<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	
	>
<channel>
	<title>
	Komentarze do: Cztery Tęcze w tydzień po Święcie Niepodległości Polski i 28 listopada 7524 &#8211; Pożegnanie Anunnakich!	</title>
	<atom:link href="https://bialczynski.pl/2016/06/25/cztery-tecze-w-tydzien-po-swiecie-niepodleglosci-polski-listopad-7524/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://bialczynski.pl/2016/06/25/cztery-tecze-w-tydzien-po-swiecie-niepodleglosci-polski-listopad-7524/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=cztery-tecze-w-tydzien-po-swiecie-niepodleglosci-polski-listopad-7524</link>
	<description>oficjalna strona Czesława Białczyńskiego</description>
	<lastBuildDate>Fri, 09 Apr 2021 12:18:08 +0000</lastBuildDate>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=6.7.4</generator>
	<item>
		<title>
		Autor: marcowa		</title>
		<link>https://bialczynski.pl/2016/06/25/cztery-tecze-w-tydzien-po-swiecie-niepodleglosci-polski-listopad-7524/#comment-69367</link>

		<dc:creator><![CDATA[marcowa]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 09 Apr 2021 12:18:08 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://bialczynski.pl/?p=53741#comment-69367</guid>

					<description><![CDATA[W lipcu 2020 przyśnił mi się wielki tur, który urodził białą dziewczynkę... Początkowo myślałam, że oglądam swoje własne narodziny ale potem wzięłam to dziecko do siebie żeby je umyć i ogrzać w łóżku. Była większa od przeciętnego noworodka. Biała z gładką skórą bez włosów. 
Poza tym miewam sny o tęczach... Raz widziałam jedną w drugiej... kilkanaście na raz.... Pamiętam również sen w którym rozmawiałam z nieżyjącą już babcią o jakimś mężczyźnie. Babcia mówiła, że urodził się na Warszawskiej u Cyganów a ja, że słyszałam, że gdzieś daleko.

No cóż, myślę, że przenikanie się wzajemne jest nieuniknione. 
Pozdrawiam serdecznie.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W lipcu 2020 przyśnił mi się wielki tur, który urodził białą dziewczynkę&#8230; Początkowo myślałam, że oglądam swoje własne narodziny ale potem wzięłam to dziecko do siebie żeby je umyć i ogrzać w łóżku. Była większa od przeciętnego noworodka. Biała z gładką skórą bez włosów.<br />
Poza tym miewam sny o tęczach&#8230; Raz widziałam jedną w drugiej&#8230; kilkanaście na raz&#8230;. Pamiętam również sen w którym rozmawiałam z nieżyjącą już babcią o jakimś mężczyźnie. Babcia mówiła, że urodził się na Warszawskiej u Cyganów a ja, że słyszałam, że gdzieś daleko.</p>
<p>No cóż, myślę, że przenikanie się wzajemne jest nieuniknione.<br />
Pozdrawiam serdecznie.</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: ORLICKI		</title>
		<link>https://bialczynski.pl/2016/06/25/cztery-tecze-w-tydzien-po-swiecie-niepodleglosci-polski-listopad-7524/#comment-27013</link>

		<dc:creator><![CDATA[ORLICKI]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 28 Jun 2016 21:17:32 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://bialczynski.pl/?p=53741#comment-27013</guid>

					<description><![CDATA[W powiększeniu pierwszych zdjęć z tymi &quot;plamami&quot;, dostrzec można wyraźny zarys skrzydeł jaskółczych, jakby ptaki, latawce, samoloty. Musiały poruszać się bardzo szybko, bo zamazane... 

