<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	
	>
<channel>
	<title>
	Komentarze do: Czemu służy cenzura masowych mediów w Polsce i czemu ma służyć cenzura Internetu &#8211; na przykładzie Rewolucji w Islandii	</title>
	<atom:link href="https://bialczynski.pl/2012/06/03/czemu-sluzy-cenzura-masowych-mediow-w-polsce-i-czemu-ma-sluzyc-cenzura-internetu-na-przykladzie-rewolucji-wislandii/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://bialczynski.pl/2012/06/03/czemu-sluzy-cenzura-masowych-mediow-w-polsce-i-czemu-ma-sluzyc-cenzura-internetu-na-przykladzie-rewolucji-wislandii/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=czemu-sluzy-cenzura-masowych-mediow-w-polsce-i-czemu-ma-sluzyc-cenzura-internetu-na-przykladzie-rewolucji-wislandii</link>
	<description>oficjalna strona Czesława Białczyńskiego</description>
	<lastBuildDate>Wed, 11 Oct 2017 08:19:03 +0000</lastBuildDate>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=6.7.4</generator>
	<item>
		<title>
		Autor: Spokojny		</title>
		<link>https://bialczynski.pl/2012/06/03/czemu-sluzy-cenzura-masowych-mediow-w-polsce-i-czemu-ma-sluzyc-cenzura-internetu-na-przykladzie-rewolucji-wislandii/#comment-3882</link>

		<dc:creator><![CDATA[Spokojny]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 09 Jun 2012 14:23:17 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://bialczynski.pl/?p=24506#comment-3882</guid>

					<description><![CDATA[Jasne Mezamirze. Mnie jednak chodziło o to co się dzieje kiedy spotykają się dwa sposoby myślenia całkowicie od siebie odmienne. Wyjaśnię to na przykładzie. Nie wiem czy ty już wiekowo masz tę możliwość, ale ja żyłem w komunie jako człowiek dorosły i pamiętam moment przejścia na nowy system. W pierwszym okresie pojawiła się niesamowita ilość oszustw takiego na przykład rodzaju, że do miasteczka przyjeżdżał człowiek i mówił ludziom, że jak się zapiszą do jakiejś tam firmy (tak, dokładnie, zapiszą się do firmy tak to określano) i wpłacą udziały, to jak wszyscy inni też wpłacą udziały, to udziały nowych dostaną ci co się pierwsi zapisali. W ten sposób każdy kto się wpisze dostanie mnóstwo pieniędzy. Liczono to w tamtym czasie w setkach milionów i miliardach bo to jeszcze przed denominacją było. Tłumaczyłem takim ludziom wiele razy, że taka piramida nie może działać bo ilość uczestników nie może rosnąć do nieskończoności. Nigdy nie zapomnę odpowiedzi jednej kobiety, która mi powiedziała coś mniej więcej takiego: ale przecież oni to wyjaśniali i oni będą wypłacać ponieważ mają jako firma jakąś tego..no.. a wiem. Nadwyżkę pieniędzy w banku. 
Dla ludzi w tamtych czasach stanowiło to całkowicie wystarczające wyjaśnienie, bo wychowali się w kompletnie innym systemie myślowym i nie rozumieli istoty tego z czym mają do czynienia. Jasna rzecz, że wszyscy zostali oszukani i dopiero po prawie dwudziestu latach zaczynają pojmować jak byli wówczas naiwni. 
Z Indianami w Ameryce Północnej było mniej więcej podobnie. Ich sposób myslenia o świecie nie ogarniał tego, co działo się z ich Ameryką. Oni nie mieli w głowie żadnego &quot;my indianie&quot;, czy &quot;my cywilizacja inna niż białych&quot;. Po prostu byli stąd. Z okolicy tej góry, z okolicy tej rzeki do zakrętu itd. A jak postawiono płot, to jeździli drogą gdzie było można dopóki nie trafili na kolejny płot albo tory kolejowe. Nie rozumieli tego globalnie bo ich obraz świata był inny.
Ze Słowianami identycznie. Ich kontakt z chrześcijaństwem był tego rodzaju, że oni nie mieli w głowach takiego czegoś jak &quot;my Słowianie inni niż chrześcijanie&quot; a już naprawdę szczególnie i z całą pewnością nie mieli w głowach czegoś takiego jak &quot;my Polacy&quot;. Dla nich nie było problemu z chrzczeniem się. Najwyżej był problem z obalaniem posągów starych bogów, ale nie do końca ogarniali że między jednym a drugim musi być związek. Mówią, że jest jakieś mocne bóstwo? Chcą żeby złożyć mu ofiary? Czemu nie. Przecież wiemy co to są bóstwa, wiemy, że należy im składać ofiary więc w czym problem. Hmm.. ich kapłani wydają się mocno zaangażowani. To interesujące. No i tyle. Jak pojawił się system parafii i każdy został jakąś parafią objęty, powstała hierarchiczna struktura itd. to w sposób naturalny ona objęła tych ludzi, ponieważ niczego w tym rodzaju oni wcześniej nie znali. A właśnie taki system parafii, biskupstw, diecezji itd. z głównym biskupem który koronował króla to było to, co konstytuowało jeszcze nie państwo narodowe (przez długie wieki tego jeszcze ani nie znano ani nawet nie przewidywano powstania takiego pojęcia) ale konstytuowało system władzy i własności, gdzie byli &quot;poddani&quot; jako własność króla i jego pociotków tudzież zauszników czyli rycerstwa. Późniejszej szlachty. No a późniejsze państwo narodowe to etap w którym już ta szlachta straciła na znaczeniu. 
Jeśli chodzi o Polskę - własność szlachty. Być może. Tym bardziej mi do tego daleko. Polecam wszystkim czytelnikom przedstawienie Strzępki i Demirskiego W imię Jakuba S. Jakub Szela powraca, by wprowadzić kilka nowych świąt. 
Dwa cytaty:
&quot;wy macie swoje tam kieliszki na czwartego czerwca toasty / a ja mam swoje / i się nam te święta na kalendarze nie nakładają&quot; i drugi:
&quot;Kto wam te szlacheckie pańskie durniu jeden z drugim korzenie wymyślił? Kto wam że w weselu to jesteście z panem młodym autobusem na wesele przyjechałeś i z jego gośćmi pijesz? Kto was wyjął wstydem z własnej opowieści buntów chłopskich na powstańcze koszule pozamieniał państwo kurwa wszyscy szlachta?&quot;.
Ja nie szlachta i nie ze szlachty. Moi przodkowie na pewno szlachcicami nie byli i żadnych dworków ani &quot;kawiarek&quot; w tych dworkach nie mieli. I w tym jestem podobny 90% ludzi Polskę zamieszkujących. Większość z nas nie pochodzi od tych &quot;właścicieli&quot; tylko od tych co na nich robili. Z moich przodków kawiarką to co najwyżej jedna czy druga prababka mogła być na pańskim dworze póki jej nastoletni jaśnie paniczyk nie raczył po pijaku do ściany docisnąć i dzieciaka zmachać, po czym brzuchatą ze dworu precz pogonić coby skandalu nie było. Jeśli mam jakieś szlacheckie koligacje to jedynie takie. Kłaniam się po staropolsku :)]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Jasne Mezamirze. Mnie jednak chodziło o to co się dzieje kiedy spotykają się dwa sposoby myślenia całkowicie od siebie odmienne. Wyjaśnię to na przykładzie. Nie wiem czy ty już wiekowo masz tę możliwość, ale ja żyłem w komunie jako człowiek dorosły i pamiętam moment przejścia na nowy system. W pierwszym okresie pojawiła się niesamowita ilość oszustw takiego na przykład rodzaju, że do miasteczka przyjeżdżał człowiek i mówił ludziom, że jak się zapiszą do jakiejś tam firmy (tak, dokładnie, zapiszą się do firmy tak to określano) i wpłacą udziały, to jak wszyscy inni też wpłacą udziały, to udziały nowych dostaną ci co się pierwsi zapisali. W ten sposób każdy kto się wpisze dostanie mnóstwo pieniędzy. Liczono to w tamtym czasie w setkach milionów i miliardach bo to jeszcze przed denominacją było. Tłumaczyłem takim ludziom wiele razy, że taka piramida nie może działać bo ilość uczestników nie może rosnąć do nieskończoności. Nigdy nie zapomnę odpowiedzi jednej kobiety, która mi powiedziała coś mniej więcej takiego: ale przecież oni to wyjaśniali i oni będą wypłacać ponieważ mają jako firma jakąś tego..no.. a wiem. Nadwyżkę pieniędzy w banku.<br />
Dla ludzi w tamtych czasach stanowiło to całkowicie wystarczające wyjaśnienie, bo wychowali się w kompletnie innym systemie myślowym i nie rozumieli istoty tego z czym mają do czynienia. Jasna rzecz, że wszyscy zostali oszukani i dopiero po prawie dwudziestu latach zaczynają pojmować jak byli wówczas naiwni.<br />
Z Indianami w Ameryce Północnej było mniej więcej podobnie. Ich sposób myslenia o świecie nie ogarniał tego, co działo się z ich Ameryką. Oni nie mieli w głowie żadnego &#8222;my indianie&#8221;, czy &#8222;my cywilizacja inna niż białych&#8221;. Po prostu byli stąd. Z okolicy tej góry, z okolicy tej rzeki do zakrętu itd. A jak postawiono płot, to jeździli drogą gdzie było można dopóki nie trafili na kolejny płot albo tory kolejowe. Nie rozumieli tego globalnie bo ich obraz świata był inny.<br />
Ze Słowianami identycznie. Ich kontakt z chrześcijaństwem był tego rodzaju, że oni nie mieli w głowach takiego czegoś jak &#8222;my Słowianie inni niż chrześcijanie&#8221; a już naprawdę szczególnie i z całą pewnością nie mieli w głowach czegoś takiego jak &#8222;my Polacy&#8221;. Dla nich nie było problemu z chrzczeniem się. Najwyżej był problem z obalaniem posągów starych bogów, ale nie do końca ogarniali że między jednym a drugim musi być związek. Mówią, że jest jakieś mocne bóstwo? Chcą żeby złożyć mu ofiary? Czemu nie. Przecież wiemy co to są bóstwa, wiemy, że należy im składać ofiary więc w czym problem. Hmm.. ich kapłani wydają się mocno zaangażowani. To interesujące. No i tyle. Jak pojawił się system parafii i każdy został jakąś parafią objęty, powstała hierarchiczna struktura itd. to w sposób naturalny ona objęła tych ludzi, ponieważ niczego w tym rodzaju oni wcześniej nie znali. A właśnie taki system parafii, biskupstw, diecezji itd. z głównym biskupem który koronował króla to było to, co konstytuowało jeszcze nie państwo narodowe (przez długie wieki tego jeszcze ani nie znano ani nawet nie przewidywano powstania takiego pojęcia) ale konstytuowało system władzy i własności, gdzie byli &#8222;poddani&#8221; jako własność króla i jego pociotków tudzież zauszników czyli rycerstwa. Późniejszej szlachty. No a późniejsze państwo narodowe to etap w którym już ta szlachta straciła na znaczeniu.<br />
Jeśli chodzi o Polskę &#8211; własność szlachty. Być może. Tym bardziej mi do tego daleko. Polecam wszystkim czytelnikom przedstawienie Strzępki i Demirskiego W imię Jakuba S. Jakub Szela powraca, by wprowadzić kilka nowych świąt.<br />
Dwa cytaty:<br />
&#8222;wy macie swoje tam kieliszki na czwartego czerwca toasty / a ja mam swoje / i się nam te święta na kalendarze nie nakładają&#8221; i drugi:<br />
&#8222;Kto wam te szlacheckie pańskie durniu jeden z drugim korzenie wymyślił? Kto wam że w weselu to jesteście z panem młodym autobusem na wesele przyjechałeś i z jego gośćmi pijesz? Kto was wyjął wstydem z własnej opowieści buntów chłopskich na powstańcze koszule pozamieniał państwo kurwa wszyscy szlachta?&#8221;.<br />
Ja nie szlachta i nie ze szlachty. Moi przodkowie na pewno szlachcicami nie byli i żadnych dworków ani &#8222;kawiarek&#8221; w tych dworkach nie mieli. I w tym jestem podobny 90% ludzi Polskę zamieszkujących. Większość z nas nie pochodzi od tych &#8222;właścicieli&#8221; tylko od tych co na nich robili. Z moich przodków kawiarką to co najwyżej jedna czy druga prababka mogła być na pańskim dworze póki jej nastoletni jaśnie paniczyk nie raczył po pijaku do ściany docisnąć i dzieciaka zmachać, po czym brzuchatą ze dworu precz pogonić coby skandalu nie było. Jeśli mam jakieś szlacheckie koligacje to jedynie takie. Kłaniam się po staropolsku 🙂</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: Mezamir		</title>
		<link>https://bialczynski.pl/2012/06/03/czemu-sluzy-cenzura-masowych-mediow-w-polsce-i-czemu-ma-sluzyc-cenzura-internetu-na-przykladzie-rewolucji-wislandii/#comment-3881</link>

