<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	
	>
<channel>
	<title>
	Komentarze do: Historia Wielkiej Nocy, o której księża wolą nie wiedzieć. (2/2)	</title>
	<atom:link href="https://bialczynski.pl/2016/03/21/historia-wielkiej-nocy-o-ktorej-ksieza-wola-nie-wiedziec-22/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://bialczynski.pl/2016/03/21/historia-wielkiej-nocy-o-ktorej-ksieza-wola-nie-wiedziec-22/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=historia-wielkiej-nocy-o-ktorej-ksieza-wola-nie-wiedziec-22</link>
	<description>oficjalna strona Czesława Białczyńskiego</description>
	<lastBuildDate>Mon, 12 Mar 2018 10:18:22 +0000</lastBuildDate>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=6.7.4</generator>
	<item>
		<title>
		Autor: ARIA		</title>
		<link>https://bialczynski.pl/2016/03/21/historia-wielkiej-nocy-o-ktorej-ksieza-wola-nie-wiedziec-22/#comment-44783</link>

		<dc:creator><![CDATA[ARIA]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 12 Mar 2018 10:18:22 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://bialczynski.pl/?p=53891#comment-44783</guid>

					<description><![CDATA[Swaróg nie robi nic na ślepo, to świadome działanie, stąd jako SYN - Świata Światłów - wypełnia wole Oyca.
Krosna - przeplatanie, zacieśnianie, ściskanie, tarcie. tworzenie przestrzeni odzwierciedlając czas ( czas jest cały czas ten sam, to tylko punkt obserwacji sie zmienia - dusza ludzka jest nie śmertelna) - stąd tez cześć wspolna z Poplątami, bogami Koszu, slepego losu. 
Kto myśli ten widzi, że pustynne religie to ślepe religie - nie prowadzą do kłodzi Bogów Światła Światów - mitologia idealnie to obrazuje, przekazuje.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Swaróg nie robi nic na ślepo, to świadome działanie, stąd jako SYN &#8211; Świata Światłów &#8211; wypełnia wole Oyca.<br />
Krosna &#8211; przeplatanie, zacieśnianie, ściskanie, tarcie. tworzenie przestrzeni odzwierciedlając czas ( czas jest cały czas ten sam, to tylko punkt obserwacji sie zmienia &#8211; dusza ludzka jest nie śmertelna) &#8211; stąd tez cześć wspolna z Poplątami, bogami Koszu, slepego losu.<br />
Kto myśli ten widzi, że pustynne religie to ślepe religie &#8211; nie prowadzą do kłodzi Bogów Światła Światów &#8211; mitologia idealnie to obrazuje, przekazuje.</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: ARIA		</title>
		<link>https://bialczynski.pl/2016/03/21/historia-wielkiej-nocy-o-ktorej-ksieza-wola-nie-wiedziec-22/#comment-44782</link>

		<dc:creator><![CDATA[ARIA]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 12 Mar 2018 10:13:12 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://bialczynski.pl/?p=53891#comment-44782</guid>

					<description><![CDATA[W odpowiedzi do &lt;a href=&quot;https://bialczynski.pl/2016/03/21/historia-wielkiej-nocy-o-ktorej-ksieza-wola-nie-wiedziec-22/#comment-44777&quot;&gt;Iwa&lt;/a&gt;.

Gwoli PRAViedy - wprawił w ruch, dżwięk, częstotliwość czyli wibracje, wirująca pulsacja, migotanie, czyli KOLHIDA - nie żadne pustynne omamy przegrzanego organizmu. 
Gdy ustanie ruch, energie powróci do punktu 0, świat zamarznie - MARA - Marzanna. Pan Czesław to super wyjasnia.
Proponuję sprawdzić na sobie - iść teraz do lasu i przytulić stare DRZEWO - spróbować sie z nim zjednoczyć myślą, będziesz czuć mrowienie, jak soki zaczynają od królestwa podziemi wypełniać informacją koronę drzewa, i twój MÓZG. 
Przeżycie KOSMICZNE, jednoczące, pradawne.
Jest dziecina wyliczanka - koło graniaste, kowal - czyli Swaróg, ten co kuje, lite, zacieśnia, w sobie,materie(prominiowanie) energie ( fale), świadomość( intuicja istnienia) . Stąd Przodkowie uważali, że wszystkie obiekty świata kosmicznego śpiewają swoje pieśni. Stąd hymny]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W odpowiedzi do <a href="https://bialczynski.pl/2016/03/21/historia-wielkiej-nocy-o-ktorej-ksieza-wola-nie-wiedziec-22/#comment-44777">Iwa</a>.</p>
<p>Gwoli PRAViedy &#8211; wprawił w ruch, dżwięk, częstotliwość czyli wibracje, wirująca pulsacja, migotanie, czyli KOLHIDA &#8211; nie żadne pustynne omamy przegrzanego organizmu.<br />
Gdy ustanie ruch, energie powróci do punktu 0, świat zamarznie &#8211; MARA &#8211; Marzanna. Pan Czesław to super wyjasnia.<br />
Proponuję sprawdzić na sobie &#8211; iść teraz do lasu i przytulić stare DRZEWO &#8211; spróbować sie z nim zjednoczyć myślą, będziesz czuć mrowienie, jak soki zaczynają od królestwa podziemi wypełniać informacją koronę drzewa, i twój MÓZG.<br />
Przeżycie KOSMICZNE, jednoczące, pradawne.<br />
Jest dziecina wyliczanka &#8211; koło graniaste, kowal &#8211; czyli Swaróg, ten co kuje, lite, zacieśnia, w sobie,materie(prominiowanie) energie ( fale), świadomość( intuicja istnienia) . Stąd Przodkowie uważali, że wszystkie obiekty świata kosmicznego śpiewają swoje pieśni. Stąd hymny</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: Iwa		</title>
		<link>https://bialczynski.pl/2016/03/21/historia-wielkiej-nocy-o-ktorej-ksieza-wola-nie-wiedziec-22/#comment-44777</link>

		<dc:creator><![CDATA[Iwa]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 11 Mar 2018 23:25:43 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://bialczynski.pl/?p=53891#comment-44777</guid>

					<description><![CDATA[To bardzo piękne - bóg - to oddech - tchnienie. Proszę zwrócić uwagę, że przy opisach stworzenia człowieka, Bóg zawsze tchnął w materię organiczną/nie organiczną życie. Wszyscy mamy w sobie boskie tchnienie...]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>To bardzo piękne &#8211; bóg &#8211; to oddech &#8211; tchnienie. Proszę zwrócić uwagę, że przy opisach stworzenia człowieka, Bóg zawsze tchnął w materię organiczną/nie organiczną życie. Wszyscy mamy w sobie boskie tchnienie&#8230;</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: Bogatynia		</title>
		<link>https://bialczynski.pl/2016/03/21/historia-wielkiej-nocy-o-ktorej-ksieza-wola-nie-wiedziec-22/#comment-43292</link>

