<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	
	>
<channel>
	<title>
	Komentarze do: Lekcja 8: Krąg Kręgów &#8211; Boski Plot/Pląt &#8211; Prawia, Jawia, Nawia &#8211; lustrzane odbicia boskiej RzeczyIstności, czyli czcijmy Naszych Dziadów	</title>
	<atom:link href="https://bialczynski.pl/2012/11/11/prawia-a-jawia/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://bialczynski.pl/2012/11/11/prawia-a-jawia/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=prawia-a-jawia</link>
	<description>oficjalna strona Czesława Białczyńskiego</description>
	<lastBuildDate>Thu, 23 Oct 2025 07:22:26 +0000</lastBuildDate>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=6.7.4</generator>
	<item>
		<title>
		Autor: bialczynski		</title>
		<link>https://bialczynski.pl/2012/11/11/prawia-a-jawia/#comment-5415</link>

		<dc:creator><![CDATA[bialczynski]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 19 Nov 2012 05:48:24 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://bialczynski.pl/?p=27141#comment-5415</guid>

					<description><![CDATA[W odpowiedzi do &lt;a href=&quot;https://bialczynski.pl/2012/11/11/prawia-a-jawia/#comment-5414&quot;&gt;Adam Smoliński&lt;/a&gt;.

OK Przyjmuję - Trzeba czyścić więc czyszczę.
Pozdrawiam serdecznie

CB]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W odpowiedzi do <a href="https://bialczynski.pl/2012/11/11/prawia-a-jawia/#comment-5414">Adam Smoliński</a>.</p>
<p>OK Przyjmuję &#8211; Trzeba czyścić więc czyszczę.<br />
Pozdrawiam serdecznie</p>
<p>CB</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: Adam Smoliński		</title>
		<link>https://bialczynski.pl/2012/11/11/prawia-a-jawia/#comment-5414</link>

		<dc:creator><![CDATA[Adam Smoliński]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 18 Nov 2012 19:49:10 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://bialczynski.pl/?p=27141#comment-5414</guid>

					<description><![CDATA[Według oficjalnej nauki, astrologia i zodiak to wynalazek Sumeru. Jednak wszystkie parametry gwiazd, planet i gwiazdozbiorów zodiakalnych odpowiadają obserwatorowi znajdującemu się na ok. 52 równoleżniku szerokości północnej. To nie była pozycja geograficzna Sumeru. Do tego, astrologia Sumeru była od początku gotowa. Zatem wniosek z tego, że Sumerowie gotową astrologię przynieśli z północy. To jest właściwy kierunek poszukiwań źródeł cywilizacji. Południe podkradało i przyswajało wynalazki północy, a teraz wciska nam się, że cywilizacja pochodzi z południa. Uważam, że głównym motorem postępu cywilizacyjnego jest temperatura otoczenia. Ludy północy musiały się ruszać, działać i mocno kombinować, aby przeżyć. Wysoka temperatura, zaś wcale nie predystynuje do wysokiej aktywności ruchowej i umysłowej. Wystarczy tam pojechać na krótko, a zrozumie się o co mi chodzi. Kawka, szklaneczka whisky, leżaczek, to jest to, żadnych nerwowych ruchów. Można mi zarzucić; a Arabowie i ich osiągnięcia w fizyce, chemii, matematyce? Po pierwsze, te osiągnięcia powstały na południu płw. Iberyjskiego, dzisiaj Hiszpania. Po drugie, większość tych wielkich osiągnięć, to tak naprawdę osiągnięcia północnych Indii, oczywiście podkradzione.
Tak było ze wszystkim, z religiami tym bardziej.

A.S.

PS
Do pana Czesława malutka uwaga.
Na początku artykułu mówi pan o próbach zmiany naszego języka oraz o jego celowym zaśmiecaniu.
Słowo &quot;wyboldować&quot; to właśnie taki makaronizm angliczański, śmieć śłowny. Po polsku takie sformułowanie brzmi - &quot; wytłuszczenie&quot;.
Przepraszam, ale irytują mnie takie śmieci, zwłaszcza angliczańsko-germańskie.
Pozdrawiam
A.S.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Według oficjalnej nauki, astrologia i zodiak to wynalazek Sumeru. Jednak wszystkie parametry gwiazd, planet i gwiazdozbiorów zodiakalnych odpowiadają obserwatorowi znajdującemu się na ok. 52 równoleżniku szerokości północnej. To nie była pozycja geograficzna Sumeru. Do tego, astrologia Sumeru była od początku gotowa. Zatem wniosek z tego, że Sumerowie gotową astrologię przynieśli z północy. To jest właściwy kierunek poszukiwań źródeł cywilizacji. Południe podkradało i przyswajało wynalazki północy, a teraz wciska nam się, że cywilizacja pochodzi z południa. Uważam, że głównym motorem postępu cywilizacyjnego jest temperatura otoczenia. Ludy północy musiały się ruszać, działać i mocno kombinować, aby przeżyć. Wysoka temperatura, zaś wcale nie predystynuje do wysokiej aktywności ruchowej i umysłowej. Wystarczy tam pojechać na krótko, a zrozumie się o co mi chodzi. Kawka, szklaneczka whisky, leżaczek, to jest to, żadnych nerwowych ruchów. Można mi zarzucić; a Arabowie i ich osiągnięcia w fizyce, chemii, matematyce? Po pierwsze, te osiągnięcia powstały na południu płw. Iberyjskiego, dzisiaj Hiszpania. Po drugie, większość tych wielkich osiągnięć, to tak naprawdę osiągnięcia północnych Indii, oczywiście podkradzione.<br />
Tak było ze wszystkim, z religiami tym bardziej.</p>
<p>A.S.</p>
<p>PS<br />
Do pana Czesława malutka uwaga.<br />
Na początku artykułu mówi pan o próbach zmiany naszego języka oraz o jego celowym zaśmiecaniu.<br />
Słowo &#8222;wyboldować&#8221; to właśnie taki makaronizm angliczański, śmieć śłowny. Po polsku takie sformułowanie brzmi &#8211; &#8221; wytłuszczenie&#8221;.<br />
Przepraszam, ale irytują mnie takie śmieci, zwłaszcza angliczańsko-germańskie.<br />
Pozdrawiam<br />
A.S.</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: Mezamir		</title>
		<link>https://bialczynski.pl/2012/11/11/prawia-a-jawia/#comment-5413</link>

		<dc:creator><![CDATA[Mezamir]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 16 Nov 2012 09:08:35 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://bialczynski.pl/?p=27141#comment-5413</guid>

					<description><![CDATA[Opływający w luksusy mieszkańcy Winety popadli w zwyrodnienie, zakosztowując ponoć w ludzkim mięsie. Praktykowano też ofiary z młodych brańców ku czci posiadającego tu swoje miejsce kultowe Trygława

;) To mniej więcej tak samo jak z Welesem Ktosia.

Tak właśnie piszą naszą mitologię czarno-księża-nicy i nie ma powodu aby traktować to poważnie.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Opływający w luksusy mieszkańcy Winety popadli w zwyrodnienie, zakosztowując ponoć w ludzkim mięsie. Praktykowano też ofiary z młodych brańców ku czci posiadającego tu swoje miejsce kultowe Trygława</p>
<p>😉 To mniej więcej tak samo jak z Welesem Ktosia.</p>
<p>Tak właśnie piszą naszą mitologię czarno-księża-nicy i nie ma powodu aby traktować to poważnie.</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: Mezamir		</title>
		<link>https://bialczynski.pl/2012/11/11/prawia-a-jawia/#comment-5412</link>

		<dc:creator><![CDATA[Mezamir]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 16 Nov 2012 09:05:56 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://bialczynski.pl/?p=27141#comment-5412</guid>

					<description><![CDATA[Wineta – bałtycka Atlantyda
Ponoć prowadziło doń aż dwanaście pokrytych spiżem bram. Zamieszkiwały w niej liczne ludy: Grecy, Sasi, a przede wszystkim Słowianie… Według jednej z legend pochłonęły ją fale Bałtyku. W myśl innej – padła łupem przybyłych morzem najeźdźców.

Wineta – bo o niej właśnie mowa – nie zyskała co prawda sławy platońskiej Atlantydy, niemniej wciąż wzbudza emocje wśród wielbicieli zarówno Słowiańszczyzny, jak i wszelkich zagadek przeszłości.

Podobnie jak w przypadku mitycznego lądu opisanego przez ateńskiego filozofa, również pierwotny przekaz na temat Winety znany jest za sprawą jednego tylko autora. Był nim cieszący się opinią rzetelnego kronikarza Adam z Bremy (żyjący mniej więcej pomiędzy rokiem 1040 a 1080), autor Gesta Hammaburgensis ecclesiae pontificum (Czyny biskupów hamburskiego Kościoła). Opisał on „przesławne miasto Jumne” (czyli właśnie Winetę), rozległy port usytuowany ponoć w pobliżu ujścia Odry. Swymi rozmiarami ów gród miał dorównywać ówczesnemu Stralsundowi, a być może nawet Lubece, już wówczas szczycącej się rozległą siecią kontaktów handlowych. Do rangi ewenementu na skalę nie tylko Morza Bałtyckiego wypada zaliczyć wznoszący się w Winecie „garniec Wulkana” zasilany „ogniem greckim”. Terminem tym kościelny historyk określił prawdopodobnie tamtejszą latarnię morską. Jeśli tak było istotnie, obecność tego typu obiektu świadczy zarówno o zasobności, jak i technicznych możliwościach mieszkańców legendarnego grodu.

Kupiecka republika

Jak wyżej wspomniano, przeważała w nim ludność słowiańska, w dużej mierze rekrutująca się spośród plemion wieleckich/lucickich, dominujących w tym rejonie Słowiańszczyzny. Ów, uchodzący za najważniejszy, ośrodek bałtyckiego handlu (deklasując tym samym nie tak znowuż odległą Arkonę na wyspie Rugia) przyciągał ponoć wszystkie nacje tej strefy cywilizacyjnej – począwszy od handlarzy rodem z Kordoby, a na Waregach skończywszy. Kwitła wymiana towarów z wszelkich zakątków świata. Produkty leśne, broń, luksusowe wytwory rzemiosła artystycznego, a nade wszystko niewolnicy – krótko mówiąc, wszystko, co mogło znaleźć skorego do zapłacenia nabywcę. Nic zatem dziwnego, że interes się kręcił, a mieszkańcy nadmorskiego grodu słynęli z niewyobrażalnego wręcz bogactwa. Adam z Bremy określa Winetę mianem „największego z miast, jakie są w Europie”. Jeśli rzeczywiście istniała, stanowiła zapewne łakomy kąsek m.in. dla wprawionych w łupieskim procederze Duńczyków, tudzież budzących w pełni uzasadnioną grozę słowiańskich piratów. Można jednak mniemać, że znakomicie prosperujący właściciele tutejszych faktorii z pewnością dysponowali odpowiednimi funduszami, by w razie potrzeby opłacić biegłych w rzemiośle wojennym „specjalistów” bądź też w ostateczności przekupić potencjalnych najeźdźców. Zresztą tego typu punkt na bałtyckich szlakach z pewnością był dla wielu niezbędnym wręcz elementem tutejszej „ekonomii” – nie wyłączając amatorów morskiego zbójectwa. W końcu gdzieś trzeba było „upłynnić” zrabowany towar… Jak się jednak okazało, do czasu…

Tylko gdzie jej szukać?

