<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	
	>
<channel>
	<title>
	Komentarze do: Wielkanoc &#8211; święto pogańskie &#8211; kilka ciekawostek na temat wyższości nad Świętami Bożego Narodzenia i odwrotnie	</title>
	<atom:link href="https://bialczynski.pl/2009/12/24/wielkanoc-swieto-poganskie-kilka-ciekawostek-na-temat-wyzszosci-nad-swietami-bozego-narodzenia-i-odwrotnie/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://bialczynski.pl/2009/12/24/wielkanoc-swieto-poganskie-kilka-ciekawostek-na-temat-wyzszosci-nad-swietami-bozego-narodzenia-i-odwrotnie/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=wielkanoc-swieto-poganskie-kilka-ciekawostek-na-temat-wyzszosci-nad-swietami-bozego-narodzenia-i-odwrotnie</link>
	<description>oficjalna strona Czesława Białczyńskiego</description>
	<lastBuildDate>Wed, 07 Nov 2018 16:11:15 +0000</lastBuildDate>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=6.7.4</generator>
	<item>
		<title>
		Autor: bialczynski		</title>
		<link>https://bialczynski.pl/2009/12/24/wielkanoc-swieto-poganskie-kilka-ciekawostek-na-temat-wyzszosci-nad-swietami-bozego-narodzenia-i-odwrotnie/#comment-930</link>

		<dc:creator><![CDATA[bialczynski]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 08 Jan 2014 07:39:56 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://bialczynski.pl/?p=5883#comment-930</guid>

					<description><![CDATA[W odpowiedzi do &lt;a href=&quot;https://bialczynski.pl/2009/12/24/wielkanoc-swieto-poganskie-kilka-ciekawostek-na-temat-wyzszosci-nad-swietami-bozego-narodzenia-i-odwrotnie/#comment-929&quot;&gt;ORLICKI&lt;/a&gt;.

Ten tekst po poprawkach także nadaje się panie Rafale przynajmniej na osobny artykuł na blogu. 

Pozdrawiam serdecznie


CB]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W odpowiedzi do <a href="https://bialczynski.pl/2009/12/24/wielkanoc-swieto-poganskie-kilka-ciekawostek-na-temat-wyzszosci-nad-swietami-bozego-narodzenia-i-odwrotnie/#comment-929">ORLICKI</a>.</p>
<p>Ten tekst po poprawkach także nadaje się panie Rafale przynajmniej na osobny artykuł na blogu. </p>
<p>Pozdrawiam serdecznie</p>
<p>CB</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: ORLICKI		</title>
		<link>https://bialczynski.pl/2009/12/24/wielkanoc-swieto-poganskie-kilka-ciekawostek-na-temat-wyzszosci-nad-swietami-bozego-narodzenia-i-odwrotnie/#comment-929</link>

		<dc:creator><![CDATA[ORLICKI]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 08 Jan 2014 00:43:41 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://bialczynski.pl/?p=5883#comment-929</guid>

					<description><![CDATA[Orszak Trzech „Króli”
Na witrynie http://waldemar-rajca.blog.onet.pl/2014/01/07/orszak-trzech-kroli, p. Waldemar Rajca, nawiązując do niedawnego święta, przypomniał w artykule „Orszak Trzech Króli”, jak to rzekomo trzej królowie: Kacper Melchior i Baltazar, przybyli konno do narodzonego Chrystusa. To „… pan Jerzy Kropiwnicki – (były) prezydent Łodzi – zainicjował akcję zbierania podpisów pod wnioskiem o uczynienie Dnia Trzech Króli dniem wolnym od pracy.. Ale nie za to został odwołany z funkcji prezydenta.. 2/3 swojej kadencji prezydenckiej spędził w Izraelu(???). I miał pomysł, żeby przywrócić przedwojenny obraz i ład Łodzi.. Mieszkańcom się to nie podobało..”

Widać, że nie zawsze zawodziły naszego Narodu sarmackie wąsy czy wyraźnie okazywany katolicyzm, w postaci Matki Boskiej w klapie bądź inicjowanie przywrócenia święta chrześcijańskiego. Daje to jakąś nadzieję na mądrość naszego Narodu w przyszłości, po kolejnym okresie rozmiękczenia jego zbiorowego mózgu, za pomocą społecznych uwarunkowań socjalnych i medialnej indoktrynacji.

Jedni Polacy mieli swoje nazwiska po pradziadach, inni przyjęli je od bezustannego wałęsowania się po Europie zachodniej skąd uciekając od pogromów trafili w końcu do Polinii. Inni, jak niektórzy Dobrowolscy od dobrowolnego neofitowania się na wiarę rzymską, inni od narzędzi, które używa się w Kościele – dla podkreślenia swojej chrześcijańskości. Jak chrzcielnica, kropidło czy krzyż. Ale Lechitom to nie przeszkadza i dzisiaj, bo Narodu Polskiego od prawieków tak naprawdę nie określały jakieś geny czy pochodzenie, tylko umiłowanie tej krainy i praca dla obrony i dobrego życia społeczeństwa, jako zbiorowości, bez wyróżniania nad inne miejscowe nacje oraz miłość do wolności człowieczej. Dlatego, jeszcze w XVIIw. nazywało się Polakiem, szlachcica; Pomorzanina z dawnych Wenedów żyjących nad Bałtykiem, Rusina ze Scytów, Lacha z Sarmatów, czy Litwina, czy Holendra, bo ich zamieszkiwanie w Rzeczypospolitej i protodemokratyczne uprawnienie wybierania króla, były wyrazem łączenia się w polskiej powinności obywatelskiej oraz w prawach społecznych. Mogli posiadać i posiadali, tak jak najwięksi, rzekomo spolonizowani kulturowo, co jest nieprawdą – magnaci; Ostrogscy, Wiśniowieccy czy Radziwiłłowie, swoje odrębne wyznania i obyczaje kulturowo-rodowe, czy to będąc protestantami, czy prawosławnymi czy katolikami, czy arjanami, czy też judejczykami. Wszyscy wpierw mieli się za naród Polaków a dopiero później za ród lokalny; Lachów, Rusów, Litwinow, Żmudzinów, Estów i innych. Wielka cześć szlachty niemieckiej również się polonizowała, głównie dzięki tolerancji religijnej, jaka panowała do czasu kontrreformacji. Ale też, znaczna cześć osadników niemieckiego pochodzenia, pochodząca od wybrańców boga i kapitału, (których nam obowiązująca obecnie poprawność polityczna zabrania teraz nazywać po imieniu jak w czasach najgorszej cenzury lewackiej) nie zamierzała czuć się nigdy Polakami. Acz nie wszyscy, bo byli czasami tacy, co poświęcali życie w obronie Polin, suwerenności kraju, który ich ugościł i mowy polskiej, jak ok.500 oficerów wyznania mojżeszowego, którzy zginęli w Katyniu. Niestety, większość z obu tych nacji, przechodziła na stronę wroga. Na zachodzie nazizmu, na wschodzie stalinizmu. Prawda, w tym ta o narodach, jest jedna. Ale nigdy wyłącznie czarna jak samo zło bądź biała z niewinności.

Spadkiem po Łódzkich rządach Pana J.Kropiwnickiego i mu podobnych urzędnikach, którzy nigdy żadnego prawdziwie wolnego i uczciwego rynku nie wprowadzą, bo wielki układ im na to nie pozwoli, jest w Łodzi wynikająca z tego układu wielka bida, która piszczy coraz wyraźniej. Coraz mniej jest młodzieży, która nie wierzy, że się to zmieni i masowo wyjeżdża na stałe, na zachód Europy.

Piotrkowska, to dzisiaj na wpół wymarła ulica nawet w soboty a przecież już nie kultywuje się na niej szabatu w takiej skali jak przed wojną. Manufaktura odciąga ludność nawet z wyremontowanych pasaży Piotrkowskiej, którą obecnie remontuje się ponownie, bo ktoś nie pomyślał o tym, aby od razu zrobić to porządnie pod ziemią jak i na zewnątrz. Nawet na tej najbardziej wystawowej ulicy, ledwo przędą drobni handlarze obarczeni ponad tysiączłotowym haraczem ZUS-u, czy mają dochody czy nie, oraz wysokimi czynszami i podatkami.

Zaś supermarkety jak miały, tak dalej mają przywileje podatkowe oraz zapewnioną darmową infrastrukturę i zastrzyk taniego kapitału, w tym wypadku z północy Afryki. No, jest jedno miejsce na Piotrkowskiej, niesamowicie dochodowe i kwitnące; dyskoteko-drinkpijalnia „Kaliska”, będącą kultowym miejscem dla szybkich schadzek i erotycznych przygód. Obszar gdzie nikt porządnie nie zakręci się w tańcu, tylko można, co najwyżej podskakiwać w śledziowym tłumie. Zresztą, tamtejsza muzyka tylko takie ćwiczenia fizyczne umożliwia. Aby pogadać patrząc na tancerzy z Kaliskiej i nacieszyć oko ich pląsami, nie ma, co liczyć. Trzeba zrobić to wychodząc na ulicę.