		<dc:creator><![CDATA[Bogatynia]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 16 Jan 2018 12:15:13 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://bialczynski.pl/?p=53891#comment-43292</guid>

					<description><![CDATA[Nawiązując do wypowiedzi Pana Orlickiego. Dla mnie jest to piękne co Pan mówi i prawdziwe. Proszę częściej nas uświadamiać. A jeżeli coś Pan już wcześnie powiedział niech  Pan powtarza. Bo przychodzą nowi, którzy nie mają takiej wiedzy. Tak jak ja. Jestem początkującą słowiańską, chociaż &quot;starą duszą&quot;. My Polacy, Lachowie, Słowianie nigdy nie przestaniemy nimi być chociaż zabrano nam prawdę. Ona teraz wypływa jak oliwa. Mamy to w genach. A prawda jest taka prosta. Człowiek kiedy się rodzi bierze pierwsze tchnienie- oddech- dech z powietrza. Bierze i ioddaje nieustannie, aż zrobi to ostatni raz i koniec. A więc oddech to życie. Pierwszy oddech w naszym trójwymiarowym świecie. Klaps w pupę pomaga wziąć ten oddech - bo boli. I pierwszy dźwięk aaaaa. Pierwszy oddech i pierwszy dźwięk jest na przeponie. Dzieci i zwierzęta odychają i wydają dźwięki na przeponie. Dla przykładu powiedzcie jak krowa muuu- zobaczcie co wasz organizm robi. Wrócicie do oddechu przeponowego. Oddychamy całymi płucami nie szczytem płuc. Szczytowy oddech to oddech ludzi zablokowanych, wystraszonych. Pan T. Mroziński powiedział, że słowo Lach jest od &quot;ach&quot; - zachwycenie. Zachwyćcie się czymś i zobaczcie co się dzieje. Wydajemy dźwięk ach na przeponie. A więc zachwycajcie się wrócicie do mówienie na przeponie. I tak bierzcie oddech do mówienia, będzie podparty i mocny. Spróbujcie wypowiadać później w podobny sposób wyrazy inne. Wracając do oddechu. A więc skąd bierzemy życie- wniosek z powietrza, które nas otacza. A więc gdzie jest Bóg? W powietrzu, naokoło nas. A więc oddychamy Bogiem. Jeżeli dawcę życia- oddechu nazwiemy &quot;Bohem&quot;. Zachęcam do tego abyście pomyśleli o tym, że oddychacie Bogiem. Oddychajcie Bogiem. Wciąż przyjmujemy Boga do siebie. W nim żyjemy, poruszamy się i jesteśmy. Kiedy myślicie o Bogu on już jest. Przestrzeń, która nas otacza to życiodajna Matka. Nieustannie tworzy i daje życie. Świadoma przestrzeń międzygwiezdna. Daje nam pokarm niezniszczalny. W tej przestrzeni wszystko się odbywa. Wszystko ma za zadanie tworzyć i rozwijać się, rozmnażać. Spójrzcie na kwiaty, drzewa, ptaki i zwierzęta. A więc twórzcie i rozmnarzajcie to co macie. Mamy to w genach. Tworzyć, rozwijać się. Walka o przetrwanie jest w naszych genach. Tantryczna ziemia, tantryczne DNA. Nasz Bóg lubi się kochać. Bóg jest miłością. A więc miłujmy się. Nie chodzi tu też o sam seks. Kiedy dwoje ludzi się kocha naprawdę mogą wchodzić w kontakt z Bogiem. Sięgać do nieba. Osiągać oświecenie. Wchodzić w wyższe stany świadomości. Budzą się rano i nie wiedzą że Bóg - Boh właśnie zamieszkał w ich sercach. A więc miłujcie się. I miłujcie innych. Ludzie są spragnieni miłości. Dobre słowo, miłość, uśmiech jest bramą. Bramą do Serc. Uważajcie kogo tam wpuszczacie. Gdyż wielu niekoniecznie miłujących chce się tam zakraść i posiąść was. Komu dajecie uwagę? Pozdrawiam wszystkich Lachów, Achów. Sława]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Nawiązując do wypowiedzi Pana Orlickiego. Dla mnie jest to piękne co Pan mówi i prawdziwe. Proszę częściej nas uświadamiać. A jeżeli coś Pan już wcześnie powiedział niech  Pan powtarza. Bo przychodzą nowi, którzy nie mają takiej wiedzy. Tak jak ja. Jestem początkującą słowiańską, chociaż &#8222;starą duszą&#8221;. My Polacy, Lachowie, Słowianie nigdy nie przestaniemy nimi być chociaż zabrano nam prawdę. Ona teraz wypływa jak oliwa. Mamy to w genach. A prawda jest taka prosta. Człowiek kiedy się rodzi bierze pierwsze tchnienie- oddech- dech z powietrza. Bierze i ioddaje nieustannie, aż zrobi to ostatni raz i koniec. A więc oddech to życie. Pierwszy oddech w naszym trójwymiarowym świecie. Klaps w pupę pomaga wziąć ten oddech &#8211; bo boli. I pierwszy dźwięk aaaaa. Pierwszy oddech i pierwszy dźwięk jest na przeponie. Dzieci i zwierzęta odychają i wydają dźwięki na przeponie. Dla przykładu powiedzcie jak krowa muuu- zobaczcie co wasz organizm robi. Wrócicie do oddechu przeponowego. Oddychamy całymi płucami nie szczytem płuc. Szczytowy oddech to oddech ludzi zablokowanych, wystraszonych. Pan T. Mroziński powiedział, że słowo Lach jest od &#8222;ach&#8221; &#8211; zachwycenie. Zachwyćcie się czymś i zobaczcie co się dzieje. Wydajemy dźwięk ach na przeponie. A więc zachwycajcie się wrócicie do mówienie na przeponie. I tak bierzcie oddech do mówienia, będzie podparty i mocny. Spróbujcie wypowiadać później w podobny sposób wyrazy inne. Wracając do oddechu. A więc skąd bierzemy życie- wniosek z powietrza, które nas otacza. A więc gdzie jest Bóg? W powietrzu, naokoło nas. A więc oddychamy Bogiem. Jeżeli dawcę życia- oddechu nazwiemy &#8222;Bohem&#8221;. Zachęcam do tego abyście pomyśleli o tym, że oddychacie Bogiem. Oddychajcie Bogiem. Wciąż przyjmujemy Boga do siebie. W nim żyjemy, poruszamy się i jesteśmy. Kiedy myślicie o Bogu on już jest. Przestrzeń, która nas otacza to życiodajna Matka. Nieustannie tworzy i daje życie. Świadoma przestrzeń międzygwiezdna. Daje nam pokarm niezniszczalny. W tej przestrzeni wszystko się odbywa. Wszystko ma za zadanie tworzyć i rozwijać się, rozmnażać. Spójrzcie na kwiaty, drzewa, ptaki i zwierzęta. A więc twórzcie i rozmnarzajcie to co macie. Mamy to w genach. Tworzyć, rozwijać się. Walka o przetrwanie jest w naszych genach. Tantryczna ziemia, tantryczne DNA. Nasz Bóg lubi się kochać. Bóg jest miłością. A więc miłujmy się. Nie chodzi tu też o sam seks. Kiedy dwoje ludzi się kocha naprawdę mogą wchodzić w kontakt z Bogiem. Sięgać do nieba. Osiągać oświecenie. Wchodzić w wyższe stany świadomości. Budzą się rano i nie wiedzą że Bóg &#8211; Boh właśnie zamieszkał w ich sercach. A więc miłujcie się. I miłujcie innych. Ludzie są spragnieni miłości. Dobre słowo, miłość, uśmiech jest bramą. Bramą do Serc. Uważajcie kogo tam wpuszczacie. Gdyż wielu niekoniecznie miłujących chce się tam zakraść i posiąść was. Komu dajecie uwagę? Pozdrawiam wszystkich Lachów, Achów. Sława</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: Białczyński		</title>
		<link>https://bialczynski.pl/2016/03/21/historia-wielkiej-nocy-o-ktorej-ksieza-wola-nie-wiedziec-22/#comment-25940</link>

