<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	
	>
<channel>
	<title>
	Komentarze do: Winicjusz Kossakowski &#8211; Mazurek i oberek	</title>
	<atom:link href="https://bialczynski.pl/2012/12/29/winicjusz-kossakowski-mazurek-i-oberek/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://bialczynski.pl/2012/12/29/winicjusz-kossakowski-mazurek-i-oberek/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=winicjusz-kossakowski-mazurek-i-oberek</link>
	<description>oficjalna strona Czesława Białczyńskiego</description>
	<lastBuildDate>Thu, 30 Nov 2023 19:17:08 +0000</lastBuildDate>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=6.7.4</generator>
	<item>
		<title>
		Autor: Białczyński		</title>
		<link>https://bialczynski.pl/2012/12/29/winicjusz-kossakowski-mazurek-i-oberek/#comment-28163</link>

		<dc:creator><![CDATA[Białczyński]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 25 Aug 2016 18:11:18 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://bialczynski.pl/?p=28566#comment-28163</guid>

					<description><![CDATA[W odpowiedzi do &lt;a href=&quot;https://bialczynski.pl/2012/12/29/winicjusz-kossakowski-mazurek-i-oberek/#comment-28160&quot;&gt;tamaszek&lt;/a&gt;.

Panie Tamaszek proszę pilnować kultury języka, bo będzie ban. Tu nie czynimy osobistych wycieczek tylko merytoryczne uwagi. Jeśli pan napisze sensowny artykuł z chęcią opublikujemy. Szanujmy pracę innych, jeżeli mamy uwagi to je przedstawmy. Konkrety proszę. Bez puszenia się i mądrzenia, na pewno bez ujmowania czegokolwiek autorowi pracy. ]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W odpowiedzi do <a href="https://bialczynski.pl/2012/12/29/winicjusz-kossakowski-mazurek-i-oberek/#comment-28160">tamaszek</a>.</p>
<p>Panie Tamaszek proszę pilnować kultury języka, bo będzie ban. Tu nie czynimy osobistych wycieczek tylko merytoryczne uwagi. Jeśli pan napisze sensowny artykuł z chęcią opublikujemy. Szanujmy pracę innych, jeżeli mamy uwagi to je przedstawmy. Konkrety proszę. Bez puszenia się i mądrzenia, na pewno bez ujmowania czegokolwiek autorowi pracy. </p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: tamaszek		</title>
		<link>https://bialczynski.pl/2012/12/29/winicjusz-kossakowski-mazurek-i-oberek/#comment-28160</link>

		<dc:creator><![CDATA[tamaszek]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 25 Aug 2016 14:37:54 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://bialczynski.pl/?p=28566#comment-28160</guid>

					<description><![CDATA[Czy Pan Kossakowski bierze w ogóle pod uwagę że ma mnóstwo błędnie przypisanych zgłosek do run w swoim alfabecie i dlatego BZDZI JK PTŁCZNY? Wykonał dużą pracę, ale jego transliteracje są obarczone poważnymi błędami i przez to całość jest niewiarygodna. Wystarczy poprawić alfabet zgodnie z tym co zrobili jeszcze w XVII i XVIII Arnkiel i Kluver, na czym opierał się Masch opisując w swej pracy idole prilwickie i będzie super. A propos znalazłem oryginały idoli prilwickich w niemieckich archiwach i mam ich własne zdjęcia. Niedługo napiszę o tym artykuł. Dziwi mnie fakt, że żadna z polskich instutucji naukowych nie domaga się badań tych artefaktów w oparciu o współczesne metody naukowe by ostatecznie ustalic ich autentyczność tylko opierają się o tendencyjne raporty Lewezowa i Lischa (pomijając przy tym ostatni raport Kolara uznający je za oryginalne).]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Czy Pan Kossakowski bierze w ogóle pod uwagę że ma mnóstwo błędnie przypisanych zgłosek do run w swoim alfabecie i dlatego BZDZI JK PTŁCZNY? Wykonał dużą pracę, ale jego transliteracje są obarczone poważnymi błędami i przez to całość jest niewiarygodna. Wystarczy poprawić alfabet zgodnie z tym co zrobili jeszcze w XVII i XVIII Arnkiel i Kluver, na czym opierał się Masch opisując w swej pracy idole prilwickie i będzie super. A propos znalazłem oryginały idoli prilwickich w niemieckich archiwach i mam ich własne zdjęcia. Niedługo napiszę o tym artykuł. Dziwi mnie fakt, że żadna z polskich instutucji naukowych nie domaga się badań tych artefaktów w oparciu o współczesne metody naukowe by ostatecznie ustalic ich autentyczność tylko opierają się o tendencyjne raporty Lewezowa i Lischa (pomijając przy tym ostatni raport Kolara uznający je za oryginalne).</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: zaciekawiony		</title>
		<link>https://bialczynski.pl/2012/12/29/winicjusz-kossakowski-mazurek-i-oberek/#comment-6110</link>

		<dc:creator><![CDATA[zaciekawiony]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 14 Jan 2014 21:38:41 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://bialczynski.pl/?p=28566#comment-6110</guid>

					<description><![CDATA[&quot;Tylko spróbujmy przetoczyć kamienny blok o wadze 1200 ton! To byłby dopiero cud. Powtarzam tylko zdanie kobiety która tam siedzi w tych telefonach i czegoś takiego jeszcze nie widziała.&quot; 1300 ton ważył głaz który stał się podstawą pomnika Piotra I w Petersburgu. Znaleziono go na bagnach sześć mil od miasta i caryca Katarzyna zażyczyła sobie, żeby go zaciągnąć do miasta.

Podobieństwo postaci Bóstwa z kamieni Mikorzyńskich do wyobrażenia idola Prillwickiego opublikowanego przez Lelewela raczej podważa autentyczność, jeśli zważyć, że Lelewel przedrukował ryciny z dzieła Potockiego. Potocki odrysował Idole znalezione dwadzieścia lat po pierwszym znalezisku. W sprawie tej partii znalezisk (bo znajdowano figurki w trzech partiach) toczyło się w XIX wieku śledztwo sądowe, podczas którego znaleziono świadków odlewania tej właśnie, ostatniej partii znalezisk, przez spadkobierców pierwszego odkrywcy.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>&#8222;Tylko spróbujmy przetoczyć kamienny blok o wadze 1200 ton! To byłby dopiero cud. Powtarzam tylko zdanie kobiety która tam siedzi w tych telefonach i czegoś takiego jeszcze nie widziała.&#8221; 1300 ton ważył głaz który stał się podstawą pomnika Piotra I w Petersburgu. Znaleziono go na bagnach sześć mil od miasta i caryca Katarzyna zażyczyła sobie, żeby go zaciągnąć do miasta.</p>
<p>Podobieństwo postaci Bóstwa z kamieni Mikorzyńskich do wyobrażenia idola Prillwickiego opublikowanego przez Lelewela raczej podważa autentyczność, jeśli zważyć, że Lelewel przedrukował ryciny z dzieła Potockiego. Potocki odrysował Idole znalezione dwadzieścia lat po pierwszym znalezisku. W sprawie tej partii znalezisk (bo znajdowano figurki w trzech partiach) toczyło się w XIX wieku śledztwo sądowe, podczas którego znaleziono świadków odlewania tej właśnie, ostatniej partii znalezisk, przez spadkobierców pierwszego odkrywcy.</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: Koss		</title>
		<link>https://bialczynski.pl/2012/12/29/winicjusz-kossakowski-mazurek-i-oberek/#comment-6109</link>

		<dc:creator><![CDATA[Koss]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 21 Jan 2013 01:43:43 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://bialczynski.pl/?p=28566#comment-6109</guid>

