<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	
	>
<channel>
	<title>
	Komentarze do: Maciej Miechowita (1457 &#8211; 1523) &#8211; Strażnik Wiary Słowian, astrolog, alchemik, mag, medyk	</title>
	<atom:link href="https://bialczynski.pl/2014/08/26/maciej-miechowita-1457-1523-straznik-wiary-slowian-astrolog-alchemik-mag-medyk/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://bialczynski.pl/2014/08/26/maciej-miechowita-1457-1523-straznik-wiary-slowian-astrolog-alchemik-mag-medyk/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=maciej-miechowita-1457-1523-straznik-wiary-slowian-astrolog-alchemik-mag-medyk</link>
	<description>oficjalna strona Czesława Białczyńskiego</description>
	<lastBuildDate>Fri, 17 Nov 2017 16:24:58 +0000</lastBuildDate>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=6.7.4</generator>
	<item>
		<title>
		Autor: Mezamir		</title>
		<link>https://bialczynski.pl/2014/08/26/maciej-miechowita-1457-1523-straznik-wiary-slowian-astrolog-alchemik-mag-medyk/#comment-18523</link>

		<dc:creator><![CDATA[Mezamir]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 27 Aug 2014 18:53:05 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://bialczynski.pl/?p=43015#comment-18523</guid>

					<description><![CDATA[Temat otagowany jako Wiara Słowian,więc to co napisze chyba nie będzie nie na temat
a będzie o tym jak wiara w religie egzotyczne,wyniszcza od środka Słowian
Doskonały przykład tego co się dzieje z ludźmi wrażliwymi po zetknięciu z tą ideologią.


„Jestem na granicy szaleństwa. Od przedszkola do matury chodziłam na lekcje religii (teraz mam 20 lat) i nigdy nie potrafiłam uwierzyć w to, co się na religii mówiło, nawet w przedszkolu (jak to dziecko, gdzieś tam w środku czułam, że coś się tu nie zgadza), chociaż jednocześnie bałam się straszliwego Boga, że ukarze mnie piekłem za to, że nie umiem w niego wierzyć, że nie lubię chodzić do kościoła i się modlić. Z wiekiem było coraz gorzej, coraz więcej pytań i wątpliwości, na które nikt mi nie chciał odpowiedzieć, a jeśli już, to tylko odpowiedzi księży, rodziców i katechetek w stylu „Tak jest i koniec. Nie zastanawiaj się. Moja babcia całe życie Biblii nie czytała, a do kościoła chodziła i się nie zastanawiała. Po co ci czytać te książki, zawracasz sobie tym głowę.” Jedna katechetka powiedziała mi, że mogę być opętana. Powiedziałam, że nie, bo nie wrzeszczę, gdy dotykam krucyfiksu i wody święconej, a ona mi na to „tak się dzieje, gdy ktoś jest już totalnie opętany.”
W wieku 9 lat, zaraz po komunii, przeczytałam Biblię, którą mi wtedy podarowano. Jako dziecko wszystkie książki pochłaniałam, więc zaciekawiło mnie, co tam jest napisane. Była to wstrząsająca lektura, już od opowieści o pierwszych ludziach, Bóg wydał mi się straszliwy, później w V klasie podstawówki brałam udział w konkursie bibilijnym, Nowy Testament i Chrystus nie był lepszy, też robił i mówił rzeczy ciężkie do zrozumienia.
Rozpłakałam się przed swoją pierwszą spowiedzią, bałam się mówić księdzu o swoich grzechach, ledwo to wszystko przeszło mi przez gardło. Mój ojciec to zauważył, powiedziałam mu „Nie, nie powiem, nie umiem!” On na to tylko „Nie martw się, Pan Bóg wszystko słyszy.” i było po dyskusji, co mnie przeraziło jeszcze bardziej, że Wszechmocny będzie słyszał o moich występkach i nie będzie z tego zadowolony.
Zostałam wyklęta w rodzinie, musiałam opuścić dom, bo przestałam chodzić w wieku 19 lat do kościoła. Rodzice powiedzieli, że będę chodzić do kościoła, dopóki z nimi mieszkam, więc opuściłam dom i zamieszkałam u dziadków, którzy, o dziwo, akceptują i rozumieją moją decyzję, są „postępowymi” dziadkami, moi rodzice są tysiąc razy bardziej konserwatywni od nich, nienawidzą dziadków, że się „starcy zrobili nowocześni, pokolenie hipisów i się im w głowach poprzewracało.”
Nie interesują mnie inne religie ani inne odłamy chrześcijaństwa, wszystko jest dla mnie niezrozumiałe. Jednak wychowano mnie w tradycji katolickiej. Boję się zwłaszcza ultrakonserwatywnego, ortodoksyjnego katolicyzmu i protestantyzmu, ich nienawiści i lęku przed współczesnością. Nie uważam, że wszystko, co współczesne jest złe, widzę wiele pozytywów, i też lękam się, że spotka mnie za to twierdzenie straszliwa kara.
Z jednej strony źle mówię o Kościele, religii, Bogu, ale z drugiej strasznie się Go boję, że ma władzę nad światem, niebem i piekłem, boje się, że pewnego dnia skaże mnie na wieczne potępienie za moje postępowanie, za moje pragnienia, życzenia, za moje pragnienie niezależności, chęć dobrej zabawy, spełnienia marzeń, chęć zainteresowania płcią przeciwną.
Nie sądzę, żebym była opętana, mogę wejść do kościoła, dotknąć wody święconej, ale ogarnia mnie taki strach, gdy tam wchodzę, mam tak samo, gdy patrzę na księży, mogę z nimi rozmawiać, ale mam wrażenie, jakby „prześwietlali” mnie na wylot, byli „urzędnikami” Boga, którzy mają napominać grzeszników, jeżeli grzesznik ich nie posłucha, to pójdzie do piekła.
Czasem zapominam, a potem w nocy dręczą mnie te myśli, że szykuje na mnie karę, patrzy na mnie z odrazą i wymyśla dotkliwą i wieczną mękę. Proszę o poważne odpowiedzi, to nie jest żart ani prowokacja. Ciężko mi to wszystko opisać, ale napisałam, wyraziłam się najlepiej, jak umiem”.