		<dc:creator><![CDATA[Białczyński]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 27 Apr 2016 18:02:13 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://bialczynski.pl/?p=53891#comment-25940</guid>

					<description><![CDATA[Tak.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Tak.</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: ORLICKI		</title>
		<link>https://bialczynski.pl/2016/03/21/historia-wielkiej-nocy-o-ktorej-ksieza-wola-nie-wiedziec-22/#comment-23650</link>

		<dc:creator><![CDATA[ORLICKI]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 25 Mar 2016 23:22:04 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://bialczynski.pl/?p=53891#comment-23650</guid>

					<description><![CDATA[Poprawka. Miało być; &quot;... moim zdaniem Słowianie czytali runy z prawej  strony na lewo, jak Raseni (Etruskowie)..&quot;]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Poprawka. Miało być; &#8222;&#8230; moim zdaniem Słowianie czytali runy z prawej  strony na lewo, jak Raseni (Etruskowie)..&#8221;</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: ORLICKI		</title>
		<link>https://bialczynski.pl/2016/03/21/historia-wielkiej-nocy-o-ktorej-ksieza-wola-nie-wiedziec-22/#comment-23649</link>

		<dc:creator><![CDATA[ORLICKI]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 25 Mar 2016 23:06:40 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://bialczynski.pl/?p=53891#comment-23649</guid>

					<description><![CDATA[Na Wielkanoc o Bogu energetycznym. 
Czym był dla Słowian termin „Bóg” i jak powstał? 
Co i kogo należy w nim widzieć?

Nigdy nie zwracałem uwagi na nazwy świąt religijnych. Wiem, że każde z nich coś symbolizują, wiem nawet co. Moją uwagę przyciągała jedna kwestia – komu lub czemu maja one służyć? Jaki jest główny adresat kultu chrześcijańskiego. Wydaje mi się, że podobnie powinni zastanawia się Poganie. Czyli, czy czcimy sam obrządek, jakieś występujące w nim postaci, symbole, może organizacje która nimi zarządza, czy tez inteligentna siłę sprawczą, budującą życie we wszechświecie?  Czy zajmujemy się pośrednikami, czy tez źródłem naszego życia – Bogiem. 

Dlatego też, najważniejsze chrześcijańskie święto Wielkiej Nocy, czczące zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa, rodziło we mnie podobne podejście od lat dziecinnych. Nie dlatego, iżbym widział Boga w Jezusie. Nie widziałem. Widziałem w nim ducha Boga, podporządkowanie etyczne Bogu, lecz niezależnego intelektualnie od Boga człowieka, jego syna. Takiego, jakich wielu bywało w przyszłości, o których sam Jezus mówi; „abyśmy wszyscy stali się z tobą Ojcze jednością”. Ludziach mających wolna wolę lecz jednoczonych z Bogiem etycznie. 

Ta grupa ludzi jest olbrzymia. Stanowią ja etyczni Poganie, etyczni Chrześcijanie i każdy inny etyczny wyznawca czegokolwiek, co tylko ze swej ideologii nie jest nieetyczne. Bo etyka jest jedna dla wszystkich. To Prawda i dobro, szacunek do życia, rodzaj jakiejś miłości do innych ludzi bez względu na rasy i narodowość. 

Kim, a może czym, jest Bóg w dawnym pojęciu Słowian? Wielu etymologów językowych, w tym najpoważniejszy z tych najstarszych Bruckner, nie znajdują pochodzenia tego terminu. Myślę, że jest to zaślepienie jego wielkim majestatem religijnym. Bóg, moim zdaniem, ma jednak proste pochodzenie. To termin symbolizujący energię stwórczą, ta, która powołała wszechświat do życia i każdą istotę oraz materię nieożywioną, wszystko. Jego pochodzenie widzę w znanej przemianie u Słowian, głoski &#039;g&#039; w &#039;h&#039; i &#039;ż&#039;. Nie wiem, która z dwóch pierwszych głosek, zaistniała w nim wcześniej. Językoznawcy wskazują na Arjowe &#039;g&#039;. To ta głoska, w wielu wyrazach miała zostać zmieniona na &#039;h&#039;. Wydaje mi się jednak, że przemiany głosek w podobnie brzmiące, były różne dla rożnych wyrazów i nie można tego uogólniać. Czasami więc była to przemiana z &#039;g&#039; w &#039;h&#039;, jak w terminie &#039;gora&#039; w &#039;hora&#039;. Czasami zaś, jak w terminie &#039;Boh&#039;, w &#039;Bog&#039;. 

Dlatego, uważam, że słowo &#039;Boh&#039; było pierwotne u Słowian. Po nim u Lechitów północnych, odmieniano je w &#039;Bog&#039; a następnie w &#039;Bóg&#039;, jak dawniejszą &#039;gora&#039; w &#039;góra&#039;. W terminie &#039;Boh&#039;, dostrzegam dwa morfemy: &#039;bo-oh&#039;. Głuska &#039;o&#039;, jak to zwykle bywa z takimi samymi lub podobnie brzmiącymi głoskami położonymi obok siebie, uległa skróceniu do jednego &#039;o&#039;. To upraszcza wymowę. Taka słowiańska tradycja. Praktycznie nie posiadamy rodzimych wyrazów z podwójnymi – identycznymi głoskami, w odróżnieniu od Keltów romańskich i germańskich Anglosasów. 