					<description><![CDATA[Nareszcie znalazł się ktoś, kto spojrzał na tak zwaną , &quot;Wędrówkę ludów&quot; z pozycji stratega. Wszystko się zgadza,  Wstawić tylko daty.
Mamy tutaj przykład odtwarzania wydarzeń historycznych na zasadzie &quot;Przyczyny i skutku&quot;. Skutek znamy a przyczyny są zazwyczaj, przez polityków i historyków  zagmatwane i zależne &quot;od potrzeb&quot; aktualnej polityki. Znajomość zagadnień z okresu historycznego i logiczne rozumowanie prostuje załgane ścieżki. Nie wolno zapominać, że ideologia i religia jest bronią. Chrześcijaństwo zostało  pomyślane jako kaganiec na umysły niewolników. Okazało się skuteczne.
Są religie pomyślane jako idee dla władców. Taką religią jest judaizm. Jak widzimy - również skuteczny.
 Ostatnio lansowany pomysł &quot;judeo - chrześcijaństwo&quot; pomyślane jako Judeo - to władza a chrześcijanie - jako baranki do strzyżenia - jak widzimy - &quot;chwycił&quot;. Chwycił, trzyma i ......???]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Nareszcie znalazł się ktoś, kto spojrzał na tak zwaną , &#8222;Wędrówkę ludów&#8221; z pozycji stratega. Wszystko się zgadza,  Wstawić tylko daty.<br />
Mamy tutaj przykład odtwarzania wydarzeń historycznych na zasadzie &#8222;Przyczyny i skutku&#8221;. Skutek znamy a przyczyny są zazwyczaj, przez polityków i historyków  zagmatwane i zależne &#8222;od potrzeb&#8221; aktualnej polityki. Znajomość zagadnień z okresu historycznego i logiczne rozumowanie prostuje załgane ścieżki. Nie wolno zapominać, że ideologia i religia jest bronią. Chrześcijaństwo zostało  pomyślane jako kaganiec na umysły niewolników. Okazało się skuteczne.<br />
Są religie pomyślane jako idee dla władców. Taką religią jest judaizm. Jak widzimy &#8211; również skuteczny.<br />
 Ostatnio lansowany pomysł &#8222;judeo &#8211; chrześcijaństwo&#8221; pomyślane jako Judeo &#8211; to władza a chrześcijanie &#8211; jako baranki do strzyżenia &#8211; jak widzimy &#8211; &#8222;chwycił&#8221;. Chwycił, trzyma i &#8230;&#8230;???</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: Adam Smoliński		</title>
		<link>https://bialczynski.pl/2012/12/29/winicjusz-kossakowski-mazurek-i-oberek/#comment-6108</link>

		<dc:creator><![CDATA[Adam Smoliński]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 08 Jan 2013 05:42:27 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://bialczynski.pl/?p=28566#comment-6108</guid>

					<description><![CDATA[Dwa argumenty na poparcie tez pana Winicjusza Kossakowskiego:
1. Wieles - Wielobóg, nie Weles.
Do dzisiaj funkcjonuje stare imię słowiańskie - Wielisława - sławiąca Wielesa - Wieloboga.
Mam znajomą o tym imieniu, a otrzymała je po dziadku Wielisławie.

2. W zapisach historycznych, starych dziejopisów niesłowiańskich (greckich, rzymskich, bizantyjskich oraz wczesnochrześcijańskich), występuje zawsze pewien błąd obserwacyjny. Błąd ten wynikał ze sposobu wyciągania wniosków z obserwowanego zjawiska poprzez tylko własne doświadczenia i wiadomości. Dziejopisowie ci nie starali się zrozumieć obserwowanego zjawiska. Opisywali je wprost: u nas dane zjawisko ma taki schemat działania, więc to, co obserwuję jest takim a takim zjawiskiem.
W opisach starych dziejopisów dotyczących ludów północy (za Dunajem)- Słowian, mamy mnóstwo wędrówek ludów. Ludy te, w ich opisach, - plemiona wiecznie wędrują, najczęściej w kierunku Imperium Rzymskiego.
A to Wandalowie wędrowali w kierunku półwyspu Iberyjskiego i dalej do Afryki, a to Goci wyszli ze Skandynawii i poszli nad Dunaj, a to Antowie ruszyli się z nad Bohu i poszli nad Dunaj, a to Hunowie wyleźli gdzieś z Azji i poszli nad Dunaj, a to Awarowie wyleźli bóg wie skąd i poszli na Dunaj, a za nimi poszli Bułgarzy (Wołgarze) i Madziarzy.
Wszystkie te &quot;ludy&quot; oczywiście szły aby łupić Imperium Rzymskie. Wszyskie te &quot;wędrówki&quot; odbyły się w przeciągu niecałych 200 lat. Co symptomatyczne; dopóki Rzymianie siedzieli za Dunajem, w zasadzie żadne ludy nie wędrowały w kierunku Rzymu. Były owszem drobne utarczki za Dunajem, ale Rzymianie dostawali tam baty i szybko wracali za Dunaj. Wiedzieli, że za Dunajem lud jest straszny, bitny i dziwnym językiem władający. Starzy Grecy, Scytami ich zwali. Oni sami siebie różnie nazywali, najczęściej z ich dziwnego języka wynikało, że są Wieloci, Weneci, Wenedzi. Kto oni są, jak wielu ich jest i gdzie się kończą, nikt właściwie nie wiedział?
Rzymianie najwięcej rozrabiali na południu, w Judei, Małej Azji, północnej Afryce. Do Medów i Partów za bardzo nie podskakiwali. Całym basenem Morza Śródziemnego chcieli rządzić. Z Kartaginą zaczęli, to sobie Hannibala na łeb ściągnęli i kłopot był wielki przez parę lat.
Aż przyszedł taki, co to się Juliusz Cezar nazywał i wymyślił sobie, że na Celtów pójdzie, i się zaczęło.
Nad Łabą, Renem poszedł i tam Celtów pobił. Zdobył całą współczesną Francję. Za Ren, na wschód nie poszedł, bo jak próbował, to znowu dostał baty od tego samego ludu co za Dunajem siedzi. Germanami ich nazwał, że niby tacy mnodzy jak ziarno - germenus. Wysp Brytów już mu się nie udało zdobyć, bo tam Celtowie byli za silni, a i przeprawa przez morze niełatwa. Zdobył je dopiero sto lat później niejaki kulawy jąkała, Klaudiuszem zwany, czyli kulawym jąkałą - klau klau. Stąd i klaun - błazen (nazywajcie teraz swe córki i synów Klaudiami i Klaudiuszami, życzę powodzenia).
Póki, co, Rzymianie, rad nie rad, zaczęli łupić zdobytą krainę. Za Ren i Łabę też próbowali się wybierać, aż wkurzyło to tamtych za Renem i Łabą. I tu jest sedno sprawy.
Nie było żadnych wędrówek ludów. Jest to błąd obserwacyjny i opisowy obserwatora zjawiska, które widział lub o nim słyszał. Jest to nieznajomość realiów i zasad obserwowanego zjawiska społecznego. Z punktu widzenia tego obserwatora, oczywiście to, co widział było wędrówką ludu, ale to był błąd z niewiedzy.
Kiedy następowały jakiekolwiek, prawdziwe wędrówki dużych plemion, to trwało to dziesiątki, a nawet setki lat. Takie zjawisko społeczne jest nie do zaobserwowania przez pojedynczego obserwatora. Jest to zjawisko trwające przez wiele pokoleń. Przetransportowanie tak ogromnej ilości ludzi w stosunkowo krótkim czasie, nawet w dzisiejszej dobie sprawia wielkie trudności logistyczne i mechaniczne, a co mówić o tamtych czasach. Trudności takich doświadczyli Hitlerowcy w transporcie swych armii oraz w transportach Żydów. Takich samych trudności doświadczyli Alianci. Dużo wcześniej, zęby połamał na logistyce i transporcie Cyrus oraz Kserkses, gdy chcieli wyciąć Scytów.

