<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	
	>
<channel>
	<title>
	Komentarze do: 29, 30, 31 maja 2015 Spotkanie nad Jeziorem Głuszyńskim – Stefanowo! Zapraszamy razem z Ku-Jawią!	</title>
	<atom:link href="https://bialczynski.pl/2015/05/26/29-30-31-maja-2015-spotkanie-nad-jeziorem-gluszynskim-stefanowo-zapraszamy-razem-z-ku-jawia-2/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://bialczynski.pl/2015/05/26/29-30-31-maja-2015-spotkanie-nad-jeziorem-gluszynskim-stefanowo-zapraszamy-razem-z-ku-jawia-2/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=29-30-31-maja-2015-spotkanie-nad-jeziorem-gluszynskim-stefanowo-zapraszamy-razem-z-ku-jawia-2</link>
	<description>oficjalna strona Czesława Białczyńskiego</description>
	<lastBuildDate>Wed, 29 Nov 2017 18:31:07 +0000</lastBuildDate>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=6.7.4</generator>
	<item>
		<title>
		Autor: Dragomira		</title>
		<link>https://bialczynski.pl/2015/05/26/29-30-31-maja-2015-spotkanie-nad-jeziorem-gluszynskim-stefanowo-zapraszamy-razem-z-ku-jawia-2/#comment-20729</link>

		<dc:creator><![CDATA[Dragomira]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 27 May 2015 18:17:18 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://bialczynski.pl/?p=49435#comment-20729</guid>

					<description><![CDATA[W odpowiedzi do &lt;a href=&quot;https://bialczynski.pl/2015/05/26/29-30-31-maja-2015-spotkanie-nad-jeziorem-gluszynskim-stefanowo-zapraszamy-razem-z-ku-jawia-2/#comment-20727&quot;&gt;Dragomira&lt;/a&gt;.

Pojawia się w internecie lawinowo cała masa filmów opisujących sposoby konstrukcji. Są ramy drewniane, są rozmaite mankiety dla rąk i nóg. Są całe wykłady „Szary Wilk- ” http://vk.com/volkpravilo Konstruujcie – naciągajcie się. Po pierwszym stadium treningu następują ” odloty” duchowe. Prawidło usuwa wszystkie schorzenia – nałogi. Dawniej w każdym gospodarstwie cos takiego stało. Sredniowieczni zachodni kronikarze opisywali, że Słowianie są tak brutalnym narodem, że wszędzie mają narzędzia do torturowania obcych przybyszów. Jedna z odmian prawidła to naciaganie kregosłupa na kole – stąd zapewne pradawne bzdury o „łamaniu kołem”. Hasło do szukania innych filmów tego typu „правило” „древнеславянский тренажер”

http://solium.ru/forum/showthread.php?t=4911

…http://solium.ru/forum/showthread.php?t=4911 jest wiele innych linków . ważne by wytrzymało określone siły. Mówią ludzie, że diabeł w szczegółach tkwi- kąty naciagania muszą byc nieco zmienne – dla każdej osoby inne. Ponadto dużo zależy od dobrych mankietów- ale ogólnie sądzę, że żadna filozofia. Nawet 4 solidne kołki wkopać na podwórku.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W odpowiedzi do <a href="https://bialczynski.pl/2015/05/26/29-30-31-maja-2015-spotkanie-nad-jeziorem-gluszynskim-stefanowo-zapraszamy-razem-z-ku-jawia-2/#comment-20727">Dragomira</a>.</p>
<p>Pojawia się w internecie lawinowo cała masa filmów opisujących sposoby konstrukcji. Są ramy drewniane, są rozmaite mankiety dla rąk i nóg. Są całe wykłady „Szary Wilk- ” <a href="http://vk.com/volkpravilo" rel="nofollow ugc">http://vk.com/volkpravilo</a> Konstruujcie – naciągajcie się. Po pierwszym stadium treningu następują ” odloty” duchowe. Prawidło usuwa wszystkie schorzenia – nałogi. Dawniej w każdym gospodarstwie cos takiego stało. Sredniowieczni zachodni kronikarze opisywali, że Słowianie są tak brutalnym narodem, że wszędzie mają narzędzia do torturowania obcych przybyszów. Jedna z odmian prawidła to naciaganie kregosłupa na kole – stąd zapewne pradawne bzdury o „łamaniu kołem”. Hasło do szukania innych filmów tego typu „правило” „древнеславянский тренажер”</p>
<p><a href="http://solium.ru/forum/showthread.php?t=4911" rel="nofollow ugc">http://solium.ru/forum/showthread.php?t=4911</a></p>
<p>…http://solium.ru/forum/showthread.php?t=4911 jest wiele innych linków . ważne by wytrzymało określone siły. Mówią ludzie, że diabeł w szczegółach tkwi- kąty naciagania muszą byc nieco zmienne – dla każdej osoby inne. Ponadto dużo zależy od dobrych mankietów- ale ogólnie sądzę, że żadna filozofia. Nawet 4 solidne kołki wkopać na podwórku.</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: Mezamir		</title>
		<link>https://bialczynski.pl/2015/05/26/29-30-31-maja-2015-spotkanie-nad-jeziorem-gluszynskim-stefanowo-zapraszamy-razem-z-ku-jawia-2/#comment-20728</link>