Tak, jak jest całkowicie pewne, że morfem &#039;bo&#039; stanowi dawny zaimek &#039;to&#039;. Głoska &#039;b&#039;, bardzo często przechodzi u Słowian w &#039;b&#039; lub odwrotnie, jak u Łużyczan. Mamy więc pierwszy morfem: 
                                                                
                                                                &#039;bo/wo&#039; oznaczający &#039;to&#039;
Drugi morfem, to: 
                                                                  &#039;oh/og&#039;  oznaczający &#039;oddech/dech/ducha/wiatr/powiew&#039; 
a przez to symbolicznie, jako synonim; &#039;życie&#039;. Bo oddech człowieka oznacza właśnie życie. Stąd nasze westchnienia, zapisujemy często wyrazem &#039;och!&#039; i podobnie od &#039;oddechu&#039; pochodzi &#039;dech/duch&#039;, czy też dawny termin słowiański &#039;juha&#039; (krew), oznacza tyle co &#039;jo/ju-ha&#039; ; &#039;to/tu – życie. Jest też znane zawołanie rycerskie a później żołnierskie, podobne u nacji polskiej jak i rosyjskiej; &#039;pol.; huraaa!/ros.; uraaa!´, znaczáce tyle co “hu-ra!” ;  „żyć/żyjmy/działajmy – mocno/silnie/razem!”. 

Morfem &#039;oh&#039; uległ przemianie na &#039;ah&#039; (to również odmiana wyrazu dźwiękonaśladowczego, westchnienia, zdziwienia) a następnie przestawce na &#039;ho&#039; i odmianie na &#039;ha/hu/hi&#039;. W pierwszym wariancie mamy wyraz &#039;Lah&#039;, co wskazuje na jego starożytność przed scytyjską. &#039;lah&#039;, później zmiękczony zapisem łacińskim przez dodanie znaku &#039;c&#039; w &#039;Lach&#039;, znaczyło; &#039;la-ah&#039; ; &#039;równo/nisko – żyjący/życie&#039;, a więc albo ludzi nizin stepowych nad Dunajem, (kultura Lendziel/Lengiel a tak naprawdę Lehi-el), albo zaawansowany twór społeczno – cywilizacyjny, czego może dowodzić ta nazwa, jako „równoprawni/żyjący równo/sprawiedliwi”.  

Wracając do &#039;Boga&#039;, mamy tutaj więc znaczenie podobne, połączone, &#039;To – życie”, a raczej dawne &#039;życie – to”, bo moim zdaniem Słowianie czytali runy z lewej strony na prawo, jak Raseni (Etruskowie). 

  
Ten termin, z biegiem wieków, przekształcony został u Słowian w odmianę &#039;Boż&#039; i stąd &#039;Boży&#039;, czy też &#039;zboże&#039; od &#039;is-bo-żiw&#039; ; &#039;z -  tego - życie&#039;. 

Jednakże, pozostał w brzmieniu dawnym, jak to zwykle bywa, w toponimach, jak nazwy dwóch rzek w Polsce i na Rusi; &#039;Bóg&#039; oraz &#039;Boh”. Obie, oznaczają &#039; „to życie/żywe&#039; w sensie &#039;silne, mocne&#039;. 

Tak więc widzimy wyraźnie, że termin &#039;Bóg/Bog/Boh” nie oznaczał ducha, co mamy w pojęciu &#039;Jawa/Zjawa/widziadło&#039; od &#039;jo-w(i-d)a&#039; ; &#039;jest - widzialna – ta&#039; lub &#039;daje widzenie ta&#039;. Tylko &#039;siłę życiową, stwarzającą życie”. Tak nazywali wiele form życia, jego manifestacji. Było to ogólne pojęcie, zupełnie nieświęte. A dzisiaj, zostało niejako wysublimowane z naszych słowiańskich terminów i zastrzeżone w formie dawnego ogólnika &#039;bo – oh&#039; czyli; &#039;to – życie&#039;, dla istoty która stworzyła nasz świat. Słowianie nie nazywali jej nawet istotą, w czym ograniczaliby jej wielkość do ludzkich wyobrażeń, tylko do „świadomej energii”, jaka kryje się pod terminem „życie”. Przytoczę jeszcze tylko jeden przykład, wyraz &#039;ogień/agień/agni/ahni&#039;. Pochodzi on najprawdopodobniej od przed arjowego &#039;oh-in&#039; ; &#039;żyje – on&#039; i mamy od niego pochodny wyraz ; &#039;giń/agień/hiń&#039; od &#039;(o)giń&#039; czyli ulega zagładzie, spaleniu, zniszczeniu. Musieli więc Słowianie posiadać w sobie wysoką świadomość wiedzy o prawach natury, by jedną jednostką w formie &#039;oh/ho/go&#039; czyli &#039;życie” oznaczań jej wieloraką postać. Być może od dawna uznawali, że świat pochodzi od jakiejś centralnej postaci życia – źródła. Skoro wszędzie morfem &#039;ho/ha/go/ga&#039; oznacza życie, poza odmianami w inne zupełnie znaczenia jak &#039;gora&#039;, gdzie &#039;go&#039; pochodzi moim zdaniem od &#039;ka&#039; czyli &#039;krzywe, koliste, wypukłe&#039;. Jednakże, pierwotnie, morfem &#039;ko&#039; mógł wywodzić się od &#039;ko&#039;, jak w terminie &#039;koło/kolo/kało&#039;, czyli wcześniej &#039;hoło/holo/hało&#039; a jeszcze wcześniej „goło/golo/gało&#039;, bo przecież koła nie wynaleźli od razu ani krzywizny nie potrafili nazywać, gdy zrozumieli że jest życie i śmierć. Toczące się koło, to przecież coś niejako żywego. 	Ożywiona materia stała, kloc drewna z otworem. Stąd góra, mogła być pierwotnie miejscem &#039;mocy życia&#039;, zanim zaczęła być odbierana jako „mocna krzywizna”.  Szczególnie, jeśli na wysokich górach lądowali w obłokach dymu ze swoich pojazdów, nasi rzekomi bogowie. Termin &#039;gola/goła&#039;, jeśli pochodzi od podobnych przemian, czyli &#039;ho – la”, oznaczałby tyle co &#039;żywa – równość/gładkość&#039;, istotę żywą, bez skóry i włosów w takim miejscu. Stad później ; &#039;ogolone&#039;. Naga skora jest przecież równa, gładka i należy do czegoś, co jest żywe. Nie mówimy np. &#039;goły kamień&#039;, ale już &#039;goły człowiek&#039; czy &#039;gołe drzewce/drzewo&#039;, czy &#039;goła góra&#039;. Tak nazywamy rzeczy mające dla nas ducha życia. Termin &#039;nagi miecz&#039;, też jest podobny, bo miecz ma moc życia a &#039;nagi&#039; pochodzi od &#039;na-hi/na-go&#039; czyli &#039;na – życie&#039; lub &#039;ma – życie&#039;. Wygląda to tak, jakbyśmy w tych terminach pamiętali o tym, że pierwsze nasze zaistnienie na ziemi, cecha naszego życia po wyjściu z łona matki, to była nagość i golizna. 
  