Taki obiekt byłby niezbyt pożądany w Manufakturze, bo odstraszałby rodzinne wypady po zakupy. Dobrze sobie z tego zdaje sprawę największa nacja handlowa, dlatego wybrani do rządzenia Bogiem i światowym kapitałem, ulokowali go w centrum Piotrkowskiej zamiast tamże. Ich ziomal, niejaki p.Piotr, prowadzi ów interes całkiem sprawnie, ale nie ma się czemu dziwić, bo jest to samograj. Dlatego na podobną koncesję miasta nie ma co liczyć żaden rodowity Lechita. Zawsze usłyszy; – Wolny rynek to rzeczywiście mamy, ale druga czy trzecia dyskoteka obok? To byłoby za dużo hałasa dla takiego geszefta!

Odwołanie p. J. Kropiwnickiego, „świetnego” ekonomisty popieranego przez PiS w referendum odwoławczym, było wynikiem nie tyle braku popularności tego Pana, bo Polacy nie są Narodem uprzedzonych idiotów, co raczej kolejną nadzieją okazana naiwnie przez społeczność miasta, że może coś się wreszcie zmieni na lepsze wraz z jego odejściem. Ochrzanienie przez Niego swojego pracownika za brak czapki strażnika miejskiego, większości ludzi się spodobało, bo porządek powinien być nawet w Łodzi! Nie spodobała się tylko forma, bo nawet ochrzanianego człowieka należy szanować a nie mówić do niego jak do niewolnika. A wiec ochrzanić, ale językiem, który nie poniża.

Na pierwszy rzut oka, wydaje się dziwne, że SLD zaatakowało politycznie, w końcu człowieka, któremu blisko do socliberalizmu. Ale to nie jest wcale dziwne. Gdy miejsc na rynku pracy porządnie wynagradzanych brakuje, bo brakuje nawet tych nisko płatnych, to polityka jest jak każdy inny zawód. To okazja dla osiągania korzyści finansowych a nie żadna tam misja społeczna. Na takim rynku jak w Polsce, partie polityczne przypominają gangi walczące o synekury. Nie starczy ich dla wszystkich. Dlatego, kto nie jest w naszych szeregach ten nie jest z nami i musi się liczyć z odwołaniem choćby był świetny w swoim fachu. 
Nie chodziło nawet o wywodzenie się Kropiwnickiego z ZCHN-u i Solidarności. … Dzisiaj mamy wielu pociotków z ZCHNu w PO, a mimo to, SLD szykuje z tą partią polityczne małżeństwo, aby podzielić się władzą w przyszłym Sejmie.

Jerzy Kropiwnicki jednak nie utonie. Proszę się nie martwic. Był aż w czterech rządach!
Ten „znakomity” ekonomista i pewnie poprzez to ekonomiczne wykształcenie, „świetny” praktyk w zarządzaniu miastem, (bo co za różnica zarządzać finansami a zarządzać miastem – prawda?) był doradcą Prezesa Narodowego Banku Polskiego – Marka Belki, kolegi z Uniwersytetu Łódzkiego. Tego samego, który narzekał swoim Łódzkim studentom jak to szkoda, że Łódź nie została w czasie wojny zniszczona, tak jak Warszawa. Bo łatwiej byłoby to miasto porządnie zbudować na nowo. Jaki trzeba mieć w głowie kulturowy melanż, żeby tak nie doceniać pamiątek historii swojego kraju, choćby w dużej mierze pożydowskich? Pełnił też funkcję ministra pracy i polityki socjalnej w rządzie Jana Olszewskiego. Szefa Centralnego Urzędu Planowania w gabinecie Hanny Suchockiej. W rządzie Jerzego Buzka był kierownikiem Rządowego Centrum Studiów Strategicznych oraz ministrem rozwoju regionalnego i budownictwa. Był też szykowany do funkcji w niedoszłym rządzie Waldemara Pawlaka. Przyda się każdemu. 
Przydał się p. J. Kropiwnicki, klerowi Katolickiemu, odnawiając Święto Trzech Króli. Tyle tylko, że mógł, chociaż zaapelować o jego przywrócenie pod nazwą bliższą Pismu Świętemu, gdzie nie chodziło o żadnych króli tylko o mędrców bądź magów. Co dawniej znaczyło podobnie. Tak jak wiedźma to nie była żadna tam czarownica tylko kobieta mająca wiedzę, układająca zioła, ucząca dawnej kultury, kiedyś pogańskiej – stąd przez kler zostały wytępione.  Dosłownie uciszone strachem, potopione lub wypalone razem z ich chałupinkami w lasach. Dzisiaj, Unijny korporacjonizm idąc jeszcze dalej w tym „głęboko chrześcijańskim” duchu, zakazał niedawno uprawiania ziołolecznictwa a niedługo zakaże sprzedaży ziółek, i to tych, które zupełnie nie wprowadzają w stan ekstazy. 
Jezus Chrystus, jak uczy Nowy Testament, nie wiązał się z polityką czy politykami. Nic im nie chciał zawdzięczać. Nie przyszedł, aby służyć polityce, nie potrzebował żadnych jej darów. Nauczał, aby świat mieć w pogardzie dla jego kultu władzy i niewoli duchowej, jaka za nią podąża. Przyjście do ledwo narodzonego Zbawiciela trzech mędrców, ma uczyć, że wiarę prawdziwą zyskujemy poprzez umysł, przez mądrość, poznanie znaków Boga. (wiara &#060; wira ; widzenie – mocne; postrzeganie umysłem). Stąd słowa; „szukajcie a znajdziecie” czy też; „błogosławieni, którzy nie widzieli a uwierzyli”. Bo nie uwierzyli na ślepo, tylko szukali i poznawali umysłem. Stąd dawne ‘Wedy’; Arjo-Indyjskie pisma sprzed dwóch a może i czterech tysięcy lat p.n.e, spisane sanskrytem, prasłowiański przekaz kulturowo-historyczno-religijny, czyli ‘wiedza’. 
Sytuowanie nad żłobkiem posłańca Boga, jakichkolwiek władców politycznych, służy dalszemu wikłaniu religii, duchowej wolności z polityką. Podporządkowywaniu Naszych sumień, emocji duchowych, myślenia, tym politykom, na których łaskawie wskaże kler tej czy innej religii. Z którymi zawrze jakieś porozumienie. Uczy nas dzisiaj, że politycy dalej manipulują religią i realizują swoje interesy za jej pomocą. Przestrzega przed tym Objawienie Św.Jana (Apokalipsa), prorokujące o odstępstwie w postaci takiego związku kaplanow z politykami. Bo władcy to przede wszystkim politycy. 
Według Biblii, Bóg nikomu się nie ukazał w ciele fizycznym, ludzkim czy innym, tylko w przekazie intelektualnym, moralnym, wiedzy – w tym we wszelkiej naukowej i historycznej prawdzie. Jak to mówił Pan Jezus? „Boga nikt nigdy nie widział, bo jest duchem, tylko Syn jego…” . ale też, gdy się go pytali, jaki jest Bóg, odpowiadał im, że; „Jego widzą a Boga nie poznali?” Niby sprzeczności, a jednak nie! Bo nie mówił, że poprzez widzenie jego ciała poznali samego Boga, tylko myślał najprawdopodobniej o przyniesionym przesłaniu miłości do ludzi i innych, bardziej konkretnych prawach moralnych. W każdym razie, nie zniósł fragmentu Dekalogu, zakazującego czynienie wizerunków kogokolwiek uznawanego za Boga i czczenie takowych. A przecież, jako sam wcielony Bóg, mógłby to uczynić. Podkreślał za to, że Ojciec jest większy od niego, a wiec Bogiem nie był tylko jego posłańcem niosącym jego prawa, wypaczone przez Żydów, którzy oparli się na tradycji, znosząc te prawa lub odpowiednio, rzeklibyśmy politycznie je interpretując.   
Tak, jak było w Łodzi, za rządów SLD, za Kropiwnickiego czy teraz PO, struktura właścicielska nieruchomości (mieszkań czy całych kamienic) po stronie autochtonów nie uległa znaczącej poprawie. Wszystkie te socjalistyczne rządy nie zajęły się porządnie tematem uwłaszczenia Polaków. Przeciwnie. Koszty użytkowania wieczystego tak jak w Warszawie, rugują ich powoli z wielkich miast. Wielka liczba mieszkań komunalnych w starych kamienicach, oczekuje na „powrót” dawnych właścicieli spoza granic kraju, co przyczynia się do ich degradacji. Fasady są przez miasto remontowane tylko od strony znaczniejszych ulic. A wiadomo, że gdzie brak własności tam tylko skóra i kości. Bo nikt nie dba przyzwoicie o fizjonomię klatek i podwórek, gdy to nie jego. 
Niedawno, tą „piękną„ stronę miasta Łodzi opisali trafnie Anglicy. A rzeczywiście mogłoby być to piękne miasto. Bo pełno w nim całych ciągów, o dziwo, niezniszczonych przez wojnę ulic z secesyjnymi kamienicami. To mógłby być mały Paryż tuż pod Warszawą. No, żeby jeszcze ta kolej po wyremontowaniu torów nie jeździła tylko 130km w ciągu godziny i czterdziestu minut, lecz w trzydzieści minut. Jak wypada w XXI wieku, gdy pociąg na prostej drodze powinien być znacznie szybszy od samochodu a oczywiście – wolniejszy od samolotu.