Gwoli sprostowania. Wymawiane słowo francuskie &#039;sava&#039;, oznacza precyzyjnie &#039;dobrze&#039;. Zadane z pytajnikiem &#039;?&#039;, oznacza &#039;dobrze?&#039;. Nie &#039;czy dobrze?&#039;. To tłumaczenie interpretacyjne, nie precyzyjne. Odpowiedzią na nie, jest zwykle &quot;łi sawa!&quot;, lub po prostu &#039;sawa!&#039;. Tak przynajmniej bywa to u mojej rodziny we Francji, gdzie są rodowici Francuzi. Dla mnie, to słowo jest pamiątką wyjścia szeregu terminów celtyckich z pnia języka presłowiańskiego, lendzielskiego, arjowego, vinczi. Termin ten, występuje w mowie staropolskiej jako składnik/rdzeń wyrazów. W tym, w nazwie naszej stolicy. Zastanawiając się nad nim od strony ulubionego przeze mnie rozkładu morfemicznego, co czynię dla odkrywania pradawnych znaczeń naszej mowy, widzę w nim zwyczajnie dwa zaimki, tworzące znaczący układ. I tak; &#039;sa&#039;, w prostym tłumaczeniu naszego morfemu, znaczy tyle co &#039;z, jest, ma&#039;. Jednak nasze wyrazy; &#039;są&#039; (&#039;sa&#039;  ; &#039;s(zatarte; &#039;i&#039;)-(zatarte &#039;j&#039;)a&#039; ; &#039;jasność - jego&#039;, stąd może nasze staropolskie &#039;jasny pan, jaśniepan, itp...), &#039;sami&#039; (&#039;sam&#039; &#060; &#039;si-jam&#039;, patrz dalej... ), &#039;samica&#039; (&#039;sa-mi-ca&#039; &#060; &#039;samotnik/sam&#039; &#060; si-jam&#039; ; &#039;jasny - jest&#039; ; &#039;mający jasność umysłu/wieku ; siwy wódz/starzec/mędrzec&#039;), &#039;sąd&#039; (&#039;s-ąd&#039; &#060; &#039;si - ja - at&#039; ; &#039;jasny/podwyższony/godny - jestem/jam/ja - ten&#039;), &#039;sad&#039; (&#039;s-ad/at&#039; &#060; &#039;si-at&#039; ; &#039;jasne/przerzedzone, doświetlone to/miejsce&#039;), &#039;siedzieć&#039; (&#039;siad&#039; &#060; &#039;si-at&#039; ; &#039;jasność to&#039; ; &#039;na widoku, wskazane miejsce, tron, miejsce honorowe/godne/podwyższone&#039;), &#039;ślad&#039; (&#039;si-la-at&#039; ; &#039;jasne - równe - to&#039; ; &#039;wyraźne/widoczne&#039;). wskazują na potrzebę jego doprecyzowania, podobnie jak w terminie francuskim.  Wszystkie, wskazują swoimi powiązaniami logicznymi (zachowaną zgodnością i sensem całości słowa, pokrywającym się z sensem wyrazów podobnych, (pamiętajmy, że każdy język był dawniej tworzony logicznie!), wskazują na zatarcie sąsiednich głosek o podobnej fonice/brzmieniu, tj.; &#039;i-j&#039;. To normalne zjawisko. Nasz język pozbywał się w takim wypadku  obu głosek lub zachowywał tylko jedną. Tak więc precyzując, wyraz &#039;sa&#039;, ten obecnie zaimek morfemiczny, był dawniej przymiotnikiem dwurdzeniowym &#039;si&#039; ; &#039;jasny/światły/świetlisty/biały/złoty/promienny&#039; lub o podobnym znaczeniu, plus drugi rdzeń &#039;ja/jo&#039;, czyli &#039;jest/jestem/ja&#039;. Dołączenie do niego zaimka kolejnego, znanego dobrze w staropolskim, czyli &#039;wa&#039;, jest w tej sytuacji bardziej logiczne, bo niegdyś połączono nie dwa zaimki (si-ja) z trzecim zaimkiem (wa) a przymiotnik (si) z zaimkiem (jo) ustanawiając rzeczownik (sija/sijo) &#039;jaśniejący&#039;, w skróconej formie &#039;sia&#039; (stąd nasze &#039;siano&#039; ; &#039;si-no&#039; ; &#039;jasne - to&#039;, &#039;siła&#039; ; &#039;si-ła&#039; ; &#039;jasna - prosta/linia&#039; ; &#039;siła promieniująca/promień/laser?