Kiedy jesteśmy przy Wielkanocy, warto pokusić się o zastanowienie w takim znaczeniu nad bohaterem tego święta, osobą Jezusa Chrystusa. 

Nie w tym sensie, czy jest to prawdziwa historycznie osoba. To pozostawiam wiedzy i naszej intuicji. Zwracam jedynie uwagę, że intuicja trafna, opiera się moim zdaniem na wyczuwaniu Prawdy jaką jest Miłość do życia. Życie jest przecież zauważalnym dziełem sprawczym Boga. Śmierć ciała również, lecz dzisiaj wiemy, że żadna energia nie ginie i są to jedynie przemiany różnych  stanów materii. Co raz zapoczątkowane do życia przez Boga, to żyje i tylko się zmienia w inną postać energetyczną lub tkwi w jednej przez wiele czasów, a niektóre może i wiecznie. 

Kiedy Jezus nazywa siebie „Prawda” i „Drogą”, musimy widzieć w jego osobie mniej to przemienne w inną postać energii – materii ciało ludzkie jakie sobą przedstawia, a bardziej jako postać energii duchowej, umysłowej, czyli etyki jaka nam przekazuje. Ta etyka, podobnie jak przekazy setek innych etycznych synów Bożych, jest miłość do życia, innych ludzi, do siły która je stwarza – niewidzialnego Boga. Tutaj mamy nieśmiertelność, o jaką może Jezusowi chodzić. Nieśmiertelność w zrozumieniu, że miłość jest jedyna drogą do prawdy i zmartwychwstania, bo takim jest Stwórca – Bóg. Skoro więc Jezus naucza miłości, to jest droga do Boga oraz Prawdą, bo taka jest prawda o naturze Boga, prawach natury jakie stworzył. Kto więc poszukuje miłości, lgnie do miłości, w tym do przekazów o niej, nauczania w jej duchu, a tym samym wyczuwa intuicyjnie prawdziwego Boga, nie mogąc go poznać wyłącznie rozumem, logiką. Dlatego też, Jezus wypowiada słynne błogosławieństwo dla tych, którzy chociaż nie widzieli to uwierzyli. Bo wierząc w miłość, tego kto przekazywał im wyłącznie miłość do innych ludzi, uznali za drogę do miłości. To, że Jezus zmartwychwstał dl chrześcijan w ciele, jest symbolem powrotu do materii cielesnej z innej formy energii. Jest znakiem, że ludzkie ciało jest ważne i ma dawać ludziom szczęście. Wiara w poświęcenie Jezusa, ma nieść naukę, że dla miłości należy się poświęcać. To bardzo etyczny przekaz, obrzydliwie zdeprawowany przez pierwsze wieki katolicyzmu i prawosławia oraz protestantyzmu, religii chrześcijańskich mordujących wbrew temu przekazowi. Tylko zupełnie bezrozumnym ludziom, nie zdającym sobie sprawy, że nawet w kamieniu krąży życie w postaci bezustannie wirujących atomów, jest potrzebne religijne nauczanie, że zmartwychwstanie w ciele lub innej postaci (np. duchem), jest możliwe. Tylko ludziom nie dostrzegającym oparcia życia jako formy energetycznej, na wielkiej sile stwórczej, Bogu. Czyli „Życiu number 1”.  Jezus, jest fizycznym przykładem dla takich ludzi, niedowiarków, że życie każdego człowieka może być wzniecone w ciele na nowo. Jest On nauczycielem o tej sile, jej prawach, a przede wszystkim o tym, że najważniejsza jest Miłość. Bo to ona daje życie cielesne, bez żadnych zasług, bez pośrednictwa kościołów i religii, z wiary w tą miłość. Bo miłość jest dobrowolnym poddanie się złowieniu innej miłości, tworząc łańcuch etycznych powiązań na jakich ma być oparte życie człowieka (miłować &#060; miołowat ; &#039;mi-łowa-at&#039; ; &#039;mnie łowi ta/to&#039;). Jezus, uczy takiego poddania się miłości i dawania miłości, dla zyskania życia prawdziwego, duchowego.  Tak więc Jezus przyszedł dla tych zagubionych, dla Judejczyków, nie Arjów, nie Sam-Arjan. Do tych, którzy nie mieli pojęcia o życiu wiecznym energii i sile miłości, prowadzącej do poznania Boga i prawa bycia człowiekiem w ciele, ponownie. Żydzi judejscy nie nazywali wszystkiego co żywe, terminem od morfemu nazewniczego ich Boga; &#039;Jawi/Jahwe/Jehowa&#039; lub &#039;Adonai/Elohaim&#039; czy innymi. Ich Bóg został ograniczony do jednej postaci energii, osoby podobnej człowiekowi. Tak go ograniczyli w swoich umysłach. U Słowian, ozywanie rdzenia morfemicznego &#039;oh/ah/ho/ha&#039;, czyli życie - do wielu wyrazów, nie umniejsza Bogu, dawcy życia, jego świadomości sprawczej, inteligencji, lecz włącza ją we wszelkie formy energii/stanów skupienia, jako ich bezpośredniej siły spajającej, przenikającej każdą cząstkę wszechświata, bez odbierania mu jej indywidualnej jakości. U Judejczyków, Bóg stał się niewidzialnym bożkiem, upodobnionym wyobrażeniowo do człowieka bytem, określonym indywiduum mającym nawet własny – równie określony naród wybrany na Ziemi. Wszystko ma swoje umocowanie w księdze, która wieki nie była zapisywana a później wielokrotnie zmieniana, w której wyobrażenia Boga w poszczególnych rozdziałach są diametralnie odmienne tak w jego etyce jak i jego nazwach. Rzekomą nieomylność owej księgi - Tory, przenoszą do swego myślenia i wiary w Boga, liczni Chrześcijanie, nie Żydzi. Zapominając, że kierowanie się miłością leży w naszej etyce i zdrowej intuicji, do czego żadna księga nie jest potrzebna. Był im natomiast potrzebny nauczyciel, jak Jezus, który nauczy ich oddzielać zboże (miłość dającą życie) od plew (braku miłości dającego śmierć duchową). Kory uczyni ich nie niewolnikami księgi, tylko żywej miłości i żywej prawdy.  Dawni Słowianie nie mieli Tory ani Nowego Testamentu, lecz wielką miłość do życia, skoro zrodziły się ich miliony i zasiedlili niegdyś większą część europy a obecnie, mimo holokaustu jaki im zgotowano, połowę tego kontynentu i daleką Azję, Indie, Persję. Mieli też swoje Arjowe Wedy, które ocalały i pokazują, że ich etyka traktuje wojujących ze sobą niby bogów z dystansem, nie czyniąc z nich jednego Boga o wielu moralnych i niemoralnych obliczach – jak u Judejczyków. Jezus, wydaje mi się kimś, kto chciał wyprostować poglądy Żydów, ich pisma, ich postrzeganie Boga i życia, lekceważenie miłości większej niż do pieniędzy czy wyłącznie własnej rodziny lub narodu. Jakby chciał przerwać prostacki nacjonalizm żydowski, zakończyć ich domniemane wybraństwo, pokazując, że w jego hipnotycznych oparach, są zdolni do skazywania i zabijania etycznych wysłanników Boga. Ci, którzy tego nie zrozumieli, poszli droga rasistowskiego i jeszcze bardziej nacjonalistycznego Talmudu.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Na Wielkanoc o Bogu energetycznym.<br />
Czym był dla Słowian termin „Bóg” i jak powstał?<br />
Co i kogo należy w nim widzieć?</p>
<p>Nigdy nie zwracałem uwagi na nazwy świąt religijnych. Wiem, że każde z nich coś symbolizują, wiem nawet co. Moją uwagę przyciągała jedna kwestia – komu lub czemu maja one służyć? Jaki jest główny adresat kultu chrześcijańskiego. Wydaje mi się, że podobnie powinni zastanawia się Poganie. Czyli, czy czcimy sam obrządek, jakieś występujące w nim postaci, symbole, może organizacje która nimi zarządza, czy tez inteligentna siłę sprawczą, budującą życie we wszechświecie?  Czy zajmujemy się pośrednikami, czy tez źródłem naszego życia – Bogiem. </p>