Cóż, więc widział dziejopis - obserwator na granicach Imperium Rzymskiego, za Dunajem, za Łabą, za Renem?
Przodem jechały konno i szły wielkie zastępy zbrojnych wojowników, za nimi ciągnęły wozy z dobytkiem, dziećmi i kobietami. Za wozami zaś szli słabiej uzbrojeni mężczyźni i młodzież. Starych ludzi, obserwator tam nie widział, więc myślał, że umarli po drodze lub ich ci barbarzyńcy po drodze zjedli.
Wypisz, wymaluj, wędrówka barbarzyńskiego ludu, który z głodu przyszedł napaść na Rzym.
No, bo gdzieżby to zjawisko nazwać marszem armii zbrojnej - &quot;U nas, w Rzymie, armia, legiony wyglądają zupełnie inaczej. Za naszymi legionami, owszem, jadą wozy z bronią. Ciągnie się też trochę kobiet, ale to tylko zamtuz, dzieci wśród nich nie ma. Żywność, owszem, na wyjściu legiony trochę zabierają, ale później zdobywają ją na miejscowej ludności. Tu zaś, widać całe rodziny i żywność na wozach&quot;.
Pancerze przybyłych wojowników, może i obserwatorzy opisywali na początku, ale później to skrzętnie wymazano. Zostały tylko opisy półnagich dzikusów w skórach, którzy budzili przerażenie. Właśnie przez to przerażenie, opisy te się ostały.
I to jest właśnie nieznajomość zasad obserwowanego zjawiska, a co za tym, zasad taktyki i strategii wojennej Słowian.
Wyprawa wojenna Słowian to przedsięwzięcie logistyczne na miarę wielu tysięcy rodzin.
Słowianie byli przyzwyczajeni do operowania na ogromnych przestrzeniach. Zajmowali przecież gigantyczny teren, o którym śmiesznym Romajom nawet się nie śniło. Na tak długich przemarszach armia słowiańska musiała być przygotowana na wszystko. To musiało być ogromne przedsiębiorstwo socjalno-bytowe.
Żywności nie można było zdobywać na miejscowej ludności w czasie przemarszu, bo to przecież swoi. Owszem, miejscowa ludność zaopatrywała armię w ramach pomocy, ale były też bezludne stepy i ogromne puszcze, przez, które trzeba było przejść. Kilku tysięczna armia wymagała kucharzy, kowali, snycerzy, drwali, cieśli innych specjalistów.
Lecz co jest największą zmorą, nawet współczesnych armii? Co powoduje najwięcej dezercji?
Tęsknota za domem, za rodziną powodowały i powodują najwięcej frustracji w armiach świata. Słowianie już bardzo dawno to zrozumieli i na wyprawę wojenną ruszały całe rodziny z dziećmi.
W opisach życia legionów rzymskich, aż się roi od kar chłosty i wyrokach śmierci za dezercję. Myślę, że gdyby ostały się opisy życia Harmii słowiańskiej, to o dezercji byłoby sporadycznie.
W opisach życia legionów rzymskich jest jeszcze coś symptomatycznego. Coś, co odróżnia ich od sposobu działań armii słowiańskich. Rzymskie legiony, na zdobytych terenach zakładają zamknięte garnizony i w stosunku do miejscowej ludności zachowują się jak typowy najeźdźca. Łupią tę ludność ile się da, zawsze utrzymując swoją odrębność władcy. Wiązanie się z miejscową ludnością było raczej surowo karane. Żołnierze tych legionów, czasowo wracają do domu, na urlop, a potem powrotem do garnizonu, na kilka lat. Wojownicy słowiańscy po prostu osiedlali się na zdobytych terenach, wśród miejscowej ludności, często narzucając im swoją kulturę, ale raczej nie przymusowo. Kultura Słowian okazywała się atrakcyjna. Nie musieli oni wracać do domów, bo swoje rodziny mieli ze sobą.
Nie było to do końca fortunne, bo dzięki temu na tereny Słowian łatwiej przedostało się chrześcijaństwo.
Z punktu widzenia obserwatora rzymskiego taka armia słowiańska mogła wyglądać jak wędrujące jakieś zbrojne plemię. Tym bardziej, że nie można się było z nimi porozumieć, a każde ich podobne słowo przekręcano na własne bzdurne znaczenie. Co tu dużo szukać przykładów w przeszłości? Kiedy wielki, cywilizowany lud Angoli spotykał się z podbitymi, głupimi barbarzyńcami, powstawały idiotyczne nazwy, które są w języku angielskim do dzisiaj. Desert, to po egipsku - czerwona ziemia, dla Angola stało się pustynią - kupą piachu. Kiedy Angol zapytał Aborygena - co to jest, wskazując na zwierzę skaczące na dwóch łapach z mordą psa, ten odpowiedział w swoim języku - nie wiem - kanga ru. I tak teraz przez super inteligencję Angola mamy na świecie zwierzę o nazwie - NIE WIEM - czyli kangur. Aborygeni pękają ze śmiechu do dzisiaj.
Wracając do tezy, że te &quot;wędrujące ludy&quot;, to po prostu armie słowiańskie atakujące Imperium Rzymskie.
Nota bene - Słowianie nie mogli się tak bardzo wkurzyć tylko tym, że im Rzymianie, co jakiś czas włazili w graniczne grządki. I tak ich tam lali, co jakiś czas. Nie szli na Rzym dla samego rabunku. Nie zabija się dojnej krowy, której można sprzedać każdą ilość zboża, każdą ilość kamyków, garnków i broni. Musiało być coś jeszcze. Historia kołem się toczy. Popatrzmy na USA, to taki odpowiednik Rzymu. Rzym, wbrew pozorom był państwem konsumpcyjnym na ogromną skalę. USA to konsumpcyjny gigant światowy. Wszystko kupują, każdej ilości, i to na kredyt. Już się zapożyczyli na niespotykaną skalę i pewnie niedługo kredyt się skończy, i będziemy mieli gigantycznego bankruta, i trzeba będzie pójść i odebrać, co jest, komu winne. Czy aby tak nie było z Rzymem?
Harmie słowiańskie różnie siebie nazywały, w zależności od specjalności, czczonych bogów. Stąd znamy armię Saków; armię Skołotów - sokolników; armię Scytów - Szczytów - wybrańców; armię Hetytów - łuczników; znamy armię Wandali - Wądali - Wielotów; armię Gotów - Gątów, armię Hunów - Guniów oraz armię Awarów - Obrysów - Obrów.
Słusznie spostrzega pan Winicjusz Kossakowski, że Antowie to armia wojowników czczących boga wojny Ana. Anunaki to również bóg wojny Sumerów i Babilończyków. Anna to słowiańskie imię boga-bogini wojny i gwałtownej śmierci.
Nazwy armii słowiańskich, które przetrwały do dzisiaj, znamy z opisów obcych dziejopisów, błędnie lub z premedytacją opisujących widziane zdarzenia. Są one oczywiście poprzekręcane w różny sposób, bo autor opisu nie potrafił wymówić tych nazw, więc pisał, co mu do głowy przyszło. Chrystianizacja zrobiła dodatkowo swoje. Jeszcze raz poprzekręcała, co się dało na swoją modłę, a co nie pasowało, to do śmieci. Wiele faktów zostało ukryte i wymazane. Niklota - księcia Obotrytów, już Niemcy sobie przypisują. Pewnie na wieczór zwykł mawiać - &quot;Gute nacht&quot;, z charakterystycznie podniesioną prawą łapką?
Bo jak to, Rzym to cywilizacja, światłość świata; przyniósł światu chrześcijaństwo. Słowianie to tylko robactwo wylęgłe z bagien Prypeci. Mają oni szczęście, że światły Rzym i jeszcze światlejsi papierze pozakładali im państewka, inaczej do dzisiaj by w błocie tonęli i po drzewach skakali.
A tak, jeden z ostatnich, najświatlejszych, może do nich powiedzieć - &quot;Witam was Ciule&quot;.
Pomijając sarkazm.
Kiedy się przyjrzeć czasom, od pierwszego wyjścia armii Wandali - Wieletów, do ataku armii Hunów i później Awarów, to wyraźnie widać dziwną systematyczność i strategię ataków tych armii na Rzym. Działania różnych armii słowiańskich są dziwnie zsynchronizowane w czasie i przestrzeni?
Harmia Wandali przechodzi przez tereny obecnej Francji skutecznie łupiąc rzymskie legiony, jednocześnie wyzwalając Celtów. Dalej idzie na półwysep Iberyjski. Tam też robi porządek z legionami. Następnie przechodzi Gibraltar i uderza Rzym w samo podbrzusze. Odcina go od dostaw zboża.
Teraz atak rozpoczyna harmia Gotów - Gątów. Przeprawia się przez Dunaj i łupie północ Imperium. Z pomocą przychodzi armia Antów. Atak Wandali na Rzym od południa oraz atak Gątów i Antów od północy jest wyraźnie zsynchronizowany. Jednak upadający Rzym na nowo podnosi łeb w postaci chrześcijańskiej. Teraz do akcji przystępuje Harmia Hunów - Guniów z kaganem Atillą - Hatiłłą na czele. To jest &quot;Bicz boży dla chrześcijaństwa&quot; i tak jak kagan Jagiełło z bratem Hatiłłą przydepnął Krzyżaków, tak nie wiele brakowało, aby kagan Hatiłła - Atilla zmiótł z powierzchni ziemi Rzym z jego nowymi władcami, papierzami - kombinatorami.
Niestety otruto kagana Hatiłłę - Atillę. Harmia została bez wodza i morale zaczęło się sypać. Do akcji musiała wejść harmia Awarów - Obrów, która nigdzie się nie rozpłynęła, ani wtopiła w Słowian. Oni byli Słowianami, więc jesteśmy tu nadal.
Czy we wszystkich działaniach tych armii słowiańskich nie widać jakiegoś centralnego zarządzania i planowania strategicznego? Ja widzę to zarządzanie, ale to może tylko moje widzi mi się.
&quot;Wielki Cywilizowany Rzym&quot; dał światu właściwie tylko dwie najwredniejsze zasady, którymi do dzisiaj się on często posługuje. Zasady te to: &quot;Divide et impera&quot; - &quot;Dziel i rządź&quot; oraz &quot;Si vis pacem para bellum&quot; - &quot;Chcesz mieć pokój, szykuj wojnę&quot;. W połączeniu z chrześcijaństwem tworzy to morderczą i wybuchową mieszankę.