W rozwikłaniu tej frapującej zagadki pomocny może okazać się sam Adam z Bremy, który nie szczędzi nam istotnych szczegółów związanych z tym tajemniczym grodem. Z usytuowanych przy ujściu rzeki Piany Dymin (swego czasu jednego ze znaczniejszych

ośrodków Pomorza Zachodniego) rejs do Winety trwał trzy dni. Z kolei z Hamburga – siedem. Opis ten pozwolił wysnuć trzy teorie co do domniemanej lokalizacji miasta.

Według pierwszej znajdować się miało nieopodal współczesnej miejscowości Barth, gdzie być może w czasach autora Gesta Hammaburgensis… Piana miała swoje ujście. Druga teoria – pochodzącego ze Świnoujścia kronikarza W.F. Gadebusha zapisana przezeń w Kronice wyspy Uznam (właśnie tam usytuowany jest Barth) – przenosi nas w okolice miejscowości Koserow. Wspomniany historyk nie był gołosłowny i przytoczył kilka argumentów na rzecz swej tezy. Według niego kamienie z pobliskiej rafy (nomen omen zwanej „Winietą”) użyte do budowy falochronu zdradzały wyraźne ślady niegdysiejszej obróbki. Dziejopis podpiera się również przekazem Adama z Bremy, sytuującego Winetę nad „trzema morzami”. Gadebush tłumaczył tę okoliczność lokalizacją mitycznego portu na cyplu Damerow rozgraniczającym trzy akweny (m.in. Zatokę Uznamską). Jeszcze w początkach XX wieku z okolicznej wioski Loddin prowadziła stara ścieżka określana przez miejscowych jako „droga do Winety”.

W myśl trzeciej teorii Winetę utożsamia się z Wolinem, na co ma wskazywać podobieństwo jednej z wcześniejszych form nazwy grodu – „Yulin/Youlin” – z wymienianą przez Adama z Bremy „Jumne”. Wolin rzeczywiście był liczącym się ośrodkiem w regionie, a przy tym dysponował na tyle znacznym potencjałem militarnym, że przez pewien czas z powodzeniem stawiał odpór ekspansji Mieszka I. Zwolennikiem tezy o utożsamieniu Winety z Wolinem był m.in. Rudolf Virchow, wsławiony polemiką z Pasteurem niemiecki patolog, a zarazem jeden z pionierów antropologii. Udokumentowania tej tezy podjął się m.in. polski archeolog Władysław Filipowiak. Dodajmy, że nie bez sukcesów.

Licznych zwolenników ma również teza, w myśl której ów gród zwykło się utożsamiać ze znanym m.in. z trzynastowiecznej Jómsvikingasaga Jomsborgiem, osadą założoną u ujścia Odry z polecenia władcy Duńczyków, Haralda Sinozębego. Wieloetniczność jej mieszkańców (co zresztą było i jest standardem w niemal wszystkich miastach portowych) znajduje potwierdzenie w źródłach z epoki, zdradzając podobieństwo do przekazów o Winecie. Według niektórych źródeł również Jomsborg miał paść ofiarą morskiego żywiołu. Stąd wysiłki na rzecz utożsamienia tej miejscowości z Winetą wydają się naturalne. Niewykluczone również, że Jomsborg jest tożsamy z Wolinem.

Pogańska enklawa

Wineta słynęła nie tylko z bogactw, ale też względnej tolerancji religijnej zapewniającej swobodę wyznania zarówno mieszkańcom legendarnego grodu, jak i przebywającym tu handlarzom. Jedynie schrystianizowanym Sasom zakazywano obnoszenia się z symbolami swej wiary, bowiem w czasach Adama z Bremy Połabie wciąż pozostawało enklawą pierwotnych kultów słowiańskich. Próbę chrystianizacji tych obszarów być może podejmowano już w czasach Karola Wielkiego, bo wiadomo, że przynajmniej część zamieszkujących tam plemion Obodrytów uznawało zwierzchność frankońskiego cesarza. Intensyfikacja akcji ewangelizacyjnej nastąpiła równolegle z terytorialną ekspansją kresowych marchii państwa wschodniofrankońskiego (czy jak kto woli – wczesnoniemieckiego). Jej przejawem było konsekrowanie metropolii kościelnej w Magdeburgu (968 rok), która odegrała ogromną rolę w opanowywaniu obszarów Połabia przez saskich osadników. Nie bez znaczenia było również utworzenie biskupstwa w pobliskim Kołobrzegu. Liczne powstania tamtejszych Słowian u schyłku X wieku (szczególnie krwawe w 983 roku, kiedy to Wieleci zdobyli Hawelberg i Brandenburg) doprowadziły do odzyskania niezawisłości przez słowiańskie plemiona, a przy okazji nawrotu tradycyjnych wierzeń. Katolicyzm wzbudzał zbyt silne skojarzenia z saską kolonizacją, jak również naporem wschodnich sąsiadów połabskich plemion – Polan rządzonych przez piastowskich książąt rodem z Gniezna. Nic zatem dziwnego, że mieszkańcy Winety z niechęcią odnosili się zarówno do przejawów chrześcijaństwa, jak i symboliki tej religii. Widać zbyt silnie tkwiła w nich niechęć wobec wiary utożsamianej z niemieckim ekspansjonizmem. Ów pogański wydźwięk legendy skwapliwie podchwycili średniowieczni kronikarze.

Legenda żyje własnym życiem

Z kolei Tomasz Kantzow, uznawany za najwybitniejszego kronikarza Pomorza XVI wieku, napisał w latach 1538–1539 historię wspomnianego regionu. Dzieło to jest istotne również z tego względu, że zawiera relację z jego pobytu w okolicach miejscowości Dobrowy. Jeśli wierzyć temu świadectwu, to właśnie tam dziejopisarz natknął się na podwodne szczątki budowli dostrzegalne z brzegu morza. Symetryczne kształty widocznych kamieni zdawały się potwierdzać obserwacje. W tym, że ma do czynienia z zatopionym tworem ludzkiej działalności, utwierdziły go opowieści miejscowych rybaków, również przekonanych, że w głębinach spoczywają ruiny zniszczonego wskutek kataklizmu miasta. Swoją drogą już Gall Anonim wspominał przekazy o kosztownościach skrywanych u pomorskich wybrzeży. Być może był to przejaw lokalnego folkloru oraz wyolbrzymionych wieści o bogactwie Pomorza. Niewykluczone, że w tym przekazie tkwi jednak źródło legendarnych podań o pogrążonym w morskich głębinach grodzie. Opierający się zapewne na Helmoldzie (autorze Kroniki Słowian) dziejopis Bolesława Krzywoustego nie wspomina niestety wprost o Winecie, a tym samym nie może być pomocnym źródłem w rozwikłaniu tej zagadki.

Istnieje natomiast znacznie późniejszy – bo pochodzący z 1741 roku – przekaz o zatonięciu na tamtejszych wodach holenderskiego okrętu. Bezpośrednią przyczyną katastrofy miały być ponoć tkwiące w morskim dnie trzy alabastrowe kolumny, które rozpruły poszycie wspomnianej jednostki pływającej. Odnotowano również osobliwe zaburzenia igły magnetycznej. Co prawda przy wnikliwych oględzinach domniemane kolumny okazały się wapiennymi głazami. Mimo to fama o niezwykłości tej części bałtyckiego akwenu przetrwała na tyle długo, że w dobie romantyzmu (opartego w dużej mierze na odkrywaniu folklorów m.in. germańskiego i słowiańskiego) intrygujące przekazy, takie jak ten Adama z Bremy, wzbudzały żywe zainteresowanie. Nie dziwi zatem, że w roku 1827 tajemniczą rafę zwiedzał późniejszy król pruski (wówczas jeszcze jako następca tronu) Fryderyk Wilhelm IV, znany ze szczerej fascynacji przejawami kultury romantycznej. Wizyta okazała się dlań na tyle przekonująca, że przychylił się do prawdziwości legendy. Jak często w podobnych przypadkach bywa, również i tu opowieści snute przez miejscowych rybaków łatwo nabierały znamion niesamowitości. Nie brakło bowiem podań, według których nadprzyrodzona moc podwodnych ruin (w tym zwłaszcza osławionych spiżowych bram) wciągała w morskie odmęty marynarzy z pokładów żeglujących w pobliżu statków. A stąd już tylko krok do twierdzeń o przejawach obecności duchów snujących się pośród ruin zatopionego grodu.

Podmorskie ruiny?

Pomimo niezbędnego w żegludze pragmatyzmu ludzie morza każdej niemal epoki słynęli z nad wyraz wybujałej wyobraźni. Wszak syreny, trytony, krakeny-giganty czy zagadkowe, świetliste kręgi obserwowane ponoć przez samego Kolumba nie wzięły się znikąd. A może przynajmniej w części elektryzujących opowieści tkwi choćby ziarno prawdy? Przekazy o podobnej wymowie nie ominęły również wód Bałtyku. Ponoć, gdy żegluje się Pianą z Wołogoszczy w kierunku wyspy Uznam, o dwie mile, obok wzmiankowanej wyżej wioski Damerow, widywano na dnie morza osobliwie formacje jakby poddanych obróbce kamieni, a nawet bezwładnie poprzewracane kolumny. Zdarzały się relacje, w myśl których dostrzegano wręcz zarysy ulic pochłoniętego przez morze grodu. Mało tego! Przy względnie spokojnym stanie wód na dnie można było ponoć dostrzec nie tylko budynki zatopionego miasta, ale też przemierzające jego ulice postacie odziane w powłóczyste szaty. Znane były też relacje o złotych wozach czy jeźdźcach dosiadających strojnie udekorowanych rumaków. W wieczornej ciszy słychać było niekiedy srebrne dzwony, z których Wineta słynęła (jeden z nich – prawdopodobnie pochodzący z wraku szwedzkiego okrętu – wyłowiono z nurtów rzeki Świny u schyłku XIX wieku). Z kolei przy zwiastującym sztorm wietrze ponoć i dziś rozbrzmiewają lamenty mieszkańców Winety, użalających się na swój los. Piewcy lokalnego folkloru widać na tym nie poprzestali, bo znane są również dalece wyolbrzymione przekazy np. o aż trzystu okrętach, które mogły jednorazowo pomieścić się w legendarnym porcie. Podobno też w każdy Wielki Piątek (według jednej z tradycji właśnie w tym dniu miała zatonąć Wineta) bałtycki gród ukazuje się w całej swej okazałości przy dźwięku bijących na trwogę dzwonów.