		<dc:creator><![CDATA[Mezamir]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 09 Jun 2012 11:18:51 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://bialczynski.pl/?p=24506#comment-3881</guid>

					<description><![CDATA[Inaczej by się nie chrzcili. &quot;-bo nie ochrzcili się,chrzest POlski to mit.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Inaczej by się nie chrzcili. &#8222;-bo nie ochrzcili się,chrzest POlski to mit.</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: Spokojny		</title>
		<link>https://bialczynski.pl/2012/06/03/czemu-sluzy-cenzura-masowych-mediow-w-polsce-i-czemu-ma-sluzyc-cenzura-internetu-na-przykladzie-rewolucji-wislandii/#comment-3880</link>

		<dc:creator><![CDATA[Spokojny]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 09 Jun 2012 11:18:21 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://bialczynski.pl/?p=24506#comment-3880</guid>

					<description><![CDATA[Powiem Panu jeszcze kto ma jako jedyny korzyść z podkręcania takich plemiennych, grupowych zadymiarzy i z nadawania im rangi &quot;patriotów&quot;. To producenci i handlarze bronią. Oni kochają Afrykę. Sami opłacają tych watażków, te operetkowe mundury, te ordery i cały ten syf bo dzięki temu zarabiają miliardy. Na pewno nie chciałbym takiej Afryki tutaj. Podejrzewam, że Pan też nie, bo zdaje się ma Pan dzieci. Zabawa w narodowe proporczyki to bardzo niebezpieczna rzecz. Nie ma w historii przykładów, żeby to prowadziło do czegokolwiek dobrego. To się zawsze obozami kończy.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Powiem Panu jeszcze kto ma jako jedyny korzyść z podkręcania takich plemiennych, grupowych zadymiarzy i z nadawania im rangi &#8222;patriotów&#8221;. To producenci i handlarze bronią. Oni kochają Afrykę. Sami opłacają tych watażków, te operetkowe mundury, te ordery i cały ten syf bo dzięki temu zarabiają miliardy. Na pewno nie chciałbym takiej Afryki tutaj. Podejrzewam, że Pan też nie, bo zdaje się ma Pan dzieci. Zabawa w narodowe proporczyki to bardzo niebezpieczna rzecz. Nie ma w historii przykładów, żeby to prowadziło do czegokolwiek dobrego. To się zawsze obozami kończy.</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: Spokojny		</title>
		<link>https://bialczynski.pl/2012/06/03/czemu-sluzy-cenzura-masowych-mediow-w-polsce-i-czemu-ma-sluzyc-cenzura-internetu-na-przykladzie-rewolucji-wislandii/#comment-3879</link>

		<dc:creator><![CDATA[Spokojny]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 09 Jun 2012 11:12:52 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://bialczynski.pl/?p=24506#comment-3879</guid>