Tak, więc samo chrześcijaństwo przeinaczyło pod naciskiem kleru, przesłanie z ważnego wydarzenia, jakim było przybycie do narodzonego Jezusa, trzech mędrców. Podobnie jak przerobiło święto starosłowiańskie i pogańskie, jakim była wigilia i gałązki świerkowe podwieszane i ozdabiane już przez przedchrześcijańskich Słowian. Czy całe drzewka, zdobione wstążkami do tej pory w dalekiej Azji. Podobnie, jak ozdabianie pisanek i całe święto Wielkiej nocy. Podobnie, jak niektóre nazwy, w tym słowo &#039;kolęda&#039;. Konwertowane do obyczajów katolickich w pieśni i zwyczaju, które moim skromnym zdaniem wywodzi się od słowa kaladar (kalada/kaladar; czyli ‘dar – bogini Kali, bogini sprawiedliwej, ale niewzruszonej, bogini światłości – strażniczki życia i kręgu słonecznego – kała’) a stąd obchodzenie domostw i obdarowywanie się wzajemne, aby plony były urodzajne. Stąd też gwiazda noszona już przez przedchrześcijańskich Słowian na znak wejścia słońca w nowy rok obok czarnego turonia (Tura, który w dorosłym wieku był równie czarny), żyjącego dzięki urodzajnym trawom ziemi, (tak jak ludzie żyli licznie dzięki trawom zboża – dającym życie, stąd „żito”; ‘żit/zić-to’ oraz pojęcie ‘zboże’ od ‘z-bożego daru’), właśnie na całym obszarze, który zamieszkiwali Arjowie. Od Indii i Azji, po zachodnią Europę. Stąd smaganie Turonia wiązkami słomy i podwieszanie pod stropem kłosów zboża w dni ‘wilji/wigilji’, przebieranie się kolędników w słomiane stroje, pełnej starosłowiańskich obyczajów ze „sweta/święta godowego” czy też „szczodrych hodów”. Kalandę, plemiona Celtyckie a później Romańskie i Gockie przechodzące przez centralna słowiańszczyznę w drodze na półwysep apeniński, zawiodły w obszar retołaciny, która powstała w dużej mierze na bazie Etruskiego i starosłowiańskiego, oraz Wenedów żyjących nad jeziorem Wenedzkim – dzisiaj Bodeńskim. Tam, z tej racji, że święto to wypadało na przełomie roku, wywiedziono od niego nazwę dla spisanego układu miesięcy i pór roku, czyli ‘kalendarza’. Tak, w nowej nazwie i znaczeniu odmiennym ponownie trafiło do Słowian, ale to nie Cesarstwo Rzymskie czy Chrześcijanie byli jego twórcami, ale Słowianie lub ich protoplaści – Wenedowie. 
ORLICKI]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Orszak Trzech „Króli”<br />
Na witrynie <a href="http://waldemar-rajca.blog.onet.pl/2014/01/07/orszak-trzech-kroli" rel="nofollow ugc">http://waldemar-rajca.blog.onet.pl/2014/01/07/orszak-trzech-kroli</a>, p. Waldemar Rajca, nawiązując do niedawnego święta, przypomniał w artykule „Orszak Trzech Króli”, jak to rzekomo trzej królowie: Kacper Melchior i Baltazar, przybyli konno do narodzonego Chrystusa. To „… pan Jerzy Kropiwnicki – (były) prezydent Łodzi – zainicjował akcję zbierania podpisów pod wnioskiem o uczynienie Dnia Trzech Króli dniem wolnym od pracy.. Ale nie za to został odwołany z funkcji prezydenta.. 2/3 swojej kadencji prezydenckiej spędził w Izraelu(???). I miał pomysł, żeby przywrócić przedwojenny obraz i ład Łodzi.. Mieszkańcom się to nie podobało..”</p>
<p>Widać, że nie zawsze zawodziły naszego Narodu sarmackie wąsy czy wyraźnie okazywany katolicyzm, w postaci Matki Boskiej w klapie bądź inicjowanie przywrócenia święta chrześcijańskiego. Daje to jakąś nadzieję na mądrość naszego Narodu w przyszłości, po kolejnym okresie rozmiękczenia jego zbiorowego mózgu, za pomocą społecznych uwarunkowań socjalnych i medialnej indoktrynacji.</p>
<p>Jedni Polacy mieli swoje nazwiska po pradziadach, inni przyjęli je od bezustannego wałęsowania się po Europie zachodniej skąd uciekając od pogromów trafili w końcu do Polinii. Inni, jak niektórzy Dobrowolscy od dobrowolnego neofitowania się na wiarę rzymską, inni od narzędzi, które używa się w Kościele – dla podkreślenia swojej chrześcijańskości. Jak chrzcielnica, kropidło czy krzyż. Ale Lechitom to nie przeszkadza i dzisiaj, bo Narodu Polskiego od prawieków tak naprawdę nie określały jakieś geny czy pochodzenie, tylko umiłowanie tej krainy i praca dla obrony i dobrego życia społeczeństwa, jako zbiorowości, bez wyróżniania nad inne miejscowe nacje oraz miłość do wolności człowieczej. Dlatego, jeszcze w XVIIw. nazywało się Polakiem, szlachcica; Pomorzanina z dawnych Wenedów żyjących nad Bałtykiem, Rusina ze Scytów, Lacha z Sarmatów, czy Litwina, czy Holendra, bo ich zamieszkiwanie w Rzeczypospolitej i protodemokratyczne uprawnienie wybierania króla, były wyrazem łączenia się w polskiej powinności obywatelskiej oraz w prawach społecznych. Mogli posiadać i posiadali, tak jak najwięksi, rzekomo spolonizowani kulturowo, co jest nieprawdą – magnaci; Ostrogscy, Wiśniowieccy czy Radziwiłłowie, swoje odrębne wyznania i obyczaje kulturowo-rodowe, czy to będąc protestantami, czy prawosławnymi czy katolikami, czy arjanami, czy też judejczykami. Wszyscy wpierw mieli się za naród Polaków a dopiero później za ród lokalny; Lachów, Rusów, Litwinow, Żmudzinów, Estów i innych. Wielka cześć szlachty niemieckiej również się polonizowała, głównie dzięki tolerancji religijnej, jaka panowała do czasu kontrreformacji. Ale też, znaczna cześć osadników niemieckiego pochodzenia, pochodząca od wybrańców boga i kapitału, (których nam obowiązująca obecnie poprawność polityczna zabrania teraz nazywać po imieniu jak w czasach najgorszej cenzury lewackiej) nie zamierzała czuć się nigdy Polakami. Acz nie wszyscy, bo byli czasami tacy, co poświęcali życie w obronie Polin, suwerenności kraju, który ich ugościł i mowy polskiej, jak ok.500 oficerów wyznania mojżeszowego, którzy zginęli w Katyniu. Niestety, większość z obu tych nacji, przechodziła na stronę wroga. Na zachodzie nazizmu, na wschodzie stalinizmu. Prawda, w tym ta o narodach, jest jedna. Ale nigdy wyłącznie czarna jak samo zło bądź biała z niewinności.</p>
<p>Spadkiem po Łódzkich rządach Pana J.Kropiwnickiego i mu podobnych urzędnikach, którzy nigdy żadnego prawdziwie wolnego i uczciwego rynku nie wprowadzą, bo wielki układ im na to nie pozwoli, jest w Łodzi wynikająca z tego układu wielka bida, która piszczy coraz wyraźniej. Coraz mniej jest młodzieży, która nie wierzy, że się to zmieni i masowo wyjeżdża na stałe, na zachód Europy.</p>
<p>Piotrkowska, to dzisiaj na wpół wymarła ulica nawet w soboty a przecież już nie kultywuje się na niej szabatu w takiej skali jak przed wojną. Manufaktura odciąga ludność nawet z wyremontowanych pasaży Piotrkowskiej, którą obecnie remontuje się ponownie, bo ktoś nie pomyślał o tym, aby od razu zrobić to porządnie pod ziemią jak i na zewnątrz. Nawet na tej najbardziej wystawowej ulicy, ledwo przędą drobni handlarze obarczeni ponad tysiączłotowym haraczem ZUS-u, czy mają dochody czy nie, oraz wysokimi czynszami i podatkami.</p>
<p>Zaś supermarkety jak miały, tak dalej mają przywileje podatkowe oraz zapewnioną darmową infrastrukturę i zastrzyk taniego kapitału, w tym wypadku z północy Afryki. No, jest jedno miejsce na Piotrkowskiej, niesamowicie dochodowe i kwitnące; dyskoteko-drinkpijalnia „Kaliska”, będącą kultowym miejscem dla szybkich schadzek i erotycznych przygód. Obszar gdzie nikt porządnie nie zakręci się w tańcu, tylko można, co najwyżej podskakiwać w śledziowym tłumie. Zresztą, tamtejsza muzyka tylko takie ćwiczenia fizyczne umożliwia. Aby pogadać patrząc na tancerzy z Kaliskiej i nacieszyć oko ich pląsami, nie ma, co liczyć. Trzeba zrobić to wychodząc na ulicę.</p>
<p>Taki obiekt byłby niezbyt pożądany w Manufakturze, bo odstraszałby rodzinne wypady po zakupy. Dobrze sobie z tego zdaje sprawę największa nacja handlowa, dlatego wybrani do rządzenia Bogiem i światowym kapitałem, ulokowali go w centrum Piotrkowskiej zamiast tamże. Ich ziomal, niejaki p.Piotr, prowadzi ów interes całkiem sprawnie, ale nie ma się czemu dziwić, bo jest to samograj. Dlatego na podobną koncesję miasta nie ma co liczyć żaden rodowity Lechita. Zawsze usłyszy; – Wolny rynek to rzeczywiście mamy, ale druga czy trzecia dyskoteka obok? To byłoby za dużo hałasa dla takiego geszefta!</p>
<p>Odwołanie p. J. Kropiwnickiego, „świetnego” ekonomisty popieranego przez PiS w referendum odwoławczym, było wynikiem nie tyle braku popularności tego Pana, bo Polacy nie są Narodem uprzedzonych idiotów, co raczej kolejną nadzieją okazana naiwnie przez społeczność miasta, że może coś się wreszcie zmieni na lepsze wraz z jego odejściem. Ochrzanienie przez Niego swojego pracownika za brak czapki strażnika miejskiego, większości ludzi się spodobało, bo porządek powinien być nawet w Łodzi! Nie spodobała się tylko forma, bo nawet ochrzanianego człowieka należy szanować a nie mówić do niego jak do niewolnika. A wiec ochrzanić, ale językiem, który nie poniża.</p>
