<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	
	>
<channel>
	<title>
	Komentarze do: Marcowy Nowy Rok w Mezopotamii czyli Święto Akitu w kraju w którym nie ma i nigdy nie było wiosny	</title>
	<atom:link href="https://bialczynski.pl/2016/11/09/marcowy-nowy-rok-w-mezopotamii-czyli-swieto-akitu-w-kraju-w-ktorym-nie-ma-i-nigdy-nie-bylo-wiosny/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://bialczynski.pl/2016/11/09/marcowy-nowy-rok-w-mezopotamii-czyli-swieto-akitu-w-kraju-w-ktorym-nie-ma-i-nigdy-nie-bylo-wiosny/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=marcowy-nowy-rok-w-mezopotamii-czyli-swieto-akitu-w-kraju-w-ktorym-nie-ma-i-nigdy-nie-bylo-wiosny</link>
	<description>oficjalna strona Czesława Białczyńskiego</description>
	<lastBuildDate>Sun, 31 Aug 2025 10:49:18 +0000</lastBuildDate>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=6.7.4</generator>
	<item>
		<title>
		Autor: ORLICKI		</title>
		<link>https://bialczynski.pl/2016/11/09/marcowy-nowy-rok-w-mezopotamii-czyli-swieto-akitu-w-kraju-w-ktorym-nie-ma-i-nigdy-nie-bylo-wiosny/#comment-96612</link>

		<dc:creator><![CDATA[ORLICKI]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 31 Aug 2025 10:49:18 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://bialczynski.pl/?p=63858#comment-96612</guid>

					<description><![CDATA[Postawmy niemieckie wiatraki Siemensa w każdej wsi, każdym miasteczku, na niemal każdej działce, co 500 metrów lub ledwo dwieście dalej, co 700m! Co to jest 700? Co tam piękne, naturalne widoki. Czy to jakaś wartość? Co tam cisza, szczególnie w nocy? Czy nie można spać, gdy coś tam za oknem stuka, równo, cyklicznie? Będzie jak lokalny, stalowy dzięcioł. Co tam spokojne światło w słoneczne dni. Będą nam rzucać cień łopat, w równych odstępach. Niech więc samorządy dumnie idą w tą cywilizację głupoty, niewrażliwości na naturę, niech ludzie biorą dopłaty za zgodę na postawienie betonowej podstawy a na niej wiatraka. Niech się kupuje zgodę społeczną, poprzez centralistyczny socjalizm dotujący jedną energię i pewne firmy, kraje ich produkcji, a inną obciąża podatkami jak węgiel. Gdyby policzyć, ile naprawdę kosztuje czyste spalanie węgla - są takie technologie, do tego polskie, ile kosztowałoby uzyskiwanie niekończącej się energii z geotermii, a ile wiatraki z ich dotacjami, z nieobciążoną podatkami za CO2 przy produkcji ich konstrukcji, jak wielkie dotacje idą na ich wytworzenie i montaż jak z naszego BGŻ, to okazałoby się jakie kłamstwa szerzy KO i rząd Tuska jak również poprzednicy z PIS. A jakby policzono ile kosztuje spalanie węgla pod ziemią i zamienianie ciepła w prąd, to jeszcze zrobiłoby się ciekawiej. Bo dowiedzielibyśmy się, jak geotermia w centralnej Polsce od Szczecina do Przemyśla, może zasilić kraj w tańszą energię niż wszystkie sposoby razem wzięte, z tysiącami odwiertów z jakich wiele jest wykonanych tylko zaklajstrowanych, zapewniających rozprowadzanie energii na cały kraj w sposób najbardziej bezpieczny dla świata natury i najtańszy. Ale my musimy kupić elektrownie atomowe, w liczbie co najmniej kilkunastu jak nie kilkudziesięciu, będące potwornym zagrożeniem dla Narodu, w przypadku wojny o jakiej z Rosją się tyle trąbi. Nie potrzeba będzie atomu odpalonego przez wroga, tylko jakiś wypadeczek, mała dywersja w środku Polski. A kupować będziemy po to, aby związać z nami bardziej Amerykanów, wkupić się w ich łaski, a naród