<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	
	>
<channel>
	<title>
	Komentarze do: Rafał Kopko Orlicki &#8211; O prasłowiańskim pochodzeniu słowa &#034;wino&#034;.	</title>
	<atom:link href="https://bialczynski.pl/2013/11/12/rafal-kopko-orlicki-o-praslowianskim-pochodzeniu-slowa-wino/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://bialczynski.pl/2013/11/12/rafal-kopko-orlicki-o-praslowianskim-pochodzeniu-slowa-wino/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=rafal-kopko-orlicki-o-praslowianskim-pochodzeniu-slowa-wino</link>
	<description>oficjalna strona Czesława Białczyńskiego</description>
	<lastBuildDate>Tue, 24 Oct 2017 06:44:57 +0000</lastBuildDate>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=6.7.4</generator>
	<item>
		<title>
		Autor: bialczynski		</title>
		<link>https://bialczynski.pl/2013/11/12/rafal-kopko-orlicki-o-praslowianskim-pochodzeniu-slowa-wino/#comment-11569</link>

		<dc:creator><![CDATA[bialczynski]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 14 Jan 2014 07:23:29 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://bialczynski.pl/?p=37043#comment-11569</guid>

					<description><![CDATA[W odpowiedzi do &lt;a href=&quot;https://bialczynski.pl/2013/11/12/rafal-kopko-orlicki-o-praslowianskim-pochodzeniu-slowa-wino/#comment-11567&quot;&gt;ORLICKI&lt;/a&gt;.

Niech pan poczyta o Górach Panów (Uralu, Góralu) i Panach, o ich wygnaniu z Góry Kary (Cz-aRA) i o Czarnopanach-Haropanach (Har-Wątach, B-Harach, Wharach) jak się rozeszli po Ziemi i co z nich powstały za ludy-plemiona (Warchonici, Warkhanie, Warsze) i prześledzi ich pan-owanie do współczesności. Polecam tę wiedzę z Księgi Ruty wszystkim, ciekawym pochodzenia słowa PAN.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W odpowiedzi do <a href="https://bialczynski.pl/2013/11/12/rafal-kopko-orlicki-o-praslowianskim-pochodzeniu-slowa-wino/#comment-11567">ORLICKI</a>.</p>
<p>Niech pan poczyta o Górach Panów (Uralu, Góralu) i Panach, o ich wygnaniu z Góry Kary (Cz-aRA) i o Czarnopanach-Haropanach (Har-Wątach, B-Harach, Wharach) jak się rozeszli po Ziemi i co z nich powstały za ludy-plemiona (Warchonici, Warkhanie, Warsze) i prześledzi ich pan-owanie do współczesności. Polecam tę wiedzę z Księgi Ruty wszystkim, ciekawym pochodzenia słowa PAN.</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: ORLICKI		</title>
		<link>https://bialczynski.pl/2013/11/12/rafal-kopko-orlicki-o-praslowianskim-pochodzeniu-slowa-wino/#comment-11568</link>

		<dc:creator><![CDATA[ORLICKI]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 13 Jan 2014 23:52:28 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://bialczynski.pl/?p=37043#comment-11568</guid>

					<description><![CDATA[Zapomniałem dodać, że istnieje gatunek węża pustynnego, bardzo jadowitego i osiągającego sporawe długości, niezwykle wojowniczego, agresywnego, który posiada tyle jadu że może kąsać wielokrotnie, który występuje w Azji. Chińczycy nazywają go; &#039; wielki - władca/szef &#039;. Po chińsku &#039;Taj-pan&#039;! Rdzeń &#039;taj(ti-aj; to wielki) - znaczy &#039;wielki&#039;, jak w słowie; &#039;taj-ga(j). Natomiast rdzeń &#039;pan&#039; to oczywiście nasz &#039;pan&#039; czyli &#039;rzadzący, panujący&#039;.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Zapomniałem dodać, że istnieje gatunek węża pustynnego, bardzo jadowitego i osiągającego sporawe długości, niezwykle wojowniczego, agresywnego, który posiada tyle jadu że może kąsać wielokrotnie, który występuje w Azji. Chińczycy nazywają go; &#8217; wielki &#8211; władca/szef &#8217;. Po chińsku 'Taj-pan&#8217;! Rdzeń 'taj(ti-aj; to wielki) &#8211; znaczy 'wielki&#8217;, jak w słowie; 'taj-ga(j). Natomiast rdzeń 'pan&#8217; to oczywiście nasz 'pan&#8217; czyli 'rzadzący, panujący&#8217;.</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: ORLICKI		</title>
		<link>https://bialczynski.pl/2013/11/12/rafal-kopko-orlicki-o-praslowianskim-pochodzeniu-slowa-wino/#comment-11567</link>

		<dc:creator><![CDATA[ORLICKI]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 13 Jan 2014 23:39:02 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://bialczynski.pl/?p=37043#comment-11567</guid>

					<description><![CDATA[Skoro tak sobie Panujemy, Panie Czesławie - to wyjaśnijmy czymże było to słowo ‘Pan’, moim zdaniem i według Wikipedi??
Ten starożytny wyraz o silnych korzeniach prasłowiańskich, przeniesiony do Persji, dla Wipideii w takim charakterze nie istnieje. Spójrzmy, jakie wymienia znaczenia dla tegoż słowa.

