potężne żagle. Kto nie wierzy w istnienie takiego ptaszury, ten niech przynajmniej uwierzy w to, że ptak ów nazywa się Rok...
Oryginalne opowiadaia &quot;Druga podróż Sindbada Żeglarza&quot; https://pl.wikipedia.org/wiki/Sindbad_%C5%BBeglarz 
&quot;...Sindbad nieopatrznie oddalił się od grupy, położył się na trawie i zasnął. Kiedy się obudził, zrozpaczony przekonał się, że statek odpłynął bez niego. Zaczął wędrować po wyspie w poszukiwaniu śladów ludzkich osad lub żywności. Ujrzał kopułę o kształcie ogromnego ptasiego jaja. Kiedy się jej przypatrywał, wielki ptak zleciał z nieba i usiadł na niej. Wówczas Sindbad przypomniał sobie usłyszane niegdyś legendy o wielkim ptaku Ruchu, który zamieszkuje odległe wyspy i żywi się słoniami, które zanosi do gniazda. Domyślił się, że kopuła była jajem ptaka. Wówczas wpadł na pomysł. Postanowił przywiązać się do nogi Rucha, licząc, że wielki ptak tego nie zauważy. Miał nadzieję, że ptak wylatując na polowanie zabierze go ze sobą z bezludnej wyspy i zaniesie na inną. Rankiem Ruch wzleciał w niebo unosząc Sindbada. Przeleciał morze i wylądował na skalnym bloku na innym lądzie[1]. Sindbad pośpiesznie uwolnił się i zeskoczył na ziemię. Po chwili zobaczył ptaka odlatującego z ogromnym wężem w szponach. Spostrzegł też, że pod stopami leży pełno diamentów. Wówczas Sindbad przeraził się, gdyż zrozumiał, że trafił na do doliny w Diamentowych Górach, z której nikt jeszcze nie wrócił żywy. Żyło w niej wiele groźnych węży i żmij tak wielkich, że mogłyby połknąć słonia. Gady w dzień przebywały w ukryciu, bojąc się ptaka Rucha i wielkich sępów polujących na nie, ale w nocy wychodziły na żer...&quot;

Oryginalne opowiadania&quot;Piąta podróż Sindbada&quot;
&quot;...Powróciwszy do Bagdadu, Sindbad wiódł szczęśliwe i dostatnie życie. Jednak tęsknota za podróżami znów kazała mu spróbować sił jako kupiec. Tak jak poprzednio nakupił towarów, dołączył do grupy kupców i wypłynął z nimi w morze. Pewnego dnia statek przybył do bezludnej wyspy, kilku kupców wyszło na ląd i znalazło olbrzymią kopułę, nie wiedząc, że to jajo ptaka Rucha. Wkrótce rozbili je i wyciągnęli ze środka pisklę, które zarżnęli i upiekli na ogniu, nie bacząc na ostrzeżenia Sindbada, który widział już tego ptaka. Wtedy na niebie pojawiły się dwa olbrzymie ptaki Ruchy. Kupcy rzucili się na statek i zaczęli w panice odpływać. Ptaki jednak puściły się w pogoń, a każdy z nich trzymał w szponach ogromną skałę. Ptaki rzuciły je na statek i roztrzaskały go, tak że wszyscy ludzie znaleźli się w wodzie. Sindbad jako jedyny nie utonął, gdyż złapał się deski, z której pomocą dopłynął do wyspy[1]...&quot;]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Sindbad Żeglarz i wielki Ptak Ruch. Piękne wspomnienia z dzieciństwa wracają, kiedy chory leżąc w łóżku czytał podróże Sindbada Żeglarza 🙂 Bolesława Leśmiana<br />
&#8222;przygoda druga&#8221; <a href="http://www.literat.ug.edu.pl" rel="nofollow ugc">http://www.literat.ug.edu.pl</a><br />
B. Leśmian &#8222;&#8230;.Pewno się niebo zachmurzyło i burza nadchodzi&#8221; &#8211; pomyślałem w duchu i chcąc sprawdzić moje przypuszczenia wyjrzałem na świat przez wyżłobione w jaju okienko. Jakież było moje zdziwienie, gdym zamiast chmury ujrzał w niebiosach &#8211; tuż nad jajem &#8211; olbrzymiego ptaka, który dwojgiem ogromnych skrzydeł przesłonił niebiosa i rzucił cień na ściany mego domu. Nigdym nie widywał dotąd tak ogromnego skrzydlaka. Zauważyłem, że po chwili lotu znieruchomiał w niebiosach i jął się zwolna spuszczać na ziemię &#8211; wprost ku miejscu, w którym znajdowało się jajo.<br />
