Od Poli Dec

Od Poli Dec

Wiemy doskonale już od dłuższego czasu, że kraj Hati został podbity przez ludzi z Północy, którzy wywodzili się znad Morza Czarnego i nazywani byli Nasemilami oraz Nasilanami. Byli oni Słowiano-Ariami związanymi z kulturą ceramiki sznurowej, która obejmowała także tereny dzisiejszych Czech i Polski oraz rozległy obszar Euro-Azji aż po Syberię. Nic więc dziwnego nie ma moim zdaniem w tym znalezisku. Świadczy ono o tym, iż te związki plemienne (czy też rodowe) utrzymywały się na całym tym obszarze od Hetytii Ario-Słowiańskiej po Sudety i Las Czeski. Mamy w końcu archeologiczne potwierdzenie faktu znanego z genetyki (Y-DNA R1a) i lingwistyki (grupa językowa satemowa Słowiano-Aryjska) tzw. „Inwazji Ludzi Morza” (Bharatu) na południe i wschód do Azji z terenów nad Wisłą, Dunajem, Dnieprem i Morzem Czarnym, która była Przenikaniem Ludzi Gór – z Haratu (Gór Harskich: Harpątów-Karpat, Harhornoszy-Karkonoszy, Horców-Gorców, Harzu-Harcu). Poniżej daję dodatkowe linki do publikowanych u nas artykułów dotyczących Luwijczyków, w tym do artykułów Gorana Pavlovica o luwijskim / słowiańskim Bogu Burzy i Bogu Maku – Makoszu. CB
Czytaj dalejOd J.G.D.


Między innymi o Białym Bractwie, Mikołaju Roerichu i innych istotach ważnych i ich wglądach w przyszłość.
Czytaj dalej
Mam nadzieję, że ten materiał nadal znajduje się pod tym samym linkiem. gwarancji nie ma. Przygotowałem go 10 dni temu. W każdym razie jest to historia genetyczna Polaków opowiedziana po rosyjsku, przez Rosjan bardzo poprawnie, z małymi nieścisłościami. Warto posłuchać chociaż tłumaczenie automatyczne popełnia błędy, w datowaniach podając np 5 zamiast 5000.
Czytaj dalejOd Dona

We wstępie do artykułu brak chociażby jednego słowa o niewolniczej sytuacji Polaków w zaborach pruskim i austriackim oraz rosyjskim a także o niewolniczej pracy Słowian w czasie II wojny światowej w Niemczech. CB
Czytaj dalejOd Poli Dec

Ogromne centrum hutnicze z okresu przedrzymskiego – ponadregionalne, ze śladami setek dawnych pieców dymarskich – odkryli archeolodzy w Łączanach. – To były badania nieinwazyjne, a więc inne niż te klasyczne, z łopatą, szpadlem, z dużą ilością ziemi, potu i czasami łez – mówi Paweł Cyganiewicz, archeolog z Działu Archeologii Muzeum im. Jacka Malczewskiego w Radomiu.
Czytaj dalej