„Nazwa tego hasła odnosi się do więcej niż jednego pojęcia.
•	Pan (Kyrios) – tytuł Jezusa Chrystusa
•	Pan – księżyc Saturna
•	Pan – planetoida o numerze katalogowym 4450
•	Pan – w mitologii greckiej bóg pasterzy, rogaty i koźlonogi
•	Pan – systematyczna łacińska nazwa rodzaju szympans z rodziny człowiekowatych
•	Pan – czytnik grup dyskusyjnych
•	Pan – gra karciana
•	Pan – starożytne chińskie naczynie rytualne
•	Pan – kot, postać z Akt Harry’ego Dresdena Jima Butchera
•	Pan – postać z filmu animowanego Dragon Ball
•	PAN – guzkowe zapalenie tętnic
•	PAN – Polska Akademia Nauk
•	PAN – Partia Akcji Narodowej, strona ujednoznaczniająca
•	PAN – poliakrylonitryl
•	PAN – azotan nadtlenku acetylu „
A przecież, już w Sumeryjko-akadyjskich tekstach, w tym na słynnych cylindrach miedzianych, morfem ‘An’ to mężczyzna, władca, czasami bóstwo. Tako tedy, nasz Pan to w istocie ‘pa-an’. Morfem ‘pa’ ma zbliżone praznaczenie do ‘po’. Pierwszy znaczył ‘nad’ bądź ‘ma’ jak w słowie ‘wyspa’, od prardzeni ‘wyst/wist-pa’ czyli ‘wystaje/występ-ma’. Czy w słowie ‘pal’ od ‘pa-al’ czyli ‘ma-wysokie’. Stąd słowo morfemiczne ‘pa’, oznacza kontekstowo ‘ma’ lub ‘nad’. Gdy dodamy do niego ‘an’, czyli określenie mężczyzny bądź człowieka, to uzyskać możemy jedynie sensualne znaczenie ‘ma-on’. Stąd rosyjska ‘ana’ (ona), czyli własność mężczyzny, przynależna do ‘an-a’. Nikt nie może być nad ‘an’ poza Bogiem, stąd ‘pan’ to mężczyzna większego rodu, taki, który coś znaczy, posiada jakąś własność liczącą się w plemieniu. Dlatego, dzisiejsze słowo ‘panować’ to po prostu posiadać, rządzić. To jest powód, dla którego dawni chłopi nienazywani byli panami, a jedynie ich posiadacze. Był to niewątpliwie tytuł oznaczający status kastowy, majątkowy, plemienny. Dopiero w późniejszych wiekach, ‘pan’ stał się zwrotem grzecznościowym. Gdzieś już pisałem, że ten tytuł zachował się jedynie w Polsce w użyciu powszechnym, co znaczy, że mogliśmy przez jakiś okres być potężną strukturą plemienną (Lechici?), dominującą daleko na słowianszyznę i Arjów kaukaskich. Bo Tam wszędzie, jest on odnotowany. Został po nim ślad w słowie ‘żupan”. ‘Żupa’, to posiadłość, obszar, majątek. A żupan, to jak w Serbii, był zarządca nad tym majątkiem, rodzaj urzędnika władcy. Czyli znowu mamy wyraźne odniesienie, że był to ktoś znaczny, władający innymi ludźmi na danym obszarze. Spotkałem się ze słowem Pan, w Chorwacji, użytym w nazwie dobrego piwa. U Greków, ‘Pan’ przybrał formę bóstwa. Musieli być ci Prasłowianie zaiste potężni cywilizacyjnie. Kiedyś nauka przypisywała pochodzenie tego wyrazu ze starej Greki, od słowa ‘potnia’, czyli ‘pani’. Dzisiaj, odniosła skutek nauka słowiańska, która wskazała, że nasza ‘pani’ oraz grecka ‘potnia’ są raczej pochodne (derywatem) od naszego ‘pan’, który wywodzi się z zachodniej słowiańszczyzny (Łużyce, Czechy, Polska), czyli od plemion Laskich! Na co zareagowano w nauce kontruderzeniem, że najprawdopodobniej przynieśli go do nas Awarowie. W myśl zasady, że jak nie można łba uciąć nożem to trzeba mieczem, bo przecież Słowianie nie mogli posiadać własnych, tytularnych odniesień. Nie mieli ani władców ani proto administracji, żadnej organizacji. Moim zdaniem, ‘Pan’, istniał zapewne już bardzo dawno u Słowian, lecz nie oznaczał władcy tylko ‘zamożnego gospodarza’ lub dawnego ‘starszego wsi’. To, że nie odnotowano go do XIVw w piśmiennictwie, nie jest niczym dziwnym, gdyż, gdy zaczęto właśnie w tym okresie pisać liczne księgi po łacinie (a starosłowiańskie popalono), to ów tytuł natychmiast został przypisany osobie Syna Bożego – Jezusowi. Zastrzeżony dla Boga a wkrótce tylko dla szlachty i Boga. Tak był już wówczas, istotny. Nie nastąpiło to przypadkowo! Był on w powszechnym użyciu, ale odnoszony do ‘większych’ zarządców, posiadaczy. Od terminu ‘pan’ a w zasadzie ‘pani’, pochodzi wyraz ‘panikować’, co oznacza mówiąc inaczej; ‘kobiecić się’, czyli ‘popłoch, strach’. Wyraz ‘pan’, bez wątpienia był sensualnie związany poprzez językowo-kulturową emocję, jaką przeniósł do współczesnego języka, z osobą męską. Zauważmy dalej, że w niektórych językach słowo ‘papa’, oznacza ‘ojciec’. Rożni się ono jedną głoską ‘p’, od głoski ‘m’, w wyrazie ‘mama’. Jeśli pod znaczenie takiego układu morfemów przyjmiemy ‘nad’ bądź ‘ma’, to wyjdzie kompletna bzdura, bo jakieś ‘nad-nad’ lub ‘mam-mam’. Podobnie w naszym ‘tata’, też nie mogło chodzić dawniej o ‘ta-ta’. Sens kontekstowy całości morfemów, uzyskamy przywracając zatartą głoskę końcową ‘n’, jako; ‘papan’, czyli ‘pap-an’ ; ‘ojciec-on’. Dlatego tak łatwo przyjęło się etymologiczne ‘pop’ od rzymskiego substytutu ojca, dojrzałego mężczyzny, jako ‘papa’. Słowo takie mogło więc brzmieć pierwotnie, jako ‘papan’. Tak jak Kaukaskie i Perskie, od Arjowe ‘baba’, oznaczające ojca, było zapewne pierwotnym ‘baban’. A nasze ‘tata’, brzmiało zapewne, jako ‘tatan’. Gdzie ‘tat’ mogło znaczyć ‘tego’ lub ‘męski, dojrzały, ojciec’, czyli w całości ‘on-tego/ojciec, męski’ (jest mężczyzny/on dojrzały, męski – porównaj do rosyjskiego i łużyckiego ‘papa’ i angielskiego ‘dad’. Włoski ‘babbo’ świadczy o naleciałości Arjowo-Anatolijskiej przejętej po Etruskach). W mitologii Greckiej, bóg Pan był młodym, ale dojrzałym płciowo, bardzo jurnym bóstwem, które wyraźnie rozsadzał testosteron. Na tyle mocno, że zadawał się ze zwierzętami na boku, z braku kobiet. Może jest w tym pośredni sens owej płciowej, ojcowskiej gotowości i dojrzałości. Wszystkie te wyrazy pochodzą z jednego pnia języka PIE. Jest tu wyróżnik w stosunku do ‘mama’, która pochodzi zapewne od ‘maman’ ; ‘mam-jego(dziecko)’. (Dziwnie podobnie brzmi to słowo do ‘manna’). Kiedy teraz zwrócimy uwagę na wyraz ‘tatar’ oznaczający Mongolskich najeźdźców a dzisiaj naród krymski, to końcówka ‘r’ z tego terminu, przybliża nas do wspólnych, azjatyckich korzeni skąd przybyliśmy. Starożytne, chińskie źródła z ok. IXw wymieniają nazwę Tatarów, jako ‘Dadan’. Czyli ‘dad’ to ktoś doświadczony, a przede wszystkim ‘twardy, ojciec dzieci’, kto przeszedł męską inicjację (stąd nasze synonimy twardości; dziad/ros.dadi, drawy/drew/drzewo, dąb), silny i  dojrzały, ale nie stary. (Może stąd pochodzi słowo j.ros; ‘da’, czyli ‘tak’ bądź nasze ‘dać/daj’). ‘Dad-an’, to nikt inny jak ‘dojrzały, twardy, dający siłę, ojciec - on’. Zaś ‘mam-an’, a dzisiaj ‘mama’, to ‘mająca jego-ana, ona’. Stąd rosyjska ‘mati’ od ‘ma-to’. To kobieta, która ma małego człowieka.  Końcówka ‘n’ zanikła w tych wszystkich odmianach jednego pojęcia, gdzieś w drodze do Europy. Myślę, że pierwotnie mieliśmy właśnie słowo typu ‘dadan’, które następnie przeszło w zmiękczone ‘tatan’, a w końcu ‘tata’. Zaś u Żydów (jidysz, który to odłam języków żydowskich, uznaje się coraz częściej, za pochodzący bardziej od Słowian niż od Niemców. Oni, też widocznie zauważają, kto był wcześniej w Europie) w ‘tate’ pochodzące wyraźnie od Lechitów, w typowym procesie skracania wyrazów. Tataria bądź wielka Tartaria, kraina obejmująca dawniej Syberię i kawał Azji południowej, to byłaby w myśl powyższej etymologii; ‘tart-aria’, czyli ‘(tatowizna) ojcowizna-Ariów’. Niesamowite? Czy możliwe, to niech już odpowie Pan Czesław Białczyński. I tak od słowa ‘Pan’, doszliśmy do częściowo (morfemicznie) pokrewnych i bardzo ważnych dla historii Słowian oraz bliskich sercu wyrazów.
ORLICKI]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Skoro tak sobie Panujemy, Panie Czesławie &#8211; to wyjaśnijmy czymże było to słowo ‘Pan’, moim zdaniem i według Wikipedi??<br />
Ten starożytny wyraz o silnych korzeniach prasłowiańskich, przeniesiony do Persji, dla Wipideii w takim charakterze nie istnieje. Spójrzmy, jakie wymienia znaczenia dla tegoż słowa.</p>
<p>„Nazwa tego hasła odnosi się do więcej niż jednego pojęcia.<br />
•	Pan (Kyrios) – tytuł Jezusa Chrystusa<br />
•	Pan – księżyc Saturna<br />
•	Pan – planetoida o numerze katalogowym 4450<br />
•	Pan – w mitologii greckiej bóg pasterzy, rogaty i koźlonogi<br />
•	Pan – systematyczna łacińska nazwa rodzaju szympans z rodziny człowiekowatych<br />
•	Pan – czytnik grup dyskusyjnych<br />
•	Pan – gra karciana<br />
•	Pan – starożytne chińskie naczynie rytualne<br />
•	Pan – kot, postać z Akt Harry’ego Dresdena Jima Butchera<br />
•	Pan – postać z filmu animowanego Dragon Ball<br />
•	PAN – guzkowe zapalenie tętnic<br />
•	PAN – Polska Akademia Nauk<br />
•	PAN – Partia Akcji Narodowej, strona ujednoznaczniająca<br />
•	PAN – poliakrylonitryl<br />
•	PAN – azotan nadtlenku acetylu „<br />
A przecież, już w Sumeryjko-akadyjskich tekstach, w tym na słynnych cylindrach miedzianych, morfem ‘An’ to mężczyzna, władca, czasami bóstwo. Tako tedy, nasz Pan to w istocie ‘pa-an’. Morfem ‘pa’ ma zbliżone praznaczenie do ‘po’. Pierwszy znaczył ‘nad’ bądź ‘ma’ jak w słowie ‘wyspa’, od prardzeni ‘wyst/wist-pa’ czyli ‘wystaje/występ-ma’. Czy w słowie ‘pal’ od ‘pa-al’ czyli ‘ma-wysokie’. Stąd słowo morfemiczne ‘pa’, oznacza kontekstowo ‘ma’ lub ‘nad’. Gdy dodamy do niego ‘an’, czyli określenie mężczyzny bądź człowieka, to uzyskać możemy jedynie sensualne znaczenie ‘ma-on’. Stąd rosyjska ‘ana’ (ona), czyli własność mężczyzny, przynależna do ‘an-a’. Nikt nie może być nad ‘an’ poza Bogiem, stąd ‘pan’ to mężczyzna większego rodu, taki, który coś znaczy, posiada jakąś własność liczącą się w plemieniu. Dlatego, dzisiejsze słowo ‘panować’ to po prostu posiadać, rządzić. To jest powód, dla którego dawni chłopi nienazywani byli panami, a jedynie ich posiadacze. Był to niewątpliwie tytuł oznaczający status kastowy, majątkowy, plemienny. Dopiero w późniejszych wiekach, ‘pan’ stał się zwrotem grzecznościowym. Gdzieś już pisałem, że ten tytuł zachował się jedynie w Polsce w użyciu powszechnym, co znaczy, że mogliśmy przez jakiś okres być potężną strukturą plemienną (Lechici?), dominującą daleko na słowianszyznę i Arjów kaukaskich. Bo Tam wszędzie, jest on odnotowany. Został po nim ślad w słowie ‘żupan”. ‘Żupa’, to posiadłość, obszar, majątek. A żupan, to jak w Serbii, był zarządca nad tym majątkiem, rodzaj urzędnika władcy. Czyli znowu mamy wyraźne odniesienie, że był to ktoś znaczny, władający innymi ludźmi na danym obszarze. Spotkałem się ze słowem Pan, w Chorwacji, użytym w nazwie dobrego piwa. U Greków, ‘Pan’ przybrał formę bóstwa. Musieli być ci Prasłowianie zaiste potężni cywilizacyjnie. Kiedyś nauka przypisywała pochodzenie tego wyrazu ze starej Greki, od słowa ‘potnia’, czyli ‘pani’. Dzisiaj, odniosła skutek nauka słowiańska, która wskazała, że nasza ‘pani’ oraz grecka ‘potnia’ są raczej pochodne (derywatem) od naszego ‘pan’, który wywodzi się z zachodniej słowiańszczyzny (Łużyce, Czechy, Polska), czyli od plemion Laskich! Na co zareagowano w nauce kontruderzeniem, że najprawdopodobniej przynieśli go do nas Awarowie. W myśl zasady, że jak nie można łba uciąć nożem to trzeba mieczem, bo przecież Słowianie nie mogli posiadać własnych, tytularnych odniesień. Nie mieli ani władców ani proto administracji, żadnej organizacji. Moim zdaniem, ‘Pan’, istniał zapewne już bardzo dawno u Słowian, lecz nie oznaczał władcy tylko ‘zamożnego gospodarza’ lub dawnego ‘starszego wsi’. To, że nie odnotowano go do XIVw w piśmiennictwie, nie jest niczym dziwnym, gdyż, gdy zaczęto właśnie w tym okresie pisać liczne księgi po łacinie (a starosłowiańskie popalono), to ów tytuł natychmiast został przypisany osobie Syna Bożego – Jezusowi. Zastrzeżony dla Boga a wkrótce tylko dla szlachty i Boga. Tak był już wówczas, istotny. Nie nastąpiło to przypadkowo! Był on w powszechnym użyciu, ale odnoszony do ‘większych’ zarządców, posiadaczy. Od terminu ‘pan’ a w zasadzie ‘pani’, pochodzi wyraz ‘panikować’, co oznacza mówiąc inaczej; ‘kobiecić się’, czyli ‘popłoch, strach’. Wyraz ‘pan’, bez wątpienia był sensualnie związany poprzez językowo-kulturową emocję, jaką przeniósł do współczesnego języka, z osobą męską. Zauważmy dalej, że w niektórych językach słowo ‘papa’, oznacza ‘ojciec’. Rożni się ono jedną głoską ‘p’, od głoski ‘m’, w wyrazie ‘mama’. Jeśli pod znaczenie takiego układu morfemów przyjmiemy ‘nad’ bądź ‘ma’, to wyjdzie kompletna bzdura, bo jakieś ‘nad-nad’ lub ‘mam-mam’. Podobnie w naszym ‘tata’, też nie mogło chodzić dawniej o ‘ta-ta’. Sens kontekstowy całości morfemów, uzyskamy przywracając zatartą głoskę końcową ‘n’, jako; ‘papan’, czyli ‘pap-an’ ; ‘ojciec-on’. Dlatego tak łatwo przyjęło się etymologiczne ‘pop’ od rzymskiego substytutu ojca, dojrzałego mężczyzny, jako ‘papa’. Słowo takie mogło więc brzmieć pierwotnie, jako ‘papan’. Tak jak Kaukaskie i Perskie, od Arjowe ‘baba’, oznaczające ojca, było zapewne pierwotnym ‘baban’. A nasze ‘tata’, brzmiało zapewne, jako ‘tatan’. Gdzie ‘tat’ mogło znaczyć ‘tego’ lub ‘męski, dojrzały, ojciec’, czyli w całości ‘on-tego/ojciec, męski’ (jest mężczyzny/on dojrzały, męski – porównaj do rosyjskiego i łużyckiego ‘papa’ i angielskiego ‘dad’. Włoski ‘babbo’ świadczy o naleciałości Arjowo-Anatolijskiej przejętej po Etruskach). W mitologii Greckiej, bóg Pan był młodym, ale dojrzałym płciowo, bardzo jurnym bóstwem, które wyraźnie rozsadzał testosteron. Na tyle mocno, że zadawał się ze zwierzętami na boku, z braku kobiet. Może jest w tym pośredni sens owej płciowej, ojcowskiej gotowości i dojrzałości. Wszystkie te wyrazy pochodzą z jednego pnia języka PIE. Jest tu wyróżnik w stosunku do ‘mama’, która pochodzi zapewne od ‘maman’ ; ‘mam-jego(dziecko)’. (Dziwnie podobnie brzmi to słowo do ‘manna’). Kiedy teraz zwrócimy uwagę na wyraz ‘tatar’ oznaczający Mongolskich najeźdźców a dzisiaj naród krymski, to końcówka ‘r’ z tego terminu, przybliża nas do wspólnych, azjatyckich korzeni skąd przybyliśmy. Starożytne, chińskie źródła z ok. IXw wymieniają nazwę Tatarów, jako ‘Dadan’. Czyli ‘dad’ to ktoś doświadczony, a przede wszystkim ‘twardy, ojciec dzieci’, kto przeszedł męską inicjację (stąd nasze synonimy twardości; dziad/ros.dadi, drawy/drew/drzewo, dąb), silny i  dojrzały, ale nie stary. (Może stąd pochodzi słowo j.ros; ‘da’, czyli ‘tak’ bądź nasze ‘dać/daj’). ‘Dad-an’, to nikt inny jak ‘dojrzały, twardy, dający siłę, ojciec &#8211; on’. Zaś ‘mam-an’, a dzisiaj ‘mama’, to ‘mająca jego-ana, ona’. Stąd rosyjska ‘mati’ od ‘ma-to’. To kobieta, która ma małego człowieka.  Końcówka ‘n’ zanikła w tych wszystkich odmianach jednego pojęcia, gdzieś w drodze do Europy. Myślę, że pierwotnie mieliśmy właśnie słowo typu ‘dadan’, które następnie przeszło w zmiękczone ‘tatan’, a w końcu ‘tata’. Zaś u Żydów (jidysz, który to odłam języków żydowskich, uznaje się coraz częściej, za pochodzący bardziej od Słowian niż od Niemców. Oni, też widocznie zauważają, kto był wcześniej w Europie) w ‘tate’ pochodzące wyraźnie od Lechitów, w typowym procesie skracania wyrazów. Tataria bądź wielka Tartaria, kraina obejmująca dawniej Syberię i kawał Azji południowej, to byłaby w myśl powyższej etymologii; ‘tart-aria’, czyli ‘(tatowizna) ojcowizna-Ariów’. Niesamowite? Czy możliwe, to niech już odpowie Pan Czesław Białczyński. I tak od słowa ‘Pan’, doszliśmy do częściowo (morfemicznie) pokrewnych i bardzo ważnych dla historii Słowian oraz bliskich sercu wyrazów.<br />
ORLICKI</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: bialczynski		</title>
		<link>https://bialczynski.pl/2013/11/12/rafal-kopko-orlicki-o-praslowianskim-pochodzeniu-slowa-wino/#comment-11566</link>

		<dc:creator><![CDATA[bialczynski]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 12 Jan 2014 07:53:59 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://bialczynski.pl/?p=37043#comment-11566</guid>

					<description><![CDATA[W odpowiedzi do &lt;a href=&quot;https://bialczynski.pl/2013/11/12/rafal-kopko-orlicki-o-praslowianskim-pochodzeniu-slowa-wino/#comment-11565&quot;&gt;ORLICKI&lt;/a&gt;.

Niestety z przykrością muszę powiedzieć, że Słownik Bańkowskiego jest jakieś 10 razy słabszy od Słownika Sławskiego. Bardzo wielka szkoda, że komuna nie dołożyła starań przez 50 lat PRL aby umożliwić Sławskiemu skończenie pracy. Mam ten Słownik Sławskiego na szczęście - mówiąc prawdę bez niego 3/4 wywiedzionych przeze mnie etymologii bogów i innych pojęć byłoby niemożliwe do wykonania. To pokazuje stan polskiej lingwistyki. O Słowniku morfemów nawet nie marzyłem więc praca pańska panie ORLICKI jest bardzo ważna. Nawet jeśli będą w niej popełniane błędy to i tak posunie sprawy bardzo, bardzo do przodu. Zastanawiam się co właściwie robią uniwersytety w Polsce, PAN i PAU, co one robią w sprawie nowych słowników etymologicznych i morfemicznych?