					<description><![CDATA[Panie Czesławie, oczywiście, że człowiek ma tendencję do agresywnych zachowań. Jesteśmy w takim samym stopniu agresywni w jakim na przykład współczujący albo tchórzliwi. Grupa jest dobrym katalizatorem tej agresywności, ponieważ zwalnia od odpowiedzialności i tworzy iluzję bezkarności. Stąd na przykład w grupie krzyczą wszyscy chętnie, ale kiedy taki członek grupy zostaje wyciągnięty na środek żeby powiedział cokolwiek sam od siebie, odczuwa często zażenowanie i nie może powiedzieć nic. Walki plemienne, grupowe potyczki kiboli, walki między gangami chłopaków z sąsiednich ulic, bijatyki chłopaków zza rzeki z tymi sprzed rzeki na zabawie w remizie itd. to są właśnie przykłady takich sytuacji. W grupie w której jesteśmy chcemy się wykazać, pokazać że mamy prawo do tej grupy należeć więc pokrzykujemy, na oczach grupy startujemy z kamieniem do grupy przeciwnej, kopiemy w tyłek najsilniejszego z &quot;tamtych&quot; po czym uciekamy do &quot;swoich&quot; i tak dalej. 
Czym innym natomiast jest państwo. To twór administracyjny, abstrakcyjny i podtrzymywany sztucznie poprzez szkolne pranie mózgu. Walka państw to cos zupełnie innego niż walka takich grup. W wojnie międzygrupowej toczonej za pomocą pięści, pałek i kamieni można stracić zęby, można stracić życie albo odnieść rany, natomiast w wojnie państw może obecnie zginąć cała planeta. 
Różnicę między jednym a drugim widać na przykładzie wojennej taktyki z czasów gdy koncept &quot;narodu&quot; i &quot;państwa narodowego&quot; był sztucznie wdrażany. W tamtych czasach oddziały żołnierzy szły naprzeciw salw ustawione w czworobok pod bęben i pozwalały się rozstreliwać aż doszły, nie wykonując żadnego ruchu obronnego. Działo się tak, ponieważ w tamtych czasach wraz z wymyśleniem &quot;narodu&quot; i &quot;wojny narodów&quot; trzeba było wymyśleć jakiś sposób, by ludzie właśnie NIE reagowali zgodnie z instynktem. Gdyby działali zgodnie z instynktem grupki wojaków z różnych wsi pewnie by się potłukły między sobą o baby w karczmie, natomiast na widok artylerii przeciwnika po prostu by sobie stamtąd poszli. Wróciliby do domu, do ziemi, do dzieci, żony itd. Żeby tego nie zrobili trzeba było ich pozbawić wszelkich ludzkich odruchów, tak by pozwalali się zabić. W tym celu stworzono musztrę - rzecz wcześniej nie znaną. Ponieważ wcześniej wojna była sportem niewielkiej ekskluzywnej grupy uprzywilejowanych szlachciców - rycerzy, wojowników. Którzy się bili o najzupełniej personalne, a nie &quot;narodowe&quot; (bo to dla nich by nic nie znaczyło) kwestie. Chłopstwo, mieszczaństwo, kupiectwo nie miało z tym nic wspólnego. Po powstaniu tzw. państw narodowych wprowadzono właśnie te nowości - obowiązkowa służba wojskowa, musztra, bęben marszowy, czworobok idący naprzeciw salwy, godło, hymn, wreszcie sama idea &quot;narodu&quot;. Natomiast próba połączenia tego - stworzenia &quot;państwa plemiennego&quot; prowadzi do nikąd ponieważ postuluje istnienie jakiegoś genetycznego rdzenia owego &quot;państwowego plemienia&quot;. A takiego rdzenia po prostu nie ma. Takie idee były głoszone w okresie międzywojennym i ich efektem było powstanie faszyzmu. Współcześnie podobne rzeczy głoszono w niektórych krajach byłej Jugosławii, co prowadziło do czystek etnicznych. Coś takiego jak &quot;polski etnos&quot; to fantazmat. Każde plemię z czegoś się składa. Podlasian można też podzielić na prawdziwych i nieprawdziwych. Nie może być państw plemiennych ponieważ państwa tworzy się administracyjnie, a plemię powstaje dzięki izolacji genetycznej w warunkach zbliżonych do naturalnych. Jeśli by to chcieć łączyć, to państwowa administracja musiałaby po prostu tworzyć taką izolację genetyczną dla podtrzymania &quot;jedności plemienia&quot; jaką w warunkach przedprzemysłowych tworzy przyroda. Czyli po prostu potrzebny byłby administracyjny appartheid. No i historycznie rzecz biorąc to już było. W Polsce Dmowski chciał wyrzucać Żydów z uczelni &quot;polskiego plemiennego państwa&quot;, w Niemczech Hitler po prostu Żydów wymordował, a w dzisiejszym Izraelu nie zostaniesz nawet dyrektorem szkoły jak nie masz &quot;kaba&quot; - dowodu &quot;etnicznej czystości pochodzenia&quot;. I państwo to w efekcie od lat balansuje na krawędzi wojny totalnej. To droga do nikąd. I na pewno nie ma nic wspólnego z metafizyczną wizją Słowian sprzed czasów chrztu. Bo oni nie mieli koncepcji typu &quot;my słowianie&quot; albo &quot;my rodzimowiercy&quot;. Inaczej by się nie chrzcili. To dopiero chrześcijaństwo stworzyło podwaliny pod powstanie takich &quot;my&quot;.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Panie Czesławie, oczywiście, że człowiek ma tendencję do agresywnych zachowań. Jesteśmy w takim samym stopniu agresywni w jakim na przykład współczujący albo tchórzliwi. Grupa jest dobrym katalizatorem tej agresywności, ponieważ zwalnia od odpowiedzialności i tworzy iluzję bezkarności. Stąd na przykład w grupie krzyczą wszyscy chętnie, ale kiedy taki członek grupy zostaje wyciągnięty na środek żeby powiedział cokolwiek sam od siebie, odczuwa często zażenowanie i nie może powiedzieć nic. Walki plemienne, grupowe potyczki kiboli, walki między gangami chłopaków z sąsiednich ulic, bijatyki chłopaków zza rzeki z tymi sprzed rzeki na zabawie w remizie itd. to są właśnie przykłady takich sytuacji. W grupie w której jesteśmy chcemy się wykazać, pokazać że mamy prawo do tej grupy należeć więc pokrzykujemy, na oczach grupy startujemy z kamieniem do grupy przeciwnej, kopiemy w tyłek najsilniejszego z &#8222;tamtych&#8221; po czym uciekamy do &#8222;swoich&#8221; i tak dalej.<br />
Czym innym natomiast jest państwo. To twór administracyjny, abstrakcyjny i podtrzymywany sztucznie poprzez szkolne pranie mózgu. Walka państw to cos zupełnie innego niż walka takich grup. W wojnie międzygrupowej toczonej za pomocą pięści, pałek i kamieni można stracić zęby, można stracić życie albo odnieść rany, natomiast w wojnie państw może obecnie zginąć cała planeta.<br />
Różnicę między jednym a drugim widać na przykładzie wojennej taktyki z czasów gdy koncept &#8222;narodu&#8221; i &#8222;państwa narodowego&#8221; był sztucznie wdrażany. W tamtych czasach oddziały żołnierzy szły naprzeciw salw ustawione w czworobok pod bęben i pozwalały się rozstreliwać aż doszły, nie wykonując żadnego ruchu obronnego. Działo się tak, ponieważ w tamtych czasach wraz z wymyśleniem &#8222;narodu&#8221; i &#8222;wojny narodów&#8221; trzeba było wymyśleć jakiś sposób, by ludzie właśnie NIE reagowali zgodnie z instynktem. Gdyby działali zgodnie z instynktem grupki wojaków z różnych wsi pewnie by się potłukły między sobą o baby w karczmie, natomiast na widok artylerii przeciwnika po prostu by sobie stamtąd poszli. Wróciliby do domu, do ziemi, do dzieci, żony itd. Żeby tego nie zrobili trzeba było ich pozbawić wszelkich ludzkich odruchów, tak by pozwalali się zabić. W tym celu stworzono musztrę &#8211; rzecz wcześniej nie znaną. Ponieważ wcześniej wojna była sportem niewielkiej ekskluzywnej grupy uprzywilejowanych szlachciców &#8211; rycerzy, wojowników. Którzy się bili o najzupełniej personalne, a nie &#8222;narodowe&#8221; (bo to dla nich by nic nie znaczyło) kwestie. Chłopstwo, mieszczaństwo, kupiectwo nie miało z tym nic wspólnego. Po powstaniu tzw. państw narodowych wprowadzono właśnie te nowości &#8211; obowiązkowa służba wojskowa, musztra, bęben marszowy, czworobok idący naprzeciw salwy, godło, hymn, wreszcie sama idea &#8222;narodu&#8221;. Natomiast próba połączenia tego &#8211; stworzenia &#8222;państwa plemiennego&#8221; prowadzi do nikąd ponieważ postuluje istnienie jakiegoś genetycznego rdzenia owego &#8222;państwowego plemienia&#8221;. A takiego rdzenia po prostu nie ma. Takie idee były głoszone w okresie międzywojennym i ich efektem było powstanie faszyzmu. Współcześnie podobne rzeczy głoszono w niektórych krajach byłej Jugosławii, co prowadziło do czystek etnicznych. Coś takiego jak &#8222;polski etnos&#8221; to fantazmat. Każde plemię z czegoś się składa. Podlasian można też podzielić na prawdziwych i nieprawdziwych. Nie może być państw plemiennych ponieważ państwa tworzy się administracyjnie, a plemię powstaje dzięki izolacji genetycznej w warunkach zbliżonych do naturalnych. Jeśli by to chcieć łączyć, to państwowa administracja musiałaby po prostu tworzyć taką izolację genetyczną dla podtrzymania &#8222;jedności plemienia&#8221; jaką w warunkach przedprzemysłowych tworzy przyroda. Czyli po prostu potrzebny byłby administracyjny appartheid. No i historycznie rzecz biorąc to już było. W Polsce Dmowski chciał wyrzucać Żydów z uczelni &#8222;polskiego plemiennego państwa&#8221;, w Niemczech Hitler po prostu Żydów wymordował, a w dzisiejszym Izraelu nie zostaniesz nawet dyrektorem szkoły jak nie masz &#8222;kaba&#8221; &#8211; dowodu &#8222;etnicznej czystości pochodzenia&#8221;. I państwo to w efekcie od lat balansuje na krawędzi wojny totalnej. To droga do nikąd. I na pewno nie ma nic wspólnego z metafizyczną wizją Słowian sprzed czasów chrztu. Bo oni nie mieli koncepcji typu &#8222;my słowianie&#8221; albo &#8222;my rodzimowiercy&#8221;. Inaczej by się nie chrzcili. To dopiero chrześcijaństwo stworzyło podwaliny pod powstanie takich &#8222;my&#8221;.</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: Mezamir		</title>
		<link>https://bialczynski.pl/2012/06/03/czemu-sluzy-cenzura-masowych-mediow-w-polsce-i-czemu-ma-sluzyc-cenzura-internetu-na-przykladzie-rewolucji-wislandii/#comment-3878</link>

		<dc:creator><![CDATA[Mezamir]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 09 Jun 2012 08:14:49 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://bialczynski.pl/?p=24506#comment-3878</guid>

					<description><![CDATA[http://www.youtube.com/watch?v=YepqV8nrKvA]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://www.youtube.com/watch?v=YepqV8nrKvA" rel="nofollow ugc">http://www.youtube.com/watch?v=YepqV8nrKvA</a></p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: bialczynski		</title>
		<link>https://bialczynski.pl/2012/06/03/czemu-sluzy-cenzura-masowych-mediow-w-polsce-i-czemu-ma-sluzyc-cenzura-internetu-na-przykladzie-rewolucji-wislandii/#comment-3877</link>

		<dc:creator><![CDATA[bialczynski]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 09 Jun 2012 05:16:09 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://bialczynski.pl/?p=24506#comment-3877</guid>

					<description><![CDATA[W odpowiedzi do &lt;a href=&quot;https://bialczynski.pl/2012/06/03/czemu-sluzy-cenzura-masowych-mediow-w-polsce-i-czemu-ma-sluzyc-cenzura-internetu-na-przykladzie-rewolucji-wislandii/#comment-3876&quot;&gt;Spokojny&lt;/a&gt;.