<p>Na pierwszy rzut oka, wydaje się dziwne, że SLD zaatakowało politycznie, w końcu człowieka, któremu blisko do socliberalizmu. Ale to nie jest wcale dziwne. Gdy miejsc na rynku pracy porządnie wynagradzanych brakuje, bo brakuje nawet tych nisko płatnych, to polityka jest jak każdy inny zawód. To okazja dla osiągania korzyści finansowych a nie żadna tam misja społeczna. Na takim rynku jak w Polsce, partie polityczne przypominają gangi walczące o synekury. Nie starczy ich dla wszystkich. Dlatego, kto nie jest w naszych szeregach ten nie jest z nami i musi się liczyć z odwołaniem choćby był świetny w swoim fachu.<br />
Nie chodziło nawet o wywodzenie się Kropiwnickiego z ZCHN-u i Solidarności. … Dzisiaj mamy wielu pociotków z ZCHNu w PO, a mimo to, SLD szykuje z tą partią polityczne małżeństwo, aby podzielić się władzą w przyszłym Sejmie.</p>
<p>Jerzy Kropiwnicki jednak nie utonie. Proszę się nie martwic. Był aż w czterech rządach!<br />
Ten „znakomity” ekonomista i pewnie poprzez to ekonomiczne wykształcenie, „świetny” praktyk w zarządzaniu miastem, (bo co za różnica zarządzać finansami a zarządzać miastem – prawda?) był doradcą Prezesa Narodowego Banku Polskiego – Marka Belki, kolegi z Uniwersytetu Łódzkiego. Tego samego, który narzekał swoim Łódzkim studentom jak to szkoda, że Łódź nie została w czasie wojny zniszczona, tak jak Warszawa. Bo łatwiej byłoby to miasto porządnie zbudować na nowo. Jaki trzeba mieć w głowie kulturowy melanż, żeby tak nie doceniać pamiątek historii swojego kraju, choćby w dużej mierze pożydowskich? Pełnił też funkcję ministra pracy i polityki socjalnej w rządzie Jana Olszewskiego. Szefa Centralnego Urzędu Planowania w gabinecie Hanny Suchockiej. W rządzie Jerzego Buzka był kierownikiem Rządowego Centrum Studiów Strategicznych oraz ministrem rozwoju regionalnego i budownictwa. Był też szykowany do funkcji w niedoszłym rządzie Waldemara Pawlaka. Przyda się każdemu.<br />
Przydał się p. J. Kropiwnicki, klerowi Katolickiemu, odnawiając Święto Trzech Króli. Tyle tylko, że mógł, chociaż zaapelować o jego przywrócenie pod nazwą bliższą Pismu Świętemu, gdzie nie chodziło o żadnych króli tylko o mędrców bądź magów. Co dawniej znaczyło podobnie. Tak jak wiedźma to nie była żadna tam czarownica tylko kobieta mająca wiedzę, układająca zioła, ucząca dawnej kultury, kiedyś pogańskiej – stąd przez kler zostały wytępione.  Dosłownie uciszone strachem, potopione lub wypalone razem z ich chałupinkami w lasach. Dzisiaj, Unijny korporacjonizm idąc jeszcze dalej w tym „głęboko chrześcijańskim” duchu, zakazał niedawno uprawiania ziołolecznictwa a niedługo zakaże sprzedaży ziółek, i to tych, które zupełnie nie wprowadzają w stan ekstazy.<br />
Jezus Chrystus, jak uczy Nowy Testament, nie wiązał się z polityką czy politykami. Nic im nie chciał zawdzięczać. Nie przyszedł, aby służyć polityce, nie potrzebował żadnych jej darów. Nauczał, aby świat mieć w pogardzie dla jego kultu władzy i niewoli duchowej, jaka za nią podąża. Przyjście do ledwo narodzonego Zbawiciela trzech mędrców, ma uczyć, że wiarę prawdziwą zyskujemy poprzez umysł, przez mądrość, poznanie znaków Boga. (wiara &lt; wira ; widzenie – mocne; postrzeganie umysłem). Stąd słowa; „szukajcie a znajdziecie” czy też; „błogosławieni, którzy nie widzieli a uwierzyli”. Bo nie uwierzyli na ślepo, tylko szukali i poznawali umysłem. Stąd dawne ‘Wedy’; Arjo-Indyjskie pisma sprzed dwóch a może i czterech tysięcy lat p.n.e, spisane sanskrytem, prasłowiański przekaz kulturowo-historyczno-religijny, czyli ‘wiedza’.<br />
Sytuowanie nad żłobkiem posłańca Boga, jakichkolwiek władców politycznych, służy dalszemu wikłaniu religii, duchowej wolności z polityką. Podporządkowywaniu Naszych sumień, emocji duchowych, myślenia, tym politykom, na których łaskawie wskaże kler tej czy innej religii. Z którymi zawrze jakieś porozumienie. Uczy nas dzisiaj, że politycy dalej manipulują religią i realizują swoje interesy za jej pomocą. Przestrzega przed tym Objawienie Św.Jana (Apokalipsa), prorokujące o odstępstwie w postaci takiego związku kaplanow z politykami. Bo władcy to przede wszystkim politycy.<br />
Według Biblii, Bóg nikomu się nie ukazał w ciele fizycznym, ludzkim czy innym, tylko w przekazie intelektualnym, moralnym, wiedzy – w tym we wszelkiej naukowej i historycznej prawdzie. Jak to mówił Pan Jezus? „Boga nikt nigdy nie widział, bo jest duchem, tylko Syn jego…” . ale też, gdy się go pytali, jaki jest Bóg, odpowiadał im, że; „Jego widzą a Boga nie poznali?” Niby sprzeczności, a jednak nie! Bo nie mówił, że poprzez widzenie jego ciała poznali samego Boga, tylko myślał najprawdopodobniej o przyniesionym przesłaniu miłości do ludzi i innych, bardziej konkretnych prawach moralnych. W każdym razie, nie zniósł fragmentu Dekalogu, zakazującego czynienie wizerunków kogokolwiek uznawanego za Boga i czczenie takowych. A przecież, jako sam wcielony Bóg, mógłby to uczynić. Podkreślał za to, że Ojciec jest większy od niego, a wiec Bogiem nie był tylko jego posłańcem niosącym jego prawa, wypaczone przez Żydów, którzy oparli się na tradycji, znosząc te prawa lub odpowiednio, rzeklibyśmy politycznie je interpretując.<br />
Tak, jak było w Łodzi, za rządów SLD, za Kropiwnickiego czy teraz PO, struktura właścicielska nieruchomości (mieszkań czy całych kamienic) po stronie autochtonów nie uległa znaczącej poprawie. Wszystkie te socjalistyczne rządy nie zajęły się porządnie tematem uwłaszczenia Polaków. Przeciwnie. Koszty użytkowania wieczystego tak jak w Warszawie, rugują ich powoli z wielkich miast. Wielka liczba mieszkań komunalnych w starych kamienicach, oczekuje na „powrót” dawnych właścicieli spoza granic kraju, co przyczynia się do ich degradacji. Fasady są przez miasto remontowane tylko od strony znaczniejszych ulic. A wiadomo, że gdzie brak własności tam tylko skóra i kości. Bo nikt nie dba przyzwoicie o fizjonomię klatek i podwórek, gdy to nie jego.<br />
Niedawno, tą „piękną„ stronę miasta Łodzi opisali trafnie Anglicy. A rzeczywiście mogłoby być to piękne miasto. Bo pełno w nim całych ciągów, o dziwo, niezniszczonych przez wojnę ulic z secesyjnymi kamienicami. To mógłby być mały Paryż tuż pod Warszawą. No, żeby jeszcze ta kolej po wyremontowaniu torów nie jeździła tylko 130km w ciągu godziny i czterdziestu minut, lecz w trzydzieści minut. Jak wypada w XXI wieku, gdy pociąg na prostej drodze powinien być znacznie szybszy od samochodu a oczywiście – wolniejszy od samolotu.</p>
<p>Tak, więc samo chrześcijaństwo przeinaczyło pod naciskiem kleru, przesłanie z ważnego wydarzenia, jakim było przybycie do narodzonego Jezusa, trzech mędrców. Podobnie jak przerobiło święto starosłowiańskie i pogańskie, jakim była wigilia i gałązki świerkowe podwieszane i ozdabiane już przez przedchrześcijańskich Słowian. Czy całe drzewka, zdobione wstążkami do tej pory w dalekiej Azji. Podobnie, jak ozdabianie pisanek i całe święto Wielkiej nocy. Podobnie, jak niektóre nazwy, w tym słowo &#039;kolęda&#039;. Konwertowane do obyczajów katolickich w pieśni i zwyczaju, które moim skromnym zdaniem wywodzi się od słowa kaladar (kalada/kaladar; czyli ‘dar – bogini Kali, bogini sprawiedliwej, ale niewzruszonej, bogini światłości – strażniczki życia i kręgu słonecznego – kała’) a stąd obchodzenie domostw i obdarowywanie się wzajemne, aby plony były urodzajne. Stąd też gwiazda noszona już przez przedchrześcijańskich Słowian na znak wejścia słońca w nowy rok obok czarnego turonia (Tura, który w dorosłym wieku był równie czarny), żyjącego dzięki urodzajnym trawom ziemi, (tak jak ludzie żyli licznie dzięki trawom zboża – dającym życie, stąd „żito”; ‘żit/zić-to’ oraz pojęcie ‘zboże’ od ‘z-bożego daru’), właśnie na całym obszarze, który zamieszkiwali Arjowie. Od Indii i Azji, po zachodnią Europę. Stąd smaganie Turonia wiązkami słomy i podwieszanie pod stropem kłosów zboża w dni ‘wilji/wigilji’, przebieranie się kolędników w słomiane stroje, pełnej starosłowiańskich obyczajów ze „sweta/święta godowego” czy też „szczodrych hodów”. Kalandę, plemiona Celtyckie a później Romańskie i Gockie przechodzące przez centralna słowiańszczyznę w drodze na półwysep apeniński, zawiodły w obszar retołaciny, która powstała w dużej mierze na bazie Etruskiego i starosłowiańskiego, oraz Wenedów żyjących nad jeziorem Wenedzkim – dzisiaj Bodeńskim. Tam, z tej racji, że święto to wypadało na przełomie roku, wywiedziono od niego nazwę dla spisanego układu miesięcy i pór roku, czyli ‘kalendarza’. Tak, w nowej nazwie i znaczeniu odmiennym ponownie trafiło do Słowian, ale to nie Cesarstwo Rzymskie czy Chrześcijanie byli jego twórcami, ale Słowianie lub ich protoplaści – Wenedowie.<br />
ORLICKI</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: ORLICKI		</title>
		<link>https://bialczynski.pl/2009/12/24/wielkanoc-swieto-poganskie-kilka-ciekawostek-na-temat-wyzszosci-nad-swietami-bozego-narodzenia-i-odwrotnie/#comment-928</link>