U Bańkowskiego razi powierzchowność, brak rozwiniętych powiązań słów. Możliwe że chciano wydać coś co jest skończone od A  do Zet, ale hasła opracowane tak powierzchownie co do źródłosłowów po prostu nic nie wnoszą do wiedzy etymologicznej. Także razi zdawkowe potraktowanie związków słów  polskich z innymi słowiańskimi i indoeuropejskimi. Podziękowania za pańską pracę panie ORLICKI.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W odpowiedzi do <a href="https://bialczynski.pl/2013/11/12/rafal-kopko-orlicki-o-praslowianskim-pochodzeniu-slowa-wino/#comment-11565">ORLICKI</a>.</p>
<p>Niestety z przykrością muszę powiedzieć, że Słownik Bańkowskiego jest jakieś 10 razy słabszy od Słownika Sławskiego. Bardzo wielka szkoda, że komuna nie dołożyła starań przez 50 lat PRL aby umożliwić Sławskiemu skończenie pracy. Mam ten Słownik Sławskiego na szczęście &#8211; mówiąc prawdę bez niego 3/4 wywiedzionych przeze mnie etymologii bogów i innych pojęć byłoby niemożliwe do wykonania. To pokazuje stan polskiej lingwistyki. O Słowniku morfemów nawet nie marzyłem więc praca pańska panie ORLICKI jest bardzo ważna. Nawet jeśli będą w niej popełniane błędy to i tak posunie sprawy bardzo, bardzo do przodu. Zastanawiam się co właściwie robią uniwersytety w Polsce, PAN i PAU, co one robią w sprawie nowych słowników etymologicznych i morfemicznych?</p>
<p>U Bańkowskiego razi powierzchowność, brak rozwiniętych powiązań słów. Możliwe że chciano wydać coś co jest skończone od A  do Zet, ale hasła opracowane tak powierzchownie co do źródłosłowów po prostu nic nie wnoszą do wiedzy etymologicznej. Także razi zdawkowe potraktowanie związków słów  polskich z innymi słowiańskimi i indoeuropejskimi. Podziękowania za pańską pracę panie ORLICKI.</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: ORLICKI		</title>
		<link>https://bialczynski.pl/2013/11/12/rafal-kopko-orlicki-o-praslowianskim-pochodzeniu-slowa-wino/#comment-11565</link>

		<dc:creator><![CDATA[ORLICKI]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 11 Jan 2014 23:15:45 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://bialczynski.pl/?p=37043#comment-11565</guid>

					<description><![CDATA[Odpowiadając na zapytanie, skąd czerpię swoją wiedzę, odpowiem, że głównie z własnych analiz słowotwórstwa słowiańskiego i innych nacji, badania wielu słowników zwykłych i etymologicznych. W zasadzie nie ma czegoś takiego jak słownik morfemiczny języka polskiego. Oparty na chociażby poszlakowych związkach morfemów i rdzeni staro słowiańskich. Nie dopracowaliśmy się jako Naród,  jeszcze takiego dzieła. Stąd pracuję nad nim usilnie, lecz godzenie pracy zawodowej dla chleba z tego typu ogromną pracą twórczo-odkrywczą, (bez sponsora jakich miewali dawni twórcy), jest niezwykle trudne. Toteż nie wiem, czy życia mi nie zabraknie dla ukończenia takiego opracowania w pojedynkę. Dlatego, na tych stronach staram się zamieszczać co ciekawsze analizy morfemiczne, aby pamięć o nich pozostała i wykazane w nich logiczne powiązani pramorfemów z wieloma słowami polskimi i starosłowiańskimi, nie tyle nie uległo zatarciu. Polskie słowniki etymologiczne; Bricknera, Długosz-Kurczabowej, Borysia, Decyk -Zieby / Dubisza i inn., Grzenia, Kubiak - Sokoła i inn.,  sł. onomatopei Bańko, Sławskiego, Malmor, wykazują wyrażne braki w odwoływaniu się do morfemów jako sensualnej (logicznej) podstawy słowotwórczej j.polskiego. Co prawda, wyrywkowo powołują się na niektóre morfemy a jeszcze chętniej na rdzenie - które są łatwiejsze do zauważenia , lecz czynią to w sposób nieuporządkowany analitycznie i semantycznie. Warto ta prace prowadzić, gdyż logika pramorfemów protosłowiańskich, ukrywa w sobie podstawy wielu europejskich języków, w tym starej Greki i Etruskiego. Niestety, w oficjalnej nauce polskiej na polu badawczym również w dziedzinie językoznawstwa, bardzo żle się dzieje od lat. Cenzura kulturowo-naukowa robi swoje, ograniczając wolność przepływu wymiany teorii naukowych, co nigdy nie służy nauce. Dobitnie takie zdarzenia potwierdza, zamieszczony poniżej list. Nie spodziewajmy się więc, że nasz język ojczysty zyska kolejne odkrycia czy choćby teorie poszerzające nasze obszary percepcji wiedzy w tym obszarze. Nie szkodzą nam tylko Niemcy czy inne kultury i nacje, a najbardziej, szkodzą nam  nasze własne kompleksy, zazdrość, brak odwagi do śmiałych teorii oraz wychowanie w kulturze dyktatorskiej i postzaborowe wykształcenie nakazujące szanować często zwyczajne teorie z zachodu -  dyrdymały para naukowe. Tylko dlatego, że metodologia badawcza zachodu kojarzy się z autorytetami, bogactwem badań i jakością, czym często zupełnie nie jest. Autorytetów, utartych poglądów, zdrowa nauka nie znosi. To dla niej wiezienie lub zejście na fałszywe tropy.    ORLICKI

http://www.rjp.pan.pl/index.php?option=com_content&#038;view=article&#038;id=392:list-prof-zygmunta-saloniego&#038;catid=51:dyskusja-nad-qetymologicznym-sownikiem-jzyka-pol&#038;Itemid=50

List prof. Zygmunta Saloniego
Warszawa, 15 lutego 2002 r.


Rada Języka Polskiego
przy Prezydium Polskiej Akademii Nauk

Pozwalam sobie zwrócić się do Państwa z wątpliwością, którą wywołał we mnie opublikowany w nr 2(9) Komunikatów Rady Języka Polskiego blok materiałów &quot;Opinie o Etymologicznym słowniku języka polskiego A. Bańkowskiego&quot;.
Byłem konsultantem tego słownika. Gwoli ścisłości wyjaśniam, że autor nie zwrócił się do mnie z żadną kwestią (czemu się nie dziwię, nie zajmuję się bowiem etymologią), wydawnictwo zaś - dostarczywszy próbę - zadało mi jedno pytanie: czy podpisać umowę z autorem i wydać słownik. Na pytanie to odpowiedziałem jednoznacznie twierdząco.
Ułożenie słownika etymologicznego to wielka praca. Jak wiadomo, istnieje jeden kompletny słownik etymologiczny języka polskiego - Aleksandra Brücknera z roku 1927. Mimo znacznej objętości (806 stron) ma on opinię dzieła popularnego, niezbyt naukowego, pełnego dygresji i impresji autorskich. Wiadomo również, że Franciszek Sławski, który podjął dzieło stworzenia pełnego i &quot;naukowego&quot; słownika etymologicznego języka polskiego, w ciągu długiego życia zdołał swój zamiar zrealizować mniej więcej w jednej trzeciej. Słownik Andrzeja Bańkowskiego jest w historii kultury polskiej trzecim dziełem o takim charakterze i drugim, które ma szanse być doprowadzone do końca.
Taki jest dorobek polski w dziedzinie słowników etymologicznych w roku 2002, gdy - w wyniku samorzutnego rozwoju - mamy na rynku zalew różnego typu leksykonów, gdy liczba dostępnych w handlu słowników wyrazów obcych zbliża się do 10, a słowników ortograficznych - do 50. Na słownikach bowiem się zarabia. Zarobek jest oczywiście wprost proporcjonalny do liczby sprzedanych egzemplarzy, a odwrotnie proporcjonalny do ilości włożonej pracy.
Wielkie słowniki materiałowe, wymagające aparatu naukowego i bardzo starannego opracowania, były w czasach socjalizmu subwencjonowane, a słowniki historyczne, adresowane do specjalistów, do dziś są opracowywane w placówkach Polskiej Akademii Nauk i korzystają z dotacji państwowych. Profesor Andrzej Bańkowski nie zajmuje w językoznawstwie polskim pozycji zbyt widocznej. Tkwiąc w istocie na marginesie życia naukowego, rozwija swe intelektualne pasje, których uwieńczeniem jest słownik etymologiczny. Członkom Rady Języka Polskiego należy przypomnieć, że tworzy go z własnej inicjatywy i na własny rachunek, że nie korzystał z żadnych źródeł finansowania, które były dostępne w Polsce w ostatnim pięćdziesięcioleciu. Wydawnictwo Naukowe PWN podjęło ryzyko jego wydania. Ze względu na osiągnięty poziom merytoryczny oraz wskazane wyżej uwarunkowania zewnętrzne był to, moim zdaniem, krok sensowny.
Wydane dzieło oczywiście podlega ocenie. Nie będę tu bronił Słownika przed zarzutami profesor Puzyniny. Ma ona wyrobione zdanie na jego temat i może je rozpowszechniać. Tylko czy Rada Języka Polskiego powinna przyjmować jej ocenę jako własną i z pozycji &quot;ciała, któremu została przypisana wyjątkowa godność i autorytet&quot;, sugerować wydawcy określone działania?
Co prawda, &quot;do zadań Rady należy w szczególności [...] ocena i wypowiadanie się w sprawach poziomu i potrzeb wydawnictw z zakresu wiedzy o języku polskim&quot; (Regulamin RJP), ale zastosowanie tego punktu do Etymologicznego słownika języka polskiego Andrzeja Bańkowskiego i przygotowania materiałów na jego temat wydaje się wątpliwe. Publikacji poświęconych językowi polskiemu ukazuje się corocznie parę setek, poziom ich jest bardzo zróżnicowany. Rada pierwszy raz zajęła się konkretnym dziełem i sformułowała na jego temat opinię. Poświęciła mu bardzo dużo uwagi i dużo miejsca w swoich publikacjach. Zasadniczy paragraf 2 regulaminu Rady stanowi: &quot;Rada swym zakresem działania obejmuje wszelkie sprawy dotyczące używania i rozwoju języka polskiego&quot;. Dzieło Andrzeja Bańkowskiego nie mieści się w tej sferze, dotyczy wyłącznie teoretycznej &quot;wiedzy o języku polskim&quot;. Bodźcem do rozważania tych spraw była prośba członkini Rady o wydanie opinii, czy Etymologiczny słownik języka polskiego jest dziełem naukowym. Wydaje się, że wydanie takiej opinii nie należy do zakresu działania Rady.
W istocie nie chodziło o poziom merytoryczny, potknięcia autora czy niestosowanie przez niego tradycyjnego aparatu krytyczno-bibliograficznego. Inicjatorka akcji dostrzegła w słowniku &quot;liczne akcenty antysemickie&quot;. I to było powodem działania podjętego przez Radę Języka Polskiego.
Na te elementy dzieła, w których treści takich można się doszukać, trzeba jednak spojrzeć inaczej.
Historia odległych epok jest zmuszona posługiwać się danymi mało pewnymi, których interpretacja obwarowana jest licznymi warunkami, a wyciągnięte wnioski mają charakter hipotetyczny. Dotyczy to także etymologii, dysponującej niewielką liczbą dawnych potwierdzeń pisanych, ale formułującej hipotezy o różnym stopniu prawdopodobieństwa. Człowiek zajmujący się tego rodzaju problemami może przyjąć różną postawę wobec nich i wobec siebie samego. Tradycyjnie od uczonego oczekuje się tego, że wszedłszy na koturny, pełen najwyższego szacunku dla swoich prześwietnych poprzedników, będzie z najwyższą powagą w sposób jak najbardziej wyważony referował ich poglądy i formułował własne hipotezy. Autor Etymologiczego słownika języka polskiego nie dostosował się do tej konwencji. Swe tezy i sądy formułuje często z dystansu, bawi się swymi konstrukcjami myślowymi, igra słowami. Wszystkich sformułowanych przez niego twierdzeń nie można odczytywać serio jako prawd czy choćby hipotez naukowych, nie można ich traktować nawet jako odzwierciedlenia poglądów autora, bo czasem jest to po prostu intelektualna zabawa. Dostrzeże to każdy, kto przeczyta wstęp. Dostrzegli to także uczestnicy dyskusji w Radzie Języka Polskiego. A mimo to Rada wydała swoją opinię i wystąpiła do wydawcy z określonymi żądaniami. Uznała bowiem, że w swej ironii i kpinie autor przekroczył granice wymaganej obecnie poprawności politycznej.
Czy podjąwszy takie działania, Rada Języka Polskiego nie zajęła czasem pozycji Urzędu Cenzury?
Z wyrazami szacunku