Domyśliłem się, że jajo, w którym mieszkam, jest przyrodzoną własnością skrzydlatego olbrzyma. Jednocześnie przypomniałem sobie nagle słowa pewnego marynarza, który mówił do mnie i do swych towarzyszy &#8211; Nikt mi chyba nie uwierzy, żem widział w swym życiu ptaka, który jest dziesięć razy większy od największego okrętu, chociaż posiada dwa tylko potężne żagle. Kto nie wierzy w istnienie takiego ptaszury, ten niech przynajmniej uwierzy w to, że ptak ów nazywa się Rok&#8230;<br />
Oryginalne opowiadaia &#8222;Druga podróż Sindbada Żeglarza&#8221; <a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Sindbad_%C5%BBeglarz" rel="nofollow ugc">https://pl.wikipedia.org/wiki/Sindbad_%C5%BBeglarz</a><br />
&#8222;&#8230;Sindbad nieopatrznie oddalił się od grupy, położył się na trawie i zasnął. Kiedy się obudził, zrozpaczony przekonał się, że statek odpłynął bez niego. Zaczął wędrować po wyspie w poszukiwaniu śladów ludzkich osad lub żywności. Ujrzał kopułę o kształcie ogromnego ptasiego jaja. Kiedy się jej przypatrywał, wielki ptak zleciał z nieba i usiadł na niej. Wówczas Sindbad przypomniał sobie usłyszane niegdyś legendy o wielkim ptaku Ruchu, który zamieszkuje odległe wyspy i żywi się słoniami, które zanosi do gniazda. Domyślił się, że kopuła była jajem ptaka. Wówczas wpadł na pomysł. Postanowił przywiązać się do nogi Rucha, licząc, że wielki ptak tego nie zauważy. Miał nadzieję, że ptak wylatując na polowanie zabierze go ze sobą z bezludnej wyspy i zaniesie na inną. Rankiem Ruch wzleciał w niebo unosząc Sindbada. Przeleciał morze i wylądował na skalnym bloku na innym lądzie[1]. Sindbad pośpiesznie uwolnił się i zeskoczył na ziemię. Po chwili zobaczył ptaka odlatującego z ogromnym wężem w szponach. Spostrzegł też, że pod stopami leży pełno diamentów. Wówczas Sindbad przeraził się, gdyż zrozumiał, że trafił na do doliny w Diamentowych Górach, z której nikt jeszcze nie wrócił żywy. Żyło w niej wiele groźnych węży i żmij tak wielkich, że mogłyby połknąć słonia. Gady w dzień przebywały w ukryciu, bojąc się ptaka Rucha i wielkich sępów polujących na nie, ale w nocy wychodziły na żer&#8230;&#8221;</p>
<p>Oryginalne opowiadania&#8221;Piąta podróż Sindbada&#8221;<br />
&#8222;&#8230;Powróciwszy do Bagdadu, Sindbad wiódł szczęśliwe i dostatnie życie. Jednak tęsknota za podróżami znów kazała mu spróbować sił jako kupiec. Tak jak poprzednio nakupił towarów, dołączył do grupy kupców i wypłynął z nimi w morze. Pewnego dnia statek przybył do bezludnej wyspy, kilku kupców wyszło na ląd i znalazło olbrzymią kopułę, nie wiedząc, że to jajo ptaka Rucha. Wkrótce rozbili je i wyciągnęli ze środka pisklę, które zarżnęli i upiekli na ogniu, nie bacząc na ostrzeżenia Sindbada, który widział już tego ptaka. Wtedy na niebie pojawiły się dwa olbrzymie ptaki Ruchy. Kupcy rzucili się na statek i zaczęli w panice odpływać. Ptaki jednak puściły się w pogoń, a każdy z nich trzymał w szponach ogromną skałę. Ptaki rzuciły je na statek i roztrzaskały go, tak że wszyscy ludzie znaleźli się w wodzie. Sindbad jako jedyny nie utonął, gdyż złapał się deski, z której pomocą dopłynął do wyspy[1]&#8230;&#8221;</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: Marian Nosal		</title>
		<link>https://bialczynski.pl/2017/11/16/babilonski-uragkh-perski-ptak-rok-slowianski-rarog/#comment-41439</link>

		<dc:creator><![CDATA[Marian Nosal]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 16 Nov 2017 16:28:34 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://bialczynski.pl/?p=76043#comment-41439</guid>

					<description><![CDATA[I jeszcze pierwszy rozdział z mojej ulubionej książki &quot;CZUANG-TSY
NAN-HUA-CZÊN-KING PRAWDZIWA KSIĘGA POŁUDNIOWEGO KWIATU&quot;:
Poniższa wizja jest kluczowa dla chińskich taoistów i Chinczyków w ogóle.