		<dc:creator><![CDATA[ORLICKI]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 07 Jan 2014 13:38:29 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://bialczynski.pl/?p=5883#comment-928</guid>

					<description><![CDATA[Na witrynie http://waldemar-rajca.blog.onet.pl/2014/01/07/orszak-trzech-kroli, p. Waldemar Rajca, nawiązując do niedawnego święta, przypomniał w artykule „Orszak Trzech Króli”, jak to rzekomo trzej królowie: Kacper Melchior i Baltazar, przybyli konno do narodzonego Chrystusa.  To „… pan Jerzy Kropiwnicki - (były) prezydent Łodzi - zainicjował akcję zbierania podpisów pod wnioskiem o uczynienie Dnia Trzech Króli dniem wolnym od pracy.. Ale nie za to został odwołany z funkcji prezydenta.. 2/3 swojej kadencji prezydenckiej spędził w Izraelu(???). I miał pomysł, żeby przywrócić przedwojenny obraz i ład Łodzi.. Mieszkańcom się to nie podobało..”
Widać, że nie zawsze zawodziły naszego Narodu sarmackie wąsy czy wyraźnie okazywany katolicyzm, w postaci Matki Boskiej w klapie bądź inicjowania przywrócenia dawnego święta religijnego.  Daje to jakąś nadzieję na mądrość naszego Narodu w przyszłości, po kolejnym okresie rozmiękczenia jego zbiorowego mózgu, za pomocą społecznych uwarunkowań socjalnych i medialnej indoktrynacji.  
 Jedni Polacy mieli swoje nazwiska po pradziadach, inni przyjęli je od bezustannego wałęsowania się po Europie zanim uciekając od pogromów trafili w końcu do Polinii. Inni, jak niektórzy Dobrowolscy od dobrowolnego neofitowania się na wiarę rzymską, inni od narzędzi, które używa się w Kościele – dla podkreślenia swojej chrześcijańskości. Jak chrzcielnica, kropidło czy krzyż.  Ale Lechitom to nie przeszkadza i dzisiaj, bo Narodu Polskiego od prawieków nie określały jakieś geny czy pochodzenie, tylko umiłowanie tej krainy i praca dla obrony i dobrego życia społeczeństwa, jako zbiorowości, bez wyróżniania nad inne miejscowe nacje. Dlatego, jeszcze w XVIIw. nazywało się Polakiem, szlachcica; Pomorzanina z dawnych Wenedów żyjących nad Bałtykiem, Rusina ze Scytów, Lacha z Sarmatów, czy Litwina, bo ich zamieszkiwanie w Rzeczypospolitej i uprawnienie wybierania króla, były wyrazem łączenia się w polskiej powinności obywatelskiej oraz prawach społecznych. Mogli posiadać i posiadali, tak jak najwięksi, rzekomo spolonizowani kulturowo, co jest nieprawdą - magnaci; Ostrogscy, Wiśniowieccy czy Radziwiłłowie, swoje odrębne wyznania i obyczaje kulturowo-rodowe, czy to będąc protestantami, czy prawosławnymi czy katolikami. Wszyscy wpierw mieli się za naród Polaków a dopiero później za ród lokalny; Lachów, Rusów, Litwinow, Żmudzinów, Estów. Wielka cześć szlachty niemieckiej również się polonizowała, głównie dzięki tolerancji religijnej, jaka panowała do czasu kontrreformacji. Ale też, znaczna, szczególnie cześć osadników niemieckiego pochodzenia, wybrańcy boga i kapitału, (których nam obowiązująca obecnie poprawność polityczna zabrania teraz nazywać po imieniu jak w czasach najgorszej cenzury lewackiej) nie zamierzała czuć się nigdy Polakami. Acz nie wszyscy, bo byli czasami tacy, co poświęcali życie w obronie Polin, suwerenności kraju i mowy polskiej, jak ok.500 oficerów wyznania mojżeszowego, którzy zginęli w Katyniu. Większość z obu tych nacji, przechodziła na stronę wroga. Na zachodzie nazizmu, na wschodzie stalinizmu. Prawda, w tym ta o narodach, jest jedna. Ale nigdy wyłącznie czarna jak samo zło bądź biała z niewinności. 
Spadkiem po Łódzkich rządach Pana J.Kropiwnickiego i mu podobnych urzędnikach, którzy nigdy żadnego prawdziwie wolnego i uczciwego rynku nie wprowadzą, jest w Łodzi wielka bida, która piszczy coraz wyraźniej. Coraz mniej jest młodzieży, która wierzy ze się to zmieni i masowo wyjeżdża na stałe, na zachód Europy.
Piotrkowska, to na wpół wymarła ulica nawet w soboty a przecież już nie kultywuje się na niej szabatu w takiej skali jak przed wojną. Manufaktura odciąga ludność nawet z wyremontowanych pasaży Piotrkowskiej, którą obecnie remontuje się ponownie, bo ktoś nie pomyślał o tym, aby od razu zrobić to porządnie pod ziemia jak i na zewnątrz. Nawet na tej najbardziej wystawowej ulicy, ledwo przędą drobni handlarze obarczeni ponad tysiączłotowym haraczem ZUSu, czy maja dochody czy nie, oraz wysokimi czynszami i podatkami. 
Supermarkety jak miały tak dalej mają przywileje podatkowe oraz zapewnioną darmową infrastrukturę i zastrzyk taniego kapitału, w tym wypadku z północy Afryki.  No jest jedno miejsce na Piotrkowskiej, niesamowicie dochodowe i kwitnące;  dyskoteko-drinkpikjalnia „Kaliska”, będącą kultowym miejscem dla szybkich schadzek i erotycznych przygód.  Obszar gdzie nikt porządnie nie zakręci się w tańcu, tylko można, co najwyżej podskakiwać w śledziowym tłumie do góry. Zresztą, tamtejsza muzyka tylko takie ćwiczenia fizyczne umożliwia. Aby pogadać patrząc na tancerzy z Kaliskiej i nacieszyć oko ich pląsami, nie ma, co liczyć. Trzeba zrobić to wychodząc na ulicę. 
Taki obiekt byłby niezbyt pożądany w Manufakturze, bo odstraszałby rodzinne wypady po zakupy. Dobrze sobie z tego zdaje sprawę największa nacja handlowa, dlatego wybrani do rządzenia Bogiem i światowym kapitałem, ulokowali go w centrum Piotrkowskiej zamiast tamże.  Ich ziomal, niejaki p.Piotr, prowadzi ów interes całkiem sprawnie, ale nie ma się czemu dziwić, bo jest to samograj. Dlatego na podobną koncesję miasta nie ma co, liczyć żaden rodowity Lechita. Zawsze usłyszy;  – Wolny rynek to rzeczywiście mamy, ale druga czy trzecia dyskoteka obok?  To byłoby za dużo hałasa! 
Odwołanie p. J. Kropiwnickiego, „świetnego” ekonomisty popieranego przez PiS w referendum odwoławczym, było wynikiem nie tyle braku popularności tego pana, bo Polacy nie są Narodem uprzedzonych idiotów, co raczej kolejną nadzieją okazana przez społeczność miasta, że może coś się wreszcie porządnie zmieni na lepsze.  Ochrzanienie za brak czapki strażnika miejskiego, większości ludzi się spodobało, bo porządek powinien być nawet w łodzi! Nie spodobała się tylko forma, bo nawet ochrzanianego człowieka należy szanować a nie mówić do niego jak do niewolnika. A wiec ochrzanić, ale językiem który nie poniża. 
Na pierwszy rzut oka, wydaje się dziwne, że SLD zaatakowało politycznie, w końcu człowieka, któremu blisko do socliberalizmu.  Ale to nie jest wcale dziwne. Gdy miejsc na rynku pracy porządnie wynagradzanych brakuje, bo brakuje nawet tych nisko płatnych, to polityka jest jak każdy inny zawód. To okazja dla osiągania korzyści finansowych a nie żadna tam misja społeczna. Na takim rynku jak w Polsce, partie polityczne przypominają gangi walczące o synekury. Nie starczy ich dla wszystkich. Dlatego, kto nie jest w naszych szeregach ten nie jest z nami i musi się liczyć z odwołaniem choćby był świetny w swoim fachu. Nie chodziło nawet o wywodzenie się Kropiwnickiego z ZCHNu i Solidarności. … Dzisiaj mamy wielu pociotków z ZCHNu w Po, a mimo to, SLD szykuje z ta partia polityczne małżeństwo aby podzielić się władzą w przyszłym Sejmie.  
Jerzy Kropiwnicki jednak nie utonie. Proszę się nie martwic. Był aż w czterech rządach! 
Ten „znakomity” ekonomista i pewnie poprzez to ekonomiczne wykształcenie, „świetny” praktyk w zarządzaniu miastem, był doradcą Prezesa Narodowego Banku Polskiego - Marka Belki, kolegi z Uniwersytetu Łódzkiego. Tego samego, który narzekał swoim Łódzkim studentom jak to szkoda, że Łódź nie została w czasie wojny zniszczona, tak jak Warszawa. Bo łatwiej byłoby to miasto porządnie zbudować na nowo. Jaki trzeba mieć w głowie kulturowy melanż, żeby tak nie doceniać pamiątek historii swojego kraju? Pełnił też funkcję ministra pracy i polityki socjalnej w rządzie Jana Olszewskiego. Szefa Centralnego Urzędu Planowania w gabinecie Hanny Suchockiej. W rządzie Jerzego Buzka był kierownikiem Rządowego Centrum Studiów Strategicznych oraz ministrem rozwoju regionalnego i budownictwa. Był tez szykowany do funkcji w niedoszłym rządzie Waldemara Pawlaka. Przyda się każdemu. 