Syndrom Sodomy i Gomory

Autor klasycznej monografii poświęconej temuż zagadnieniu (Legenda Winety. Studium historyczne, Kraków 1950), Ryszard Kiersnowski przychylał się do poglądu, że ów przekaz stanowi w dużej mierze trawestację biblijnej tradycji o zagładzie Sodomy i Gomory. Motyw kary bożej wyłania się również z niejednoznacznej tradycji zawartej u przywoływanego już Galla Anonima. Opływający w luksusy mieszkańcy Winety popadli w zwyrodnienie, zakosztowując ponoć w ludzkim mięsie. Praktykowano też ofiary z młodych brańców ku czci posiadającego tu swoje miejsce kultowe Trygława, co tym bardziej rozsierdziło Boga chrześcijan. Tragiczny los Winety miał się dopełnić w ciągu zaledwie jednej nocy. Spienione nurty Bałtyku pochłonęły zarówno ów słynący z przepychu gród, jak i jego zbarbaryzowanych mieszkańców. Analogii z powyższym opisem nie trzeba daleko szukać, bowiem dostarcza nam jej biblijna Księga Rodzaju w postaci tradycji o zniszczeniu zdegenerowanych miast Sodomy i Gomory (Rdz 19, 23–25), tudzież kananejskiego Jerycha. Motyw niewątpliwie nośny i formalnie atrakcyjny, a przy tym idealnie wpisujący się w moralizatorską manierę średniowiecznych kronikarzy. Ponoć z głębiny powstałej na miejscu zatopionego miasta gotlandzcy żeglarze wydobyli mnóstwo cennych kruszców, które wzbogaciły ich wyspiarską stolicę Visby. Stąd właśnie pochodzić miały spiżowe bramy zdobiące świątynie Gotlandii, a także liczne srebrne dzwony. Na tym jednak nie koniec korzyści, jakie wynieśli z tej katastrofy cwani wyspiarze. Bowiem korzystając z próżni powstałej po zatonięciu Jumne, przejęli oni kontrolę nad intratnymi szlakami handlowymi, a tym samym ich siedziba stała się bałtyckim centrum wymiany towarowej. Jak trwały okazał się ów układ, wskazuje okoliczność, że pieczęć hanzeatyckiego związku miast przechowywano do połowy XIV wieku nie w Bremie czy Lubece, a właśnie w Visby.

Niecni „sprzymierzeńcy”

Nieco mniej „dydaktycznie”, a zarazem jakby bardziej prawdopodobnie brzmi przekaz, w myśl którego wśród zróżnicowanych etnicznie mieszkańców Winety doszło do sporu o prymat w mieście. Chętnych rzecz jasna nie brakło i stąd też zwaśnione strony rychło przeszły od słów do czynów. Krwawym walkom towarzyszyły najazdy Szwedów i Duńczyków wzywanych na pomoc przez skonfliktowanych obywateli bogatego portu. Mamieni wizją łupów najeźdźcy wykazali się aż za dobrze, kładąc kres dziejom Winety. Splądrowany gród popadł w zapomnienie, a ogrom zgromadzonych tam bogactw znalazł nowych właścicieli. Ponoć miało to mieć miejsce w czasach panowania Karola Wielkiego (już jako cesarza, tj. między rokiem 800 a 814). Przekaz Adama z Bremy dotyczy jednak czasów o co najmniej dwieście lat późniejszych, bo jako zdobywcę portowego grodu wymienia on norweskiego władcę Magnusa I Dobrego (co miało mieć miejsce w roku 1043). Może zatem kronikarze aż nazbyt pofolgowali wyobraźni bądź też na miejscu wcześniejszej Winety powstała kolejna/kolejne – w tym także ta z wieku XI? Póki co podobne przypuszczenia pozostają w sferze czysto hipotetycznej.

Bez względu na to, czy przekazy o Winecie przynajmniej w części są prawdziwe, zapewne trudno o bardziej idealną „kandydatkę” do miana bałtyckiej Atlantydy. Pomimo rozbieżności w przekazach o jej zatopieniu bądź też złupieniu przez łasych na zgromadzone tam dobra najeźdźców, Wineta pod jednym przynajmniej względem zdaje się nic nie tracić na swej żywotności: bardzo często pojawia się w nazwach pensjonatów, zajazdów i barów na Pomorzu Zachodnim i we wschodniej Meklemburgii. Do dziś we wzmiankowanej wyżej miejscowości Barth z powodzeniem prosperuje lokalne muzeum Winety. Widać zatem jej legenda – choć w dalece strywializowanej formule – wciąż ma się całkiem nieźle i nic nie wskazuje na to, by miejscowy folklor wyzbył się tak intratnej dla lokalnej turystyki tradycji.