&#039;, &#039;milować/mylove&#039; ; &#039;mi-low-at&#039; ; mnie - łowi - to&#039; ; a więc siła chwytająca, dominująca, stąd podobne znaczenie; &#039;łowca, łowy&#039;. W efekcie, mamy w wyrazie &#039;sawa&#039;, tak w dawnym znaczeniu pre-słowiańskim, jak i terminie francuskim, odkryte prawdziwe znaczenie; &#039;jasność jest ta&#039;. Pytanie &#039;sawa?&#039; zadane przez Francuza, to więc odniesienie do tego znaczenia, typu &#039;jaśniutko? jasno ci?, masz jasny umysł?&#039;. Coś w tym znaczeniu, oznaczające zdrowe, wyraźne myślenie lub widzenie. Podobnie, jak &#039;ciepło ci?, cieplutko?&#039;. Tak tedy, nazwa naszej stolicy, &#039;Warszawa&#039;, pochodząca zapewne od &#039;warsawa (stad w Hetytii podobna &#039;warzawa&#039;) i wcześniej od &#039;warsa&#039;, to nic innego jak &#039;war-si-ja&#039; czyli &#039;obrona/warownia - jasna/widoczna - jest&#039;. W opisach widzeń Pana Czesława, wyraz ten może więc mieć znaczenie odniesienia do jakiegoś promienia, światłości. Narodzin ze światła, lub narodzin białego/jasnego człowieka, lub narodzin istoty powołanej do czegoś  szlachetnego/jasnego emocjonalnie.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W powiększeniu pierwszych zdjęć z tymi &#8222;plamami&#8221;, dostrzec można wyraźny zarys skrzydeł jaskółczych, jakby ptaki, latawce, samoloty. Musiały poruszać się bardzo szybko, bo zamazane&#8230; </p>
<p>Gwoli sprostowania. Wymawiane słowo francuskie 'sava&#8217;, oznacza precyzyjnie 'dobrze&#8217;. Zadane z pytajnikiem &#8217;?&#8217;, oznacza 'dobrze?&#8217;. Nie 'czy dobrze?&#8217;. To tłumaczenie interpretacyjne, nie precyzyjne. Odpowiedzią na nie, jest zwykle &#8222;łi sawa!&#8221;, lub po prostu 'sawa!&#8217;. Tak przynajmniej bywa to u mojej rodziny we Francji, gdzie są rodowici Francuzi. Dla mnie, to słowo jest pamiątką wyjścia szeregu terminów celtyckich z pnia języka presłowiańskiego, lendzielskiego, arjowego, vinczi. Termin ten, występuje w mowie staropolskiej jako składnik/rdzeń wyrazów. W tym, w nazwie naszej stolicy. Zastanawiając się nad nim od strony ulubionego przeze mnie rozkładu morfemicznego, co czynię dla odkrywania pradawnych znaczeń naszej mowy, widzę w nim zwyczajnie dwa zaimki, tworzące znaczący układ. I tak; 'sa&#8217;, w prostym tłumaczeniu naszego morfemu, znaczy tyle co 'z, jest, ma&#8217;. Jednak nasze wyrazy; 'są&#8217; (&#8217;sa&#8217;  ; 's(zatarte; 'i&#8217;)-(zatarte 'j&#8217;)a&#8217; ; 'jasność &#8211; jego&#8217;, stąd może nasze staropolskie 'jasny pan, jaśniepan, itp&#8230;), 'sami&#8217; (&#8217;sam&#8217; &lt; &#039;si-jam&#039;, patrz dalej&#8230; ), &#039;samica&#039; (&#039;sa-mi-ca&#039; &lt; &#039;samotnik/sam&#039; &lt; si-jam&#039; ; &#039;jasny &#8211; jest&#039; ; &#039;mający jasność umysłu/wieku ; siwy wódz/starzec/mędrzec&#039;), &#039;sąd&#039; (&#039;s-ąd&#039; &lt; &#039;si &#8211; ja &#8211; at&#039; ; &#039;jasny/podwyższony/godny &#8211; jestem/jam/ja &#8211; ten&#039;), &#039;sad&#039; (&#039;s-ad/at&#039; &lt; &#039;si-at&#039; ; &#039;jasne/przerzedzone, doświetlone to/miejsce&#039;), &#039;siedzieć&#039; (&#039;siad&#039; &lt; &#039;si-at&#039; ; &#039;jasność to&#039; ; &#039;na widoku, wskazane miejsce, tron, miejsce honorowe/godne/podwyższone&#039;), &#039;ślad&#039; (&#039;si-la-at&#039; ; &#039;jasne &#8211; równe &#8211; to&#039; ; &#039;wyraźne/widoczne&#039;). wskazują na potrzebę jego doprecyzowania, podobnie jak w terminie francuskim.  Wszystkie, wskazują swoimi powiązaniami logicznymi (zachowaną zgodnością i sensem całości słowa, pokrywającym się z sensem wyrazów podobnych, (pamiętajmy, że każdy język był dawniej tworzony logicznie!), wskazują na zatarcie sąsiednich głosek o podobnej fonice/brzmieniu, tj.; &#039;i-j&#039;. To normalne zjawisko. Nasz język pozbywał się w takim wypadku  obu głosek lub zachowywał tylko jedną. Tak więc precyzując, wyraz &#039;sa&#039;, ten obecnie zaimek morfemiczny, był dawniej przymiotnikiem dwurdzeniowym &#039;si&#039; ; &#039;jasny/światły/świetlisty/biały/złoty/promienny&#039; lub o podobnym znaczeniu, plus drugi rdzeń &#039;ja/jo&#039;, czyli &#039;jest/jestem/ja&#039;. Dołączenie do niego zaimka kolejnego, znanego dobrze w staropolskim, czyli &#039;wa&#039;, jest w tej sytuacji bardziej logiczne, bo niegdyś połączono nie dwa zaimki (si-ja) z trzecim zaimkiem (wa) a przymiotnik (si) z zaimkiem (jo) ustanawiając rzeczownik (sija/sijo) &#039;jaśniejący&#039;, w skróconej formie &#039;sia&#039; (stąd nasze &#039;siano&#039; ; &#039;si-no&#039; ; &#039;jasne &#8211; to&#039;, &#039;siła&#039; ; &#039;si-ła&#039; ; &#039;jasna &#8211; prosta/linia&#039; ; &#039;siła promieniująca/promień/laser?&#039;, &#039;milować/mylove&#039; ; &#039;mi-low-at&#039; ; mnie &#8211; łowi &#8211; to&#039; ; a więc siła chwytająca, dominująca, stąd podobne znaczenie; &#039;łowca, łowy&#039;. W efekcie, mamy w wyrazie &#039;sawa&#039;, tak w dawnym znaczeniu pre-słowiańskim, jak i terminie francuskim, odkryte prawdziwe znaczenie; &#039;jasność jest ta&#039;. Pytanie &#039;sawa?&#039; zadane przez Francuza, to więc odniesienie do tego znaczenia, typu &#039;jaśniutko? jasno ci?, masz jasny umysł?&#039;. Coś w tym znaczeniu, oznaczające zdrowe, wyraźne myślenie lub widzenie. Podobnie, jak &#039;ciepło ci?, cieplutko?&#039;. Tak tedy, nazwa naszej stolicy, &#039;Warszawa&#039;, pochodząca zapewne od &#039;warsawa (stad w Hetytii podobna &#039;warzawa&#039;) i wcześniej od &#039;warsa&#039;, to nic innego jak &#039;war-si-ja&#039; czyli &#039;obrona/warownia &#8211; jasna/widoczna &#8211; jest&#039;. W opisach widzeń Pana Czesława, wyraz ten może więc mieć znaczenie odniesienia do jakiegoś promienia, światłości. Narodzin ze światła, lub narodzin białego/jasnego człowieka, lub narodzin istoty powołanej do czegoś  szlachetnego/jasnego emocjonalnie.</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: Białczyński		</title>
		<link>https://bialczynski.pl/2016/06/25/cztery-tecze-w-tydzien-po-swiecie-niepodleglosci-polski-listopad-7524/#comment-26969</link>

