<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	
	>
<channel>
	<title>
	Komentarze do: Bezpośrednie, proste emanacje Bogów na Ziemi i ich zwierzęce wcielenia	</title>
	<atom:link href="https://bialczynski.pl/2009/11/10/bezposrednie-proste-emanacje-bogow-na-ziemi-i-ich-zwierzece-wcielenia/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://bialczynski.pl/2009/11/10/bezposrednie-proste-emanacje-bogow-na-ziemi-i-ich-zwierzece-wcielenia/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=bezposrednie-proste-emanacje-bogow-na-ziemi-i-ich-zwierzece-wcielenia</link>
	<description>oficjalna strona Czesława Białczyńskiego</description>
	<lastBuildDate>Wed, 19 Jul 2017 07:57:23 +0000</lastBuildDate>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=6.7.4</generator>
	<item>
		<title>
		Autor: Espanto		</title>
		<link>https://bialczynski.pl/2009/11/10/bezposrednie-proste-emanacje-bogow-na-ziemi-i-ich-zwierzece-wcielenia/#comment-29913</link>

		<dc:creator><![CDATA[Espanto]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 15 Nov 2016 06:36:52 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://bialczynski.pl/?p=4259#comment-29913</guid>

					<description><![CDATA[﻿W językach innych niż grecki nie ma chyba odniesień do czynnika ludzkiego w słowie &quot;wilkołak&quot; (gr. lycanthropos -człowiek-wilk). Prasłowiański vlkodlak (może właść. wurkodrak? Por. zach. WERE-wolf) mogło by oznaczać inny rodzaj wilka - zwierzęcia, nie demona, o specyficznych cechach (drak - szybki, bystry - por. dragon). Wilk w językach romańskich, to LUPUS, LOBOS. Nie bardzo brzmi podobnie do polskiego WILK. Przypomina natomiast słowo LEW. Na terenach słowiańszcyzny żyło kilka gatunków kotowatych, z których największy chyba był prehistoryczny lew jaskiniowy. Wg badań naukowych wyginął on dawno temu, jednak pojedyncze osobniki mogłyby przetrwać jeszcze jakiś czas na terenach zamieszkanych przez słowian. Kotowate różnią się od wilków pod wieloma względami - raczej nie polują stadami, czają się zamiast otwarcie atakować, są znacznie zwinniejsze i cichsze, a przede wszystkim potrafią skutecznie używać łap w ataku i obronie. Tak więc lew bez problemu mógł walczyć stojąc na dwóch tylnych łapach - jak człowiek. Taką postawę szlachetnego zwierzęcia-demona mógł był utrwalić wizerunek mitycznego gryfa. 
Okres słowiański, to jednak setki, a raczej tysiące lat, a legendy mogły tworzyć się już na płaszczyźnie jednego - dwóch pokoleń, by stać się ogólnie uznaną prawdą. Współczesne wersje podań o wilkołakach w istocie mogą mieć swój początek w rytuałach neuro-greckich, gdzie człowiek na jakiś czas miał zamieszkać ze stadem wilków, stać się jednym z nich. 
Być może mit kotowatego wurkodraka, przewędrował do grecji, skąd wraz z pieśniami, legendami i uczonymi traktatami powrócił wzbogacony o neurowilczy element? Wraz z rozwojem cywilizacji i wędrówkami ludów historie mieszały się i mutowały, utwierdzając wilczy charakter demona. Atmosferę z pewnością podkręcały też hordy wilków, które wypędzane z karczowanych lasów musiały znajdować co chwilę nowe tereny łowieckie. Do tego dochodziły choroby typu wścieklizna, a także ludowa magia, która chętnie podsycała strach wynikający z ignorancji. No i fakt, że lwi przodek ostatecznie mógł zniknąć, nie pozostawiając żadnych śladów początku legendy. 
Kościół katolicki ostatecznie uznał istnienie wilkołaków za fakt, ale nie byłby to pierwszy zabobon, i nie ostatni, który duchowieństwo uznało za rzeczywistość (nie jestem przeciwny chrześcijaństwu - to tylko stwierdzenie smutnego faktu).
A co z teriomorfizmem w innych kulturach? To chyba wystarczająco przedstawią powyższy artykuł:)]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>﻿W językach innych niż grecki nie ma chyba odniesień do czynnika ludzkiego w słowie &#8222;wilkołak&#8221; (gr. lycanthropos -człowiek-wilk). Prasłowiański vlkodlak (może właść. wurkodrak? Por. zach. WERE-wolf) mogło by oznaczać inny rodzaj wilka &#8211; zwierzęcia, nie demona, o specyficznych cechach (drak &#8211; szybki, bystry &#8211; por. dragon). Wilk w językach romańskich, to LUPUS, LOBOS. Nie bardzo brzmi podobnie do polskiego WILK. Przypomina natomiast słowo LEW. Na terenach słowiańszcyzny żyło kilka gatunków kotowatych, z których największy chyba był prehistoryczny lew jaskiniowy. Wg badań naukowych wyginął on dawno temu, jednak pojedyncze osobniki mogłyby przetrwać jeszcze jakiś czas na terenach zamieszkanych przez słowian. Kotowate różnią się od wilków pod wieloma względami &#8211; raczej nie polują stadami, czają się zamiast otwarcie atakować, są znacznie zwinniejsze i cichsze, a przede wszystkim potrafią skutecznie używać łap w ataku i obronie. Tak więc lew bez problemu mógł walczyć stojąc na dwóch tylnych łapach &#8211; jak człowiek. Taką postawę szlachetnego zwierzęcia-demona mógł był utrwalić wizerunek mitycznego gryfa.<br />
Okres słowiański, to jednak setki, a raczej tysiące lat, a legendy mogły tworzyć się już na płaszczyźnie jednego &#8211; dwóch pokoleń, by stać się ogólnie uznaną prawdą. Współczesne wersje podań o wilkołakach w istocie mogą mieć swój początek w rytuałach neuro-greckich, gdzie człowiek na jakiś czas miał zamieszkać ze stadem wilków, stać się jednym z nich.<br />
Być może mit kotowatego wurkodraka, przewędrował do grecji, skąd wraz z pieśniami, legendami i uczonymi traktatami powrócił wzbogacony o neurowilczy element? Wraz z rozwojem cywilizacji i wędrówkami ludów historie mieszały się i mutowały, utwierdzając wilczy charakter demona. Atmosferę z pewnością podkręcały też hordy wilków, które wypędzane z karczowanych lasów musiały znajdować co chwilę nowe tereny łowieckie. Do tego dochodziły choroby typu wścieklizna, a także ludowa magia, która chętnie podsycała strach wynikający z ignorancji. No i fakt, że lwi przodek ostatecznie mógł zniknąć, nie pozostawiając żadnych śladów początku legendy.<br />
Kościół katolicki ostatecznie uznał istnienie wilkołaków za fakt, ale nie byłby to pierwszy zabobon, i nie ostatni, który duchowieństwo uznało za rzeczywistość (nie jestem przeciwny chrześcijaństwu &#8211; to tylko stwierdzenie smutnego faktu).<br />
A co z teriomorfizmem w innych kulturach? To chyba wystarczająco przedstawią powyższy artykuł:)</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
	</channel>
</rss>