niewiarygodne.pl
Przemysław Mazur]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Wineta – bałtycka Atlantyda<br />
Ponoć prowadziło doń aż dwanaście pokrytych spiżem bram. Zamieszkiwały w niej liczne ludy: Grecy, Sasi, a przede wszystkim Słowianie… Według jednej z legend pochłonęły ją fale Bałtyku. W myśl innej – padła łupem przybyłych morzem najeźdźców.</p>
<p>Wineta – bo o niej właśnie mowa – nie zyskała co prawda sławy platońskiej Atlantydy, niemniej wciąż wzbudza emocje wśród wielbicieli zarówno Słowiańszczyzny, jak i wszelkich zagadek przeszłości.</p>
<p>Podobnie jak w przypadku mitycznego lądu opisanego przez ateńskiego filozofa, również pierwotny przekaz na temat Winety znany jest za sprawą jednego tylko autora. Był nim cieszący się opinią rzetelnego kronikarza Adam z Bremy (żyjący mniej więcej pomiędzy rokiem 1040 a 1080), autor Gesta Hammaburgensis ecclesiae pontificum (Czyny biskupów hamburskiego Kościoła). Opisał on „przesławne miasto Jumne” (czyli właśnie Winetę), rozległy port usytuowany ponoć w pobliżu ujścia Odry. Swymi rozmiarami ów gród miał dorównywać ówczesnemu Stralsundowi, a być może nawet Lubece, już wówczas szczycącej się rozległą siecią kontaktów handlowych. Do rangi ewenementu na skalę nie tylko Morza Bałtyckiego wypada zaliczyć wznoszący się w Winecie „garniec Wulkana” zasilany „ogniem greckim”. Terminem tym kościelny historyk określił prawdopodobnie tamtejszą latarnię morską. Jeśli tak było istotnie, obecność tego typu obiektu świadczy zarówno o zasobności, jak i technicznych możliwościach mieszkańców legendarnego grodu.</p>
<p>Kupiecka republika</p>
<p>Jak wyżej wspomniano, przeważała w nim ludność słowiańska, w dużej mierze rekrutująca się spośród plemion wieleckich/lucickich, dominujących w tym rejonie Słowiańszczyzny. Ów, uchodzący za najważniejszy, ośrodek bałtyckiego handlu (deklasując tym samym nie tak znowuż odległą Arkonę na wyspie Rugia) przyciągał ponoć wszystkie nacje tej strefy cywilizacyjnej – począwszy od handlarzy rodem z Kordoby, a na Waregach skończywszy. Kwitła wymiana towarów z wszelkich zakątków świata. Produkty leśne, broń, luksusowe wytwory rzemiosła artystycznego, a nade wszystko niewolnicy – krótko mówiąc, wszystko, co mogło znaleźć skorego do zapłacenia nabywcę. Nic zatem dziwnego, że interes się kręcił, a mieszkańcy nadmorskiego grodu słynęli z niewyobrażalnego wręcz bogactwa. Adam z Bremy określa Winetę mianem „największego z miast, jakie są w Europie”. Jeśli rzeczywiście istniała, stanowiła zapewne łakomy kąsek m.in. dla wprawionych w łupieskim procederze Duńczyków, tudzież budzących w pełni uzasadnioną grozę słowiańskich piratów. Można jednak mniemać, że znakomicie prosperujący właściciele tutejszych faktorii z pewnością dysponowali odpowiednimi funduszami, by w razie potrzeby opłacić biegłych w rzemiośle wojennym „specjalistów” bądź też w ostateczności przekupić potencjalnych najeźdźców. Zresztą tego typu punkt na bałtyckich szlakach z pewnością był dla wielu niezbędnym wręcz elementem tutejszej „ekonomii” – nie wyłączając amatorów morskiego zbójectwa. W końcu gdzieś trzeba było „upłynnić” zrabowany towar… Jak się jednak okazało, do czasu…</p>
<p>Tylko gdzie jej szukać?</p>
<p>W rozwikłaniu tej frapującej zagadki pomocny może okazać się sam Adam z Bremy, który nie szczędzi nam istotnych szczegółów związanych z tym tajemniczym grodem. Z usytuowanych przy ujściu rzeki Piany Dymin (swego czasu jednego ze znaczniejszych</p>
<p>ośrodków Pomorza Zachodniego) rejs do Winety trwał trzy dni. Z kolei z Hamburga – siedem. Opis ten pozwolił wysnuć trzy teorie co do domniemanej lokalizacji miasta.</p>
<p>Według pierwszej znajdować się miało nieopodal współczesnej miejscowości Barth, gdzie być może w czasach autora Gesta Hammaburgensis… Piana miała swoje ujście. Druga teoria – pochodzącego ze Świnoujścia kronikarza W.F. Gadebusha zapisana przezeń w Kronice wyspy Uznam (właśnie tam usytuowany jest Barth) – przenosi nas w okolice miejscowości Koserow. Wspomniany historyk nie był gołosłowny i przytoczył kilka argumentów na rzecz swej tezy. Według niego kamienie z pobliskiej rafy (nomen omen zwanej „Winietą”) użyte do budowy falochronu zdradzały wyraźne ślady niegdysiejszej obróbki. Dziejopis podpiera się również przekazem Adama z Bremy, sytuującego Winetę nad „trzema morzami”. Gadebush tłumaczył tę okoliczność lokalizacją mitycznego portu na cyplu Damerow rozgraniczającym trzy akweny (m.in. Zatokę Uznamską). Jeszcze w początkach XX wieku z okolicznej wioski Loddin prowadziła stara ścieżka określana przez miejscowych jako „droga do Winety”.</p>
<p>W myśl trzeciej teorii Winetę utożsamia się z Wolinem, na co ma wskazywać podobieństwo jednej z wcześniejszych form nazwy grodu – „Yulin/Youlin” – z wymienianą przez Adama z Bremy „Jumne”. Wolin rzeczywiście był liczącym się ośrodkiem w regionie, a przy tym dysponował na tyle znacznym potencjałem militarnym, że przez pewien czas z powodzeniem stawiał odpór ekspansji Mieszka I. Zwolennikiem tezy o utożsamieniu Winety z Wolinem był m.in. Rudolf Virchow, wsławiony polemiką z Pasteurem niemiecki patolog, a zarazem jeden z pionierów antropologii. Udokumentowania tej tezy podjął się m.in. polski archeolog Władysław Filipowiak. Dodajmy, że nie bez sukcesów.</p>
<p>Licznych zwolenników ma również teza, w myśl której ów gród zwykło się utożsamiać ze znanym m.in. z trzynastowiecznej Jómsvikingasaga Jomsborgiem, osadą założoną u ujścia Odry z polecenia władcy Duńczyków, Haralda Sinozębego. Wieloetniczność jej mieszkańców (co zresztą było i jest standardem w niemal wszystkich miastach portowych) znajduje potwierdzenie w źródłach z epoki, zdradzając podobieństwo do przekazów o Winecie. Według niektórych źródeł również Jomsborg miał paść ofiarą morskiego żywiołu. Stąd wysiłki na rzecz utożsamienia tej miejscowości z Winetą wydają się naturalne. Niewykluczone również, że Jomsborg jest tożsamy z Wolinem.</p>
<p>Pogańska enklawa</p>
<p>Wineta słynęła nie tylko z bogactw, ale też względnej tolerancji religijnej zapewniającej swobodę wyznania zarówno mieszkańcom legendarnego grodu, jak i przebywającym tu handlarzom. Jedynie schrystianizowanym Sasom zakazywano obnoszenia się z symbolami swej wiary, bowiem w czasach Adama z Bremy Połabie wciąż pozostawało enklawą pierwotnych kultów słowiańskich. Próbę chrystianizacji tych obszarów być może podejmowano już w czasach Karola Wielkiego, bo wiadomo, że przynajmniej część zamieszkujących tam plemion Obodrytów uznawało zwierzchność frankońskiego cesarza. Intensyfikacja akcji ewangelizacyjnej nastąpiła równolegle z terytorialną ekspansją kresowych marchii państwa wschodniofrankońskiego (czy jak kto woli – wczesnoniemieckiego). Jej przejawem było konsekrowanie metropolii kościelnej w Magdeburgu (968 rok), która odegrała ogromną rolę w opanowywaniu obszarów Połabia przez saskich osadników. Nie bez znaczenia było również utworzenie biskupstwa w pobliskim Kołobrzegu. Liczne powstania tamtejszych Słowian u schyłku X wieku (szczególnie krwawe w 983 roku, kiedy to Wieleci zdobyli Hawelberg i Brandenburg) doprowadziły do odzyskania niezawisłości przez słowiańskie plemiona, a przy okazji nawrotu tradycyjnych wierzeń. Katolicyzm wzbudzał zbyt silne skojarzenia z saską kolonizacją, jak również naporem wschodnich sąsiadów połabskich plemion – Polan rządzonych przez piastowskich książąt rodem z Gniezna. Nic zatem dziwnego, że mieszkańcy Winety z niechęcią odnosili się zarówno do przejawów chrześcijaństwa, jak i symboliki tej religii. Widać zbyt silnie tkwiła w nich niechęć wobec wiary utożsamianej z niemieckim ekspansjonizmem. Ów pogański wydźwięk legendy skwapliwie podchwycili średniowieczni kronikarze.</p>
<p>Legenda żyje własnym życiem</p>
<p>Z kolei Tomasz Kantzow, uznawany za najwybitniejszego kronikarza Pomorza XVI wieku, napisał w latach 1538–1539 historię wspomnianego regionu. Dzieło to jest istotne również z tego względu, że zawiera relację z jego pobytu w okolicach miejscowości Dobrowy. Jeśli wierzyć temu świadectwu, to właśnie tam dziejopisarz natknął się na podwodne szczątki budowli dostrzegalne z brzegu morza. Symetryczne kształty widocznych kamieni zdawały się potwierdzać obserwacje. W tym, że ma do czynienia z zatopionym tworem ludzkiej działalności, utwierdziły go opowieści miejscowych rybaków, również przekonanych, że w głębinach spoczywają ruiny zniszczonego wskutek kataklizmu miasta. Swoją drogą już Gall Anonim wspominał przekazy o kosztownościach skrywanych u pomorskich wybrzeży. Być może był to przejaw lokalnego folkloru oraz wyolbrzymionych wieści o bogactwie Pomorza. Niewykluczone, że w tym przekazie tkwi jednak źródło legendarnych podań o pogrążonym w morskich głębinach grodzie. Opierający się zapewne na Helmoldzie (autorze Kroniki Słowian) dziejopis Bolesława Krzywoustego nie wspomina niestety wprost o Winecie, a tym samym nie może być pomocnym źródłem w rozwikłaniu tej zagadki.</p>
<p>Istnieje natomiast znacznie późniejszy – bo pochodzący z 1741 roku – przekaz o zatonięciu na tamtejszych wodach holenderskiego okrętu. Bezpośrednią przyczyną katastrofy miały być ponoć tkwiące w morskim dnie trzy alabastrowe kolumny, które rozpruły poszycie wspomnianej jednostki pływającej. Odnotowano również osobliwe zaburzenia igły magnetycznej. Co prawda przy wnikliwych oględzinach domniemane kolumny okazały się wapiennymi głazami. Mimo to fama o niezwykłości tej części bałtyckiego akwenu przetrwała na tyle długo, że w dobie romantyzmu (opartego w dużej mierze na odkrywaniu folklorów m.in. germańskiego i słowiańskiego) intrygujące przekazy, takie jak ten Adama z Bremy, wzbudzały żywe zainteresowanie. Nie dziwi zatem, że w roku 1827 tajemniczą rafę zwiedzał późniejszy król pruski (wówczas jeszcze jako następca tronu) Fryderyk Wilhelm IV, znany ze szczerej fascynacji przejawami kultury romantycznej. Wizyta okazała się dlań na tyle przekonująca, że przychylił się do prawdziwości legendy. Jak często w podobnych przypadkach bywa, również i tu opowieści snute przez miejscowych rybaków łatwo nabierały znamion niesamowitości. Nie brakło bowiem podań, według których nadprzyrodzona moc podwodnych ruin (w tym zwłaszcza osławionych spiżowych bram) wciągała w morskie odmęty marynarzy z pokładów żeglujących w pobliżu statków. A stąd już tylko krok do twierdzeń o przejawach obecności duchów snujących się pośród ruin zatopionego grodu.</p>
<p>Podmorskie ruiny?</p>
<p>Pomimo niezbędnego w żegludze pragmatyzmu ludzie morza każdej niemal epoki słynęli z nad wyraz wybujałej wyobraźni. Wszak syreny, trytony, krakeny-giganty czy zagadkowe, świetliste kręgi obserwowane ponoć przez samego Kolumba nie wzięły się znikąd. A może przynajmniej w części elektryzujących opowieści tkwi choćby ziarno prawdy? Przekazy o podobnej wymowie nie ominęły również wód Bałtyku. Ponoć, gdy żegluje się Pianą z Wołogoszczy w kierunku wyspy Uznam, o dwie mile, obok wzmiankowanej wyżej wioski Damerow, widywano na dnie morza osobliwie formacje jakby poddanych obróbce kamieni, a nawet bezwładnie poprzewracane kolumny. Zdarzały się relacje, w myśl których dostrzegano wręcz zarysy ulic pochłoniętego przez morze grodu. Mało tego! Przy względnie spokojnym stanie wód na dnie można było ponoć dostrzec nie tylko budynki zatopionego miasta, ale też przemierzające jego ulice postacie odziane w powłóczyste szaty. Znane były też relacje o złotych wozach czy jeźdźcach dosiadających strojnie udekorowanych rumaków. W wieczornej ciszy słychać było niekiedy srebrne dzwony, z których Wineta słynęła (jeden z nich – prawdopodobnie pochodzący z wraku szwedzkiego okrętu – wyłowiono z nurtów rzeki Świny u schyłku XIX wieku). Z kolei przy zwiastującym sztorm wietrze ponoć i dziś rozbrzmiewają lamenty mieszkańców Winety, użalających się na swój los. Piewcy lokalnego folkloru widać na tym nie poprzestali, bo znane są również dalece wyolbrzymione przekazy np. o aż trzystu okrętach, które mogły jednorazowo pomieścić się w legendarnym porcie. Podobno też w każdy Wielki Piątek (według jednej z tradycji właśnie w tym dniu miała zatonąć Wineta) bałtycki gród ukazuje się w całej swej okazałości przy dźwięku bijących na trwogę dzwonów.</p>
<p>Syndrom Sodomy i Gomory</p>
<p>Autor klasycznej monografii poświęconej temuż zagadnieniu (Legenda Winety. Studium historyczne, Kraków 1950), Ryszard Kiersnowski przychylał się do poglądu, że ów przekaz stanowi w dużej mierze trawestację biblijnej tradycji o zagładzie Sodomy i Gomory. Motyw kary bożej wyłania się również z niejednoznacznej tradycji zawartej u przywoływanego już Galla Anonima. Opływający w luksusy mieszkańcy Winety popadli w zwyrodnienie, zakosztowując ponoć w ludzkim mięsie. Praktykowano też ofiary z młodych brańców ku czci posiadającego tu swoje miejsce kultowe Trygława, co tym bardziej rozsierdziło Boga chrześcijan. Tragiczny los Winety miał się dopełnić w ciągu zaledwie jednej nocy. Spienione nurty Bałtyku pochłonęły zarówno ów słynący z przepychu gród, jak i jego zbarbaryzowanych mieszkańców. Analogii z powyższym opisem nie trzeba daleko szukać, bowiem dostarcza nam jej biblijna Księga Rodzaju w postaci tradycji o zniszczeniu zdegenerowanych miast Sodomy i Gomory (Rdz 19, 23–25), tudzież kananejskiego Jerycha. Motyw niewątpliwie nośny i formalnie atrakcyjny, a przy tym idealnie wpisujący się w moralizatorską manierę średniowiecznych kronikarzy. Ponoć z głębiny powstałej na miejscu zatopionego miasta gotlandzcy żeglarze wydobyli mnóstwo cennych kruszców, które wzbogaciły ich wyspiarską stolicę Visby. Stąd właśnie pochodzić miały spiżowe bramy zdobiące świątynie Gotlandii, a także liczne srebrne dzwony. Na tym jednak nie koniec korzyści, jakie wynieśli z tej katastrofy cwani wyspiarze. Bowiem korzystając z próżni powstałej po zatonięciu Jumne, przejęli oni kontrolę nad intratnymi szlakami handlowymi, a tym samym ich siedziba stała się bałtyckim centrum wymiany towarowej. Jak trwały okazał się ów układ, wskazuje okoliczność, że pieczęć hanzeatyckiego związku miast przechowywano do połowy XIV wieku nie w Bremie czy Lubece, a właśnie w Visby.</p>
<p>Niecni „sprzymierzeńcy”</p>
<p>Nieco mniej „dydaktycznie”, a zarazem jakby bardziej prawdopodobnie brzmi przekaz, w myśl którego wśród zróżnicowanych etnicznie mieszkańców Winety doszło do sporu o prymat w mieście. Chętnych rzecz jasna nie brakło i stąd też zwaśnione strony rychło przeszły od słów do czynów. Krwawym walkom towarzyszyły najazdy Szwedów i Duńczyków wzywanych na pomoc przez skonfliktowanych obywateli bogatego portu. Mamieni wizją łupów najeźdźcy wykazali się aż za dobrze, kładąc kres dziejom Winety. Splądrowany gród popadł w zapomnienie, a ogrom zgromadzonych tam bogactw znalazł nowych właścicieli. Ponoć miało to mieć miejsce w czasach panowania Karola Wielkiego (już jako cesarza, tj. między rokiem 800 a 814). Przekaz Adama z Bremy dotyczy jednak czasów o co najmniej dwieście lat późniejszych, bo jako zdobywcę portowego grodu wymienia on norweskiego władcę Magnusa I Dobrego (co miało mieć miejsce w roku 1043). Może zatem kronikarze aż nazbyt pofolgowali wyobraźni bądź też na miejscu wcześniejszej Winety powstała kolejna/kolejne – w tym także ta z wieku XI? Póki co podobne przypuszczenia pozostają w sferze czysto hipotetycznej.</p>
<p>Bez względu na to, czy przekazy o Winecie przynajmniej w części są prawdziwe, zapewne trudno o bardziej idealną „kandydatkę” do miana bałtyckiej Atlantydy. Pomimo rozbieżności w przekazach o jej zatopieniu bądź też złupieniu przez łasych na zgromadzone tam dobra najeźdźców, Wineta pod jednym przynajmniej względem zdaje się nic nie tracić na swej żywotności: bardzo często pojawia się w nazwach pensjonatów, zajazdów i barów na Pomorzu Zachodnim i we wschodniej Meklemburgii. Do dziś we wzmiankowanej wyżej miejscowości Barth z powodzeniem prosperuje lokalne muzeum Winety. Widać zatem jej legenda – choć w dalece strywializowanej formule – wciąż ma się całkiem nieźle i nic nie wskazuje na to, by miejscowy folklor wyzbył się tak intratnej dla lokalnej turystyki tradycji.</p>
<p>niewiarygodne.pl<br />
Przemysław Mazur</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: Mezamir		</title>
		<link>https://bialczynski.pl/2012/11/11/prawia-a-jawia/#comment-5411</link>