		<dc:creator><![CDATA[Mezamir]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 27 May 2015 09:02:49 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://bialczynski.pl/?p=49435#comment-20728</guid>

					<description><![CDATA[Na granicy zmysłów
Autor: Przemek Kossakowski

Zakopywano go w grobie, obkładano wnętrznościami barana, podcinano mu język, wmawiano choroby i nieślubne dzieci. Rzucano na niego klątwy i odprawiano egzorcyzmy nad jego autem.

Kossakowski dotarł do granicy zmysłów. Teraz zabiera nas w podróż w głąb swojego ciała i umysłu poddawanych szaleństwu znachorów z Ukrainy, Rosji, Bałkanów i Polski. Tego nie mogła uchwycić telewizyjna kamera.

To książka, która uświadamia, jak mało wiemy o świecie.


Moja &quot;przygoda&quot; z Przemkiem Kossakowskim zaczęła się od oglądania Jego programu w tv, wciągnęło mnie do tego stopnia, że jak tylko wydano książkę to zaraz musiałam ją mieć, i oczywiście nie zawiodłam się. Książka napisana jest z dużą dawką humoru, ludzie są ciekawi tego co nieznane i wielu z nas zapewne nie odważyłoby się zagłębić tak daleko w niektórych tematach by doświadczyć tajemnic na własnej skórze. Dla mnie do takich poczynań potrzeba dużo odwagi, dlatego Panie Przemku chylę czoła... świetna robota :)

_________________________________

Ludzi od zarania dziejów fascynuje to, co tajemnicze, nieznane i kulturowo odrębne od codzienności. Wszelkiej maści magia, zabobony i czary sprzedają się nad wyraz dobrze, potwierdzając to, co każdy wie – człowiek, bez względu na własne wierzenia (lub ich brak), fascynuje się mistycyzmem. Po lekturze „Na granicy zmysłów” z całą stanowczością można powiedzieć, że są tacy, którzy potrafią na tym zarobić.

Bynajmniej nie myślę tu tylko o autorze książki, ale także, a może nawet przede wszystkim, bohaterach jego opowieści. To, co przeczytacie, jest bowiem rozwinięciem lub uzupełnieniem cyklu programów prezentowanych przez jedną ze stacji telewizyjnych. Pokrótce – Przemek Kossakowski przemierza rejony kraju i zagranicy, gdzie w dalszym ciągu żywe są wierzenia w niekonwencjonalne metody przywracania zdrowia. Z grubsza polegają one na zdejmowaniu uroków, klątw lub czarów w taki sposób, by „klient” wiódł bezpieczne i szczęśliwe życie. Dzieje się to za pomocą wszelkiej maści praktyk, o jakich tylko można sobie zamarzyć. Hipnoza, bańki, zakopywanie żywcem, obkładanie wnętrznościami zwierząt, rytuały wszelkiej maści – spektrum metod na polepszenie żywota jest naprawdę nieograniczone, można by rzec, że co „lekarz”, to obyczaj. Częstokroć wiążą się one dość bezpośrednio z rejonem, w jakim przyszło adeptowi magii (ale nie tylko) egzystować. I, co tu kryć, miejscowym folklorem. Autor zazwyczaj staje się wspomnianym „klientem” (nie mylić z pacjentem), a przy okazji odbiorcą tychże zabiegów. Warto podkreślić jedno – jeszcze żyje.