		<dc:creator><![CDATA[Białczyński]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 26 Jun 2016 18:07:31 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://bialczynski.pl/?p=53741#comment-26969</guid>

					<description><![CDATA[W odpowiedzi do &lt;a href=&quot;https://bialczynski.pl/2016/06/25/cztery-tecze-w-tydzien-po-swiecie-niepodleglosci-polski-listopad-7524/#comment-26968&quot;&gt;Krzych&lt;/a&gt;.

Odczucia intencji osoby-człowieka, w którego mnie wcielono towarzyszące przylotowi Anunnakich i ich odlotowi, jak także pracy w afrykańskich inkubatorach - o czym opublikuję materiał przeczą kilku schematom, ale potwierdzają też inne przekazy i obserwacje do tej pory mniej może popularne, ale logiczniejsze i zapewne prawdziwsze niż te, które są masowo upowszechnianie. Odlotowi towarzyszyło poczucie żalu i bezradności, zagubienia ludzkości. Wspólna praca nie była żadnym rodzajem znanego mi niewolnictwa - choćby takiego jakie mamy obecnie na Ziemi. Pracowano wspólnie - nie w jakiejś izolacji, poczuciu strachu, separacji, przymusowych transportach KOBIET NA STATKI ITP. itp. Wszystko było jasne i otwarte - była to współpraca Anunnakich z istotami, które zostały powołane do inteligentnego zarządzania planetą Ziemia, a nie do krwiożerczego wyzysku jak to się przedstawia. Nie było w tym nic z głupiego hollywoodzkiego komiksu, wysysania bogactw Ziemi i energii ludzkiej. Nie może to wyglądać inaczej. Krowa nie myśli że jest zniewolona i wykorzystywana przez człowieka - człowiek dla niej jest Nadistotą. TO TAKI BARDZO PRZYBLIŻONY PRZYKŁAD, WYŁĄCZNIE DLA WYOBRAŹNI.

Nie potrafię się wypowiedzieć na temat, czy rozmnożenie ludzi z samic/kobiet Anunaków przy pomocy małpiego ziemskiego nasienia męskiego i następnie klonowania w Afryce było zlecane im przez kogoś, czy było zaprogramowane przez kogoś. Nie pytałem o Świadomości o Elochim więc nie otrzymałem odpowiedzi. Prototyp postaci Elochim (bezczynnych-efebów w tym filmie i książce) jest w Wehikule Czasu, przynajmniej pod względem zaczerpnięcia z etymologicznego źródła - gdzie nazywano ich Eloi. Dzięki ezoterykom i okultystom, oraz opracowaniom fachowym naukowców wiemy że słowo to ma pochodzenie słowiańskie tak jak i słowo Al-Lach i takie samo mniej więcej znaczenie &quot;Lechina&quot; (tak samo jak okrzyk umierającego Chrystusa - Eloi).

Byłoby dziwne gdyby Nadistoty relacjonowały o wiele niżej stojącym bytom, swoje układy, relacje z partnerami lub wrogami i inne dziwne fakty. To tak jakbym wyjaśniał mojemu psu na czym polega moja miłość do mojej żony i dlaczego z nią mieszkam, zamiast robić tak jak psy.

Jako pisarz s-f mogę powiedzieć, że teorię Nadistoty stworzył Stanisław Lem i dosyć dobrze z punktu widzenia psychologii Nadistoty i istoty niższej (w tym wypadku człowieka) opisał relacje jakie mogłyby w tym układzie panować (Summa Technologiae). Wiele z tego co przeczytałem na temat Anunakich pokazuje na dnie fabuły/opowieści prymitywny umysł konstruktora tej baśniuszki o Anunakich - czyli człowieka, jaki za tym stoi, zwykłego człowieka z jego poglądami, lękami, mitami, wizjami panowania przy pomocy przemocy jednego nad drugim - zwłaszcza przypisywanie im &quot;ludzkich&quot; motywacji jest raczej śmieszne. 

Tak się składa - mówię jako pisarz - że fabuła często lepiej opisuje umysłowość twórcy i niejako obnaża i zdradza psychologię twórcy fabuły niż opisuje psychologicznie postacie fikcyjne w niej przez twórcę ulokowane. 