Zygmunt Saloni]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Odpowiadając na zapytanie, skąd czerpię swoją wiedzę, odpowiem, że głównie z własnych analiz słowotwórstwa słowiańskiego i innych nacji, badania wielu słowników zwykłych i etymologicznych. W zasadzie nie ma czegoś takiego jak słownik morfemiczny języka polskiego. Oparty na chociażby poszlakowych związkach morfemów i rdzeni staro słowiańskich. Nie dopracowaliśmy się jako Naród,  jeszcze takiego dzieła. Stąd pracuję nad nim usilnie, lecz godzenie pracy zawodowej dla chleba z tego typu ogromną pracą twórczo-odkrywczą, (bez sponsora jakich miewali dawni twórcy), jest niezwykle trudne. Toteż nie wiem, czy życia mi nie zabraknie dla ukończenia takiego opracowania w pojedynkę. Dlatego, na tych stronach staram się zamieszczać co ciekawsze analizy morfemiczne, aby pamięć o nich pozostała i wykazane w nich logiczne powiązani pramorfemów z wieloma słowami polskimi i starosłowiańskimi, nie tyle nie uległo zatarciu. Polskie słowniki etymologiczne; Bricknera, Długosz-Kurczabowej, Borysia, Decyk -Zieby / Dubisza i inn., Grzenia, Kubiak &#8211; Sokoła i inn.,  sł. onomatopei Bańko, Sławskiego, Malmor, wykazują wyrażne braki w odwoływaniu się do morfemów jako sensualnej (logicznej) podstawy słowotwórczej j.polskiego. Co prawda, wyrywkowo powołują się na niektóre morfemy a jeszcze chętniej na rdzenie &#8211; które są łatwiejsze do zauważenia , lecz czynią to w sposób nieuporządkowany analitycznie i semantycznie. Warto ta prace prowadzić, gdyż logika pramorfemów protosłowiańskich, ukrywa w sobie podstawy wielu europejskich języków, w tym starej Greki i Etruskiego. Niestety, w oficjalnej nauce polskiej na polu badawczym również w dziedzinie językoznawstwa, bardzo żle się dzieje od lat. Cenzura kulturowo-naukowa robi swoje, ograniczając wolność przepływu wymiany teorii naukowych, co nigdy nie służy nauce. Dobitnie takie zdarzenia potwierdza, zamieszczony poniżej list. Nie spodziewajmy się więc, że nasz język ojczysty zyska kolejne odkrycia czy choćby teorie poszerzające nasze obszary percepcji wiedzy w tym obszarze. Nie szkodzą nam tylko Niemcy czy inne kultury i nacje, a najbardziej, szkodzą nam  nasze własne kompleksy, zazdrość, brak odwagi do śmiałych teorii oraz wychowanie w kulturze dyktatorskiej i postzaborowe wykształcenie nakazujące szanować często zwyczajne teorie z zachodu &#8211;  dyrdymały para naukowe. Tylko dlatego, że metodologia badawcza zachodu kojarzy się z autorytetami, bogactwem badań i jakością, czym często zupełnie nie jest. Autorytetów, utartych poglądów, zdrowa nauka nie znosi. To dla niej wiezienie lub zejście na fałszywe tropy.    ORLICKI</p>
<p><a href="http://www.rjp.pan.pl/index.php?option=com_content&#038;view=article&#038;id=392:list-prof-zygmunta-saloniego&#038;catid=51:dyskusja-nad-qetymologicznym-sownikiem-jzyka-pol&#038;Itemid=50" rel="nofollow ugc">http://www.rjp.pan.pl/index.php?option=com_content&#038;view=article&#038;id=392:list-prof-zygmunta-saloniego&#038;catid=51:dyskusja-nad-qetymologicznym-sownikiem-jzyka-pol&#038;Itemid=50</a></p>
<p>List prof. Zygmunta Saloniego<br />
Warszawa, 15 lutego 2002 r.</p>
<p>Rada Języka Polskiego<br />
przy Prezydium Polskiej Akademii Nauk</p>
<p>Pozwalam sobie zwrócić się do Państwa z wątpliwością, którą wywołał we mnie opublikowany w nr 2(9) Komunikatów Rady Języka Polskiego blok materiałów &#8222;Opinie o Etymologicznym słowniku języka polskiego A. Bańkowskiego&#8221;.<br />
Byłem konsultantem tego słownika. Gwoli ścisłości wyjaśniam, że autor nie zwrócił się do mnie z żadną kwestią (czemu się nie dziwię, nie zajmuję się bowiem etymologią), wydawnictwo zaś &#8211; dostarczywszy próbę &#8211; zadało mi jedno pytanie: czy podpisać umowę z autorem i wydać słownik. Na pytanie to odpowiedziałem jednoznacznie twierdząco.<br />
Ułożenie słownika etymologicznego to wielka praca. Jak wiadomo, istnieje jeden kompletny słownik etymologiczny języka polskiego &#8211; Aleksandra Brücknera z roku 1927. Mimo znacznej objętości (806 stron) ma on opinię dzieła popularnego, niezbyt naukowego, pełnego dygresji i impresji autorskich. Wiadomo również, że Franciszek Sławski, który podjął dzieło stworzenia pełnego i &#8222;naukowego&#8221; słownika etymologicznego języka polskiego, w ciągu długiego życia zdołał swój zamiar zrealizować mniej więcej w jednej trzeciej. Słownik Andrzeja Bańkowskiego jest w historii kultury polskiej trzecim dziełem o takim charakterze i drugim, które ma szanse być doprowadzone do końca.<br />
Taki jest dorobek polski w dziedzinie słowników etymologicznych w roku 2002, gdy &#8211; w wyniku samorzutnego rozwoju &#8211; mamy na rynku zalew różnego typu leksykonów, gdy liczba dostępnych w handlu słowników wyrazów obcych zbliża się do 10, a słowników ortograficznych &#8211; do 50. Na słownikach bowiem się zarabia. Zarobek jest oczywiście wprost proporcjonalny do liczby sprzedanych egzemplarzy, a odwrotnie proporcjonalny do ilości włożonej pracy.<br />
Wielkie słowniki materiałowe, wymagające aparatu naukowego i bardzo starannego opracowania, były w czasach socjalizmu subwencjonowane, a słowniki historyczne, adresowane do specjalistów, do dziś są opracowywane w placówkach Polskiej Akademii Nauk i korzystają z dotacji państwowych. Profesor Andrzej Bańkowski nie zajmuje w językoznawstwie polskim pozycji zbyt widocznej. Tkwiąc w istocie na marginesie życia naukowego, rozwija swe intelektualne pasje, których uwieńczeniem jest słownik etymologiczny. Członkom Rady Języka Polskiego należy przypomnieć, że tworzy go z własnej inicjatywy i na własny rachunek, że nie korzystał z żadnych źródeł finansowania, które były dostępne w Polsce w ostatnim pięćdziesięcioleciu. Wydawnictwo Naukowe PWN podjęło ryzyko jego wydania. Ze względu na osiągnięty poziom merytoryczny oraz wskazane wyżej uwarunkowania zewnętrzne był to, moim zdaniem, krok sensowny.<br />
Wydane dzieło oczywiście podlega ocenie. Nie będę tu bronił Słownika przed zarzutami profesor Puzyniny. Ma ona wyrobione zdanie na jego temat i może je rozpowszechniać. Tylko czy Rada Języka Polskiego powinna przyjmować jej ocenę jako własną i z pozycji &#8222;ciała, któremu została przypisana wyjątkowa godność i autorytet&#8221;, sugerować wydawcy określone działania?<br />
Co prawda, &#8222;do zadań Rady należy w szczególności [&#8230;] ocena i wypowiadanie się w sprawach poziomu i potrzeb wydawnictw z zakresu wiedzy o języku polskim&#8221; (Regulamin RJP), ale zastosowanie tego punktu do Etymologicznego słownika języka polskiego Andrzeja Bańkowskiego i przygotowania materiałów na jego temat wydaje się wątpliwe. Publikacji poświęconych językowi polskiemu ukazuje się corocznie parę setek, poziom ich jest bardzo zróżnicowany. Rada pierwszy raz zajęła się konkretnym dziełem i sformułowała na jego temat opinię. Poświęciła mu bardzo dużo uwagi i dużo miejsca w swoich publikacjach. Zasadniczy paragraf 2 regulaminu Rady stanowi: &#8222;Rada swym zakresem działania obejmuje wszelkie sprawy dotyczące używania i rozwoju języka polskiego&#8221;. Dzieło Andrzeja Bańkowskiego nie mieści się w tej sferze, dotyczy wyłącznie teoretycznej &#8222;wiedzy o języku polskim&#8221;. Bodźcem do rozważania tych spraw była prośba członkini Rady o wydanie opinii, czy Etymologiczny słownik języka polskiego jest dziełem naukowym. Wydaje się, że wydanie takiej opinii nie należy do zakresu działania Rady.<br />
W istocie nie chodziło o poziom merytoryczny, potknięcia autora czy niestosowanie przez niego tradycyjnego aparatu krytyczno-bibliograficznego. Inicjatorka akcji dostrzegła w słowniku &#8222;liczne akcenty antysemickie&#8221;. I to było powodem działania podjętego przez Radę Języka Polskiego.<br />
Na te elementy dzieła, w których treści takich można się doszukać, trzeba jednak spojrzeć inaczej.<br />
Historia odległych epok jest zmuszona posługiwać się danymi mało pewnymi, których interpretacja obwarowana jest licznymi warunkami, a wyciągnięte wnioski mają charakter hipotetyczny. Dotyczy to także etymologii, dysponującej niewielką liczbą dawnych potwierdzeń pisanych, ale formułującej hipotezy o różnym stopniu prawdopodobieństwa. Człowiek zajmujący się tego rodzaju problemami może przyjąć różną postawę wobec nich i wobec siebie samego. Tradycyjnie od uczonego oczekuje się tego, że wszedłszy na koturny, pełen najwyższego szacunku dla swoich prześwietnych poprzedników, będzie z najwyższą powagą w sposób jak najbardziej wyważony referował ich poglądy i formułował własne hipotezy. Autor Etymologiczego słownika języka polskiego nie dostosował się do tej konwencji. Swe tezy i sądy formułuje często z dystansu, bawi się swymi konstrukcjami myślowymi, igra słowami. Wszystkich sformułowanych przez niego twierdzeń nie można odczytywać serio jako prawd czy choćby hipotez naukowych, nie można ich traktować nawet jako odzwierciedlenia poglądów autora, bo czasem jest to po prostu intelektualna zabawa. Dostrzeże to każdy, kto przeczyta wstęp. Dostrzegli to także uczestnicy dyskusji w Radzie Języka Polskiego. A mimo to Rada wydała swoją opinię i wystąpiła do wydawcy z określonymi żądaniami. Uznała bowiem, że w swej ironii i kpinie autor przekroczył granice wymaganej obecnie poprawności politycznej.<br />
Czy podjąwszy takie działania, Rada Języka Polskiego nie zajęła czasem pozycji Urzędu Cenzury?<br />
Z wyrazami szacunku</p>
<p>Zygmunt Saloni</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: ORLICKI		</title>
		<link>https://bialczynski.pl/2013/11/12/rafal-kopko-orlicki-o-praslowianskim-pochodzeniu-slowa-wino/#comment-11564</link>

		<dc:creator><![CDATA[ORLICKI]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 09 Jan 2014 04:16:58 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://bialczynski.pl/?p=37043#comment-11564</guid>

					<description><![CDATA[Kilka miesięcy temu, zamieściłem na Wikipedii pod terminem „wino”, swój obszerny artykuł wyjaśniający pochodzenie wyrazu ‘wino’ wg. teorii mojego autorstwa, opartej na porównawczej analizie morfemów i rdzeni słownictwa słowiańskiego. Artykuł ten, znajduje się zresztą na stronach C.Białczyńskiego. Ku mojemu miłemu zaskoczeniu, moderator Wikipedii umieścił ów artykuł w drugiej zakładce – dyskusja. Nie minął jednak miesiąc od tego zdarzenia, a ów artykuł zniknął z tego miejsca i znalazł się w odległym, ostatnim dziale – historia. Tam można go odnaleźć po większych wysiłkach, pod tytułem „Słowiański rodowód pochodzenia słowa ‘wino’ ”. Natomiast w zakładce ‘dyskusja’, pozostał jakiś króciutki, stary sprzeciw innego autora – bez dogłębnego uzasadnienia merytorycznego, na rzekomo nieznane pochodzenie w łacinie omawianego terminu. Niestety, w dobie elektroniki, nie znalazło się miejsce na rzeczywisty, dyskusyjny materiał, który za darmo przekazałem Wikipedii. Nie zamierzam się tu chwalić, lecz artykuł ten jest napisany porządnie, ukazuje obszerne poszlaki wskazujące na słowiańsko-etruskie pochodzenie tego wyrazu. Wydaje mi się to ważne dla poznania kierunku pochodzenia kultury uprawy winorośli, wytwarzania i spożywania wina, a wiec całości tematyki winnej. Gdyż poznanie źródła powstania nazwy ‘wino’, to właśnie ułatwia. Niestety, nie spodobały się moderatorowi Wikipedii moje jednoznaczne uwagi, że kultura protosłowian, w tym Arjów Kaukaskich a więc ludu mającego swoją kolibę na obszarze skąd pochodzą najstarsze szczepy winne, znacznie poprzedzała kulturę Rzymską. A zawarte w łacinie słowo ‘wino’, jest w tym wypadku nazewnictwem zapożyczonym wprost od Słowian. Co by pośrednio wskazywało na starożytne zamieszkiwanie Europy (może nawet tuz po ustąpieniu lodowca), przez protosłowian właśnie.
Od mojej przygody z Wikipedią minęło już kilka miesięcy i oto widzę, że w tekście głównym znalazł się inny, niewynikający z moich hipotez, fragment; „Może to być bardzo wczesny import z greki (gdzie wino nazywa się οἶνος oînos, w wymowie archaicznej ϝοῖνος woînos), albo też, co bardziej prawdopodobne, i łacina i greka zaczerpnęły wyraz z jakiegoś wspólnego źródła (być może z języków semickich – por. arabskie wajn – lub z gruzińskiego ღვინო ġvino). ..”.

Chodzi mi dokładnie o ten początkowy fragmencik w nawiasie, którego sobie jakoś nie przypominam; „..być może z języków semickich – por. arabskie wajn…”.

Czy ktoś jest mi w stanie wytłumaczyć, na jakim dowodzie, jak nie jedynie na czystej hipotezie, bazuje ów pogląd, że słowo ‘wino’ może pochodzić od semickich ludów. Czy tylko dlatego, że jest to wyraz podobny brzmieniem do włoskiego ‘wini/wine’? To przecież może również wskazywać na odwrotny kierunek pochodzenia! Czy twórcy Wikipedii wiedzą, że Arabowie to nie tylko semici i to już bardzo dawno temu, zanim zdominowali Kaukaz? Niestety, Wikipedia podaje, że co prawda podbili oni wiele innych ludów, ale wynika z niej, że był i jest to dalej lud pochodzenia semickiego, tak jak Żydzi i Fenicjanie. Ale do kiedy byli wyłącznie bądź przeważająco, owego pochodzenia semickiego, tego się nie dowiemy. Razi brak konsekwencji i precyzji wymaganej do pewnego stopnia nawet w hipotezach.

 Fenicjanie, jak dowodzi również paru szanowanych, zachodnich językoznawców starożytności, to związek morski nie żaden lud czy tym bardziej naród. Który przyjął swą nazwę niejako dla celów kupieckich, od jednego z bardzo wielu obszarów Morza Śródziemnego, na jakim panował – czyli od Filistynii, (stąd dzisiejsza Palestyna) w ziemi Kanaan. „ ‘Kanaan’, może pochodzić od słowa huryckiego, oznaczającego ‘purpurę’, czyli ‘kinahhu’, co wiąże ten wyraz z Fenicjanami. Za związkiem tym przemawia przemawia też podobno określenie w języku hebrajskim ‘kena‘ănî’/Kananejczycy” , (Źródło; Marcin Majewski “Język Fenicki – brat bliźniak języka hebrajskiego?” ) A dlaczego nie od bardziej podobnego słowa ‘krasna-an’ czyli ‘czerwona/y-on/jego’? Wiadomo ze Słowianie, tak jak do dzisiaj Indyjczycy nad Gangesem, czcili kolor czerwony. Ochrą, czyli gliniastą ziemią z domieszka tlenków żelaza, malowali swoje twarze (jak Indianie amerykańscy) i posypywali zwłoki bądź ubierali je w czerwone szaty przed ciałopaleniem, co symbolizowało wiarę w nieśmiertelność żywota. Posypywali nią również posagi bogini matki ziemi – Mati, Triamati, Kharwamati (wielka-matka). Później, Rusini zachowali ten zwyczaj malując trumny na czerwono. Egipcjanie, uwidaczniali Fenicjan na swoich freskach, jako lud, który cale swe twarze malował na czerwono, a nie tylko w czerwonych czapkach, jakich też używali. W końcu wiadomo, że Arjowie skolonizowali kulturowo nawet północny Egipt i kultura posłowiańska mogła dotrzeć nawet na niziny Kanaanu.
Ich pismo i język pochodziły od różnych ludów i bywały modernizowane, w tym od Etrusków, którzy tak jak Kreteńczycy, uczestniczyli w tej handlowej konfederacji. Stąd może pochodzić tez pismo hebrajskie, nie zaś odwrotnie, chociaż i to nie jest wykluczone. Uważa się, że stara Greka czerpała z pisma północno semickiego, czyli aramejskiego i staro hebrajskiego, bo jest mu częściowo podobna w piśmiennictwie. Podczas, gdy może istnieć tutaj podobny efekt kulturowy, co ze słowem ‘wino’. Odwrotny kierunek migracji kulturotwórczej. Tym bardziej, ze Aramejczycy (pierwsze teksty Tory, miały pochodzić z tego języka) a dzisiaj Armeńczycy, mają potężne konotacje z kulturą Arjów (nawet ich nazwa to przypomina). Etruskowie, Kreteńczycy, Sycylijczycy, Sykułowie, Kartagińczycy i niektóre inne ludy kontynentalnej Grecji, którzy tworzyli związek fenicki, nie byli wcale Semitami. A przynajmniej w mniejszej liczbie niż by można im to przypisywać. Korzystając z kontaktów z Etruskami oraz Grekami, mogli przenieść termin ‘wino’ spokojnie na ziemie północnej Afryki, które stały się później arabskie. Malo tego. Arabowie podbili Afrykańskich Wandali, żyjących blisko współczesnego Izraela, którzy mają swoje silne związki i z półwyspem apenińskim (złupili Rzym, wcześniej opanowany przez Celtów a jeszcze wcześniej przez Etrusków) a pochodzili znad źródeł Wisły. Niektórzy naukowcy przypuszczają wręcz, że był to odłam Wenetów/Wenedów – plemion słowiańskich. Być może stąd posiadamy legendę o słowiańskiej księżniczce Wandzie, która była wyraźnie Wandal-ską, a jednak nie chciała Niemca, zaś na Słowenii istnieje dialekt języka Gockiego – czyli ludu z południa Skandynawii oraz wędrującego korytem Wisły, który jest mową wyraźnie słowiańską, przetykana imionami i wyrazami a niekiedy rdzeniami nordyckimi, pochodzącymi również z języka Wandalskiego, który został wzbogacony kulturą i mową ludów nordyckich, gdy Wandalowie podbijali z obszaru obecnej Polski południowe wybrzeża Skandynawii.