<p>Dlatego też, najważniejsze chrześcijańskie święto Wielkiej Nocy, czczące zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa, rodziło we mnie podobne podejście od lat dziecinnych. Nie dlatego, iżbym widział Boga w Jezusie. Nie widziałem. Widziałem w nim ducha Boga, podporządkowanie etyczne Bogu, lecz niezależnego intelektualnie od Boga człowieka, jego syna. Takiego, jakich wielu bywało w przyszłości, o których sam Jezus mówi; „abyśmy wszyscy stali się z tobą Ojcze jednością”. Ludziach mających wolna wolę lecz jednoczonych z Bogiem etycznie. </p>
<p>Ta grupa ludzi jest olbrzymia. Stanowią ja etyczni Poganie, etyczni Chrześcijanie i każdy inny etyczny wyznawca czegokolwiek, co tylko ze swej ideologii nie jest nieetyczne. Bo etyka jest jedna dla wszystkich. To Prawda i dobro, szacunek do życia, rodzaj jakiejś miłości do innych ludzi bez względu na rasy i narodowość. </p>
<p>Kim, a może czym, jest Bóg w dawnym pojęciu Słowian? Wielu etymologów językowych, w tym najpoważniejszy z tych najstarszych Bruckner, nie znajdują pochodzenia tego terminu. Myślę, że jest to zaślepienie jego wielkim majestatem religijnym. Bóg, moim zdaniem, ma jednak proste pochodzenie. To termin symbolizujący energię stwórczą, ta, która powołała wszechświat do życia i każdą istotę oraz materię nieożywioną, wszystko. Jego pochodzenie widzę w znanej przemianie u Słowian, głoski 'g&#8217; w 'h&#8217; i 'ż&#8217;. Nie wiem, która z dwóch pierwszych głosek, zaistniała w nim wcześniej. Językoznawcy wskazują na Arjowe 'g&#8217;. To ta głoska, w wielu wyrazach miała zostać zmieniona na 'h&#8217;. Wydaje mi się jednak, że przemiany głosek w podobnie brzmiące, były różne dla rożnych wyrazów i nie można tego uogólniać. Czasami więc była to przemiana z 'g&#8217; w 'h&#8217;, jak w terminie 'gora&#8217; w 'hora&#8217;. Czasami zaś, jak w terminie 'Boh&#8217;, w 'Bog&#8217;. </p>
<p>Dlatego, uważam, że słowo 'Boh&#8217; było pierwotne u Słowian. Po nim u Lechitów północnych, odmieniano je w 'Bog&#8217; a następnie w 'Bóg&#8217;, jak dawniejszą 'gora&#8217; w 'góra&#8217;. W terminie 'Boh&#8217;, dostrzegam dwa morfemy: 'bo-oh&#8217;. Głuska 'o&#8217;, jak to zwykle bywa z takimi samymi lub podobnie brzmiącymi głoskami położonymi obok siebie, uległa skróceniu do jednego 'o&#8217;. To upraszcza wymowę. Taka słowiańska tradycja. Praktycznie nie posiadamy rodzimych wyrazów z podwójnymi – identycznymi głoskami, w odróżnieniu od Keltów romańskich i germańskich Anglosasów. </p>
<p>Tak, jak jest całkowicie pewne, że morfem 'bo&#8217; stanowi dawny zaimek 'to&#8217;. Głoska 'b&#8217;, bardzo często przechodzi u Słowian w 'b&#8217; lub odwrotnie, jak u Łużyczan. Mamy więc pierwszy morfem: </p>
<p>                                                                'bo/wo&#8217; oznaczający 'to&#8217;<br />
Drugi morfem, to:<br />
                                                                  'oh/og&#8217;  oznaczający 'oddech/dech/ducha/wiatr/powiew&#8217;<br />
a przez to symbolicznie, jako synonim; 'życie&#8217;. Bo oddech człowieka oznacza właśnie życie. Stąd nasze westchnienia, zapisujemy często wyrazem 'och!&#8217; i podobnie od 'oddechu&#8217; pochodzi 'dech/duch&#8217;, czy też dawny termin słowiański 'juha&#8217; (krew), oznacza tyle co 'jo/ju-ha&#8217; ; 'to/tu – życie. Jest też znane zawołanie rycerskie a później żołnierskie, podobne u nacji polskiej jak i rosyjskiej; 'pol.; huraaa!/ros.; uraaa!´, znaczáce tyle co “hu-ra!” ;  „żyć/żyjmy/działajmy – mocno/silnie/razem!”. </p>
<p>Morfem 'oh&#8217; uległ przemianie na 'ah&#8217; (to również odmiana wyrazu dźwiękonaśladowczego, westchnienia, zdziwienia) a następnie przestawce na 'ho&#8217; i odmianie na 'ha/hu/hi&#8217;. W pierwszym wariancie mamy wyraz 'Lah&#8217;, co wskazuje na jego starożytność przed scytyjską. 'lah&#8217;, później zmiękczony zapisem łacińskim przez dodanie znaku 'c&#8217; w 'Lach&#8217;, znaczyło; 'la-ah&#8217; ; 'równo/nisko – żyjący/życie&#8217;, a więc albo ludzi nizin stepowych nad Dunajem, (kultura Lendziel/Lengiel a tak naprawdę Lehi-el), albo zaawansowany twór społeczno – cywilizacyjny, czego może dowodzić ta nazwa, jako „równoprawni/żyjący równo/sprawiedliwi”.  </p>
<p>Wracając do 'Boga&#8217;, mamy tutaj więc znaczenie podobne, połączone, 'To – życie”, a raczej dawne 'życie – to”, bo moim zdaniem Słowianie czytali runy z lewej strony na prawo, jak Raseni (Etruskowie). </p>
<p>Ten termin, z biegiem wieków, przekształcony został u Słowian w odmianę 'Boż&#8217; i stąd 'Boży&#8217;, czy też 'zboże&#8217; od 'is-bo-żiw&#8217; ; 'z &#8211;  tego &#8211; życie&#8217;. </p>
<p>Jednakże, pozostał w brzmieniu dawnym, jak to zwykle bywa, w toponimach, jak nazwy dwóch rzek w Polsce i na Rusi; 'Bóg&#8217; oraz 'Boh”. Obie, oznaczają &#8217; „to życie/żywe&#8217; w sensie 'silne, mocne&#8217;. </p>
<p>Tak więc widzimy wyraźnie, że termin 'Bóg/Bog/Boh” nie oznaczał ducha, co mamy w pojęciu 'Jawa/Zjawa/widziadło&#8217; od 'jo-w(i-d)a&#8217; ; 'jest &#8211; widzialna – ta&#8217; lub 'daje widzenie ta&#8217;. Tylko 'siłę życiową, stwarzającą życie”. Tak nazywali wiele form życia, jego manifestacji. Było to ogólne pojęcie, zupełnie nieświęte. A dzisiaj, zostało niejako wysublimowane z naszych słowiańskich terminów i zastrzeżone w formie dawnego ogólnika 'bo – oh&#8217; czyli; 'to – życie&#8217;, dla istoty która stworzyła nasz świat. Słowianie nie nazywali jej nawet istotą, w czym ograniczaliby jej wielkość do ludzkich wyobrażeń, tylko do „świadomej energii”, jaka kryje się pod terminem „życie”. Przytoczę jeszcze tylko jeden przykład, wyraz 'ogień/agień/agni/ahni&#8217;. Pochodzi on najprawdopodobniej od przed arjowego 'oh-in&#8217; ; 'żyje – on&#8217; i mamy od niego pochodny wyraz ; 'giń/agień/hiń&#8217; od '(o)giń&#8217; czyli ulega zagładzie, spaleniu, zniszczeniu. Musieli więc Słowianie posiadać w sobie wysoką świadomość wiedzy o prawach natury, by jedną jednostką w formie 'oh/ho/go&#8217; czyli 'życie” oznaczań jej wieloraką postać. Być może od dawna uznawali, że świat pochodzi od jakiejś centralnej postaci życia – źródła. Skoro wszędzie morfem 'ho/ha/go/ga&#8217; oznacza życie, poza odmianami w inne zupełnie znaczenia jak 'gora&#8217;, gdzie 'go&#8217; pochodzi moim zdaniem od 'ka&#8217; czyli 'krzywe, koliste, wypukłe&#8217;. Jednakże, pierwotnie, morfem 'ko&#8217; mógł wywodzić się od 'ko&#8217;, jak w terminie 'koło/kolo/kało&#8217;, czyli wcześniej 'hoło/holo/hało&#8217; a jeszcze wcześniej „goło/golo/gało&#8217;, bo przecież koła nie wynaleźli od razu ani krzywizny nie potrafili nazywać, gdy zrozumieli że jest życie i śmierć. Toczące się koło, to przecież coś niejako żywego. 	Ożywiona materia stała, kloc drewna z otworem. Stąd góra, mogła być pierwotnie miejscem 'mocy życia&#8217;, zanim zaczęła być odbierana jako „mocna krzywizna”.  Szczególnie, jeśli na wysokich górach lądowali w obłokach dymu ze swoich pojazdów, nasi rzekomi bogowie. Termin 'gola/goła&#8217;, jeśli pochodzi od podobnych przemian, czyli 'ho – la”, oznaczałby tyle co 'żywa – równość/gładkość&#8217;, istotę żywą, bez skóry i włosów w takim miejscu. Stad później ; 'ogolone&#8217;. Naga skora jest przecież równa, gładka i należy do czegoś, co jest żywe. Nie mówimy np. 'goły kamień&#8217;, ale już 'goły człowiek&#8217; czy 'gołe drzewce/drzewo&#8217;, czy 'goła góra&#8217;. Tak nazywamy rzeczy mające dla nas ducha życia. Termin 'nagi miecz&#8217;, też jest podobny, bo miecz ma moc życia a 'nagi&#8217; pochodzi od 'na-hi/na-go&#8217; czyli 'na – życie&#8217; lub 'ma – życie&#8217;. Wygląda to tak, jakbyśmy w tych terminach pamiętali o tym, że pierwsze nasze zaistnienie na ziemi, cecha naszego życia po wyjściu z łona matki, to była nagość i golizna. </p>