		<dc:creator><![CDATA[Mezamir]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 16 Nov 2012 08:54:06 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://bialczynski.pl/?p=27141#comment-5411</guid>

					<description><![CDATA[Coś włąśnie przyszło mi do głowy wiec napiszę póki pamiętam :D

Weles,bóg dostatku i dobrobytu.
Czyli pomnażania,płodności.
Jeśli czegoś jest dużo tzn że jest wiele/Wieles ;)

Weles,wielki,W(i)el możny/wiele mogący :tytuł, jakim zwracano się do osoby wysoko postawionej


wilki,wilczy pasterz
&quot;Jak znam Welesa, pewnie rozpocząłby przysłowiem. Weles uwielbiał je. Sam jeden pewnie mógłby napisać bardzo grubą księgę przysłów. Dam głowę, że nosiłaby tytuł &quot;Księga przysłów Władcy Wilków&quot;, albo... &quot;Księga ulubionych przysłów Władcy Wilków&quot;. Naturalnie, jeśli to Weles miałby ją zatytułować z pewnością użyłby dużych liter - WŁADCA WILKÓW, WIELKI, NAJWIĘKSZY, WSPANIAŁY, a może nawet NAJWSPANIALSZY WŁADCA WILKÓW - to by go chyba zadowoliło. Już widzę jak się nadyma z ukontentowania, przybierając oczywiście skromną minę... A potem pewnie palnąłby jakąś dłuższą mowę, siebie naturalnie próbując przedstawić w jak najkorzystniejszym świetle. Rozwodziłby się tak bez końca i nigdy nie dowiedzielibyście się prawdy, chociaż... Może jestem niesprawiedliwy, może jego również należałoby wysłuchać? Może jest więcej prawd?

    - Jak to było z tym przysłowiem? Każdy człowiek zna... Ma w sobie... materiał... temat na... Pal licho przysłowia! Nawet jeśli są mądrością narodu, a Welesowi pies mordę lizał! Zacznę raz jeszcze&quot;.

http://www.kubski.intertop.pl/prolog.php

Dostatek,radość,We(se)le(s).]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Coś włąśnie przyszło mi do głowy wiec napiszę póki pamiętam 😀</p>
<p>Weles,bóg dostatku i dobrobytu.<br />
Czyli pomnażania,płodności.<br />
Jeśli czegoś jest dużo tzn że jest wiele/Wieles 😉</p>
<p>Weles,wielki,W(i)el możny/wiele mogący :tytuł, jakim zwracano się do osoby wysoko postawionej</p>
<p>wilki,wilczy pasterz<br />
&#8222;Jak znam Welesa, pewnie rozpocząłby przysłowiem. Weles uwielbiał je. Sam jeden pewnie mógłby napisać bardzo grubą księgę przysłów. Dam głowę, że nosiłaby tytuł &#8222;Księga przysłów Władcy Wilków&#8221;, albo&#8230; &#8222;Księga ulubionych przysłów Władcy Wilków&#8221;. Naturalnie, jeśli to Weles miałby ją zatytułować z pewnością użyłby dużych liter &#8211; WŁADCA WILKÓW, WIELKI, NAJWIĘKSZY, WSPANIAŁY, a może nawet NAJWSPANIALSZY WŁADCA WILKÓW &#8211; to by go chyba zadowoliło. Już widzę jak się nadyma z ukontentowania, przybierając oczywiście skromną minę&#8230; A potem pewnie palnąłby jakąś dłuższą mowę, siebie naturalnie próbując przedstawić w jak najkorzystniejszym świetle. Rozwodziłby się tak bez końca i nigdy nie dowiedzielibyście się prawdy, chociaż&#8230; Może jestem niesprawiedliwy, może jego również należałoby wysłuchać? Może jest więcej prawd?</p>
<p>    &#8211; Jak to było z tym przysłowiem? Każdy człowiek zna&#8230; Ma w sobie&#8230; materiał&#8230; temat na&#8230; Pal licho przysłowia! Nawet jeśli są mądrością narodu, a Welesowi pies mordę lizał! Zacznę raz jeszcze&#8221;.</p>
<p><a href="http://www.kubski.intertop.pl/prolog.php" rel="nofollow ugc">http://www.kubski.intertop.pl/prolog.php</a></p>
<p>Dostatek,radość,We(se)le(s).</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: Mezamir		</title>
		<link>https://bialczynski.pl/2012/11/11/prawia-a-jawia/#comment-5410</link>

		<dc:creator><![CDATA[Mezamir]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 16 Nov 2012 08:06:47 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://bialczynski.pl/?p=27141#comment-5410</guid>

					<description><![CDATA[A kiedy próbuje to wykorzystać, że ma rzeczywiście dużą Wiedę zaczyna tworzyć doktrynę nieświadom co czyni. Nieświadom, bo gdyby miał Pełną Wiedę nie robiłby tego – to kopanie grobu Wiary nim jeszcze wzeszła na dobre.

Jeśli Ktoś ;) myśli że wie wszystko
tzn że został źle poinformowany.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>A kiedy próbuje to wykorzystać, że ma rzeczywiście dużą Wiedę zaczyna tworzyć doktrynę nieświadom co czyni. Nieświadom, bo gdyby miał Pełną Wiedę nie robiłby tego – to kopanie grobu Wiary nim jeszcze wzeszła na dobre.</p>
<p>Jeśli Ktoś 😉 myśli że wie wszystko<br />
tzn że został źle poinformowany.</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: bialczynski		</title>
		<link>https://bialczynski.pl/2012/11/11/prawia-a-jawia/#comment-5407</link>

		<dc:creator><![CDATA[bialczynski]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 16 Nov 2012 08:02:03 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://bialczynski.pl/?p=27141#comment-5407</guid>

					<description><![CDATA[W odpowiedzi do &lt;a href=&quot;https://bialczynski.pl/2012/11/11/prawia-a-jawia/#comment-5403&quot;&gt;Ktoś&lt;/a&gt;.

cyt:&quot;8. “Opowiadasz tutaj Ktosiu coś innego niż Wiarę Przyrodzoną Słowian! Co to jest?” – z wygasłego popiołu nie rozpali się nowego ognia. Czym jest IST, czym byli Słowianie zanim się skundlili? Gdzie jest ogień jaki powinien płonąc w ich sercach nadając im DUMNEGO wyglądu? No właśnie, zamienił się we wiarę w XIX wieczne pseudOreligijne i pseudofilozoficzne pierdy nazywane wzniośle MITOLOGIĄ SŁOWIAN.&quot;

&lt;strong&gt;Skoro Mitologia Słowian to pierdy to co tutaj robisz? Próbujesz uporządkować nieswój dom na swoją modłę? &lt;/strong&gt;

&lt;strong&gt;Gdyby Mitologia Słowian i Wiara Przyrody były pierdami nie byłoby cię tutaj. Język wyższościowy jest właściwy kręgom kk. Ty ten język nieustannie stosujesz. Czy masz się Ktosiu za Posłańca?
&lt;/strong&gt;
PRAWDĘ NIOSĄ SAWANCI a nie mędrcy. Pośrednictwo Mędrców jest skończone. Wiara przyrodzona to Nauka + Wieda. Nie ma tu żadnych czarów ani opowieści które nie trzymają się kupy.  Jest ścisłość i porządek - co najwyżej wygląda to na chaos - bo obejmuje całą Rzeczywistość. Każdy musi to sobie uporządkować po swojemu i widzę że to robisz. Błądzenie też jest drogą - tylko po co ją wydłużać. To co wydaje się skomplikowane jest proste.

Mówisz o żydowskim zwyrodnieniu, a USA mordowało i paliło ogniem Wietnamczyków czyi,i rękami - czy nie rekami Polaków - Polaczków, których brali masowo z poboru i którzy tam robili te rzeczy? Polaczkowie z ich kawałów o debilach, Meksy i Czarnuchy - trzy najbardziej poważane rasy w USA.

&lt;strong&gt;To Jest Zwyrodnialstwo Człowieka - odczłowieczenie - na które pozwala zarówno chrześcijaństwo jak i judaizm - obydwie te religie mają zakodowane mechanizmy dopuszczające do masowych mordów w ich imieniu - w imieniu tzw. Wyższej Cywilizacji albo Cywilizacji Człowieka. Wszystkie religie dotychczasowe z doktryną i księgami - wedaizm i buddyzm i taoizm także - służą Systemowi - Pan - Niewolnik. Służą ujarzmieniu i pokonaniu Matki - Ziemi i jej Siostry przyrodzonej PRZYRODY przy RODZIE Ludzkim Stojącej&lt;/strong&gt;


Siła Wiary Przyrodzonej na Tym polega, że tego doktrynerstwa w niej nie ma - na tym polega Siła Mitologii Słowian - że Ja mogę głosić swoją Mitologię a ty swoją i obaj możemy wierzyć w swoją wizję i obaj będziemy mieć Kontakt z Nieskończoną Świadomością i obaj będziemy z tego kontaktu czerpać. To działa tylko dotąd dokąd nie pragniemy zemsty i dokąd nie siejemy nienawiści. To działa też dotąd dokąd nie próbujemy nikomu niczego narzucić i dokąd nie zaczynamy uważać że Mamy Jedyną Słuszną Rację - wtedy to już jest doktryna.