Tak to w każdym razie, wygląda współpraca z Wikipedią i specyficzny porządek, poprawny politycznie, w wybiorczym doborze i zamieszczaniu na jej stronach różnych hipotez naukowych. Ale próbować zamieszczać inne teorie naukowe na jej stronach należy, choćby po to, aby można było jakieś kontr spojrzenie odnaleźć w zakładce – dyskusja. A może doczekamy się, chociaż odnośników do poważnych opracowań na strony C. Białczyńskiego, w dolnej części tematu pod artykułem głównym. Wracając jednak jeszcze do słowa ‘wino’, nie zdziwmy się, gdy pewnego razu na butelkach tego trunku dostarczanych z północnej Afryki, pojawi się napis „wyprodukowano w kraju pochodzenia”.
W końcu to bardzo dobry, do globalnego handlu, towar. Tym bardziej, że podobno najstarszy szczep winny wykopano niedawno na stanowisku archeologicznym.. Zgadnijcie gdzie? Tak, tam właśnie, na ziemi Kanaan. Jaką metodą to zbadano i jaki jest zakres błędu datowania, o ile jest on starszy od szczepów z Kaukazu, kompletnie nie wiem. Ale to możliwe. Ha! Ha! I tam byli w końcu Nasi!

Przynajmniej ci protosłowianie z południa Europy, a oni na pędzeniu znali się na pewno dość dawno. I chociaż robi się w tym temacie już całkiem wesoło, to mówię zupełnie serio.

ORLICKI]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Kilka miesięcy temu, zamieściłem na Wikipedii pod terminem „wino”, swój obszerny artykuł wyjaśniający pochodzenie wyrazu ‘wino’ wg. teorii mojego autorstwa, opartej na porównawczej analizie morfemów i rdzeni słownictwa słowiańskiego. Artykuł ten, znajduje się zresztą na stronach C.Białczyńskiego. Ku mojemu miłemu zaskoczeniu, moderator Wikipedii umieścił ów artykuł w drugiej zakładce – dyskusja. Nie minął jednak miesiąc od tego zdarzenia, a ów artykuł zniknął z tego miejsca i znalazł się w odległym, ostatnim dziale – historia. Tam można go odnaleźć po większych wysiłkach, pod tytułem „Słowiański rodowód pochodzenia słowa ‘wino’ ”. Natomiast w zakładce ‘dyskusja’, pozostał jakiś króciutki, stary sprzeciw innego autora – bez dogłębnego uzasadnienia merytorycznego, na rzekomo nieznane pochodzenie w łacinie omawianego terminu. Niestety, w dobie elektroniki, nie znalazło się miejsce na rzeczywisty, dyskusyjny materiał, który za darmo przekazałem Wikipedii. Nie zamierzam się tu chwalić, lecz artykuł ten jest napisany porządnie, ukazuje obszerne poszlaki wskazujące na słowiańsko-etruskie pochodzenie tego wyrazu. Wydaje mi się to ważne dla poznania kierunku pochodzenia kultury uprawy winorośli, wytwarzania i spożywania wina, a wiec całości tematyki winnej. Gdyż poznanie źródła powstania nazwy ‘wino’, to właśnie ułatwia. Niestety, nie spodobały się moderatorowi Wikipedii moje jednoznaczne uwagi, że kultura protosłowian, w tym Arjów Kaukaskich a więc ludu mającego swoją kolibę na obszarze skąd pochodzą najstarsze szczepy winne, znacznie poprzedzała kulturę Rzymską. A zawarte w łacinie słowo ‘wino’, jest w tym wypadku nazewnictwem zapożyczonym wprost od Słowian. Co by pośrednio wskazywało na starożytne zamieszkiwanie Europy (może nawet tuz po ustąpieniu lodowca), przez protosłowian właśnie.<br />
Od mojej przygody z Wikipedią minęło już kilka miesięcy i oto widzę, że w tekście głównym znalazł się inny, niewynikający z moich hipotez, fragment; „Może to być bardzo wczesny import z greki (gdzie wino nazywa się οἶνος oînos, w wymowie archaicznej ϝοῖνος woînos), albo też, co bardziej prawdopodobne, i łacina i greka zaczerpnęły wyraz z jakiegoś wspólnego źródła (być może z języków semickich – por. arabskie wajn – lub z gruzińskiego ღვინო ġvino). ..”.</p>
<p>Chodzi mi dokładnie o ten początkowy fragmencik w nawiasie, którego sobie jakoś nie przypominam; „..być może z języków semickich – por. arabskie wajn…”.</p>
<p>Czy ktoś jest mi w stanie wytłumaczyć, na jakim dowodzie, jak nie jedynie na czystej hipotezie, bazuje ów pogląd, że słowo ‘wino’ może pochodzić od semickich ludów. Czy tylko dlatego, że jest to wyraz podobny brzmieniem do włoskiego ‘wini/wine’? To przecież może również wskazywać na odwrotny kierunek pochodzenia! Czy twórcy Wikipedii wiedzą, że Arabowie to nie tylko semici i to już bardzo dawno temu, zanim zdominowali Kaukaz? Niestety, Wikipedia podaje, że co prawda podbili oni wiele innych ludów, ale wynika z niej, że był i jest to dalej lud pochodzenia semickiego, tak jak Żydzi i Fenicjanie. Ale do kiedy byli wyłącznie bądź przeważająco, owego pochodzenia semickiego, tego się nie dowiemy. Razi brak konsekwencji i precyzji wymaganej do pewnego stopnia nawet w hipotezach.</p>
<p> Fenicjanie, jak dowodzi również paru szanowanych, zachodnich językoznawców starożytności, to związek morski nie żaden lud czy tym bardziej naród. Który przyjął swą nazwę niejako dla celów kupieckich, od jednego z bardzo wielu obszarów Morza Śródziemnego, na jakim panował – czyli od Filistynii, (stąd dzisiejsza Palestyna) w ziemi Kanaan. „ ‘Kanaan’, może pochodzić od słowa huryckiego, oznaczającego ‘purpurę’, czyli ‘kinahhu’, co wiąże ten wyraz z Fenicjanami. Za związkiem tym przemawia przemawia też podobno określenie w języku hebrajskim ‘kena‘ănî’/Kananejczycy” , (Źródło; Marcin Majewski “Język Fenicki – brat bliźniak języka hebrajskiego?” ) A dlaczego nie od bardziej podobnego słowa ‘krasna-an’ czyli ‘czerwona/y-on/jego’? Wiadomo ze Słowianie, tak jak do dzisiaj Indyjczycy nad Gangesem, czcili kolor czerwony. Ochrą, czyli gliniastą ziemią z domieszka tlenków żelaza, malowali swoje twarze (jak Indianie amerykańscy) i posypywali zwłoki bądź ubierali je w czerwone szaty przed ciałopaleniem, co symbolizowało wiarę w nieśmiertelność żywota. Posypywali nią również posagi bogini matki ziemi – Mati, Triamati, Kharwamati (wielka-matka). Później, Rusini zachowali ten zwyczaj malując trumny na czerwono. Egipcjanie, uwidaczniali Fenicjan na swoich freskach, jako lud, który cale swe twarze malował na czerwono, a nie tylko w czerwonych czapkach, jakich też używali. W końcu wiadomo, że Arjowie skolonizowali kulturowo nawet północny Egipt i kultura posłowiańska mogła dotrzeć nawet na niziny Kanaanu.<br />
Ich pismo i język pochodziły od różnych ludów i bywały modernizowane, w tym od Etrusków, którzy tak jak Kreteńczycy, uczestniczyli w tej handlowej konfederacji. Stąd może pochodzić tez pismo hebrajskie, nie zaś odwrotnie, chociaż i to nie jest wykluczone. Uważa się, że stara Greka czerpała z pisma północno semickiego, czyli aramejskiego i staro hebrajskiego, bo jest mu częściowo podobna w piśmiennictwie. Podczas, gdy może istnieć tutaj podobny efekt kulturowy, co ze słowem ‘wino’. Odwrotny kierunek migracji kulturotwórczej. Tym bardziej, ze Aramejczycy (pierwsze teksty Tory, miały pochodzić z tego języka) a dzisiaj Armeńczycy, mają potężne konotacje z kulturą Arjów (nawet ich nazwa to przypomina). Etruskowie, Kreteńczycy, Sycylijczycy, Sykułowie, Kartagińczycy i niektóre inne ludy kontynentalnej Grecji, którzy tworzyli związek fenicki, nie byli wcale Semitami. A przynajmniej w mniejszej liczbie niż by można im to przypisywać. Korzystając z kontaktów z Etruskami oraz Grekami, mogli przenieść termin ‘wino’ spokojnie na ziemie północnej Afryki, które stały się później arabskie. Malo tego. Arabowie podbili Afrykańskich Wandali, żyjących blisko współczesnego Izraela, którzy mają swoje silne związki i z półwyspem apenińskim (złupili Rzym, wcześniej opanowany przez Celtów a jeszcze wcześniej przez Etrusków) a pochodzili znad źródeł Wisły. Niektórzy naukowcy przypuszczają wręcz, że był to odłam Wenetów/Wenedów – plemion słowiańskich. Być może stąd posiadamy legendę o słowiańskiej księżniczce Wandzie, która była wyraźnie Wandal-ską, a jednak nie chciała Niemca, zaś na Słowenii istnieje dialekt języka Gockiego – czyli ludu z południa Skandynawii oraz wędrującego korytem Wisły, który jest mową wyraźnie słowiańską, przetykana imionami i wyrazami a niekiedy rdzeniami nordyckimi, pochodzącymi również z języka Wandalskiego, który został wzbogacony kulturą i mową ludów nordyckich, gdy Wandalowie podbijali z obszaru obecnej Polski południowe wybrzeża Skandynawii.</p>
<p>Tak to w każdym razie, wygląda współpraca z Wikipedią i specyficzny porządek, poprawny politycznie, w wybiorczym doborze i zamieszczaniu na jej stronach różnych hipotez naukowych. Ale próbować zamieszczać inne teorie naukowe na jej stronach należy, choćby po to, aby można było jakieś kontr spojrzenie odnaleźć w zakładce – dyskusja. A może doczekamy się, chociaż odnośników do poważnych opracowań na strony C. Białczyńskiego, w dolnej części tematu pod artykułem głównym. Wracając jednak jeszcze do słowa ‘wino’, nie zdziwmy się, gdy pewnego razu na butelkach tego trunku dostarczanych z północnej Afryki, pojawi się napis „wyprodukowano w kraju pochodzenia”.<br />
W końcu to bardzo dobry, do globalnego handlu, towar. Tym bardziej, że podobno najstarszy szczep winny wykopano niedawno na stanowisku archeologicznym.. Zgadnijcie gdzie? Tak, tam właśnie, na ziemi Kanaan. Jaką metodą to zbadano i jaki jest zakres błędu datowania, o ile jest on starszy od szczepów z Kaukazu, kompletnie nie wiem. Ale to możliwe. Ha! Ha! I tam byli w końcu Nasi!</p>
<p>Przynajmniej ci protosłowianie z południa Europy, a oni na pędzeniu znali się na pewno dość dawno. I chociaż robi się w tym temacie już całkiem wesoło, to mówię zupełnie serio.</p>
<p>ORLICKI</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: ORLICKI		</title>
		<link>https://bialczynski.pl/2013/11/12/rafal-kopko-orlicki-o-praslowianskim-pochodzeniu-slowa-wino/#comment-11563</link>

		<dc:creator><![CDATA[ORLICKI]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 26 Dec 2013 02:55:27 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://bialczynski.pl/?p=37043#comment-11563</guid>