<p>Kiedy jesteśmy przy Wielkanocy, warto pokusić się o zastanowienie w takim znaczeniu nad bohaterem tego święta, osobą Jezusa Chrystusa. </p>
<p>Nie w tym sensie, czy jest to prawdziwa historycznie osoba. To pozostawiam wiedzy i naszej intuicji. Zwracam jedynie uwagę, że intuicja trafna, opiera się moim zdaniem na wyczuwaniu Prawdy jaką jest Miłość do życia. Życie jest przecież zauważalnym dziełem sprawczym Boga. Śmierć ciała również, lecz dzisiaj wiemy, że żadna energia nie ginie i są to jedynie przemiany różnych  stanów materii. Co raz zapoczątkowane do życia przez Boga, to żyje i tylko się zmienia w inną postać energetyczną lub tkwi w jednej przez wiele czasów, a niektóre może i wiecznie. </p>
<p>Kiedy Jezus nazywa siebie „Prawda” i „Drogą”, musimy widzieć w jego osobie mniej to przemienne w inną postać energii – materii ciało ludzkie jakie sobą przedstawia, a bardziej jako postać energii duchowej, umysłowej, czyli etyki jaka nam przekazuje. Ta etyka, podobnie jak przekazy setek innych etycznych synów Bożych, jest miłość do życia, innych ludzi, do siły która je stwarza – niewidzialnego Boga. Tutaj mamy nieśmiertelność, o jaką może Jezusowi chodzić. Nieśmiertelność w zrozumieniu, że miłość jest jedyna drogą do prawdy i zmartwychwstania, bo takim jest Stwórca – Bóg. Skoro więc Jezus naucza miłości, to jest droga do Boga oraz Prawdą, bo taka jest prawda o naturze Boga, prawach natury jakie stworzył. Kto więc poszukuje miłości, lgnie do miłości, w tym do przekazów o niej, nauczania w jej duchu, a tym samym wyczuwa intuicyjnie prawdziwego Boga, nie mogąc go poznać wyłącznie rozumem, logiką. Dlatego też, Jezus wypowiada słynne błogosławieństwo dla tych, którzy chociaż nie widzieli to uwierzyli. Bo wierząc w miłość, tego kto przekazywał im wyłącznie miłość do innych ludzi, uznali za drogę do miłości. To, że Jezus zmartwychwstał dl chrześcijan w ciele, jest symbolem powrotu do materii cielesnej z innej formy energii. Jest znakiem, że ludzkie ciało jest ważne i ma dawać ludziom szczęście. Wiara w poświęcenie Jezusa, ma nieść naukę, że dla miłości należy się poświęcać. To bardzo etyczny przekaz, obrzydliwie zdeprawowany przez pierwsze wieki katolicyzmu i prawosławia oraz protestantyzmu, religii chrześcijańskich mordujących wbrew temu przekazowi. Tylko zupełnie bezrozumnym ludziom, nie zdającym sobie sprawy, że nawet w kamieniu krąży życie w postaci bezustannie wirujących atomów, jest potrzebne religijne nauczanie, że zmartwychwstanie w ciele lub innej postaci (np. duchem), jest możliwe. Tylko ludziom nie dostrzegającym oparcia życia jako formy energetycznej, na wielkiej sile stwórczej, Bogu. Czyli „Życiu number 1”.  Jezus, jest fizycznym przykładem dla takich ludzi, niedowiarków, że życie każdego człowieka może być wzniecone w ciele na nowo. Jest On nauczycielem o tej sile, jej prawach, a przede wszystkim o tym, że najważniejsza jest Miłość. Bo to ona daje życie cielesne, bez żadnych zasług, bez pośrednictwa kościołów i religii, z wiary w tą miłość. Bo miłość jest dobrowolnym poddanie się złowieniu innej miłości, tworząc łańcuch etycznych powiązań na jakich ma być oparte życie człowieka (miłować &lt; miołowat ; &#039;mi-łowa-at&#039; ; &#039;mnie łowi ta/to&#039;). Jezus, uczy takiego poddania się miłości i dawania miłości, dla zyskania życia prawdziwego, duchowego.  Tak więc Jezus przyszedł dla tych zagubionych, dla Judejczyków, nie Arjów, nie Sam-Arjan. Do tych, którzy nie mieli pojęcia o życiu wiecznym energii i sile miłości, prowadzącej do poznania Boga i prawa bycia człowiekiem w ciele, ponownie. Żydzi judejscy nie nazywali wszystkiego co żywe, terminem od morfemu nazewniczego ich Boga; &#039;Jawi/Jahwe/Jehowa&#039; lub &#039;Adonai/Elohaim&#039; czy innymi. Ich Bóg został ograniczony do jednej postaci energii, osoby podobnej człowiekowi. Tak go ograniczyli w swoich umysłach. U Słowian, ozywanie rdzenia morfemicznego &#039;oh/ah/ho/ha&#039;, czyli życie &#8211; do wielu wyrazów, nie umniejsza Bogu, dawcy życia, jego świadomości sprawczej, inteligencji, lecz włącza ją we wszelkie formy energii/stanów skupienia, jako ich bezpośredniej siły spajającej, przenikającej każdą cząstkę wszechświata, bez odbierania mu jej indywidualnej jakości. U Judejczyków, Bóg stał się niewidzialnym bożkiem, upodobnionym wyobrażeniowo do człowieka bytem, określonym indywiduum mającym nawet własny – równie określony naród wybrany na Ziemi. Wszystko ma swoje umocowanie w księdze, która wieki nie była zapisywana a później wielokrotnie zmieniana, w której wyobrażenia Boga w poszczególnych rozdziałach są diametralnie odmienne tak w jego etyce jak i jego nazwach. Rzekomą nieomylność owej księgi &#8211; Tory, przenoszą do swego myślenia i wiary w Boga, liczni Chrześcijanie, nie Żydzi. Zapominając, że kierowanie się miłością leży w naszej etyce i zdrowej intuicji, do czego żadna księga nie jest potrzebna. Był im natomiast potrzebny nauczyciel, jak Jezus, który nauczy ich oddzielać zboże (miłość dającą życie) od plew (braku miłości dającego śmierć duchową). Kory uczyni ich nie niewolnikami księgi, tylko żywej miłości i żywej prawdy.  Dawni Słowianie nie mieli Tory ani Nowego Testamentu, lecz wielką miłość do życia, skoro zrodziły się ich miliony i zasiedlili niegdyś większą część europy a obecnie, mimo holokaustu jaki im zgotowano, połowę tego kontynentu i daleką Azję, Indie, Persję. Mieli też swoje Arjowe Wedy, które ocalały i pokazują, że ich etyka traktuje wojujących ze sobą niby bogów z dystansem, nie czyniąc z nich jednego Boga o wielu moralnych i niemoralnych obliczach – jak u Judejczyków. Jezus, wydaje mi się kimś, kto chciał wyprostować poglądy Żydów, ich pisma, ich postrzeganie Boga i życia, lekceważenie miłości większej niż do pieniędzy czy wyłącznie własnej rodziny lub narodu. Jakby chciał przerwać prostacki nacjonalizm żydowski, zakończyć ich domniemane wybraństwo, pokazując, że w jego hipnotycznych oparach, są zdolni do skazywania i zabijania etycznych wysłanników Boga. Ci, którzy tego nie zrozumieli, poszli droga rasistowskiego i jeszcze bardziej nacjonalistycznego Talmudu.</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: Adam Janicki		</title>
		<link>https://bialczynski.pl/2016/03/21/historia-wielkiej-nocy-o-ktorej-ksieza-wola-nie-wiedziec-22/#comment-23648</link>