Pozdrawiam wszystkich w Nowym 7521 Słowiańskim Roku
A.S.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Dwa argumenty na poparcie tez pana Winicjusza Kossakowskiego:<br />
1. Wieles &#8211; Wielobóg, nie Weles.<br />
Do dzisiaj funkcjonuje stare imię słowiańskie &#8211; Wielisława &#8211; sławiąca Wielesa &#8211; Wieloboga.<br />
Mam znajomą o tym imieniu, a otrzymała je po dziadku Wielisławie.</p>
<p>2. W zapisach historycznych, starych dziejopisów niesłowiańskich (greckich, rzymskich, bizantyjskich oraz wczesnochrześcijańskich), występuje zawsze pewien błąd obserwacyjny. Błąd ten wynikał ze sposobu wyciągania wniosków z obserwowanego zjawiska poprzez tylko własne doświadczenia i wiadomości. Dziejopisowie ci nie starali się zrozumieć obserwowanego zjawiska. Opisywali je wprost: u nas dane zjawisko ma taki schemat działania, więc to, co obserwuję jest takim a takim zjawiskiem.<br />
W opisach starych dziejopisów dotyczących ludów północy (za Dunajem)- Słowian, mamy mnóstwo wędrówek ludów. Ludy te, w ich opisach, &#8211; plemiona wiecznie wędrują, najczęściej w kierunku Imperium Rzymskiego.<br />
A to Wandalowie wędrowali w kierunku półwyspu Iberyjskiego i dalej do Afryki, a to Goci wyszli ze Skandynawii i poszli nad Dunaj, a to Antowie ruszyli się z nad Bohu i poszli nad Dunaj, a to Hunowie wyleźli gdzieś z Azji i poszli nad Dunaj, a to Awarowie wyleźli bóg wie skąd i poszli na Dunaj, a za nimi poszli Bułgarzy (Wołgarze) i Madziarzy.<br />
Wszystkie te &#8222;ludy&#8221; oczywiście szły aby łupić Imperium Rzymskie. Wszyskie te &#8222;wędrówki&#8221; odbyły się w przeciągu niecałych 200 lat. Co symptomatyczne; dopóki Rzymianie siedzieli za Dunajem, w zasadzie żadne ludy nie wędrowały w kierunku Rzymu. Były owszem drobne utarczki za Dunajem, ale Rzymianie dostawali tam baty i szybko wracali za Dunaj. Wiedzieli, że za Dunajem lud jest straszny, bitny i dziwnym językiem władający. Starzy Grecy, Scytami ich zwali. Oni sami siebie różnie nazywali, najczęściej z ich dziwnego języka wynikało, że są Wieloci, Weneci, Wenedzi. Kto oni są, jak wielu ich jest i gdzie się kończą, nikt właściwie nie wiedział?<br />
Rzymianie najwięcej rozrabiali na południu, w Judei, Małej Azji, północnej Afryce. Do Medów i Partów za bardzo nie podskakiwali. Całym basenem Morza Śródziemnego chcieli rządzić. Z Kartaginą zaczęli, to sobie Hannibala na łeb ściągnęli i kłopot był wielki przez parę lat.<br />
Aż przyszedł taki, co to się Juliusz Cezar nazywał i wymyślił sobie, że na Celtów pójdzie, i się zaczęło.<br />
Nad Łabą, Renem poszedł i tam Celtów pobił. Zdobył całą współczesną Francję. Za Ren, na wschód nie poszedł, bo jak próbował, to znowu dostał baty od tego samego ludu co za Dunajem siedzi. Germanami ich nazwał, że niby tacy mnodzy jak ziarno &#8211; germenus. Wysp Brytów już mu się nie udało zdobyć, bo tam Celtowie byli za silni, a i przeprawa przez morze niełatwa. Zdobył je dopiero sto lat później niejaki kulawy jąkała, Klaudiuszem zwany, czyli kulawym jąkałą &#8211; klau klau. Stąd i klaun &#8211; błazen (nazywajcie teraz swe córki i synów Klaudiami i Klaudiuszami, życzę powodzenia).<br />
Póki, co, Rzymianie, rad nie rad, zaczęli łupić zdobytą krainę. Za Ren i Łabę też próbowali się wybierać, aż wkurzyło to tamtych za Renem i Łabą. I tu jest sedno sprawy.<br />
Nie było żadnych wędrówek ludów. Jest to błąd obserwacyjny i opisowy obserwatora zjawiska, które widział lub o nim słyszał. Jest to nieznajomość realiów i zasad obserwowanego zjawiska społecznego. Z punktu widzenia tego obserwatora, oczywiście to, co widział było wędrówką ludu, ale to był błąd z niewiedzy.<br />
Kiedy następowały jakiekolwiek, prawdziwe wędrówki dużych plemion, to trwało to dziesiątki, a nawet setki lat. Takie zjawisko społeczne jest nie do zaobserwowania przez pojedynczego obserwatora. Jest to zjawisko trwające przez wiele pokoleń. Przetransportowanie tak ogromnej ilości ludzi w stosunkowo krótkim czasie, nawet w dzisiejszej dobie sprawia wielkie trudności logistyczne i mechaniczne, a co mówić o tamtych czasach. Trudności takich doświadczyli Hitlerowcy w transporcie swych armii oraz w transportach Żydów. Takich samych trudności doświadczyli Alianci. Dużo wcześniej, zęby połamał na logistyce i transporcie Cyrus oraz Kserkses, gdy chcieli wyciąć Scytów.</p>
<p>Cóż, więc widział dziejopis &#8211; obserwator na granicach Imperium Rzymskiego, za Dunajem, za Łabą, za Renem?<br />
Przodem jechały konno i szły wielkie zastępy zbrojnych wojowników, za nimi ciągnęły wozy z dobytkiem, dziećmi i kobietami. Za wozami zaś szli słabiej uzbrojeni mężczyźni i młodzież. Starych ludzi, obserwator tam nie widział, więc myślał, że umarli po drodze lub ich ci barbarzyńcy po drodze zjedli.<br />
Wypisz, wymaluj, wędrówka barbarzyńskiego ludu, który z głodu przyszedł napaść na Rzym.<br />
No, bo gdzieżby to zjawisko nazwać marszem armii zbrojnej &#8211; &#8222;U nas, w Rzymie, armia, legiony wyglądają zupełnie inaczej. Za naszymi legionami, owszem, jadą wozy z bronią. Ciągnie się też trochę kobiet, ale to tylko zamtuz, dzieci wśród nich nie ma. Żywność, owszem, na wyjściu legiony trochę zabierają, ale później zdobywają ją na miejscowej ludności. Tu zaś, widać całe rodziny i żywność na wozach&#8221;.<br />
Pancerze przybyłych wojowników, może i obserwatorzy opisywali na początku, ale później to skrzętnie wymazano. Zostały tylko opisy półnagich dzikusów w skórach, którzy budzili przerażenie. Właśnie przez to przerażenie, opisy te się ostały.<br />
I to jest właśnie nieznajomość zasad obserwowanego zjawiska, a co za tym, zasad taktyki i strategii wojennej Słowian.<br />
Wyprawa wojenna Słowian to przedsięwzięcie logistyczne na miarę wielu tysięcy rodzin.<br />
Słowianie byli przyzwyczajeni do operowania na ogromnych przestrzeniach. Zajmowali przecież gigantyczny teren, o którym śmiesznym Romajom nawet się nie śniło. Na tak długich przemarszach armia słowiańska musiała być przygotowana na wszystko. To musiało być ogromne przedsiębiorstwo socjalno-bytowe.<br />
Żywności nie można było zdobywać na miejscowej ludności w czasie przemarszu, bo to przecież swoi. Owszem, miejscowa ludność zaopatrywała armię w ramach pomocy, ale były też bezludne stepy i ogromne puszcze, przez, które trzeba było przejść. Kilku tysięczna armia wymagała kucharzy, kowali, snycerzy, drwali, cieśli innych specjalistów.<br />
Lecz co jest największą zmorą, nawet współczesnych armii? Co powoduje najwięcej dezercji?<br />
Tęsknota za domem, za rodziną powodowały i powodują najwięcej frustracji w armiach świata. Słowianie już bardzo dawno to zrozumieli i na wyprawę wojenną ruszały całe rodziny z dziećmi.<br />
W opisach życia legionów rzymskich, aż się roi od kar chłosty i wyrokach śmierci za dezercję. Myślę, że gdyby ostały się opisy życia Harmii słowiańskiej, to o dezercji byłoby sporadycznie.<br />