Przydał się p. J. Kropiwnicki, Kościołowi Katolickiemu, odnawiając Święto Trzech Króli. Tyle tylko, że mógł, chociaż zaapelować o jego przywrócenie pod nazwą bliższą Pismu Świętemu, gdzie nie chodziło o żadnych króli tylko o mędrców bądź magów. Co dawniej znaczyło podobnie. Tak jak wiedźma to nie była żadna czarownica tylko kobieta mająca wiedzę, układająca zioła, ucząca dawnej kultury, kiedyś pogańskiej – stad zostały wytępione, Dosłownie potopione lub wypalone razem z ich chałupinkami w lasach. Dzisiaj Unijny korporacjonizm idąc jeszcze dalej w tym głęboko chrześcijańskim duchu, zakazał niedawno uprawiania ziołolecznictwa a niedługo zakaże sprzedaży ziółek. 

Jezus Chrystus, jak uczy Nowy Testament, nie wiązał się z polityką czy politykami. Nic im nie chciał zawdzięczać. Nie przyszedł, aby służyć polityce, nie potrzebował żadnych jej darów. Przyjście do ledwo narodzonego Zbawiciela trzech mędrców, ma uczyć, że wiarę prawdziwą zyskujemy poprzez umysł, przez mądrość, poznanie znaków Boga. (wiara &#060; wira ; widzenie – mocne; postrzeganie umysłem). Stąd słowa; „szukajcie a znajdziecie” czy tez „błogosławieni którzy nie widzieli a uwierzyli”. Bo nie uwierzyli na ślepo, tylko szukali i poznawali umysłem. Stad dawne ‘Wedy’, Arjo-Indyjskie pisma sprzed dwóch a może i czterech tysięcy lat p.n.e, spisane sanskrytem, prasłowiański przekaz kulturowo-historyczno-religijny, czyli ‘wiedza’. Sytuowanie nad żłobkiem posłańca Boga, jakichkolwiek władców politycznych, służy dalszemu wikłaniu religii, duchowej wolności z polityka. Podporządkowywaniu Naszych sumień, emocji duchowych, tym politykom na których łaskawie wskaże kościół. Z którymi zawrze jakieś porozumienie. Uczy, że politycy manipulują religią i realizują swoje interesy za jej pomocą. Bo władcy to przede wszystkim politycy.  Podczas gdy Bóg nikomu się nie ukazał w ciele fizycznym, ludzkim czy innym, tylko w przekazie intelektualnym, moralnym, wiedzy – w tym we wszelkiej naukowej i historycznej prawdzie. Jak to mówił Pan Jezus? „Boga nikt nigdy nie widział, bo jest duchem, tylko Syn jego…” . ale tez gdy się go pytali jaki jest Bóg, odpowiadał im, że; „Jego widzą a Boga nie poznali?” Niby sprzeczności, a jednak nie. Bo nie mówił ze widząc jego cialo poznali Boga, tylko myślał najprawdopodobniej o przyniesionym przesłaniu miłości do ludzi i innych, bardziej konkretnych prawach. W każdym razie nie zniósł fragmentu Dekalogu, zakazującego czynienie wizerunków kogokolwiek uznawanego za Boga. 

Tak jak było w Łodzi, za rządów SLD, za Kropiwnickiego czy teraz PO, struktura właścicielska po stronie autochtonów nie ulega znaczącej poprawie. Wszystkie te socjalistyczne rządy nie zajęły się porządnie tematem uwłaszczenia. Wielka liczba mieszkań komunalnych w starych kamienicach, oczekuje na „powrót” dawnych właścicieli, co przyczynia się do ich degradacji. Fasady są przez miasto remontowane tylko od strony znaczniejszych ulic. A wiadomo, że gdzie brak własności tam tylko skóra i kości. Bo nikt nie dba przyzwoicie o fizjonomię podwórek, gdy to nie jego. Niedawno, tą „piękną„ stronę miasta Łodzi opisali trafnie Anglicy.  A rzeczywiście mogłoby być to piękne miasto. Bo pełno w nim całych ciągów, o dziwo, niezniszczonych przez wojnę ulic z secesyjnymi kamienicami. To mógłby być mały Paryż tuż pod Warszawą. No, żeby jeszcze ta kolej po wyremontowaniu torów nie jeździła tylko 130km w ciągu godziny i czterdziestu minut, lecz w trzydzieści minut. Jak wypada w XXI wieku, gdy pociąg na prostej drodze powinien być znacznie szybszy od samochodu a oczywiście -  wolniejszy od samolotu. 
Tak, więc samo chrześcijaństwo przeinaczyło pod naciskiem Kościoła przesłanie z ważnego wydarzenia, jakim było przybycie do narodzonego Jezusa, trzech mędrców. Podobnie jak przerobiło święto starosłowiańskie i pogańskie, jakim była wigilia i gałązki świerkowe podwieszane i ozdabiane już przez przedchrześciijanskich Słowian. Czy całe drzewka, zdobione wstążkami do tej pory w dalekiej Azji. Podobnie, jak ozdabianie pisanek i cale święto Wielkiej nocy. Podobnie, jak niektóre nazwy, w tym słowo &#039;kolęda&#039;. Konwertowane do obyczajów katolickich w pieśni i zwyczaju  , które wywodzi się od słowa kaladar (kalada/kaladar; czyli ‘dar – bogini Kali, bogini sprawiedliwej, ale niewzruszonej, bogini światłości – strażniczki życia i kręgu słonecznego - kała’) a stąd obchodzenie domostw i obdarowywanie się wzajemne, aby plony były urodzajne. Stąd też gwiazda noszona już przez przedchrześcijańskich  Słowian na znak wejścia słońca w nowy rok obok czarnego turonia (Tura), żyjącego dzięki urodzajnym trawom ziemi, (tak jak ludzie dzięki trawom zboża – dającym życie, stąd „żito”; ‘żit/zić-to’), właśnie na całym obszarze, który zamieszkiwali Arjowie. Od Indii i Azji, po zachodnią Europę. Stąd smaganie Turonia wiązkami słomy i podwieszanie pod stropem kłosów zboża w dni ‘wilji/wigilji’, pełnej starosłowiańskich obyczajów ze „Śweta/święta godowego” czy też „Szczodrych hodów”. Kalandę, plemiona Celtyckie a później Romańskie i Gockie zawiodły w obszar łaciny która powstała w dużej mierze na bazie Etruskiego i starosłowiańskiego. Tam, z tej racji ze święto to wypadało na przełomie roku, wywiedziono od niego nazwę dla spisanego układu miesięcy i pór roku, czyli ‘kalendarza’. Tak, w nowej nazwie i znaczeniu odmiennym ponownie trafiło do Słowian, ale to nie Cesarstwo Rzymskie czy Chrześcijanie byli jego twórcami, ale Słowianie lub ich protoplaści – Wenedowie.       