Jest to podstawa ich kultury i zarazem piękna definicja CzarnoYinu i BiałoYangu.
&quot;Jest ryba w Północnym Oceanie 3, a na imię jej K’un 4. Nie wiadomo, wiele tysięcy li 
długa jest ta ryba, a kiedy się przeistacza, zamienia się w ptaka imieniem P’êng 6. I nie wiadomo, wiele tysięcy li liczy grzbiet P’ênga. Kiedy się zrywa do lotu, skrzydła jego są jak zwisające z nieba chmury. Taki jest ów ptak. Kiedy morze się piętrzy, to znaczy, że P’êng rusza do Południowego Oceanu, zwanego Stawem Niebiańskim7.
We Fraszkach z Ts’i 8 zapisane są dziwy. Słowa Fraszek brzmią: „Kiedy P’êng wyrusza do Południowego Oceanu, wzburza morze na przestrzeni trzech tysięcy li i wspierając się na huraganie wznosi się na wysokość dziewięćdziesięciu tysięcy li, i uchodzi na sześciomiesięczne wczasy“ 9. [Tam na górze] czy to się wznoszą opary, czy to kurzawa, czy też dyszą na siebie życiodajne tchnienia [wielkiego miecha przyrody]? Czy lazur nieba jest jego prawdziwą barwą, czy też jest to tylko dal niezmierzona? Spojrzawszy na dół, [P’êng widzi] to samo i zatrzymuje się [w swym locie]. ...&quot;
Podobne pytania, jak w poprzednim komentarzu, bo ja za tym nie nadążam .
Pozdrawiam serdecznie]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>I jeszcze pierwszy rozdział z mojej ulubionej książki &#8222;CZUANG-TSY<br />
NAN-HUA-CZÊN-KING PRAWDZIWA KSIĘGA POŁUDNIOWEGO KWIATU&#8221;:<br />
Poniższa wizja jest kluczowa dla chińskich taoistów i Chinczyków w ogóle.<br />
Jest to podstawa ich kultury i zarazem piękna definicja CzarnoYinu i BiałoYangu.<br />
&#8222;Jest ryba w Północnym Oceanie 3, a na imię jej K’un 4. Nie wiadomo, wiele tysięcy li<br />
długa jest ta ryba, a kiedy się przeistacza, zamienia się w ptaka imieniem P’êng 6. I nie wiadomo, wiele tysięcy li liczy grzbiet P’ênga. Kiedy się zrywa do lotu, skrzydła jego są jak zwisające z nieba chmury. Taki jest ów ptak. Kiedy morze się piętrzy, to znaczy, że P’êng rusza do Południowego Oceanu, zwanego Stawem Niebiańskim7.<br />
We Fraszkach z Ts’i 8 zapisane są dziwy. Słowa Fraszek brzmią: „Kiedy P’êng wyrusza do Południowego Oceanu, wzburza morze na przestrzeni trzech tysięcy li i wspierając się na huraganie wznosi się na wysokość dziewięćdziesięciu tysięcy li, i uchodzi na sześciomiesięczne wczasy“ 9. [Tam na górze] czy to się wznoszą opary, czy to kurzawa, czy też dyszą na siebie życiodajne tchnienia [wielkiego miecha przyrody]? Czy lazur nieba jest jego prawdziwą barwą, czy też jest to tylko dal niezmierzona? Spojrzawszy na dół, [P’êng widzi] to samo i zatrzymuje się [w swym locie]. &#8230;&#8221;<br />
Podobne pytania, jak w poprzednim komentarzu, bo ja za tym nie nadążam .<br />
Pozdrawiam serdecznie</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: Marian Nosal		</title>
		<link>https://bialczynski.pl/2017/11/16/babilonski-uragkh-perski-ptak-rok-slowianski-rarog/#comment-41438</link>