W opisach życia legionów rzymskich jest jeszcze coś symptomatycznego. Coś, co odróżnia ich od sposobu działań armii słowiańskich. Rzymskie legiony, na zdobytych terenach zakładają zamknięte garnizony i w stosunku do miejscowej ludności zachowują się jak typowy najeźdźca. Łupią tę ludność ile się da, zawsze utrzymując swoją odrębność władcy. Wiązanie się z miejscową ludnością było raczej surowo karane. Żołnierze tych legionów, czasowo wracają do domu, na urlop, a potem powrotem do garnizonu, na kilka lat. Wojownicy słowiańscy po prostu osiedlali się na zdobytych terenach, wśród miejscowej ludności, często narzucając im swoją kulturę, ale raczej nie przymusowo. Kultura Słowian okazywała się atrakcyjna. Nie musieli oni wracać do domów, bo swoje rodziny mieli ze sobą.<br />
Nie było to do końca fortunne, bo dzięki temu na tereny Słowian łatwiej przedostało się chrześcijaństwo.<br />
Z punktu widzenia obserwatora rzymskiego taka armia słowiańska mogła wyglądać jak wędrujące jakieś zbrojne plemię. Tym bardziej, że nie można się było z nimi porozumieć, a każde ich podobne słowo przekręcano na własne bzdurne znaczenie. Co tu dużo szukać przykładów w przeszłości? Kiedy wielki, cywilizowany lud Angoli spotykał się z podbitymi, głupimi barbarzyńcami, powstawały idiotyczne nazwy, które są w języku angielskim do dzisiaj. Desert, to po egipsku &#8211; czerwona ziemia, dla Angola stało się pustynią &#8211; kupą piachu. Kiedy Angol zapytał Aborygena &#8211; co to jest, wskazując na zwierzę skaczące na dwóch łapach z mordą psa, ten odpowiedział w swoim języku &#8211; nie wiem &#8211; kanga ru. I tak teraz przez super inteligencję Angola mamy na świecie zwierzę o nazwie &#8211; NIE WIEM &#8211; czyli kangur. Aborygeni pękają ze śmiechu do dzisiaj.<br />
Wracając do tezy, że te &#8222;wędrujące ludy&#8221;, to po prostu armie słowiańskie atakujące Imperium Rzymskie.<br />
Nota bene &#8211; Słowianie nie mogli się tak bardzo wkurzyć tylko tym, że im Rzymianie, co jakiś czas włazili w graniczne grządki. I tak ich tam lali, co jakiś czas. Nie szli na Rzym dla samego rabunku. Nie zabija się dojnej krowy, której można sprzedać każdą ilość zboża, każdą ilość kamyków, garnków i broni. Musiało być coś jeszcze. Historia kołem się toczy. Popatrzmy na USA, to taki odpowiednik Rzymu. Rzym, wbrew pozorom był państwem konsumpcyjnym na ogromną skalę. USA to konsumpcyjny gigant światowy. Wszystko kupują, każdej ilości, i to na kredyt. Już się zapożyczyli na niespotykaną skalę i pewnie niedługo kredyt się skończy, i będziemy mieli gigantycznego bankruta, i trzeba będzie pójść i odebrać, co jest, komu winne. Czy aby tak nie było z Rzymem?<br />
Harmie słowiańskie różnie siebie nazywały, w zależności od specjalności, czczonych bogów. Stąd znamy armię Saków; armię Skołotów &#8211; sokolników; armię Scytów &#8211; Szczytów &#8211; wybrańców; armię Hetytów &#8211; łuczników; znamy armię Wandali &#8211; Wądali &#8211; Wielotów; armię Gotów &#8211; Gątów, armię Hunów &#8211; Guniów oraz armię Awarów &#8211; Obrysów &#8211; Obrów.<br />
Słusznie spostrzega pan Winicjusz Kossakowski, że Antowie to armia wojowników czczących boga wojny Ana. Anunaki to również bóg wojny Sumerów i Babilończyków. Anna to słowiańskie imię boga-bogini wojny i gwałtownej śmierci.<br />
Nazwy armii słowiańskich, które przetrwały do dzisiaj, znamy z opisów obcych dziejopisów, błędnie lub z premedytacją opisujących widziane zdarzenia. Są one oczywiście poprzekręcane w różny sposób, bo autor opisu nie potrafił wymówić tych nazw, więc pisał, co mu do głowy przyszło. Chrystianizacja zrobiła dodatkowo swoje. Jeszcze raz poprzekręcała, co się dało na swoją modłę, a co nie pasowało, to do śmieci. Wiele faktów zostało ukryte i wymazane. Niklota &#8211; księcia Obotrytów, już Niemcy sobie przypisują. Pewnie na wieczór zwykł mawiać &#8211; &#8222;Gute nacht&#8221;, z charakterystycznie podniesioną prawą łapką?<br />
Bo jak to, Rzym to cywilizacja, światłość świata; przyniósł światu chrześcijaństwo. Słowianie to tylko robactwo wylęgłe z bagien Prypeci. Mają oni szczęście, że światły Rzym i jeszcze światlejsi papierze pozakładali im państewka, inaczej do dzisiaj by w błocie tonęli i po drzewach skakali.<br />
A tak, jeden z ostatnich, najświatlejszych, może do nich powiedzieć &#8211; &#8222;Witam was Ciule&#8221;.<br />
Pomijając sarkazm.<br />
Kiedy się przyjrzeć czasom, od pierwszego wyjścia armii Wandali &#8211; Wieletów, do ataku armii Hunów i później Awarów, to wyraźnie widać dziwną systematyczność i strategię ataków tych armii na Rzym. Działania różnych armii słowiańskich są dziwnie zsynchronizowane w czasie i przestrzeni?<br />
Harmia Wandali przechodzi przez tereny obecnej Francji skutecznie łupiąc rzymskie legiony, jednocześnie wyzwalając Celtów. Dalej idzie na półwysep Iberyjski. Tam też robi porządek z legionami. Następnie przechodzi Gibraltar i uderza Rzym w samo podbrzusze. Odcina go od dostaw zboża.<br />
Teraz atak rozpoczyna harmia Gotów &#8211; Gątów. Przeprawia się przez Dunaj i łupie północ Imperium. Z pomocą przychodzi armia Antów. Atak Wandali na Rzym od południa oraz atak Gątów i Antów od północy jest wyraźnie zsynchronizowany. Jednak upadający Rzym na nowo podnosi łeb w postaci chrześcijańskiej. Teraz do akcji przystępuje Harmia Hunów &#8211; Guniów z kaganem Atillą &#8211; Hatiłłą na czele. To jest &#8222;Bicz boży dla chrześcijaństwa&#8221; i tak jak kagan Jagiełło z bratem Hatiłłą przydepnął Krzyżaków, tak nie wiele brakowało, aby kagan Hatiłła &#8211; Atilla zmiótł z powierzchni ziemi Rzym z jego nowymi władcami, papierzami &#8211; kombinatorami.<br />
Niestety otruto kagana Hatiłłę &#8211; Atillę. Harmia została bez wodza i morale zaczęło się sypać. Do akcji musiała wejść harmia Awarów &#8211; Obrów, która nigdzie się nie rozpłynęła, ani wtopiła w Słowian. Oni byli Słowianami, więc jesteśmy tu nadal.<br />
Czy we wszystkich działaniach tych armii słowiańskich nie widać jakiegoś centralnego zarządzania i planowania strategicznego? Ja widzę to zarządzanie, ale to może tylko moje widzi mi się.<br />
&#8222;Wielki Cywilizowany Rzym&#8221; dał światu właściwie tylko dwie najwredniejsze zasady, którymi do dzisiaj się on często posługuje. Zasady te to: &#8222;Divide et impera&#8221; &#8211; &#8222;Dziel i rządź&#8221; oraz &#8222;Si vis pacem para bellum&#8221; &#8211; &#8222;Chcesz mieć pokój, szykuj wojnę&#8221;. W połączeniu z chrześcijaństwem tworzy to morderczą i wybuchową mieszankę.</p>
<p>Pozdrawiam wszystkich w Nowym 7521 Słowiańskim Roku<br />
A.S.</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: Mezamir		</title>
		<link>https://bialczynski.pl/2012/12/29/winicjusz-kossakowski-mazurek-i-oberek/#comment-6107</link>