ORLICKI]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Na witrynie <a href="http://waldemar-rajca.blog.onet.pl/2014/01/07/orszak-trzech-kroli" rel="nofollow ugc">http://waldemar-rajca.blog.onet.pl/2014/01/07/orszak-trzech-kroli</a>, p. Waldemar Rajca, nawiązując do niedawnego święta, przypomniał w artykule „Orszak Trzech Króli”, jak to rzekomo trzej królowie: Kacper Melchior i Baltazar, przybyli konno do narodzonego Chrystusa.  To „… pan Jerzy Kropiwnicki &#8211; (były) prezydent Łodzi &#8211; zainicjował akcję zbierania podpisów pod wnioskiem o uczynienie Dnia Trzech Króli dniem wolnym od pracy.. Ale nie za to został odwołany z funkcji prezydenta.. 2/3 swojej kadencji prezydenckiej spędził w Izraelu(???). I miał pomysł, żeby przywrócić przedwojenny obraz i ład Łodzi.. Mieszkańcom się to nie podobało..”<br />
Widać, że nie zawsze zawodziły naszego Narodu sarmackie wąsy czy wyraźnie okazywany katolicyzm, w postaci Matki Boskiej w klapie bądź inicjowania przywrócenia dawnego święta religijnego.  Daje to jakąś nadzieję na mądrość naszego Narodu w przyszłości, po kolejnym okresie rozmiękczenia jego zbiorowego mózgu, za pomocą społecznych uwarunkowań socjalnych i medialnej indoktrynacji.<br />
 Jedni Polacy mieli swoje nazwiska po pradziadach, inni przyjęli je od bezustannego wałęsowania się po Europie zanim uciekając od pogromów trafili w końcu do Polinii. Inni, jak niektórzy Dobrowolscy od dobrowolnego neofitowania się na wiarę rzymską, inni od narzędzi, które używa się w Kościele – dla podkreślenia swojej chrześcijańskości. Jak chrzcielnica, kropidło czy krzyż.  Ale Lechitom to nie przeszkadza i dzisiaj, bo Narodu Polskiego od prawieków nie określały jakieś geny czy pochodzenie, tylko umiłowanie tej krainy i praca dla obrony i dobrego życia społeczeństwa, jako zbiorowości, bez wyróżniania nad inne miejscowe nacje. Dlatego, jeszcze w XVIIw. nazywało się Polakiem, szlachcica; Pomorzanina z dawnych Wenedów żyjących nad Bałtykiem, Rusina ze Scytów, Lacha z Sarmatów, czy Litwina, bo ich zamieszkiwanie w Rzeczypospolitej i uprawnienie wybierania króla, były wyrazem łączenia się w polskiej powinności obywatelskiej oraz prawach społecznych. Mogli posiadać i posiadali, tak jak najwięksi, rzekomo spolonizowani kulturowo, co jest nieprawdą &#8211; magnaci; Ostrogscy, Wiśniowieccy czy Radziwiłłowie, swoje odrębne wyznania i obyczaje kulturowo-rodowe, czy to będąc protestantami, czy prawosławnymi czy katolikami. Wszyscy wpierw mieli się za naród Polaków a dopiero później za ród lokalny; Lachów, Rusów, Litwinow, Żmudzinów, Estów. Wielka cześć szlachty niemieckiej również się polonizowała, głównie dzięki tolerancji religijnej, jaka panowała do czasu kontrreformacji. Ale też, znaczna, szczególnie cześć osadników niemieckiego pochodzenia, wybrańcy boga i kapitału, (których nam obowiązująca obecnie poprawność polityczna zabrania teraz nazywać po imieniu jak w czasach najgorszej cenzury lewackiej) nie zamierzała czuć się nigdy Polakami. Acz nie wszyscy, bo byli czasami tacy, co poświęcali życie w obronie Polin, suwerenności kraju i mowy polskiej, jak ok.500 oficerów wyznania mojżeszowego, którzy zginęli w Katyniu. Większość z obu tych nacji, przechodziła na stronę wroga. Na zachodzie nazizmu, na wschodzie stalinizmu. Prawda, w tym ta o narodach, jest jedna. Ale nigdy wyłącznie czarna jak samo zło bądź biała z niewinności.<br />
Spadkiem po Łódzkich rządach Pana J.Kropiwnickiego i mu podobnych urzędnikach, którzy nigdy żadnego prawdziwie wolnego i uczciwego rynku nie wprowadzą, jest w Łodzi wielka bida, która piszczy coraz wyraźniej. Coraz mniej jest młodzieży, która wierzy ze się to zmieni i masowo wyjeżdża na stałe, na zachód Europy.<br />
Piotrkowska, to na wpół wymarła ulica nawet w soboty a przecież już nie kultywuje się na niej szabatu w takiej skali jak przed wojną. Manufaktura odciąga ludność nawet z wyremontowanych pasaży Piotrkowskiej, którą obecnie remontuje się ponownie, bo ktoś nie pomyślał o tym, aby od razu zrobić to porządnie pod ziemia jak i na zewnątrz. Nawet na tej najbardziej wystawowej ulicy, ledwo przędą drobni handlarze obarczeni ponad tysiączłotowym haraczem ZUSu, czy maja dochody czy nie, oraz wysokimi czynszami i podatkami.<br />
Supermarkety jak miały tak dalej mają przywileje podatkowe oraz zapewnioną darmową infrastrukturę i zastrzyk taniego kapitału, w tym wypadku z północy Afryki.  No jest jedno miejsce na Piotrkowskiej, niesamowicie dochodowe i kwitnące;  dyskoteko-drinkpikjalnia „Kaliska”, będącą kultowym miejscem dla szybkich schadzek i erotycznych przygód.  Obszar gdzie nikt porządnie nie zakręci się w tańcu, tylko można, co najwyżej podskakiwać w śledziowym tłumie do góry. Zresztą, tamtejsza muzyka tylko takie ćwiczenia fizyczne umożliwia. Aby pogadać patrząc na tancerzy z Kaliskiej i nacieszyć oko ich pląsami, nie ma, co liczyć. Trzeba zrobić to wychodząc na ulicę.<br />
Taki obiekt byłby niezbyt pożądany w Manufakturze, bo odstraszałby rodzinne wypady po zakupy. Dobrze sobie z tego zdaje sprawę największa nacja handlowa, dlatego wybrani do rządzenia Bogiem i światowym kapitałem, ulokowali go w centrum Piotrkowskiej zamiast tamże.  Ich ziomal, niejaki p.Piotr, prowadzi ów interes całkiem sprawnie, ale nie ma się czemu dziwić, bo jest to samograj. Dlatego na podobną koncesję miasta nie ma co, liczyć żaden rodowity Lechita. Zawsze usłyszy;  – Wolny rynek to rzeczywiście mamy, ale druga czy trzecia dyskoteka obok?  To byłoby za dużo hałasa!<br />
Odwołanie p. J. Kropiwnickiego, „świetnego” ekonomisty popieranego przez PiS w referendum odwoławczym, było wynikiem nie tyle braku popularności tego pana, bo Polacy nie są Narodem uprzedzonych idiotów, co raczej kolejną nadzieją okazana przez społeczność miasta, że może coś się wreszcie porządnie zmieni na lepsze.  Ochrzanienie za brak czapki strażnika miejskiego, większości ludzi się spodobało, bo porządek powinien być nawet w łodzi! Nie spodobała się tylko forma, bo nawet ochrzanianego człowieka należy szanować a nie mówić do niego jak do niewolnika. A wiec ochrzanić, ale językiem który nie poniża.<br />
Na pierwszy rzut oka, wydaje się dziwne, że SLD zaatakowało politycznie, w końcu człowieka, któremu blisko do socliberalizmu.  Ale to nie jest wcale dziwne. Gdy miejsc na rynku pracy porządnie wynagradzanych brakuje, bo brakuje nawet tych nisko płatnych, to polityka jest jak każdy inny zawód. To okazja dla osiągania korzyści finansowych a nie żadna tam misja społeczna. Na takim rynku jak w Polsce, partie polityczne przypominają gangi walczące o synekury. Nie starczy ich dla wszystkich. Dlatego, kto nie jest w naszych szeregach ten nie jest z nami i musi się liczyć z odwołaniem choćby był świetny w swoim fachu. Nie chodziło nawet o wywodzenie się Kropiwnickiego z ZCHNu i Solidarności. … Dzisiaj mamy wielu pociotków z ZCHNu w Po, a mimo to, SLD szykuje z ta partia polityczne małżeństwo aby podzielić się władzą w przyszłym Sejmie.<br />