		<dc:creator><![CDATA[Adam Janicki]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 21 Mar 2016 22:18:27 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://bialczynski.pl/?p=53891#comment-23648</guid>

					<description><![CDATA[Dzięki! Znana niektórym sprawa z tym podczepianiem się chrześcijaństwa pod starożytne święta. Samo źródło chrześcijaństwa też bywa poddawane wątpliwościom. Oto jedna z takich wątpliwości : https://www.youtube.com/watch?v=bEV_sJ9rgfY#t=7.349115  Pozdrawiam, A.M.Janicki 

&#062; Wiadomość napisana przez białczyński  w dniu 21 mar 2016, o godz. 10:30: &#062;  &#062;]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Dzięki! Znana niektórym sprawa z tym podczepianiem się chrześcijaństwa pod starożytne święta. Samo źródło chrześcijaństwa też bywa poddawane wątpliwościom. Oto jedna z takich wątpliwości : <a href="https://www.youtube.com/watch?v=bEV_sJ9rgfY#t=7.349115" rel="nofollow ugc">https://www.youtube.com/watch?v=bEV_sJ9rgfY#t=7.349115</a>  Pozdrawiam, A.M.Janicki </p>
<p>&gt; Wiadomość napisana przez białczyński  w dniu 21 mar 2016, o godz. 10:30: &gt;  &gt;</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
	</channel>
</rss>