Laski zadłużyć w ich korporacjach na kilka pokoleń. Tyle tylko, że to wkupne wobec ich planów z Rosją ponad naszymi głowami, i tak nic nie da. Stawiajmy więc masowo wiatraki, niech giną od nich ptaki a wiosna już niemal nie pozna ich śpiewu i kwilenia młodych, bo jeden wiatrak morduje ich co roku kilka tysięcy, co idzie w miliony tylko w naszym kraju a będą w takiej ilości jak jedna maszynka do mielenia mięsa, czyniąc z tego miliardy przez czas ich użytkowania. Może polskie patenty elektroniczne trochę odstraszą wpadanie ptaków pod ich łopaty, ale to dużo nie zmieni. Są też patenty polskich wiatraków, jakie nie mają tak zabójczych wirników. Ale konkurencja niemiecka zakorzeniona w naszych politykach, już zadba o to, aby na morzu, nawet na trasach przelotów  kluczy ptasich, też nie stanęły.  Ptaki, jak każdemu wiadomo, są niezbędne dla ekosystemu, dla wybijania miliardów owadów, przeważnie szkodników. Rozwój pójdzie więc dalej, bo rośliny zostaną szybciej przez owadzich szkodników wykończone, pewne gatunki ptasie, mało ostrożne wobec wiatraków, wyginą zupełnie. Kupimy więc za kolejne dotacje, dopłaty unijne, środki chemiczne dla ochrony plonów na polach scalanych przez korporacje jak na Ukrainie, bo w tym kierunku to idzie, aby nie było indywidualnych rolników. Ci, przepiją dotację w wioskowych karczmach, jak dawni chłopi pańszczyźniani. Ja na działce jaką się opiekuję, wielkości 2500m2, ponasadzałem kilka setek drzew, krzewów, często między starymi, dużymi już drzewami - jak małe kolumnowe owocowe brzoskwinie, śliwy, derenie, wiśnie, jabłonki, szereg innych, zapewniając bioróżnorodność. Nie uprzątam do worków koszonej trawy, nawet nie wszędzie ją koszę. Dlatego mam stery gnijących gałęzi gdzie żyją jeże, gdzie mnożą się ptaki mniejsze - bo te właśnie w takich pryzmach, krzakach, nie zaś na drzewach. A na drzewach porozwieszałem 50 budek dla różnego rodzaju ptaków i nietoperzy. Wiewiórek tu nie brakuje, przyszedł żbik, czasami zające w mocną zimę narobią szkody, pod działką łanie, dziki, łosie, lisy wchodzą na taras gdy psa nie ma, zaglądają mi przez szybę w oczy swymi łódkowatymi ślepiami.  Rodzaju ptaków jest tutaj od grona! Sam znam ich wiele, lecz nie wszystkie poznaję, tak jest ich wiele. Nawet są te najmniejsze, pseudo-ptaszki, polski koliber a tak naprawdę ćma, furczak gołąbek, zawisający nad kwitnącymi liliami krzewiastymi z wysuniętym języczkiem spijającym w powietrzu ich nektar! Piękny widok. Dzięcioł czarny siada nad gruszą tuż obok mojej głowy, zupełnie się nie bojąc. Nie wycinam do końca, do korzeni uschniętych drzew, tylko zostawiam dla nich i innych ptaków oraz owadów, dla ssaków żyjących w ich starych korzeniach, kilka metrów na dole, aż same padną lub zetnę je dopiero gdy będą próchnem. Pomiędzy tymi drzewami, często tu rosną grzyby, niektóre zaszczepione przeze mnie; kozaki, podgrzybki w tym atramentowe,  pojawiać zaczęły się rydze, pieczarki polne wielkie są nieraz co tydzień nawet w lato, piękne czerwone muchomory, kanie, nie ma jeszcze prawdziwków, ale będą. Trawa jest dla pszczół gdy kwitnie, gdy zaczyna się wiosna, więc nie koszę jej zanim przekwitnie. Skoszona, na miejscu użyźnia ziemię i rośnie co roku piękniejsza. Dziki, zimozielony bluszcz oplata niektóre świerki i kapie z niego w upalne dni, słodkim sokiem jakby padał deszcz. Wabi to tysiące pszczół, motyli, szerszeni, które nim otumanione, nie atakują konkurencji a najwyżej lekko odgonią, ale przeważnie motyl z pszczołą siedzi na owocach tego bluszczu obok wielkiego szerszenia. Nie widziałem nigdy bąkojada, może dlatego jest tych szerszeni tak wiele. Ale w tym roku było o wiele mniej, jakby coś się działo z pogodą nad Polską, w 2025.  