Gdyby to była prawda nie byłoby &quot;wojen plemiennych&quot;, czyli np. bijatyki między chłopami o miedzę.  Człowiek ma poczucie terytorialne i znane z psychologii powszechnie nieprzekraczalne granice. Przekroczenie granicy  wyzwala postawę obronną. Jest to rodzaj agresji instynktowny - można go ćwiczeniami opanować. Można też ofiarę &quot;złamać&quot; oduczyć takiej reakcji terrorem, czyli siłą. Gdyby wojna miała podłoże narodowe to w ogóle nie byłoby jej w starożytności - to jest logika tego rozumowania. Nie byłoby wojen na przykład w Afryce - tam dopiero plemiona się wyrzynają na niespotykaną skalę, z niesłychanym okrucieństwem.

Co rodzi afrykańską agresję plemienną? Źródłem jest Przyroda. Europejczycy zapominają powoli tonąc w nadmiarze przedmiotów, wyrzucając chleb na śmietniki, nie zakręcając kurka z wodą, chlapiąc się w wannach i pod prysznicami - zapominają do czego popycha ludzi głód, susza, zagrożenie egzystencji - przede wszystkim kobiet i dzieci - czyli tych nazwijmy ich nieładnie &quot;osobników w stadzie&quot; - które stanowią o przyszłości plemienia.  

Pierwotne przyczyny wojny to wejście na czyjeś terytorium w celu grabieży lub zajęcia lepszego terytorium. Wystarczy poobserwować małpy co nie raz pokazywano na filmach - jak stado traktuje obcego, jak stado traktuje terytorium.

Chcielibyśmy być wzniośli i wolni od podobnych zachowań. Jednak w obliczu agresji i terroru nie wolno się poddawać i wzorem takiego postępowania dla wszystkich Słowian są Polacy. Żeby znów nie zboczyć w narodowość - mówię tu o etnosie związanym z tradycją i dziejami Nadwiślańskiego Ośrodka Cywilizacji, który trwa nie 200 lat, nie 500, nie 1000 ale 5000 lat. O narodach w rozumieniu współczesnym rzeczywiście mówimy od około 1700 roku. Kto wie czy sytuacja polska nie była katalizatorem myślenia narodowego - bo nikt wcześniej nie wywoływał w Europie powstań w celu stworzenia państwa na taką skalę, jak to się stało po rozbiorach Polski. Zachodnia Europa była zdziwiona i skonsternowana - bo to dla nich państwa były własnością królów. U nas państwo było własnością szlachty - wojowników. Niestety ci wojownicy pozwolili się ogłupić i oddali sie obcej sprawie i zaprzepaścili swoją Rzeczpospolitą - nie republikę nawet na wzór rzymski - ale rzeczpospolitą. To kwestia do rozsądnego rozważenia również czy grecki i rzymski republikanizm nie był pochodną i naśladownictwem północnego systemu plemiennego.

Uświadommy sobie, że Północ żyła w systemie bezpaństwowym najdłużej - państwa z silnym centrum, powstawały na południu - gdzie trudno o wodę o pokarm, gdzie trzeba włożyć wysiłek w uprawę, gdzie broni się rekami i nogami, zębami - swojego terytorium, które ledwo nastarcza by wykarmić plemię. Tu było zawsze wszystkiego w bród i nadal jest. Tu jednoczono się pod berłem-tyrsem najsilniejszego wojownika tylko w razie zagrożenia najazdem w celach obronnych. Kiedy zagrożenie mijało znów przechodzono do porządku plemiennego - do opisywanych celnie przez Vincenza i znanych jeszcze w XIX wieku sądów plemiennych, rządów Rady Starszych  na danym terytorium - Sądów Wielowieku - jak je nazywano w Harskich Górach w Karpatach. To pasterskie plemiona górskie przechowały ten porządek dla nas - jako wzór do naśladownictwa w przyszłości.

Ta przyszłość nadchodzi. Nie CENTRUM w Warszawie, Berlinie czy w Moskwie - centrum które odbiera nam nasze ciężko wypracowane dobra i trwoni je bezmyślnie. To paradoksalnie owo Centrum jest wylęgarnią ksenofobii - to ono rozpętuje choćby Europiłkarską zadymę biało-czerwoną i organizuje ją po to żeby skanalizować napięcie i zniszczyć więzi plemienne zastępując je &quot;narodowym&quot; amokiem. To centralne rządy budują nacjonalizm i wciąż szukają sztucznego wroga żeby usprawiedliwić potrzebę swojego bytu swojego istnienia. To centralne admino-biurokracje tworzą wciąż nowe zakazy i regulacje bezsensowne, żeby usprawiedliwić swoje pasożytnictwo. Trwonią i grabią to co plemiona na swoim lokalnym terytorium wypracowują. To jest wytwórca nacjonalizmu, faszyzmu, agresji zbiorowej - Dziel i Rządź!

To im potrzebna jest Polska narodowa - a nie nam którzy mamy swoje Krakówki, Warszawki, Żywce i Białestoki.   

Nie centrum lecz Ośrodek - jako promieniujący cywilizacyjnie i kulturalnie i naukowo - OŚRODEK - ale nie centrum. To centrum rodzi złe ambicje i chęci posiadania więcej, więcej i więcej. 

&lt;strong&gt;Walczmy o to żeby to co wypracujemy pozostawało w naszych kieszeniach i na naszym terytorium - w Plemieniu. Walczmy o państwo plemienne - To Afganistan jest nie do pokonania - to jedno z ostatnich Państw Plemiennych, to Afryką Europejczycy nie byli w stanie rządzić - bo to plemiona nią rządzą.    &lt;/strong&gt;  