		<dc:creator><![CDATA[Mezamir]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 06 Jan 2013 21:14:51 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://bialczynski.pl/?p=28566#comment-6107</guid>

					<description><![CDATA[W odpowiedzi do &lt;a href=&quot;https://bialczynski.pl/2012/12/29/winicjusz-kossakowski-mazurek-i-oberek/#comment-6104&quot;&gt;Mezamir&lt;/a&gt;.

http://www.youtube.com/watch?v=7Brv2FaOluU]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W odpowiedzi do <a href="https://bialczynski.pl/2012/12/29/winicjusz-kossakowski-mazurek-i-oberek/#comment-6104">Mezamir</a>.</p>
<p><a href="http://www.youtube.com/watch?v=7Brv2FaOluU" rel="nofollow ugc">http://www.youtube.com/watch?v=7Brv2FaOluU</a></p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: bialczynski		</title>
		<link>https://bialczynski.pl/2012/12/29/winicjusz-kossakowski-mazurek-i-oberek/#comment-6106</link>

		<dc:creator><![CDATA[bialczynski]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 06 Jan 2013 06:12:07 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://bialczynski.pl/?p=28566#comment-6106</guid>

					<description><![CDATA[W odpowiedzi do &lt;a href=&quot;https://bialczynski.pl/2012/12/29/winicjusz-kossakowski-mazurek-i-oberek/#comment-6104&quot;&gt;Mezamir&lt;/a&gt;.

Równie dobrze możemy powiedzieć że German pochodzi od Jerman - Jary Mąż, a to związane z irańskim Ormuzd. mamy nawet w kronikach zapisane bóstwo German - Jarowit, Jaryło, Jarmuż.

Można ją też wywieść od HARA Bharat, Wharat - bo Garman  - Gorejący Mąż Gory- Hary, ognisty, jaśniejący jarzący się i znów w tym wypadku &lt;em&gt;ger&lt;/em&gt;- nawiązuje do &lt;em&gt;jar, jarz&lt;/em&gt;. Oraz do &lt;em&gt;har&lt;/em&gt; - góra, gorejąca, jarząca się. A jedno i drugie sprowadza się do ziarna &lt;em&gt;or&lt;/em&gt;, jądra - czyli światła czyli cząstki dającej ogień wewnętrzny i energię i życie.

To wszystko byłoby tylko i wyłącznie spekulacją i intuicją gdyby językoznawstwo nie potwierdzało możliwości przejścia jednych głosek w inne, i gdyby lingwistyka nie potwierdzała archaiczności głębokiej języka np. polskiego i jego bliskiego związku z sanskrytem, dużo bliższego niż języka niemieckiego. Do tego dochodzą dane genetyczne i inne z zapisów kronikarskich i mitów i opowieści dziejowych Greków, Hetytów, Asyryjczyków, Persów i dopiero coś mamy, coś co warte jest przedstawienia jako koncepcja.

Navya to po prostu Nawia - nic dodać nic ująć - Zaświaty Skon-Dyn-Nawia - Koniec Dnia, Koniec Światła i Koniec Świata - wejście do Nawi. A Nawia owszem ma związek z Morzem - bo Morzyć to także umierać, uśmiercać, umorzać, morzyć, marnić - czyli wieść, prowadzić do Nawi. Skon i Iskon to po słowiańsku koniec i początek, w tym wypadku Dnia, Jasności, Światła, Nawi. &lt;em&gt;Nawet&lt;/em&gt; dla Ludzi Lodu był to koniec świata.

Za siedmioma Borami, za siedmioma Górami, za siedmioma Morzami są bajkowe (bajne) Zaświaty-Wela-Nawia. Stąd u Greków wiatr Boreasz północny i HiperBorejowie - Borzanie Północni, Ludzie Lodu i stąd u Słowian Morzanie, Morzykowie i Pomorze, i morze, i sama Mara-Marzanna [Mar-(n)Yja] i Mor-Moroz. ]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W odpowiedzi do <a href="https://bialczynski.pl/2012/12/29/winicjusz-kossakowski-mazurek-i-oberek/#comment-6104">Mezamir</a>.</p>
<p>Równie dobrze możemy powiedzieć że German pochodzi od Jerman &#8211; Jary Mąż, a to związane z irańskim Ormuzd. mamy nawet w kronikach zapisane bóstwo German &#8211; Jarowit, Jaryło, Jarmuż.</p>
<p>Można ją też wywieść od HARA Bharat, Wharat &#8211; bo Garman  &#8211; Gorejący Mąż Gory- Hary, ognisty, jaśniejący jarzący się i znów w tym wypadku <em>ger</em>&#8211; nawiązuje do <em>jar, jarz</em>. Oraz do <em>har</em> &#8211; góra, gorejąca, jarząca się. A jedno i drugie sprowadza się do ziarna <em>or</em>, jądra &#8211; czyli światła czyli cząstki dającej ogień wewnętrzny i energię i życie.</p>
<p>To wszystko byłoby tylko i wyłącznie spekulacją i intuicją gdyby językoznawstwo nie potwierdzało możliwości przejścia jednych głosek w inne, i gdyby lingwistyka nie potwierdzała archaiczności głębokiej języka np. polskiego i jego bliskiego związku z sanskrytem, dużo bliższego niż języka niemieckiego. Do tego dochodzą dane genetyczne i inne z zapisów kronikarskich i mitów i opowieści dziejowych Greków, Hetytów, Asyryjczyków, Persów i dopiero coś mamy, coś co warte jest przedstawienia jako koncepcja.</p>
<p>Navya to po prostu Nawia &#8211; nic dodać nic ująć &#8211; Zaświaty Skon-Dyn-Nawia &#8211; Koniec Dnia, Koniec Światła i Koniec Świata &#8211; wejście do Nawi. A Nawia owszem ma związek z Morzem &#8211; bo Morzyć to także umierać, uśmiercać, umorzać, morzyć, marnić &#8211; czyli wieść, prowadzić do Nawi. Skon i Iskon to po słowiańsku koniec i początek, w tym wypadku Dnia, Jasności, Światła, Nawi. <em>Nawet</em> dla Ludzi Lodu był to koniec świata.</p>
<p>Za siedmioma Borami, za siedmioma Górami, za siedmioma Morzami są bajkowe (bajne) Zaświaty-Wela-Nawia. Stąd u Greków wiatr Boreasz północny i HiperBorejowie &#8211; Borzanie Północni, Ludzie Lodu i stąd u Słowian Morzanie, Morzykowie i Pomorze, i morze, i sama Mara-Marzanna [Mar-(n)Yja] i Mor-Moroz. </p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: bialczynski		</title>
		<link>https://bialczynski.pl/2012/12/29/winicjusz-kossakowski-mazurek-i-oberek/#comment-6105</link>

		<dc:creator><![CDATA[bialczynski]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 06 Jan 2013 06:06:48 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://bialczynski.pl/?p=28566#comment-6105</guid>

					<description><![CDATA[W odpowiedzi do &lt;a href=&quot;https://bialczynski.pl/2012/12/29/winicjusz-kossakowski-mazurek-i-oberek/#comment-6104&quot;&gt;Mezamir&lt;/a&gt;.

Język to wielka siła i skarbnica wiedzy, ale to właśnie opracowanie pokazuje, że z samego języka dziejów się nie da odtworzyć, ani z samego języka nie da sie odtworzyć mitologii i wnioskować o źródle pierwotnym słów. To pracowanie dowodzi podobieństwa i tylko i wyłącznie podobieństwa między językami Słowian i Hindusów, a raczej między Słowiańskimi językami a sanskrytem.

Żeby coś sensownie odtworzyć trzeba zastosować holistyczne podejście czyli wszystkie możliwe narzędzia: etymologia, językoznawstwo, religioznawstwo, antropologia, antropologia porównawcza, archeologia, genetyka, historia z uwzględnieniem wszystkich źródeł kronikarskich, mitologie innych ludów, kryptografia, heraldyka itp. To jest podstawa. Odtworzenie czegoś tylko na podstawie słów dowiedzie wyłącznie podobieństwa czyli &quot;rodzinności&quot; i bliskości - na pewno nie kto co i skąd.