Siła Wiary Przyrodzonej polega na tym, że jej się nie da użyć jako narzędzia walki ani jako narzędzia niewolenia.

Czaropanowie ścigali do starości Żar-Zduszta (Zaratusztrę) za to że wprowadził pojęcia absolutnego dobra i absolutnego zła do Wiary Przyrodzonej,a z nimi pojęcie KARY, i za to że zaczął pisać tę wiarę w postaci Księgi. Czaropanowie są nazywani też KAROPANAMI - Karpanami - Harpatami - To my, Harusowie z Karpat - Harnasie. Głupota albo Pycha albo jedno połączone z drugim, powodują że Komuś raz po raz się wydaje że to ON Jeden Jedyny Wie.
 A kiedy próbuje to wykorzystać, że ma rzeczywiście dużą Wiedę zaczyna tworzyć doktrynę nieświadom co czyni. Nieświadom, bo gdyby miał Pełną Wiedę nie robiłby tego - to kopanie grobu Wiary nim jeszcze wzeszła na dobre.

Mitologia Słowian i Wiara przyrodzona ma tak olbrzymią energię, że próby jej zduszenia są czynione w zarodku i nieustannie - trwa to już tysiąc lat i nic z tego nie wychodzi. Teraz nastąpiła zmiana - Ludzie są WYKSZTAŁCENI - piszą i czytają, a wielu z nich nie tylko powtarza jak papugi to co przeczytali ale samodzielnie myśli, rozwija się i ROZUMIE - Tysiące ludzi sięgnęły Oświecenia.

Widzą że religie stawiające niby w centrum CZŁOWIEKA - sprowadzające Boga do Człowieka - są błędne, a ich OBŁĘDNOŚĆ prowadzi nie tylko do bestialstwa wobec drugiego Człowieka - uważanego za niższego- chwasta - Niewolnika - ale także do bestialstwa wobec Matki - wobec Ziemi - wobec chwastów i motyli, wobec muchy i robactwa, wobec drzewa i wody, wobec powietrza i światła.

Czaropanowie zabili Żarzduszta - za to że zapisał wiarę i stworzył doktrynę z której narodziły się takie doktryny jak chrześcijaństwo i judaizm i islam. Zrobili to gdy był wielkim dostojnikiem na dworze największej satrapii ówczesnego Świata - PERSJI PARTÓW/PARNÓW(państwa Scytów ale też państwa Systemu Pan - Niewolnik - które jego wiarę wykorzystało po mistrzowsku). Zabili go gdy miał 77 lat - co jest głęboko symbolicznym przekazem na całą przyszłość Świata, kiedy myślał że złapał Pana Boga za nogi. Jak go zabili? Brat Rah i brat Okrasa - zostali posłani nad jezioro w Karakorum - Górach Kary i Ukorzenia (Korzenia), niedaleko Góry Kalii (Kailasz). Tam go utopili w Wodzie Życia. Tam ma się podobno odrodzić Świat według jego wyznawców przez Misapojętów - Jętylianów - ale Czaropanowie nigdy nie dopuszczą do tego żeby znów rządzili Światem Yetisinowie -Jętylianowie (patrz: Szukalski i jego Katyń z Yetisynem).

Czynienie z Wiedy doktryny pisanej to jedyne za co należy się kara śmierci temu Pyszałkowi Który Ukradł Ziarno i myśli że wie Lepiej i Jedynie Słusznie.

Nie Wierz KTOSIU że ty Jedyny Wiesz i nie nawracaj nikogo na swoje. pozwól wszystkim wierzyć tak jak chcą i w tę część Wiedy w którą chcą.

&lt;strong&gt;Ja tylko spisuję te podania by nie zaginęły - Ja nie jestem JP III - Jasny Pan Trzeci - To Światło Świata, z którym każdy musi osobiście porozmawiać, a po rozmowie tej, będzie mógł już zawsze korzystać z Jego Jasnej Jaźni - Światła Świadomości Nieskończonej. Nie ogłaszam żadnej doktryny - tylko podaję &quot;zestawy/zastawę&quot; podaję moduły na Wielką Ucztę Ducha, którą każdy sporządza sobie sam według uznania własnego. NA TYM POLEGA SIŁA WIARY PRZYRODZONEY SŁOWIAN.&lt;/strong&gt;&lt;em&gt;

Strażnicy Wiary Przyrodzonej przez tysiąclecia niosą Wiedę i kto chce zobaczyć ich dzieło może wejść do Kościoła Mariackiego i równie dobrze je tam zobaczy i odczyta jak w Katedrze na Wawelu, jak w Bożnicach na Kazimierzu Krakowskim, jak na Górze Ślęża, jak na Kopcach postawionych JP I czy Kościuszce-Kościejowi, czy w Sanktuarium postawionym JP II, czy na pogańskim Kopcu Kraka czy obok Kopca Kraka w Kręgu Pamięci Dziadów, albo na wzgórzu Horsa-Księżyca gdzie Kaplica Czarnej Pani - Czarodany - Matki Żabi-Kraka (Zabij-Kruka). Znaki Strażników są na chrzcielnicy w Gnieździe/Gnieznie i gdzie byś nie chciał - Wawel i Rynek krakowski kapie od herbów Odrowążów i od postaci Żmijów i tzw Maszkaronów. Strażnicy przenieśli tę wiarę przez Kabałę Żydowską i to jest cenny wkład Żydów w dzieje przetrwania Prawdy i Światła przez Kalijugę.

Dosyć antyżydostwa - jest tylko Człowieczeństwo i Antyczłowieczeństwo i bestialstwo wynikające z zasad religii głoszących że Ktoś jest Wyższy i Lepszy i Jedyny Wie.

Każdy ma własną od Nikogo Niezależną Świadomość i dobrze wie czy się mieszać rasowo czy nie i co ze sobą począć, a jeśli nie wie ponosi osobiste skutki swojej niewiedzy. bo w Wierze Przyrodzonej Słowian nie ma wybaczenia ani rozgrzeszenia - są tylko błędy i obłęd za który się płaci osobisty rachunek.