I tu dochodzimy do sedna. „Na granicy zmysłów” w zamierzeniu Kossakowskiego miała być książką o charakterze reportażu. Pisana w pierwszej osobie prezentuje jego przygody wzbogacone o komentarz własnych odczuć względem spotykanych osób, ale też samego siebie. Niestety mało tu reportażu, a zbyt dużo auto odczuć. Przemek Kossakowski bowiem bardziej skupia się na sobie niźli na swoich rozmówcach. O ile w programie telewizyjnym, gdzie gra pierwsze skrzypce, to uchodzi, o tyle w książce jest dość przytłaczające. Nie oznacza to bynajmniej nudy – na nią czytelnik narzekać nie będzie. Oznacza jednak co innego – pewnego rodzaju chaos, potęgowany licznymi dygresjami z reguły natury osobistej, jakby autor do końca nie wiedział, czy pisze swoją biografię, czy kusi się na reportaż. W efekcie nie jest to ani jedno, ani drugie – otrzymujemy bowiem skąpe i wyrywkowe informacje zarówno o autorze (niezbyt to biograficzne), jak i o tym, co go otacza, co wpływa na takie, a nie inne zachowania jego rozmówców (za mało na reportaż). Czym więc jest ta książka? Interesującym wstępem do obu tych nurtów literackich, bowiem zarówno sam pisarz, jak i jego historia, mają potencjał i to nie byle jaki. Miejmy nadzieję, że Kossakowski go nie zmarnuje.

Uwagę zwraca także styl Kossakowskiego – to typowy naturszczyk, mówiący językiem potocznym, niestroniący od wulgaryzmów (ale bez przesady), ważący swój sceptycyzm, ale i ukazujący zaciekawienie tematem, którym się zajmuje. Pisze dowcipnie i ciekawie, a zarazem zmusza do refleksji. Czyta się to naprawdę przyjemnie, choć momentami męcząco (te dygresje). Sposób pisania pełen uczuć jest niezwykle interesujący, pod warunkiem odpowiedniego wyważenia – a tego, jak wspomniałem niekiedy brak. Duży plus za próbę.

W obliczu tematycznych zasobów, jakimi po swej przygodzie z mistycyzmem dysponuje Kossakowski, można oczekiwać, że napisze coś jeszcze, coś czemu bliżej będzie do reportażu. I, przyznam się uczciwie – czekam na to – słowo pisane w tym wypadku jest bowiem jest lepsze od tego, co można zobaczyć na ekranie. (Na potrzeby recenzji obejrzałem kilka odcinków. Bez wzruszenia jakiegoś szczególnego).