Nikt nie namówi mnie do zaniechania obrony i nie przekona że źródłem wojen są wyimaginowane abstrakcje - źródła te są proste - najprymitywniejsze instynkty - typu: &quot;mam za mało. chcę mieć więcej&quot;, &quot;oni maja lepsze&quot;. Tak to co mają Słowianie to naprawdę najlepsze terytorium jakie sobie można wyobrazić więc jest czego chcieć i jest na co napadać. Czy to Rosjanie weszli do Niemiec czy odwrotnie? Czy ktoś pamięta że Niemcy przed II Wojną byli nędzarzami jako naród - że doprowadzili się do ruiny gospodarczej? Że jedynym wyjściem jakie widzieli była wojna pod byle pretekstem, że komuniści byli tam o krok od władzy?]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W odpowiedzi do <a href="https://bialczynski.pl/2012/06/03/czemu-sluzy-cenzura-masowych-mediow-w-polsce-i-czemu-ma-sluzyc-cenzura-internetu-na-przykladzie-rewolucji-wislandii/#comment-3876">Spokojny</a>.</p>
<p>Gdyby to była prawda nie byłoby &#8222;wojen plemiennych&#8221;, czyli np. bijatyki między chłopami o miedzę.  Człowiek ma poczucie terytorialne i znane z psychologii powszechnie nieprzekraczalne granice. Przekroczenie granicy  wyzwala postawę obronną. Jest to rodzaj agresji instynktowny &#8211; można go ćwiczeniami opanować. Można też ofiarę &#8222;złamać&#8221; oduczyć takiej reakcji terrorem, czyli siłą. Gdyby wojna miała podłoże narodowe to w ogóle nie byłoby jej w starożytności &#8211; to jest logika tego rozumowania. Nie byłoby wojen na przykład w Afryce &#8211; tam dopiero plemiona się wyrzynają na niespotykaną skalę, z niesłychanym okrucieństwem.</p>
<p>Co rodzi afrykańską agresję plemienną? Źródłem jest Przyroda. Europejczycy zapominają powoli tonąc w nadmiarze przedmiotów, wyrzucając chleb na śmietniki, nie zakręcając kurka z wodą, chlapiąc się w wannach i pod prysznicami &#8211; zapominają do czego popycha ludzi głód, susza, zagrożenie egzystencji &#8211; przede wszystkim kobiet i dzieci &#8211; czyli tych nazwijmy ich nieładnie &#8222;osobników w stadzie&#8221; &#8211; które stanowią o przyszłości plemienia.  </p>
<p>Pierwotne przyczyny wojny to wejście na czyjeś terytorium w celu grabieży lub zajęcia lepszego terytorium. Wystarczy poobserwować małpy co nie raz pokazywano na filmach &#8211; jak stado traktuje obcego, jak stado traktuje terytorium.</p>
<p>Chcielibyśmy być wzniośli i wolni od podobnych zachowań. Jednak w obliczu agresji i terroru nie wolno się poddawać i wzorem takiego postępowania dla wszystkich Słowian są Polacy. Żeby znów nie zboczyć w narodowość &#8211; mówię tu o etnosie związanym z tradycją i dziejami Nadwiślańskiego Ośrodka Cywilizacji, który trwa nie 200 lat, nie 500, nie 1000 ale 5000 lat. O narodach w rozumieniu współczesnym rzeczywiście mówimy od około 1700 roku. Kto wie czy sytuacja polska nie była katalizatorem myślenia narodowego &#8211; bo nikt wcześniej nie wywoływał w Europie powstań w celu stworzenia państwa na taką skalę, jak to się stało po rozbiorach Polski. Zachodnia Europa była zdziwiona i skonsternowana &#8211; bo to dla nich państwa były własnością królów. U nas państwo było własnością szlachty &#8211; wojowników. Niestety ci wojownicy pozwolili się ogłupić i oddali sie obcej sprawie i zaprzepaścili swoją Rzeczpospolitą &#8211; nie republikę nawet na wzór rzymski &#8211; ale rzeczpospolitą. To kwestia do rozsądnego rozważenia również czy grecki i rzymski republikanizm nie był pochodną i naśladownictwem północnego systemu plemiennego.</p>
<p>Uświadommy sobie, że Północ żyła w systemie bezpaństwowym najdłużej &#8211; państwa z silnym centrum, powstawały na południu &#8211; gdzie trudno o wodę o pokarm, gdzie trzeba włożyć wysiłek w uprawę, gdzie broni się rekami i nogami, zębami &#8211; swojego terytorium, które ledwo nastarcza by wykarmić plemię. Tu było zawsze wszystkiego w bród i nadal jest. Tu jednoczono się pod berłem-tyrsem najsilniejszego wojownika tylko w razie zagrożenia najazdem w celach obronnych. Kiedy zagrożenie mijało znów przechodzono do porządku plemiennego &#8211; do opisywanych celnie przez Vincenza i znanych jeszcze w XIX wieku sądów plemiennych, rządów Rady Starszych  na danym terytorium &#8211; Sądów Wielowieku &#8211; jak je nazywano w Harskich Górach w Karpatach. To pasterskie plemiona górskie przechowały ten porządek dla nas &#8211; jako wzór do naśladownictwa w przyszłości.</p>
<p>Ta przyszłość nadchodzi. Nie CENTRUM w Warszawie, Berlinie czy w Moskwie &#8211; centrum które odbiera nam nasze ciężko wypracowane dobra i trwoni je bezmyślnie. To paradoksalnie owo Centrum jest wylęgarnią ksenofobii &#8211; to ono rozpętuje choćby Europiłkarską zadymę biało-czerwoną i organizuje ją po to żeby skanalizować napięcie i zniszczyć więzi plemienne zastępując je &#8222;narodowym&#8221; amokiem. To centralne rządy budują nacjonalizm i wciąż szukają sztucznego wroga żeby usprawiedliwić potrzebę swojego bytu swojego istnienia. To centralne admino-biurokracje tworzą wciąż nowe zakazy i regulacje bezsensowne, żeby usprawiedliwić swoje pasożytnictwo. Trwonią i grabią to co plemiona na swoim lokalnym terytorium wypracowują. To jest wytwórca nacjonalizmu, faszyzmu, agresji zbiorowej &#8211; Dziel i Rządź!</p>
<p>To im potrzebna jest Polska narodowa &#8211; a nie nam którzy mamy swoje Krakówki, Warszawki, Żywce i Białestoki.   </p>
<p>Nie centrum lecz Ośrodek &#8211; jako promieniujący cywilizacyjnie i kulturalnie i naukowo &#8211; OŚRODEK &#8211; ale nie centrum. To centrum rodzi złe ambicje i chęci posiadania więcej, więcej i więcej. </p>
<p><strong>Walczmy o to żeby to co wypracujemy pozostawało w naszych kieszeniach i na naszym terytorium &#8211; w Plemieniu. Walczmy o państwo plemienne &#8211; To Afganistan jest nie do pokonania &#8211; to jedno z ostatnich Państw Plemiennych, to Afryką Europejczycy nie byli w stanie rządzić &#8211; bo to plemiona nią rządzą.    </strong>  </p>
<p>Nikt nie namówi mnie do zaniechania obrony i nie przekona że źródłem wojen są wyimaginowane abstrakcje &#8211; źródła te są proste &#8211; najprymitywniejsze instynkty &#8211; typu: &#8222;mam za mało. chcę mieć więcej&#8221;, &#8222;oni maja lepsze&#8221;. Tak to co mają Słowianie to naprawdę najlepsze terytorium jakie sobie można wyobrazić więc jest czego chcieć i jest na co napadać. Czy to Rosjanie weszli do Niemiec czy odwrotnie? Czy ktoś pamięta że Niemcy przed II Wojną byli nędzarzami jako naród &#8211; że doprowadzili się do ruiny gospodarczej? Że jedynym wyjściem jakie widzieli była wojna pod byle pretekstem, że komuniści byli tam o krok od władzy?</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: Spokojny		</title>
		<link>https://bialczynski.pl/2012/06/03/czemu-sluzy-cenzura-masowych-mediow-w-polsce-i-czemu-ma-sluzyc-cenzura-internetu-na-przykladzie-rewolucji-wislandii/#comment-3876</link>

		<dc:creator><![CDATA[Spokojny]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 09 Jun 2012 03:53:30 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://bialczynski.pl/?p=24506#comment-3876</guid>

					<description><![CDATA[Powodem wojny nie jest napaść ze strony kogokolwiek. Powodem wojny jest utożsamianie administracyjnego tworu zwanego państwem z &quot;domem&quot; czy &quot;swoją rodziną&quot;. W efekcie czego dochodzi do takiego myślowego przeskoku jaki serwujesz - obrona państwa staje się obroną domu czy obroną rodziny. To nonsens. W czasie wojny obroną rodziny jest dbanie o rodzinę. Pójście na wojnę jest natomiast tej rodziny porzuceniem. Podstawą wojny jest podkręcanie w ludziach wszelkich wzorców myślowych uświęcających coś takiego jak narodowość czy państwo. Podbijanie bębenka &quot;etniczności&quot;. Wojna bałkańska od tego się zaczęła. Pierwszą grupą był klub piłkarski i jego nacjonalistycznie zorientowani kibole których przez parę lat podkręcano narodowym praniem mózgu i w pewnym momencie ktoś im dał do ręki broń. To samo było w czasie drugiej wojny światowej. Europa przez wiele lat nie doceniała niebezpieczeństwa jakie tworzył Hitler. Częściowo dlatego, że wielu polityków liczyło na to, że będzie można go poszczuć na komunistów, ale główny powód był inny. Po prostu nie było szczególnej różnicy między tym co bredził Hitler a tym co było typowym dyskursem politycznym Europy w tamtym czasie. Narodowcy byli wszędzie. W Polsce, na Węgrzech, we Włoszech.. Nawet w Azji. Azja dla Azjatów, Polska dla Polaków, Niemcy dla Niemców.. Wielka niezwycięzona Japonia Yamatodamasi, duch aryjski, cokolwiek. Mundurki, marsze z pochodniami, opowieści o rasie, opowieści o wiecznym czymśtam - wiecznych Węgrach, odwiecznych Polakach czy nawet Żydach (bo mało kto wie, ale w tamtych latach nawet Żydzi dorobili się swoich narodowców którzy też zwariowali jak cała Europa i biegali po ulicach w mundurkach wzorowanych na militarne i na czapkach mieli menorę) no i bredzenie Hitlera nie było na tym tle mentalnym niczym dziwacznym. Dlatego przez wiele lat nikt nie bił na alarm. Różnica między narodowcami niemieckimi a polskimi tamtych lat przedwojennych polega jedynie na organizacyjnej sprawności. Mentalnie to jest to samo.
Myślenie w kategoriach narodowych rozpoczęło się w Europie mniej więcej 200-250 lat temu. Wcześniej nie istniało. Jest podtrzymywane dzięki państwowej ukierunkowanej edukacji i propagandzie. Pojawiło się w powiązaniu z trzema czynnikami. Pierwszy to powszechna demokracja parlamentarna. O narodzie i &quot;swoim państwie&quot; można było mówić od czasu rewolucji francuskiej, nie wcześniej, ponieważ dopiero wtedy każdy niezależnie od urodzenia mógł być wybierany i sam wybierać i jego głos liczył się tak samo. Wspólnotę tak uprawnionych ludzi trzeba było jakoś nazwać, wykoncypowano więc słowo &quot;obywatel&quot; i pojęcia takie jak &quot;państwo narodowe&quot; i &quot;naród&quot;. Drugi czynnik to zmiany przemysłowe. Wcześniej miałaś &quot;bycie stąd&quot; jak na filmie który umieściłem i to była jedyna tożsamość. Ale miliony ludzi zaczęły wędrować ze wsi do miast i potrzebna była jakaś wizja innej tożsamości. Trzeci czynnik to państwowa edukacja nie na poziomie uniwersyteckim jak w średniowieczu, gdzie o żadnej &quot;narodowości&quot; nikt nie gadał i nie słyszał bo niczego takiego w tamtych czasach nie było, tylko edukacja na poziomie dzieci i młodzieży. Na wzór paramilitarny, pod godłem, z hymnem, apelem itd. Tak się ludziom wmawia taką wspólnotę. Austrowęgierską, Brytyjską, jakąkolwiek. Prusacy to wymyślili, reszta po nich papugowała. Nie ma to więc absolutnie żadnego związku z wiarą przyrody, Swiatowidem czy czymkolwiek takim. Myślenie to rozwinęło się w Europie do pewnego poziomu poprzez Dmowskiego, Strzałokrzyżowców, włoskich faszystów, japońskich azjato-nacjonalistów, Franco i wreszcie Hitlera i doszło do absolutnej granicy swoich możliwości 6 i 9 sierpnia 45 roku. Po tym co się wtedy stało nie ma już nic do zaoferowania i mądrzy ludzie słusznie od tego czasu traktują to jako niebezpieczną umysłową aberrację. 

