
Warto by się pokusić przy takiej okazji jednak o przedstawienie podobnej dokładnie sytuacji w Europie Środkowej nad Renem, Łabą, Odrą, Wisła, Bugiem, Prypecią, Dnieprem i Dunajem oraz o wielkim uderzeniu w tym właśnie czasie tzw. Gotów, Słowian i Awarów na pozostałości po Rzymie, na Bizancjum, Grecję i na Bałkany – to dokładnie lata 560 – 630.
Warto też byłoby dodać, że w tym czasie i na ziemiach Słowian a nie tylko Skandynawów, czy Galów i Rzymian dochodzi do gwałtownej zmiany sposobu gospodarowania, załamania rzemiosła, technologii i upadku ludnościowego.
Szkoda, że autor Polak, Słowianin, nie obejmuje takich podstawowych zbiegów okoliczności w swojej narracji. Niemiec by tego w swojej narodowej narracji historycznej w żadnym wypadku nie przegapił.
To te właśnie wydarzenia powodują tzw. pustkę osadniczą, porzucenie zdobnictwa i sprymitywizowanie całej poprzedniej cywilizacji , a nie żadna WYMIANA LUDNOŚCI, bo tej wymiany nie potwierdzają badania genetyczne – te badania wręcz mówią o załamaniu cywilizacyjnym, ale przy ciągłości ludności mimo wyraźnego spadku liczebności populacji.
Tę ludność do VI wieku tworzącą starożytną cywilizację w Europie Środkowej możemy nazywać śmiało Pra-Słowianami, znanymi niemal wyłącznie z wykopalisk archeologicznych a nie z zapisów (zapisy są ale nieliczne), a tę po załamaniu możemy nazywać Słowianami jakich znamy z kronik historycznych. Dodatkowym czynnikiem wyludniającym Pra-Słowiańską Europę Środkową były trwające nieustannie od II wieku p.n.e. do wieku V n.e. Wojny Północy z Rzymem.
Nie było też żadnego cudownego rozmnażania się Słowian jak chleba i wina w Kanie Galilejskiej, bo oni mieszkali na tych ziemiach Europy Centralnej co najmniej, jak potwierdza genetyka, od 3500 lat p.n.e.
Jak widać dla Skandynawii i Europy Zachodniej oraz tej Galijskiej, Germańskiej i Postrzymskiej łatwo lekko i przyjemnie przyjmuje się łączność ludnościową mimo całkowitej zmiany sposobu gospodarowania, artefaktów i widocznego wyludnienia – ale dla Lechii, i Po-Lechii już nie. A dlaczego? Bo tego nie życzy sobie pangermańska polityka historyczna także teraz w niby to Zjednoczonej Europie.
Czytaj dalej