&lt;strong&gt;NA KONIEC WYOBRAŹ SOBIE ktosiu ŻE BĘDĘ MOJĄ WIEDĘ PRZEKAZYWAŁ AŻ DO MOJEJ ŚMIERCI, A NIE NASTĄPI ONA WCZEŚNIEJ NIŻ UKOŃCZĘ 120 LAT - wtedy w pełni sił witalnych i zdrowego umysłu przeniosę się do innych zdań w inne wymiary i tam będę głosił Wiedę. Czynię to (czyli głoszę ją) - to do twojej wyłącznej wiadomości -  już od 1000 lat. Więc nie masz szansy mnie przegadać i twoje fałsze nigdy nie będą na wierzchu. &lt;/strong&gt; ]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W odpowiedzi do <a href="https://bialczynski.pl/2012/11/11/prawia-a-jawia/#comment-5403">Ktoś</a>.</p>
<p>cyt:&#8221;8. “Opowiadasz tutaj Ktosiu coś innego niż Wiarę Przyrodzoną Słowian! Co to jest?” – z wygasłego popiołu nie rozpali się nowego ognia. Czym jest IST, czym byli Słowianie zanim się skundlili? Gdzie jest ogień jaki powinien płonąc w ich sercach nadając im DUMNEGO wyglądu? No właśnie, zamienił się we wiarę w XIX wieczne pseudOreligijne i pseudofilozoficzne pierdy nazywane wzniośle MITOLOGIĄ SŁOWIAN.&#8221;</p>
<p><strong>Skoro Mitologia Słowian to pierdy to co tutaj robisz? Próbujesz uporządkować nieswój dom na swoją modłę? </strong></p>
<p><strong>Gdyby Mitologia Słowian i Wiara Przyrody były pierdami nie byłoby cię tutaj. Język wyższościowy jest właściwy kręgom kk. Ty ten język nieustannie stosujesz. Czy masz się Ktosiu za Posłańca?<br />
</strong><br />
PRAWDĘ NIOSĄ SAWANCI a nie mędrcy. Pośrednictwo Mędrców jest skończone. Wiara przyrodzona to Nauka + Wieda. Nie ma tu żadnych czarów ani opowieści które nie trzymają się kupy.  Jest ścisłość i porządek &#8211; co najwyżej wygląda to na chaos &#8211; bo obejmuje całą Rzeczywistość. Każdy musi to sobie uporządkować po swojemu i widzę że to robisz. Błądzenie też jest drogą &#8211; tylko po co ją wydłużać. To co wydaje się skomplikowane jest proste.</p>
<p>Mówisz o żydowskim zwyrodnieniu, a USA mordowało i paliło ogniem Wietnamczyków czyi,i rękami &#8211; czy nie rekami Polaków &#8211; Polaczków, których brali masowo z poboru i którzy tam robili te rzeczy? Polaczkowie z ich kawałów o debilach, Meksy i Czarnuchy &#8211; trzy najbardziej poważane rasy w USA.</p>
<p><strong>To Jest Zwyrodnialstwo Człowieka &#8211; odczłowieczenie &#8211; na które pozwala zarówno chrześcijaństwo jak i judaizm &#8211; obydwie te religie mają zakodowane mechanizmy dopuszczające do masowych mordów w ich imieniu &#8211; w imieniu tzw. Wyższej Cywilizacji albo Cywilizacji Człowieka. Wszystkie religie dotychczasowe z doktryną i księgami &#8211; wedaizm i buddyzm i taoizm także &#8211; służą Systemowi &#8211; Pan &#8211; Niewolnik. Służą ujarzmieniu i pokonaniu Matki &#8211; Ziemi i jej Siostry przyrodzonej PRZYRODY przy RODZIE Ludzkim Stojącej</strong></p>
<p>Siła Wiary Przyrodzonej na Tym polega, że tego doktrynerstwa w niej nie ma &#8211; na tym polega Siła Mitologii Słowian &#8211; że Ja mogę głosić swoją Mitologię a ty swoją i obaj możemy wierzyć w swoją wizję i obaj będziemy mieć Kontakt z Nieskończoną Świadomością i obaj będziemy z tego kontaktu czerpać. To działa tylko dotąd dokąd nie pragniemy zemsty i dokąd nie siejemy nienawiści. To działa też dotąd dokąd nie próbujemy nikomu niczego narzucić i dokąd nie zaczynamy uważać że Mamy Jedyną Słuszną Rację &#8211; wtedy to już jest doktryna.</p>
<p>Siła Wiary Przyrodzonej polega na tym, że jej się nie da użyć jako narzędzia walki ani jako narzędzia niewolenia.</p>
<p>Czaropanowie ścigali do starości Żar-Zduszta (Zaratusztrę) za to że wprowadził pojęcia absolutnego dobra i absolutnego zła do Wiary Przyrodzonej,a z nimi pojęcie KARY, i za to że zaczął pisać tę wiarę w postaci Księgi. Czaropanowie są nazywani też KAROPANAMI &#8211; Karpanami &#8211; Harpatami &#8211; To my, Harusowie z Karpat &#8211; Harnasie. Głupota albo Pycha albo jedno połączone z drugim, powodują że Komuś raz po raz się wydaje że to ON Jeden Jedyny Wie.<br />
 A kiedy próbuje to wykorzystać, że ma rzeczywiście dużą Wiedę zaczyna tworzyć doktrynę nieświadom co czyni. Nieświadom, bo gdyby miał Pełną Wiedę nie robiłby tego &#8211; to kopanie grobu Wiary nim jeszcze wzeszła na dobre.</p>
<p>Mitologia Słowian i Wiara przyrodzona ma tak olbrzymią energię, że próby jej zduszenia są czynione w zarodku i nieustannie &#8211; trwa to już tysiąc lat i nic z tego nie wychodzi. Teraz nastąpiła zmiana &#8211; Ludzie są WYKSZTAŁCENI &#8211; piszą i czytają, a wielu z nich nie tylko powtarza jak papugi to co przeczytali ale samodzielnie myśli, rozwija się i ROZUMIE &#8211; Tysiące ludzi sięgnęły Oświecenia.</p>
<p>Widzą że religie stawiające niby w centrum CZŁOWIEKA &#8211; sprowadzające Boga do Człowieka &#8211; są błędne, a ich OBŁĘDNOŚĆ prowadzi nie tylko do bestialstwa wobec drugiego Człowieka &#8211; uważanego za niższego- chwasta &#8211; Niewolnika &#8211; ale także do bestialstwa wobec Matki &#8211; wobec Ziemi &#8211; wobec chwastów i motyli, wobec muchy i robactwa, wobec drzewa i wody, wobec powietrza i światła.</p>
<p>Czaropanowie zabili Żarzduszta &#8211; za to że zapisał wiarę i stworzył doktrynę z której narodziły się takie doktryny jak chrześcijaństwo i judaizm i islam. Zrobili to gdy był wielkim dostojnikiem na dworze największej satrapii ówczesnego Świata &#8211; PERSJI PARTÓW/PARNÓW(państwa Scytów ale też państwa Systemu Pan &#8211; Niewolnik &#8211; które jego wiarę wykorzystało po mistrzowsku). Zabili go gdy miał 77 lat &#8211; co jest głęboko symbolicznym przekazem na całą przyszłość Świata, kiedy myślał że złapał Pana Boga za nogi. Jak go zabili? Brat Rah i brat Okrasa &#8211; zostali posłani nad jezioro w Karakorum &#8211; Górach Kary i Ukorzenia (Korzenia), niedaleko Góry Kalii (Kailasz). Tam go utopili w Wodzie Życia. Tam ma się podobno odrodzić Świat według jego wyznawców przez Misapojętów &#8211; Jętylianów &#8211; ale Czaropanowie nigdy nie dopuszczą do tego żeby znów rządzili Światem Yetisinowie -Jętylianowie (patrz: Szukalski i jego Katyń z Yetisynem).</p>
<p>Czynienie z Wiedy doktryny pisanej to jedyne za co należy się kara śmierci temu Pyszałkowi Który Ukradł Ziarno i myśli że wie Lepiej i Jedynie Słusznie.</p>
<p>Nie Wierz KTOSIU że ty Jedyny Wiesz i nie nawracaj nikogo na swoje. pozwól wszystkim wierzyć tak jak chcą i w tę część Wiedy w którą chcą.</p>
<p><strong>Ja tylko spisuję te podania by nie zaginęły &#8211; Ja nie jestem JP III &#8211; Jasny Pan Trzeci &#8211; To Światło Świata, z którym każdy musi osobiście porozmawiać, a po rozmowie tej, będzie mógł już zawsze korzystać z Jego Jasnej Jaźni &#8211; Światła Świadomości Nieskończonej. Nie ogłaszam żadnej doktryny &#8211; tylko podaję &#8222;zestawy/zastawę&#8221; podaję moduły na Wielką Ucztę Ducha, którą każdy sporządza sobie sam według uznania własnego. NA TYM POLEGA SIŁA WIARY PRZYRODZONEY SŁOWIAN.</strong><em></p>
<p>Strażnicy Wiary Przyrodzonej przez tysiąclecia niosą Wiedę i kto chce zobaczyć ich dzieło może wejść do Kościoła Mariackiego i równie dobrze je tam zobaczy i odczyta jak w Katedrze na Wawelu, jak w Bożnicach na Kazimierzu Krakowskim, jak na Górze Ślęża, jak na Kopcach postawionych JP I czy Kościuszce-Kościejowi, czy w Sanktuarium postawionym JP II, czy na pogańskim Kopcu Kraka czy obok Kopca Kraka w Kręgu Pamięci Dziadów, albo na wzgórzu Horsa-Księżyca gdzie Kaplica Czarnej Pani &#8211; Czarodany &#8211; Matki Żabi-Kraka (Zabij-Kruka). Znaki Strażników są na chrzcielnicy w Gnieździe/Gnieznie i gdzie byś nie chciał &#8211; Wawel i Rynek krakowski kapie od herbów Odrowążów i od postaci Żmijów i tzw Maszkaronów. Strażnicy przenieśli tę wiarę przez Kabałę Żydowską i to jest cenny wkład Żydów w dzieje przetrwania Prawdy i Światła przez Kalijugę.</p>
<p>Dosyć antyżydostwa &#8211; jest tylko Człowieczeństwo i Antyczłowieczeństwo i bestialstwo wynikające z zasad religii głoszących że Ktoś jest Wyższy i Lepszy i Jedyny Wie.</p>
<p>Każdy ma własną od Nikogo Niezależną Świadomość i dobrze wie czy się mieszać rasowo czy nie i co ze sobą począć, a jeśli nie wie ponosi osobiste skutki swojej niewiedzy. bo w Wierze Przyrodzonej Słowian nie ma wybaczenia ani rozgrzeszenia &#8211; są tylko błędy i obłęd za który się płaci osobisty rachunek.</p>
<p><strong>NA KONIEC WYOBRAŹ SOBIE ktosiu ŻE BĘDĘ MOJĄ WIEDĘ PRZEKAZYWAŁ AŻ DO MOJEJ ŚMIERCI, A NIE NASTĄPI ONA WCZEŚNIEJ NIŻ UKOŃCZĘ 120 LAT &#8211; wtedy w pełni sił witalnych i zdrowego umysłu przeniosę się do innych zdań w inne wymiary i tam będę głosił Wiedę. Czynię to (czyli głoszę ją) &#8211; to do twojej wyłącznej wiadomości &#8211;  już od 1000 lat. Więc nie masz szansy mnie przegadać i twoje fałsze nigdy nie będą na wierzchu. </strong> </em></p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: Mezamir		</title>
		<link>https://bialczynski.pl/2012/11/11/prawia-a-jawia/#comment-5409</link>

		<dc:creator><![CDATA[Mezamir]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 16 Nov 2012 08:01:05 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://bialczynski.pl/?p=27141#comment-5409</guid>

					<description><![CDATA[To Jest Zwyrodnialstwo Człowieka – odczłowieczenie – na które pozwala zarówno chrześcijaństwo jak i judaizm – obydwie te religie mają zakodowane mechanizmy dopuszczające do masowych mordów w ich imieniu – w imieniu tzw. Wyższej Cywilizacji albo Cywilizacji Człowieka.

http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&#038;v=xs4Nis0d-HU

“Duchowny”: zniszczymy piramidy i Sfinksa
Zgodnie z prawem szariatu, każdy pogański symbol musi zostać zniszczony – powiedział radykalny muzułmański duchowny Morgan Al-Gohary zapowiadając, że jeśli zdobędzie władzę w Egipcie, każe zburzyć Sfinksa oraz piramidy.
Według relacji CNN, Morgan Al-Gohary był gościem egipskiej komercyjnej telewizji Dream TV 2. Duchowny chwalił się, że w 2001 r. wraz z talibami brał udział w burzeniu słynnych posągów Buddy w środkowym Afganistanie.
Morgan Al-Gohary zapowiedział, że jeśli przejąłby władzę w Egipcie, zburzyłby m.in. piramidy w Gizie oraz słynny posąg Sfinksa. Duchowny podkreślił, że zgodnie z szariatem, każdy pogański posąg musi zostać zburzony, gdy zachodzi podejrzenie, że jest on lub był czczony. Dopytywany, Morgan Al-Gohary stwierdził, że on i jego stronnicy zniszczyliby również wszystkie rzeźby z epoki faraonów.
Na słowa duchownego z oburzeniem zareagował pisarz Nabil Sharaf Al-Din. Podkreślił, że Sfinks i piramidy nie są już własnością Egipcjan, lecz stanowią dziedzictwo ludzkości.
Radykalny lider egipskich islamistów Murgan Salem Al – Gohary zażądał zburzenia piramid w Gizie i rozebranie Sfinksa, bo są to, według niego, pogańskie bożki, podaje Al Arabiya. Oświadczenie takie wyemitowała jedna z prywatnych stacji telewizyjnych w Egipcie. Al – Gohary przypomniał, że prorok Mahomet kazał niszczyć bożki i jako wzorcowy przykład podał talibów, którzy rozprawili się z posągiem Buddy.
W odpowiedzi wiceprzewodniczący tunezyjskiej Partii Islamskiej, szejk Abdel Fattah Moro, przypomniał, że w legendarnym zwycięstwie Amr ibn Al – Asa w VII wieku podbił Egipt, ale piramidy zostawił w spokoju. Szejk Fattah Moro zapytał wprost: „A kto ty jesteś, żeby to uczynić?”. Dodał, że prorok Mahomet likwidował tylko te bożki, które były czczone. Piramidom i sfinksowi nikt się nie kłania. Oświadczenie Al – Goharego zostało złożone w dzień po wielkiej manifestacji islamistów w Kairze na Placu Tahrir. Żądali oni wprowadzenia prawa szariatu w całym kraju.
Al – Gohary za panowania Mubaraka został dwukrotnie skazany na karę więzienia, w tym dożywocie za podżeganie do przemocy. Islamista uciekł z Egiptu do Afganistanu. Stamtąd udał się do Pakistanu, a następnie, w 2007 roku, do Syrii. Syria wydała Al – Gohariego Egiptowi. Ten radykalny działacz przebywał w więzieniu aż do upadku reżimu Hosniego Mubaraka w 2011 roku.

forum.suwerennosc.com/viewtopic.php?p=10226#p10226

forum.suwerennosc.com/viewtopic.php?p=10222#p10222

Żydowski Allah akbar + spoofing GPS = God loves America :
wiernipolsce.wordpress.com/2012/11/09/zydowski-allah-akbar-spoofing-gps-god-loves-america/

“Zgodnie z prawem szariatu, każdy pogański symbol musi zostać zniszczony”
Właśnie dlatego nie ma sensu nazywać siebie i kogokolwiek poganinem,
bo religie tzw. niepogańskie, są zbudowane na pogańskim fundamencie.