Jeszcze co do mnichów bo to widzę tu wraca. Akurat mnisi buddyjscy ćwiczący sztuki walki robili to w trochę innym celu niż bronienie &quot;ojczyzny&quot; ponieważ w ich czasach podobnie w Azji jak w całej reszcie świata pojęcie &quot;ojczyzny&quot; było nieznane. To - podkreślam raz jeszcze - całkowicie współczesny koncept. Ukształtował się w XVIII wieku za sprawą Johanna Gotfrieda Herdera. Gdybyś w XVI wieku powiedziała do kogoś, że należy iść na wojnę by bronić kraju który jest naszym domem to ten ktoś by cię po prostu nie zrozumiał. Nie wiedziałby o czym do niego mówisz tak jak nie wiedzą tego chłopi na filmiku który przelinkowałem. Tym bardziej więc nie mogliby tego wiedzieć żercy z Radogoszczy :) Ale wracając  do mnichów buddyjskich. Wielu feudalnych panów jednocześnie toczyło wojny między sobą (które nigdy nie były wojnami chłopów, ale często bywały tych chłopów utrapieniem) a jednocześnie sponsorowało klasztory. Zdarzało się, że któryś klasztor chciał się sponsorowi odwdzięczyć przechowując coś, dając komuś schronienie czy pożyczając część zasobów. No i zdarzało się, że konkurent kazał na przykład spalić taki klasztor i robiła się bijatyka. Niemniej ćwiczenie sztuki walki w klasztorach miało zupełnie inny cel niż wojenny. Rzecz w tym, że buddyjska praktyka medytacyjna wiąże się z poszukiwaniem pewnych stanów &quot;czystego reagowania&quot; czy &quot;stanu flow&quot; jak byśmy dziś powiedzieli. A takie rzeczy dobrze się ćwiczy w zetknięciu ze spontanicznie reagującym partnerem-przeciwnikiem. Ponieważ w tamtych czasach abstrakcyjne sporty takie jak tenis czy siatkówka nie były znane, poszukiwano stanu flow poprzez takie aktywności, które mnisi znali z czasów zanim zostali mnichami. Jak któryś był wcześniej żołnierzem, to machał mieczem i w klasztorze zaczynał eksperymenty z tym jak można zareagować na lecący w jego kierunku miecz z nieporuszonym umysłem. W dzisiejszych czasach używałby do tego piłeczki i tenisowej rakiety. Z biegiem wieków w klasztorach jak to w klasztorach - zrobiono z tego niezwykle wysublimowaną sztukę, zupełnie bez związku z wojennym zastosowaniem. Dlatego współcześni mnisi w nielicznych miejscach gdzie wciąż się to robi wciąż ćwiczą walkę mieczem, lancą czy gołymi rękami, a nie ćwiczą strzelania z Uzi czy obsługi Dronów :) Twierdzenie jakoby mnisi buddyjscy praktykowali sztuki walki w celu obrony kraju to mniej więcej tak samo jak &quot;wojna indianów z kowbojami&quot;. Przeniesienie pewnych współczesnych kalek myślowych na coś kompletnie do nich nie przystającego.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Powodem wojny nie jest napaść ze strony kogokolwiek. Powodem wojny jest utożsamianie administracyjnego tworu zwanego państwem z &#8222;domem&#8221; czy &#8222;swoją rodziną&#8221;. W efekcie czego dochodzi do takiego myślowego przeskoku jaki serwujesz &#8211; obrona państwa staje się obroną domu czy obroną rodziny. To nonsens. W czasie wojny obroną rodziny jest dbanie o rodzinę. Pójście na wojnę jest natomiast tej rodziny porzuceniem. Podstawą wojny jest podkręcanie w ludziach wszelkich wzorców myślowych uświęcających coś takiego jak narodowość czy państwo. Podbijanie bębenka &#8222;etniczności&#8221;. Wojna bałkańska od tego się zaczęła. Pierwszą grupą był klub piłkarski i jego nacjonalistycznie zorientowani kibole których przez parę lat podkręcano narodowym praniem mózgu i w pewnym momencie ktoś im dał do ręki broń. To samo było w czasie drugiej wojny światowej. Europa przez wiele lat nie doceniała niebezpieczeństwa jakie tworzył Hitler. Częściowo dlatego, że wielu polityków liczyło na to, że będzie można go poszczuć na komunistów, ale główny powód był inny. Po prostu nie było szczególnej różnicy między tym co bredził Hitler a tym co było typowym dyskursem politycznym Europy w tamtym czasie. Narodowcy byli wszędzie. W Polsce, na Węgrzech, we Włoszech.. Nawet w Azji. Azja dla Azjatów, Polska dla Polaków, Niemcy dla Niemców.. Wielka niezwycięzona Japonia Yamatodamasi, duch aryjski, cokolwiek. Mundurki, marsze z pochodniami, opowieści o rasie, opowieści o wiecznym czymśtam &#8211; wiecznych Węgrach, odwiecznych Polakach czy nawet Żydach (bo mało kto wie, ale w tamtych latach nawet Żydzi dorobili się swoich narodowców którzy też zwariowali jak cała Europa i biegali po ulicach w mundurkach wzorowanych na militarne i na czapkach mieli menorę) no i bredzenie Hitlera nie było na tym tle mentalnym niczym dziwacznym. Dlatego przez wiele lat nikt nie bił na alarm. Różnica między narodowcami niemieckimi a polskimi tamtych lat przedwojennych polega jedynie na organizacyjnej sprawności. Mentalnie to jest to samo.<br />
Myślenie w kategoriach narodowych rozpoczęło się w Europie mniej więcej 200-250 lat temu. Wcześniej nie istniało. Jest podtrzymywane dzięki państwowej ukierunkowanej edukacji i propagandzie. Pojawiło się w powiązaniu z trzema czynnikami. Pierwszy to powszechna demokracja parlamentarna. O narodzie i &#8222;swoim państwie&#8221; można było mówić od czasu rewolucji francuskiej, nie wcześniej, ponieważ dopiero wtedy każdy niezależnie od urodzenia mógł być wybierany i sam wybierać i jego głos liczył się tak samo. Wspólnotę tak uprawnionych ludzi trzeba było jakoś nazwać, wykoncypowano więc słowo &#8222;obywatel&#8221; i pojęcia takie jak &#8222;państwo narodowe&#8221; i &#8222;naród&#8221;. Drugi czynnik to zmiany przemysłowe. Wcześniej miałaś &#8222;bycie stąd&#8221; jak na filmie który umieściłem i to była jedyna tożsamość. Ale miliony ludzi zaczęły wędrować ze wsi do miast i potrzebna była jakaś wizja innej tożsamości. Trzeci czynnik to państwowa edukacja nie na poziomie uniwersyteckim jak w średniowieczu, gdzie o żadnej &#8222;narodowości&#8221; nikt nie gadał i nie słyszał bo niczego takiego w tamtych czasach nie było, tylko edukacja na poziomie dzieci i młodzieży. Na wzór paramilitarny, pod godłem, z hymnem, apelem itd. Tak się ludziom wmawia taką wspólnotę. Austrowęgierską, Brytyjską, jakąkolwiek. Prusacy to wymyślili, reszta po nich papugowała. Nie ma to więc absolutnie żadnego związku z wiarą przyrody, Swiatowidem czy czymkolwiek takim. Myślenie to rozwinęło się w Europie do pewnego poziomu poprzez Dmowskiego, Strzałokrzyżowców, włoskich faszystów, japońskich azjato-nacjonalistów, Franco i wreszcie Hitlera i doszło do absolutnej granicy swoich możliwości 6 i 9 sierpnia 45 roku. Po tym co się wtedy stało nie ma już nic do zaoferowania i mądrzy ludzie słusznie od tego czasu traktują to jako niebezpieczną umysłową aberrację. </p>
<p>Jeszcze co do mnichów bo to widzę tu wraca. Akurat mnisi buddyjscy ćwiczący sztuki walki robili to w trochę innym celu niż bronienie &#8222;ojczyzny&#8221; ponieważ w ich czasach podobnie w Azji jak w całej reszcie świata pojęcie &#8222;ojczyzny&#8221; było nieznane. To &#8211; podkreślam raz jeszcze &#8211; całkowicie współczesny koncept. Ukształtował się w XVIII wieku za sprawą Johanna Gotfrieda Herdera. Gdybyś w XVI wieku powiedziała do kogoś, że należy iść na wojnę by bronić kraju który jest naszym domem to ten ktoś by cię po prostu nie zrozumiał. Nie wiedziałby o czym do niego mówisz tak jak nie wiedzą tego chłopi na filmiku który przelinkowałem. Tym bardziej więc nie mogliby tego wiedzieć żercy z Radogoszczy 🙂 Ale wracając  do mnichów buddyjskich. Wielu feudalnych panów jednocześnie toczyło wojny między sobą (które nigdy nie były wojnami chłopów, ale często bywały tych chłopów utrapieniem) a jednocześnie sponsorowało klasztory. Zdarzało się, że któryś klasztor chciał się sponsorowi odwdzięczyć przechowując coś, dając komuś schronienie czy pożyczając część zasobów. No i zdarzało się, że konkurent kazał na przykład spalić taki klasztor i robiła się bijatyka. Niemniej ćwiczenie sztuki walki w klasztorach miało zupełnie inny cel niż wojenny. Rzecz w tym, że buddyjska praktyka medytacyjna wiąże się z poszukiwaniem pewnych stanów &#8222;czystego reagowania&#8221; czy &#8222;stanu flow&#8221; jak byśmy dziś powiedzieli. A takie rzeczy dobrze się ćwiczy w zetknięciu ze spontanicznie reagującym partnerem-przeciwnikiem. Ponieważ w tamtych czasach abstrakcyjne sporty takie jak tenis czy siatkówka nie były znane, poszukiwano stanu flow poprzez takie aktywności, które mnisi znali z czasów zanim zostali mnichami. Jak któryś był wcześniej żołnierzem, to machał mieczem i w klasztorze zaczynał eksperymenty z tym jak można zareagować na lecący w jego kierunku miecz z nieporuszonym umysłem. W dzisiejszych czasach używałby do tego piłeczki i tenisowej rakiety. Z biegiem wieków w klasztorach jak to w klasztorach &#8211; zrobiono z tego niezwykle wysublimowaną sztukę, zupełnie bez związku z wojennym zastosowaniem. Dlatego współcześni mnisi w nielicznych miejscach gdzie wciąż się to robi wciąż ćwiczą walkę mieczem, lancą czy gołymi rękami, a nie ćwiczą strzelania z Uzi czy obsługi Dronów 🙂 Twierdzenie jakoby mnisi buddyjscy praktykowali sztuki walki w celu obrony kraju to mniej więcej tak samo jak &#8222;wojna indianów z kowbojami&#8221;. Przeniesienie pewnych współczesnych kalek myślowych na coś kompletnie do nich nie przystającego.</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: kliczewski		</title>
		<link>https://bialczynski.pl/2012/06/03/czemu-sluzy-cenzura-masowych-mediow-w-polsce-i-czemu-ma-sluzyc-cenzura-internetu-na-przykladzie-rewolucji-wislandii/#comment-3875</link>