					<description><![CDATA[Serdecznie dziękuję wszystkim czytelnikom, za dogłębne zainteresowanie się tematem morfemów składających się na pochodzenie wyrazu ‘wino’. Kiedy tylko czas mi pozwoli, odpowiem dogłębnie na wszelkie zapytania pojawiające się pod moim artykułem. Wstępnie, pragnę jedynie zwrócić uwagę, że morfemologia i rdzeniologia języka polskiego czy innych języków starosłowiańskich, nie jest dziedziną wiedzy, w jakiej możemy wspierać się szerszymi opracowaniami językoznawców. Nie istnieją żadne słowniki dokonujące porównań logicznych (sensualnych) znaczenia morfemów pomiędzy wyrazami jednego języka słowiańskiego a cóż dopiero wielu języków słowiańskich. Istnieją jedynie opracowania językoznawców (jak to, na które powołałem się w artykule), pozwalające sobie na wskazywanie pewnych powiązań, lecz nie dostrzegają one szerokiej pra logiki naszego słownictwa a tym samym jego prastarego świadectwa cywilizacyjnego. Bo tylko język o dużej liczbie morfów i morfemów (rzadziej rdzeni), mających logiczne odbicie w wielu wyrazach, jest językiem budowanym od podstaw słowotwórczych. Jest więc językiem nacji pierwotnych. Dostępne słowniki, czerpią ponadto obficie z językowej wspólnoty indo-europejskiej, czyli słownictwa obcych nam językowo nacji (germańskich, romańskich), wyjaśniając zupełnie hipotetycznie, pochodzenie licznych wyrazów czysto słowiańskich od tychże języków, podczas gdy podobieństwo to jest często efektem wspólnego pnia językowego bądż znacznie wcześniejszego niż to nauka dotąd dostrzegała, istnienia cywilizacji protosłowiańskiej na większej części obszaru Europy i znacznej części Azji. Moja praca nad morfemami jest pracą odkrywczo-teoretyczną. Hipotezy, jakie w niej stawiam, znajdują jednak dowody na ich trafność, w mnogości poszlak. Bo chociaż poszlaki nie są nigdy dowodami, to jednak przy ich mnogości wskazują na wysokie prawdopodobieństwo postawionej tezy. Aktualnie pracuję nad stworzeniem całościowego słownika, który opisze sensualne powiązania morfemiczne wszystkich polskich słów. Następnie należało będzie wyprostować ich ewentualne błędy analityczne poprzez szerokie porównania do słownictwa słowiańskiego innych narodów oraz j.staro-indyjskiego. Będę wdzięczny wszystkim pasjonatom, którzy zechcą przystąpić do tego projektu. Dostarczę wzorce analityczne oraz przydzielę obszary słownictwa celem poddania ich morfemów analizie logicznej. Jest to praca ogromna, lecz niezwykle potrzebna dla dowiedzenia starożytności naszego języka wobec braku dowodów pisanych. Poniżej, przedstawiam naprędce sklecone, możliwe, że posiadające wady interpretacyjne, wyrazy rozpoczynające się na sylabę morfemiczną ‘wi’. Pragnę tym materiałem wzmocnić swój przekaz ukazany w artykule o ‘winie’, oraz ukazać Państwu jak ogromna jest liczba wyrazów, gdzie ‘wi’ oznacza skrót sensualny od współczesnego terminu ‘widzenie’ a dawniej ‘widź’ czy tez ‘jawi’ (‘ja-widzę’, stąd ‘z-ja-wa’ , czyli ‘z-mojego-widzenia’ od czego być może pochodzi judejski wyraz &#039;jawe&#039; oznaczający zapewne, pierwotnie, również ducha tak jak &#039;jawa/zjawa&#039; u Arjo-Słowian, który następnie stał się wydumanym archetypem imienia Boga). Pozdrawiam serdecznie wszystkich czytelników i pasjonatów Słowiańskiej kultury i Lachów.   ORLICKI
Analiza porównawczo-sensualna morfemu ‘wi’ języka polskiego
Podkreśleniem oznaczone hipotetyczne, źródłowe wyrazy prasłowiańskie, przeważnie niezachowane w pamiątkach piśmiennictwa bądź mowie.