Tych największych, azjatyckich, też jeszcze tu nie spotkałem. Ale bocianów zaczyna być mniej, bo nie pobudowano w wale nad pobliskim Bugiem , wylewając w nim betonowy rdzeń, sączków gruntowych, przez co spadł poziom wód gruntowych i łąki wysychają, owadów ubywa. Są myszy, które pewnie te boćki jeszcze przyciągają. Człowiek może przyrodę nadzorować, korzystać z jej zasobów, w tym wiatru. Ale musi to rozbić z odpowiednią proporcją, rozsądkiem. Inaczej niedługo nie będzie u nas wiosny, tylko martwa Wisła i pola bez drzew, lasy wypalone wcale nie z winy klimatu, powietrze bez głosu ptaków ale pełne much jak w Chinach gdzie człowiek wymordował na polecenie komunistów, ich ówczesnego guru, chińskiego &quot;Kaczora&quot; lub &quot;Tuska&quot;, znających się na wszystkim, tak jak lekarz Kosiniak - Kamysz przygotowujący nas do odparcia agresji Rosji, na wojsku. Ogarnie nas wtedy jedynie wielka cisza... Stuk, stuk, stuk... Tylko ten jeden odgłos będzie wszędzie słychać, z łopat wiatraka co kilometr polskiej wsi i miasteczek. Turyści będą zachwyceni. Wiosna spojrzy się na taki widok i zawróci do ... No właśnie, gdzie? Skoro to tutaj jest jej miejsce rodzinne.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Postawmy niemieckie wiatraki Siemensa w każdej wsi, każdym miasteczku, na niemal każdej działce, co 500 metrów lub ledwo dwieście dalej, co 700m! Co to jest 700? Co tam piękne, naturalne widoki. Czy to jakaś wartość? Co tam cisza, szczególnie w nocy? Czy nie można spać, gdy coś tam za oknem stuka, równo, cyklicznie? Będzie jak lokalny, stalowy dzięcioł. Co tam spokojne światło w słoneczne dni. Będą nam rzucać cień łopat, w równych odstępach. Niech więc samorządy dumnie idą w tą cywilizację głupoty, niewrażliwości na naturę, niech ludzie biorą dopłaty za zgodę na postawienie betonowej podstawy a na niej wiatraka. Niech się kupuje zgodę społeczną, poprzez centralistyczny socjalizm dotujący jedną energię i pewne firmy, kraje ich produkcji, a inną obciąża podatkami jak węgiel. Gdyby policzyć, ile naprawdę kosztuje czyste spalanie węgla &#8211; są takie technologie, do tego polskie, ile kosztowałoby uzyskiwanie niekończącej się energii z geotermii, a ile wiatraki z ich dotacjami, z nieobciążoną podatkami za CO2 przy produkcji ich konstrukcji, jak wielkie dotacje idą na ich wytworzenie i montaż jak z naszego BGŻ, to okazałoby się jakie kłamstwa szerzy KO i rząd Tuska jak również poprzednicy z PIS. A jakby policzono ile kosztuje spalanie węgla pod ziemią i zamienianie ciepła w prąd, to jeszcze zrobiłoby się ciekawiej. Bo dowiedzielibyśmy się, jak geotermia w centralnej Polsce od Szczecina do Przemyśla, może zasilić kraj w tańszą energię niż wszystkie sposoby razem wzięte, z tysiącami odwiertów z jakich wiele jest wykonanych tylko zaklajstrowanych, zapewniających rozprowadzanie energii na cały kraj w sposób najbardziej bezpieczny dla świata natury i najtańszy. Ale my musimy kupić elektrownie atomowe, w liczbie co najmniej kilkunastu jak nie kilkudziesięciu, będące potwornym zagrożeniem dla Narodu, w przypadku wojny o jakiej z Rosją się tyle trąbi. Nie potrzeba będzie atomu odpalonego