To wszystko co powyżej zostało przedstawione z www.nama-hatta.pl można wywieść ze słowiańskiego, nie potrzeba do tego sanskrytu, a Słowianie to znacznie bliższe sąsiedztwo Włoch i Germanii i do tego znacznie bardziej starożytne, bo jak wiadomo Ariowie zjawili się w Indiach razem z sanskrytem najprawdopodobniej w dwóch falach ok. 12.-10.000 p.n.e znad Aralu i Syberii - kiedy to część z nich poszła także do Europy nad Morze Czarne, Dunaj i Adriatyk i w latach 1900 - 1500 p.n.e. (II Wędrówka Ariów znad Wisły i Odry na południe i wschód).

Sama mowa jak i sam zapis to za mało żeby ustalić chronologię i kierunki.

Pozdrawiam

CB]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W odpowiedzi do <a href="https://bialczynski.pl/2012/12/29/winicjusz-kossakowski-mazurek-i-oberek/#comment-6104">Mezamir</a>.</p>
<p>Język to wielka siła i skarbnica wiedzy, ale to właśnie opracowanie pokazuje, że z samego języka dziejów się nie da odtworzyć, ani z samego języka nie da sie odtworzyć mitologii i wnioskować o źródle pierwotnym słów. To pracowanie dowodzi podobieństwa i tylko i wyłącznie podobieństwa między językami Słowian i Hindusów, a raczej między Słowiańskimi językami a sanskrytem.</p>
<p>Żeby coś sensownie odtworzyć trzeba zastosować holistyczne podejście czyli wszystkie możliwe narzędzia: etymologia, językoznawstwo, religioznawstwo, antropologia, antropologia porównawcza, archeologia, genetyka, historia z uwzględnieniem wszystkich źródeł kronikarskich, mitologie innych ludów, kryptografia, heraldyka itp. To jest podstawa. Odtworzenie czegoś tylko na podstawie słów dowiedzie wyłącznie podobieństwa czyli &#8222;rodzinności&#8221; i bliskości &#8211; na pewno nie kto co i skąd.</p>
<p>To wszystko co powyżej zostało przedstawione z <a href="http://www.nama-hatta.pl" rel="nofollow ugc">http://www.nama-hatta.pl</a> można wywieść ze słowiańskiego, nie potrzeba do tego sanskrytu, a Słowianie to znacznie bliższe sąsiedztwo Włoch i Germanii i do tego znacznie bardziej starożytne, bo jak wiadomo Ariowie zjawili się w Indiach razem z sanskrytem najprawdopodobniej w dwóch falach ok. 12.-10.000 p.n.e znad Aralu i Syberii &#8211; kiedy to część z nich poszła także do Europy nad Morze Czarne, Dunaj i Adriatyk i w latach 1900 &#8211; 1500 p.n.e. (II Wędrówka Ariów znad Wisły i Odry na południe i wschód).</p>
<p>Sama mowa jak i sam zapis to za mało żeby ustalić chronologię i kierunki.</p>
<p>Pozdrawiam</p>
<p>CB</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: Mezamir		</title>
		<link>https://bialczynski.pl/2012/12/29/winicjusz-kossakowski-mazurek-i-oberek/#comment-6104</link>

		<dc:creator><![CDATA[Mezamir]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 05 Jan 2013 19:39:54 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://bialczynski.pl/?p=28566#comment-6104</guid>

					<description><![CDATA[W odpowiedzi do &lt;a href=&quot;https://bialczynski.pl/2012/12/29/winicjusz-kossakowski-mazurek-i-oberek/#comment-6102&quot;&gt;Namysław - Metropolita Wszechśląskich Słowian okręgu wszechKatowickiego.&lt;/a&gt;.

SKANDYNAWIA

Scandinavia- Scanda (albo Skanda) jest wojownikiem Pana Siwy i Dowódcą Boskiej Armii ( armii półbogów). Sanskryckie słowo ,,naviya,, oznacza,,wyprawę morską w imieniu, ,, w tym przypadku odnosi sie to do Pana Scanda.

W książce ,,Indie w Grecji,, - Edward Pococke zauważa że , Europejskie, Skandynawskie i indyjskie kasty wojowników tj; Kszatriya są identyczne. ( funkcja tej grupy jak i struktura itp).

Słowo wiking (król) pochodzi od ,,Simha,,( lew) , Simha ( singa), W ,,singa,, &quot;S&quot; przechodzi w &quot;K&quot; to staje się King.( czyli ,,król,,) W ten sposób Wikingowie byli określani jako ,,lwi wojownicy,, , zupełnie tak samo jest w Pendżabie w Indii. Wojownicy są tam nazywani Singh - lew.



NIEMCY

Germany pochodzi od ,,sharman,,, te słowo jest stosowane przez wedyjskich uczonych w sanskryckiej terminologii. Takie imiona istnieją w Indiach,np, jako nazwiska: Sharma.

Deutschland jest zniekształconym słowem ,,Daityasthan,,, oznacza ,,ziemia klanu Daitów,, (klan, naród) narodzonych z Matki Diti i Kashyapa Muni. Słowo w języku niemieckim ,,land,, oznacza ,,ziemia,,, ,,Kraj,, . Land pochodzi od ,,sthan,,. Natomiast Deutsh pochodzi od Daita. ( Prawdopodobnie naród Niemiecki pochodzi właśnie od rodu Daiów)

Miasto Heidelburg, &quot;burg&quot; oznacza Fort. W sanskrycie jest słowo,, Haya - dal - durg,, - ,,fort obsadzony ( z ) kontyngentem wojskowej konnicy,,.

Niemieckie słowo ,,dziękuje,, to ,, Danke,, pochodzi od Dhanya.

Rammstein od Ram - sthan,,. &quot;Stein&quot; jest podobny Sthan -miejsce.

WŁOCHY

Italy. Włochy w sanskrycie to Etaly oznacza, że kraj umieszczony jest na dnie kontynentu (nazywanego teraz Europa).

Rzym czyli Rome , Roma pochodzi od Imienia Pana Ramy. Litera ,,O,, zastąpiła sanskryckie ,,A,,.

W tym miejscu z pewnoscią niektórzy z czytelników spytają: „- jak to od Pana Ramy? Przecież był Romulos i Remulus, i jeden brat zabił drugiego”. Tutaj właśnie mamy taką sytuację ,,zapominania,, skąd pochodziło i co oznaczało określone słowo. Ramayana wspomina o Panowaniu Ramaczandry na świecie. Mówi też o tym, że Pan Rama miał brata Lakshmana. Słowo ,,Rama,, a raczej ,,roma,, zaczęto używać jako imię legendarnego założyciela miasta. I dodano historię o bratobójczym morderstwie.

Jest to dowód na to, że Rzym był częścią Imperium Pana Ramaczandry. Dodatkowym dowodem jest ... data powstania miasta Rzymu: 21 kwietnia 753 przed nasza erą. W ten dzień wg obliczeń przypada Ramnavami...

Nazwa miasta Ravena pochodzi od imienia demona Ravana który uprowadził Sitę. Ciekawostką jest to, że miasta Rzym i Ravena znajdują sie na przeciwnych brzegah rzeki. Symbolizować mogło to fakt, że Pan Rama walczył ze swym wrogiem Ravana.



WATYKAN

Vatican pochodzi od wedyjskiego ,,VATIKA,, czyli ,,pustelnia,,. A zazwyczaj wedyjscy mędrcy żyjący w Vatika byli nazywani ,,Paap-ha,, (jedna z funkcji kapłańskich przy administracji wedyjskiej). ,,Paap,, oznacza ,,grzech,,, natomiast ,,ha,, ,,przenosi się,,, czyli paap-ha oznacza osobę, mędrca który zmywa czyjeś grzechy. Obecnie skrócone do Papież. itd.



ROSJA

Nazwa ,,RUSSIA,, ( rosija) pochodzi od sanskryckiego słowa ,, Rishi,, czyli mędrzec. Nazwa kraju sugeruje że ta ziemia była kiedyś zamieszkana przez Mędrców. Rosyjski język zawiera wiele ciekawych śladów sanskrytu, np w imionach. Po rosyjsku synowa to Snoka, a w sanskrycie to jest Snusha. Imię Andropov oznacza ,,osobę , członka rodziny Indry,, (Słowo ,,Indra,, zostało zmienione na ,, andra,,).

Imię Lebedev jest sanskryckim imieniem Lava - dev. Jak wiemy Lava deva był synem Pana Ramy ( Ramayana).

- Moskwa , wymawiane w róznych językach jako Maskwa, Moskoł itp. być może pochodzi od sanskryckiego ,,Moksha,, co oznacza wyzwolenie ( najważniejszy cel Rishis).

,,Soviet,,( sowiecki) pochodzi od ,,Svet ,, oznaczające ,, biały region,,( ?). Ośnieżony.(?)