		<dc:creator><![CDATA[Marian Nosal]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 16 Nov 2017 16:20:52 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://bialczynski.pl/?p=76043#comment-41438</guid>

					<description><![CDATA[Panie Czesławie. Ponieważ nie ogarniam całości systemów mitologicznych, to proszę zobaczyć na mojej stronie o chińskich ćwiczeniach i taoiźmie wizje Chan San Fenga:
http://taichikung.pl/nauczyciele/chang_sam_fung/sen_chang_sam_funga/index,pl.html
&quot;...Wtedy ponownie odwrócił spojrzenie ku Hin Tin Shan Taiowi i  spostrzegł, że nie ma całego ciała: zostało tylko dwoje oczu, które patrzyły na boga, którgo palec był skierowany w  dół. Z  palca wystrzelił piorun, który uderzył w   las i  wzniecił pożar. Płomienie sięgały nieba, a  woda z  rzeki, z  powodu gorąca, zupełnie wyparowała. Ze szczelin w  korycie, wyschniętej już rzeki, wyszedł żółw. W  miarę, jak zwierzę posuwało się po wyschniętej ziemi, jego ogon przekształcił się w  ogon ptaka, skorupa otworzyła się, wyszły z  niej dwa skrzydła i  w końcu gad zamienił się orła. Orzeł wzbił się w  niebo, zakreślając szerokie spirale, potem gwałtownie runął w  dół, próbując schwycić szponami wielkiego zielonego węża, który także wyszedł z  rzeki. ...&quot;
Ta wizja Niesmiertelnego Mistrza Chan San Fenga, zyjacego 800 lat temu,  (Ostatniego Nieśmiertelnego w Chinach) jest dłuższa, ale po pierwsze nie wiem, czy ma ona związek z poruszanym tematem, a po drugie nie wiem, czy Pan może już o tym pisał?]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Panie Czesławie. Ponieważ nie ogarniam całości systemów mitologicznych, to proszę zobaczyć na mojej stronie o chińskich ćwiczeniach i taoiźmie wizje Chan San Fenga:<br />
<a href="http://taichikung.pl/nauczyciele/chang_sam_fung/sen_chang_sam_funga/index,pl.html" rel="nofollow ugc">http://taichikung.pl/nauczyciele/chang_sam_fung/sen_chang_sam_funga/index,pl.html</a><br />
&#8222;&#8230;Wtedy ponownie odwrócił spojrzenie ku Hin Tin Shan Taiowi i  spostrzegł, że nie ma całego ciała: zostało tylko dwoje oczu, które patrzyły na boga, którgo palec był skierowany w  dół. Z  palca wystrzelił piorun, który uderzył w   las i  wzniecił pożar. Płomienie sięgały nieba, a  woda z  rzeki, z  powodu gorąca, zupełnie wyparowała. Ze szczelin w  korycie, wyschniętej już rzeki, wyszedł żółw. W  miarę, jak zwierzę posuwało się po wyschniętej ziemi, jego ogon przekształcił się w  ogon ptaka, skorupa otworzyła się, wyszły z  niej dwa skrzydła i  w końcu gad zamienił się orła. Orzeł wzbił się w  niebo, zakreślając szerokie spirale, potem gwałtownie runął w  dół, próbując schwycić szponami wielkiego zielonego węża, który także wyszedł z  rzeki. &#8230;&#8221;<br />
Ta wizja Niesmiertelnego Mistrza Chan San Fenga, zyjacego 800 lat temu,  (Ostatniego Nieśmiertelnego w Chinach) jest dłuższa, ale po pierwsze nie wiem, czy ma ona związek z poruszanym tematem, a po drugie nie wiem, czy Pan może już o tym pisał?</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
	</channel>
</rss>