przez wroga, tylko jakiś wypadeczek, mała dywersja w środku Polski. A kupować będziemy po to, aby związać z nami bardziej Amerykanów, wkupić się w ich łaski, a naród Laski zadłużyć w ich korporacjach na kilka pokoleń. Tyle tylko, że to wkupne wobec ich planów z Rosją ponad naszymi głowami, i tak nic nie da. Stawiajmy więc masowo wiatraki, niech giną od nich ptaki a wiosna już niemal nie pozna ich śpiewu i kwilenia młodych, bo jeden wiatrak morduje ich co roku kilka tysięcy, co idzie w miliony tylko w naszym kraju a będą w takiej ilości jak jedna maszynka do mielenia mięsa, czyniąc z tego miliardy przez czas ich użytkowania. Może polskie patenty elektroniczne trochę odstraszą wpadanie ptaków pod ich łopaty, ale to dużo nie zmieni. Są też patenty polskich wiatraków, jakie nie mają tak zabójczych wirników. Ale konkurencja niemiecka zakorzeniona w naszych politykach, już zadba o to, aby na morzu, nawet na trasach przelotów  kluczy ptasich, też nie stanęły.  Ptaki, jak każdemu wiadomo, są niezbędne dla ekosystemu, dla wybijania miliardów owadów, przeważnie szkodników. Rozwój pójdzie więc dalej, bo rośliny zostaną szybciej przez owadzich szkodników wykończone, pewne gatunki ptasie, mało ostrożne wobec wiatraków, wyginą zupełnie. Kupimy więc za kolejne dotacje, dopłaty unijne, środki chemiczne dla ochrony plonów na polach scalanych przez korporacje jak na Ukrainie, bo w tym kierunku to idzie, aby nie było indywidualnych rolników. Ci, przepiją dotację w wioskowych karczmach, jak dawni chłopi pańszczyźniani. Ja na działce jaką się opiekuję, wielkości 2500m2, ponasadzałem kilka setek drzew, krzewów, często między starymi, dużymi już drzewami &#8211; jak małe kolumnowe owocowe brzoskwinie, śliwy, derenie, wiśnie, jabłonki, szereg innych, zapewniając bioróżnorodność. Nie uprzątam do worków koszonej trawy, nawet nie wszędzie ją koszę. Dlatego mam stery gnijących gałęzi gdzie żyją jeże, gdzie mnożą się ptaki mniejsze &#8211; bo te właśnie w takich pryzmach, krzakach, nie zaś na drzewach. A na drzewach porozwieszałem 50 budek dla różnego rodzaju ptaków i nietoperzy. Wiewiórek tu nie brakuje, przyszedł żbik, czasami zające w mocną zimę narobią szkody, pod działką łanie, dziki, łosie, lisy wchodzą na taras gdy psa nie ma, zaglądają mi przez szybę w oczy swymi łódkowatymi ślepiami.  Rodzaju ptaków jest tutaj od grona! Sam znam ich wiele, lecz nie wszystkie poznaję, tak jest ich wiele. Nawet są te najmniejsze, pseudo-ptaszki, polski koliber a tak naprawdę ćma, furczak gołąbek, zawisający nad kwitnącymi liliami krzewiastymi z wysuniętym języczkiem spijającym w powietrzu ich nektar! Piękny widok. Dzięcioł czarny siada nad gruszą tuż obok mojej głowy, zupełnie się nie bojąc. Nie wycinam do końca, do korzeni uschniętych drzew, tylko zostawiam dla nich i innych ptaków oraz owadów, dla ssaków żyjących w ich starych korzeniach, kilka metrów na dole, aż same padną lub zetnę je dopiero gdy będą próchnem. Pomiędzy tymi drzewami, często tu rosną grzyby, niektóre zaszczepione przeze mnie; kozaki, podgrzybki w tym atramentowe,  pojawiać zaczęły się rydze, pieczarki polne wielkie są nieraz co tydzień nawet w lato, piękne czerwone muchomory, kanie, nie ma jeszcze prawdziwków, ale będą. Trawa jest dla pszczół gdy kwitnie, gdy zaczyna się wiosna, więc nie koszę jej zanim przekwitnie. Skoszona, na miejscu użyźnia ziemię i rośnie co roku piękniejsza. Dziki, zimozielony bluszcz oplata niektóre świerki i kapie z niego w upalne dni, słodkim sokiem jakby padał deszcz. Wabi to tysiące pszczół, motyli, szerszeni, które nim otumanione, nie atakują konkurencji a najwyżej lekko odgonią, ale przeważnie motyl z pszczołą siedzi na owocach tego bluszczu obok wielkiego szerszenia. Nie widziałem nigdy bąkojada, może dlatego jest tych szerszeni tak wiele. Ale w tym roku było o wiele mniej, jakby coś się działo z pogodą nad Polską, w 2025.  