Bolszewik brzmi tak jak sanskryckie ,,Bal-Sevik,, czyli oznacza osobę ,Rishis szukających duchowej czy to materialnej władzy.( siły, bala).

Zazwyczaj w Rosji nazwy miast łączy się słowem ,,grad,, ( gród) podobnie w Indiach spotyka się nazwy miast , wsi jako ,,graam(a).

-Syberia , wymawiane przez Rosjan jako Shibir( w tym regionie?) dokładnie odpowiada brzmieniowo sanskryckiemu ,,Shibir,, które oznacza ,,tymczasowe zamieszkanie lub obozowisko,,.

http://www.nama-hatta.pl/articles.php?article_id=77]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W odpowiedzi do <a href="https://bialczynski.pl/2012/12/29/winicjusz-kossakowski-mazurek-i-oberek/#comment-6102">Namysław &#8211; Metropolita Wszechśląskich Słowian okręgu wszechKatowickiego.</a>.</p>
<p>SKANDYNAWIA</p>
<p>Scandinavia- Scanda (albo Skanda) jest wojownikiem Pana Siwy i Dowódcą Boskiej Armii ( armii półbogów). Sanskryckie słowo ,,naviya,, oznacza,,wyprawę morską w imieniu, ,, w tym przypadku odnosi sie to do Pana Scanda.</p>
<p>W książce ,,Indie w Grecji,, &#8211; Edward Pococke zauważa że , Europejskie, Skandynawskie i indyjskie kasty wojowników tj; Kszatriya są identyczne. ( funkcja tej grupy jak i struktura itp).</p>
<p>Słowo wiking (król) pochodzi od ,,Simha,,( lew) , Simha ( singa), W ,,singa,, &#8222;S&#8221; przechodzi w &#8222;K&#8221; to staje się King.( czyli ,,król,,) W ten sposób Wikingowie byli określani jako ,,lwi wojownicy,, , zupełnie tak samo jest w Pendżabie w Indii. Wojownicy są tam nazywani Singh &#8211; lew.</p>
<p>NIEMCY</p>
<p>Germany pochodzi od ,,sharman,,, te słowo jest stosowane przez wedyjskich uczonych w sanskryckiej terminologii. Takie imiona istnieją w Indiach,np, jako nazwiska: Sharma.</p>
<p>Deutschland jest zniekształconym słowem ,,Daityasthan,,, oznacza ,,ziemia klanu Daitów,, (klan, naród) narodzonych z Matki Diti i Kashyapa Muni. Słowo w języku niemieckim ,,land,, oznacza ,,ziemia,,, ,,Kraj,, . Land pochodzi od ,,sthan,,. Natomiast Deutsh pochodzi od Daita. ( Prawdopodobnie naród Niemiecki pochodzi właśnie od rodu Daiów)</p>
<p>Miasto Heidelburg, &#8222;burg&#8221; oznacza Fort. W sanskrycie jest słowo,, Haya &#8211; dal &#8211; durg,, &#8211; ,,fort obsadzony ( z ) kontyngentem wojskowej konnicy,,.</p>
<p>Niemieckie słowo ,,dziękuje,, to ,, Danke,, pochodzi od Dhanya.</p>
<p>Rammstein od Ram &#8211; sthan,,. &#8222;Stein&#8221; jest podobny Sthan -miejsce.</p>
<p>WŁOCHY</p>
<p>Italy. Włochy w sanskrycie to Etaly oznacza, że kraj umieszczony jest na dnie kontynentu (nazywanego teraz Europa).</p>
<p>Rzym czyli Rome , Roma pochodzi od Imienia Pana Ramy. Litera ,,O,, zastąpiła sanskryckie ,,A,,.</p>
<p>W tym miejscu z pewnoscią niektórzy z czytelników spytają: „- jak to od Pana Ramy? Przecież był Romulos i Remulus, i jeden brat zabił drugiego”. Tutaj właśnie mamy taką sytuację ,,zapominania,, skąd pochodziło i co oznaczało określone słowo. Ramayana wspomina o Panowaniu Ramaczandry na świecie. Mówi też o tym, że Pan Rama miał brata Lakshmana. Słowo ,,Rama,, a raczej ,,roma,, zaczęto używać jako imię legendarnego założyciela miasta. I dodano historię o bratobójczym morderstwie.</p>
<p>Jest to dowód na to, że Rzym był częścią Imperium Pana Ramaczandry. Dodatkowym dowodem jest &#8230; data powstania miasta Rzymu: 21 kwietnia 753 przed nasza erą. W ten dzień wg obliczeń przypada Ramnavami&#8230;</p>
<p>Nazwa miasta Ravena pochodzi od imienia demona Ravana który uprowadził Sitę. Ciekawostką jest to, że miasta Rzym i Ravena znajdują sie na przeciwnych brzegah rzeki. Symbolizować mogło to fakt, że Pan Rama walczył ze swym wrogiem Ravana.</p>
<p>WATYKAN</p>
<p>Vatican pochodzi od wedyjskiego ,,VATIKA,, czyli ,,pustelnia,,. A zazwyczaj wedyjscy mędrcy żyjący w Vatika byli nazywani ,,Paap-ha,, (jedna z funkcji kapłańskich przy administracji wedyjskiej). ,,Paap,, oznacza ,,grzech,,, natomiast ,,ha,, ,,przenosi się,,, czyli paap-ha oznacza osobę, mędrca który zmywa czyjeś grzechy. Obecnie skrócone do Papież. itd.</p>
<p>ROSJA</p>
<p>Nazwa ,,RUSSIA,, ( rosija) pochodzi od sanskryckiego słowa ,, Rishi,, czyli mędrzec. Nazwa kraju sugeruje że ta ziemia była kiedyś zamieszkana przez Mędrców. Rosyjski język zawiera wiele ciekawych śladów sanskrytu, np w imionach. Po rosyjsku synowa to Snoka, a w sanskrycie to jest Snusha. Imię Andropov oznacza ,,osobę , członka rodziny Indry,, (Słowo ,,Indra,, zostało zmienione na ,, andra,,).</p>
<p>Imię Lebedev jest sanskryckim imieniem Lava &#8211; dev. Jak wiemy Lava deva był synem Pana Ramy ( Ramayana).</p>
<p>&#8211; Moskwa , wymawiane w róznych językach jako Maskwa, Moskoł itp. być może pochodzi od sanskryckiego ,,Moksha,, co oznacza wyzwolenie ( najważniejszy cel Rishis).</p>
<p>,,Soviet,,( sowiecki) pochodzi od ,,Svet ,, oznaczające ,, biały region,,( ?). Ośnieżony.(?)</p>
<p>Bolszewik brzmi tak jak sanskryckie ,,Bal-Sevik,, czyli oznacza osobę ,Rishis szukających duchowej czy to materialnej władzy.( siły, bala).</p>
<p>Zazwyczaj w Rosji nazwy miast łączy się słowem ,,grad,, ( gród) podobnie w Indiach spotyka się nazwy miast , wsi jako ,,graam(a).</p>
<p>-Syberia , wymawiane przez Rosjan jako Shibir( w tym regionie?) dokładnie odpowiada brzmieniowo sanskryckiemu ,,Shibir,, które oznacza ,,tymczasowe zamieszkanie lub obozowisko,,.</p>
<p><a href="http://www.nama-hatta.pl/articles.php?article_id=77" rel="nofollow ugc">http://www.nama-hatta.pl/articles.php?article_id=77</a></p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: Namysław		</title>
		<link>https://bialczynski.pl/2012/12/29/winicjusz-kossakowski-mazurek-i-oberek/#comment-6103</link>

		<dc:creator><![CDATA[Namysław]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 04 Jan 2013 12:43:08 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://bialczynski.pl/?p=28566#comment-6103</guid>

					<description><![CDATA[A co do pytania Agnessy o stan Polskich rodzin to uważam, że jest on opłakany. W kraju widzę politykę antyrodzinną, nie jest to ta odległa polityka ale ta w punktach &quot;pomocy&quot; gdzie mężczyźnie nie udziela się pomocy w ochronie dzieci przed agresywną żoną, bo to facet. Cierpienie dzieci to dla niektórych nic.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>A co do pytania Agnessy o stan Polskich rodzin to uważam, że jest on opłakany. W kraju widzę politykę antyrodzinną, nie jest to ta odległa polityka ale ta w punktach &#8222;pomocy&#8221; gdzie mężczyźnie nie udziela się pomocy w ochronie dzieci przed agresywną żoną, bo to facet. Cierpienie dzieci to dla niektórych nic.</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
	</channel>
</rss>