		<dc:creator><![CDATA[kliczewski]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 08 Jun 2012 22:23:03 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://bialczynski.pl/?p=24506#comment-3875</guid>

					<description><![CDATA[W odpowiedzi do &lt;a href=&quot;https://bialczynski.pl/2012/06/03/czemu-sluzy-cenzura-masowych-mediow-w-polsce-i-czemu-ma-sluzyc-cenzura-internetu-na-przykladzie-rewolucji-wislandii/#comment-3826&quot;&gt;Barbara Silver&lt;/a&gt;.

chaotyczne malo powiedziane... ale z dużą częścią się zgadzam]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W odpowiedzi do <a href="https://bialczynski.pl/2012/06/03/czemu-sluzy-cenzura-masowych-mediow-w-polsce-i-czemu-ma-sluzyc-cenzura-internetu-na-przykladzie-rewolucji-wislandii/#comment-3826">Barbara Silver</a>.</p>
<p>chaotyczne malo powiedziane&#8230; ale z dużą częścią się zgadzam</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: kunka marta		</title>
		<link>https://bialczynski.pl/2012/06/03/czemu-sluzy-cenzura-masowych-mediow-w-polsce-i-czemu-ma-sluzyc-cenzura-internetu-na-przykladzie-rewolucji-wislandii/#comment-3874</link>

		<dc:creator><![CDATA[kunka marta]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 08 Jun 2012 21:57:54 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://bialczynski.pl/?p=24506#comment-3874</guid>

					<description><![CDATA[W odpowiedzi do &lt;a href=&quot;https://bialczynski.pl/2012/06/03/czemu-sluzy-cenzura-masowych-mediow-w-polsce-i-czemu-ma-sluzyc-cenzura-internetu-na-przykladzie-rewolucji-wislandii/#comment-3873&quot;&gt;Spokojny&lt;/a&gt;.

Nie jestem zwolenniczka wojny. I zdaje sobie sprawe z okrutnego jej oblicza. JESTEM PRZECIWNICZKA WOJNY. Ale widzac, ze moze nie do konca  zrozumiales o czym pisalam wczesniej, napisze jeszcze raz dokladniej i z przykladem: Moj pradziad sam poszedl do lasu, bez rozkazu z gory,  i laczac sie z innymi lesnymi, staral sie w ten sposob stworzyc &quot;blokade&quot;  dzialan i przepedzic agresorow niemieckich i radzieckich. I zrobil oczywiscie to nie po to, zeby gwalcic i mordowac albo zeby sobie zrypac psyche widokiem wojennych scenerii. Ludzie wierza, ze OBRONA, walka w obronie , moze uchronic niewinnych ludzi, jak chocby kobiety, dzieci czy starcow. Po to sa wojownicy, zeby chronic , a opracowana strategia oddalac zagrozenie. Nie mowie absolutnie o wojskach rzadowych wyszkolonych w celu zaspokajania potrzeb danego rzadu , bezmyslnych pionkach , gotowych w imie &quot;czegokolwiek&quot; - pieniadza, idei... zrobic wszystko.  Mowie o myslacych ludziach, ktorzy rozumieja podstawy przetrwania, kiedy w imie ocalenia grupy, gotowi sa zginac. Spokojny, czesciowo sie rozumiemy, ale w jednej kwestii wnioskuje, ze jestes zwolennikiem bezwzglednego pacyfizmu, a wiec oddania gburowi - miesniakowi swojej zony, swojej chaty , kiedy on sobie tego zazyczy, a sam dla unikniecia przelewu krwi, usuniesz sie po cichutku, i za jego &quot;prikazem&quot;  z filozofa staniesz sie jego pucybutem. Oczywiscie bez obrazy, to taka przenosnia :)  Ja zaluje bardzo, ze powoli zanika w mezczyznach odwaga, honor, poczucie braterstwa, i zrozumienie swojej roli - bycia zarowno mnichem jak i wojownikiem. Cenie mezczyzn madrych , ale i odwaznych. Tak jak cenie kobiety madre i silne. Jestem jeszcze nie taka stara, ale  moze mam &quot;przestarzale&quot; poglady :)]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W odpowiedzi do <a href="https://bialczynski.pl/2012/06/03/czemu-sluzy-cenzura-masowych-mediow-w-polsce-i-czemu-ma-sluzyc-cenzura-internetu-na-przykladzie-rewolucji-wislandii/#comment-3873">Spokojny</a>.</p>
<p>Nie jestem zwolenniczka wojny. I zdaje sobie sprawe z okrutnego jej oblicza. JESTEM PRZECIWNICZKA WOJNY. Ale widzac, ze moze nie do konca  zrozumiales o czym pisalam wczesniej, napisze jeszcze raz dokladniej i z przykladem: Moj pradziad sam poszedl do lasu, bez rozkazu z gory,  i laczac sie z innymi lesnymi, staral sie w ten sposob stworzyc &#8222;blokade&#8221;  dzialan i przepedzic agresorow niemieckich i radzieckich. I zrobil oczywiscie to nie po to, zeby gwalcic i mordowac albo zeby sobie zrypac psyche widokiem wojennych scenerii. Ludzie wierza, ze OBRONA, walka w obronie , moze uchronic niewinnych ludzi, jak chocby kobiety, dzieci czy starcow. Po to sa wojownicy, zeby chronic , a opracowana strategia oddalac zagrozenie. Nie mowie absolutnie o wojskach rzadowych wyszkolonych w celu zaspokajania potrzeb danego rzadu , bezmyslnych pionkach , gotowych w imie &#8222;czegokolwiek&#8221; &#8211; pieniadza, idei&#8230; zrobic wszystko.  Mowie o myslacych ludziach, ktorzy rozumieja podstawy przetrwania, kiedy w imie ocalenia grupy, gotowi sa zginac. Spokojny, czesciowo sie rozumiemy, ale w jednej kwestii wnioskuje, ze jestes zwolennikiem bezwzglednego pacyfizmu, a wiec oddania gburowi &#8211; miesniakowi swojej zony, swojej chaty , kiedy on sobie tego zazyczy, a sam dla unikniecia przelewu krwi, usuniesz sie po cichutku, i za jego &#8222;prikazem&#8221;  z filozofa staniesz sie jego pucybutem. Oczywiscie bez obrazy, to taka przenosnia 🙂  Ja zaluje bardzo, ze powoli zanika w mezczyznach odwaga, honor, poczucie braterstwa, i zrozumienie swojej roli &#8211; bycia zarowno mnichem jak i wojownikiem. Cenie mezczyzn madrych , ale i odwaznych. Tak jak cenie kobiety madre i silne. Jestem jeszcze nie taka stara, ale  moze mam &#8222;przestarzale&#8221; poglady 🙂</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: Spokojny		</title>
		<link>https://bialczynski.pl/2012/06/03/czemu-sluzy-cenzura-masowych-mediow-w-polsce-i-czemu-ma-sluzyc-cenzura-internetu-na-przykladzie-rewolucji-wislandii/#comment-3873</link>

		<dc:creator><![CDATA[Spokojny]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 08 Jun 2012 20:48:16 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://bialczynski.pl/?p=24506#comment-3873</guid>