1.
widnokrąg; ‘widno-krąg/widny horyzont’ &#060; widok/widek ; ‘widzenie – dookoła’ &#060; widno ; ‘wi-dno’ ; ‘widzenie – głębokie (do dna)’
2.
widzieć/widzenie &#060;  ‘widen’ ;  ‘wi-deń/den’ ; ‘widoczne-dni’, sensualnie; ‘widzieć dni’
3.
świt &#060; ‘siwit’ ; ‘si-wi-it/at’ ; ‘jasność – widoczna – to’,
4.
świat &#060; ‘iswiat’ ; ‘is-wi-at’; ‘z-widzenia-to’ (porównaj ros.; ‘iswienitie’, ‘iswiestja’)
5.
święty/swiatyj &#060; ‘siwiat’ ; ‘si-wi-at(yj) ; ‘światło(ść)-widzący-ten’
6.
światły &#060; światło; si-wi-at-lo’ ; ‘jasne-widoczne-to-równe’ ; sensualnie; ‘widoczna jasność’ &#060; ‘siwiat’
7.
siwy &#060; siwi ; ‘siwi’ ; ‘jasne/białe-wyrażne/widoczne,
8.
wiatr &#060; wiać/wieja/wiejać &#060;  ‘wijać’ ; ‘wija-ti’ ; ‘kręci-to’, sensualnie ; ‘porywisty podmuch’  &#060;  ‘wi-aj’ ; ‘widoczne-płynące/czas’ (por. ‘baja’ ; ‘ba-ja/ba-aj’ ; ‘ukrycie/schronienie/tajemnica-czasu’), bądź inne słowo; wierzba &#060; wirba/wrba &#060;  ‘wietrsba’ ; ‘witr-ba’ ; ‘wietrzna (czuła na wiatr) – ta’ &#060; ‘wiatrsz’
9.
wicher &#060; ‘wihar’ ; ‘wi-ha-ar’ ; ‘widoczny-oddech/życie-wysoko’ (porównaj; 1) ‘hala’ ; ‘ha-la’ ; ‘wiatrowa/oddech-polana/równina’ stąd ‘duje/duja halny’ czyli ‘wieje górski wiatr’, 2) ‘lachy/lahia/lechia &#060;  ‘la-ha’ ; ‘równina-wiatru/życia’)
10.
wiadomy &#060; widomy &#060; widom ;  ‘wi-dom’ ; ‘widzenia-dom’, sensualnie ; ‘widzenia/widoczne miejsce’,
11.
wiedza &#060; widza/ wida/wieda/weda &#060;  ‘wi-ieda’ ( ‘widoczne-prowadzenie’)
12.
Wiem &#060; wiam &#060;   wim ; ‘wi-iam’/wi-am’ ; ‘widzę-ja’, sensualnie; ‘moje widzenie/świadomość’
13.
wieniec &#060; wianek &#060; wiano ; ‘wi-an-no’ ; ‘widoczne-jego-nie’, sensualnie; ‘nie jego prezentowany majątek/posag (wystawiała go tylko kobieta)’
14.
wierzyciel &#060; wiara &#060; wira  ; ‘wi-ra’ ; ‘widoczna – moc’, sensualnie; ‘moc widzenia/widzenie umysłem/poznawanie umysłem’, stąd podobny wyraz; ‘wierutny’, czyli ‘prawdziwy/poznany/skończony’,
15.
więzy &#060; wizać &#060; wisać &#060; wijać  &#060; wij/‘wija-ać’ ; ‘wijące/kręte/skręcone-to’
16.
wici ; ‘wi-ci’ &#060; ‘wi-si/wi-ti’ ; ‘widzenie – jasne/światłe/ widzenie – te’, sensualnie; ‘kręcone/plecione pismo’,
17.
widły &#060; wiodły ; sensualnie ; ‘prowadzące’ &#060; wiedły/wieść/wiedy ; ‘wi-jedy (iść/jechać/podążać)’ ; sensualnie; ‘widoczne prowadzenie’ bądź w przypadku sanskryckich Wed; ‘wiedzy nauka’
18.
wiecować /wiec ; ‘wicio-wa-ti’ ; ‘pleść – tu-oni/ci’ (porównaj; mówić ; ‘mo-wić’ ; ‘ma-wici/mowę’ lub ‘mowa’ od ‘mówić’ ; ‘mo-wić’ ; ‘ma-mowę/pismo’ sensualnie; ‘ma/umie – pleść/układać słowa’
19.
wieczerzać (‘wi-czerń-żać’ &#060; ‘widoczna-noc-żar/ogień’), &#060; wicerniżar, sensualnie; ‘wieczorny posiłek’
20.
wiecha &#060; wiech &#060; wiesza ; ‘wi-sa’ ; ‘widoczne-jest’ , sensualnie; ‘powieszone na widoku’
21.
Wiedeń &#060;   dawniej; Wideń/ Białogród; ‘wi-deń’ ; ‘widoczny/widny/jasny - dzień’ &#060; ‘wi-de-en’ ; ‘widoczny – zimna – koniec’ (miasto położone u styku Karpat i cieplej strefy klimatycznej, porównaj; lody; ‘lo-di’ ; ‘równe-zimne’)
22.
wiek &#060; wiko/wieko ; ‘wyraźnie/widoczne – koło/kółko’ (w sensie czasu; ‘kolo czasu’), sensualnie ‘ zamknięty czas/okres’
23.
wiele &#060; wielki &#060; wielgi/wiela ; ‘wi-el-ga’ ; ‘widoczne-miejsce/położenie/przestrzeń’ –zaimek; ‘ga; ta, to’, sensualnie ‘wyraźne’ (porównaj; wieprz &#060; wiel-prichsz; ‘wiele – prycha’)
24.
wiedźma &#060; widzma/wiedma ; ‘wiedsma’ ; ‘wieds-ma’ ; ‘widzenia/wiedzę – ma’, sensualnie: ‘wiedzę mająca’ (porównaj ruskie ‘wiedma’; ‘wi-jed’, do; ‘jedzenie/jedło/jadło ; ‘jad/jed’ ; ‘moc/siła’ podobnie jak w wyrazie ‘jad’ czyli ‘moc śmiertelna’)
25.
wiercić  &#060; wierć ; ‘wi-ier-ć’ &#060; ‘wijart’ ; ‘wi-jar-ti’ ; ‘widoczne-zagłębienie-to’
26.
wiersz &#060; wirszi /wirsza &#060; ‘wir-szla’ ; ‘spleciona/zawirowana-linia/droga’ (wyraz ten wskazuje na dawne posiadanie pisma przez Słowian), stąd podobny sensualnie starosłowiański wyraz ‘wiersza’ czyli ‘splątane sznury, sieć na ryby’. (sam wyraz ‘wir’  np. ‘wir wody’, pochodzi przypuszczalnie od morfemów ‘wi-ra’ czyli w tym wypadku; ‘wyrażna-moc’ czy inne słowo ‘Wisła’ od; ‘wi-sla’ ; ‘widoczny – szlak/droga’),
27.
wierzch &#060; wierch &#060; wirzch/ wirch/wrch &#060; wiarch ; ‘wi-ar-cha’ ; ‘widoczne-wysokie-odkryte/żywe’ (porównaj; wierzgać &#060; wirchat / wrchati ; ‘wir-cha’ ; ‘kręcić/szarpać/rzucać-żywo’
28.
zwierać &#060; zawierać  (zamykać, składać) &#060; odrzwia/(d)wierzeja/(d)wierieja (drzwi, brama) &#060;  zadwirja ; ‘za-dwir-ja’ ; ‘za-dworem-ja’ a sensualnie ‘od podwórza’, zaś sam wyraz ‘podwórze’ nie od przestrzeni za ‘dworem’ jak wskazuja niektóre słowniki, tylko od od ‘ad/at-witru’ czyli być może od ‘wiatrsz’
29.
powiesić &#060; wiesić &#060; wisielec &#060; wisi ; ‘at-wi-si’ ; ‘to-widoczne-oświetlone/wyraźne/jasne’ (porównaj ; wiosna/wisna/osien ; ‘(at)-wi-si-na’ ; sensualnie; ‘ma jasność widoczną’, podobnie ‘wesoło’ od ‘wi-si-ło’ ; ‘widoczna-jasność/światło-zaimek’)
30.
wieś &#060; wiś &#060; ‘wi-is’ ; ‘widoczne-świetliste/jasne’, sensualnie ; ‘wyraźne i odkryte miejsce’ (wykarczowana lub wyniosła przestrzeń), (porównaj słowo indyjskie ‘wiś’ ; ‘ród, dom, wieś’ czy nazw miejscowości Wizna ; ‘wi-zna’ czyli ‘widok-zna’ a sensualnie; ‘znany i widoczny’ gdzie chodzi o  bród na rzece, starożytna przeprawę na Prusy z Mazowsza.
31.
wiadomość &#060; wieść (prowadzić) &#060; ‘wiść’ ; ‘wi-iść’ ; ‘widocznie-podążać’ (porównaj ‘wieźć’ oraz indyjsko-awestyjskie  ‘wazaiti’ a od pra słowa ‘waz’ po współczesny ‘wóz’ i ‘powóz’)
32.
wiewiórka &#060; wiewierca &#060; wiwirca &#060; wawirsa ; ‘wa-wir-sa’ ; ‘tu-krecąca-się’, &#060; ‘wirsa’, sensualnie ; ‘wiercąca się, ganiająca wokół po drzewach’
33.
wieża (pierwotnie ; namiot, spiżarnia) &#060; wieżyca &#060; wież (więź) &#060;  wić (stąd ‘witki’ ‘splatane’ w kosze i ich nazwa ‘wiklina’ od ‘wić-lina’) &#060; sensualnie ‘splatane, związane, zamknięte, ukryte’
CDN]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Serdecznie dziękuję wszystkim czytelnikom, za dogłębne zainteresowanie się tematem morfemów składających się na pochodzenie wyrazu ‘wino’. Kiedy tylko czas mi pozwoli, odpowiem dogłębnie na wszelkie zapytania pojawiające się pod moim artykułem. Wstępnie, pragnę jedynie zwrócić uwagę, że morfemologia i rdzeniologia języka polskiego czy innych języków starosłowiańskich, nie jest dziedziną wiedzy, w jakiej możemy wspierać się szerszymi opracowaniami językoznawców. Nie istnieją żadne słowniki dokonujące porównań logicznych (sensualnych) znaczenia morfemów pomiędzy wyrazami jednego języka słowiańskiego a cóż dopiero wielu języków słowiańskich. Istnieją jedynie opracowania językoznawców (jak to, na które powołałem się w artykule), pozwalające sobie na wskazywanie pewnych powiązań, lecz nie dostrzegają one szerokiej pra logiki naszego słownictwa a tym samym jego prastarego świadectwa cywilizacyjnego. Bo tylko język o dużej liczbie morfów i morfemów (rzadziej rdzeni), mających logiczne odbicie w wielu wyrazach, jest językiem budowanym od podstaw słowotwórczych. Jest więc językiem nacji pierwotnych. Dostępne słowniki, czerpią ponadto obficie z językowej wspólnoty indo-europejskiej, czyli słownictwa obcych nam językowo nacji (germańskich, romańskich), wyjaśniając zupełnie hipotetycznie, pochodzenie licznych wyrazów czysto słowiańskich od tychże języków, podczas gdy podobieństwo to jest często efektem wspólnego pnia językowego bądż znacznie wcześniejszego niż to nauka dotąd dostrzegała, istnienia cywilizacji protosłowiańskiej na większej części obszaru Europy i znacznej części Azji. Moja praca nad morfemami jest pracą odkrywczo-teoretyczną. Hipotezy, jakie w niej stawiam, znajdują jednak dowody na ich trafność, w mnogości poszlak. Bo chociaż poszlaki nie są nigdy dowodami, to jednak przy ich mnogości wskazują na wysokie prawdopodobieństwo postawionej tezy. Aktualnie pracuję nad stworzeniem całościowego słownika, który opisze sensualne powiązania morfemiczne wszystkich polskich słów. Następnie należało będzie wyprostować ich ewentualne błędy analityczne poprzez szerokie porównania do słownictwa słowiańskiego innych narodów oraz j.staro-indyjskiego. Będę wdzięczny wszystkim pasjonatom, którzy zechcą przystąpić do tego projektu. Dostarczę wzorce analityczne oraz przydzielę obszary słownictwa celem poddania ich morfemów analizie logicznej. Jest to praca ogromna, lecz niezwykle potrzebna dla dowiedzenia starożytności naszego języka wobec braku dowodów pisanych. Poniżej, przedstawiam naprędce sklecone, możliwe, że posiadające wady interpretacyjne, wyrazy rozpoczynające się na sylabę morfemiczną ‘wi’. Pragnę tym materiałem wzmocnić swój przekaz ukazany w artykule o ‘winie’, oraz ukazać Państwu jak ogromna jest liczba wyrazów, gdzie ‘wi’ oznacza skrót sensualny od współczesnego terminu ‘widzenie’ a dawniej ‘widź’ czy tez ‘jawi’ (‘ja-widzę’, stąd ‘z-ja-wa’ , czyli ‘z-mojego-widzenia’ od czego być może pochodzi judejski wyraz 'jawe&#8217; oznaczający zapewne, pierwotnie, również ducha tak jak 'jawa/zjawa&#8217; u Arjo-Słowian, który następnie stał się wydumanym archetypem imienia Boga). Pozdrawiam serdecznie wszystkich czytelników i pasjonatów Słowiańskiej kultury i Lachów.   ORLICKI<br />
Analiza porównawczo-sensualna morfemu ‘wi’ języka polskiego<br />
Podkreśleniem oznaczone hipotetyczne, źródłowe wyrazy prasłowiańskie, przeważnie niezachowane w pamiątkach piśmiennictwa bądź mowie.</p>
<p>1.<br />
widnokrąg; ‘widno-krąg/widny horyzont’ &lt; widok/widek ; ‘widzenie – dookoła’ &lt; widno ; ‘wi-dno’ ; ‘widzenie – głębokie (do dna)’<br />
2.<br />
widzieć/widzenie &lt;  ‘widen’ ;  ‘wi-deń/den’ ; ‘widoczne-dni’, sensualnie; ‘widzieć dni’<br />
3.<br />
świt &lt; ‘siwit’ ; ‘si-wi-it/at’ ; ‘jasność – widoczna – to’,<br />
4.<br />
świat &lt; ‘iswiat’ ; ‘is-wi-at’; ‘z-widzenia-to’ (porównaj ros.; ‘iswienitie’, ‘iswiestja’)<br />
5.<br />
święty/swiatyj &lt; ‘siwiat’ ; ‘si-wi-at(yj) ; ‘światło(ść)-widzący-ten’<br />
6.<br />
światły &lt; światło; si-wi-at-lo’ ; ‘jasne-widoczne-to-równe’ ; sensualnie; ‘widoczna jasność’ &lt; ‘siwiat’<br />
7.<br />
siwy &lt; siwi ; ‘siwi’ ; ‘jasne/białe-wyrażne/widoczne,<br />
8.<br />
wiatr &lt; wiać/wieja/wiejać &lt;  ‘wijać’ ; ‘wija-ti’ ; ‘kręci-to’, sensualnie ; ‘porywisty podmuch’  &lt;  ‘wi-aj’ ; ‘widoczne-płynące/czas’ (por. ‘baja’ ; ‘ba-ja/ba-aj’ ; ‘ukrycie/schronienie/tajemnica-czasu’), bądź inne słowo; wierzba &lt; wirba/wrba &lt;  ‘wietrsba’ ; ‘witr-ba’ ; ‘wietrzna (czuła na wiatr) – ta’ &lt; ‘wiatrsz’<br />
9.<br />
wicher &lt; ‘wihar’ ; ‘wi-ha-ar’ ; ‘widoczny-oddech/życie-wysoko’ (porównaj; 1) ‘hala’ ; ‘ha-la’ ; ‘wiatrowa/oddech-polana/równina’ stąd ‘duje/duja halny’ czyli ‘wieje górski wiatr’, 2) ‘lachy/lahia/lechia &lt;  ‘la-ha’ ; ‘równina-wiatru/życia’)<br />
10.<br />
wiadomy &lt; widomy &lt; widom ;  ‘wi-dom’ ; ‘widzenia-dom’, sensualnie ; ‘widzenia/widoczne miejsce’,<br />
11.<br />
wiedza &lt; widza/ wida/wieda/weda &lt;  ‘wi-ieda’ ( ‘widoczne-prowadzenie’)<br />
12.<br />
Wiem &lt; wiam &lt;   wim ; ‘wi-iam’/wi-am’ ; ‘widzę-ja’, sensualnie; ‘moje widzenie/świadomość’<br />
13.<br />
wieniec &lt; wianek &lt; wiano ; ‘wi-an-no’ ; ‘widoczne-jego-nie’, sensualnie; ‘nie jego prezentowany majątek/posag (wystawiała go tylko kobieta)’<br />
14.<br />
wierzyciel &lt; wiara &lt; wira  ; ‘wi-ra’ ; ‘widoczna – moc’, sensualnie; ‘moc widzenia/widzenie umysłem/poznawanie umysłem’, stąd podobny wyraz; ‘wierutny’, czyli ‘prawdziwy/poznany/skończony’,<br />
15.<br />
więzy &lt; wizać &lt; wisać &lt; wijać  &lt; wij/‘wija-ać’ ; ‘wijące/kręte/skręcone-to’<br />
16.<br />
wici ; ‘wi-ci’ &lt; ‘wi-si/wi-ti’ ; ‘widzenie – jasne/światłe/ widzenie – te’, sensualnie; ‘kręcone/plecione pismo’,<br />
17.<br />
widły &lt; wiodły ; sensualnie ; ‘prowadzące’ &lt; wiedły/wieść/wiedy ; ‘wi-jedy (iść/jechać/podążać)’ ; sensualnie; ‘widoczne prowadzenie’ bądź w przypadku sanskryckich Wed; ‘wiedzy nauka’<br />
18.<br />
wiecować /wiec ; ‘wicio-wa-ti’ ; ‘pleść – tu-oni/ci’ (porównaj; mówić ; ‘mo-wić’ ; ‘ma-wici/mowę’ lub ‘mowa’ od ‘mówić’ ; ‘mo-wić’ ; ‘ma-mowę/pismo’ sensualnie; ‘ma/umie – pleść/układać słowa’<br />
19.<br />
wieczerzać (‘wi-czerń-żać’ &lt; ‘widoczna-noc-żar/ogień’), &lt; wicerniżar, sensualnie; ‘wieczorny posiłek’<br />
20.<br />
wiecha &lt; wiech &lt; wiesza ; ‘wi-sa’ ; ‘widoczne-jest’ , sensualnie; ‘powieszone na widoku’<br />
21.<br />
Wiedeń &lt;   dawniej; Wideń/ Białogród; ‘wi-deń’ ; ‘widoczny/widny/jasny &#8211; dzień’ &lt; ‘wi-de-en’ ; ‘widoczny – zimna – koniec’ (miasto położone u styku Karpat i cieplej strefy klimatycznej, porównaj; lody; ‘lo-di’ ; ‘równe-zimne’)<br />
22.<br />
wiek &lt; wiko/wieko ; ‘wyraźnie/widoczne – koło/kółko’ (w sensie czasu; ‘kolo czasu’), sensualnie ‘ zamknięty czas/okres’<br />
23.<br />
wiele &lt; wielki &lt; wielgi/wiela ; ‘wi-el-ga’ ; ‘widoczne-miejsce/położenie/przestrzeń’ –zaimek; ‘ga; ta, to’, sensualnie ‘wyraźne’ (porównaj; wieprz &lt; wiel-prichsz; ‘wiele – prycha’)<br />
24.<br />
wiedźma &lt; widzma/wiedma ; ‘wiedsma’ ; ‘wieds-ma’ ; ‘widzenia/wiedzę – ma’, sensualnie: ‘wiedzę mająca’ (porównaj ruskie ‘wiedma’; ‘wi-jed’, do; ‘jedzenie/jedło/jadło ; ‘jad/jed’ ; ‘moc/siła’ podobnie jak w wyrazie ‘jad’ czyli ‘moc śmiertelna’)<br />
25.<br />
wiercić  &lt; wierć ; ‘wi-ier-ć’ &lt; ‘wijart’ ; ‘wi-jar-ti’ ; ‘widoczne-zagłębienie-to’<br />
26.<br />
wiersz &lt; wirszi /wirsza &lt; ‘wir-szla’ ; ‘spleciona/zawirowana-linia/droga’ (wyraz ten wskazuje na dawne posiadanie pisma przez Słowian), stąd podobny sensualnie starosłowiański wyraz ‘wiersza’ czyli ‘splątane sznury, sieć na ryby’. (sam wyraz ‘wir’  np. ‘wir wody’, pochodzi przypuszczalnie od morfemów ‘wi-ra’ czyli w tym wypadku; ‘wyrażna-moc’ czy inne słowo ‘Wisła’ od; ‘wi-sla’ ; ‘widoczny – szlak/droga’),<br />
27.<br />
wierzch &lt; wierch &lt; wirzch/ wirch/wrch &lt; wiarch ; ‘wi-ar-cha’ ; ‘widoczne-wysokie-odkryte/żywe’ (porównaj; wierzgać &lt; wirchat / wrchati ; ‘wir-cha’ ; ‘kręcić/szarpać/rzucać-żywo’<br />
28.<br />
zwierać &lt; zawierać  (zamykać, składać) &lt; odrzwia/(d)wierzeja/(d)wierieja (drzwi, brama) &lt;  zadwirja ; ‘za-dwir-ja’ ; ‘za-dworem-ja’ a sensualnie ‘od podwórza’, zaś sam wyraz ‘podwórze’ nie od przestrzeni za ‘dworem’ jak wskazuja niektóre słowniki, tylko od od ‘ad/at-witru’ czyli być może od ‘wiatrsz’<br />
29.<br />
powiesić &lt; wiesić &lt; wisielec &lt; wisi ; ‘at-wi-si’ ; ‘to-widoczne-oświetlone/wyraźne/jasne’ (porównaj ; wiosna/wisna/osien ; ‘(at)-wi-si-na’ ; sensualnie; ‘ma jasność widoczną’, podobnie ‘wesoło’ od ‘wi-si-ło’ ; ‘widoczna-jasność/światło-zaimek’)<br />
30.<br />
wieś &lt; wiś &lt; ‘wi-is’ ; ‘widoczne-świetliste/jasne’, sensualnie ; ‘wyraźne i odkryte miejsce’ (wykarczowana lub wyniosła przestrzeń), (porównaj słowo indyjskie ‘wiś’ ; ‘ród, dom, wieś’ czy nazw miejscowości Wizna ; ‘wi-zna’ czyli ‘widok-zna’ a sensualnie; ‘znany i widoczny’ gdzie chodzi o  bród na rzece, starożytna przeprawę na Prusy z Mazowsza.<br />
31.<br />
wiadomość &lt; wieść (prowadzić) &lt; ‘wiść’ ; ‘wi-iść’ ; ‘widocznie-podążać’ (porównaj ‘wieźć’ oraz indyjsko-awestyjskie  ‘wazaiti’ a od pra słowa ‘waz’ po współczesny ‘wóz’ i ‘powóz’)<br />
32.<br />
wiewiórka &lt; wiewierca &lt; wiwirca &lt; wawirsa ; ‘wa-wir-sa’ ; ‘tu-krecąca-się’, &lt; ‘wirsa’, sensualnie ; ‘wiercąca się, ganiająca wokół po drzewach’<br />
33.<br />
wieża (pierwotnie ; namiot, spiżarnia) &lt; wieżyca &lt; wież (więź) &lt;  wić (stąd ‘witki’ ‘splatane’ w kosze i ich nazwa ‘wiklina’ od ‘wić-lina’) &lt; sensualnie ‘splatane, związane, zamknięte, ukryte’<br />
CDN</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: Zprowokowany		</title>
		<link>https://bialczynski.pl/2013/11/12/rafal-kopko-orlicki-o-praslowianskim-pochodzeniu-slowa-wino/#comment-11562</link>

		<dc:creator><![CDATA[Zprowokowany]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 15 Nov 2013 21:30:18 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://bialczynski.pl/?p=37043#comment-11562</guid>

					<description><![CDATA[W odpowiedzi do &lt;a href=&quot;https://bialczynski.pl/2013/11/12/rafal-kopko-orlicki-o-praslowianskim-pochodzeniu-slowa-wino/#comment-11546&quot;&gt;Zprowokowany&lt;/a&gt;.

Ludzie sami zobaczcie jak sie zaklamuje co z czego sie wzielo! Otworzcie linka!

http://grzegorj.private.pl/lingwpl/niereg1.html

Nieregularne zmiany wyrazów

Artykuł ten traktuje o słabo opisanym w literaturze procesie, jakim jest rozwój fonetyczny wyrazów niezgodny z regułami. Nieznane są rozmiary tego procesu, wydaje się jednak, że im wyraz częściej używany, tym ma większą szansę na nieregularną zmianę fonetyczną spowodowaną frekwencją. Szczególnie często nieregularności obserwujemy przy zapożyczaniu wyrazu z jednego języka do innego.