Biorąc pod uwagę dobrze uzasadnioną teorię Terence Mckenny  o Czasie Zero i Jednoczesności trzeba też powiedzieć, że już niedługo my sami dla siebie jako podróżnicy z przyszłości możemy być na Ziemi niewidoczni, potwierdzają to też spostrzeżenia Jana Pająka w związku z jego przemyśleniami nad wehikułem czasu i obecnością Nadistoty w ludzkim środowisku. Doskonale opisuje to także Adam Wiśniewski-Snerg oraz Strugaccy i Asimov - Matrix Wachowskich na potrzeby Hollywoodu upraszcza to co pisze Lem czy Snerg i wprowadza przekłamanie polegające na tym że Człowiek &quot;odkrywa&quot; istnienie Matrixu i jego mechanizmu. to mogłoby się stać tylko gdyby Matrix miał taka specjalną intencję - gdyby chciał się człowiekowi pokazać lub gdyby chciał mu pokazać smycz na której go prowadzi. Macierz/Matrix/RzeczyIstność to coś zupełnie innego niż w fabułach horrorów internetowych czy kinowych.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W odpowiedzi do <a href="https://bialczynski.pl/2016/06/25/cztery-tecze-w-tydzien-po-swiecie-niepodleglosci-polski-listopad-7524/#comment-26968">Krzych</a>.</p>
<p>Odczucia intencji osoby-człowieka, w którego mnie wcielono towarzyszące przylotowi Anunnakich i ich odlotowi, jak także pracy w afrykańskich inkubatorach &#8211; o czym opublikuję materiał przeczą kilku schematom, ale potwierdzają też inne przekazy i obserwacje do tej pory mniej może popularne, ale logiczniejsze i zapewne prawdziwsze niż te, które są masowo upowszechnianie. Odlotowi towarzyszyło poczucie żalu i bezradności, zagubienia ludzkości. Wspólna praca nie była żadnym rodzajem znanego mi niewolnictwa &#8211; choćby takiego jakie mamy obecnie na Ziemi. Pracowano wspólnie &#8211; nie w jakiejś izolacji, poczuciu strachu, separacji, przymusowych transportach KOBIET NA STATKI ITP. itp. Wszystko było jasne i otwarte &#8211; była to współpraca Anunnakich z istotami, które zostały powołane do inteligentnego zarządzania planetą Ziemia, a nie do krwiożerczego wyzysku jak to się przedstawia. Nie było w tym nic z głupiego hollywoodzkiego komiksu, wysysania bogactw Ziemi i energii ludzkiej. Nie może to wyglądać inaczej. Krowa nie myśli że jest zniewolona i wykorzystywana przez człowieka &#8211; człowiek dla niej jest Nadistotą. TO TAKI BARDZO PRZYBLIŻONY PRZYKŁAD, WYŁĄCZNIE DLA WYOBRAŹNI.</p>
<p>Nie potrafię się wypowiedzieć na temat, czy rozmnożenie ludzi z samic/kobiet Anunaków przy pomocy małpiego ziemskiego nasienia męskiego i następnie klonowania w Afryce było zlecane im przez kogoś, czy było zaprogramowane przez kogoś. Nie pytałem o Świadomości o Elochim więc nie otrzymałem odpowiedzi. Prototyp postaci Elochim (bezczynnych-efebów w tym filmie i książce) jest w Wehikule Czasu, przynajmniej pod względem zaczerpnięcia z etymologicznego źródła &#8211; gdzie nazywano ich Eloi. Dzięki ezoterykom i okultystom, oraz opracowaniom fachowym naukowców wiemy że słowo to ma pochodzenie słowiańskie tak jak i słowo Al-Lach i takie samo mniej więcej znaczenie &#8222;Lechina&#8221; (tak samo jak okrzyk umierającego Chrystusa &#8211; Eloi).</p>
<p>Byłoby dziwne gdyby Nadistoty relacjonowały o wiele niżej stojącym bytom, swoje układy, relacje z partnerami lub wrogami i inne dziwne fakty. To tak jakbym wyjaśniał mojemu psu na czym polega moja miłość do mojej żony i dlaczego z nią mieszkam, zamiast robić tak jak psy.</p>
<p>Jako pisarz s-f mogę powiedzieć, że teorię Nadistoty stworzył Stanisław Lem i dosyć dobrze z punktu widzenia psychologii Nadistoty i istoty niższej (w tym wypadku człowieka) opisał relacje jakie mogłyby w tym układzie panować (Summa Technologiae). Wiele z tego co przeczytałem na temat Anunakich pokazuje na dnie fabuły/opowieści prymitywny umysł konstruktora tej baśniuszki o Anunakich &#8211; czyli człowieka, jaki za tym stoi, zwykłego człowieka z jego poglądami, lękami, mitami, wizjami panowania przy pomocy przemocy jednego nad drugim &#8211; zwłaszcza przypisywanie im &#8222;ludzkich&#8221; motywacji jest raczej śmieszne. </p>
<p>Tak się składa &#8211; mówię jako pisarz &#8211; że fabuła często lepiej opisuje umysłowość twórcy i niejako obnaża i zdradza psychologię twórcy fabuły niż opisuje psychologicznie postacie fikcyjne w niej przez twórcę ulokowane. </p>
<p>Biorąc pod uwagę dobrze uzasadnioną teorię Terence Mckenny  o Czasie Zero i Jednoczesności trzeba też powiedzieć, że już niedługo my sami dla siebie jako podróżnicy z przyszłości możemy być na Ziemi niewidoczni, potwierdzają to też spostrzeżenia Jana Pająka w związku z jego przemyśleniami nad wehikułem czasu i obecnością Nadistoty w ludzkim środowisku. Doskonale opisuje to także Adam Wiśniewski-Snerg oraz Strugaccy i Asimov &#8211; Matrix Wachowskich na potrzeby Hollywoodu upraszcza to co pisze Lem czy Snerg i wprowadza przekłamanie polegające na tym że Człowiek &#8222;odkrywa&#8221; istnienie Matrixu i jego mechanizmu. to mogłoby się stać tylko gdyby Matrix miał taka specjalną intencję &#8211; gdyby chciał się człowiekowi pokazać lub gdyby chciał mu pokazać smycz na której go prowadzi. Macierz/Matrix/RzeczyIstność to coś zupełnie innego niż w fabułach horrorów internetowych czy kinowych.</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: Krzych		</title>
		<link>https://bialczynski.pl/2016/06/25/cztery-tecze-w-tydzien-po-swiecie-niepodleglosci-polski-listopad-7524/#comment-26968</link>