					<description><![CDATA[&#062;  jesli rozpatrywac jakie korzenie maja wspolczesni Polacy, na pewno jest to spory mix

ponieważ państwa zawsze są, były i będą miksem. Nie istnieje narodowość inna niż miks. Kiedy idea państwa narodowego była przez niemieckich filozofów wymyślana, oni poszukiwali takiej &quot;istotowej tożsamości narodu&quot; ale to jest kompletnie ahistoryczne. To fikcja. Jak się popatrzy na historię, to dosłownie setki i tysiące państw tworzyło się, istniało przez pewien czas po czym znikało. Z najnowszych czasów weź choćby te Prusy, ale jak spojrzysz na bliski lub daleki wschód to widać to bardzo wyraźnie. Istnieją kraje, imperia, mają swoje hymny, godła, swoje orły, swoich uczniów piszących wypracowania o konieczności umierania za te godła i za tę &quot;ojczyznę&quot; a później to znika z mapy i są nowe &quot;ojczyzny&quot; i nowe &quot;my&quot;. To co nazywasz współczesnymi Polakami to taki sam umowny konstrukt jak współcześni Francuzi, Niemcy czy ktokolwiek. Zawsze to się składa z jakichś wcześniejszych zbiorowości i tożsamości i zawsze po pewnym czasie staje się surowcem do utworzenia czegoś nowego. Pojedziesz do Turcji to masz na przykład taki przepis prawny jak obraza tureckości. Możesz iść do więzienia na przykład za publiczne pytanie w gazecie, czemu w Błękitnym Meczecie napisy nie są po turecku tylko po arabsku, skoro Turcja i Islam są jednym. Albo jak obrazisz Ataturka. Tymczasem wcale nie tak dawne są czasy kiedy żadnych &quot;Turków&quot; wcale nie było. To taki sam konstrukt teoretyczny jak &quot;Polacy&quot;. 

&#062;  kiedy wlazi ci do ogrodka cham intruz i niszczy wszystko co tam rosnie, a potem mowi, ze to bedzie jego ogrodek , nie bedziesz patrzyl na to biernie. Naturalnym odruchem czlowieka jest walka w obronie wlasnej, a wlasnej to takze w obronie miejsca , w ktorym zyjemy, w obronie rodziny , ktora obowiazek mamy chronic, w obronie jezyka, mowy ojczystej , itd…

Jak pojedziesz na wojnę i do ciebie zaczną strzelać, jak ci kumpla rozwalą na twoich oczach, jak ty kogoś zabijesz i się zrzygasz nad zwłokami albo jak wrócisz do domu bez nóg, ewentualnie z twarzą na widok której każda kobieta z krzykiem ucieka i wiesz, że tak już do końca życia zostanie to wtedy opowiesz co jest naturalnym odruchem i jak ważna jest dla ciebie &quot;mowa ojczysta&quot;. Życie z człowiekiem który wrócił z wojny gdzie realnie walczył to bardzo często piekło o którym się niewiele mówi. Wielu takich ludzi niszczy później latami życie swoich najbliższych. Ordery tego nie naprawiają. Gwałty w czasie wojen to też nic fajnego, a nie ma wojny w której tego nie ma. I chcę ci jedną rzecz tu powiedzieć - gwałcą wszyscy. Swoi i obcy. Swojej rodziny to bronić można w społecznościach plemiennych. Natomiast wciskanie ludziom w dzisiejszych czasach bzdur o szlachetności wojny jest jedynie każdej możliwej rodziny niszczeniem. Dziś nie posługujemy się toporami i łukami. Mamy broń atomową, biologiczną i chemiczną. Pojęcia które fajnie się sprzedawały jeszcze przed pierwszą wojną dziś po doświadczeniach wojny realnej w cywilizacji przemysłowej są po prostu kompletnie archaiczne. A naturalny odruch.. Wiesz jest taka fajna historia o tym, jak to w czasie pierwszej wojny (ile państw w niej uczestniczących jeszcze istnieje? Pamiętasz Abisynię?) zaczeto używać do wojennej propagandy filmów. No i okazało się, że ktoś nakręcił realne zdjęcia z pola bitwy. Wybiegają ludzie z okopu a w następnej chwili widzisz trupy. Publiczność kinowa napompowana widokiem defilad i tym całym bogoojczyźnianym bełkotem nagle zobaczyła realność i wpadła w panikę. Oni wszyscy nie żyją! To się dzieje naprawdę! No i wycofano te filmy. Zostały tylko defilady. 

Mezamir, jak chcesz mi powiedzieć, że nadaję się na boazerię to możesz to zrobić osobiście. Jak nie chcesz osobiście, to nie pisz anonimowo. Szkoda czasu na takie teksty. To jest niedrogie, jak nic nie kosztuje. Mniej więcej tak jak pobrzękiwanie szabelką przed klawiaturą.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>&gt;  jesli rozpatrywac jakie korzenie maja wspolczesni Polacy, na pewno jest to spory mix</p>
<p>ponieważ państwa zawsze są, były i będą miksem. Nie istnieje narodowość inna niż miks. Kiedy idea państwa narodowego była przez niemieckich filozofów wymyślana, oni poszukiwali takiej &#8222;istotowej tożsamości narodu&#8221; ale to jest kompletnie ahistoryczne. To fikcja. Jak się popatrzy na historię, to dosłownie setki i tysiące państw tworzyło się, istniało przez pewien czas po czym znikało. Z najnowszych czasów weź choćby te Prusy, ale jak spojrzysz na bliski lub daleki wschód to widać to bardzo wyraźnie. Istnieją kraje, imperia, mają swoje hymny, godła, swoje orły, swoich uczniów piszących wypracowania o konieczności umierania za te godła i za tę &#8222;ojczyznę&#8221; a później to znika z mapy i są nowe &#8222;ojczyzny&#8221; i nowe &#8222;my&#8221;. To co nazywasz współczesnymi Polakami to taki sam umowny konstrukt jak współcześni Francuzi, Niemcy czy ktokolwiek. Zawsze to się składa z jakichś wcześniejszych zbiorowości i tożsamości i zawsze po pewnym czasie staje się surowcem do utworzenia czegoś nowego. Pojedziesz do Turcji to masz na przykład taki przepis prawny jak obraza tureckości. Możesz iść do więzienia na przykład za publiczne pytanie w gazecie, czemu w Błękitnym Meczecie napisy nie są po turecku tylko po arabsku, skoro Turcja i Islam są jednym. Albo jak obrazisz Ataturka. Tymczasem wcale nie tak dawne są czasy kiedy żadnych &#8222;Turków&#8221; wcale nie było. To taki sam konstrukt teoretyczny jak &#8222;Polacy&#8221;. </p>
<p>&gt;  kiedy wlazi ci do ogrodka cham intruz i niszczy wszystko co tam rosnie, a potem mowi, ze to bedzie jego ogrodek , nie bedziesz patrzyl na to biernie. Naturalnym odruchem czlowieka jest walka w obronie wlasnej, a wlasnej to takze w obronie miejsca , w ktorym zyjemy, w obronie rodziny , ktora obowiazek mamy chronic, w obronie jezyka, mowy ojczystej , itd…</p>
<p>Jak pojedziesz na wojnę i do ciebie zaczną strzelać, jak ci kumpla rozwalą na twoich oczach, jak ty kogoś zabijesz i się zrzygasz nad zwłokami albo jak wrócisz do domu bez nóg, ewentualnie z twarzą na widok której każda kobieta z krzykiem ucieka i wiesz, że tak już do końca życia zostanie to wtedy opowiesz co jest naturalnym odruchem i jak ważna jest dla ciebie &#8222;mowa ojczysta&#8221;. Życie z człowiekiem który wrócił z wojny gdzie realnie walczył to bardzo często piekło o którym się niewiele mówi. Wielu takich ludzi niszczy później latami życie swoich najbliższych. Ordery tego nie naprawiają. Gwałty w czasie wojen to też nic fajnego, a nie ma wojny w której tego nie ma. I chcę ci jedną rzecz tu powiedzieć &#8211; gwałcą wszyscy. Swoi i obcy. Swojej rodziny to bronić można w społecznościach plemiennych. Natomiast wciskanie ludziom w dzisiejszych czasach bzdur o szlachetności wojny jest jedynie każdej możliwej rodziny niszczeniem. Dziś nie posługujemy się toporami i łukami. Mamy broń atomową, biologiczną i chemiczną. Pojęcia które fajnie się sprzedawały jeszcze przed pierwszą wojną dziś po doświadczeniach wojny realnej w cywilizacji przemysłowej są po prostu kompletnie archaiczne. A naturalny odruch.. Wiesz jest taka fajna historia o tym, jak to w czasie pierwszej wojny (ile państw w niej uczestniczących jeszcze istnieje? Pamiętasz Abisynię?) zaczeto używać do wojennej propagandy filmów. No i okazało się, że ktoś nakręcił realne zdjęcia z pola bitwy. Wybiegają ludzie z okopu a w następnej chwili widzisz trupy. Publiczność kinowa napompowana widokiem defilad i tym całym bogoojczyźnianym bełkotem nagle zobaczyła realność i wpadła w panikę. Oni wszyscy nie żyją! To się dzieje naprawdę! No i wycofano te filmy. Zostały tylko defilady. </p>
<p>Mezamir, jak chcesz mi powiedzieć, że nadaję się na boazerię to możesz to zrobić osobiście. Jak nie chcesz osobiście, to nie pisz anonimowo. Szkoda czasu na takie teksty. To jest niedrogie, jak nic nie kosztuje. Mniej więcej tak jak pobrzękiwanie szabelką przed klawiaturą.</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
	</channel>
</rss>