Tych największych, azjatyckich, też jeszcze tu nie spotkałem. Ale bocianów zaczyna być mniej, bo nie pobudowano w wale nad pobliskim Bugiem , wylewając w nim betonowy rdzeń, sączków gruntowych, przez co spadł poziom wód gruntowych i łąki wysychają, owadów ubywa. Są myszy, które pewnie te boćki jeszcze przyciągają. Człowiek może przyrodę nadzorować, korzystać z jej zasobów, w tym wiatru. Ale musi to rozbić z odpowiednią proporcją, rozsądkiem. Inaczej niedługo nie będzie u nas wiosny, tylko martwa Wisła i pola bez drzew, lasy wypalone wcale nie z winy klimatu, powietrze bez głosu ptaków ale pełne much jak w Chinach gdzie człowiek wymordował na polecenie komunistów, ich ówczesnego guru, chińskiego &#8222;Kaczora&#8221; lub &#8222;Tuska&#8221;, znających się na wszystkim, tak jak lekarz Kosiniak &#8211; Kamysz przygotowujący nas do odparcia agresji Rosji, na wojsku. Ogarnie nas wtedy jedynie wielka cisza&#8230; Stuk, stuk, stuk&#8230; Tylko ten jeden odgłos będzie wszędzie słychać, z łopat wiatraka co kilometr polskiej wsi i miasteczek. Turyści będą zachwyceni. Wiosna spojrzy się na taki widok i zawróci do &#8230; No właśnie, gdzie? Skoro to tutaj jest jej miejsce rodzinne.</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: Adam Smoliński		</title>
		<link>https://bialczynski.pl/2016/11/09/marcowy-nowy-rok-w-mezopotamii-czyli-swieto-akitu-w-kraju-w-ktorym-nie-ma-i-nigdy-nie-bylo-wiosny/#comment-29760</link>

		<dc:creator><![CDATA[Adam Smoliński]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 09 Nov 2016 18:25:51 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://bialczynski.pl/?p=63858#comment-29760</guid>

					<description><![CDATA[Coś ta wiki miesza i nie dopowiada w tych porach roku, w Babilonie.
Na tej szerokości geograficznej istnieją dwie pory suche i dwie pory mokre.
Jest pora mokra długa i pora mokra krótka. Tak samo jest z porami suchymi.
Z tej prostej przyczyny trudno jest zaobserwować na tej szerokości geograficznej jakąś wiosnę. Do wyznaczania czasu w tym miejscu mogły być pomocne tylko obserwacje astronomiczne.
Z tego wynika, że jakiekolwiek tradycje dotyczące obchodów święta wiosny mogły być przyniesione do Babilonu tylko z północy, gdzie wiosna jest oczywistym zjawiskiem.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Coś ta wiki miesza i nie dopowiada w tych porach roku, w Babilonie.<br />
Na tej szerokości geograficznej istnieją dwie pory suche i dwie pory mokre.<br />
Jest pora mokra długa i pora mokra krótka. Tak samo jest z porami suchymi.<br />
Z tej prostej przyczyny trudno jest zaobserwować na tej szerokości geograficznej jakąś wiosnę. Do wyznaczania czasu w tym miejscu mogły być pomocne tylko obserwacje astronomiczne.<br />
Z tego wynika, że jakiekolwiek tradycje dotyczące obchodów święta wiosny mogły być przyniesione do Babilonu tylko z północy, gdzie wiosna jest oczywistym zjawiskiem.</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
	</channel>
</rss>