Bartek `barneej` Szpojd

http://lubimyczytac.pl/ksiazka/234463/na-granicy-zmyslow]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Na granicy zmysłów<br />
Autor: Przemek Kossakowski</p>
<p>Zakopywano go w grobie, obkładano wnętrznościami barana, podcinano mu język, wmawiano choroby i nieślubne dzieci. Rzucano na niego klątwy i odprawiano egzorcyzmy nad jego autem.</p>
<p>Kossakowski dotarł do granicy zmysłów. Teraz zabiera nas w podróż w głąb swojego ciała i umysłu poddawanych szaleństwu znachorów z Ukrainy, Rosji, Bałkanów i Polski. Tego nie mogła uchwycić telewizyjna kamera.</p>
<p>To książka, która uświadamia, jak mało wiemy o świecie.</p>
<p>Moja &#8222;przygoda&#8221; z Przemkiem Kossakowskim zaczęła się od oglądania Jego programu w tv, wciągnęło mnie do tego stopnia, że jak tylko wydano książkę to zaraz musiałam ją mieć, i oczywiście nie zawiodłam się. Książka napisana jest z dużą dawką humoru, ludzie są ciekawi tego co nieznane i wielu z nas zapewne nie odważyłoby się zagłębić tak daleko w niektórych tematach by doświadczyć tajemnic na własnej skórze. Dla mnie do takich poczynań potrzeba dużo odwagi, dlatego Panie Przemku chylę czoła&#8230; świetna robota 🙂</p>
<p>_________________________________</p>
<p>Ludzi od zarania dziejów fascynuje to, co tajemnicze, nieznane i kulturowo odrębne od codzienności. Wszelkiej maści magia, zabobony i czary sprzedają się nad wyraz dobrze, potwierdzając to, co każdy wie – człowiek, bez względu na własne wierzenia (lub ich brak), fascynuje się mistycyzmem. Po lekturze „Na granicy zmysłów” z całą stanowczością można powiedzieć, że są tacy, którzy potrafią na tym zarobić.</p>
<p>Bynajmniej nie myślę tu tylko o autorze książki, ale także, a może nawet przede wszystkim, bohaterach jego opowieści. To, co przeczytacie, jest bowiem rozwinięciem lub uzupełnieniem cyklu programów prezentowanych przez jedną ze stacji telewizyjnych. Pokrótce – Przemek Kossakowski przemierza rejony kraju i zagranicy, gdzie w dalszym ciągu żywe są wierzenia w niekonwencjonalne metody przywracania zdrowia. Z grubsza polegają one na zdejmowaniu uroków, klątw lub czarów w taki sposób, by „klient” wiódł bezpieczne i szczęśliwe życie. Dzieje się to za pomocą wszelkiej maści praktyk, o jakich tylko można sobie zamarzyć. Hipnoza, bańki, zakopywanie żywcem, obkładanie wnętrznościami zwierząt, rytuały wszelkiej maści – spektrum metod na polepszenie żywota jest naprawdę nieograniczone, można by rzec, że co „lekarz”, to obyczaj. Częstokroć wiążą się one dość bezpośrednio z rejonem, w jakim przyszło adeptowi magii (ale nie tylko) egzystować. I, co tu kryć, miejscowym folklorem. Autor zazwyczaj staje się wspomnianym „klientem” (nie mylić z pacjentem), a przy okazji odbiorcą tychże zabiegów. Warto podkreślić jedno – jeszcze żyje.</p>
<p>I tu dochodzimy do sedna. „Na granicy zmysłów” w zamierzeniu Kossakowskiego miała być książką o charakterze reportażu. Pisana w pierwszej osobie prezentuje jego przygody wzbogacone o komentarz własnych odczuć względem spotykanych osób, ale też samego siebie. Niestety mało tu reportażu, a zbyt dużo auto odczuć. Przemek Kossakowski bowiem bardziej skupia się na sobie niźli na swoich rozmówcach. O ile w programie telewizyjnym, gdzie gra pierwsze skrzypce, to uchodzi, o tyle w książce jest dość przytłaczające. Nie oznacza to bynajmniej nudy – na nią czytelnik narzekać nie będzie. Oznacza jednak co innego – pewnego rodzaju chaos, potęgowany licznymi dygresjami z reguły natury osobistej, jakby autor do końca nie wiedział, czy pisze swoją biografię, czy kusi się na reportaż. W efekcie nie jest to ani jedno, ani drugie – otrzymujemy bowiem skąpe i wyrywkowe informacje zarówno o autorze (niezbyt to biograficzne), jak i o tym, co go otacza, co wpływa na takie, a nie inne zachowania jego rozmówców (za mało na reportaż). Czym więc jest ta książka? Interesującym wstępem do obu tych nurtów literackich, bowiem zarówno sam pisarz, jak i jego historia, mają potencjał i to nie byle jaki. Miejmy nadzieję, że Kossakowski go nie zmarnuje.</p>
<p>Uwagę zwraca także styl Kossakowskiego – to typowy naturszczyk, mówiący językiem potocznym, niestroniący od wulgaryzmów (ale bez przesady), ważący swój sceptycyzm, ale i ukazujący zaciekawienie tematem, którym się zajmuje. Pisze dowcipnie i ciekawie, a zarazem zmusza do refleksji. Czyta się to naprawdę przyjemnie, choć momentami męcząco (te dygresje). Sposób pisania pełen uczuć jest niezwykle interesujący, pod warunkiem odpowiedniego wyważenia – a tego, jak wspomniałem niekiedy brak. Duży plus za próbę.</p>
<p>W obliczu tematycznych zasobów, jakimi po swej przygodzie z mistycyzmem dysponuje Kossakowski, można oczekiwać, że napisze coś jeszcze, coś czemu bliżej będzie do reportażu. I, przyznam się uczciwie – czekam na to – słowo pisane w tym wypadku jest bowiem jest lepsze od tego, co można zobaczyć na ekranie. (Na potrzeby recenzji obejrzałem kilka odcinków. Bez wzruszenia jakiegoś szczególnego).</p>
<p>Bartek `barneej` Szpojd</p>
<p><a href="http://lubimyczytac.pl/ksiazka/234463/na-granicy-zmyslow" rel="nofollow ugc">http://lubimyczytac.pl/ksiazka/234463/na-granicy-zmyslow</a></p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: Dragomira		</title>
		<link>https://bialczynski.pl/2015/05/26/29-30-31-maja-2015-spotkanie-nad-jeziorem-gluszynskim-stefanowo-zapraszamy-razem-z-ku-jawia-2/#comment-20727</link>