		<dc:creator><![CDATA[Krzych]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 26 Jun 2016 09:09:43 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://bialczynski.pl/?p=53741#comment-26968</guid>

					<description><![CDATA[Hmm... Pamiętam wywiad w Porozmawiajmy.tv jaki Alex przeprowadził z Renatą Engel pod koniec zeszłego roku, Wynikało z niego że Elohim to nie to samo co Anunnaki, mało tego z jej wizji wynikało że to Elohim zlecili to zadanie tym drugim (sami byli istotami jakby na wyższym poziomie), tj klonowanie. Elohim to podobno renegaci z Plejad (dla przypomnienia osoba Billego Meier&#039;a). Anunnaki to podobno już hybrydy &quot;ssaczo-gadzie&quot;, gdyby to tak biologicznie ująć. Nie mniej jednak pozostaje jeszcze trochę pytań, skąd na Ziemi tych kilka ras mieszkających obecnie? Anunnaki tworząc nowego człowieka mieli dla niego jedno przeznaczenie: robotnik do ciężkich prac, jakby niewolnik. Zatem odniesienie to nie pasuje do nas Słowian, którzy jakby w &quot;genach&quot; mamy wpisane bycie wolnym, coś jakby zupełnie odmiennego.
Czy więc dzisiaj nie jesteśmy już efektem zmieszania biologicznego różnych ras, tych bardzo starych plus tych modyfikowanych?
Wielu badaczy słowiańszczyzny zaznacza nasze pochodzenie (w sensie słowian) od cywilizacji Hiperborei (Hiperbornei), której przypisuje się wiele starsze istnienie na Ziemi niż czas rozpoczęcia prac klonowania przez Anunnakich (tj 300-200 tyś lat wstecz), choć genetyka wyłania powstanie pierwszej mutacji w takim właśnie okresie...
Wciąż dużo niewiadomych...
Czy te ok 300 tyś lat to jedyny okres funkcjonowania istot inteligentnych na Ziemi?
Wydaje mi się, że Pana wizja ukazuje jakby pewien epizod, dość istotny dla nas wszystkich, interesujące były by prawdziwe intencje owych &quot;stwarzających&quot;.