Niektóre poniższe dane uchodzą za pewne, inne są dyskusyjne. W niektórych wypadkach być może doszło do skrzyżowania dwóch różnych rdzeni (zob. np. łabędź). Podano hipotetyczne rekonstrukcje form w prajęzyku, tj. formy, jakie powinny były istnieć, gdyby dany wyraz rozwijał się zgodnie z regułami. Niemal na pewno wiadomo, że tylko jedna z takich rekonstrukcji może przedstawiać formę niegdyś rzeczywiście istniejącą, rzadko jednak wiadomo, która to forma.(...)]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W odpowiedzi do <a href="https://bialczynski.pl/2013/11/12/rafal-kopko-orlicki-o-praslowianskim-pochodzeniu-slowa-wino/#comment-11546">Zprowokowany</a>.</p>
<p>Ludzie sami zobaczcie jak sie zaklamuje co z czego sie wzielo! Otworzcie linka!</p>
<p><a href="http://grzegorj.private.pl/lingwpl/niereg1.html" rel="nofollow ugc">http://grzegorj.private.pl/lingwpl/niereg1.html</a></p>
<p>Nieregularne zmiany wyrazów</p>
<p>Artykuł ten traktuje o słabo opisanym w literaturze procesie, jakim jest rozwój fonetyczny wyrazów niezgodny z regułami. Nieznane są rozmiary tego procesu, wydaje się jednak, że im wyraz częściej używany, tym ma większą szansę na nieregularną zmianę fonetyczną spowodowaną frekwencją. Szczególnie często nieregularności obserwujemy przy zapożyczaniu wyrazu z jednego języka do innego.</p>
<p>Niektóre poniższe dane uchodzą za pewne, inne są dyskusyjne. W niektórych wypadkach być może doszło do skrzyżowania dwóch różnych rdzeni (zob. np. łabędź). Podano hipotetyczne rekonstrukcje form w prajęzyku, tj. formy, jakie powinny były istnieć, gdyby dany wyraz rozwijał się zgodnie z regułami. Niemal na pewno wiadomo, że tylko jedna z takich rekonstrukcji może przedstawiać formę niegdyś rzeczywiście istniejącą, rzadko jednak wiadomo, która to forma.(&#8230;)</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: Zprowokowany		</title>
		<link>https://bialczynski.pl/2013/11/12/rafal-kopko-orlicki-o-praslowianskim-pochodzeniu-slowa-wino/#comment-11561</link>

		<dc:creator><![CDATA[Zprowokowany]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 15 Nov 2013 21:15:59 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://bialczynski.pl/?p=37043#comment-11561</guid>

					<description><![CDATA[W odpowiedzi do &lt;a href=&quot;https://bialczynski.pl/2013/11/12/rafal-kopko-orlicki-o-praslowianskim-pochodzeniu-slowa-wino/#comment-11559&quot;&gt;Zprowokowany&lt;/a&gt;.

https://www.google.co.uk/search?q=ancient+p%C3%B3los&#038;client=firefox-a&#038;rls=org.mozilla:en-GB:official&#038;source=lnms&#038;tbm=isch&#038;sa=X&#038;ei=X46GUv70C4O47QaOzYGwBw&#038;ved=0CAcQ_AUoAQ&#038;biw=1920&#038;bih=976#facrc=_&#038;imgdii=_&#038;imgrc=M87ld1olXZvQBM%3A%3BRweMkFYqsCcsmM%3Bhttp%253A%252F%252F25.media.tumblr.com%252Ftumblr_m8dxtmXIDj1ryfivao1_500.jpg%3Bhttp%253A%252F%252Fancientpeoples.tumblr.com%252Fpost%252F30044275662%252Fterracotta-figure-of-a-seated-goddess-boeotia%3B500%3B500]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W odpowiedzi do <a href="https://bialczynski.pl/2013/11/12/rafal-kopko-orlicki-o-praslowianskim-pochodzeniu-slowa-wino/#comment-11559">Zprowokowany</a>.</p>
<p><a href="https://www.google.co.uk/search?q=ancient+p%C3%B3los&#038;client=firefox-a&#038;rls=org.mozilla:en-GB:official&#038;source=lnms&#038;tbm=isch&#038;sa=X&#038;ei=X46GUv70C4O47QaOzYGwBw&#038;ved=0CAcQ_AUoAQ&#038;biw=1920&#038;bih=976#facrc=_&#038;imgdii=_&#038;imgrc=M87ld1olXZvQBM%3A%3BRweMkFYqsCcsmM%3Bhttp%253A%252F%252F25.media.tumblr.com%252Ftumblr_m8dxtmXIDj1ryfivao1_500.jpg%3Bhttp%253A%252F%252Fancientpeoples.tumblr.com%252Fpost%252F30044275662%252Fterracotta-figure-of-a-seated-goddess-boeotia%3B500%3B500" rel="nofollow ugc">https://www.google.co.uk/search?q=ancient+p%C3%B3los&#038;client=firefox-a&#038;rls=org.mozilla:en-GB:official&#038;source=lnms&#038;tbm=isch&#038;sa=X&#038;ei=X46GUv70C4O47QaOzYGwBw&#038;ved=0CAcQ_AUoAQ&#038;biw=1920&#038;bih=976#facrc=_&#038;imgdii=_&#038;imgrc=M87ld1olXZvQBM%3A%3BRweMkFYqsCcsmM%3Bhttp%253A%252F%252F25.media.tumblr.com%252Ftumblr_m8dxtmXIDj1ryfivao1_500.jpg%3Bhttp%253A%252F%252Fancientpeoples.tumblr.com%252Fpost%252F30044275662%252Fterracotta-figure-of-a-seated-goddess-boeotia%3B500%3B500</a></p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: Zprowokowany		</title>
		<link>https://bialczynski.pl/2013/11/12/rafal-kopko-orlicki-o-praslowianskim-pochodzeniu-slowa-wino/#comment-11560</link>

		<dc:creator><![CDATA[Zprowokowany]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 15 Nov 2013 21:07:59 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://bialczynski.pl/?p=37043#comment-11560</guid>

					<description><![CDATA[W odpowiedzi do &lt;a href=&quot;https://bialczynski.pl/2013/11/12/rafal-kopko-orlicki-o-praslowianskim-pochodzeniu-slowa-wino/#comment-11546&quot;&gt;Zprowokowany&lt;/a&gt;.

Ludzie sami zobaczcie podobienstwa miedzy sanskrytem, staro-cerkiewno-slowianskim, litewskim, polskim!!!

PIE 	gr. 	łac. 	goc. 	skr. 	litew. 	scs. 	pol.
*b 	b 	b 	p 	b 	b 	b
  	lābor 	slēpan 	  	slobti 	slabъ 	słaby
beltíōn 	dē-bilis 	pall (fryz.) 	bala 	  	bolьjь 	Boleslaw
  	Abella 	apel 	  	obuolas 	ablъko 	jabłko
*d 	d 	d 	t 	d 	d 	d
hýdōr 	unda 	watō 	udan 	vanduo 	voda 	woda
woĩda 	vīdī 	wait 	veda 	waidi- (prus.) 	vědě 	wiedzieć
déka 	decem 	taíhun 	daśa 	dešimt 	desętь 	dziesięć
*ǵ 	g 	g 	k 	j 	ž 	z
gignṓskō 	co-gnōscō 	kann 	jānāti 	žinoti 	znati 	znać
gómphos 	  	  	  	  	zǫbъ 	ząb
  	grānum 	kaúrn 	jīrṇa 	žìrnis 	zrьno 	ziarno
*g 	g 	g 	k 	g, j 	g 	g, ž, ʒ
géranos 	grūs 	kranuh (sgn.) 	  	gervė 	žeravь 	żuraw
stégō 	tegō 	þekja (nord.) 	sthagayati 	stogas 	ostegъ 	stóg
phágō (‘jem’) 	  	  	bhaga 	  	bogъ 	bóg
*gʷ 	b, d, g 	gu, v 	q 	g, j 	g 	g, ž, ʒ
bíos 	vīvus 	qius 	jīva 	gyvas 	živъ 	żywy
baínō 	veniō 	qiman 	gamati 	  	  	(iść)
adēn 	inguen 	o̦kkuenn (nord.) 	  	  	  	(obrzęk)

PIE 	gr. 	łac. 	goc. 	skr. 	litew. 	scs. 	pol.
*bh 	ph 	f, b 	b 	bh 	b 	b
phérō 	ferō 	  	  	  	berǫ 	biorę
nephélē 	nebula 	  	  	  	nebo 	niebo

*dh 	th 	f, d, b 	d 	dh 	d 	d
thȳmós 	fūmus 	  	  	  	dymъ 	dym

*ǵh 	kh 	h, g 	g 	h 	ž 	z
kheĩma 	hiems 	  	  	  	zima 	zima
leíkhō 	lingō 	  	  	  	lizati 	lizać

*gh 	kh 	h, g 	g 	gh, h 	g 	g, ž, ʒ
omíkhlē 	  	  	  	  	mьgla 	mgła
  	hostis 	  	  	  	gostь 	gość

*gʷh 	ph, th, kh 	f, v, gu 	gw, w 	gh, h 	g 	g, ž, ʒ

PIE 	gr. 	łac. 	goc. 	skr. 	litew. 	scs. 	pol.
*s 	s, h, – 	s, r, – 	s 	s, ṣ 	s, š 	s, x, š, z

bdéō 	pēdō 	fisten (niem.) 	  	bezdu 	*pьzděti 	bździć

Niekiedy odpowiedniości spółgłosek są niezgodne z powyższą tabelą, i na ich podstawie nie można zrekonstruować formy PIE, np:

    gr. kēr. kardia, łac. cor, corda, goc. haírtō, litew. širdis, scs. srьdьce, pol. serce – skr. hr̥d, aw. zərəd;
    gr. pente, skr. pañca, litew. penki, scs. pętь, pol. pięć – łac. quinque – goc. fimf;
    gr. téttares, łac. quattuor, skr. catur, litew. keturì, scs. četyre, pol. cztery – goc. fidwōr;
    gr. boūs, skr. go, goc. kuo, łot. gùovs, scs. govędo (‘krowa’, por. pol. gówno) – łac. bōs.

Niekiedy problem udaje się rozwiązać, identyfikując niepasującą formę jako zapożyczenie. Na przykład łac. bōs zostało zapożyczone z osko-umbryjskiego, dlatego pojawia się w nim b- zamiast oczekiwanego v-. Czasem jednak trzeba przyjąć, że nietypowy rozwój nastąpił z nieznanych powodów. Więcej przykładów takiego nieregularnego rozwoju omówiono w osobnym artykule.

DNO I WODOROSTY!!! KLAMSTWO I GERMANSKA CZEKOLADA czyli  goc. kuo!]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W odpowiedzi do <a href="https://bialczynski.pl/2013/11/12/rafal-kopko-orlicki-o-praslowianskim-pochodzeniu-slowa-wino/#comment-11546">Zprowokowany</a>.</p>
<p>Ludzie sami zobaczcie podobienstwa miedzy sanskrytem, staro-cerkiewno-slowianskim, litewskim, polskim!!!</p>
<p>PIE 	gr. 	łac. 	goc. 	skr. 	litew. 	scs. 	pol.<br />
*b 	b 	b 	p 	b 	b 	b<br />
  	lābor 	slēpan 	  	slobti 	slabъ 	słaby<br />
beltíōn 	dē-bilis 	pall (fryz.) 	bala 	  	bolьjь 	Boleslaw<br />
  	Abella 	apel 	  	obuolas 	ablъko 	jabłko<br />
*d 	d 	d 	t 	d 	d 	d<br />
hýdōr 	unda 	watō 	udan 	vanduo 	voda 	woda<br />
woĩda 	vīdī 	wait 	veda 	waidi- (prus.) 	vědě 	wiedzieć<br />
déka 	decem 	taíhun 	daśa 	dešimt 	desętь 	dziesięć<br />
*ǵ 	g 	g 	k 	j 	ž 	z<br />
gignṓskō 	co-gnōscō 	kann 	jānāti 	žinoti 	znati 	znać<br />
gómphos 	  	  	  	  	zǫbъ 	ząb<br />
  	grānum 	kaúrn 	jīrṇa 	žìrnis 	zrьno 	ziarno<br />
*g 	g 	g 	k 	g, j 	g 	g, ž, ʒ<br />
géranos 	grūs 	kranuh (sgn.) 	  	gervė 	žeravь 	żuraw<br />
stégō 	tegō 	þekja (nord.) 	sthagayati 	stogas 	ostegъ 	stóg<br />
phágō (‘jem’) 	  	  	bhaga 	  	bogъ 	bóg<br />
*gʷ 	b, d, g 	gu, v 	q 	g, j 	g 	g, ž, ʒ<br />
bíos 	vīvus 	qius 	jīva 	gyvas 	živъ 	żywy<br />
baínō 	veniō 	qiman 	gamati 	  	  	(iść)<br />
adēn 	inguen 	o̦kkuenn (nord.) 	  	  	  	(obrzęk)</p>
<p>PIE 	gr. 	łac. 	goc. 	skr. 	litew. 	scs. 	pol.<br />
*bh 	ph 	f, b 	b 	bh 	b 	b<br />
phérō 	ferō 	  	  	  	berǫ 	biorę<br />
nephélē 	nebula 	  	  	  	nebo 	niebo</p>
<p>*dh 	th 	f, d, b 	d 	dh 	d 	d<br />
thȳmós 	fūmus 	  	  	  	dymъ 	dym</p>
<p>*ǵh 	kh 	h, g 	g 	h 	ž 	z<br />
kheĩma 	hiems 	  	  	  	zima 	zima<br />
leíkhō 	lingō 	  	  	  	lizati 	lizać</p>
<p>*gh 	kh 	h, g 	g 	gh, h 	g 	g, ž, ʒ<br />
omíkhlē 	  	  	  	  	mьgla 	mgła<br />
  	hostis 	  	  	  	gostь 	gość</p>
<p>*gʷh 	ph, th, kh 	f, v, gu 	gw, w 	gh, h 	g 	g, ž, ʒ</p>
<p>PIE 	gr. 	łac. 	goc. 	skr. 	litew. 	scs. 	pol.<br />
*s 	s, h, – 	s, r, – 	s 	s, ṣ 	s, š 	s, x, š, z</p>
<p>bdéō 	pēdō 	fisten (niem.) 	  	bezdu 	*pьzděti 	bździć</p>
<p>Niekiedy odpowiedniości spółgłosek są niezgodne z powyższą tabelą, i na ich podstawie nie można zrekonstruować formy PIE, np:</p>
<p>    gr. kēr. kardia, łac. cor, corda, goc. haírtō, litew. širdis, scs. srьdьce, pol. serce – skr. hr̥d, aw. zərəd;<br />
    gr. pente, skr. pañca, litew. penki, scs. pętь, pol. pięć – łac. quinque – goc. fimf;<br />
    gr. téttares, łac. quattuor, skr. catur, litew. keturì, scs. četyre, pol. cztery – goc. fidwōr;<br />
    gr. boūs, skr. go, goc. kuo, łot. gùovs, scs. govędo (‘krowa’, por. pol. gówno) – łac. bōs.</p>
<p>Niekiedy problem udaje się rozwiązać, identyfikując niepasującą formę jako zapożyczenie. Na przykład łac. bōs zostało zapożyczone z osko-umbryjskiego, dlatego pojawia się w nim b- zamiast oczekiwanego v-. Czasem jednak trzeba przyjąć, że nietypowy rozwój nastąpił z nieznanych powodów. Więcej przykładów takiego nieregularnego rozwoju omówiono w osobnym artykule.</p>
<p>DNO I WODOROSTY!!! KLAMSTWO I GERMANSKA CZEKOLADA czyli  goc. kuo!</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
	</channel>
</rss>