		<dc:creator><![CDATA[Dragomira]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 26 May 2015 19:11:25 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://bialczynski.pl/?p=49435#comment-20727</guid>

					<description><![CDATA[https://www.youtube.com/watch?v=Br6Dd_qdwoE]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="https://www.youtube.com/watch?v=Br6Dd_qdwoE" rel="nofollow ugc">https://www.youtube.com/watch?v=Br6Dd_qdwoE</a></p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: Dragomira		</title>
		<link>https://bialczynski.pl/2015/05/26/29-30-31-maja-2015-spotkanie-nad-jeziorem-gluszynskim-stefanowo-zapraszamy-razem-z-ku-jawia-2/#comment-20726</link>

		<dc:creator><![CDATA[Dragomira]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 26 May 2015 19:09:42 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://bialczynski.pl/?p=49435#comment-20726</guid>

					<description><![CDATA[WYNIKA STĄD, ŻE CAŁOŚĆ / CHAOS NIE BYŁA NICOŚCIĄ I ZIEWNĘŁA SAMĄ SOBĄ I DO WNĘTRZA SWOJEGO „CIAŁA”, POTEM SAMĄ SIEBIE ZIONĘŁA ZNÓW W SIEBIE, W JEJ „CIAŁO”, NO BO NIC INNEGO PRZECIEŻ WTEDY NIE ISTNIAŁO, JAK I NADAL ISTNIEJE TYLKO JEDNO I TO SAMO, CZYLI PIERWSZA, PIERWOTNA, MATERIA – „PRIMORDIAL MATTER”, A MY I WSZYSTKO CO NAS OTACZA, JESTEŚMY TYLKO JEJ NIEROZERWALNYMI CZĘŚCIAMI!!!

https://skribh.wordpress.com/2015/05/24/100-chaos-khaos-ktos-cos-czas-calosc-cialo-czelusc-szeol-czyli-dlaczego-nikt-poza-slowianami-nie-wymawial-i-nie-wymawia-dzwieku-zapisywanego-jako-c-02/]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>WYNIKA STĄD, ŻE CAŁOŚĆ / CHAOS NIE BYŁA NICOŚCIĄ I ZIEWNĘŁA SAMĄ SOBĄ I DO WNĘTRZA SWOJEGO „CIAŁA”, POTEM SAMĄ SIEBIE ZIONĘŁA ZNÓW W SIEBIE, W JEJ „CIAŁO”, NO BO NIC INNEGO PRZECIEŻ WTEDY NIE ISTNIAŁO, JAK I NADAL ISTNIEJE TYLKO JEDNO I TO SAMO, CZYLI PIERWSZA, PIERWOTNA, MATERIA – „PRIMORDIAL MATTER”, A MY I WSZYSTKO CO NAS OTACZA, JESTEŚMY TYLKO JEJ NIEROZERWALNYMI CZĘŚCIAMI!!!</p>
<p><a href="https://skribh.wordpress.com/2015/05/24/100-chaos-khaos-ktos-cos-czas-calosc-cialo-czelusc-szeol-czyli-dlaczego-nikt-poza-slowianami-nie-wymawial-i-nie-wymawia-dzwieku-zapisywanego-jako-c-02/" rel="nofollow ugc">https://skribh.wordpress.com/2015/05/24/100-chaos-khaos-ktos-cos-czas-calosc-cialo-czelusc-szeol-czyli-dlaczego-nikt-poza-slowianami-nie-wymawial-i-nie-wymawia-dzwieku-zapisywanego-jako-c-02/</a></p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: Mezamir		</title>
		<link>https://bialczynski.pl/2015/05/26/29-30-31-maja-2015-spotkanie-nad-jeziorem-gluszynskim-stefanowo-zapraszamy-razem-z-ku-jawia-2/#comment-20725</link>

		<dc:creator><![CDATA[Mezamir]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 26 May 2015 17:18:53 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://bialczynski.pl/?p=49435#comment-20725</guid>

					<description><![CDATA[http://kwejk.pl/przegladaj/2340487/0/kiedy-czlowiek-przegrywa-z-natura.html

Pięknie to wygląda]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://kwejk.pl/przegladaj/2340487/0/kiedy-czlowiek-przegrywa-z-natura.html" rel="nofollow ugc">http://kwejk.pl/przegladaj/2340487/0/kiedy-czlowiek-przegrywa-z-natura.html</a></p>
<p>Pięknie to wygląda</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
	</channel>
</rss>