Czyli nie ma żadnej granicy pomiędzy “pogaństwem i niepogaństwem”.
Czym się różni pogaństwo od niepogaństwa?
Jedni wierzą w boga i drudzy też, jedni się modlą i drudzy też.
Różnica jest taka że &quot;niepoganie&quot;(prawdziwi neopoganie)
nazywają dawnych bogów i święta po swojemu
np Boże Narodzenie,św Mikołaj itd

&quot;Cóż może być bardziej katolickiego niż wigilia i 12 potraw na stole…
Tylko, że wcześniej, podczas słowiańskich Szczodrych Godów na stole też ustawiano dwanaście potraw. Dziękując własnym Bogom za minione 12 miesiący&quot;

 opolczykpl.wordpress.com/2012/02/27/ciekawostki-slowianskie/

&quot;Głupota albo Pycha albo jedno połączone z drugim, powodują że Komuś raz po raz się wydaje że to ON Jeden Jedyny Wie.&quot;

Mnie szamanka powiedziała że poczucie misji to właśnie syndrom prawdziwego opętania  :)
Coś takiego jak misja nie istnieje,nikt nie ma prawa ingerować w duchowy rozwój innych.
To by tłumaczyło dlaczego nasza tradycja została zdewastowana i przykryta nową religią
po prostu potrzebujemy tego wirusa aby podnieść swoją barierę immunologiczną.

Nic tak nie jednoczy jak wspólny wróg ;D
Ludzie zawsze są bliżej siebie wtedy gdy źle się dzieje
gdy jest dobrze nikt na nikogo i na nic uwagi nie zwraca.


Rodzimowierstwo bez Welesa to nieporozumienie.
Można się obrazić na bogów śmierci,wmówić sobie że bogowie śmierci zsyłąją śmierć na swych wyznawców :D  i że są ŹLI
a ludzie i tak nie przestaną umierać
 opolczykpl.wordpress.com/wedy-a-slowianszczyzna/

Mało tego,będą się namiętnie zabijać ku chwale boga miłości :D (bo tak każą śnięte pisma)

&quot;Jahwe radować się będzie gubiąc was i wyniszczając.” Pwt.28,63]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>To Jest Zwyrodnialstwo Człowieka – odczłowieczenie – na które pozwala zarówno chrześcijaństwo jak i judaizm – obydwie te religie mają zakodowane mechanizmy dopuszczające do masowych mordów w ich imieniu – w imieniu tzw. Wyższej Cywilizacji albo Cywilizacji Człowieka.</p>
<p><a href="http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&#038;v=xs4Nis0d-HU" rel="nofollow ugc">http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&#038;v=xs4Nis0d-HU</a></p>
<p>“Duchowny”: zniszczymy piramidy i Sfinksa<br />
Zgodnie z prawem szariatu, każdy pogański symbol musi zostać zniszczony – powiedział radykalny muzułmański duchowny Morgan Al-Gohary zapowiadając, że jeśli zdobędzie władzę w Egipcie, każe zburzyć Sfinksa oraz piramidy.<br />
Według relacji CNN, Morgan Al-Gohary był gościem egipskiej komercyjnej telewizji Dream TV 2. Duchowny chwalił się, że w 2001 r. wraz z talibami brał udział w burzeniu słynnych posągów Buddy w środkowym Afganistanie.<br />
Morgan Al-Gohary zapowiedział, że jeśli przejąłby władzę w Egipcie, zburzyłby m.in. piramidy w Gizie oraz słynny posąg Sfinksa. Duchowny podkreślił, że zgodnie z szariatem, każdy pogański posąg musi zostać zburzony, gdy zachodzi podejrzenie, że jest on lub był czczony. Dopytywany, Morgan Al-Gohary stwierdził, że on i jego stronnicy zniszczyliby również wszystkie rzeźby z epoki faraonów.<br />
Na słowa duchownego z oburzeniem zareagował pisarz Nabil Sharaf Al-Din. Podkreślił, że Sfinks i piramidy nie są już własnością Egipcjan, lecz stanowią dziedzictwo ludzkości.<br />
Radykalny lider egipskich islamistów Murgan Salem Al – Gohary zażądał zburzenia piramid w Gizie i rozebranie Sfinksa, bo są to, według niego, pogańskie bożki, podaje Al Arabiya. Oświadczenie takie wyemitowała jedna z prywatnych stacji telewizyjnych w Egipcie. Al – Gohary przypomniał, że prorok Mahomet kazał niszczyć bożki i jako wzorcowy przykład podał talibów, którzy rozprawili się z posągiem Buddy.<br />
W odpowiedzi wiceprzewodniczący tunezyjskiej Partii Islamskiej, szejk Abdel Fattah Moro, przypomniał, że w legendarnym zwycięstwie Amr ibn Al – Asa w VII wieku podbił Egipt, ale piramidy zostawił w spokoju. Szejk Fattah Moro zapytał wprost: „A kto ty jesteś, żeby to uczynić?”. Dodał, że prorok Mahomet likwidował tylko te bożki, które były czczone. Piramidom i sfinksowi nikt się nie kłania. Oświadczenie Al – Goharego zostało złożone w dzień po wielkiej manifestacji islamistów w Kairze na Placu Tahrir. Żądali oni wprowadzenia prawa szariatu w całym kraju.<br />
Al – Gohary za panowania Mubaraka został dwukrotnie skazany na karę więzienia, w tym dożywocie za podżeganie do przemocy. Islamista uciekł z Egiptu do Afganistanu. Stamtąd udał się do Pakistanu, a następnie, w 2007 roku, do Syrii. Syria wydała Al – Gohariego Egiptowi. Ten radykalny działacz przebywał w więzieniu aż do upadku reżimu Hosniego Mubaraka w 2011 roku.</p>
<p>forum.suwerennosc.com/viewtopic.php?p=10226#p10226</p>
<p>forum.suwerennosc.com/viewtopic.php?p=10222#p10222</p>
<p>Żydowski Allah akbar + spoofing GPS = God loves America :<br />
wiernipolsce.wordpress.com/2012/11/09/zydowski-allah-akbar-spoofing-gps-god-loves-america/</p>
<p>“Zgodnie z prawem szariatu, każdy pogański symbol musi zostać zniszczony”<br />
Właśnie dlatego nie ma sensu nazywać siebie i kogokolwiek poganinem,<br />
bo religie tzw. niepogańskie, są zbudowane na pogańskim fundamencie.</p>
<p>Czyli nie ma żadnej granicy pomiędzy “pogaństwem i niepogaństwem”.<br />
Czym się różni pogaństwo od niepogaństwa?<br />
Jedni wierzą w boga i drudzy też, jedni się modlą i drudzy też.<br />
Różnica jest taka że &#8222;niepoganie&#8221;(prawdziwi neopoganie)<br />
nazywają dawnych bogów i święta po swojemu<br />
np Boże Narodzenie,św Mikołaj itd</p>
<p>&#8222;Cóż może być bardziej katolickiego niż wigilia i 12 potraw na stole…<br />
Tylko, że wcześniej, podczas słowiańskich Szczodrych Godów na stole też ustawiano dwanaście potraw. Dziękując własnym Bogom za minione 12 miesiący&#8221;</p>
<p> opolczykpl.wordpress.com/2012/02/27/ciekawostki-slowianskie/</p>
<p>&#8222;Głupota albo Pycha albo jedno połączone z drugim, powodują że Komuś raz po raz się wydaje że to ON Jeden Jedyny Wie.&#8221;</p>
<p>Mnie szamanka powiedziała że poczucie misji to właśnie syndrom prawdziwego opętania  🙂<br />
Coś takiego jak misja nie istnieje,nikt nie ma prawa ingerować w duchowy rozwój innych.<br />
To by tłumaczyło dlaczego nasza tradycja została zdewastowana i przykryta nową religią<br />
po prostu potrzebujemy tego wirusa aby podnieść swoją barierę immunologiczną.</p>
<p>Nic tak nie jednoczy jak wspólny wróg ;D<br />
Ludzie zawsze są bliżej siebie wtedy gdy źle się dzieje<br />
gdy jest dobrze nikt na nikogo i na nic uwagi nie zwraca.</p>
<p>Rodzimowierstwo bez Welesa to nieporozumienie.<br />
Można się obrazić na bogów śmierci,wmówić sobie że bogowie śmierci zsyłąją śmierć na swych wyznawców 😀  i że są ŹLI<br />
a ludzie i tak nie przestaną umierać<br />
 opolczykpl.wordpress.com/wedy-a-slowianszczyzna/</p>
<p>Mało tego,będą się namiętnie zabijać ku chwale boga miłości 😀 (bo tak każą śnięte pisma)</p>
<p>&#8222;Jahwe radować się będzie gubiąc was i wyniszczając.” Pwt.28,63</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: bialczynski		</title>
		<link>https://bialczynski.pl/2012/11/11/prawia-a-jawia/#comment-5408</link>

		<dc:creator><![CDATA[bialczynski]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 16 Nov 2012 07:30:54 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://bialczynski.pl/?p=27141#comment-5408</guid>

					<description><![CDATA[W odpowiedzi do &lt;a href=&quot;https://bialczynski.pl/2012/11/11/prawia-a-jawia/#comment-5388&quot;&gt;krystyna&lt;/a&gt;.

Sarkazm i żart jest mile widziany. Pozdrawiam. Pośmiać się z samego siebie - to zdrowie nad zdrowie.

CB]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W odpowiedzi do <a href="https://bialczynski.pl/2012/11/11/prawia-a-jawia/#comment-5388">krystyna</a>.</p>
<p>Sarkazm i żart jest mile widziany. Pozdrawiam. Pośmiać się z samego siebie &#8211; to zdrowie nad zdrowie.</p>
<p>CB</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: Ktoś		</title>
		<link>https://bialczynski.pl/2012/11/11/prawia-a-jawia/#comment-5406</link>

		<dc:creator><![CDATA[Ktoś]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 16 Nov 2012 01:49:42 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://bialczynski.pl/?p=27141#comment-5406</guid>

					<description><![CDATA[W odpowiedzi do &lt;a href=&quot;https://bialczynski.pl/2012/11/11/prawia-a-jawia/#comment-5402&quot;&gt;bialczynski&lt;/a&gt;.

Nie wina/piwa tylko KRWI. &quot;Wino&quot; to takie eufemistyczne słowne zastępstwo bo picie krwi mimo wszystko się źle kojarzy.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W odpowiedzi do <a href="https://bialczynski.pl/2012/11/11/prawia-a-jawia/#comment-5402">bialczynski</a>.</p>
<p>Nie wina/piwa tylko KRWI. &#8222;Wino&#8221; to takie eufemistyczne słowne zastępstwo bo picie krwi mimo wszystko się źle kojarzy.</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
	</channel>
</rss>