Pozdrawiam serdecznie]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Hmm&#8230; Pamiętam wywiad w Porozmawiajmy.tv jaki Alex przeprowadził z Renatą Engel pod koniec zeszłego roku, Wynikało z niego że Elohim to nie to samo co Anunnaki, mało tego z jej wizji wynikało że to Elohim zlecili to zadanie tym drugim (sami byli istotami jakby na wyższym poziomie), tj klonowanie. Elohim to podobno renegaci z Plejad (dla przypomnienia osoba Billego Meier&#8217;a). Anunnaki to podobno już hybrydy &#8222;ssaczo-gadzie&#8221;, gdyby to tak biologicznie ująć. Nie mniej jednak pozostaje jeszcze trochę pytań, skąd na Ziemi tych kilka ras mieszkających obecnie? Anunnaki tworząc nowego człowieka mieli dla niego jedno przeznaczenie: robotnik do ciężkich prac, jakby niewolnik. Zatem odniesienie to nie pasuje do nas Słowian, którzy jakby w &#8222;genach&#8221; mamy wpisane bycie wolnym, coś jakby zupełnie odmiennego.<br />
Czy więc dzisiaj nie jesteśmy już efektem zmieszania biologicznego różnych ras, tych bardzo starych plus tych modyfikowanych?<br />
Wielu badaczy słowiańszczyzny zaznacza nasze pochodzenie (w sensie słowian) od cywilizacji Hiperborei (Hiperbornei), której przypisuje się wiele starsze istnienie na Ziemi niż czas rozpoczęcia prac klonowania przez Anunnakich (tj 300-200 tyś lat wstecz), choć genetyka wyłania powstanie pierwszej mutacji w takim właśnie okresie&#8230;<br />
Wciąż dużo niewiadomych&#8230;<br />
Czy te ok 300 tyś lat to jedyny okres funkcjonowania istot inteligentnych na Ziemi?<br />
Wydaje mi się, że Pana wizja ukazuje jakby pewien epizod, dość istotny dla nas wszystkich, interesujące były by prawdziwe intencje owych &#8222;stwarzających&#8221;.</p>
<p>Pozdrawiam serdecznie</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: mk		</title>
		<link>https://bialczynski.pl/2016/06/25/cztery-tecze-w-tydzien-po-swiecie-niepodleglosci-polski-listopad-7524/#comment-26967</link>

		<dc:creator><![CDATA[mk]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 26 Jun 2016 06:14:49 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://bialczynski.pl/?p=53741#comment-26967</guid>

					<description><![CDATA[W sumie rola matki ludzkości pasowalaby do Sawy z legendy o Warsie i Sawie. W końcu Sawa to syrena - kobieta-ptakowezyca, a zatem dosłownie hybryda skrzydlatego/latającego węża i ludzkiej kobiety. Anunnaki to skrzydlate węże. Kiedyś pomyślałem ze być może nie są oni obcymi na tej planecie,  a raczej powracajacymi uciekinierami,  których Ziemia kiedyś odrzuciła. Wiadomo że przez dużą część swojej historii Ziemia była dużo cieplejszym światem,  doskonalym dla gadów. Anunnaki są może po prostu najinteligentniejszymi istotami poprzedniego cyklu życia planety. Być może musieli stworzyć hybrydy, żeby sami mogli wrócić i żyć znowu na Ziemi która stała się dla nich niegościnna. Jeżeli Anunnaki są/byli reptilianami, to niewątpliwie Góry Świętokrzyskie byłyby dla nich jednym z najswietszych miejsc, w końcu to tam ich pierwszy &#039;przodek&#039; wyszedł na ląd...]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W sumie rola matki ludzkości pasowalaby do Sawy z legendy o Warsie i Sawie. W końcu Sawa to syrena &#8211; kobieta-ptakowezyca, a zatem dosłownie hybryda skrzydlatego/latającego węża i ludzkiej kobiety. Anunnaki to skrzydlate węże. Kiedyś pomyślałem ze być może nie są oni obcymi na tej planecie,  a raczej powracajacymi uciekinierami,  których Ziemia kiedyś odrzuciła. Wiadomo że przez dużą część swojej historii Ziemia była dużo cieplejszym światem,  doskonalym dla gadów. Anunnaki są może po prostu najinteligentniejszymi istotami poprzedniego cyklu życia planety. Być może musieli stworzyć hybrydy, żeby sami mogli wrócić i żyć znowu na Ziemi która stała się dla nich niegościnna. Jeżeli Anunnaki są/byli reptilianami, to niewątpliwie Góry Świętokrzyskie byłyby dla nich jednym z najswietszych miejsc, w końcu to tam ich pierwszy 'przodek&#8217; wyszedł na ląd&#8230;</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
	</channel>
</rss>