Jerzy Kropiwnicki jednak nie utonie. Proszę się nie martwic. Był aż w czterech rządach!<br />
Ten „znakomity” ekonomista i pewnie poprzez to ekonomiczne wykształcenie, „świetny” praktyk w zarządzaniu miastem, był doradcą Prezesa Narodowego Banku Polskiego &#8211; Marka Belki, kolegi z Uniwersytetu Łódzkiego. Tego samego, który narzekał swoim Łódzkim studentom jak to szkoda, że Łódź nie została w czasie wojny zniszczona, tak jak Warszawa. Bo łatwiej byłoby to miasto porządnie zbudować na nowo. Jaki trzeba mieć w głowie kulturowy melanż, żeby tak nie doceniać pamiątek historii swojego kraju? Pełnił też funkcję ministra pracy i polityki socjalnej w rządzie Jana Olszewskiego. Szefa Centralnego Urzędu Planowania w gabinecie Hanny Suchockiej. W rządzie Jerzego Buzka był kierownikiem Rządowego Centrum Studiów Strategicznych oraz ministrem rozwoju regionalnego i budownictwa. Był tez szykowany do funkcji w niedoszłym rządzie Waldemara Pawlaka. Przyda się każdemu. </p>
<p>Przydał się p. J. Kropiwnicki, Kościołowi Katolickiemu, odnawiając Święto Trzech Króli. Tyle tylko, że mógł, chociaż zaapelować o jego przywrócenie pod nazwą bliższą Pismu Świętemu, gdzie nie chodziło o żadnych króli tylko o mędrców bądź magów. Co dawniej znaczyło podobnie. Tak jak wiedźma to nie była żadna czarownica tylko kobieta mająca wiedzę, układająca zioła, ucząca dawnej kultury, kiedyś pogańskiej – stad zostały wytępione, Dosłownie potopione lub wypalone razem z ich chałupinkami w lasach. Dzisiaj Unijny korporacjonizm idąc jeszcze dalej w tym głęboko chrześcijańskim duchu, zakazał niedawno uprawiania ziołolecznictwa a niedługo zakaże sprzedaży ziółek. </p>
<p>Jezus Chrystus, jak uczy Nowy Testament, nie wiązał się z polityką czy politykami. Nic im nie chciał zawdzięczać. Nie przyszedł, aby służyć polityce, nie potrzebował żadnych jej darów. Przyjście do ledwo narodzonego Zbawiciela trzech mędrców, ma uczyć, że wiarę prawdziwą zyskujemy poprzez umysł, przez mądrość, poznanie znaków Boga. (wiara &lt; wira ; widzenie – mocne; postrzeganie umysłem). Stąd słowa; „szukajcie a znajdziecie” czy tez „błogosławieni którzy nie widzieli a uwierzyli”. Bo nie uwierzyli na ślepo, tylko szukali i poznawali umysłem. Stad dawne ‘Wedy’, Arjo-Indyjskie pisma sprzed dwóch a może i czterech tysięcy lat p.n.e, spisane sanskrytem, prasłowiański przekaz kulturowo-historyczno-religijny, czyli ‘wiedza’. Sytuowanie nad żłobkiem posłańca Boga, jakichkolwiek władców politycznych, służy dalszemu wikłaniu religii, duchowej wolności z polityka. Podporządkowywaniu Naszych sumień, emocji duchowych, tym politykom na których łaskawie wskaże kościół. Z którymi zawrze jakieś porozumienie. Uczy, że politycy manipulują religią i realizują swoje interesy za jej pomocą. Bo władcy to przede wszystkim politycy.  Podczas gdy Bóg nikomu się nie ukazał w ciele fizycznym, ludzkim czy innym, tylko w przekazie intelektualnym, moralnym, wiedzy – w tym we wszelkiej naukowej i historycznej prawdzie. Jak to mówił Pan Jezus? „Boga nikt nigdy nie widział, bo jest duchem, tylko Syn jego…” . ale tez gdy się go pytali jaki jest Bóg, odpowiadał im, że; „Jego widzą a Boga nie poznali?” Niby sprzeczności, a jednak nie. Bo nie mówił ze widząc jego cialo poznali Boga, tylko myślał najprawdopodobniej o przyniesionym przesłaniu miłości do ludzi i innych, bardziej konkretnych prawach. W każdym razie nie zniósł fragmentu Dekalogu, zakazującego czynienie wizerunków kogokolwiek uznawanego za Boga. </p>
<p>Tak jak było w Łodzi, za rządów SLD, za Kropiwnickiego czy teraz PO, struktura właścicielska po stronie autochtonów nie ulega znaczącej poprawie. Wszystkie te socjalistyczne rządy nie zajęły się porządnie tematem uwłaszczenia. Wielka liczba mieszkań komunalnych w starych kamienicach, oczekuje na „powrót” dawnych właścicieli, co przyczynia się do ich degradacji. Fasady są przez miasto remontowane tylko od strony znaczniejszych ulic. A wiadomo, że gdzie brak własności tam tylko skóra i kości. Bo nikt nie dba przyzwoicie o fizjonomię podwórek, gdy to nie jego. Niedawno, tą „piękną„ stronę miasta Łodzi opisali trafnie Anglicy.  A rzeczywiście mogłoby być to piękne miasto. Bo pełno w nim całych ciągów, o dziwo, niezniszczonych przez wojnę ulic z secesyjnymi kamienicami. To mógłby być mały Paryż tuż pod Warszawą. No, żeby jeszcze ta kolej po wyremontowaniu torów nie jeździła tylko 130km w ciągu godziny i czterdziestu minut, lecz w trzydzieści minut. Jak wypada w XXI wieku, gdy pociąg na prostej drodze powinien być znacznie szybszy od samochodu a oczywiście &#8211;  wolniejszy od samolotu.<br />
Tak, więc samo chrześcijaństwo przeinaczyło pod naciskiem Kościoła przesłanie z ważnego wydarzenia, jakim było przybycie do narodzonego Jezusa, trzech mędrców. Podobnie jak przerobiło święto starosłowiańskie i pogańskie, jakim była wigilia i gałązki świerkowe podwieszane i ozdabiane już przez przedchrześciijanskich Słowian. Czy całe drzewka, zdobione wstążkami do tej pory w dalekiej Azji. Podobnie, jak ozdabianie pisanek i cale święto Wielkiej nocy. Podobnie, jak niektóre nazwy, w tym słowo &#039;kolęda&#039;. Konwertowane do obyczajów katolickich w pieśni i zwyczaju  , które wywodzi się od słowa kaladar (kalada/kaladar; czyli ‘dar – bogini Kali, bogini sprawiedliwej, ale niewzruszonej, bogini światłości – strażniczki życia i kręgu słonecznego &#8211; kała’) a stąd obchodzenie domostw i obdarowywanie się wzajemne, aby plony były urodzajne. Stąd też gwiazda noszona już przez przedchrześcijańskich  Słowian na znak wejścia słońca w nowy rok obok czarnego turonia (Tura), żyjącego dzięki urodzajnym trawom ziemi, (tak jak ludzie dzięki trawom zboża – dającym życie, stąd „żito”; ‘żit/zić-to’), właśnie na całym obszarze, który zamieszkiwali Arjowie. Od Indii i Azji, po zachodnią Europę. Stąd smaganie Turonia wiązkami słomy i podwieszanie pod stropem kłosów zboża w dni ‘wilji/wigilji’, pełnej starosłowiańskich obyczajów ze „Śweta/święta godowego” czy też „Szczodrych hodów”. Kalandę, plemiona Celtyckie a później Romańskie i Gockie zawiodły w obszar łaciny która powstała w dużej mierze na bazie Etruskiego i starosłowiańskiego. Tam, z tej racji ze święto to wypadało na przełomie roku, wywiedziono od niego nazwę dla spisanego układu miesięcy i pór roku, czyli ‘kalendarza’. Tak, w nowej nazwie i znaczeniu odmiennym ponownie trafiło do Słowian, ale to nie Cesarstwo Rzymskie czy Chrześcijanie byli jego twórcami, ale Słowianie lub ich protoplaści – Wenedowie.       </p>
<p>ORLICKI</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
	</channel>
</rss>