Anubis


Znalezione na forum psychologicznym w dziale fobie i nerwice.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Temat otagowany jako Wiara Słowian,więc to co napisze chyba nie będzie nie na temat<br />
a będzie o tym jak wiara w religie egzotyczne,wyniszcza od środka Słowian<br />
Doskonały przykład tego co się dzieje z ludźmi wrażliwymi po zetknięciu z tą ideologią.</p>
<p>„Jestem na granicy szaleństwa. Od przedszkola do matury chodziłam na lekcje religii (teraz mam 20 lat) i nigdy nie potrafiłam uwierzyć w to, co się na religii mówiło, nawet w przedszkolu (jak to dziecko, gdzieś tam w środku czułam, że coś się tu nie zgadza), chociaż jednocześnie bałam się straszliwego Boga, że ukarze mnie piekłem za to, że nie umiem w niego wierzyć, że nie lubię chodzić do kościoła i się modlić. Z wiekiem było coraz gorzej, coraz więcej pytań i wątpliwości, na które nikt mi nie chciał odpowiedzieć, a jeśli już, to tylko odpowiedzi księży, rodziców i katechetek w stylu „Tak jest i koniec. Nie zastanawiaj się. Moja babcia całe życie Biblii nie czytała, a do kościoła chodziła i się nie zastanawiała. Po co ci czytać te książki, zawracasz sobie tym głowę.” Jedna katechetka powiedziała mi, że mogę być opętana. Powiedziałam, że nie, bo nie wrzeszczę, gdy dotykam krucyfiksu i wody święconej, a ona mi na to „tak się dzieje, gdy ktoś jest już totalnie opętany.”<br />
W wieku 9 lat, zaraz po komunii, przeczytałam Biblię, którą mi wtedy podarowano. Jako dziecko wszystkie książki pochłaniałam, więc zaciekawiło mnie, co tam jest napisane. Była to wstrząsająca lektura, już od opowieści o pierwszych ludziach, Bóg wydał mi się straszliwy, później w V klasie podstawówki brałam udział w konkursie bibilijnym, Nowy Testament i Chrystus nie był lepszy, też robił i mówił rzeczy ciężkie do zrozumienia.<br />
Rozpłakałam się przed swoją pierwszą spowiedzią, bałam się mówić księdzu o swoich grzechach, ledwo to wszystko przeszło mi przez gardło. Mój ojciec to zauważył, powiedziałam mu „Nie, nie powiem, nie umiem!” On na to tylko „Nie martw się, Pan Bóg wszystko słyszy.” i było po dyskusji, co mnie przeraziło jeszcze bardziej, że Wszechmocny będzie słyszał o moich występkach i nie będzie z tego zadowolony.<br />
Zostałam wyklęta w rodzinie, musiałam opuścić dom, bo przestałam chodzić w wieku 19 lat do kościoła. Rodzice powiedzieli, że będę chodzić do kościoła, dopóki z nimi mieszkam, więc opuściłam dom i zamieszkałam u dziadków, którzy, o dziwo, akceptują i rozumieją moją decyzję, są „postępowymi” dziadkami, moi rodzice są tysiąc razy bardziej konserwatywni od nich, nienawidzą dziadków, że się „starcy zrobili nowocześni, pokolenie hipisów i się im w głowach poprzewracało.”<br />
Nie interesują mnie inne religie ani inne odłamy chrześcijaństwa, wszystko jest dla mnie niezrozumiałe. Jednak wychowano mnie w tradycji katolickiej. Boję się zwłaszcza ultrakonserwatywnego, ortodoksyjnego katolicyzmu i protestantyzmu, ich nienawiści i lęku przed współczesnością. Nie uważam, że wszystko, co współczesne jest złe, widzę wiele pozytywów, i też lękam się, że spotka mnie za to twierdzenie straszliwa kara.<br />
Z jednej strony źle mówię o Kościele, religii, Bogu, ale z drugiej strasznie się Go boję, że ma władzę nad światem, niebem i piekłem, boje się, że pewnego dnia skaże mnie na wieczne potępienie za moje postępowanie, za moje pragnienia, życzenia, za moje pragnienie niezależności, chęć dobrej zabawy, spełnienia marzeń, chęć zainteresowania płcią przeciwną.<br />
Nie sądzę, żebym była opętana, mogę wejść do kościoła, dotknąć wody święconej, ale ogarnia mnie taki strach, gdy tam wchodzę, mam tak samo, gdy patrzę na księży, mogę z nimi rozmawiać, ale mam wrażenie, jakby „prześwietlali” mnie na wylot, byli „urzędnikami” Boga, którzy mają napominać grzeszników, jeżeli grzesznik ich nie posłucha, to pójdzie do piekła.<br />
Czasem zapominam, a potem w nocy dręczą mnie te myśli, że szykuje na mnie karę, patrzy na mnie z odrazą i wymyśla dotkliwą i wieczną mękę. Proszę o poważne odpowiedzi, to nie jest żart ani prowokacja. Ciężko mi to wszystko opisać, ale napisałam, wyraziłam się najlepiej, jak umiem”.</p>
<p>Anubis</p>
<p>Znalezione na forum psychologicznym w dziale fobie i nerwice.</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
	</channel>
</rss>
